Ludobójstwo w oparach kłamstwa – Jan Niewiński

Aktualizacja: 2012-05-19 8:32 pm

Kresy to słowo-symbol, mityczny i magiczny. To nie tylko terytorium. Kresy to słowo-klucz do dziejowej skarbnicy dziedzictwa kulturowego Rzeczypospolitej Polskiej. Na Kresach ścierały się interesy różnych państw i narodów, Wschodu i Zachodu. To wrzący tygiel i koegzystencja ras, kultur i religii. W ciągłym zagrożeniu i walce kształtowały się u mieszkańców tych ziem patriotyzm, honor i godność narodu.

Kresy dały naszej ojczyźnie królów, sławnych wodzów i mężów stanu, poetów, pisarzy, uczonych – twórców kultury o światowej sławie. Wielu bohaterów narodowych, a także błogosławionych i świętych. Na Kresach rodziła się i kształtowała demokracja i koegzystowało społeczeństwo obywatelskie. W krótkim ujęciu tematu nie sposób wymienić wszystkich skarbów dziedzictwa kulturowego. To tylko refleksja nad złożonością naszej trudnej i chlubnej historii. A jak się ma do tego działalność pseudo polityków i mediów, wymazujących z pamięci narodu Kresy, bez których jakże uboższą byłaby nasza historia?

niewinski 3

Na zdjęciu: pożar getta w Krzemieńcu
(fot. H. Hermanowicz)

Dzięki Opatrzności Bożej dożyłem sędziwego wieku (rocznik 1920). Przeżyłem wiele momentów grozy i dlatego pragnę przestrzec młodsze pokolenia przed zagrożeniami ze strony odrodzonych i dynamicznie się rozwijających wokół nas sił nacjonalistycznych szowinistów typu faszystowskiego. Na własne  oczy widziałem zagładę Polaków, Żydów, Rosjan, Czechów, Cyganów i innych mniejszości narodowych, a także uczciwych Ukraińców, którzy ginęli z rąk rozwścieczonych nienawistnymi ideologiami Sowietów, Niemców i ukraińskich szowinistów spod znaku OUN-UPA.

A dzisiaj jestem świadkiem zupełnie niepojętej sytuacji. Oto najbardziej zdegenerowani moralnie mordercy z czasów ostatniej wojny są określani mianem bohaterów. Niektórzy polscy politycy bratają się z pogrobowcami Bandery i Szuchewycza, a Stany Zjednoczone, ponoć światowy bastion demokracji, sprzyjał i sprzyja honorowaniu ukraińskich morderców, wsławionych wyjątkowym, sadystycznym okrucieństwem wobec dzieci, kobiet i starców różnych narodów, w tym i własnego.

Dwie okupacje, trzy ludobójstwa

Zdziesiątkowani mieszkańcy Kresów Wschodnich II RP przeżyli dwie okupacje, sowiecką i niemiecką, oraz trzy ludobójstwa: sowieckie, niemieckie i najokrutniejsze w naszych dziejach – ukraińskich szowinistów. W tym czasie Polacy byli poddawani różnym represjom i prześladowaniom, więzieniom i zsyłkom na Sybir oraz byli mordowani. Ludobójstwo banderowskie na ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej z różnym nasileniem trwało od września  1939 aż do 1947 roku, kiedy to operacja Wisła położyła kres morderstwom również na obszarach południowo-wschodnich powojennej Polski, już pozbawionej przecież, decyzją zwycięskich mocarstw (Jałta), dawnych kresowych ziem, do których rościli pretensje ukraińscy pomocnicy III Rzeszy.

Zaczęli już we wrześniu 1939 r.

W napaści Niemiec na Polskę uczestniczył legion ukraiński pod dowództwem pułkownika Suszki. Już od początku września bojówki ukraińskich nacjonalistów OUN dokonywały mordów na pojedynczych żołnierzach i atakowały nawet małe pododdziały Wojska Polskiego. Dokonywali oni także zabójstw funkcjonariuszy państwowych oraz uchodźców z Polski Zachodniej i Centralnej, zawsze przy tym zagrabiając ich mienie.

Od 1 września 1939 zarówno nacjonaliści,  jak i komuniści ukraińscy oraz komuniści żydowscy tłumnie i owacyjnie witali wkraczające oddziały armii sowieckiej i funkcjonariuszy NKWD. Budowano bramy triumfalne, witano przybyszów chlebem i solą. Wszyscy ci zwolennicy sowieckiej władzy byli odświętnie ubrani, nacjonaliści ukraińscy przyozdobieni opaskami i kokardami niebiesko-żółtymi, a komuniści ukraińscy i żydowscy –  opaskami           i kokardami czerwonymi. Panowała powszechna, antypolska i anty-burżuazyjna euforia. Organizowano wspólne wiece powitalne oraz zabawy taneczne. Po tym spontaniczno-ideologicznym powitaniu nowej władzy aktywiści obu grup ukraińskich i żydowskiej rozpoczęli wydawanie w ręce NKWD funkcjonariuszy państwowych II RP, oficerów wojska polskiego i policjantów oraz zamożniejszych Polaków. Wskazywanie adresów, tropienie i wydawanie inteligencji polskiej trwało nieprzerwanie do 22 czerwca 1941, tj. do czasu ataku Niemiec na Związek Sowiecki. Ponieważ sowieci nie stosowali kryteriów narodowościowych, a jedynie klasowe, prześladowania dotknęły również bogatych Żydów.

Sojusznicy III Rzeszy

W latach sojuszu Niemiec i Rosji Sowieckiej (1939-1941) nacjonaliści ukraińscy, pomimo usiłowań, nie znaleźli poparcia u nowych władz. Sowieci nie byli zainteresowani podtrzymywaniem jakichkolwiek nacjonalizmów, bo głosili hasła internacjonalistyczne. W chwili wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej nacjonaliści ukraińscy z radością złączyli swój los z III Rzeszą.  W ataku na Rosję Sowiecką brały udział ukraińskie bataliony SS Nachtigal i Roland. W pierwszych dniach agresji uczestniczyły one w mordowaniu polskich profesorów oraz w pogromach Żydów. Szowiniści ukraińscy postępowali w 1941 roku podobnie jak po wkroczeniu Sowietów we wrześniu 1939. Obok tropienia i likwidowaniu resztek polskiej inteligencji takie same działania podejmowali w stosunku do Żydów.  W czasie zamykania Żydów w gettach całą akcję  pod kierunkiem Niemców wykonywała policja ukraińska w służbie niemieckiej.

Likwidacja ludności getta w Katerburgu

Jako świadek likwidacji gett w 1942 r. w miasteczku Katerburg i w powiatowym Krzemieńcu, pragnę ukazać przebieg zagłady Żydów na Kresach.

Getto w Katerburgu w przeddzień likwidacji otoczono szczelnym pierścieniem ukraińskich policjantów. Całością kierował niemiecki oficer. Następnego dnia (10 sierpnia)  z rana do getta weszła kilkudziesięcioosobowa grupa policjantów ukraińskich i kilku żandarmów niemieckich. Wyprowadzano grupy Żydów liczące około 50 osób. Były to całe rodziny, obciążone podręcznym bagażem (przeważnie tobołki w kocach lub prześcieradłach niesione na plecach).

W odstępach czasowych prowadzono ich na zagładę do rozległego wyrobiska po żwirowni, około 1,5 kilometra w kierunku wsi Podhajce. Na dnie wyrobiska były już przygotowane długie i głębokie doły. Doprowadzonych na miejsce stracenia ustawiano w szeregi i kazano rozbierać się do naga. Tobołki i garderobę dość dokładnie przeszukiwali policjanci ukraińscy pod nadzorem Niemców.

Nagie szeregi śmiertelnie strwożonych podprowadzano na skraj dołów śmierci. Po obu krańcach owych dołów i w odległości kilkunastu metrów od nich były ustawione dwa karabiny maszynowe obsługiwane przez policjantów ukraińskich. Na komendę, ciągłymi seriami prowadzonymi od krańców do środka z obu stron jednocześnie, koszono szeregi ofiar jeden po drugim. W czasie serii wiele osób wskakiwało do dołów trzymając się za ręce lub byli wciągani tam żywcem. Każdą warstwę trupów, rannych i jeszcze żyjących posypywano wapnem. Po zasypaniu dołów ziemia jeszcze przez jakiś czas się ruszała.

W czasie trwania tych dantejskich scen, w tyle i nieco z boku siedział na fotelu niemiecki oficer, obok niego stało dwóch podoficerów niemieckich z automatami, na stole przed nim były kufle z piwem, a oficer, z nogą założoną na nogę, palił fajkę i spokojnie popijał piwo oraz na zimno, metodycznie, nadzorował wykonanie zadania. Prawdziwie godny następca niemieckiej, prusko-krzyżackiej „kultury podbojów”, która w ciągu wieków za główny cel stawiała sobie unicestwianie i zniewalanie innych ludów i narodów.

Likwidacja getta w Krzemieńcu

W Krzemieńcu było podobnie, tylko w większej skali i z komplikacjami, bowiem już w pierwszym dniu likwidacji getta (16 sierpnia 1942 r.) wybuchł pożar, a że była tam zwarta zabudowa drewniana,  ogień bardzo szybko ogarnął znaczną część getta. Oprawcy nie zdołali opanować paniki mieszkańców i ogólnego zamieszania. W kilku miejscach zrozpaczeni ludzie przerwali okalające teren drewniane ogrodzenie. Wiele rodzin rozproszyło się w mieście i w lesistej okolicy. Dużo osób spłonęło żywcem lub udusiło się dymem. Ponad dwa tygodnie trwało wyciąganie żywych i martwych z piwnic i z różnych kryjówek. A uciekinierów z getta wyłapywano jeszcze przez kilka miesięcy.

Na miejsce straceń, za Dubieńską Rogatką, schwytanych pędzono demonstracyjnie środkiem jezdni, pod bronią gotową do strzału. W czasie przemarszu nieszczęśników obowiązywało zatrzymanie ruchu ulicznego, zaś przechodnie mieli obowiązek ustawiania się tyłem do jezdni. Całą tę akcję wyłapywania i likwidacji Żydów samodzielnie, już bez udziału Niemców, wykonywała policja ukraińska w służbie niemieckiej.

„Śmierć Lachom i Moskalom”

„Śmierć, śmierć żydokomunie, Lachom i Moskalom śmierć!”. Te hasła ukraińskich szowinistów skandowano na wiecach i w propagandowych marszach. Wypisywano je na ścianach budynków, słupach i tablicach ogłoszeniowych. Działo się to od czerwca 1941 r. w czasie okupacji niemieckiej, ale od „pomarańczowej rewolucji” trwa do dziś, szczególnie na terenie obecnej Zachodniej Ukrainy.  Nie przeszkadzało to „władzom polskim” w umacnianiu z post banderowcami „strategicznego partnerstwa”. Wszystkie rządy i prezydenci, od Lecha Wałęsy przez Aleksandra Kwaśniewskiego aż do Bronisława Komorowskiego, nie przyjmowały do wiadomości faktu, że Służba Bezpeky OUN-UPA wymordowała około 80 tysięcy uczciwych Ukraińców, którzy odmawiali udziału w zbrodni ludobójstwa lub udzielali pomocy i schronienia mordowanym polskim sąsiadom. Ponadto szowiniści zlikwidowali tysiące mieszanych małżeństw polsko-ukraińskich.

Powojenna polityka zachodnich demokracji, w szczególności USA, spowodowała, że w czasie „zimnej wojny” rosło zapotrzebowanie na doświadczonych terrorystów i bezwzględnych zbrodniarzy bez żadnych skrupułów. Do tej roli przydatni byli właśnie banderowcy, mylnekowcy, byli policjanci w służbie niemieckiej, członkowie dywizji SS-Galizien oraz – najokrutniejsi z okrutnych –  członkowie banderowskiej Służby Bezpeky      z jej szefem, krwawym katem Mykoła Łebedem. Wszyscy oni uniknęli kary, natomiast na kilku kontynentach ufundowano im już setki pomników, obelisków i tablic sławiących heroizm tzw. UPA. Również w Polsce jest takich miejsc około 200. Należy odnotować fakt,  że pierwsze pomniki głównych ludobójców odsłonięto: w Buffalo Szuchewycza w 1968 r.,  i  w Nowym Jorku Bandery w 1983 r. (za prezydentury, bezkrytycznie podziwianego przez wielu Polaków, Ronalda Reagana),  a osławiony okrutnik M. Łebed pełnił wysokie funkcje w służbach specjalnych USA do chwili odejścia na emeryturę. Obecnie, pod nadal istniejącym ochronnym parasolem służb specjalnych Zachodu, faszystowska OUN działa i od nowa pisze swoją zakłamaną historię drugiej wojny światowej oraz zatruwa młode pokolenia Ukraińców nienawiścią do Polaków, Rosjan, Żydów i innych. Na zamówienie ukraińskich szowinistów swoistą ekwilibrystykę historyczną przemilczania i naginania faktów do z góry założonych tez wykonują dość skutecznie historycy ukraińscy – ideowi pogrobowcy Bandery i, niestety, „przebierańcy” udający polskich historyków.

70. rocznica

W miesiącach letnich 2012 r. przypada 70. rocznica zagłady Żydów kresowych. W 2013 r. przypada 70. rocznica banderowskiego ludobójstwa na Kresach. Polskie środowiska kresowe obchodzą uroczystości rocznicowe w zależności od dat mordów w danej miejscowości. Uroczystości centralne organizowane są w dniu 11 lipca, bowiem w tym dniu w 1943 r. nastąpiło jego apogeum. W ciągu lipca w ponad 520 miejscowościach zgładzono około 11 000 osób, od niemowląt po starców, tylko dlatego, że byli Polakami.

Z tego względu Komitet Organizacyjny Obchodów 70. Rocznicy Banderowskiego Ludobójstwa na Kresach Wschodnich III RP postanowił zorganizować uroczystości upamiętniające zagładę ludności żydowskiej zamieszkałej na Kresach w dniu 20 maja 2012 r. w Warszawie. Będzie to zarazem uroczysta inauguracja obchodów centralnych i lokalnych trwających do lipca 2013 roku.

Szowiniści ukraińscy, przy pomocy Niemców, zgotowali zagładę Polaków i Żydów na Kresach II RP. Polacy i Żydzi mają obowiązek o tym pamiętać i przeciwdziałać odradzaniu się nacjonalizmu (szowinizmu) na Ukrainie, w Polsce i w innych krajach. Banderowska zaraza, zasiana na Ukrainie przez patologicznego ideologa nienawiści i przemocy Dmytra  Doncowa w latach 30-tych XX w., musi spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem i przeciwdziałaniem tak władz polskich, jak i ukraińskich. W imię wspólnej przyszłości mamy moralny obowiązek potępić działalność ukraińskich nacjonalistów oraz  uznać formacje OUN i tzw. UPA za organizacje zbrodnicze.

Jan Niewiński

Autor jest Przewodniczącym Kresowego Ruchu Patriotycznego

[Myśl Polska] Nr 21-22 (20-27.05.2012)

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=56932 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]