Prof. Andrzej Nowak: być może i w dobie „dobrej zmiany” trzeba budować instytucje niezależne od państwa

Aktualizacja: 2019-12-19 10:05 am

Być może trzeba tworzyć instytucje równoległe, niezależne od systemu państwowego. Mówię o tym z przerażeniem i smutkiem, bo jeżeli rząd „dobrej zmiany” prowadzi do sytuacji, w której zwolennik „dobrej zmiany” – a do takich się zaliczam – mówi o potrzebie tworzenia instytucji równoległych do państwa, ponieważ to państwo pogłębia kryzys, zamiast pomagać wychodzić z niego, no to oznacza, że dzieje się coś niedobrego – mówi w rozmowie z PCh24 historyk i sowietolog profesor Andrzej Nowak, komentując sytuację na polskich uczelniach.

W dynamice dochodzenia do prawdy jest wpisane przekraczanie pewnych granic, ciągle chcemy posuwać się dalej w naszym poznaniu w różnych dziedzinach i taki jest motor (…) postępu w nauce, musimy stopniowo wychodzić poza to, co było przed nami. Ale w momencie kiedy wśród odrzuconych, starych prawd znajduje się ten właśnie (…) fundament uniwersyteckiego, a raczej obiektywnego poznania – prawda – to wtedy nie ma już żadnych barier, nie ma żadnego porządku i wtedy może nastąpić całkowite załamanie systemu poznawczego. Uniwersytet może stać się instytucją dramatycznie szkodzącą duszy człowieka. I tak jest dzisiaj na wydziałach humanistycznych najbardziej prestiżowych uniwersytetów świata zachodniego. Im wyżej one stoją w tej hierarchii punktowej, w hierarchii rankingu szanghajskiego (…), tym większe prawdopodobieństwo, że poziom zideologizowania wydziałów humanistycznych na tych uniwersytetach będzie większy. Oczywiście nie ma tutaj absolutnej zależności, ale prawdopodobieństwo takiego określenia wydaje się duże – mówi w rozmowie z PCh24 historyk i sowietolog.

Już co najmniej od 100 lat trwa marsz przez instytucje – w tym przez najważniejsze instytucje kulturowe z uniwersytetami na czele – ideologii marksistowskiej, ideologii, która oparta jest cały czas na podważaniu zastanego porządku, podważaniu zastanych autorytetów i odwoływaniu się do pewnej wizji prześladowanych, w imieniu których intelektualiści marksistowscy występują. Dawniej był to proletariat, ale proletariat w końcu zaczął mówić sam za siebie i odrzucił tych intelektualistów, odrzucił partie, które w jego imieniu przemawiały – przykładem jest „Solidarność”. Były kobiety pozbawione prawa głosu i tutaj została wykonana pewna dobra praca, bo oczywiście trzeba było tę niesprawiedliwość zarówno w stosunku do proletariatu, czyli robotników, jak i do kobiet naprawić. Ale kiedy kobiety uzyskały swój głos w polityce – przypomnijmy moment kiedy Polki, jako jedne z pierwszych na świecie, uzyskały prawa wyborcze w 1918 roku dekretem Naczelnika Państwa – to Naczelnik Państwa Józef Piłsudski był przestrzegany, jako przedstawiciel lewicy, przez swoich towarzyszy partyjnych: nie rób tego, bo przecież kobiety zagłosują na prawicę tak jak im ksiądz każe. A więc tu też była obawa, że jak się da głos tym, w imieniu których się występowało, to może się źle skończyć dla ideologii, która miała ich reprezentować – zauważa prof. Andrzej Nowak w rozmowie z Michałem Wałachem.

Ta ideologia występowania za innych, w obronie ich praw i niszczenia całego ładu, nie tylko społecznego, który może być oczywiście niesprawiedliwy, ale także ładu moralnego, znajduje dzisiaj swoją najnowszą wersję, która jest już nieobalalna. Dzisiaj ideologowie współczesnego marksizmu kulturowego występują w imieniu „matki natury”. (…) Jest oczywiście szansa, że wulkany przemówią, ale trudno będzie to zinterpretować jednoznacznie, czy przemawiają one na rzecz tych, którzy występują w ich obronie (…) czy przeciwko nim. A więc rzeczywiście teraz znaleziono znakomity elektorat, w imieniu którego można występować pod hasłami zburzenia porządku i wyrugowania z niego już nie tylko Boga, ale – na tym polega ta rzeczywiście śmiertelna dynamika owej ideologii – chce się wyrugować człowieka. Bo dzisiaj już częścią tej ideologii jest wezwanie do tego, by nie mieć dzieci w ogóle, ponieważ dzieci zostawiają za sobą niebezpieczny ślad węglowy grożący naturze. Dzisiaj postępowe kobiety deklarują, iż nie będą mieć dzieci nie dlatego, że jest im tak przyjemniej czy wygodniej, ale dlatego, że tak jest słusznie dla „matki natury”, a więc w ten sposób możemy prowadzić do idei, która ma na celu zakończenie historii ludzkiej na świecie, zostawienie natury naturze, usunięcie człowieka z tej historii. To jest jedna z konsekwencji, która jest głoszona dzisiaj z pełną powagą na najważniejszych uniwersytetach światowych i kto się przeciwstawia temu, ten jest eliminowany, ten jest wyrzucany. I to jest zjawisko rzeczywiście wstrząsające – stwierdza naukowiec zauważając, że np. w Niemczech historycy przypominający o sowieckich zbrodniach są wyzywani od „faszystowskich świń”. Podobna ideologiczna presja ma miejsce także we Francji, jednak najgorsza sytuacja panuje na najlepszych uniwersytetach w USA. – Tam stopień poprawności politycznej jest w swoich zabójczych skutkach dla wolności umysłu na pewno dużo gorszy niż cokolwiek z czym mieliśmy do czynienia, za mojej pamięci, na uniwersytetach PRL-owskich – mówi prof. Andrzej Nowak podkreślając, że ów kryzys dotyka humanistyki – niestety także i w naszym kraju.

Myślę, że oczywiście minister edukacji czy nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce nie ma żadnego obowiązku bronić chrześcijańskiego charakteru uniwersytetu, bo uniwersytety państwowe nie muszą być chrześcijańskie. Natomiast jest zupełnie inny aspekt problemu gender. Otóż gender w konfrontacji z najprostszymi wymogami logicznego, racjonalnego myślenia prowadzi bardzo często – nie mówię że zawsze, ale bardzo często – do czystego bełkotu i ten bełkot jest najwyżej premiowany według wszystkich punktacji, także zaakceptowanych, a nawet wprowadzonych przez premiera Gowina, jako sposób oceny polskich pracowników naukowych. Chodzi o to, że mamy – ci, którzy pracują w dziedzinach humanistycznych czy społecznych – publikować (i wtedy uzyskujemy najwięcej punktów) w czasopismach anglojęzycznych, tych mających najwięcej punktów na światowych listach, ale tam, wśród owych czasopism, najwyżej lokowane są czasopisma genderowe po prostu. Jeżeli chciałbym awansować w rankingach historyków, powinienem przerzucić się na gender i pisać teksty genderowe, wtedy mam szansę na zdobycie punktów – zauważa naukowiec.

Jeśli natomiast chciałbym pisać, powiedzmy, teoretycznie o tym co mnie zajmuje i co jest chyba potrzebne, o historii regionalnej, powiedzmy: chłopi w powiecie tarnowskim, bez aspektu genderowego – wiele rzeczy jest tam jeszcze do zbadania, rozmaitych, najrozmaitszych, no ale jeśli będę się tym zajmował, to stale będę miał 0 punktów. To pokazuje pewnego rodzaju fatalną logikę, w którą wprowadziła nas reforma premiera Gowina. Abstrahując zupełnie od kwestii chrześcijaństwo-niechrześcijaństwo tylko pozostając na poziomie rozsądek-brak rozsądku – mówi prof. Andrzej Nowak przypominając o eksperymencie autorów, którzy napisali bełkotliwe teksty i rozesłali je do prestiżowych czasopism. Niektóre z nich zostały opublikowane, mimo że w ramach prowokacji wysłano materiał na podstawie „Mein Kampf”, w którym słowo „Żyd” zastąpiono frazą „biały mężczyzna”. Po ujawnieniu prowokacji problemy mieli autorzy prowokacji, a nie czasopisma drukujące bełkot.

Chodzi po prostu o obronę elementarnego zdrowego rozumu, obronę tego, co matematycy będą – mam nadzieję – bronić do końca studiów matematycznych, że 2 dodać 2 jest 4. Tutaj w naukach humanistycznych i społecznych próbuje się nas poprzez gender przekonywać, że 2 dodać 2 może być -18 albo 17 i 3/4 i wszystko to przechodzi bez żadnego problemu. To jest właśnie moment, to jest punkt, w którym państwo powinno powiedzieć: nie, nie wolno wprowadzać bełkotu na uniwersytet jak długo państwo daje na to pieniądze. Tak zareagowało ministerstwo szkolnictwa wyższego, o ile mi wiadomo, na Węgrzech. Państwo nie będzie płacić na katedry gender ponieważ nie wnoszą one nic mądrego związanego z regułami postępowania naukowego do życia uniwersyteckiego, a zatem pieniędzy podatnika na tego typu działania nie można marnować. I to jest obowiązkiem wicepremiera, który jednocześnie odpowiada za resort szkolnictwa wyższego: obrona zdrowego rozsądku i obrona misji uniwersytetu, a tą misją na pewno nie jest szerzenie bełkotu – zauważa naukowiec zwracając jednocześnie uwagę na przykład św. Benedykta z Nursji. To właśnie w jego postawie, dzięki której w klasztorach przechowano cenne elementy dziedzictwa antycznego, można widzieć nadzieję w trudnych czasach.

Być może takie właśnie specjalne miejsca, które nie będą rywalizowały o punkty w dzisiejszym systemie szanghajskim, nie będą ulegały temu fetyszowi parametryzacji, który wprowadził pan premier Gowin także do Polski, ściągając nasze uczelnie na równię pochyłą – cały czas mówię tylko i wyłącznie o wydziałach humanistycznych i społecznych, być może ta reforma jest dobra dla wydziałów nauk przyrodniczych czy medycznych, o tym się nie wypowiadam, ale wiem, że jest katastrofą dla humanistyki polskiej, w sposób oczywisty grozi zniszczeniem jej dorobku. A zatem być może trzeba tworzyć instytucje równoległe, niezależne od tego systemu państwowego. Mówię o tym z przerażeniem i smutkiem, bo jeżeli rząd „dobrej zmiany” prowadzi do sytuacji, w której zwolennik „dobrej zmiany” – a do takich się zaliczam – mówi o potrzebie tworzenia instytucji równoległych do państwa, ponieważ to państwo pogłębia kryzys zamiast pomagać wychodzić z niego, no to oznacza, że dzieje się coś niedobrego. Ale skoro dzieje się coś niedobrego nie załamujmy rąk, próbujmy robić tyle ile możemy, z Bożą pomogą, żeby było lepiej – mówi w rozmowie z PCh24 historyk i sowietolog prof. Andrzej Nowak.

Całość rozmowy można zobaczyć TUTAJ.

 


 

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=111233 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]