„Grzech antysemityzmu jak herezje Lutra” – prof. Jacek Bartyzel

Struktura wynalezionego przez „teologów” holocaustianizmu (i ze skwapliwą służalczością zabsorbowanego przez kościelnych progresistów) „grzechu” antysemityzmu jest taka sama, jak nauki Lutra o usprawiedliwieniu.

Luter mówi (w tezie 30. z Wittenbergii): „nikt nie jest pewny, czy jego żal był szczery, tym mniej może być pewny, czy otrzymał zupełne odpuszczenia„. Jeżeli zatem nikt nie może być upewniony co do szczerości swego żalu, ergo nie może wiedzieć, czy odpuszczono mu jego grzechy, to daremny i zbędny staje się sakrament pokuty, ponieważ jego skuteczność zdaje się zależeć od pewności wyrażenia żalu, czyli rzeczy niemożebnej. W tej sytuacji pozostaje jedynie zdać się na wiarę, że Bóg i tak nas z góry usprawiedliwił, bo tak Mu się podobało (albo i nie).

I tak samo jest z „grzechem” antysemityzmu. Źaden goj nigdy nie może być pewien czy nie zgrzeszył w jakikolwiek sposób przeciw temu – nieokreślonemu – grzechowi nad grzechami, choćby, z jednej strony, na każdym kroku dawał dowody swojej żarliwej judeofilii, z drugiej zaś strony, też nieustannie bił się – jednostkowo i kolektywnie – w piersi za antysemickie czyny, a nawet myślozbrodnie. Może jedynie mieć nadzieję, że znajdzie usprawiedliwienie w oczach zimmanentyzowanego „boga” zbiorowego, jakim w holocastianizmie został zastąpiony Bóg transcendentny, czyli samych Żydów. Jeśli tak im się będzie podobało. A jak nie, to nie.

Jacek Bartyzel

Za: Facebook - Jacek Bartyzel (19-03-2018) | https://www.facebook.com/jacek.bartyzel.7/posts/2079608452054237

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content