Dokąd zawędrowałaś Holandio?

Aktualizacja: 2017-06-26 10:21 am

Multikulti, homozwiązki i wolność… tyle, że nie dla każdego. Holandia upada coraz niżej. Jak to możliwe, że kraj – wydawałoby się tak poukładany i uporządkowany – mógł zaliczyć tak dotkliwy upadek duchowy i moralny? Nie idźmy tą drogą!

Dokąd zawędrowałaś Holandio?

PCh TV

Piękne zagrody, zadbane ulice i obejścia, cieszące oko budynki – z zewnątrz nawet przeciętne holenderskie miasto prezentuje się bardzo ładnie. Cóż z tego, skoro patrząc w głąb jest już tylko moralna zgnilizna? Wolność? Tak, ale nie dla każdego! Katolik? Najlepiej niech zamknie się w swoim domu, kościele i nie mówi zbyt wiele, bo kogoś prawda może urazić.

W minioną sobotę Instytut Księdza Piotra Skargi wsparł protest grupy holenderskich katolików, którzy nie pogodzili się z myślą, że z okazji „Różowej soboty” w katolickiej katedrze odbędzie się nabożeństwo ekumeniczne z udziałem protestanckiej, homoseksualnej „pastorki”, na które ściągnie grupa „tęczowych”, którzy „świętowali” tego dnia swoją odmienność. Na koniec paradzie pobłogosławić miał też katolicki biskup.

Dzięki protestom do skandalu nie doszło. Katolicy jednak postanowili zamanifestować swoją wiarę na ulicach miasta. Jak się okazało, w kraju słynącym z wolności, wcale nie jest to takie łatwe. Polityczna poprawność nakazuje bowiem, by tego rodzaju publiczne wystąpienia nikogo nie uraziły, a już szczególnie ludzi LGBT – i tak przecież tak okrutnie „dyskryminowanych”.

Należało zatem ocenzurować hasła do bezpiecznych: „Małżeństwo = 1 mężczyzna + 1 kobieta” czy „Bóg stworzył mężczyznę i kobietę”. Na banerach można było jeszcze umieścić podziękowanie dla biskupa miejsca, że nie dopuścił do skandalu w katolickiej świątyni. Na tym wolność się kończy. Mówienie, że homoseksualizm to grzech, że niesie za sobą ciężkie medyczne konsekwencje… to już mogłoby pachnieć kryminałem.

Czy zatem w Holandii katolicy są dyskryminowani? Oficjalnie – nie. W praktyce – nie – o ile nie wychodzą ze swoimi poglądami ze swoich świątyń i kościołów. Czego doświadczyliśmy? Godzina i miejsce pierwszego protestu – w pobliżu centrum handlowego w mieście Den Bosch, zostały tak wyznaczone, by nie kolidowały one z imprezami w ramach „Różowej soboty” i nie skupiały uwagi zbyt wielu przechodniów.

Drugi etap akcji odbywał się w pobliżu dworca. Gdy jednak policja zauważyła, że pikietujący mają kontakt za zbyt dużą liczbą przechodniów, nakazała zmianę miejsca akcji – na drugą stronę szerokiej alei – w miejsce mniej uczęszczane. Dość dodać, że katolikom zabroniono używać nagłośnienia, a banery nie mogły być umieszczone na drewnianych drążkach, bo stanowiły one zagrożenie.

W tym samym czasie grupy osób LGBT hasały po mieście bez żadnych przeszkód. Do ich dyspozycji oddano główne palce miasta – gdzie odbywały się pseudoświąteczne jarmarki, biesiady, koncerny, a władze miasta, restauratorzy, sklepikarze prześcigali się w „utęczowianiu” i różowieniu witryn i fasad swoich lokali.

Co więcej, homoseksualiści mogli zaczepiać protestujących katolików, drwić z nich – tego rodzaju zachowania nie robiły większego wrażenia na funkcjonariuszach. Katolicy za to karceni byli, gdy zbyt „nachalnie” zagadywali do przechodniów – poproszenie o wypowiedź do kamery – to już akt, który przecież mógłby być uznany za przejaw agresji.

Niestety, lata prania holenderskich mózgów, przyniosły efekt. I jest on druzgocący. Społeczeństwo bezrefleksyjnie popiera LGBT, nie widzi w tym nic złego, ba, widzi w homoseksualizmie wartość dodaną! I niektórzy tylko przechodnie cichaczem, nieśmiało dawali wyraz poparcia dla lekcji normalności zorganizowanej przez katolików. Byli i tacy, co chcieli dołączyć do akcji, ale nie mogli. Takie zaangażowanie mogłyby bowiem zostać źle odczytane przez zatrudniające ich… (nawet) katolickie instytucje!

Takie oto „europejskie wartości” Zachód chce przemycić do Polski poprzez liczne przepisy antydyskryminacyjne, rozwiązania ukrywane pod płaszczem „praw” homoseksualistów. Holandia jest doskonałym dowodem na to, że nie można ustąpić ani o krok. W przeciwnym razie upadek moralny Polaków będzie nieunikniony. Na to zgody być nie może.

Marcin Austyn

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=96351 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]