Problem z Owsiakiem (i innemi podmiotami non profit w Polsce)

Aktualizacja: 2015-01-12 3:14 pm

Czytelnicy „Młota” z pewnością nie potrzebowali przypominania, czemu nie należy wspierać projektów firmowanych przez Jerzego Owsiaka. „Jurek” demoralizuje młodzież na tzw. Broodstocku, kłamie, przeklina, obraża – ewidentnie nie jest bohaterem z naszej bajki. Do tej oceny spokojnie dodałbym też niemało zastrzeżeń branżowych, podnoszonych przez polskich artystów rockowych oraz publiczność uczestniczącą w wośpowych imprezach. Mógłbym też wskazać, że zebranie środków przez WOŚP kosztuje krocie, lecz tych kwot (ponoszonych przez samorządy, telewizje, służby porządkowe itd.) nikt nie wykazuje w sprawozdawczości Fundacji. Wreszcie, gromadzone pieniądze są kroplą w morzu potrzeb polskiego systemu opieki zdrowotnej i w żaden sposób go nie optymalizują. Ale wszystko to wniosłoby niewiele do bloga religijnego, zatem wspomniane zagadnienia pominę.

Niedawno Owsiak przegrał proces z bloggerem o nicku „Matka Kurka”, który krytykował brak transparentności podmiotów kierowanych przez sławetnego dobroczyńcę i ulubieńca salonowego: fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Złotego Melona, Ćwierci Mrówki i innych. Jestem zaskoczony werdyktem, bo zdawało się, że prywatny człowiek, pan Piotr Wielgucki, jest bez szans w starciu ze sztabem prawników i ekspertów, jakich mógł sobie Jurek wynająć. Być może WOŚP zlekceważył rywala, a może wolano nie ujawniać wszystkich dokumentów … Dość, że Wysoki Sąd nie tylko uniewinnił Wielguckiego od postawionych zarzutów, ale także w znacznej części poparł jego argumentację. Zachęcam Państwa do uważnej lektury uzasadnienia wyroku.

Skoro tak się sprawy mają, to o jakim problemie chciałbym Państwu napisać?

Od lat przyglądam się działalności organizacyj pozarządowych (NGO), uczestnicząc w ich życiu w różny sposób. Mam też pewną wiedzę praktyczną związaną z nadzorem państwa nad fundacjami oraz przyznawaniem i rozliczaniem dotacyj dla NGO. Wyłania się z tego bardzo ponury obraz, a mianowicie:

– organizacje pozarządowe nie starają się funkcjonować efektywnie lub choćby efektywniej od instytucyj państwowych (samorządowych),
– organizacje pozarządowe nie wypierają państwa ze sfer, w których jest ono zbędne (np. edukacja, pomoc ubogim, działalność kulturalna), lecz przeciwnie, bazują na naszych podatkach,
– kierownicy organizacyj pozarządowych nie starają się działać w sposób przejrzysty dla interesarjuszy (sponsorów, organów nadzoru państwowego, odbiorców ich pracy itp.),
– państwo ma bardzo słabe narzędzia nadzoru nad NGO, zwłaszcza nad fundacjami.
– państwo ma słabe narzędzia monitoringu projektów realizowanych w ramach dotacji oraz rozliczania dotacyj.

Można zaryzykować tezę, że dla bardzo wielu „społeczników” działalność w NGO jest sposobem na życie, a często – jedynem źródłem dochodów, zaś państwo polskie (istniejące tylko teoretycznie) wspiera znacznie bardziej wąską grupę oligarchów z NGO niż podatników, na rzecz których wszyscy oni działać powinni.

Z moich doświadczeń i wiedzy wynika, że większość organizacyj pożytku publicznego (OPP – podmioty, którym możemy przekazać 1% podatku PIT) działa w sposób znacznie mniej przejrzysty niż Fundacja WOŚP. Owsiakowcy udostępniają publicznie całkiem sporo danych finansowych i merytorycznych , podczas gdy przepisy prawne obligują OPP wyłącznie do publikacji lakonicznej sprawozdawczości na stronach internetowych Ministerstwa Pracy, gdzie mało kto zagląda.

OPP nie wyrywają się do udzielania nadmiarowych informacyj. Kłopoty WOŚP mają źródło właśnie w udostępnianych danych: Matka Kurka poczytał te informacje, zaczął prosić o następne. Odmówiono mu ich, więc popełnił dłuższe opracowania na blogu.

Podmioty nieposiadające statusu OPP muszą najszerzej, ale wyłącznie o sprawach formalnych, informować urzędy skarbowe. Poza nimi, w praktyce prawie nikogo innego. W teorji, stowarzyszenia odpowiadają przed członkami, a fundacje przed organem nadzoru. Jeśli nie wydatkują funduszy publicznych, to od ich dobrej woli zależy, jak wiele informacyj udostępniają reszcie społeczeństwa.

Pamiętajmy jednak równocześnie, że organizacje pozarządowe nie muszą, a być może także nie powinny, dążyć do minimalizacji wszelkich kosztów. Działać można tanio lub szybko lub dobrze. Czasem da się łączyć dwa spośród wymienionych trzech czynników, ale koniunkcja ich wszystkich jest niemożliwa. Znacznie łatwiej o drogie partactwo, które trwa bardzo długo.

To, co piszę, w pełni odnosi się do katolickich oraz tradycjonalistycznych NGO, czyli podmiotów, którym przekazują Państwo swoje ciężko zarobione pieniądze. Są organizacje działające bardzo pożytecznie i na dość szeroką skalę, w których kadra zarządzająca nie zarabia nic lub przeciwnie, całkiem godziwie, adekwatnie do wkładanej pracy i talentów. Są też tacy, którzy “wyciągają z puchy” znacznie więcej niż Juras i Lidka Owsiakowie. Nie chciałbym wskazywać listy podmiotów, które popieram, ani tym bardziej tworzyć tu jakiejś czarnej listy. Sygnalizuję jedynie problem i zachęcam, aby interesować się, co czynią obdarowani z naszemi pieniędzmi. Ile przejadają, ile przepijają, a ile trafia na projekty, które pragnęliśmy wesprzeć. Standardem dla wszystkich powinno być umieszczenie w Internecie przynajmniej takich danych sprawozdawczych, jakie udostępnia WOŚP, a więc: sprawozdania merytorycznego, bilansu, rachunku przepływów finansowych, informacji dodatkowej, opinij statutowych ciał kontrolnych (np. komisja rewizyjna).

Jeśli takich danych nie możemy znaleźć na stronie jakiegoś podmioty, którego wsparcie rozważamy, to zapytajmy. Zadzwońmy, napiszmy e-mail. Ktoś, kto wyciąga rękę po cudze pieniądze, powinien potrafić się z nich rozliczyć. “Kontrola jest najwyższą formą zaufania”, słusznie mówił Józef Wissarjonowicz Stalin. Tak zwana kontrola społeczna może doprowadzić do eliminacji rozmaitych królów życia pasożytujących na społeczeństwie. Nie tylko lewica ma swojego Jakuba Śpiewaka, po prawej stronie sceny społeczno – politycznej też by się sporo podobnych modeli znalazło. W tym na pewno niejeden w sutannie lub koszuli z koloratką, o czem świadczy przykład spoza organizacyj pozarządowych, który tu zalinkuję. Były dyrektor Muzeum Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach ks. Paweł Danek wprawdzie pod sąd nie trafił, ale jakoś nie słyszałem, by spełnił zapowiedzi sprzed dwóch lat i wytoczył procesy o zniesławienie. Jak myślicie, dlaczego?

I może na tym akcencie zakończmy niniejszy wpis ….

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=79074 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]