Chodzi tylko o prawdę? Polemika z głośną książką Isakowicza- Zaleskiego – ks. Marian Machinek

Aktualizacja: 2012-04-27 9:02 am

„Czy więc można podnosić zarzuty wobec nazwania tego grzechu w tej książce po imieniu? Oczywiście nie. Nie samo wskazanie na ten problem powoduje irytację (przecież nie jest ono w żaden sposób nieznany!), ale sposób, w jakim to się w książce ks. Isakowicza-Zaleskiego dokonuje. Oskarżenia zostają sformułowane ogólnikowo, czasami wydaje się, że autor opiera się po prostu na plotkach. Przy tym są one tak daleko idące, że czytelnik ma wrażenie, że niemalże cały Kościół tonie w powodzi zboczeń seksualnych, że szeregi katolickiego duchowieństwa pełne są praktykujących homoseksualistów, a kto miał nieszczęście studiować w Rzymie, ten musi być niemalże naznaczony tego rodzaju mafijnymi strukturami” –  pisze ks. prof. Marian Machinek

machinek_1O wywiadzie ‒ rzece Tomasza P. Terlikowskiego z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, opublikowanym pod wiele mówiącym tytułem Chodzi mi tylko o prawdę, zapewne niewielu dowiedziało się z reklam wydawniczych; niewielu też pewnie poznało jego treść, zagłębiając się w samodzielną lekturę. Piszący te słowa dowiedział się o tej książce z tekstu na jednym z portali internetowych, zatytułowanym: W Kościele istnieje lobby homoseksualne. Oczywiście książka traktuje nie tylko o skandalach w Kościele. Jest w niej sporo ciekawych opowieści o pracy z niepełnosprawnymi, ciągle jeszcze zbyt mało znana w Polsce historia ludobójstwa, jakiego Turcy dopuścili się na Ormianach, a także wiele niechcianych, bo politycznie niepoprawnych, a niezwykle ważnych faktów dotyczących relacji polsko-ukraińskich. Fragmenty te czyta się z autentycznym podziwem dla postawy głównego bohatera książki. Czy to, że jego uwagi dotyczące Kościoła nie budzą już takiego szacunku, ale wprost przeciwnie – irytację, jest wynikiem jakiejś fałszywej korporacyjnej solidarności, która każe, jak twierdzi ks. Isakowicz-Zaleski, “zabetonowywać”, czyli ostatecznie ukrywać pod zasłoną milczenia wszelkie trudne sprawy? A może jest właśnie tak, że to w odniesieniu do tej tematyki wynurzenia autora pozostają w poważnym stopniu nieadekwatne do tytułu?

Nie ulega wątpliwości, że ks. Isakowicz-Zaleski dotyka bolesnych faktów i że każdy, kto utożsamia się z Kościołem jako własną duchową rodziną, musi wobec nich odczuwać przygnębienie i wstyd. Nie sposób ich negować, przede wszystkim nie sposób negować zjawiska homoseksualizmu wśród duchownych. Sięgając do określeń św. Pawła (Ef 5,27), trzeba stwierdzić, że jest to niewątpliwie niezwykle poważna skaza i plama na obliczu Kościoła. Jeśli faktycznie, jak twierdzi Ks. Isakowicz-Zaleski, istnieją gdzieś wśród duchownych lobby homoseksualne, to są to niewątpliwie struktury grzechu, w rażący sposób naruszające katolicką naukę moralną i będące rakiem, niszczącym tkankę Kościoła. Zgorszenie związane z ich istnieniem podkreśla fakt, że Kościół katolicki jest w tej chwili jedyną chrześcijańską i działająca na skalę globalną społecznością, która uważa skłonność homoseksualną za zaburzenie, a aktywność homoseksualną za poważny grzech. Czy więc można podnosić zarzuty wobec nazwania tego grzechu w tej książce po imieniu? Oczywiście nie. Nie samo wskazanie na ten problem powoduje irytację (przecież nie jest ono w żaden sposób nieznany!), ale sposób, w jakim to się w książce ks. Isakowicza-Zaleskiego dokonuje. Oskarżenia zostają sformułowane ogólnikowo, czasami wydaje się, że autor opiera się po prostu na plotkach. Przy tym są one tak daleko idące, że czytelnik ma wrażenie, że niemalże cały Kościół tonie w powodzi zboczeń seksualnych, że szeregi katolickiego duchowieństwa pełne są praktykujących homoseksualistów, a kto miał nieszczęście studiować w Rzymie, ten musi być niemalże naznaczony tego rodzaju mafijnymi strukturami.  Do tego dochodzi jeszcze wielokrotnie powtarzana teza o feudalnej strukturze Kościoła, o biskupach, którzy są przyczyną większości odejść księży z kapłaństwa czy też o wątpliwej wartości celibatu. Ze szczególną nonszalancją, niemalże pogardą, odnosi się autor do osoby kardynała Stanisława Dziwisza. Można mieć różne zdanie na temat jego zdolności przywódczych i krasomówczych czy sympatii politycznych, ale wyśmiewanie go jako kogoś, kogo posługa biskupia ogranicza się do budowania pomników Janowi Pawłowi II i rozdawania relikwii z kroplami jego krwi, jest po prostu niesmaczne i aroganckie.

chodzi-mi-tylko-frontcoverO grzechu w Kościele mówić trzeba i trzeba go piętnować. Jest to zdrowy odruch samoobrony wspólnoty wierzących. Zawsze jednak taka krytyka musi być poprzedzona pytaniem o to, czy zachowuje ona ewangeliczną miarę i komu będzie ostatecznie służyć. W powodzi formułowanych w książce niewyszukanych zarzutów, prezentowanych czasami w naprawdę kiepskim stylu, nikną zupełnie stwierdzenia, że np. autor sam nie spotkał się (poza aktami SB, do których miał dostęp) z rażącymi sytuacjami homoseksualizmu, że homoseksualne lobby obejmuje zdecydowaną mniejszość duchownych i że właściwie nie można mówić o kryzysie Kościoła w Polsce, ale raczej, że znajduje się on na zakręcie. Smutne jest to, że zapewne wbrew intencjom głównego bohatera książki, jak też jej redaktora, sposób uzdrawiania sytuacji w Kościele, jaki wybrali, nie tylko nie przyczyni się do jego oczyszczenia, ale zostanie wykorzystany przez tych, którym na zdrowiu i dobrej kondycji Kościoła absolutnie nie zależy.

Prezentowany w książce obraz nie jest po prostu całą prawdą o Kościele. I nawet, jeżeli struktura wywiadu ‒ rzeki ze swej natury prezentuje subiektywne stanowisko odpowiadającego na pytania, to katolicki kapłan nigdy nie jest po prostu jedynie osobą prywatną. Można podzielać poglądy ks. Isakowicza-Zaleskiego bądź się z nimi nie zgadzać, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej książce zabrakło mu jednej ważnej cechy, której nigdy nie powinno brakować katolickiemu księdzu: odpowiedzialności za słowo.

Ks. prof. Marian Machinek

Za: Debata (27 Kwiecień 2012) -- [Org. tytuł: « Chodzi tylko o prawdę? Polemika z głośną książką Isakowicza- Zaleskiego»]
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=56035 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]