Jak nie Pałac Kultury – to futrzaki – Arkadiusz Jakubczyk

Aktualizacja: 2018-01-23 10:02 am

Przypominamy rzeczowy tekst poniżej, w czasie gdy polska opinia publiczna jest urabiana przez “jakieś” lobby, a prezes PiS-u w specjalnym wystąpieniu (rzadkość!) wzywa do zakazu hodowli zwierząt futerkowych, przy tym przywołując zupełnie nieodpowiednie argumenty (czytaj: zniżając poziom rozumowania do idiotycznego bełkotu) – bo jeśli są gdziekolwiek nadużycia, to należy je usuwać, a nie zamykać cały dział gospodarki; bo jeśli są problemy z zanieczyszczeniem środowiska, to od tego są odpowiednie przepisy i służby je egzekwujące. Przy czym pan Prezes pomija milczeniem sferę gdzie notorycznie dochodzi do autentycznej męczarni zwierząt, czyli w rytualnym uboju. Pomija również fakt, że pseudoargumenty przeciwko takowej hodowli zwierząt futertkowych, odbiją się czkawką ekonazistów przeciwko łowiectwu, przeciwko hodowli zwierząt dla przemysłu spożywczego, przeciwko przemysłowi skórzanemu, przeciwko jakiejkolwiek działalności człowieka, czyli – jak twierdzą ekonaziści – tego raka ubóstwianej przez nich Ziemi-Matki.
Niektórzy mieli pana Prezesa za człowieka mądrego i niezależnego… A okazuje się, że ani jedno ani drugie.

Redakcja BIBUŁY

 


 

Dodano: 2017-11-24 10:02 am

Debata nt. zgłoszonej propozycji całkowitego zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce wypełnia polską sferę publiczną. Nie ma się czemu dziwić. Polacy są, z reguły, miłośnikami natury, fauny i flory, ale czy to jedno i to samo?

Historia naszej branży futerkowej sięga czasów I Rzplitej. W Królestwie Polskim w XVI wieku handel skórami futerkowymi koncentrował się w Poznaniu. Polska w XVIII wieku prowadziła handel futrami z miastami hanzeatyckimi, głównie z Lubeką, a dawni cechowi kuśnierze zajmowali się nie tylko szyciem futer, ale także wyprawianiem skór. A więc branża futrzarska zawsze była ważnym elementem nadwiślańskiej gospodarki. W 2015 roku eksport polskich skór futerkowych (surowych i garbowanych) wyniósł ponad 1,6 mld zł, a cała branża wygenerowała ponad 2 mld zł dla budżetu, dając 50 tys. miejsc pracy. Krajowa produkcja skór futerkowych w 2015 wyniosła ok 10 mln szt. Polska jest drugim w Europie, po Danii, i trzecim na świecie producentem naturalnych skór zwierząt futerkowych. Tak przedstawiają się zimne dane i statystyki. Ale to też nie wszystko. A moralność?

Nie dziwi nikogo fakt, że niektórzy z bojowników o prawa zwierząt, o ile mają szacunek dla lisa czy nutrii, to już zupełnie nie mają go dla nienarodzonego dziecka. Gdzie podziewa się ich troska o bezbronne życie, kiedy mowa o ludziach?  Nie da się przecież ukryć, że ich przytłaczająca większość to właśnie także bojownicy o „prawa” kobiet do aborcji. Z jednej strony mamy (co widzę na co dzień) ludzi traktujących i mówiących o swoich zwierzakach jak o własnych dzieciach, z drugiej zaś nie widzących nic złego w morderstwie aborcyjnym.

Co do naszego podejścia do zwierząt, to najwyższym dla nas, jako katolików, wyznacznikiem, powinień być Katechizm KK, który de facto wyjaśnia: „Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka, którego stworzył na swój obraz. Jest więc uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach są praktykami moralnie dopuszczalnymi, byle tylko mieściły się w rozsądnych granicach i przyczyniały się do leczenia i ratowania życia ludzkiego” (2417). To współistnienie ze światem zwierząt ma służyć człowiekowi, ale z ich poszanowaniem. Oczywiście, egzystencja ma dokonywać się w warunkach, które respektują godność zwierząt jako stworzeń. Stąd nie możemy popadać w skrajności, w których zwierzęta nie będą służyły człowiekowi w ogóle lub wynoszone będą na podstopia.

Uważam, że kwestia zakazu hodowli zwierząt futerkowych jest podnoszona bezpodstawnie, tzn. przypadki okrucieństwa niektórych hodowców powinny być surowo karane, a ich dalsza działalność gospodarcza dożywotnie zakazana. Ale ogólny zakaz, posunięty aż tak daleko, jak nie trzymanie psów na łańcuchu przy budzie, to centralistyczny idiotyzm. To niepotrzebna ingerencja Warszawy w sprawy samorządowe, które powinny być rozpatrywane indywidulanie, stowarzyszeniowo i kiedy trzeba – po sąsiedzku.

Jak podaje Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, fermy zwierząt futerkowych mają swój udział w ochronie środowiska poprzez: zagospodarowanie ok. 500 000 ton ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego z przemysłu spożywczego; produkcję wysokiej jakości skór od zwierząt fermowych, powodującą brak opłacalności, a co za tym idzie brak zainteresowania pozyskiwaniem skór od dzikich zwierząt – pośrednio jest to ochroną dzikich zwierząt, z których pozyskuje się skóry; odchody zwierząt futerkowych ktore są produktem ubocznym pochodzenia zwierzęcego (kat.2) i doskonałym nawozem organicznym stosowanym do użyźniania gleby, który skutecznie zastępuje nawozy przemysłowe, których produkcja wymaga dużych nakładów energii, a tym samym zagraża naturalnemu środowisku; futra naturalne są zdrowe, o jonizacji ujemnej przyjaznej człowiekowi, łatwo poddają się naturalnemu procesowi rozkładu (utylizacji) – bezpieczne dla środowiska, futra sztuczne są wyrobami syntetycznymi wytwarzanymi z pochodnych ropy naftowej – szkodliwe w procesie ich wytwarzania i utylizacji, nieprzyjazne dla środowiska {*}

Troszczmy się o zwierzęta, to przecież wypływa z samej natury ludzkiej, ale pamiętajmy o właściwej hierarchii wartości. Praca domowa musi być odrobiona właśnie tam – pod strzechami naszych domowych ognisk, a nie w Sejmie. Młodszych trzeba formować w ten sposób, by w pełni rozumieli, że zwierz to nie własność, że człowiek jest kustoszem środowiska naturalnego, a nie jego panem i absolutnym władcą. Tym samym musimy pamiętać, że dobro ludzkie stoi ponad dobrem czworonogów. Jeśli branża futerkowa kreuje miejsca pracy, zapewnijąc byt licznym rodzinom, podnosi standard życia miejscowej ludności i ich siły nabywczej i jeśli niejeden z hodowców prowadzi lokalną działalność charytatywną, a możliwość powstania nowych ferm prognozuje ożywienie gospodarcze dotychczas zaniedbanych regionów w Polsce – to wszystko to wskazuje, że nagła likwidacja tego sektora byłaby nieuzasadniona i niemoralna, a nawet głęboko szkodliwa.

Arkadiusz Jakubczyk

{*} źródło:  http://pzhipzf.pl/fermowe-zwierzeta-futerkowe.html

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Za: Myśl Konserwatywna - Tradycja ma przyszłość ( 24 listopada 2017) -- [Org. tytuł: «Jakubczyk: Jak nie Pałac Kultury – to futrzaki»]
    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=98334 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]