List otwarty prof. Sucharit Bhakdi z Uniwersytetu Johannesa-Gutenberga w Moguncji, do kanclerz Niemiec dr Angeli Merkel

Aktualizacja: 2020-03-30 9:51 am

Statystyka; Niebezpieczeństwo; Rozpowszechnianie; Śmiertelność; Porównywalność.

List otwarty dr Sucharit Bhakdi, emerytowanej profesor mikrobiologii medycznej na Uniwersytecie Johannesa-Gutenberga w Moguncji, do kanclerz Niemiec dr Angeli Merkel:

Kiel, W marcu 2020 roku,

Wielce szanowna Pani Kanclerz,

Jako emeryt Johannesa Gutenberga z Uniwersytetu w Moguncji i wieloletni dyrektor tamtejszego Instytutu Mikrobiologii Medycznej i Higieny, czuję się w obowiązku krytycznego zakwestionowania daleko idących ograniczeń życia publicznego, które obecnie nakładamy w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19. Wyraźnie nie mam zamiaru umniejszać niebezpieczeństwa związanego z tą chorobą wirusową ani rozpowszechniać przesłania politycznego. Uważam jednak, że moim obowiązkiem jest wniesienie naukowego wkładu w perspektywę obecnej sytuacji w zakresie danych, przedstawienie faktów, które znamy do tej pory, a także zadawanie pytań, które mogą zostać utracone w gorącej debacie

Przyczyna moich obaw leży przede wszystkim w prawdziwie nieprzewidywalnych społeczno-gospodarczych konsekwencjach drastycznych środków powstrzymywania, które są obecnie stosowane w dużych częściach Europy i są już praktykowane na dużą skalę w Niemczech. Moim życzeniem jest krytyczne omówienie – z konieczną dalekowzrocznością – zalet i wad ograniczenia życia publicznego i wynikających z tego długofalowych skutków. W związku z tym mam do czynienia z pięcioma pytaniami, na które nie udzielono jeszcze odpowiednich odpowiedzi, ale które są niezbędne do przeprowadzenia wyważonej analizy. Niniejszym zwracam się do Państwa o szybkie skomentowanie i jednocześnie apeluję do rządu federalnego o opracowanie strategii, które skutecznie chroniłyby grupy ryzyka, nie ograniczając przy tym życia publicznego we wszystkich jego aspektach, i zasiewałyby ziarno dla jeszcze bardziej intensywnej polaryzacji społeczeństwa niż ma to miejsce obecnie.

Z całym szacunkiem, prof. Em. M. D. Sukharit Bhakdi

1. Statystyka:

Infectiologia – założona przez samego Roberta Kocha – tradycyjnie rozróżnia infekcję od choroby. Choroba wymaga objawów klinicznych.[ 1] Dlatego w statystykach jako nowe przypadki należy uwzględniać tylko chorych z takimi objawami, jak gorączka czy kaszel. Innymi słowy, nowa infekcja – mierzona testem COVID-19 – nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z nowo chorym pacjentem, który potrzebuje szpitalnego łóżka.

Jednak obecnie przyjmuje się, że pięć procent wszystkich zarażonych osób poważnie choruje i wymaga wentylacji. Prognozy oparte na tych danych sugerują, że system opieki zdrowotnej może zostać przeciążony. Moje pytanie: Czy w ekstrapolacji dokonano rozróżnienia między pacjentami zakażonymi bezobjawowo a rzeczywistymi, chorymi – czyli osobami, u których występują objawy?

2. Niebezpieczeństwo:

Od dłuższego czasu krąży wiele wirusów koronowych – w dużej mierze niezauważonych przez media[ 2] Gdyby okazało się, że wirusowi COVID-19 nie należy przypisywać znacznie większego potencjału ryzyka niż krążące już wirusy koronowe, wszystkie środki zaradcze stałyby się oczywiście zbędne. Uznany na arenie międzynarodowej “International Journal of Antimicrobial Agents” opublikuje wkrótce dokument, który będzie dotyczył właśnie tego zagadnienia. Wstępne wyniki badań są już dostępne i prowadzą do wniosku, że nowy wirus nie różni się od tradycyjnych wirusów korona w swoim zagrożeniu. Autorzy wyrażają to w tytule swojej pracy „SARS-CoV-2: Fear versus Data”[3] Moje pytanie: Jak wygląda obecne wykorzystanie oddziałów intensywnej terapii z chorymi, u których zdiagnozowano COVID-19, w porównaniu z innymi zakażeniami koronaawirusowymi i w jakim stopniu dane te zostaną uwzględnione przy dalszym podejmowaniu decyzji przez rząd federalny? Ponadto: Czy powyższe opracowanie zostało do tej pory uwzględnione w planowaniu? Oczywiście, również w tym przypadku muszą mieć zastosowanie następujące zasady: zdiagnozowany oznacza, że wirus odgrywa również znaczącą rolę w stanie choroby pacjenta, a nie że wcześniejsze choroby odgrywają większą rolę.

3. Rozpowszechnianie:

Według raportu w Süddeutsche Zeitung, nawet tak bardzo cytowany Instytut Roberta Kocha nie wie dokładnie, jak bardzo jest testowany na COVID-19. Faktem jest jednak, że w ostatnim czasie zaobserwowano w Niemczech szybki wzrost liczby przypadków, ponieważ ilość testów wzrasta [. . . ].[4] Podejrzenie sugeruje zatem, że wirus rozprzestrzenił się już niezauważalnie w zdrowej populacji.

Miałoby to dwie konsekwencje: po pierwsze, oznaczałoby to, że oficjalny wskaźnik zgonów – na przykład 26 marca 2020 r. odnotowano 206 zgonów z około 37 300 zakażeń, czyli 0,55 procent [5] – jest zbyt wysoki, a po drugie, oznaczałoby to, że trudno byłoby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby w zdrowej populacji. Moje pytanie: Czy przeprowadzono już wyrywkowe badania zdrowej populacji ogólnej w celu potwierdzenia rzeczywistego rozprzestrzeniania się wirusa, czy też jest to planowane w najbliższej przyszłości?

4. Śmiertelność:

Obawa przed wzrostem śmiertelności w Niemczech (obecnie 0,55 procent) jest obecnie przedmiotem szczególnie intensywnej uwagi mediów. Wiele osób obawia się, że może strzelać jak we Włoszech (10 procent) i Hiszpanii (7 procent), jeśli nie podejmie się działań na czas. Jednocześnie na całym świecie popełniany jest błąd polegający na zgłaszaniu zgonów związanych z wirusem, gdy tylko zostanie stwierdzone, że wirus był obecny w chwili jego śmierci – niezależnie od innych czynników.

Narusza to podstawową zasadę infectiologii: tylko wtedy, gdy zapewnione jest, że czynnik jest zaangażowany w chorobę lub odegrał decydującą rolę w zgonie, taka diagnoza może być postawiona. W swoich wytycznych Stowarzyszenie Naukowych Towarzystw Medycznych wyraźnie stwierdza: „Oprócz przyczyny zgonu należy podać na akcie zgonu łańcuch przyczynowy, a na trzecim miejscu odpowiednią chorobę podstawową. Czasami należy również określić poczwórne łańcuchy przyczynowe”; [. . . ].[6] Obecnie nie ma oficjalnych informacji na temat tego, czy – przynajmniej z perspektywy czasu – podjęto bardziej krytyczne analizy dokumentacji medycznej w celu ustalenia, ile zgonów faktycznie nastąpiło z powodu wirusa.

Moje pytanie: Czy Niemcy po prostu podążają za tendencją do ogólnych podejrzeń COVID-19? I: czy zamierza kontynuować tę kategoryzację bezkrytycznie, jak w innych krajach? Jak zatem można rozróżnić między prawdziwymi zgonami spowodowanymi przez koronę a przypadkową obecnością wirusa w chwili śmierci?

5. Porównywalność:

Przerażająca sytuacja we Włoszech jest wielokrotnie wykorzystywana jako scenariusz odniesienia. Prawdziwa rola wirusa w tym kraju jest jednak z wielu powodów całkowicie niejasna – nie tylko dlatego, że zastosowanie mają tu także punkty 3 i 4, ale także dlatego, że istnieją wyjątkowe czynniki zewnętrzne, które czynią te regiony szczególnie wrażliwymi. Obejmują one zwiększone zanieczyszczenie powietrza w północnych Włoszech. Według szacunków WHO, sytuacja ta doprowadziła do ponad 8000 dodatkowych zgonów rocznie w 2006 r. w 13 największych miastach Włoch, nawet bez wirusa [ 7] Od tego czasu sytuacja nie zmieniła się znacząco. [8] Wreszcie, wykazano również, że zanieczyszczenie powietrza znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia wirusowej choroby płuc u osób bardzo młodych i starszych [. . . ].[9] Co więcej, 27,4 procent szczególnie wrażliwej populacji w tym kraju żyje z ludźmi młodymi, w Hiszpanii nawet 33,5 procent. Dla porównania, w Niemczech jest to tylko siedem procent [10]. Ponadto, według prof. dr Reinharda Busse’a, kierownika Katedry Zarządzania Opieką Zdrowotną na Oddziale Intensywnej Terapii w Berlinie, Niemcy są znacznie lepiej wyposażone od Włoch w zakresie oddziałów intensywnej terapii – o współczynnik około 2,5 [11].

Moje pytanie: Jakie wysiłki podejmowane są w celu uświadomienia społeczeństwu tych podstawowych różnic i uświadomienia ludziom, że scenariusze takie jak te we Włoszech czy Hiszpanii nie są tutaj realistyczne?

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (30.03.2020)

 


 

Inne tłumaczenie listu

List otwarty naukowca do Angeli Merkel (i polskiego premiera) w sprawie koronawirusa

Poniżej znajduje się tłumaczenie listu otwartego wystosowanego do Kanclerz Niemiec Angeli Merkel przez lekarza i naukowca, wybitego specjalistę w dziedzinie mikrobiologii i epidemiologii chorób zakaźnych, prof. med. Sucharit Bhakdiego, który przez 22 lata był dyrektorem instytutu Mikrobiologii Medycznej i Higieny na Uniwersytecie w Moguncji w Niemczech.

Bhakdi jest autorem kilkuset publikacji naukowych i jest jednym z najbardziej cytowanych naukowców w dziedzinie medycyny w Niemczech. W latach 1990-2012 był redaktorem naczelnym czasopisma naukowego „Medical Microbiology and Immunology”. Prof. Bhakdi otrzymał kilkanaście wyróżnień za swoją pracę naukową.

Mam nadzieję, że niniejszy list przyczyni się do rozpoczęcia merytorycznej, pogłębionej i naukowej dyskusji w Polsce na temat sytuacji związanej z koronawiruem. Szczególnie ważne jest, aby ludzie nauki, fachowcy stawiali trudne pytania rządowi polskiemu, czy podążamy w dobrym kierunku wstrzymując gospodarkę, izolując wszystkich ludzi zamiast tych z grupy ryzyka (tyle np. hoteli stoi pustych)?

Czy opieramy się na twardych danych eksperymentalnych czy może działania są na oślep, bezkrytycznie naśladując inne kraje i zakładając, że u nas sytuacja będzie identyczna (jeden do jeden)? Żeby się później nie okazało, że ślepy ślepego prowadzi.

Należy też badać dzisiejszą sytuację we wszystkich aspektach i informować o tym społeczeństwo. Jakie będą konsekwencje spowolnienia gospodarki? Ile osób zachoruje i straci życie z tego tylko powodu, że wszyscy są na froncie walki z koronawirusem?

Pokazywana jest nam w mediach jedna strona medalu czy góra lodowa ponad poziomem morza, ale jak wygląda ta góra poniżej, jak wygląda druga strona tego medalu? Czy lekarstwo w postaci izolacji i spowolnienia gospodarki nie jest gorsze niż sam problem?  Czy jest zachowana moralna zasada proporcjonalności, żeby społeczeństwo nie poniosło większej straty niż od koronawirusa?

Czy były wypracowane procedury, co robić w momencie wybuchu epidemii? Brak bowiem procedur powoduje chaos i stratę cennego czasu. Jeśli nie było takich procedur, to czy będą i będą podane do wiadomości spoleczeństwu?

Ufam, że powstaną podobne listy uwzględniające polską specyfikę do polskiego premiera napisane przez naukowców i osoby, którym zależy na głębokim zrozumieniu problemu, a nie na jednostronnej narracji. I że premier odpowie na pytania postawione również w tym liście.

Dr Mariusz Błochowiak

 

Prof. Dr. med. Sucharit Bhakdi

Pani Kanclerz Niemiec Dr. re. Nat. Angela Merkel

Bundeskanzleramt

Willy-Brandt-Stasse 1

10557 Berlin

                                                                                                                                                Kilonia, 26 marca 2020

List otwarty

Wielce szanowna Pani Kanclerz,

Jako emerytowany profesor Uniwersytetu Jana Gutenberga w Moguncji i wieloletni dyrektor tamtejszego Instytutu Mikrobiologii Medycznej i Higieny czuję się zobowiązany krytycznie przeanalizować daleko idące ograniczenia życia publicznego, mające na celu zmniejszenie rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19.

Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że nie chcę bagatelizować zagrożeń związanych z zachorowaniem z powodu wirusa ani też kolportować politycznego przesłania. Jednak odczuwam jako mój obowiązek, żeby przedstawić swój naukowy wkład celem prawidłowego uporządkowania danych, a fakty, które do tej pory znamy, umiejscowić we właściwej perspektywie. Ponadto chciałbym postawić pytania, którym grozi w gorącej debacie, że nie zostaną zadane.

Powód mojej troski leży przede wszystkim w naprawdę nieobliczalnych społeczno-ekonomicznych konsekwencjach wynikających z drastycznych środków restrykcji, które stosuje się obecnie w wielu częściach Europy i które również w dużym stopniu są praktykowane w Niemczech.

Chciałbym krytycznie i dalekowzrocznie przedyskutować zalety i wady ograniczenia życia publicznego i wynikające z nich długoterminowe skutki.

Dlatego chciałbym postawić pięć pytań, na które do tej pory nie odpowiedziano wystarczająco, a które są nieodzowne dla wyważonej analizy.

Proszę Panią o szybkie zajęcie stanowiska i jednocześnie apeluję do rządu celem wypracowania strategii, żeby chronić skutecznie ludzi z grup ryzyka bez całościowego ograniczania życia publicznego i coraz większego polaryzowania społeczeństwa, które i tak już ma miejsce.

Z poważaniem

Prof. Dr. Med. Sucharit Bhakdi

  1. Statystyka

W nauce o chorobach zakaźnych, utworzonej przez samego Roberta Kocha, rozróżnia się tradycyjnie między infekcją a chorobą. Choroba wymaga klinicznej manifestacji. [1] Dlatego tylko pacjenci z symptomami, jak np. gorączką czy kaszlem, powinni być uwzględniani w statystyce jako nowe zachorowania.

Innymi słowy nowa infekcja nie oznacza koniecznie, jak mierzy się podczas testu COVID-19, że mamy do czynienia z nowym chorym pacjentem, który potrzebuje łóżka w szpitalu. Obecnie zakłada się, że 5% wszystkich zainfekowanych ciężko choruje i wymaga wentylacji mechanicznej. Bazujące na tym szacunki mówią, że system służby zdrowia mógłby być nadmiernie obciążony.

Moje pytanie: Czy przy tych szacunkach rozróżniano między zainfekowanymi bez symptomów, a rzeczywiście chorymi pacjentami, a więc ludźmi, którzy mają symptomy?

  1. Zagrożenie

Szereg koronawirusów jest, medialnie prawie niezauważonych, już od dawna w obiegu. [2] Gdyby się okazało, że wirusowi COVID-19 nie wolno przypisać znacząco wyższego potencjału zagrożenia niż już obecnym koronawirusom, wszystkie środki zaradcze straciłyby oczywiście rację bytu.

W międzynarodowym, uznanym czasopiśmie naukowym „International Journal of Antimicrobial Agents” wkrótce ukaże się artykuł, która dotyczy ściśle tego zagadnienia. Wstępne wyniki tych badań są już dzisiaj do wglądu i prowadzą do wniosku, że nowy wirus NIE różni się pod względem zagrożenia od tradycyjnych koronawirusów. Takie stanowisko wyrażają autorzy badań już w tytule swojej pracy: SARS-CoV-2: Fear versus data [Strach kontra dane – przyp. red.]. [3]

Moje pytanie: Jak wygląda teraźniejsze wykorzystanie stacji intensywnej terapii w przypadku pacjentów ze zdiagnozowanym COVID-19 w porównaniu do innych infekcji koronawirusem i w jakim stopniu będą te dane uwzględniane przy podejmowaniu kolejnych decyzji przez rząd? Ponadto: Czy powyższe badania [Fear versus data – przyp. red.] zostały wzięte pod uwagę w dotychczasowych planowaniach? Oczywiście także tutaj obowiązuje: zdiagnozowany oznacza, że wirus ma znaczący udział w stanie chorobowym pacjenta, a nie że, przykładowo, istniejące wcześniej choroby odgrywają większą rolę.

  1. Rozprzestrzenianie

Według relacji „Süddeutche Zeitung” nie jest dokładnie znane nawet często cytowanemu Instytutowi Roberta Kocha, ile osób jest testowanych na COVID-19.  Jednak jest faktem, że w Niemczech wraz z rosnącym wolumenem testów można było zaobserwować ostatnio szybki wzrost liczby przypadków. [4] Zatem można podejrzewać, że wirus już się niezauważenie rozprzestrzenił w zdrowej [części – przyp. red.] populacji. To miałoby dwa skutki: po pierwsze oznaczałoby, że oficjalna liczba zgonów – przykładowo 26 marca 2020 było 206 przypadków śmiertelnych przy 37300 infekcji, albo 0.55% [5] – jest zbyt wysoko oszacowana; i po drugie, że jest prawie niemożliwe, żeby uniknąć rozprzestrzeniania się [wirusa – przyp. red] w zdrowej [części – przyp. red.] populacji.

Moje pytanie: Czy miało już miejsce losowe badanie ogółu zdrowej populacji, żeby zweryfikować rzeczywiste rozprzestrzenianie się wirusa, albo czy jest to wkrótce przewidziane?

  1. Śmiertelność

Obecnie mówi się w mediach szczególnie dużo o strachu przed wzrostem liczby zgonów w Niemczech (aktualnie 0.55%). Wielu ludzi martwi się, że może ona wystrzelić w górę jak we Włoszech (10%) lub Hiszpanii (7%), jeśli nie będzie się działać zawczasu.

Jednocześnie popełnia się na całym świecie błąd, żeby raportować zgony jako uwarunkowane wirusem, jeśli tylko zostanie stwierdzone istnienie wirusa w chwili śmierci – niezależnie od innych czynników. To łamie fundamentalną zasadę nauki o chorobach zakaźnych: dopiero wtedy, gdy zostanie stwierdzone, że jakiś czynnik ma znaczący udział w zachorowaniu lub śmierci, wolno postawić diagnozę. Zespół roboczy naukowych, medycznych stowarzyszeń specjalistycznych pisze w swoich wytycznych wyraźnie: „Obok powodu śmierci musi być podany łańcuch przyczyn z odpowiednimi głównymi chorobami na trzecim miejscu w karcie zgonu (*). Okazjonalnie muszą być podawane również cztery składowe łańcucha przyczynowego.” [6]

Obecnie nie ma żadnych oficjalnych danych o tym, czy przynajmniej później zostały przedsięwzięte krytyczne analizy kart chorych, żeby stwierdzić, ile rzeczywiście przypadków śmiertelnych można przypisać wirusowi.

Moje pytanie: Czy Niemcy naśladują po prostu trend generalnego podejrzewania COVID-19? I: czy zamierza się takie kategoryzowanie dalej bezkrytycznie kontynuować, jak w innych krajach? Jak powinno się wówczas rozróżniać między przypadkami śmierci rzeczywiście uwarunkowanymi koronawirusem i przypadkową obecnością wirusa w momencie śmierci?

(*) W Polsce jest to zawarte w Karcie Zgonu (dokument określony przez Ministerstwo Zdrowia), która zawiera:

    1. przyczynę wyjściową zgonu
    2. przyczynę wtórną zgonu
    3. przyczynę bezpośrednią zgonu
  1. inne istotne okoliczności przyczyniające się do zgonu, ale nie związane z chorobą ani stanem ją powodującym [przyp. red.]
  1. Porównywalność

Ciągle powołuje się na straszną sytuację we Włoszech jako scenariusz odniesienia. Prawdziwa rola wirusa w tym kraju jest jednak z wielu przyczyn zupełnie niejasna – nie tylko dlatego, że punkty 3 i 4 też się tutaj odnoszą, ale również dlatego, że istnieją nadzwyczajne zewnętrzne czynniki, które czynią te regiony szczególnie podatne.

Do nich należy między innymi podwyższone zanieczyszczenie powietrza w północnych Włoszech. Według szacunków WHO taka sytuacja doprowadziła w 2006 roku również bez wirusa do ponad 8000 dodatkowych zgonów jedynie w trzynastu największych miastach Włoch. [7] Taka sytuacja od tamtego czasu nie zmieniła się znacząco. [8] Ponadto w końcu również udowodniono, że zanieczyszczenie powietrza bardzo mocno podnosi ryzyko wirusowych chorób płuc. [9]

Poza tym 27.4% szczególnie zagrożonej populacji w tym kraju żyje razem z młodymi osobami. W Hiszpanii nawet 33.5%. W Niemczech jest to dla porównania tylko 7% [10].

Dodatkowo w Niemczech wg prof. Reinharda Busse, dyrektora wydziału Zarządzania w Służbie Zdrowia na uniwersytecie w Berlinie, odnośnie do stanowisk intensywnej terapii, to są one wyraźnie lepiej wyposażone niż we Włoszech – i to mianowicie o współczynnik ok. 2.5 [11].

Moje pytanie: Jakie starania są przedsiębrane, żeby przybliżyć ludności te elementarne różnice i wyjaśnić, że scenariusze jak we Włoszech czy Hiszpanii nie są tutaj [w Niemczech – przyp. red.] realistyczne?

Przypisy:

[1] Fachwörterbuch Infektionsschutz und Infektionsepidemiologie. Fachwörter – Definitionen – Interpretationen. Robert Koch-Institut, Berlin 2015. https://www.rki.de/DE/Content/Service/Publikationen/Fachwoerterbuch_Infektionsschutz.html (dostęp 26.3.2020)

[2] Killerby et al., Human Coronavirus Circulation in the United States 2014–2017. J Clin Virol. 2018, 101, 52-56

[3] Roussel et al. SARS-CoV-2: Fear Versus Data. Int. J. Antimicrob. Agents 2020, 105947; https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0924857920300972

[4] Charisius, H. Covid-19: Wie gut testet Deutschland? Süddeutsche Zeitung.

https://www.sueddeutsche.de/gesundheit/covid-19-coronavirus-testverfahren-1.4855487 (dostęp 27.3.2020)

[5] Johns Hopkins University, Coronavirus Resource Center. 2020, https://coronavirus.jhu.edu/map.html (dostęp 26.3.2020)

[6] S1-Leitlinie 054-001, Regeln zur Durchführung der ärztlichen Leichenschau. AWMF Online, https://www.awmf.org/uploads/tx_szleitlinien/054-002l_S1_Regeln-zur-Durchfuehrung-der-aerztlichen-Leichenschau_2018-02_01.pdf (dostęp 26.3.2020)

[7] Martuzzi et al. Health Impact of PM10 and Ozone in 13 Italian Cities. World Health Organization Regional Office for Europe. WHOLIS number E88700 2006

[8] European Environment Agency, Air Pollution Country Fact Sheets 2019,

https://www.eea.europa.eu/themes/air/country-fact-sheets/2019-country-fact-sheets (dostęp 26.3.2020)

[9] Croft et al. The Association between Respiratory Infection and Air Pollution in the Setting of Air Quality Policy and Economic Change. Ann. Am. Thorac. Soc. 2019, 16, 321–330.

[10] United Nations, Department of Economic and Social Affairs, Population Division. Living Arrangements of Older Persons: A Report on an Expanded International Dataset (ST/ESA/SER.A/407). 2017

[11] Deutsches Ärzteblatt, Überlastung deutscher Krankenhäuser durch COVID-19 laut Experten unwahrscheinlich, https://www.aerzteblatt.de/nachrichten/111029/Ueberlastung-deutscher-Krankenhaeuser-durch-COVID-19-laut-Experten-unwahrscheinlich (dostęp 26.3.2020)

Tłumaczenie: dr Mariusz Błochowiak

Można kopiować również w całości (wymagane podanie źródła)

Za: Miesięcznik Egzorcysta (02 kwiecień 2020)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=113009 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]