Rozpacz podwykonawców, profity dla nielicznych

Aktualizacja: 2012-07-2 9:50 am

Decyzją Sejmu pieniądze za autostrady dostaną duże firmy związane z wojskiem, Orlenem, PGNiG i opanowanymi przez Platformę samorządami. Dla wielu właścicieli małych firm przyjęta ustawa oznacza zniszczenie dorobku całego życia.

Minister transportu Sławomir Nowak zamieścił na stronie swojego resortu podziękowania od przedsiębiorców zachwyconych przyjętą w czwartek przez Sejm ustawą, dzięki której dostaną pieniądze za budowę autostrad. Dziękują Nowakowi za „bardzo energiczne osobiste zaangażowanie” i „determinację”. Piszą również, że są „wielce zadowoleni”. W imieniu komitetu poszkodowanych list podpisali: Konstanty Sochacki, Piotr Ochnio i Paweł Winnicki.

Tymczasem Jerzy Kasprzyk, jeden z przedsiębiorców poszkodowanych przy budowie autostrady A4, jest zrozpaczony. – Taka forma ustawy nie daje nam żadnych gwarancji, że kiedykolwiek dostaniemy nasze pieniądze – mówi „Codziennej”. To samo sądzą inni drobni przedsiębiorcy, którzy boją się ujawnić nazwiska. Twierdzą, że wtedy nie tylko nie odzyskają pieniędzy, ale nikt nie zatrudni ich na żadnej budowie.

Dlaczego ustawa ich krzywdzi? Bo są na dole piramidy firm, które budowały autostrady. Rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zleciła budowę dróg przed Euro 2012 generalnym podwykonawcom, czyli kilku dużym firmom. Natomiast te firmy część zadań zlecały innym, mniejszym kontrahentom, ci zaś kolejnym itd.
PiS domagało się w Sejmie, by ustawa zapewniła pieniądze wszystkim poszkodowanym. Tymczasem na mocy ustawy dostaną je tylko te firmy, które miały umowę z generalnym podwykonawcą. Potem one z kolei mają spłacić zobowiązania wobec mniejszych podwykonawców.

Problem w tym, że wiele firm ze środka piramidy splajtowało lub splajtuje. Nie mogą więc odebrać pieniędzy. I nie zapłacą drobnym przedsiębiorcom z dołu tej piramidy.

– Cała ta ustawa jest niepoważna. Odnoszę wrażenie, że ci dobrze poinformowani, którzy w imieniu przedsiębiorców współpracowali z rządem, dostaną pieniądze. Pytanie, co z pozostałymi, których bezpośrednio nie obejmie ustawa – komentuje Bogdan Rzońca, poseł PiS-u.

Kim są ci, których obejmie ustawa? Jednym z „wielce zadowolonych” z listu do Nowaka jest Paweł Winnicki. Jego firma powstała w PRL-u w 1985 r. Specjalizuje się we współpracy z wojskiem i branżą paliwową. Dla wojska budowała lotniska, ośrodki dowodzenia, składy amunicji i hangary. Współpracowała z Wojskową Akademią Techniczną i Akademią Obrony Narodowej. Dla PKN Orlen zbudowała dziesiątki stacji i magazynów paliw. Dla rządowej spółki PGNiG za rządów PO modernizowała budynki. Dla Urzędu Miasta Warszawy, gdzie prezydentem jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, buduje muzeum. Dla platformowego samorządu Żyrardowa buduje i rewaloryzuje zabytki.

Pod listem podpisał się również inny z liderów komitetu poszkodowanych, przedsiębiorca Konstanty Sochacki, który twierdzi, że spłacił już większość swoich podwykonawców z innych pieniędzy. – Od początku mu nie ufałem. Miałem wrażenie, że reprezentuje bardzo konkretną grupę interesów. – mówi o nim jeden z przedsiębiorców. Inny opowiada, że Sochacki tłumaczył im, że protesty doprowadzą donikąd. – Powiedział, że pomoże nam prawnik, który jest bliskim znajomym Cezarego Grabarczyka – opowiada. Sam Sochacki twierdzi, że to nieprawda. – Na spotkaniu z ministrem Nowakiem 23 maja br. był ze mną mecenas Paweł Sidowski, który pracuje dla mnie od wielu lat, ale nic nie wiem o jego związkach z Grabarczykiem – mówi. Także Grabarczyk zaprzecza, jakoby wysyłał Sidowskiego. Potwierdza jednak, że go zna z łódzkiej izby adwokackiej. – Jestem adwokatem i znam większość adwokatów izby. Sidowskiego też – mówi „Codziennej”.

Ustawa prawdopodobnie przejdzie przez Senat w niezmienionym kształcie. Nie wiadomo, czy podpisze ją prezydent.

Magdalena Michalska
GPC

Za: Publikacje “Gazety Polskiej”

Wybudować łatwo, utrzymać znacznie trudniej

1. Skończyły się rozgrywki Euro 2012 w Polsce i coraz częściej pojawiają się pytania ile będzie kosztowało utrzymanie stadionów zbudowanych na te mistrzostwa i w jaki sposób zarobić na to pieniądze.

W Polsce nawet budowanie tych stadionów nie było wcale łatwe o czym świadczy historia Stadionu Narodowego w Warszawie. Przypomnijmy tylko, że inwestorem tego stadionu jest specjalnie powołana w tym celu spółka Skarbu Państwa pod nazwą Narodowe Centrum Sportu (NCS).

2. Inwestycja rozpoczęta w maju 2009 roku od początku nie miała szczęścia, ponieważ jak twierdzą wykonawcy projekt stadionu był mocno niedopracowany i cały czas pojawiały się w nim zmiany, które NCS akceptował i nakazywał wykonawcom je realizować.

Na stwierdzenia głównego wykonawcy, że tak duża ilość zmian (jak twierdzą wykonawcy tych poprawek i prac dodatkowych było około 15 tysięcy), paraliżuje prace, tworzy opóźnienia i generuje dodatkowe koszty, odpowiedź przedstawicieli NCS zawsze była jedna „róbcie, róbcie, byle zdążyć na Euro”, a także „zapłacimy, zapłacimy”.

Problemy te wylały się do mediów, dopiero wtedy kiedy trzeba było zdemontować z powodu wady konstrukcyjnej już zbudowane wokół stadionu tzw. schody kaskadowe, i w związku z tym termin oddania stadionu do użytku, należało przesunąć aż o 7 miesięcy z czerwca 2011 na styczeń 2012.

To właśnie w styczniu, można było zobaczyć obrazki kładzenia murawy na stadionie przy prawie 30 stopniowym mrozie i słyszeć zapewnienia przedstawicieli NCS, że nie ma najmniejszego problemu bo i tak na same mistrzostwa, trawa będzie jeszcze raz wymieniana. No i za kilkaset tysięcy oczywiście została wymieniona.

Mimo tego iż do tej pory budżet państwa wydał na tę inwestycję blisko 2 mld zł, a prace dodatkowe sfinansowano kolejną kwotą 250 mln, to główny wykonawca przedstawia dodatkowe roszczenia na kwotę blisko 400 mln zł.

Trzeba także przypomnieć, że stadiony we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku, kosztowały od 600 do 800 mln zł i nie dość, że wydatki te nie zwrócą się nawet przez kilkaset lat, to corocznie ich utrzymanie będzie kosztowało przynajmniej kilkanaście milionów złotych i w zasadzie już w teraz wiadomo, że żaden z nich nie będzie w stanie na siebie zarobić.

3. Już w tej chwili wiadomo, że roczny koszt utrzymania Stadionu Narodowego gdyby był zamknięty na kłódkę będą wynosiły około 18 mln zł, a jeżeli będzie on funkcjonował, to przynajmniej 30 mln zł rocznie.

Oczywiście stadion ma 8 tys. m2 powierzchni biurowej, 12 tys m2 powierzchni konferencyjnej oraz 70 lóż pozwalających oglądać w komfortowych warunkach widowiska obywające się na płycie stadionu ale jak można się domyślać nawet intensywne wykorzystywanie tej infrastruktury, nie pozwoli na zarobienie 30 mln zł rocznie na pokrycie wszystkich kosztów o zyskach już nie wspominając.

W pozostałych miastach nowo wybudowane stadiony, są własnością samorządów, więc z pewnością będą się na nich odbywały mecze ekstraklasy z udziałem drużyn z nich pochodzących ale frekwencja na tych meczach wynosi od kilku do kilkunastu tysięcy widzów, a pojemność tych stadionów wynosi około 40 tysięcy.

Wszystkie te stadiony mają także powierzchnię biurową i konferencyjną, której wynajęcie może przysporzyć dochodów pozasportowych ale i w tych przypadkach jest jasne, że około 20 mln zł rocznie na pokrycie kosztów utrzymania każdego z nich także przy pomocy wydarzeń sportowych, kulturalnych i wynajęcia powierzchni biurowej, zgromadzić się nie da.

4. Tak naprawdę kłopoty z utrzymaniem tych obiektów sportowych zaczną się dopiero w roku 2013, kiedy ucichnie wrzawa medialna sugerująca niesłychane korzyści z Euro 2012, płynące ponoć wartkim strumieniem do kas miast organizatorów.

Wtedy zacznie się szara rzeczywistość, a spółki zarządzające stadionami zażądają od ich właścicieli, pieniędzy na ich bieżące utrzymanie, bo dochodów z ich użytkowania będzie tyle co kot napłakał.

A miasta organizatorzy Euro 2012 mają przecież i przez wiele lat będą jeszcze miały do spłacenia, raty kredytów zaciągniętych na budowę tych stadionów. Oby za jakiś czas się nie okazało, że te obiekty trzeba rozbierać tak jak to się stało w Portugalii (po mistrzostwach Europy) i w Korei Południowej (po mistrzostwach świata).

Zbigniew Kuźmiuk

Za: Zbigniew Kuźmiuk blog (01.07.2012)

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=58286 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]