Czy Stanisław Pietraszko padł ofiarą machiny systemu komunistycznego?

Aktualizacja: 2011-05-7 10:44 am

W 34 rocznicę zabójstwa Stanisława Pyjasa przypominamy sprawę tajemniczej śmierci Stanisława Pietraszki, który jako ostatnia osoba widział żyjącego jeszcze Staszka Pyjasa.

W trakcie prowadzonego śledztwa w sprawie ustalenia okoliczności śmierci Stanisława Pyjasa, zginął w tajemniczych okolicznościach główny świadek w tej sprawie – Stanisław Pietraszko. Według urzędowego aktu zgonu jego śmierć nastąpiła w skutek utonięcia. Jednak, czy rzeczywiście Pietraszko utonął w Zalewie Solińskim, czy może raczej ktoś mu w tym pomógł?

Pietraszko był kolegą Pyjasa; znali się już od wczesnego dzieciństwa, pochodzili z sąsiednich wsi koło Żywca. Uczęszczali do tego samego liceum, potem rozpoczęli naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pietraszko studiował fizykę, Pyjas polonistykę. Pomimo, iż obaj mieszkali w Domu Studenckim ,,Żaczek”, to jednak nie utrzymywali ze sobą zażyłych kontaktów. Pietraszko, w przeciwieństwie do Pyjasa, nie był związany z działalnością KOR ani z innymi organizacjami opozycyjnymi i nie miał skrystalizowanych poglądów politycznych. Wydawałoby się, iż prowadził normalne studenckie życie, które polegało na angażowaniu się w działalność różnych organizacji studenckich. Był członkiem Rady Samorządu Domu Studenckiego ,,Żaczek”, kierownikiem klubu studenckiego ,,Nowy Żaczek”, a także działaczem SZSP (Socjalistycznego Związku Studentów Polskich). Jednak z drugiej strony w trakcie żałoby juwenaliowej w maju 1977 zorganizowanej po śmierci Pyjasa, podejmował wysiłki na rzecz zaprzestania imprez rozrywkowych w klubie ,,Nowy Żaczek”. Był typowym działaczem społecznym organizującym studenckie rajdy w góry.

W kilka dni po śmierci Pyjasa Pietraszko, po ukazaniu się komunikatu w prasie dotyczącego tej sprawy, zgłosił się do prokuratury, gdzie złożył zeznania. Zachowały się trzy protokoły z jego przesłuchań w charakterze świadka, na podstawie których wiadomo, iż w godzinach popołudniowych około 17:40 dnia 6 maja 1977 roku widział Pyjasa idącego od strony akademika ,,Żaczek” w towarzystwie jakiegoś nieznajomego. Według jego słów wyglądało to tak, jakby Pyjas był konwojowany przez tego mężczyznę, gdyż nie szedł bezpośrednio z nim, a za nim w pewnej odległości. Zauważył, że nie rozmawiali ze sobą, widział jak szli ulicą Oleandry, a potem przez torowisko ulicą 3-go Maja. Na końcu skręcili w stronę baru ,,Pod Płachtą” (pawilon znajdował się na wprost wyjścia z parku Jordana na krakowskich Błoniach). Ponadto podczas pierwszego przesłuchania świadek podał dokładny rysopis tego osobnika, dzięki czemu na następnym przesłuchaniu sporządzono portret pamięciowy. Zaledwie w miesiąc później 2 sierpnia 1977 r. znaleziono zwłoki Pietraszki pływające w Zalewie Solińskim w Bieszczadach. Czyżby w ten okrutny i jakże bestialski sposób usiłowano się pozbyć niewygodnego świadka? Jedyną osobę, która być może potrafiłaby zidentyfikować człowieka asystującego Pyjasowi na kilka godzin przed jego śmiercią? A być może był to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, związany ze sprawą śmierci Pyjasa?

Wersja o nieszczęśliwym wypadku wydaje się być mało prawdopodobna, zważywszy na fakt, iż Pietraszko nigdy nie pływał. Po prostu nie potrafił pływać, nie lubił nawet wchodzić do wody, której się panicznie bał – cierpiał na wodowstręt, co potwierdzają jego najbliżsi i koledzy; chorował również na astmę. Natomiast jego zwłoki znaleziono pływające po powierzchni wody, w kąpielówkach z czepkiem na głowie. Jego ciało unosiło się na wodzie plecami do góry, mogło świadczyć o uduszeniu i wrzuceniu go do wody po zgonie (w przypadku naturalnego utonięcia zwłoki spadają na dno wody niczym kłoda, ponieważ zalewa ona narządy wewnętrzne i płuca). Do Polańczyka nad Zalewem Solińskim, gdzie przebywał ze znajomymi miała przybyć dziewczyna, której Pietraszko wyczekiwał. Jednak nigdy się nie zjawiła. Natomiast w jego namiocie znalezione części garderoby należące do innej studentki. W dzień przed jego śmiercią skradziono mu dowód osobisty, co mogło świadczyć o tym kim jest i kogo należy usunąć. Później ten sam dowód osobisty został przekazany KMO w Żywcu przez Prokuraturę prowadzącą śledztwo (zastanawiające skąd nagle wziął się dowód osobisty Pietraszki w rękach prokuratury, skoro został skradziony?).

Nie zachowały się żadne akta śledztwa w sprawie śmierci Pietraszki, ani nawet protokół z sekcji zwłok. Dochodzenie w sprawie dotyczącej utonięcia Pietraszki zostało pośpiesznie umorzone już pod koniec 1977 r. i nie zostało nigdy wznowione. W postanowieniu końcowym wydanym przez Prokuraturę Rejonową w Lesku prowadzącą śledztwo stwierdzono, że śmierć Pietraszki była wynikiem przypadkowego utonięcia, do którego nie przyczyniła się żadna osoba postronna.

Jednak już w 1977 r. nikt nie miał wątpliwości, że ta śmierć była przypadkowa, zaczęto od razu łączyć utonięcie Pietraszki ze śmiercią Pyjasa (mecenas Rozmarynowicz, rodzice i rodzeństwo Pietraszki, dziadek Pyjasa, członkowie KOR-u). Jego śmierć nastąpiła w niecałe dwa miesiące po śmierci Pyjasa. Nagła śmierć Pietraszki – głównego świadka w sprawie zabójstwa Stanisława Pyjasa, która została uznana za nieszczęśliwy zbieg okoliczności – mogła być powiązana z dochodzeniem dotyczącym zabójstwa Pyjasa, w którym podejrzenie pada na funkcjonariuszy MO. Sprawa ta mogła być tuszowana przez MO, a toczące się postępowanie śledcze umorzone szybko przez prokuraturę, aby nie doprowadzić do odsłonięcia prawdziwych sprawców tej zbrodni.

Pod koniec lat 90-tych ,,Wprost” opublikował artykuł prasowy demaskujący przestępczą działalność ,,firmy”, czyli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MSW) w okresie PRL-u. ,,Wówczas obowiązywała zasada, że cel uświęca środki. Jeden z ważnych świadków w sprawie Pyjasa >>utopił się<< na przykład w tajemniczych okolicznościach. Nawet najbardziej drastyczne działania były więc codzienną praktyką >>resortu<<. Cel był oczywisty: MSW musiało być poza wszelkimi podejrzeniami. Osłanianie funkcjonariuszy SB popełniających przestępstwa było w PRL żelazną regułą”. To tylko przykład, ale jak bardzo wydaje się on być adekwatny w rozwiązaniu zagadkowej śmierci S. Pietraszki?

Od razu po śmierci Pietraszki bezpieka rozpoczęła swoje działania operacyjne inwigilując rodzinę zmarłego. W ramach Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia o kryptonimie ,,Pływak” rozpracowywano poszczególnych członków rodziny Pietraszków w celu określenia zajmowanego przez nich stanowiska w sprawie śmierci Stanisława, a następnie prowadzono działania operacyjne, które miały na celu odsunięcie od tej rodziny współpracowników KOR-u prowadzących niezależne śledztwo w sprawie wyjaśnienia tragicznej śmierci ich syna.

Czego tak naprawdę obawiała się bezpieka? Czy zależało jej tylko na tym, aby w jego rodzinnej miejscowości wyciszyć róże pogłoski krążące na temat jego śmierci? A może obawiano się tego, aby Pietraszko nie stał się drugim Pyjasem?

Od umorzenia śledztwa do dnia dzisiejszego upłynęły 34 lata i w ciągu tego okresu, nic się nie zmieniło w sprawie Pietraszki. Zagadka jego tragicznej śmierci nie została jak dotąd rozwiązana, pozostaje otwarta i nadal czeka na wyjaśnienie…

Joanna Sarnecka

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=37422 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]