Polityka czy troska o klimat – piąty nierzetelny raport ONZ w sprawie zmian klimatycznych

Aktualizacja: 2013-10-2 10:35 am

„Jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że działalność człowieka jest w najwyższym stopniu przyczyną ocieplenia klimatu, które obserwujemy od połowy XX wieku” – tak brzmiało jedno ze zdań oenzetowskiego raportu ogłoszonego w ubiegły piątek przez Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC).

Określenie „w najwyższym stopniu prawdopodobna przyczyna”, które znalazło się w raporcie, w żargonie IPCC oznacza prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zjawiska w granicach od 95 proc. do 100 proc.

Panel IPCC stwierdził jednocześnie, że większa emisja dwutlenku węgla do atmosfery ma jednak mniejszy wpływ na wzrost temperatury niż pierwotnie sądzono. Napisano, że ryzyko zmian klimatycznych, spowodowanych emisją dwutlenku węgla, jest „prawdopodobne” (tj. w granicach od 66 proc. do 100 proc.) a emisja dwutlenku węgla mogła spowodować podniesienie temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza, a nie 2 stopnie jak szacowano w 2007r.

Rupert Darwall, ekspert, który napisał artykuł na temat raportu w „The Wall Street Journal” zauważa, że to „rażąca rozbieżność”. Zastanawia bowiem jak jest możliwe, że panel naukowców stwierdza, iż rzekomy wzrost temperatury od połowy XX wieku jest spowodowany przez emisję gazów cieplarnianychw sytuacji, gdy są mniej pewni, co do wpływu dwutlenku węgla na ocieplenie klimatu?

Zdaniem analityka, autora licznych publikacji na temat rzekomych zmian klimatycznych spowodowanych przez człowieka, wyjaśnienie rażącej rozbieżności jest tylko jedno: raporty IPCC, zwłaszcza podsumowania dla decydentów politycznych, przeznaczone są głównie do „politycznej konsumpcji”.

I jakby na zawołanie, premier Wielkiej Brytanii, David Cameron komentując ustalenia naukowców z IPCC dał do zrozumienia, że przyjęta m.in. przez jego kraj kosztowna polityka klimatyczna musi być kontynuowana, chociażby prawdopodobieństwo zmian klimatycznych było niewielkie.

Darwall z „The Wall Street Journal” stwierdził, że z tej części raportu, która odnosi się do wpływu emisji gazów cieplarnianych na klimat, wynika, że od 1951 r. wpływ ten był jedynie „prawdopodobny”. Analityk pyta więc, na jakiej podstawie naukowcy stwierdzili, że wpływ człowieka, który jest odpowiedzialny za emisję gazów cieplarnianych, jest „w najwyższym stopniu prawdopodobną”, a nie „prawdopodobną” przyczyną zmian klimatycznych, jak wynika to z poszczególnych części raportu?

Okazuje się, że naukowcom nie sprzyja sama natura. Od 15 lat badacze nie obserwują bowiem wzrostu temperatury. Tymczasem naukowcy z panelu IPCC ocenili, że od 2005 do 2011 r. temperatura wzrosła i że w 43 proc. przyczynił się do tego człowiek.

Raporty IPCC przygotowywane są w oparciu o dostępne publikacje naukowe na temat ocieplenia na świecie. Tymczasem pisma te milczą jak zaklęte na temat domniemanego wzrostu temperatury.

Już w 1996 r. Frederick Seitz, krytykując nierzetelne raporty IPCC, pisał, że „nigdy nie był świadkiem bardziej niepokojącego procesu korupcja recenzji”. Seitz odniósł się do polecenia urzędnika z Departamentu Stanu USA, który nakazał naukowcom z ONZ zmienić tekst „w odpowiedni sposób”.

Uzasadniając tę interwencję Stephen Schneider, wiodący naukowiec klimatolog z IPCC przyznał, że sprawozdanie zostało sporządzone zgodnie z zapotrzebowaniem politycznym, bo administracja Clintona właśnie ogłosiła przyjęcie wiążących ograniczeń emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

W 2007 r., sekretarz generalny ONZ poprosił Amerykańską Radę Naukową o weryfikację procesów decyzyjnych i praktyk IPCC. Komisja, której przewodniczył ekonomista z Princeton, Harold Shapiro zauważył, że przedstawiciele rządu i naukowcy spotykają się, aby uzgodnić ostateczną treść podsumowania raportów „dla jasności przekazu”. Zyskują one wtedy rządową aprobatę.Komitet zalecił wówczas, aby IPCC zrezygnowała m.in. z używania skali 95-proc. prawdopodobieństwa, która ponownie została zastosowana w tegorocznym raporcie.

Analityk „The Wall Street Journal”, Darwall dochodzi do wniosku, że IPCC jest niereformowalna i, piąte już, rażąco „nienaukowe” sprawozdanie powinno być ostatnim tej instytucji.

Źródło: The Wall Street Journal, AS.

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=70585 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]