Rzecznik rewolucji czy praw obywateli? – Marcin Austyn

Aktualizacja: 2016-09-15 11:15 am

Ma stać na straży wolności i praw człowieka i obywatela – tak po krótce można opisać rolę Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak dotąd spełniał się w niej Adam Bodnar? Starał się bocznymi drzwiami przeforsować legalizację homo-związków, stał się rzecznikiem in-vitro i jeżdżących bez biletu transseksualistów.

„W 2015 roku Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawami 30 tysięcy osób, informacji udzielił prawie 40 tysiącom obywateli, a sprawy dotyczące większych grup zgłosił w prawie 300 wystąpieniach do różnych ministerstw i instytucji, 500 wystąpieniach z urzędu oraz w 21 wnioskach do Trybunału Konstytucyjnego” – czytamy w informacji na temat działalności RPO.

Rzecznik stać ma na straży „wolności i praw człowieka i obywatela, w tym realizacji zasady równego traktowania”. Jak z tej roli wywiązywał się Adam Bodnar? Ilość podejmowanych spraw nie pozwala na szczegółową ocenę działalności jego urzędu, ale niewątpliwie w kręgu zainteresowań Rzecznika pojawiły się sprawy, które kładą cień na sposób podejścia Bodnara do powierzonej mu misji.

Wystarczy wspomnieć sprawę łódzkiego drukarza, który odmówił produkcji materiałów promujących działania homoseksualnych aktywistów. Nie trudno domyśleć się, za kim wstawił się Rzecznik. Takimi działaniami Adam Bodnar potwierdzał, że w swej pracy sprzyja ideologicznym postulatom grup LGBT, których interes – jak to określił Instytut Ordo Iuris, dążący do odwołania Bodnara z pastowanej funkcji – „stawia ponad konstytucyjnymi gwarancjami praw obywateli”. W ocenie Instytutu, RPO działa też „przeciwko chronionej konstytucyjnie tożsamości małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny.”

Według raportu z działalności RPO za rok 2015, do Rzecznika „wpływają informacje o dużej skali przemocy motywowanej uprzedzeniami”, w tym także do osób „nieheteroseksualnych i transpłciowych”. „W ocenie Rzecznika obowiązek ujawniania motywów sprawcy i surowszego karania należałoby rozszerzyć na takie przesłanki jak niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową. Stanowcza reakcja państwa w tym zakresie stanowi ponadto gwarancję realizacji międzynarodowych standardów ochrony praw i wolności ofiar przestępstw motywowanych uprzedzeniami” – stwierdził RPO.

O jakie naruszenia chodzi? W swoim raporcie Rzecznik przywołuje przykład „niesłusznie zatrzymanej osoby transpłciowej”. Poszło o jazdę „transpłciowego mężczyzny” bez biletu i „podejrzenia posługiwania się cudzymi dokumentami lub danymi osobowymi innej osoby”. Sprawa na wniosek Rzecznika została dokładnie prześwietlona, a organy państwowe poruszone i pouczone jak należy w takich przypadkach postępować. Przy całym szacunku dla zatrzymanego powstaje spora wątpliwość, czy RPO zająłby się podobną sprawą niewłaściwie potraktowanego „nietranspłciowego mężczyzny”.

W co jeszcze Rzecznik angażował powagę swego urzędu? Ano wspierał w postępowaniu sądowym parę homoseksualistów, którym kierownik Urzędu Stanu Cywilnego m. st. Warszawy utrudniał zawarcie związku poprzez odmowę wydania zaświadczenia o możności zawarcia związku małżeńskiego za granicą. Powód był jasny: przyszły małżonek wnioskodawcy był tej samej płci co wnioskodawca. „W ocenie Rzecznika istniały podstawy do tego, by Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił zastosowania niezgodnych z prawem unijnym przepisów prawa polskiego i uznał, że odmowa wydania zaświadczenia była nieuzasadniona” – wskazywał RPO. Jego zdaniem, z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że „nie tylko sądy, ale również organy administracji zobowiązane są bowiem do stosowania zasady pierwszeństwa prawa unijnego i tym samym zapewnienia jego pełnej efektywności”.

Problemy środowisk LGBT najwyraźniej leżą Rzecznikowi na sercu, bo ten właśnie szykuje raport z badań Dyskryminacja osób transpłciowych w zatrudnieniu. „Jego głównym celem było zweryfikowanie, czy i w jakim zakresie osoby transpłciowe stykają się z dyskryminacją na rynku pracy. Zebrane dane pozwolą ocenić praktyczne zastosowanie mechanizmu ochrony obywateli przed dyskryminacją w zatrudnieniu, w szczególnym przypadku osób transpłciowych” – podaje RPO. Już zrealizowano badanie typu omnibus na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej nt. postaw Polaków wobec osób transpłciowych. Wyniki znajdą się w raporcie z serii Zasada równego traktowania. Prawo i praktyka.

RPO zajmował się też problematyką praw reprodukcyjnych kobiet w kontekście klauzuli sumienia. Problem powstał, gdy weszło w życie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, które spowodowało, że w polskim porządku prawnym zabrakło wyraźnie określonego podmiotu „zobowiązanego do wskazania pacjentowi, któremu lekarz powołując się na klauzulę sumienia odmówił wykonania określonego świadczenia, realnych możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym”. RPO ocenił, że ów brak „stwarza realne zagrożenie możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego przez pacjenta”.

Rzecznik interesował się też powodami, dla których Ministerstwo Zdrowia postanowiło zrezygnować z finansowania ze środków publicznych procedury zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) oraz oczekiwał argumentów „przemawiających za wsparciem innych niż in vitro metod leczenia niepłodności”. „Zaprzestanie finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego ze środków publicznych spowoduje, że wiele osób, które obecnie poddane są leczeniu, nie zdąży w pełni wykorzystać przewidzianych przez program ministerialny możliwości, a także oznaczać będzie powrót do sytuacji, w której dostępność metody in vitro ograniczona będzie jedynie do wąskiego kręgu osób zamożnych” – oceniał RPO. Utrzymywał też, że „zaprzestanie finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego z budżetu państwa w praktyce równoznaczne będzie z pozbawieniem skuteczności ustawy o leczeniu niepłodności”.

Pewien – subiektywny – obraz działalności RPO daje przekrój spraw jakie napływają obecnie do urzędu. Świadczą one o tym jakie środowiska upatrują wsparcia Rzecznika. Tu liderem są osoby niepełnosprawne, które w minionym roku złożyły niemal co trzeci wniosek  (238 z 787) dostarczony do biura RPO dotyczący dyskryminacji.

Warto jednak zauważyć, że działania Rzecznika ośmielają pewne środowiska i tak wśród wniosków znalazło się np. aż 59 spraw dotyczących nierównego traktowania/dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (7,5 proc.) oraz 8 spraw dotyczących dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową (1 proc.).

Baczny obserwator życia publicznego zapewne dostrzegł, że Adam Bodnar wybrany na urząd 9 września ub. roku, już dziewięć dni później spotkał się z przedstawicielami organizacji LGBTQIA. Czy była to tylko kwestia układu kalendarza, czy też zamierzona manifestacja czyim głównie głosem Rzecznik naprawdę chce być?

Marcin Austyn

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-09-12)

 


 

NSA za „tęczowym” obcokrajowcem. To krok do uznawania w Polsce zagranicznych homo-związków?

Chilijczyk związany z obywatelem polski zawartym w Wielkiej Brytanii związkiem partnerskim chciał nabyć w Gdańsku mieszkanie. Wymagana była do tego zgoda resortu spraw wewnętrznych, gdyż miasto leży w obszarze przygranicznym. Minister owej zgody nie wydał, gdyż – jak uznał – nieistniejący w polskim prawie „związek partnerski” nie dowodzi więzi obcokrajowca z Polską. Środowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zmienia jednak sytuację.

Zgodnie z orzeczeniem NSA, minister będzie musiał ponownie przeanalizować, czy słusznie odmówił cudzoziemcowi zgody na zakup mieszkania w Gdańsku. Podobnie uchylony został wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przychylał się do zdania szefa resortu.

Gdy pozostający w homo-układzie z obywatelem polskim Chilijczyk odwołał się od decyzji WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, poparł do Rzecznik Praw Obywatelskich, a w sprawę wmieszała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Zdaniem NSA, badając związki obcokrajowców z Polską nie można brać pod uwagę wyłącznie małżeństwa, ale trzeba też baczyć na innego rodzaju związki, w tym niewystępujące w polskim prawie związki partnerskie. Mogą wszak one odpowiadać stanowi faktycznemu – uważa Naczelny Sąd Administracyjny. Minister podejmując decyzję miał tę kwestię pominąć. Nie przyjrzał się również częstotliwości wizyt Chilijczyka w Polsce oraz posiadaniu tutaj przyjaciół.

Uchylona decyzja ministra spraw wewnętrznych oraz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oznacza, że temat wraca do punktu wyjścia. Wyrok NSA nie przesądza o tym, co minister powinien uczynić.

Źródło: „Rzeczpospolita”

MWł

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-09-15)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: , ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=89762 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]