Czy koronawirus został nam zrzucony z piekła przez Simona Mola?

Aktualizacja: 2020-04-21 9:10 am

Parę dni temu słuchałem w telewizji rozmowy z którymś z bardziej rozpoznawalnych wirusologów, gdy ten w pewnym momencie nagle poinformował mnie, że z wirusami jest tak, że one są na tyle cwane, że bardzo często nasza nauka staje przed nimi całkowicie bezradna.

Zapytany, czy trzymający nas w swoim uścisku koronawirus doczeka z naszej strony reakcji w postaci szczepionki, pan wirusolog odpowiedział, że tego wiedzieć nie możemy, bo wirus ma to do siebie, że nawet kiedy już go wydawałoby się mamy w ręku, to on się nam wymyka i chodzi nadal swoimi ścieżkami. A najlepszym dowodem na to jest to, że od czterdziestu już lat – a tu cytuję informację podaną przez owego wirusologa – człowiek nie był w stanie wymyślić szczepionki na HIV…

Ups! Przepraszam bardzo jeśli ktoś się poczuł skonfundowany, ale ja autentycznie zapomniałem, że coś takiego jak HIV, a wraz z nim bardziej popularny AIDS, jeszcze w ogóle istnieje. Usłyszałem informację, że od 40 lat nie wymyślono ani szczepionki ani lekarstwa na Zespół Nabytego Braku Odporności, i zacząłem się zastanawiać, jak to się stało, że samo wspomnienie tej nazwy wywołało u mnie takie zdziwienie.

Jak to możliwe, że po upływie tylu lat od czasu, gdy osoby jak najbardziej publicznie autoryzowane ogłaszały, że rozsiewanie pogłosek, że HIV atakuje wyłącznie osoby homoseksualne oraz nadużywające tak zwanej wolności seksualnej, powinno być penalizowane, to nieszczęście wciąż zabija?

A o tym że zabija dowiedziałem się z informacji najpierw uzyskanej przez Facebooka, a następnie odpowiednio zweryfikowanej, że każdego roku na świecie przez wirusową utratę odporności umiera milion ludzi, a wśród nich, jak rozumiem, choćby z powodu głupiego koronawirusa…

A skoro tak, to ja, przepraszam bardzo, ale zaczynam myśleć. A skoro myśleć, to i sobie przypominam czasy dawne, kiedy informacja o AIDS pojawiła się w przestrzeni publicznej, a Fredie Mercury ze swoimi niezliczonymi partnerami wcale nie stanowił jej najbardziej spektakularnej części. A skoro myśleć, to przypominam też sobie, że – poza oczywiście grożeniem sądem każdemu, kto się zgłosi z apelem, by koniecznie odizolować od społeczeństwa homoseksualistów – w powszechnej opinii funkcjonował jeden tylko przekaz: prezerwatywy i tylko prezerwatywy i nic innego jak prezerwatywy mogą nas powstrzymać przed rozprzestrzenianiem się wirusa.

Poważni naukowcy wyjaśniali, że prezerwatywy – podobnie jak dziś maseczki – nie zmienią sytuacji ani o jotę, z tej prostej przyczyny, że osoby, które seks traktują jak sposób na przyjemne życie przede wszystkim myśli o prezerwatywie, która ingeruje w ich erotyczne plany, nie znoszą. Poza tym również, oni w swoją aktywność angażują się całą duszą i ciałem do tego stopnia, że owa prezerwatywa, nawet jeśli potraktowana z uwagą, to w ostatecznym rozrachunku okazuje się żartem. Wszystko na nic.

Cały świat reprezentowany, jak to zresztą dzieje się do dziś, przez media głównego nurtu, ogłosił, że nie ma potrzeby zamykać burdeli, klubów go-go, a już najbardziej domów schadzek dla osób homoseksualnych, że nie wspomnę o zachęcaniu ludzi heteroseksualnych do rezygnacji z wyuzdania do którego się przyzwyczaili. Nikt im wówczas nie powiedział, że sorry, ale nigdy już nie będzie tak jak wcześniej i że będą musieli przyzwyczaić się do nowego, bardziej skromnego życia. Tam akurat wystarczyło, że wszystkim tym, którzy uważają, że seks stanowi ich niezbywalne prawo obywatelskie, umożliwi się dostęp do darmowych prezerwatyw.

Podobnie z Afryką. Kiedy Papież Jan Paweł II zaapelował by Czarni zdecydowali się jednak powstrzymywać od nieposkromionego seksu, światowe media przekazały instrukcję od tych, którzy owymi mediami dyrygują, w tym oczywiście Światowej Organizacji Zdrowia, że ponieważ oni i tak będą się dupczyć jak dotychczas i na to nie ma sposobu, natomiast jeśli im się wyśle prezerwatywy, to jest szansa powstrzymać zarazę. Mało tego. Część z nich wręcz zażądała, by Watykan przestał się wtrącać w to, co ludzie traktują jako należną im przyjemność i zajął się swoimi sprawami.

No i wreszcie uznano, że ponieważ tu dobrych rozwiązań nie ma, podjęto decyzję, by zdjąć temat z agendy i AIDS stopniowo odszedł w kompletne zapomnienie, a zatem w sumie nie ma się co dziwić, że kiedy właśnie się dowiedziałem, że dziś na świecie milion osób rok w rok umiera na AIDS, aż podskoczyłem z emocji. Oto okazuje się, że przez lata które minęły, gdy z tych wszystkich prezerwatyw wysłanych do Afryki, rozdanych w szkołach, na uniwersytetach i na koncertach muzyki popularnej, pozostał zaledwie ów okrągły milion, stoimy wobec pytania: kto, co i dlaczego?

A wraz z tym pytaniem, pojawia się już to bardziej szczegółowe: jak to jest że dziś ktoś uznał, że można ludziom wydać polecenie by siedzieli w domu, a jeśli z jakiegoś powodu będą musieli wyjść na zewnątrz, by broń Boże nie wychodzili do parku, lasu, restauracji, czy do sklepu, a przy okazji by zakładali na twarz specjalne maseczki, i żeby każdy z nich pamiętał, że za najmniejszą próbę naruszenia owego zalecenia, zostaną ukarani ciężką grzywną, podczas gdy w sytuacji gdy przed laty świat został zaatakowany przez zarazę, która dziś rok w rok dziesiątkuję milion ludzi na świecie, jedyne zalecenie jakie ów ktoś wydał to takie, by wszyscy zainteresowani przed stosunkiem na penisa zakładali prezerwatywę.

No i jak to jest, że po tych wszystkich latach ów AIDS jest traktowany jako jedna z całkowicie naturalnych przyczyn śmierci, tak jak wypadki samochodowe, rak oraz zawały serca? Czy mam rozumieć, że zanim upłyną zapowiadane przez ministra Szumowskiego dwa lata do czasu gdy ktoś wymyśli szczepionkę przeciwko tej zarazie, ów koronawirus stanie się zaledwie wspomnieniem, a my zostaniemy z tym dodatkowym ćwierć czy pół milionem zmarłych każdego roku i nikt nie będzie myślał ani o kwarantannie, ani o maseczkach, ani tym bardziej o tym by nie zbliżać się do nikogo na odległość mniejszą niż dwa metry?

I jedyne co nam pozostanie to oni. Nie gospodarka, ale ci wszyscy ludzie, którzy z powodu owego lockdownu nie wytrzymali i zwyczajnie zwariowali.

Na sam koniec mam informację, bez której cały powyższy tekst nie ma najmniejszego sensu. Otóż ja w żaden sposób nie mam pretensji ani do rządu, ani do osobiście ministra Szumowskiego. Jeśli ktoś tu próbuje się dodatkowo napinać, to proszę mnie w to nie mieszać. Ja tu jestem wyłącznie po to, by mówić to, czego innym nie wolno. A gdy chodzi o Szumowskiego i resztę, oni są dokładnie w tej samej sytuacji w jakiej jesteśmy my, a więc też muszą nosić te maseczki. Kto kazał to robić nam, my oczywiście wiemy. Kto im? Moim zdaniem, umrzemy w tej niewiedzy.

Toyah

Źródło: Toyah: Posłuchaj, to dla Ciebie , 18 kwietnia 2020.

Ilustracja tytułowa: Simon Moleke Njie, pseudonim literacki Simon Mol, uchodźca polityczny z Kamerunu, poeta, pisarz i dziennikarz. oskarżony o zakażenie wirusem HIV kilkunastu kobiet, zmarł w szpitalu w Warszawie w 2008 roku. Zdjęie z 21/01/2006, Warszawa. Fot. Rafał Guz, za: postnewsline.com / wybór wg.pco

Za: Polish Club Online (20/04/2020)

 


 

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=113632 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]