“W Berlinie odkryto oryginalne plany budowy niemieckiego obozu zagłady Auschwitz”, czyli kolejny przykład manipulacji medialnej - Lech Maziakowski

Aktualizacja: 2008-11-11 1:24 pm

We wczorajszym (Niedziela, 16 listopada 2008) wydaniu dziennika telewizyjnego w programie TVP1, przypomniano sprawę “odkrycia sensacyjnych materiałów budowy niemieckiego obozu w Auschwitz”. Jako, że sprawa wydawała się być rozstrzygnięta przez zachodnie media,  odgrzewanie tej nieświeżej, cuchnącej i pisanej na wyraźne zamówienie polityczne dziennikarskiej prowokacji, wywołuje tym większe zdumienie. W związku z tym pozwalamy sobie na przypomnienie poniższego artykułu.
Redakcja


Jak poinformowały media na całym świecie, a w ślad za tym kilka czołowych dzienników w Polsce, w przeddzień rocznicy tzw. Kryształowej Nocy “odkryto w Berlinie oryginalne plany niemieckiego obozu zagłady Auschwitz”. To sensacyjne “odkrycie”, dokonane na wyraźne zamówienie polityczne, opublikowała bulwarowa niemiecka gazeta Bild, zamieszczając 28 pożółkłych kartek “znalezionych przypadkowo w jednym z berlińskich mieszkań”.

Rozgłośnie Polskiego Radia oraz w jeszcze większym stopniu ‘Gazeta Wyborcza’, czyli “żydowska gazeta dla Polaków” narzucająca społeczeństwu polskiemu jedynie-słuszny sposób postrzegania historii, wraz z SB-cką stacją TVN24  oraz kilkoma innymi dziennikami, zgodnie nagłośniły znaczenie sensacyjnych planów, które “udowadniają ponad wszelką wątpliwość, że każdy kto miał do czynienia z budową obozu koncentracyjnego Auschwitz musiał wiedzieć, że ma on służyć do uśmiercania ludzi gazem na przemysłową skalę”.

Świat podczas 70. rocznicy ‘Kryszałowej Nocy’ obchodzonej jako kolejne święto Przemysłu Holokaustu, miał więc o czym mówić. Wszyscy smutnie pokiwali głowami nad kolejnym nienaruszalnym dowodem – tym razem już chyba ostatecznym, “udowadniającym ponad wszelką wątpliwość” – na istnienie i zbrodnicze funkcjonowanie “komór gazowych” w obozie KL Auschwitz. Opublikowane dokumenty pokazują bowiem “w skali jeden do stu projekty, rysunki, rzuty z góry i z boku planowanych komór gazowych, krematoriów i budynków gospodarczych nazistowskiego obozu śmierci”.  A wszystko to zostało oczywiście zaaprobowane przez najwyższych funkcjonariuszy niemieckiej Rzeszy, wszak “Jeden z planów jest osobiście podpisany zielonym atramentem przez organizatora masowej zagłady – szefa SS Heinricha Himmlera”.

Gdy jednak w dzień później izraelski dziennik Haaretz opublikował wiadomość pod jednoznacznym tytułem: “Ekspert obozu Auschwitz stwierdza, że znalezione w Berlinie plany nie dotyczą obozu zagłady”, światowe media będące narzędziem socjotechnicznego kształtowania świadomości, a nie rzetelnego informowania, informację tę po prostu zignorowały, mimo iż pochodziła z koszernego źródła. Nie spotkałem dotąd ani jednej wzmianki w mediach polskojęzycznych o sprostowaniu zamieszczonej wcześniej sensacyjnej i “udowadniającej ponad wszelką wątpliwość” wiadomości. Nie było sprostowania, za to w świat poszły – i jeszcze głębiej zapadły w świadomość – podtytuły, wytłuszczenia i inne złowieszczne hasła typu “Holokaust zaplanowany”, czy też “To dowód, że zagłada Żydów była zaplanowana”.

A cóż takiego stwierdza informacja w dzienniku Haaretz ? Ano to, co wiemy od dawna, mianowicie, że “sensacyjne dokumenty” znane są od wielu, wielu lat i “nie są planami budowy obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, ale wcześniejszymi planami budowy [jakiegoś] obozu pracy przymusowej” – mówi Robert Jan van Pelt, określany mianem eksperta planów architektonicznych Auschwitz. (Jakim to jest on ekspertem, to inna sprawa, choć uznany został za takiego przez żydowskie środowiska Przemysłu Holokaustu, i jako taki właśnie ekspert występował podczas słynnego procesu wytoczonego przez Davida Irvinga). Van Pelt dodaje, że kopie tych dokumentów znajdują się od lat np. w Muzeum Obozu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu oraz że “ma wątpliwości co do autentyczności” nawet tych dokumentów. Podważa on również autentyczność podpisu szefa SS Heinricha Himmlera, bowiem zastosowując wiedzę o działalności biurokratycznej machiny III Rzeszy, “nigdy na podobnych dokumentach nie składał on podpisów”.

Mało tego, Van Pelt stwierdza wprost, że “komory gazowe” (ujęte przez Van Pelta w cudzysłów) na jednym z planów, oznaczają pomieszczenie do dezynfekcji ubrań, czyli odwszawiania – czynności powszechnie stosowanej w obozach i koszarach wojskowych, na co są liczne dowody, w przeciwnieństwie do innych zastosowań insektycydu znanego pod niemiecką nazwą ‘Zyklon-B’,  środka odwszawiającego stosowanego w koszarach już podczas I Wojny Światowej. Van Pelt dodaje, że plany te dotyczą nie obozu śmierci (Auschwitz), ale jakiegoś innego wielkiego obozu, który “miał powstać”. Co więcej, historyk Ralf Georg Reuth, autor “sensacyjnej wiadomości” zamieszczonej w brukowcu Bild, potwierdził w wywiadzie dla Haaretz, że plany te nie są nowością, są znane historykom od dawna, chociaż “niemieckie instytucje nie posiadają oryginałów lecz kopie dokumentów”. Oryginały mają bowiem znajdować się w archiwach moskiewskich. Reuth oczywiście “nie chciał ujawnić gdzie i kiedy plany te [czyli rzekome oryginały] zostały znalezione”.

I tutaj tkwi klucz do całego zagadnienia. Moskwa, przejmując ogromną ilość archiwów III Rzeszy i nie ujawniając większości z nich, jest w stanie w dowolny sposób szantażować świat, potwierdzając, zaprzeczając, bądź zwyczajnie fałszując niemieckie dokumenty. Jest w stanie współuczestniczyć w kreowaniu historii i tworzeniu mitów. Posiada też moc obalania narosłych mitów, co w dobie Przemysłu Holokaustu i ustanawiania nowej światowej religii – Religii Holokaustu, ma kapitalne znaczenie politycznego szantażu. Może też w dowolny sposób spychać odpowiedzialność za dokonane przez sowiecki aparat ludobójstwo dziesiątków milionów ludzi, na innych.

Dopóki nie ujrzymy wszystkich dokumentów spoczywających głęboko w moskiewskich archiwach – lecz także i w archiwach Waszyngtonu i Tel Awiwu – będziemy w dalszym ciągu jako społeczeństwa obiektem manipulacji historycznej. Od zakończenia wojny minęło już ponad 60 lat, lecz dalej nie znamy decydujących dla świata przyczyn poszczególnych wydarzeń. Dalej więc będziemy przedmiotem łatwej manipulacji.

Przykład “sensacyjnej wiadomości” z dziennika Bild pokazuje to w całej okazałości. Wystarczyło, że słynący z zamieszczania “gołych bab” brukowiec napisał w korzystnym politycznie momencie jakiś sprzyjający establishmentowi artykuł, by ślepe i posłuszne media na całym świecie, zaserwowały go swojemu proletariatowi. A ten, w dobie kształtowania świadomości przez medialnych kapłanów, na komendę wzburzy się, na komendę powstanie, upadnie, zapłacze. I uwierzy we wszystko.

Lech Maziakowski
Washington, DC | 11-11-2008 | www.bibula.com


Wykorzystane źródła:


CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=3024 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]