Wielkie zamieszanie z powodu operacji tureckiej. Nowy zwrot w wojnie syryjskiej?

Aktualizacja: 2019-10-9 9:28 pm

Operacja tureckich sił w północnej części Syrii wywołała wielkie poruszenie tak w USA, jak i na arenie międzynarodowej. Może dojść do kolejnego zwrotu w wojnie syryjskiej, jeśli wojska tureckie uwolnią tysiące dżihadystów przetrzymywanych w strefie przygranicznej. Stawia to także pod znakiem zapytania ewentualną współpracę amerykańskich wojskowych z najbardziej skutecznymi w walce z ISIS bojówkami kurdyjskimi.

Willie Geist z MSNBC ujawnił powód porzucenia przez prezydenta Donalda Trumpa kurdyjskich sojuszników, których naraził na etniczne czystki.

Biały Dom nagle ogłosił, że wojska USA nie będą już wspierać Kurdów w północnej Syrii, otwierając drzwi do długo planowanej operacji tureckiej. Prezydent Donald Trump w rozmowie telefonicznej z przywódcą Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem miał zgodzić się na ograniczoną operację, by „oczyścić” strefę buforową między Syrią a Turcją z „ekstremistów”.

Wcześniej NBC News podało, że Trump znieważył Erdoğana podczas szczytu ONZ w Nowym Jorku. Po prostu nawet się z nim nie spotkał. Turecki przywódca miał być wściekły i amerykański prezydent, by rozładować sytuację zaprosił Erdoğana na specjalną wizytę do Białego Domu.

Turecki prezydent chciał się skonsultować z Trumpem w związku z długo planowaną operacją w północnej Syrii. W rozmowie telefonicznej, Trump w końcu zgodził się zaakceptować „umiarkowane” wtargnięcie wojsk tureckich na obszary Syrii, by oczyścić je z „ekstremistów”. Prezydent USA miał ostrzegać Ankarę, że wojska USA wycofają się całkowicie z Syrii, jeśli Turcja rozpocznie poważną operacje bojową.

Decyzja Trumpa o ewakuacji amerykańskich żołnierzy zaskoczyła Kurdów i wywołała popłoch wśród wojskowych, a także dyplomatów amerykańskich, przeciwnych takiemu postawieniu sprawy.

Gorąco jest w Kongresie. Senatorowie Lindsey Graham (R-S.C.) i Christopher Coons (D-Del.) domagali się od administracji Trumpa natychmiastowego poinformowania wszystkich senatorów o przyczynach decyzji prezydenta Trumpa dot. wycofaniu wojsk amerykańskich z kluczowych stanowisk w północnej Syrii.

 

Zamieszanie na Kapitolu. Sprzeciw wojskowych i dyplomatów

„Obawiamy się, że była to nagła decyzja podjęta w obliczu doniesień o sprzeciwie ze strony doradców wojskowych i dyplomatycznych. Tysiące zatwardziałych bojowników ISIS i tysiące innych jego sympatyków obecnie przetrzymywanych, może zostać uwolnionych i ponownie stanąć do walki, gdy ich kurdyjscy strażnicy będą musieli zaangażować się w obronę przed najazdem tureckim” – napisali Graham i Coons w liście do przywódcy większości senackiej Mitcha McConnella (R-Ky.) i senackiego lidera Demokratów Charlesa Schumera (NY).

Decyzja Trumpa, ogłoszona w poniedziałek rano w serii tweedów, zaskoczyła ustawodawców i wydaje się, że daje Turcji swobodę działania przeciwko siłom kurdyjskim.

„Wstrzymywałem tę walkę przez prawie 3 lata, ale nadszedł czas, abyśmy wydostali się z tych absurdalnych niekończących się wojen, wielu z nich plemiennych, i zabrali naszych żołnierzy do domu” – napisał Trump na Twitterze. Dodał: „Będziemy walczyć, gdzie będziemy mieli korzyści i gdzie będziemy mogli wygrać. Turcja, Europa, Syria, Iran, Irak, Rosja i Kurdowie będą musieli rozwiązać problem.”

Graham, przewodniczący panelu ds. operacji zagranicznych komisji spraw zagranicznych i Coons, członek komisji spraw zagranicznych ostrzegli we wtorkowym liście, że „ten ruch daje Turcji zielone światło, aby udać się do północno-wschodniej Syrii pod pozorem radzenia sobie z ciągłym zagrożeniem ISIS”.

Ostrzegli, że decyzje Trumpa „będą miały poważne konsekwencje dla naszych strategicznych interesów narodowych i zmniejszą wpływy amerykańskie w regionie, wzmacniając jednocześnie Turcję, Rosję i Iran”.

Senatorowie zapewnili również, że niespodziewany ruch Trumpa zwiększy zagrożenie, przed którym stoją kurdyjscy sojusznicy i zaszkodzi zdolności Stanów Zjednoczonych do budowania strategicznych sojuszy w przyszłości.

„Uważamy, że konieczne jest, aby Departament Obrony, Departament Stanu i Wspólnota Wywiadowcza jak najszybciej przedstawili wszystkim członkom tajne informacje na temat tej decyzji” – napisali.

 

Powtórka z 2015 r. i nowa fala uchodźców do Europy 

Jednocześnie we wtorek urzędnicy UE wyrazili obawy z powodu możliwości powtórzenia sytuacji sprzed lat i spowodowania przez Turcję nowej fali uchodźców do Europy.

Ministrowie spraw wewnętrznych państw UE, którzy spotkali się w Luksemburgu zauważyli, że tzw. wschodni szlak śródziemnomorski z Turcji do Grecji po raz kolejny stanie się głównym kanałem dla osób ubiegających się o azyl w krajach europejskich.

Od maja do dziś i tak nastąpił wzrost liczby przybyszy w Grecji o 240 procent. – Można sobie wyobrazić skalę wyzwania – mówił zastępca greckiego ministra ds. migracji, Giorgios Koumoutsakos.

Podczas spotkania Grecja, Bułgaria i Cypr wydały wspólne oświadczenie, w którym zwróciły uwagę na „wschodni szlak śródziemnomorski”.

„Czynniki geopolityczne, w tym konflikty na szerszym obszarze, szczególnie w Syrii, oznaczają, że najprawdopodobniej będziemy świadkami kontynuacji tego niepokojącego trendu w perspektywie krótko- i średnioterminowej” – napisali.

Turcja oznajmiła w weekend, że ​​przygotowuje się do operacji wojskowej w północnej Syrii przeciwko bojownikom kurdyjskim, których uważa za „terrorystów” i zamierza rozmieścić pojazdy pancerne na granicy.

Droga do operacji w północno-wschodniej Syrii została oczyszczona przez prezydenta USA Donalda Trumpa w poniedziałek, który rozkazał wojskom amerykańskim opuścić tę strefę.

Urzędnicy unijni ubolewali, że jeśli Turcja zaatakuje część Syrii, wielu z czterech milionów uchodźców, których Turcja przyjęła – większość z nich to Syryjczycy – może zdecydować się udać do Europy, aby uniknąć przymusowego zepchnięcia z powrotem do niestabilnej ojczyzny. – Mam nadzieję, że nie dojdzie do żadnej operacji – mówił dziennikarzom minister spraw zagranicznych Luksemburga, Jean Asselborn.

Na konferencji prasowej unijny komisarz ds. migracji Dimitris Avramopoulos zaznaczył, że „Unia Europejska pozostaje zaangażowana w jedność, suwerenność i integralność terytorialną państwa syryjskiego”. Dodał, że Bruksela wezwała do „zaprzestania działań wojennych, ochrony ludności cywilnej oraz nieskrępowanego, bezpiecznego i trwałego dostępu pomocy humanitarnej do całej Syrii”.

 

Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Belgia i inne kraje nie zabrały swoich bojowników mimo usilnych próśb Waszyngtonu

Jednocześnie Julian King, komisarz ds. bezpieczeństwa UE spytany o krytykę Trumpa za to, że ​​kraje europejskie „odmówiły” przyjęcia swoich zradykalizowanych obywateli, którzy walczyli po stronie ISIS i obecnie są przetrzymywani w obozach kurdyjskich, odpowiedział, że kwestia ta „należy do władz krajowych”.

Zauważył, że agencje UE były gotowe pomóc w gromadzeniu i przetwarzaniu dowodów zbrodni popełnionych przez byłych bojowników, gdyby kiedykolwiek zostali repatriowani w celu odpowiadania przed sądem.

Amerykanie od wielu miesięcy zwracali się do krajów UE z żądaniem ,by zabrały z obozów w północno-wschodniej Syrii swoich dżihadystów i ich rodziny schwytanych przez Kurdów. Trump jeszcze w poniedziałek mówił, że USA nie zamierzają ich więzić w Zatoce Guantanamo. 

– Nie przywieziemy 50, 60, 70 – a nawet 10 000 osób do Zatoki Guantanamo na Kubie – mówił Trump dziennikarzom w Białym Domu. – Nie będziemy im płacić przez następne 50 lat ani za opiekę nad nimi – dodał.

Scharakteryzował europejską reakcję na apele Waszyngtonu jako kolejny przykład wykorzystywania Ameryki przez sojuszników, którzy traktują ją jak „frajera, głupka”.

Wiele tysięcy schwytanych bojowników i ich rodzin przebywa w obozie dla przesiedleńców Al-Hol w północnej Syrii. W kwietniu było tam 73 tys. osób.

W swoim oświadczeniu w niedzielę Biały Dom poinformował, że USA naciskały na narody europejskie, aby zabrały bojowników, ale one odmówiły. Zaznaczył, że „Stany Zjednoczone nie będą ich utrzymywać przez wiele lat na koszt swoich podatników”.

Trump obarczył także odpowiedzialnością za ewentualne ich uwolnienie Turcję. Amerykański przywódca zaznaczył, że USA wykonały „świetną służbę” dla świata i Europy, w szczególności kierując wysiłkami na rzecz pokonania ISIS, ale niestety Europejczycy i inni „wykorzystują” Amerykę.

Ostrzegł, że Waszyngton będzie obserwować Turcję i wyraził nadzieję, że Turcy, Europejczycy i inni zrobią „wszystko, co powinni z tymi schwytanymi bojownikami i rodzinami ISIS”.

Rządy europejskie, zwłaszcza Francja, Wielka Brytania i Niemcy nie chcą repatriować swoich obywateli, którzy dołączyli do ISIS, bo obawiają się, iż z powodu braku wystarczających dowodów popełnienia przestępstwa przez poszczególne osoby, podejrzani unikną skazania i zostaną zwolnieni, trafiając do społeczeństwa.

We Francji opinia publiczna zdecydowanie sprzeciwia się repatriacji dżihadystów, chociaż istnieje znaczne poparcie dla umożliwienia żonom i dzieciom bojowników powrotu do domu.

UE i poszczególne rządy generalnie chcą, aby podejrzani byli sądzeni w krajach, w których popełniono domniemane przestępstwa. Niektórzy zagraniczni dżihadyści, w tym obywatele francuscy, zostali postawieni przed sądem w Iraku. Wydano na nich wyroki śmierci.

Raport wywiadu opracowany dla francuskich ustawodawców w zeszłym roku szacował, że około 5000 obywateli UE przybyło do ​​regionu, aby dołączyć do ISIS, w tym ponad 1300 osób z Francji, 800 z Niemiec, 800 z Wielkiej Brytanii, 500 z Belgii, 250 z Hiszpanii i 100 z Włoch.

Spoza UE przybyło też około 4000–4500 dżihadystów, głównie z Rosji lub krajów rosyjskojęzycznych w Azji Środkowej i na Kaukazie, 2000–3000 z Tunezji, 1600–1700 z Maroka, 700 z Indonezji, 600 z Egiptu i 200 -300 z Algierii. Wielu z nich zostało zabitych podczas walk.

Jeszcze przed upadkiem ostatniego przyczółku kalifatu ISIS w marcu we wschodniej Syrii, USA zachęcały zagraniczne rządy do zabrania swoich obywateli.

„Repatriacja zagranicznych bojowników terrorystycznych do ich krajów pochodzenia, upewnienie się, że są ścigani i przetrzymywani – to najlepsze rozwiązanie, aby zapobiec ich powrotowi na pole bitwy” – stanowił lutowy komunikat Departamentu Stanu. „Uważamy tych bojowników za globalne zagrożenie i szukamy globalnej współpracy w celu rozwiązania tego zagrożenia” – dodano.

 

Turcja: zgoda parlamentu na rozszerzenie operacji na Irak

Turecki parlament we wtorek ratyfikował wniosek rozszerzający uprawnienia władzy w celu prowadzenia transgranicznych operacji wojskowych w Syrii i Iraku.

Rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AK), główna opozycyjna Republikańska Partia Ludowa (CHP) i dwie inne partie opozycyjne, Partia Ruchu Nacjonalistycznego (MHP) i Partia IYI poparły ten wniosek. Partia Demokratyczna (HDP) była przeciw.

Wniosek złożony przez rząd prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana wcześniej pozwalał tureckiej armii na przeprowadzanie operacji transgranicznych od 30 października 2018 r. do 30 października 2019 r.

We wniosku stwierdzono, że Turcja przywiązuje dużą wagę do ochrony integralności terytorialnej Iraku, jedności narodowej i stabilności. „Jednak istnienie PKK i Daesh w Iraku stanowi bezpośrednie zagrożenie dla regionalnego pokoju, stabilności i bezpieczeństwa naszego kraju” – dodano.

We wniosku stwierdzono również, że Turcja kontynuuje działania w zakresie bezpieczeństwa na wschód od rzeki Eufrat, zgodnie ze swoim uzasadnionym interesem bezpieczeństwa.

Zaznaczono, że od 2016 r. Operacje Tarcza Eufratu i Gałązka Oliwna w północno-zachodniej Syrii uwolniły ten region od terrorystów YPG / PKK i Daesh, umożliwiając Syryjczykom uciekającym przed przemocą, powrót do domu.

Turcja od dawna potępia zagrożenie ze strony terrorystów na wschód od rzeki Eufrat w północnej Syrii, zobowiązując się do działań wojskowych, aby zapobiec powstaniu tam „korytarza terrorystycznego” – tłumaczono

W trwającej ponad 30 lat kampanii PKK przeciwko Turcji – uznawanej jako organizacja terrorystyczna przez Turcję, USA i UE – śmierć poniosło około 40 tys. osób, w tym kobiety, dzieci i niemowlęta. YPG zdaniem Turków jest syryjskim oddziałem organizacji terrorystycznej PKK.

Kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony (YPG) tworzą filar Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) sprzymierzonych z USA w walce z ISIS i odnoszą największe sukcesy.

 

Przywódca Hezbollahu ostrzegał Kurdów przed „zdradą” Ameryki

W związku z decyzją Trumpa, irańskie media przypominają ostrzeżenia przywódcy Hezbollahu z 26 sierpnia ub. roku, który pochwalił wówczas syryjskich Kurdów za czujność i rozpoczęcie negocjacji z rządem syryjskim. Kurdowie rozpoczęli rozmowy po tym, jak sceptycznie podchodzili do lojalności Stanów Zjednoczonych i nie byli pewni, kiedy rząd USA ich opuści.

„Wiemy, że Pentagon przeznaczył 750 milionów dolarów na ochronę Kurdów. Czy chodzi o ustanowienie demokracji w Syrii, czy o wsparcie dla Kurdów, którzy z doświadczenia muszą wiedzieć, że Stany Zjednoczone wykorzystają ich  jako środek do realizacji własnych planów, ataków czy to w Syrii, czy przeciwko Republice Islamskiej, czy Rosji czy przeciwko Osi Oporu” – powiedział wówczas Hasan Nasr Allah.

Ostrzegł Kurdów, że „oni (Amerykanie) ostatecznie pomyślą tylko o swoich własnych interesach i zostawią was, sprzedadzą jak niewolników na rynku”.

Kurdyjskie media donoszą, że „To była prawidłowa ocena i prognoza przywódcy Hezbollahu, która się sprawdziła.”

Nieoczekiwana decyzja prezydenta Trumpa o usunięciu amerykańskich żołnierzy w Syrii, by zrobić miejsce dla wojsk tureckich, została uznana przez Kurdów za zdradę zaufania ustanowionego podczas walki, która kosztowała życie ponad 12 tys. członków SDF.

 

Trump: czas zakończyć „niekończące się wojny”

Donald Trump w związku z nerwową atmosferą wśród doradców i polityków w kraju powtarza, że wygrał prezydenturę, przysięgając przyjąć nowe podejście do światowej sceny i zakończyć amerykańskie „niekończące się wojny”.

Wg doniesień medialnych, syryjscy Kurdowie wydali w środę nakaz „powszechnej mobilizacji” w północno-wschodniej Syrii wzdłuż granicy z Turcją. Syryjska grupa monitorująca wojnę, Brytyjskie Obserwatorium Praw Człowieka w Syrii poinformowało w środę, że ludzie uciekali z przygranicznego miasta Tal Abyad, które Turcja ma zaatakować jako pierwsze.

Wysoki rangą urzędnik turecki mówił w środę, że wojska Turcji „wkrótce” wkroczą do Syrii wraz z sojuszniczymi syryjskimi siłami rebeliantów, by walczyć z kurdyjskimi bojownikami, a także z grupą Państwa Islamskiego.

Fahrettin Altun, dyrektor ds. komunikacji prezydencji tureckiej, wezwał społeczność międzynarodową w opublikowanym w środę artykule w „Washington Post” „do opowiedzenia się po stronie Ankary”, która przejmuje również odpowiedzialność za walkę z ISIS. Turcja dąży do „zneutralizowania” syryjskich kurdyjskich bojowników w północno-wschodniej Syrii” i „wyzwolenia lokalnej ludności z jarzma zbrojnych zbirów”, napisał Altun.

W swoim wezwaniu do mobilizacji lokalna cywilna władza kurdyjska znana jako Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii wezwała również społeczność międzynarodową do wywiązania się ze swoich zobowiązań w związku z tym, że „katastrofa humanitarna może dotknąć ich lud” w regionie.

„Wzywamy naszych ludzi, ze wszystkich grup etnicznych do przemieszczania się w pobliże granicy z Turcją w celu przeprowadzenia aktów oporu w tym wrażliwym okresie historycznym” – wyjaśniono. Kurdowie powiedzieli również, że chcą, aby koalicja kierowana przez USA ustanowiła strefę zakazu lotów w północno-wschodniej Syrii, by chronić ludność cywilną przed tureckimi atakami powietrznymi.

 

Ławrow oskarża USA: „bardzo niebezpieczna gra”

Tymczasem rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oskarżył Waszyngton o granie w „bardzo niebezpieczną grę” z syryjskimi Kurdami, mówiąc, że USA po raz pierwszy wsparły syryjskie kurdyjskie „quasi państwo” w północno-wschodniej Syrii, a teraz wycofują się. 

– Takie lekkomyślne podejście do tego bardzo wrażliwego tematu może podpalić cały region i musimy za wszelką cenę uniknąć takiej sytuacji – zaznaczył Ławrow podczas wizyty w Kazachstanie. To stanowisko przekazano również w formie noty dyplomatycznej Waszyngtonowi.

Wcześniej w środę bojownicy ISIS przeprowadzili trzy zamachy na cele kurdyjskie w Rakce, która kiedyś była de facto stolicą kalifatu ISIS u szczytu potęgi bojowników w regionie.

W środę irańska telewizja państwowa poinformowała o niespodziewanych manewrach wojskowych ze specjalnymi siłami operacyjnymi w pobliżu granicy kraju z Turcją. 

Agnieszka Stelmach

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-10-09)

 


 

Hasan Nasrallah: Ufanie USA drogą do przepaści

Sekretarz generalny szyickiego ruchu Hezbollah Hasan Nasrallah wezwał mieszkańców regionu nie ufać w amerykańskie gwarancje.

W cotygodniowym kazaniu w Centrum im. Mistrza Męczenników w południowej dzielnicy Bejrutu Hasan Nasrallah powiedział, że najnowsze wydarzenia w Syrii na wschód od rzeki Eufrat zawierają przesłanie dla wszystkich mieszkańców regionu. Według przywódcy ruchu oporu, tym przesłaniem jest decyzja USA o wycofaniu swoich wojsk z Północnej Syrii, co umożliwiło turecką ofensywę przeciwko Kurdom, sojusznikom jankesów w regionie.

„Jest to przesłanie do mieszkańców naszego regionu i każdego, kto stawia na Amerykanów. Najwyższy czas, by się rozejrzeć za innymi opcjami i zrozumieć, że stawianie na Amerykanów nie przynosi nic, poza klęskami” – powiedział Nasrallah – „Nikt nie może ufać gwarancjom amerykańskim. Amerykanie łamią swoje obietnice i porzucają tych, którzy im zaufali”.

W tym kontekście Hasan Nasrallah przypomniał stanowisko ogłoszone przez Najwyższego Przywódcę Rewolucji Islamskiej w Iranie Aliego Chamenei dotyczące relacji z Waszyngtonem:

„Ajatollah Chamenei odrzucił jakiekolwiek negocjacje z USA. Z doświadczenia wiemy, że Stany Zjednoczone nie są godne zaufania, albowiem one nie respektują swoich umów ani sojuszników”.

W niedzielę Biały Dom poinformował, że po rozmowie telefonicznej między prezydentem USA Donaldem Trumpem a prezydentem Turcji Recepem Erdoganem, wojska USA nie będą przeszkadzać tureckiej ofensywie na tereny, kontrolowane przez Kurdów. Tego samego dnia jankesi zaczęli wycofywać swoje wojska z granicy syryjsko-tureckiej. Rzecznik sił kurdyjskich nazwał działania USA „nożem w plecy”.

(na podst. Al-Manar/opr. Eugeniusz Onufryjuk)

Za: xPortal.pl (9 października 2019)

 


 

Jak USA wystawiły Kurdów do wiatru, czyli nigdy nie polegaj tylko na jednym sojuszniku!

Kurdowie pomagali USA w walce z ISIS. Dziesiątki tysięcy kurdyjskich wojowników – w tym tysiące kobiet – walczyło w Syrii pod dowództwem Amerykanów w ramach koalicji anty-ISIS. Kiedy Państwo Islamskie zostało ostatecznie pokonane, to nagle Kurdowie przestali być USA potrzebni. W poniedziałek rano dowódca sił kurdyjskich w Syrii został poinformowany, że amerykańskie wojska nie będą już bronić Kurdów przed atakami nienawidzących ich Turków, zaś sam Trump stwierdził, że wspieranie sił kurdyjskich jest “zbyt kosztowne”. Skoro dziś zdradzili Kurdów, to czy kiedyś zdradzą Polaków?

Wczoraj na łamach tego bloga wspominałem o tekście Marcina Kędzierskiego opublikowanego na KlubJagiellonski.pl. Ten badacz i komentator polityczny poczynił ciekawą uwagę w kontekście podmiotowości naszego państwa i powiązał ją z sytuacją międzynarodową: – “Czy Polska jako kraj półperyferyjny, leżący w strefie oddziaływania Federacji Rosyjskiej, uzależniony od amerykańskich gwarancji wojskowych i jednocześnie będący członkiem UE, który na dodatek odzyskał formalną suwerenność dopiero 30 lat temu, jest dziś w ogóle w stanie zbudować podmiotowe państwo? Wydaje się to możliwe tylko pod jednym warunkiem – utrzymania PaxAmericana, w ramach którego wszystkie podmioty są w jednakowy sposób zależne od globalnego hegemona i nie mają zdolności uzyskania statusu niezależnego mocarstwa regionalnego“.

Z punktu widzenia powyższego stanowiska bacznie powinniśmy się przyglądać temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Kilka dni temu prezydent USA Donald Trump zapowiedział wycofanie wojsk amerykańskich z sektorów przy granicy tureckiej w północnej Syrii. Dlaczego to takie istotne? Otóż obecność wspomnianych wojsk de facto konstytuowała quasi-państwo kurdyjskie (Rożawę) na terenach północnej Syrii. Stan ten nie podobał się Turcji, która Kurdów uważa za śmiertelne zagrożenie i najchętniej rozprawiłaby się z nimi siłowo. 

Decyzja amerykańskich władz, że nie będą już dłużej bronić Kurdów przed atakami nienawidzących ich Turków oraz użycie przez Trumpa słów, że wspieranie sił kurdyjskich jest “zbyt kosztowne”, pokazuje aż nazbyt dosadnie jak USA traktują swoich sojuszników, gdy ci przestają im być potrzebni. Dziesiątki tysięcy kurdyjskich wojowników – w tym tysiące kobiet w ramach Kobiecych Jednostek Ochrony (fenomen w skali świata) – walczyło w Syrii pod dowództwem Amerykanów w ramach koalicji anty-ISIS. Po pokonaniu barbarzyńców z Państwa Islamskiego okazało się jednak, że Kurdowie mogą być przedmiotem jakiegoś niejasnego targu. Amerykanie z jakiegoś powodu zdecydowali, aby oddać Kurdów na łaskę (a raczej niełaskę) Turków. A to oznacza “zielone światło” nie tylko na walkę zbrojną z Kurdami, ale również na długofalowe zmiany etniczne na zdominowanym obecnie przez nich terytorium (Rożawa). Wszak, jak twierdzi Jerzy Haszczyński, bliskowschodni ekspert i znawca tamtejszych konfliktów – jeśli Turcy wygrają bezpośrednie starcie z Kurdami w północnej Syrii (co jeste niemal pewne), to przesiedlą tam wielu Arabów, uchodźców syryjskich, których do tej pory gościli u siebie. 

Naftali Bennett – izraelski polityk, minister, major izraelskiej armii – na wieść o decyzji USA w/s Kurdów napisał na Twitterze: – “W tej chwili my, Izraelczycy, modlimy się za Kurdów, którzy są brutalnie atakowani przez Turków. Z tej historii lekcja jest prosta: Izrael ZAWSZE będzie się bronił sam. Państwo żydowskie nigdy nie przekaże swojego losu w ręce innych, w tym naszego wielkiego przyjaciela, USA“. 

Dobrze by było, aby polscy politycy również wyciągnęli wnioski z tego co Amerykanie zrobili z Kurdami. Nigdy nie powinniśmy liczyć tylko na jednego, znacznie silniejszego od nas sojusznika, z którym łączą nas jedynie ograniczone interesy. Tym bardziej, że sytuacja międzynarodowa jest dynamiczna i utrzymanie “PaxAmericana” w perspektywie kilku kolejnych lat może być niemożliwe. A stąd już krótka piłka do tego, abyśmy zostali “przehandlowani” jak Kurdowie…

Źródła informacji:
> Trump zdradził Kurdów. Zdradzi i Polskę? (Rp.pl)
> Naftali Bennett (Twitter.com)
> Biały Dom: z północy Syrii przeniesiemy od 50 do 100 naszych żołnierzy (Stooq.pl)

[Źródło: niewygodne.info.pl (9.10.2019)]

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (09.10.2019)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=110172 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]