Popielec i kropka. Żadne tam walentynki!

Aktualizacja: 2018-02-13 9:35 pm

Środa Popielcowa przypada w tym roku tego samego dnia, co tzw. święto zakochanych. Zbieżność pokazuje dobitnie, że oba wydarzenia reprezentują skrajnie odmienne światopoglądy. Popielec – tradycję, katolicką pobożność i stawianie sobie wymagań; walentynki – folgowanie popędom, komercjalizację miłości i pojmowanie jej tylko przez pryzmat seksualności. Pogodzić Chrystusowego Kościoła i „tego świata” nie sposób.

„Ten świat” podsuwa nam różne pomysły na spędzenie walentynek. Wykwintna kolacja w drogiej restauracji i cenne prezenty dla drugiej połówki to nieszkodliwa strona sugestii płynących do nas ze strony koncernów zarabiających na „święcie zakochanych”. Wielu innych propozycji, jakie uderzają w nas z bilboardów, mediów i internetu, nie sposób nawet cytować.

Jednak wbrew propagandzie, oferta rozrywkowa nie jest w walentynki wyjątkowa i niepowtarzalna. Przez cały rok dostępne jest dokładnie to samo i do nieustannego korzystania z proponowanych uciech zachęca nas „ten świat”. Chce, żebyśmy bawili się i hulali bez ustanku. Żebyśmy każdego dnia – mówiąc wieszczem – jedli, pili, lulki palili.

Post, wyrzeczenie, ograniczanie swoich żądz i instynktów? To pojęcia w XXI wieku niemal nieznane. Co oczywiście nie oznacza, że mamy w tego powodu rozpaczać. Nienawiść „tego świata” do swoich uczniów zapowiedział już podczas własnej ziemskiej wędrówki nasz Pan, Jezus Chrystus, mówiąc: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi (J 15, 18-19).

Oczywiście w wykwintnych kolacjach, prezentach czy zabawie w dobrym towarzystwie nie ma nic złego. Katolik jednak wie, że „Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” (Koh 3, 1). Trzeba znać granice, umiar, bliski już antycznym filozofom złoty środek.

Tracąc umiar, stajemy się łupem popędliwości, niewolnikami, ofiarami własnych emocji i lęków, a także najniższych instynktów i w końcu – grzechu.

Rozpoczynający się 14 lutego Wielki Post przypomina nam o wartości umiaru. Panowanie nad skłonnościami nabiera szczególnego znaczenia w Środę Popielcową i Wielki Piątek, gdy nasze samoograniczanie jest silniejsze niż kiedykolwiek.

Człowiek „tego świata” jednak zupełnie tego nie rozumie. Dlaczego nie jeść, nie pić, nie bawić się do białego rana? – może dziwić się katolikom niejeden stojący z dala od Kościoła. Po co mówić „stop” samemu sobie, gdy wszyscy dookoła twierdzą coś zgoła odmiennego – że najważniejszym jest bycie sobą i wyrażanie siebie?

Człowiek wierzący jednak wie, że tocząc w Środę Popielcową i Wielki Piątek walkę z własnym głodem, pragnieniem i fizycznym zmęczeniem, zdobywamy siły duchowe. Cierpiąc fizycznie, uczymy się panować nad sobą, walczyć z pokusami, mówić „nie” pragnieniom, które w skażonej grzechem pierworodnym ludzkiej naturze nie zawsze są miłe Panu.

Dlatego też „ten świat”, świat przesiąknięty pogardą dla świętości i Bożego Prawa, tak usilnie zachęca nas do ulegania pokusom choćby na początku w sprawach nieistotnych. Do prawdziwego ataku przystąpi później. Gdy duchowe lenistwo stanie się naszym nawykiem, a nawet życiową drogą, zaczniemy folgować sobie w kwestiach coraz większej wagi – aż do przekroczenia granicy między dobrem i złem, granicy grzechu.

Mając więc do wyboru walentynki – „święto” z „tego świata” tak bardzo jak mało które spośród współczesnych, komercyjnych dni w kalendarzu – oraz przypadający również 14 lutego Popielec, katolik nie może mieć wątpliwości, co zrobić.

Z obowiązku zachowania postu ścisłego żaden wierzący nie może czuć się zwolniony tylko z powodu przypadania w Środę Popielcową zupełnie niesakralnego wydarzenia o charakterze komercyjnym. Zachowujmy się więc tego dnia tak, jak uczy Kościół święty i nie ulegajmy sugestiom „tego świata”. Szczególnie, że współcześnie wymagane prawem kanonicznym posty zostały bardzo mocno zredukowane i coraz rzadziej czerpiemy korzyści wynikające z nakładania na siebie ograniczeń.

Michał Wałach

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags:

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=99838 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]