Niepodległa Polska, jako konieczny etap na drodze do powstania niepodległego państwa Izrael

Aktualizacja: 2019-08-14 9:37 am

Nie wiem czy wszyscy pamiętają, ale wspominany tu niedawno Georeges Clemenceau napisał książkę pod tytułem „Piechotą od góry Synaj”. Książka ta była ilustrowana grafikami Toulouse- Lautreca. Jak się patrzy na te grafiki, na tę nędzę, powiedzmy sobie od razu, to człowiekowi ręce opadają. I jeszcze trzeba czytać w opracowaniach, że książkę Clemenceau zilustrował swoimi znakomitymi grafikami Toulouse-Lautrec. To jest nieprawda. Te grafiki są słabe. Na jednej z nich widzimy wspinającego się na szczyt żyda wiecznego tułacza, a zza szczytu góry wyłania się dlań już nadzieja. Jest to biały, polski orzeł w koronie. Taka obrazkowa publicystyka sprokurowana przez malarza na potrzeby propagandy syjonistów. Książka ta nie była chyba nigdy tłumaczona na polski i nikt jej nie wydawał od czasów przedwojennych. Jej istnienie mówi nam jednak wiele o wadze, jaką politycy decydujący o losach poszczególnych krajów Europy przywiązywali do kwestii syjonistycznych. Jak wiemy, nic nie dzieje się w polityce bez targów i negocjacji. Każdy zaś projekt wygląda inaczej jeśli patrzy się nań z innych politycznych pozycji. Mniej więcej wiemy czym była Polska dla Polaków. Świętowaliśmy w zeszłym roku odzyskanie niepodległości, a w przyszłym świętować będziemy rocznicę bitwy warszawskiej. Jak pamiętamy Polska, która odzyskała niepodległość w roku 1918 przetrwała jedynie niecałe dwadzieścia lat. Można podać wiele wyjaśnień dla tej katastrofy, ale czy ktoś się kiedyś zastanawiał czym była Polska międzywojenna dla syjonistów?

W związku z wczorajszym tekstem, który wywołał stosunkowo małe zainteresowanie jak na jego wagę, pojawiły się informacje o tym, że teść głównego bohatera – Gelb, żydowski producent i kupiec z Nowego Sącza, prowadził nieopodal tego miasta gospodarstwo rolne, gdzie szkolono przyszłych osadników mających gospodarować w Palestynie. No to teraz dwa krótkie i szybkie pytania – jaki był istotny sens reformy rolnej w obszarach o ograniczonym areale, na pogórzu na przykład? I drugie pytanie – ile jeszcze było takich gospodarstw? Czy są jakieś dane na ten temat? Jeśli bowiem gospodarstw takich było więcej, możemy kwestię niepodległości Polski ująć w taki oto sposób – niełatwe negocjacje trwające od czasów Szymona Montefiore, a dotyczące wypuszczenia, bądź wyrzucenia Żydów z Rosji i zainstalowania ich w Palestynie zyskały w roku 1918 nową płaszczyznę. W dosłownym i przenośnym sensie – Polska jest płaska jak placek, pofałdowana tylko na brzegach, też jak placek. Nadaje się do rozmaitych eksperymentów, ale także do politycznych negocjacji. Te zaś prowadzone są na różnych poziomach wtajemniczenia. Nie wszyscy ich uczestnicy wiedzą wszystko. Im zaś więcej uczestników, tym przymus rozwarstwienia dostępu do informacji większy. I teraz dwa nazwiska – Igor Newerly i Izydor Templer. Ludzie, którzy teoretycznie nie powinni przeżyć II wojny światowej, a jednak ją przeżyli. Jeden był sekretarzem Korczaka, który wiosną – konkretnie w marcu 1939 roku – wziął sobie 10 tygodniu urlopu, żeby opłynąć kajakiem graniczne rzeki Polski. Normalnie pan Igor zajmował się zwożeniem do korczakowego sierocińca biednych, żydowskich dzieci z kresów, które w tym sierocińcu przygotowywane były do nowego, lepszego życia w Palestynie. W tym czasie Gelb i jego zięć Izydor Templer szkolili rolników pod Nowym Sączem, rolników mających później uprawiać ziemię pod górą Synaj, którą tak pięknie zilustrował w książce Georgesa Clemenceau Henri Toulouse-Lautrec.

Z nierozpoznanych do końca przyczyn negocjacje dotyczące wyjazdu żydów z Polski do Palestyny załamały się w roku 1939. Być może na szali położyli coś towarzysze radzieccy, a być może bankierzy amerykańscy, a może pan Hitler znienacka podbił stawkę, bo poczuł się już naprawdę pewnie. Tego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy. W każdym razie negocjacyjny eksperyment stworzony na użytek organizacji syjonistycznych, czyli niepodległa Polska zakończył swój żywot.

– Skoro można zrobić taką reformę rolną na pół gwizdka – powiedzieli towarzysze radzieccy – to można zrobić też inną, lepszą, taką na całego. Nie oznacza to, że zaniechano projektu o nazwie państwo żydowskie w Palestynie. O nie, on się rychtował dalej, tyle, że w innych już okolicznościach. Poirytowany biernością oraz milczeniem w sprawie pieniędzy za osadników żydowskich znajdujących się na zajętych przez armię niemiecką terenach, pan Hitler wpadł w końcu we wściekłość i zaczął tych ludzi likwidować. No, ale jak pamiętamy, dostęp do informacji był rozwarstwiony, a więc nieszczęście spadło tylko na tych, którzy byli słabiej poinformowani – taka hipoteza – na przykład na Herminę, żonę Izydora Tempelra. On sam zaś przeżył i przez całą wojnę poruszał się swobodnie po wszystkich strefach okupacyjnych. A w Warszawie, o czym możemy przeczytać w skreślonych ręką Arnolda Mostowicza, wspomnieniach generała Rybaka, prowadził wraz z owym generałem Rybakiem sklepy komisowe. Ho, ho, tak, tak…okupacja, łapanki, terror, strzały znikąd, a dwaj byli oficerowie krakowskiej H-K Stelle prowadzą w stolicy nieistniejącego państwa komisowe sklepy. Ciekawe z czym? Zgaduję, że z tekstyliami. Skąd pozyskiwanymi? Kiedy, z przyczyn nieznanych, komisy te zostały zamknięte, generał Rybak wraz z żoną zajął się sprzedażą ciast do restauracji Ateneum. Tak właśnie, sprzedażą ciast. Nie wiem, kto te ciasta przygotowywał, ale mniemam, że nie generałowa. W tej restauracji Ateneum brylował inny generał – Tadeusz Pełczyński, przedwojenny szef II oddziały, który – jak pisze Mostowicz przedrzeźniając Rybaka – szastał w tym Ateneum pieniędzmi. Był na dodatek – o czym wszyscy wiedzieli – szefem sztabu Bora-Komorowskiego.

Próbowałem się zorientować, czy gen. Pełczyński miał coś wspólnego ze Zbigniewem Pełczyńskim, ale nic nie znalazłem. Pisze nam Mostowicz naśladując Rybaka, że pewnego dnia Templer alias Temler (bo pod takim nazwiskiem występuje on we wspomnieniach), zaprosił generała do majątku swoich szwagrów Taubów. Majątek położony był pod Warszawą. Generał uciekł stamtąd, bo dowiedział się, że gościem na śniadaniu będzie miejscowy Landrat. Na szybko, bo nie mam dziś za dużo czasu znalazłem w wiki jednego człowieka o nazwisku Taube [https://pl.wikipedia.org/wiki/Tad_Taube]

Zostawmy na chwilę Templera i przypomnijmy co robi w tym samym czasie Igor Newerly. Otóż pan ten, jak pamiętamy od 17 roku życia pozbawiony nogi, przewożony jest z jednego konclagru do drugiego. W czasie tych wycieczek nic złego mu się nie przytrafia, a przecież powinno, według standardowych wyobrażeń o sytuacji w obozach koncentracyjnych. Facet bez nogi nie mógł ani pracować ciężko, ani biegać szybko na polecenie esesmana, mógł tylko wykonywać lekkie prace przeznaczone dla więźniów o specjalnym statusie.

W skreślonych ręką Mostowicza wspomnieniach napisane jest, że wszystkie propozycje jakie gen. Rybak otrzymywał w czasie wojny przechodziły przez Temlera alias Templera. Pewnego dnia Templer, którego Rybak nazywa swoim byłym adiutantem, zaprosił go na śniadanie do niejakiego Glińskiego, dyrektora Kas Stefczyka. I tam, inaczej niż to jest w zeznaniach składanych w prokuraturze, Rybak dostał propozycję objęcia stanowiska pełnomocnika gen. Andersa na kraj. Propozycję tę, podobnie jak wszystkie inne, odrzucił. Jasne było bowiem, że ktoś o jego statusie, stałby się od razu bezwolną kukłą w rękach Niemców. Nie można oczywiście wykluczyć, że inni generałowie nie byli takimi bezwolnymi kukłami. Trzeba jednak zawsze przy tym pamiętać, jaki był istotny status trenów uznanych za polskie po roku 1918. Był to syjonistyczny eksperyment przed wyruszeniem do Palestyny, a także miejsce gdzie toczyły się, na kilku poziomach negocjacje ze wszystkimi potęgami świata tego, które w projekcie „Izrael” chciały mieć swój udział. Izydor Templer z ramienia organizacji syjonistycznych pilnuje spraw w Polsce i uważa pilnie, by nie potoczyły się one w jakąś nieprzewidzianą stronę. Ktoś powie, że właśnie się potoczyły – spalono getto, a potem całą Warszawę. Nie wiemy, czy tego właśnie nie zakładał plan, jaki wymyślono w wielkich stolicach, w końcu do Warszawy przyjechał Rettinger i namawiał wszystkich gorąco do tego, by wysadzili się w powietrze. Gdyby zniszczenia były mniejsze, jeszcze jakaś większa grupa żydów wpadła by na pomysł, że może lepiej zostać. I co wtedy?

Trzeba było pozamykać wszystkie sprawy i przekazać teren byłego syjonistycznego eksperymentu towarzyszom radzieckim, którzy przecież liczyli na to, że projekt „Izrael” będzie się rozwijał pod ich auspicjami. Zostali oszukani. Izydor Templer, który zamykał do końca lat pięćdziesiątych wszystkie sprawy byłego terytorium eksperymentalnego, próbował namawiać kogo się dało, żeby wyjeżdżał wraz z nim do Palestyny. Niewielu skorzystało. On sam w końcu wyruszył i, jak chcą mędrcy z Muzeum Wojska Polskiego, został w Izraelu generałem. Kim został tam naprawdę, tego nie wiemy.

Pozostaje jeszcze kwestia tak zwanego polskiego podziemia. Organizacji, która miała detonować, nie patrząc na koszta własne, ładunki wybuchowe w różnych miejscach byłego terytorium Polski, co miało – w założeniu – skłonić Niemców do różnych ustępstw w negocjacjach, ustępstw, których charakteru nieznany. Nie skłoniło ich do niczego. Podkreślmy – według zapisków gen. Rybaka skreślonych ręką Arnolda Mostowicza, a także według zeznań tegoż generała, wszystkie składane mu propozycje objęcia stanowisk dowódczych, bądź pełnomocnictw osób przebywających za granicą, przechodziły przez Izydora Templera. Izydor znał też szefa kas Stefczyka Glińskiego, a pewnie był też znajomym generała Tadeusza Pełczyńskiego. To jest schemat operacyjny bliski tradycji brytyjskiej – nad głowami przewalają się moce niespotykane, walczą tytani, a przy guziku z zasilaniem siedzi rudy i piegowaty jegomość z nożem w zębach i wszystkimi możliwymi pełnomocnictwami za pazuchą. W zależności od okoliczności włącza on, albo wyłącza guzik, na który nikt z wielkich strategów i politycznych statystów nie zwraca uwagi.

Ciekawe jakie plany wobec terytorium eksperymentalnego realizowane są dzisiaj. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją iż nie chodzi o ustawę 447, bo gdyby o nią chodziło, nikt z nas nie usłyszałby o tym ani słowa, tak jak do wczoraj nikt z czytających wspomnienia gen. Rybaka nie zwrócił uwago na nazwisko Temler i nie skojarzył go z nazwiskiem Templer, wszyscy bowiem ekscytowali się nazwiskiem Piłsudski i kryptonimem Stefan-2.

Gabriel Maciejewski

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, który przez dwa tygodnie będzie nieczynny, a także do księgarni Przy Agorze

Zapraszam także na portal www.prawygornyrog.pl

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

Anty-demokrata
Mamy powtorke z rozrywki: rzady po 1989 roku nie przedstawily zadnej oferty dla Polakow (moze poza programem 500+), bo wszystkie powazne oferty okresu transformacji byly kierowane do obcokrajowcow. Polacy mieli przez ostatnie lata jedna, stale aktualna oferte: jak sie komus nie podoba, to moze spakowac walizki i wyp***, przepraszam – wyjechac za granice. Podobno jest to tez jedna z tych najwiekszych „wartosci europejskich”, ktora ma zreszta silne poparcie w spoleczenstwie. Startujace w wyborach partie demokratyczne przescigaja sie w formulowaniu roznych „pomyslow na Polske” tyle, ze zaden z tych pomyslow nie interesuje i nie dotyczy Polakow

delsberska
W książce „200 lat razem” Sołżenicyn pisze, że pierwsze protesty przeciwko łamaniu praw człowieka w Związku Radzieckim, jakie państwa zachodnie w ogóle wystosowały (chyba dopiero w latach siedemdziesiątych) dotyczyły faktu, że Żydzi z ZSRR nie mogli swobodnie emigrować do Izraela.

Tytus
Wielkie odkrycia, wczoraj i dziś. Dzięki!
Ciekawe, czy wyjście armii gen. Andersa ze Związku Radzieckiego nie miało na celu jakiejś osłony militarnej dla przyszłego państwa Izrael w Ziemi Świętej?

Paris → @Tytus
Dla mnie…
… dzisiaj jest oczywiste, ze wlasnie taka role mialo. Zawsze, przez tyle lat sie zastanawialam – po jaka cholere on poszedl z armia na te Palestyne… to tak, jak „wstapil do piekiel – po drodze mu bylo – a dzis juz wiadomo !!!
Tak samo jak z tym Gromem do oslony „mostu”… to sie w glowie nie miesci jak oni traktowali caly polski narod – wylacznie jako MIESO ARMATNIE dla swoich szemranych interesow… a dzis te LOBUZY sa „gotowe” aby narod umieral za IRAN…
… no, chucpa nad chucpami… po prostu w glowie sie nie miesci !!!

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109255 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]