Wykastrowany lew rusza w bój – Romuald Szeremietiew

Aktualizacja: 2011-03-17 10:10 pm

Rząd polski przygotowuje się do sprawowania tzw. prezydencji w UE. Polska od 1 lipca br. przez sześć miesięcy będzie kierować sprawami bieżącymi Rady UE, wyznaczać kierunki unijnej polityki, pełnić funkcje mediatora w rokowaniach, a także reprezentować UE w stosunkach zewnętrznych. Teoretycznie państwo sprawujące prezydencję ma szanse by promować własne rozwiązania, wpływać na politykę Unii i przy okazji zadbać o swoje interesy.

Funkcjonują dwie metody wykonywania prezydencji: kreatywna, wpływania na działania UE poprzez promowanie własnych koncepcji i metoda administracyjna, czyli bierne zarządzanie programami UE. Polska mogła na wzór Francji, Szwecji i ostatnio Węgier zdefiniować swoją prezydencję stawiając UE ambitne cele, albo zachować się jak Belgia lub Czechy, które jedynie administrowały polityką unijną. Biorąc pod uwagę cele jakie stawia polski rząd nie ulega wątpliwości, że w Warszawie odrzucono podejście kreatywne. Zresztą odpowiedzialny za przygotowanie prezydencji minister Mikołaj Dowgielewicz zapewnił, że Polska nie będzie forsować swoich interesów. „Ma być miło i przyjemnie” – jak to określił jeden z komentatorów.

Minister ON Klich ogłosił, że jednym z rządowych priorytetów będzie unijna Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony. W dniu 2 marca br. na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji spraw zagranicznych i obrony narodowej określano ten priorytet. Brali w tym udział wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder, wiceminister obrony generał w stanie spoczynku Czesław Piątas i szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Cieniuch.

Ustalono, że w czasie prezydencji Polska będzie rozwijać współpracę UE-NATO.

W jednym filmie aktor Bronisław Pawlik grał rolę kolejarza z małej stacji. Był tam naczelnikiem, zawiadowcą i kasjerem. Miał trzy czapki odpowiadające tym funkcjom. Wkładał kaszkiet naczelnika i wydawał polecenie zawiadowcy. Następnie zmieniał nakrycie głowy i jako zawiadowca potwierdzał przyjęcie polecenia naczelnika. W końcu wkładał czapkę kasjera i ustalał co ma robić z zawiadowcą. Zdaje się, że podobnie by funkcjonował organ planistyczno-dowódczy wymyślony w MON. Jak wiadomo spośród 27 państw członkowskich UE 21 jednocześnie należy do NATO – członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego są np. wszystkie największe państwa Unii (Francja, Hiszpania, Niemcy, Polska, Wielka Brytania, Włochy). A polski MON chce, by w ramach Unii utworzono stałą strukturę planistyczno-dowódczą dla cywilnych i wojskowych struktur państw wspólnoty będących jednocześnie w NATO. Ten podmiot miałaby być partnerem dla NATO. Czyli przedstawiciel Polski w UE byłby „partnerem” przedstawiciela Polski w NATO. W tej sprawie dość realistycznie wypowiedział się szef Sztabu Generalnego WP mówiąc, że: „Nadzieje na powstanie europejskiego centrum planistyczno-wojskowego są, ale niezbyt duże. Mówił, że taki organ planistyczny w Brukseli może byłby przydatny, ale występują problemy formalne, bo UE jako struktura nie zajmuje się zbytnio sprawami obrony.

Wypowiedział się też wiceminister ON Piątas, który mówił o rozwijaniu projektu Partnerstwa Wschodniego, przeciwstawiając mu osobny projekt Unia-Rosja. „Chcemy – mówił wiceminister – w UE unikać dublowania struktur. Istnieje sformalizowana współpraca NATO-Rosja, ma określone doświadczenia i jest dalej posunięte, niż współpraca wojskowa Unii z Rosją“. MON postuluje „dublowanie struktur” na linii NATO – UE, ale nie chce tego w relacjach UE z Rosją. Słusznie. USA jakoś znoszą partnerstwo z UE. Rosja Partnerstwa Wschodniego nie znosi. A priorytetem są przecież stosunki z Rosją, a nie jakimiś Jankesami.

W dyskusji pojawił się też problem tzw. Grup Bojowych UE. W październiku 2004 r. w Brukseli ministrowie obrony krajów członkowskich UE postanowili powołać European Union Battlegroups. Jednostki sił szybko wchodzących do akcji i w zamiarze projektodawców służące do przywracania porządku, zwłaszcza w Afryce. Niestety, mimo upływu czasu Unia ciągle nie ma takich zdolnych do akcji wojsk. Tymczasem sądząc po skali napięcia, właśnie w Afryce Północnej, takie wojska są potrzebne.

Co więc w tej bojowej sprawie chce zrobić Polska? Chce…, by koszty działań grup, których to działań jeszcze nie ma, były rozdzielane równomiernie na wszystkie kraje wspólnoty. „Na okres naszej prezydencji przypada moment, gdy celem stanie się bardziej sprawiedliwe obciążenie kosztami operacji wszystkich członków Unii” – podkreślał wiceminister Najder. A zapytany w trakcie posiedzenia co będzie zapamiętane po półrocznej prezydencji Polski odpowiedział: „W październiku-listopadzie o europejskiej polityce bezpieczeństwa i obrony ma rozmawiać Rada Europejska. To będziemy mogli zapisać jako nasze osiągnięcie”. Zastępca ministra Sikorskiego uczulał posłów, by nie stawiać zbyt wielkich celów i zalecał realizm w ich wyznaczaniu: „Nie twórzmy oczekiwań tak wielkich, że okażą się trudne do realizacji” – podsumował Najder.

Czy to oznacza, że nie można sformułować realistycznych polskich celów w obszarze unijnej obronności?

W listopadzie 2009 r. odbył się szczyt francusko polski na którym podpisano „Wspólną deklarację w sprawie bezpieczeństwa i obrony”.Są w niej następujące słowa: „Nasze (Francji i Polski) interesy bezpieczeństwa są ściśle ze sobą powiązane. Zagrożenie podstawowych interesów bezpieczeństwa jednego z krajów podważy interesy drugiego. Francja i Polska są zdecydowane połączyć wysiłki, aby wzmocnić solidarność i obowiązek wzajemnej obrony, wynikające z traktatu waszyngtońskiego. Będziemy również realizować zobowiązania związane z bezpieczeństwem, podjęte w ramach traktatu lizbońskiego. Stoimy w obliczu podobnych wyzwań i wspólnie stawimy im czoła. Deklarujemy rozwijanie naszych zdolności wojskowych i cywilnych, a także udział w operacjach prowadzonych przez UE i NATO.

W końcu stycznia 2011 r. światowe agencje podały informację, że Paryż i Moskwa podpisały międzyrządowe porozumienie o sprzedaży Rosji czterech francuskich okrętów typu Mistral. Są to duże ofensywne okręty desantowe o wyporności blisko 24 tys. ton zabierające 40 czołgów, 450 żołnierzy i16 ciężkich śmigłowców. “Jest to największy projekt w tej dziedzinie zrealizowany wspólnie przez Rosję i państwo zachodnie. Jego wcielenie w życie zagwarantuje bardzo liczne miejsca pracy dla przedsiębiorstw rosyjskich i francuskich i otworzy nowe perspektywy współpracy między Francją a Rosją” – głosił komunikat biura prasowego prezydenta Francji. Budowa pierwszego “mistrala” ma zacząć się w tym roku. Do transakcji doszło mimo wcześniejszych prób jej powstrzymania przez Gruzję, Szwecję i niektóre państwa NATO, w tym USA.

Dowódca sił morskich Rosji admirał Władimir Wysocki na wiadomość o transakcji szczerze wyznał: “Taki okręt pozwoliłby naszej czarnomorskiej flocie wykonać misję w Gruzji w 40 minut zamiast w 26 godzin.” A francuski pisarz i filozof André Glucksmann skomentował postawę Paryża: “Sprzedając Putinowi sprzęt, który może umożliwić szybki desant w Gruzji, na Ukrainie bądź w krajach bałtyckich, wysyłamy jasny przekaz: macie zielone światło. Cokolwiek zrobi Rosja, będziemy protestować po fakcie. Na próżno, bo będzie za późno. Nie zatrzymamy czołgów u bram Tbilisi, tak jak w 2008 roku. Podpisując kontrakt na sprzedaż mistrali, prezydent Sarkozy paraliżuje swoją dyplomację i odbiera sobie możliwość jakichkolwiek działań ratunkowych w razie kolejnego kryzysu. Pamiętliwi rosyjscy przywódcy robią zaś wszystko, by prezydent Francji uderzył się w piersi. Ten “kontrakt” to zachęta do najgorszego. “

Warto by zapytać rząd francuski w czasie polskiej prezydencji jak ma się sprzedaż Rosji ofensywnej broni do zapisów wspólnej deklaracji w sprawie bezpieczeństwa i obrony z listopada 2009 r.?

Herb z lwem w wersji męskiej. Obok – w wersji „poprawnej”, czyli bez jaj panowie, bez jaj.

Chociaż z drugiej strony może nie mam racji. Polski prezydent ocenia sytuację inaczej niż francuski filozof. Bronisław Komorowski pytany o „mistrale” stwierdził, że “… sprzedaż przez Francję – członka NATO – okrętów wojennych dla Rosji nie zagraża spójności polityki Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Amerykanie sprzedają w różne miejsca uzbrojenie, Polacy i Niemcy sprzedają, Francuzi także – więc sprzęt wojskowy w coraz większym stopniu staje się normalnym towarem, a przemysł zbrojeniowy – normalnym przemysłem”. Czyli WSI-o normalno.

A wracając do grup bojowych UE. Jedna z tych grup ujawniła ostatnio swoje istnienie. Otóż niedawno„nordycka grupa bojowa” (Szwecja, Nowergia, Finlandia, Estonia i Irlandia) wykastrowała lwa, którego miała w herbie. Służące w jednostce kobiety uznały, że lew na herbie zbyt nachalnie obnosi się ze swoją męskością. Przyrodzenie biedakowi zostało odcięte i zwierzę zamieniło się w lwiego eunucha. Na próżno protestował projektant herbu tłumaczący, że według zasad heraldyki, zwierzęta wyobrażone na tarczach herbowych muszą się prezentować w pozycji bojowej – wyszczerzone kły, otwarte dzioby, ostre pazury. Męski atrybut lwa spełniał tą heraldyczną zasadę – wyrażał bojową postawę zwierzęcia. Dawniej – przypominał heraldyk – wykastrowanego lwa nadawano w herb ludziom, którzy dopuścili się zdrady króla.

Jeden z blogerów napisał, że taki wykastrowany lew to odpowiedni symbol europejskiej grupy bojowej. Można by sądzić, że twórcy programu polskiej prezydencji w UE przyjęli herb nordyckiej grupy bojowej jako własny.

Romuald Szeremietiew

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=34797 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]