Omal nie zginął, bo sprzeciwił się homoideologii

Zamach w ubeckim stylu, medialna nagonka w wykonaniu „Tygodnika Powszechnego” i „Gazety Wyborczej”, wyzwiska na gejowskich portalach – oto cena, jaką ks. dr Dariusz Oko zapłacił za swój krytyczny głos w dyskusji o homoseksualizmie. Dowiadujemy się o tym z najnowszego, 51 numeru kwartalnika „Fronda”.


Ks. Oko po krytycznym artykule znalazł się na celowniku homolobbystów.Ks. Oko po krytycznym artykule znalazł się na celowniku homolobbystów.

Zaczęło się od artykułu „Dziesięć argumentów przeciw” w „Gazecie Wyborczej”. Kapłan przedstawił w nim filozoficzne, teologiczne, socjologiczne i medyczne argumenty przeciwko homoseksualizmowi. Wtedy Ks. Oko został zarzucony anonimowymi wyzwiskami. – Do dziś mnóstwo z nich można przeczytać na portalach gejowskich – mówi. Rozpoczęła się także medialna kampania przeciw niemu, w której prym wiedli dziennikarze i publicyści rzekomo katolickiego „Tygodnika Powszechnego” i „Gazety Wyborczej”.

Kampanię zapoczątkowała Hallina Bortnowska z redakcji kierowanej przez ks. Adama Bonieckiego. Jednak najostrzej krakowskiego kapłana zaatakował na łamach „Tygodnika Powszechnego” jezuita o. Jacek Prusak, który w tekście „Inni inaczej” nie tyle polemizował z tekstem ks. Oko, co skupił się na uszczypliwościach personalnych pod adresem duchownego, zarzucając mu choćby „nieznajomość elemenatarnych zasad logiki koniecznych do opanowania na poziomie maturalnym.” Do ostrych ataków dołączył się także ojciec – dziś już były dominikanin – Tadeusz Bartoś. Księdzu Oko, pomimo wielokrotnych prób z jego strony, uniemożliwiono opublikowanie odpowiedzi.

Swojego wystąpienia przeciwko homoaktywistom ks. Oko o mało nie przypłacił życiem. – Mój samochód został uszkodzony w taki sposób, bym zginął w sprowokowanym wypadku! Według policji postąpiono tu zgodnie z klasycznymi metodami komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, która także w ten sposób eliminowała ludzi „Solidarności” – opowiada kwartalnikowi „Fronda”.

Na szczęscie duchowny przeżył. Podkreśla, że jest to zasługa bardzo wielu ludzi, którzy się za niego modlą, a także znajomych policjantów i ochroniarzy, którzy w razie potrzeby służyli mu radą i pomocą. – Pewnie dlatego jeszcze żyję – mówi.

Homoaktywiści postulują karanie za „homofobię”, której przejawem jest rzekoma „mowa nienawiści” wobec nich. Los ks. Oko pokazuje, że te w stosunku do swoich krytyków środowiska te nie wahają się stosować tak nienawistnej mowy, jak i nienawistnych czynów.

MM

Cały tekst wywiadu z ks. dr. Dariuszem Oko znajduje się w nowym 51 numerze kwartalnika Fronda

Za: Fronda.pl | Omal nie zginÄ…ł, bo sprzeciwił się homoideologii

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content