Dobrzy i źli dziennikarze

Aktualizacja: 2010-05-4 11:09 pm

Według “Reporterów bez granic”, Polska zajmuje dopiero 37 miejsce w rankingu wolności słowa, co oznacza że wyprzedzają nasz kraj pod tym względem nawet takie państwa jak Ghana, Mali i Namibia. Opinię tą potwierdza dziwny werdykt Rady Etyki Mediów, stwierdzający że Jan Pospieszalski w swym dokumentalnym filmie “Solidarni 2010” naruszył zasady obiektywizmu, szacunku i tolerancji. Pospieszalski jest wyrazistym dziennikarzem, nie ukrywającym swych poglądów, podobnie jak Lis, Żakowski czy Olejnik, jednak to on a nie pozostali stał się obiektem ataku. Dlaczego? Kuriozalnie brzmi jeden z głównych zarzutów, że rozmówcy Jana Pospieszalskiego, komentujący katastrofę smoleńską rzucali podejrzenia, że nie była ona przypadkiem. Padało także wyklęte słowo “zamach” i oskarżenia pod adresem Rosji. W opinii REM, Pospieszalski nie reagując odpowiednio na te zarzuty złamał zasadę obiektywizmu a także szacunku i tolerancji, co jest szczególnie naganne w sytuacji dramatycznych i bolesnych przeżyć całego społeczeństwa – orzekła REM.

“Kłamstwo smoleńskie”, czyli negowanie błędu pilota i nacisków na lądowanie, nie jest jeszcze wpisane do Konstytucji ani do Kodeksu karnego. Chwilowo jeszcze nie wszczyna się wobec podejrzewających zamach, śledztwa z urzędu, jednak już teraz Rada Etyki Mediów stoi na straży “autocenzury”, którą powinni się dziennikarze kierować. Nieistotne dla Rady jest to, że ludzie rzeczywiście tak myślą, tak podejrzewają – według REM, dzienniakrz ma za zadanie przefiltrować ich wypowiedzi i oddzielić niepoprawne treści od oficjalnie przyjętych.

A Pospieszalski i tak niech się cieszy, gdyby żył w takiej Rosji (153 miejsce na 173 możliwych w rankingu), prawdopodobnie podzieliłby los Anny Politkowskiej, opozycyjnej dziennikarki zamordowanej z rozkazu nowego przyjaciela premiera Tuska, Władimira Putina. Nie całe jednak środowisko dziennikarskie w Polsce jest tak nieodpowiedzialne, jak Jan Pospieszalski.

Są talenty, które nawet eksportujemy, dzieląc się z innymi regionami świata prawdziwą wolnością słowa i zamiłowaniem do “prawdy”. Oto Adam Michnik, lekceważony w kraju nad Wisłą, ma duże szanse na objęcie stanowiska dyrektora generalnego gruzińskich mediów publicznych. Wielki autorytet lewicy laickiej zgodził się kandydować, namówiony przez organizacje pozarządowe, część środowisk akademickich i opozycji, a poinformował o tym rosyjsko-języczny portal “Gruzja-online”, co wiele wyjaśnia.

Wpływ na decyzję Nadredaktora ze strony takich organizacji pozarządowych jak GRU czy FSB, pozostaje tylko teorią spiskową, którą stanowczo dementujemy.

konserwa

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=21226 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]