PiS jak KPP, a Michnik jak Szechter? – Krzysztof Wyszkowski

Aktualizacja: 2010-10-20 2:03 pm

Adam Michnik ogłosił, że Prawo i Sprawiedliwość przypomina mu Komunistyczną Partię Polski. To duża nowość w propagandzie postkomunistycznej. Dotychczas forsowała ona oskarżenia obozu patriotycznego o skłonności faszystowskie („kaczyzm”) lub nawet nazistowskie.

Starzy stalinowcy wspierani przez młode dziennikarskie „cyngle” straszyli publiczność krajową i zagraniczną zestawianiem zgromadzeń pod Pałacem Prezydenckim z marszami SS, atmosfery w PiS z NSDAP, a Jarosława Kaczyńskiego z Hitlerem.

Rozszerzenie frontu ataku przez porównanie PiS do agentury sowieckiej zostanie jednak przez dominujące media przyjęte i znajdą się historycy, politolodzy i psychoanalitycy, którzy prawdziwość tego porównania uzasadnią. W końcu same „pisiaki” lubują się w porównywaniu III Rzeszy ze Związkiem Sowieckim, więc niech się nie skarżą, że tak jak można mówić, że są z SS, tak samo można utożsamiać ich z NKWD. Choć Lech Kaczyński przedstawiany był jako rusofob, a jego śmierć miała być antyrosyjską prowokacją, mającą na celu zaszkodzić ustanowionej przez Donalda Tuska przyjaźni polsko-rosyjskiej, to  „hordy” pisowskiego „bydła” zawsze można pokazać jako antypolską agenturę.

Skoro możliwe jest publiczne twierdzenie, że PiS podobny jest do KPP, to uznaję za swoje prawo ujawnienia wrażenia, że Michnik podobny jest do Szechtera. Michnik, jako postkomunistyczny propagandysta zwalczający po 1989 r. działania na rzecz pełnej demokracji i zdrowego państwa,  jest podobny do Szechtera, który jako działacz partii komunistycznej chciał unicestwić państwo polskie służąc swojej sowieckiej ojczyźnie.

Obserwując Michnika wciśniętego w Stanisława Cioska w kuluarach okrągłego stołu miałem wrażenie podobieństwa do Szechtera wprowadzającego się do mieszkania w dzielnicy zastrzeżonej dla elity komunistycznej. Patrząc jak kiwa głową w odpowiedzi na stwierdzenie Janusza Reykowskiego, że rozumie, iż wyrażenie przez niego zgody na ustanowienie prezydentem Wojciecha Jaruzelskiego, agenta „Smiersza” o pseudonimie „Wolski”, nie jest kwestią czy, ale kiedy, miałem wrażenie, że widzę Szechtera popierającego ustanowienie prezydentem agenta NKWD Bolesława Bieruta.

Słuchając słów Michnika o tym, że generał Kiszczak to „człowiek honoru” – miałem poczucie, że widzę Szechtera przy pracy nad „Dziełami” Włodzimierza Lenina. Patrząc na wiersz Wisławy Szymborskiej pt. „Nienawiść” umieszczony przez Michnika 5 czerwca 1992 r. w Gazecie Wyborczej pod zdjęciem Jana Olszewskiego, widziałem Szechtera oklaskującego nieustraszonego rzecznika prawdy i miłości – Józefa Stalina. Czytając w piśmie Michnika w przeddzień rocznicy Powstania Warszawskiego artykuł oskarżający powstańców o mordowanie Żydów miałem poczucie, że dyktowała go wola podobna do tej, z jaką Szechter stał się trybikiem w aparacie zbrodniczej antycywilizacji.

Historyczna inwencja Michnika otworzyła mi oczy na tak wiele podobieństw, że uważam teraz, iż warto podjąć badania na ile jego metody działania politycznego i propagandowego są charakterystyczne dla zespołu, w którym aktywną rolę pełnił Szechter, narzuconego przez NKWD części Polaków w latach 1939-1941, a całemu narodowi od 1944 r.

Tak sformułowany temat badawczy pomógłby też w wyjaśnieniu podobieństwa pomiędzy zachowaniem Tuska wobec Putina z zachowaniem Mikołajczyka, który działał jednak w radykalnie trudniejszych warunkach, wobec Stalina. Czy nie jest tak, że w sprawie katastrofy smoleńskiej Tusk i Komorowski zachowują się gorzej niż Mikołajczyk w sprawie porwania szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których  NKWD aresztował dokładnie 65 lat wcześniej? Czy obściskiwanie się Tuska z  Putinem nad ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie przypomina metody zastosowanej przez Sowietów, którzy negocjacje z Mikołajczykiem podjęli w Moskwie w tym samym czasie, gdy parę ulic dalej skazywali naszych bohaterów?

Czy ufność Tuska w rzetelność śledztwa prowadzonego przez aparat KGB/FSB nie przypomina akceptacji, z jaką najpierw przyjmowano zapewnienia Mołotowa, że żadnego porwania nie było i cała sprawa jest prowokacją polskich faszystów, a później, że Sowieci aresztowali i skazali wysługujących się hitlerowcom  bandytów? Teraz z takim samym spokojem mamy przyjąć orzeczenie, że winni byli piloci przymuszani do lądowania przez prezydenta-rusofoba?

Tak, naprawdę warto wyjaśnić wszystkie podobieństwa pomiędzy rolą części tzw. opozycji przy okrągłym stole i w budowie III RP, a rolą komunistycznej jaczejki przywiezionej do Polski na sowieckich czołgach.

Krzysztof Wyszkowski

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27645 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]