- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

Powtórka z Orsona Wellsa? – Stanisław Michalkiewicz

Źyjemy w epoce globalizacji, która jest zjawiskiem wieloaspektowym i mającym starożytny rodowód. Tym słowem określamy procesy i zjawiska wykraczające poza wymiar lokalny. Zatem muszą one mieć wymiar przynajmniej międzykontynentalny. Na przykład starożytny Szlak Jedwabny, dzięki któremu Cesarstwo Rzymskie było zaopatrywane w delikatne tkaniny, barwniki, przyprawy kuchenne i tak dalej – łączył co najmniej trzy kontynenty: Azję, Europę i Afrykę – bo tam docierały towary transportowane wzdłuż Jedwabnego Szlaku. Było to wielkie przedsięwzięcie, bo towary były przewożone na grzbietach setek wielbłądów, dla których trzeba było po drodze gromadzić paszę, a dla kupców budować karawanseraje. Ponieważ przewożone były towary wielkiej wartości, stanowiące przynętę dla wszelkiego rodzaju bandytów, Szlak musiał być ochraniany przez żołnierzy, dla których trzeba było budować koszary, wokół których powstawały osiedla zamieszkałe przez ludzi obsługujących tę infrastrukturę. A przecież Szlak Jedwabny nie był jedyny, bo jednocześnie funkcjonował Szlak Bursztynowy, który też łączył trzy kontynenty: Europę, Afrykę i Azję – no i trzeci Szlak Złoty, ciągnący się od południowej Afryki do Europy i Azji.

Przerwanie Szlaku Jedwabnego w XV wieku pozbawiło Europę stałego dopływu dalekowschodnich towarów, przede wszystkim – przypraw kuchennych, bez których trudno było się obejść, zwłaszcza gdy się zważy, że w tamtym czasie jedynym sposobem konserwowania takiego np. mięsa było jego solenie. Osiagały one zawrotne ceny, co skłaniało nie tylko królów, ale również odważnych żeglarzy do poszukiwania alternatywnej drogi na Daleki Wschód. Tak doszło do wielkich odkryć geograficznych, w następstwie których Europa połączyła się drogą morską nie tylko z Dalekim Wschodem, ale również – z Ameryką Północną i Południową oraz z Australią. Wielkie odkrycia geograficzne zapoczątkowały handel oceaniczny, który swoim zasięgiem obejmował już cały znany podówczas świat. Ale nie tylko handel. Wielkie odkrycia geograficzne spowodowały przesiedlanie się Europejczyków na inne kontynenty, a z kolei Europejczycy zapoczątkowali przesiedlanie Murzynów z Afryki do obydwu Ameryk, a nawet do Europy. Warto przypomnieć, że kiedy Ludwika Maria Gonzaga przypłynęła do Gdańska gwoli poślubienia polskiego króla Władysława IV, to senat Gdańska urządził na jej cześć widowisko, w ramach którego na Długim Targu tańczyło kilkudziesięciu Murzynów, specjalnie w tym celu zakupionych. W rezultacie wiele milionów Murzynów zostało przesiedlonych do obydwu Ameryk i tak już zostało.

Europejczycy, dzięki zdobyczom nauki, której ciągłość w Średniowieczu podtrzymał Kościół katolicki, zakładając uniwersytety i upowszechniając jej zdobycze poprzez szkoły, zyskali technologiczną przewagę nad innymi ludami i w rezultacie stopniowo je ujarzmiali, zakładając na innych kontynentach kolonie, gdzie sprawowali władzę w imieniu metropolii. Stało się to możliwe również dzięki wynalazkom w dziedzinie militarnej w postaci broni palnej, a więc armat i karabinów, które też były udoskonalane. Kiedy w karabinach zastosowane zostały naboje scalone, możliwe stało się skonstruowanie karabinu maszynowego, dzięki któremu okrzepły imperia kolonialne, z których największe było Imperium Brytyjskie; w szczytowym okresie brytyjska królowa Wiktoria miała ponad 400 milionów poddanych, czyli więcej, niż wynosiła wtedy ludność Chin. Milowym krokiem było wynalezienie silnika parowego, który nie tylko ułatwił żeglugę oceaniczną, ale również zrewolucjonizował komunikację lądową, zaś wynalezienie telegrafu, a potem upowszechnienie łączności radiowej, umożliwiło intensywną globalizację obrotu pieniężnego.

Radio, telewizja i internet doprowadziły do globalizacji nie tylko w sferze informacji, ale również, a może nawet przede wszystkim, w wytwarzaniu masowych nastrojów i to od razu w skali globalnej. Znakomitym przykładem roli radia w wytwarzaniu takich nastrojów była audycja Orsona Wellsa, który 30 października 1938 roku za pośrednictwem CBS, przedstawił słuchowisko o ataku Marsjan na Ziemię. Zaczęło się ono od informacji, że na Marsie zaobserwowano dziwne wybuchy, a wkrótce potem na terenie stanu New Jersey spadł jakiś dziwny obiekt. Reporter radiowy dotarł na miejsce i relacjonował rozwój wydarzeń na żywo. W pewnym momencie do obiektu zbliżyli się żołnierze Gwardii Narodowej, ale zostali w jednej chwili spaleni jakimiś tajemniczymi promieniami. Następnie obiekt się otworzył, wyszły z niego jakieś istoty, które biegiem ruszyły w stronę tłumu gapiów. Przerażony reporter zdążył jeszcze krzyknąć: „O Boże!” – i transmisja się urwała. Jednak nie na długo, bo pojawiły się doniesienia, że podobne obiekty wylądowały również z innych rejonach, do których natychmiast pośpieszyli reporterzy – ale ich relacje były podobne do tej pierwszej. Wreszcie dziennikarz ulokowany w punkcie obserwacyjnym na dachu drapacza chmur pełnym niepokoju głosem podał wiadomość, że „coś” zbliża się do miasta. Reakcja słuchaczy była niesamowita. Tysiące ludzi rzuciły się do ucieczki samochodami. W jednej chwili wszystkie drogi wylotowe z Jersey City zostały zakorkowane, wiele osób zmarło na zawał serca pod wpływem tej audycji, inni dzwonili do redakcji pytając, co maja robić, a gubernator New Jersey, któremu jakimś cudem udało się dodzwonić do rozgłośni CBS groził, że obije mordę każdemu, kogo tylko tam zastanie. Podobno tylko Clint Eastwood który miał wtedy 8 lat nie uwierzył, że to prawda. Straty spowodowane paniką i towarzyszącymi jej zniszczeniami sięgnęły setek tysięcy dolarów.

Audycja Orsona Wellsa pokazała, jak przy pomocy stosunkowo prostych środków można doprowadzić tysiące ludzi do stanu obłąkania, co nawiasem mówiąc, wykorzystane zostało na masową skalę już wkrótce potem zarówno w Rzeszy Niemieckiej, jak i w Związku Sowieckim. Jeszcze bardziej sugestywne od radia było kino, a znakomitą ilustracją takiego wpływu jest relacja Karola Olgierda Borchardta. W latach międzywojennych był pierwszym oficerem na transatlantyku „Polonia”, który obsługiwał linię „palestyńską”, czyli z rumuńskiego portu Konstanca do Hajfy. Którejś nocy pełnił wachtę na mostku i w pewnym momencie podeszła do niego para młodych ludzi z prośbą, czy nie mógłby ich wpuścić na mostem, bo stamtąd roztaczał się piękny widok na morze i świetlistą drogę od księżyca. Borchardt się zgodził i po chwili panienka powiedziała do niego: panu to dobrze! – A komu źle? – zapytał Borchardt gwoli podtrzymania rozmowy. – Tym, co na dole wiosłują – odparła panienka. – Jak to: wiosłują? – zapytał zdumiony Borchartd. – My nie mamy do pana pretensji, my wiemy, że panu nie wolno o tym mówić, ale my wiemy, jak panowie ich tam męczą i biją – powiedziała panienka. – Ale przecież są maszyny, przecież dymią kominy – przekonywał Borchardt, ale panienka wiedziała swoje i jeszcze raz powtórzyła, że oni rozumieją, że nie mają pretensji, ale też nie mają wątpliwości, że na dole statku dzieją się dantejskie sceny. Z dalszej rozmowy okazało się, że oglądali takie sceny w kinie.

Ale do kina to jednak trzeba było pójść, trzeba było kupić bilet i normalny człowiek wiedział, że obejrzy tam obraz, który ktoś wymyślił, w którym zagrali aktorzy, a nie relację z jakiegoś wydarzenia. Telewizja tę granicę stopniowo zaciera, dlatego z chwilą upowszechnienia tego medium możliwości manipulowania ogromnymi masami ludzi w skali globalnej nie nastręczają żadnych trudności zwłaszcza w sytuacji, kiedy włączą się do tego rządy. Dlatego też wielu ludzi podejrzewa, że i teraz mamy do czynienia z powtórką z Orsona Wellsa, tylko nie na skalę regionalną, a globalną. Poszlaką sprzyjającą takiej teorii spiskowej jest nie tylko okoliczność, że z powodu koronawirusa zmarły jak dotąd jakieś dwie dziesięciotysięczne procenta ludności świata, co też nie jest do końca pewne, bo wielu zwraca uwagę, że zdecydowana większość ofiar śmiertelnych cierpiała na przewlekłe i poważne choroby towarzyszące i że to one mogły być przyczyną śmierci. – Jeśli wypadnie pani z 10 piętra, a jednocześnie będzie pani przeziębiona, to przyczyną śmierci nie będzie przeziębienie, tylko upadek z 10 piętra – tłumaczył dziennikarce pewien włoski wirusolog. Drugą poszlaką, o znacznie większym ciężarze gatunkowym jest fakt, że pod pretekstem epidemii koronawirusa rządy przejmują dyktatorską władzę i to nie tyko nad obywatelami, których bez ceregieli tresują, ale przede wszystkim – nad gospodarką. To może mieć znacznie donioślejsze i długotrwałe konsekwencje, bo wobec postępującej komunizacji ustroju w większości jeśli nie we wszystkich państwach świata, można spodziewać się, że całkowita kontrola rządów nad gospodarką już się utrzyma w myśl zasady, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”.

Bo nawet w sposobie walki jaką rządy prowadzą z własnymi obywatelami pod pretekstem epidemii, można to pragnienie zauważyć. Protestujący przeciwko rządowym metodom polscy przedsiębiorcy powiadają, że nie chcą od rządu ani złotówki, a domagają się tylko tego, by rząd przestał ich „łupić” , przynajmniej przez okres, kiedy z powodu zarządzeń władzy, całe segmenty gospodarki zostały wyłączone. Tymczasem jest odwrotnie; przyjęta właśnie z wielki przytupem „tarcza antykryzysowa” wyraźnie preferuje rozwiązania sprzyjające rozwojowi biurokracji. Pomoc rządowa jest obstawiona tyloma bardzo szczegółowymi warunkami, że każdy wspomożony będzie musiał przedstawić wiele formularzy, ze on te warunki spełnia – a potem urzędnicy będą to wszystko kontrolować, czy aby przypadkiem nie oszukał. Jeśli taki stan potrwa dostatecznie długo, to prywatni przedsiębiorcy zostaną trwale uzależnieni od władzy publicznej, to znaczy – od biurokracji, ponieważ w praktyce to ona tworzy „państwo”. Tymczasem gdyby rząd nie przeszkadza obywatelom w odbudowie swoich przedsiębiorstw i warsztatów, to udałoby się to i szybciej i taniej, niż w sytuacji, gdy wszystkim zajmować się będzie biurokracja, w dodatku zaangażowana w polityczne przepychanki, co właśnie z irytacją, ale i nie bez rozbawienia obserwujemy.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Felieton    tygodnik „Najwyższy Czas!”    21 kwietnia 2020