Szkoła manipulacji – Roman Graczyk

Aktualizacja: 2011-02-18 11:07 am

Rafała Romanowskiego poznałem przed kilku laty, kiedy jeszcze pracowałem w „Gazecie Wyborczej”. Prawdę mówiąc, poznałem go bliżej, kiedy z „Gazety” odchodziłem (a raczej „byłem odchodzony”). Problem polegał na tym, że zaprotestowałem wtedy przeciwko notorycznym kłamstwom „GW” w sprawie tzw. lustracji. Co ma do tego Romanowski? To, że on w tym samym  czasie te kłamstwa aktywnie współtworzył. Oczywiście nie te najważniejsze – ogólnopolskie, ale te pomniejsze – krakowskie.

RR był wtedy ledwie kilka lat po studiach. Taki ma większe prawo do robienia głupstw – myślałem. Zresztą nie musiałem sobie nim zawracać głowy, bo moja przygoda z „GW” szybko się zakończyła, młody człowiek zaś w niej został i tyle go widziałem. Wiem, że coś tam dalej robił, ale co i jak? – nie śledziłem tego.

I oto nagle w miniony poniedziałek usłyszałem w słuchawce jego dziarski głos, którym w charakterystycznym dla siebie stylu „jeunes cadres dynamics” zagaił:

Witaj, Romanie, piszę tekst o twojej książce. Tekst jest wyłącznie informacyjny, więc powiedz mi, proszę …

W pierwszej chwili przyszły mi do głowy wszystkie stare kłamstwa Rafała Romanowskiego, które pamiętałem z roku 2005 i miałem ochotę powiedzieć mu, że nie skorzystam. W końcu jednak pomyślałem, że przecież ludzie się zmieniają, dojrzewają – szczególnie tak młodzi ludzie. Postawiłem na to i poświęciłem godzinę na klarowanie mu różnych niuansów w problemach opisanych w mojej książce. Owszem, zadawane mi pytania nie pozostawiały wątpliwości, że młody Romanowski (nie mylić z Romanowskim-seniorem, który chyba jeszcze nic publicznie nie wygłosił na temat „Ceny przetrwania?”) myśli Blumsztajnem, nie zaś przy pomocy własnych szarych komórek. Ale postanowiłem zaryzykować.

To, co mi Romanowski przysłał do autoryzacji, w ogóle nie przypominało tego, co mu powiedziałem. Napisałem swoje wypowiedzi niemal zupełnie od nowa i wysłałem. Już wiedziałem, że będzie wtopa.

Nazajutrz rano rzut oka na tekst w „Gazecie Wyborczej” wystarczył, żeby wiedzieć, że RR Anno Domini 2011 jest jednak tożsamy z RR Anno Domini  2005.

Pomijam tu, co Romanowskiemu powiedzieli jego rozmówcy: Henryk Woźniakowski i Krzysztof Kozłowski. To inny problem i to go – oczywiście – nie obciąża. Ale napisał też to i owo od siebie.

Romanowski jako rasowy dziennikarz wie, że powinien w tekście błysnąć także wiedzą z pobocza głównego tematu. Tak też i uczynił, chcąc pokazać, że jest oblatany w mojej twórczości związanej z historią PRL. Napisał:

Na podstawie teczek SB powstała m. in. “Tropem SB. Jak czytać teczki” (2007), której lwia część dotyczyła spisanych przez SB obszernych donosów wieloletniej korektorki “TP” Sabiny Kaczmarskiej.

Prawda jest taka, donosy Kaczmarskiej nie zajmują lwiej części „Tropem SB”. Powiem więcej: nie ma tam o nich nawet jednej wzmianki. Zero Kaczmarskiej. Gdy pisałem tamtą książkę, w ogóle nie wiedziałem, że Pani Sabina prowadziła podwójne życie. Zdaje mi się, że Romanowski powtarza tu, nie wiedząc o tym, jakieś mądrości „autorytetów moralnych”, wypowiedziane jednak na inną okoliczność.

W części odnoszącej się do „Ceny przetrwania?” Romanowski pisze:

“Tygodnik Powszechny” współpracował z systemem PRL-u i go akceptował – twierdzi Roman Graczyk.

Romanowski zapewniał mnie poprzedniego dnia, że zna książkę. Ciekawe. Daję milion złotych każdemu, kto wykaże, że w ten sposób można streścić moje rozważania, w których rozróżniam, niuansuję, daję obfity kontekst historyczny… Jak się okazuje, wszystko na próżno – Romanowski wie lepiej, co ja twierdzę w przedmiocie współpracy „Tygodnika” z PRL-em.

Nie ma – napisał Romanowski – ani podpisanych deklaracji współpracy, ani teczek personalnych, ale Graczyk (…) oskarża trzech legendarnych redaktorów “Tygodnika” o współpracę z SB.

Tłumaczyłem Romanowskiemu, że w przypadku tych osób prawdopodobnie nie padła w ogóle propozycja napisania zobowiązań do współpracy, bo SB traktowała je specjalnie i nie chciała burzyć ich psychicznego dobrostanu. Tłumaczyłem mu również, że o współpracy z SB mogą też świadczyć inne dokumenty, niekoniecznie tylko te z teczek personalnych. Śladu tych wyjaśnień w tekście. Czytelnik ma wiedzieć, że autor „Ceny przetrwania?” to łowca agentów.

No i w końcu tytuł:

Esbeckim okiem na “Tygodnik Powszechny.

Czysto informacyjny – prawda?

„Gazecie Wyborczej” szalenie zależy na tym, żeby mnie pokazać jako lustracyjnego oszołoma. Myślę, że nie będzie to takie proste, chociaż trzeba docenić starania. Bo tu nie wystarczy trochę nagiąć rzeczywistość. Tutaj trzeba ją przeinaczyć na maksa.

Macie, Panie i Panowie, jeszcze tylko kilka dni. Potem, gdy ktoś jednak przeczyta książkę i porówna z bredniami, któreście na jej temat wypisywali, dozna szoku poznawczego. Jeśli przypadkiem takich ludzi byłoby więcej, to nie dziwcie się, że znowu znacząco zwiększy się liczba tych, którzy mówią o was  „Wybiórcza”.

Roman Graczyk

Dziennikarz – w przeszłości blisko związany z “Tygodnikiem Powszechnym”, potem z “Gazetą Wyborczą”; obecnie stały współpracownik “TP”, daleko od “GW”, poza tym pisuje to tu, to tam.

 

KOMENTARZ BIBUŁY: Jakkolwiek pełny tytuł tekstu p. Graczyka brzmi: ‘Polska szkoła manipulacji. “Daję milion złotych każdemu, kto wykaże, że w ten sposób można streścić moje rozważania”‘, to nie możemy zgodzić się z pierwszym członem, czyli z określeniem “Polska szkoła manipulacji”. Nie, jest to bowiem Żydowska Szkoła Manipulacji, gdyż sama medialna manipulacja została na świecie do perfekcji doprowadzona przez Żydów-właścicieli mediów (bo nie wolno zapominać, że w dzisiejszych czasach absolutna większość mediów należy do właścicieli żydowskich), oraz Żydów-dziennikarzy, -producentów, -scenarzystów, itp. A przykład Gazety Wyborczej jest jakby skupieniem całej żydowskiej manipulacji na medialnej scenie polskiej. Zatem, panie Graczyk: albo nie zna Pan tych oczywistych faktów – co źle świadczyłoby o Panu – albo po prostu jakoś pokrętnie wpisuje się Pan w tę manipulację. Pora zatem albo otrzeźwieć i dokształcić się, albo przestać pod pozorem walki o wolność słowa znieważać Polaków.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Za: wPolityce.pl -- [Org. tytuł: « Polska szkoła manipulacji. "Daję milion złotych każdemu, kto wykaże, że w ten sposób można streścić moje rozważania"»]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=32837 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]