Prognozy finansowych firm spekulacyjnych: złotówka umocni się (by później gwałtownie stracić)
Aktualizacja: 2009-11-14 6:42 pm
Kilka tygodni temu Goldman Sachs ponownie wypowiedział swoje prognozy dotyczące złotego ogłaszając jego wzmocnienie. Dołączyli do niego: Merrill Lynch i Citigroup, teraz UBS wskazując raporty prognozujące silne umocnienie się naszej waluty.
Analitycy przewidują, że na koniec 2010 r. za euro możemy płacić nawet 4,25 zł.
Wzmocnienie kursu złotego pozornie oznacza dla nas jego większą siłę nabywczą. Owa pozorność wynika z nadchodzących podwyżek cen gazu i energii, a co za tym idzie wszystkich produktów.
Zdaniem Zbigniewa Jakubasa, to co obecnie mamy na rynku walutowym to typowy atak na wzmocnienie złotego. Znany polski inwestor twierdzi, że właśnie teraz trwa kolejne zastawianie na nas pułapki.
Analitycy przewidują bowiem również utrzymanie się lub spadek wzrostu PKB. Ma to być spowodowane mocnym spadkiem popytu zewnętrznego i znaczącym spadkiem realnych dochodów rozporządzalnych”. Umocnienie waluty będzie bowiem ograniczać tempo wzrostu gospodarczego przez zmniejszenie naszej konkurencyjności na rynkach zagranicznych, co negatywnie odbije się na eksporcie, a co za tym idzie na produkcji, czyli rodzimym rynku pracy. Co w dobie kryzysu jest szczególnie niekorzystne dla naszej gospodarki. Zmiany te mają bezpośredni związek z sytuacją na rynkach kapitałowych gospodarek wschodzących, oraz działaniami podejmowanymi przez poszczególne rządy i banki centralne w celu ustabilizowania walut i odrodzenia wzrostu gospodarczego.
Po ostatnich doświadczeniach z opcjami walutowymi zalecana jest jednak szczególna ostrożność w zakładaniu dynamicznego wzrostu złotego. Wystarczy przypomnieć, że po silnym umocnieniu złotego zapowiadanym ostatnio przez Goldman Sachs, a następnie spekulacyjnym jego osłabieniu polskie firmy straciły na opcjach walutowych ponad 15 miliardów złotych. Do tej pory nie wiadomo dokładnie ile straciła nasza gospodarka, ponieważ rząd nie jest zainteresowany upublicznianiem tej informacji. Dość powiedzieć, że słynna już dziura budżetowa w pierwszym kwartale br. powiększyła się o 30 mld zł. A więc w okresie 15 miesięcy – przez 2008 r. i trzy miesiące 2009 r. – państwowy dług publiczny wzrósł o okrągłe 100 mld zł.
ZOB. TAKŻE:
- B. Kowalski: Ratuje nas złotówka!
- Natura i historia kryzysów finansowych
- USA: Firmy telekomunikacyjne odmówiły przekazania informacji o korzyściach finansowych z podsłuchów, bo “zaszokowałoby to klientów”
- Global łorming, czyli jak się odnaleźć w domu wariatów
- Palił, ale się nie zaciągał
- Rząd zainteresuje się polskim wynalazkiem, a może i nie
- Brzydzę się moralizmami Władysława Bartoszewskiego – Wojciech Wencel
- “Plac Zbawiciela? Przecież to się kojarzy z zabawą”
- Niedźwiedź się zamachnął – Stanisław Michalkiewicz
- Szef BOR odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy byli na lotnisku w Smoleńsku – Boi się ujawnienia prawdy?
- Apel o przeciwstawienie się pomysłowi cenzurowania dostępu do Internetu w Polsce
- Nie dajmy się sprowokować
- Adam Michnik się spaskudził? – Stanisław Michalkiewicz
- Rozpoczęła się wyprzedaż Stoczni Gdynia
- Sprawa śmierci Przemyka przedawniła się
