Całe rodziny Polaków z nożami w plecach. Piotr Zychowicz: Wołyń skonał w osamotnieniu

Aktualizacja: 2019-07-31 9:03 am

Kiedy Polacy ginęli, dzień po dniu, polskie podziemie przeżywało paraliż. – Polakom pomogli Niemcy i Sowieci. Tak, to wielki paradoks – mówi w rozmowie z Onetem Piotr Zychowicz.

Lipniki. W nocy z 26 na 27 marca 1943 r. zamordowano tam blisko 200 Polaków.

Sytuację wewnątrz Armii Krajowej symbolizuje spór między Kazimierzem Banachem a płk. Kazimierzem Bąbińskim. Gdy jeden prosi o pomoc dla Wołynia, drugi grozi mu Berezą Kartuską. – Wołyniacy zostali zdradzeni przez Polskę… byli zarzynani, gdy panowie się kłócili – dodaje.
Nowa książka Zychowicza: Wołyń zdradzono. Polacy skonali w osamotnieniu.

  • Symbolem naiwności w tej historii może być tragedia Zygmunta Rumla – wskazuje Zychowicz podczas rozmowy.
  • Nie znamy do dziś dokładnej liczby ofiar rzezi wołyńskiej. Szacuje się, że zginęło 50-60 tys. Polaków
  • Z zachowanych dokumentów wiemy, że władze w Warszawie dobrze wiedziały, co grozi Polakom za Bugiem – podkreśla historyk
  • Jednak, gdy UPA rozpoczęła systematyczną rzeź polskiej ludności, „oficerowie AK oddelegowani na Wołyń wypełniali oderwane od rzeczywistości instrukcje Warszawy”. – Czyli zamiast popędzić na ratunek Polakom, szykowali się do powstania – dodaje
  • Pytany o samoobronę ludności polskiej, Zychowicz przypomina: „O Wołyniu mówi się na ogół w duchu martyrologicznym, a warto pamiętać, że byli tam również Polacy, którzy zapisali piękną, heroiczną kartę”

 

Na rynku ukazała się właśnie najnowsza książka Zychowicza „Wołyń zdradzony”

Katarzyna Szewczuk: Ci, którzy przeżyli, po latach mówili: „o jakiejś Armii Krajowej to dowiedzieliśmy się, ale po wojnie”. Piszesz w swojej książce o paraliżu polskiego podziemia i konflikcie wewnątrz AK. Jeden oficer prosi o wsparcie Wołynia, drugi grozi pierwszemu Berezą Kartuską.

Sprawa jest bardzo przykra, ale należy wreszcie mówić o niej głośno. Masowe mordy na Polakach zaczęły się w lutym 1943 r. i nasilały się z biegiem czasu – Armia Krajowa zachowywała się natomiast biernie. Nie reagowała. Mimo próśb i apelu, AK nie stworzyła na Wołyniu oddziałów partyzanckich, które mogłyby stawić opór banderowcom.

Gdy 11 lipca 1943 r. nadeszła Krwawa Niedziela, czyli apogeum ludobójstwa, atakowanych Polaków nie miał kto bronić. Decyzja o stworzeniu polskiej partyzantki zapadła dopiero 20 lipca, a więc gdy olbrzymia część ofiar rzezi zginęła nie doczekawszy się odsieczy – za późno. Nie przysłano również, czego domagali się Wołyniacy, broni i posiłków z centrum kraju. Wołyńskie podziemie dodatkowo paraliżował – wspomniany przez ciebie – wewnętrzny konflikt między dowódcą AK płk. Kazimierzem Bąbińskim a Delegatem Rządu na Kraj Kazimierzem Banachem. Polacy byli zarzynani, a panowie z konspiracji się kłócili.

Polscy konspiratorzy nie ostrzegali przed niebezpieczeństwem?

Komenda Główna AK otrzymała wiele ostrzeżeń. Jedno z nich przekazał dzielny polski oficer ppor. Lech Łada „Żagiew”. Udało mu się przeniknąć do szeregów formującej się UPA i dowiedzieć o ludobójczych planach tej formacji.

Sporządzony przez Ładę raport dotarł aż do Londynu. Niestety, polskie władze go zignorowały. Podobnie jak inne alarmujące raporty, np. meldunki Biura Wschodniego Delegatury Rządu na Kraj. Uznane zostały za „panikarskie” i „przesadzone”.

Jaką AK widziało alternatywę wobec wspierania wołyńskiej samoobrony?

Niestety kierownictwo AK – na czele z płk. Janem Rzepeckim – uważało, że z banderowcami uda się osiągnąć jakiś kompromis na drodze negocjacji. Zamiast szykować się do walki, prowadziło kolejne rundy jałowych rozmów z OUN.

Była to skrajna naiwność, bo OUN oczywiście żadne kompromisy nie interesowały. Symbolem tej naiwności może być tragedia Zygmunta Rumla, młodego polskiego oficera, który w przededniu Krwawej Niedzieli został wysłany na rozmowy z UPA. W geście dobrej woli pojechał na nie bez broni. A po przybyciu na miejsce został zamordowany. Jak głosi jedna z wersji – rozerwano go żywcem końmi.

Jaki wpływ na dalsze wydarzenia ma powstanie samoobrony na Wołyniu?

Członkowie samoobrony byli prawdziwymi bohaterami Wołynia. To byli Polacy, którzy nie chcieli biernie czekać aż banderowcy poderżną im gardła. Spontanicznie chwycili za broń, utworzyli bardzo sprawne jednostki, by bronić swoich miejscowości przed UPA.

Takie polskie twierdze powstały w Przebrażu, Hucie Stepańskiej, Hucie Starej, Zasmykach, Pańskiej Dolinie, Bielinie i innych miejscowościach. To niestety mało znana sprawa. O Wołyniu mówi się na ogół w duchu martyrologicznym, a warto pamiętać, że byli tam również Polacy, którzy zapisali piękną, heroiczną kartę.

W książce piszesz dalej: „Dla wielu czytelników może być to zaskoczenie, ale naszym rodakom pomogli Niemcy”.

Niemcy i Sowieci. Tak, to wielki paradoks. W sytuacji, w której Wołyniacy nie otrzymali pomocy od Państwa Podziemnego, szukali jej gdzie indziej. Nawet u nieprzyjaciół. W jednych częściach Wołynia sprzymierzyli się z sowiecką partyzantką, w innych prosili o ratunek niemieckie władze okupacyjne.

Niemcy przekazywali broń polskim samoobronom, tworzyli polskie jednostki policyjne. Nie można mieć jednak do Polaków z Wołynia o to pretensji. Oni nie robili tego dlatego, że kochali Stalina czy Hitlera. Nie, to byli wspaniali polscy patrioci. Robili to, bo chcieli przeżyć.

Dlaczego dopiero w styczniu 1944 r. wydano rozkaz mobilizacji konspiracyjnych struktur wojskowych?

Dlatego, że w styczniu 1944 r. na teren Wołynia wkroczyła Armia Czerwona. A co za tym idzie AK przystąpiła do realizacji akcji „Burza”, czyli walki z Niemcami i współpracy z bolszewikami.

Dopiero wówczas płk Bąbiński ogłosił mobilizację całych wołyńskich struktur AK. Nagle na Wołyniu znalazło się ponad 6 tys. żołnierzy, nagle znalazła się broń. Ludzie ci utworzyli słynną 27. Wołyńską Dywizję Piechoty. Znowu – wszystko za późno.

Mobilizacja powinna była zostać ogłoszona pół roku wcześniej. W połowie 1943 r., przed Krwawą Niedzielą. Gdyby tak się stało, na Wołyniu znalazłaby się potężna siła zbrojna, która mogłaby bronić Polaków. Liczba ofiar banderowskiego ludobójstwa byłaby znacznie mniejsza. Uratowano by wielu ludzi.

Finalnie Komenda Główna AK nie udzieliła żadnej pomocy zbrojnej Polakom? W książce piszesz o zdradzie rodaków.

Odpowiedź na to pytanie rozdziera serce. Wołyniacy zostali zdradzeni przez Polskę. Olbrzymia część tych ludzi to byli osadnicy, których wysłano na Wołyń w dwudziestoleciu międzywojennym. A więc Polska rzuciła ich na trudną, wschodnią placówkę. A w najczarniejszej godzinie – pozostawiła ich samym sobie.

Polska nie wzięła ich w obronę, nie ocaliła. To było przyczyną olbrzymiego rozczarowania i żalu, który do dzisiaj wyczuwa się w rozmowach z ocalałymi Wołyniakami. AK w momencie, gdy rozpoczęły się pierwsze mordy na Polakach, powinna była wyrzucić nierealistyczny plan akcji „Burza” do kosza. I rzucić się na ratunek rodakom, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie. Tego nie zrobiono i, moim zdaniem, był to błąd wręcz katastrofalny.

Piotr Zychowicz jest publicystą historycznym. Pisze o II wojnie światowej, zbrodniach bolszewizmu i geopolityce europejskiej XX w. W swoich koncepcjach nawiązuje do idei Józefa Mackiewicza, Władysława Studnickiego, Stanisława Cata-Mackiewicza oraz Adolfa Bocheńskiego. Był dziennikarzem „Rzeczpospolitej” i tygodnika „Uważam Rze” oraz zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Uważam Rze Historia”. Obecnie jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. Jest absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Piotr Zychowicz to autorem książek: Pakt Ribbentrop–Beck, Obłęd ’44, Opcja niemiecka, Pakt Piłsudski–Lenin, Żydzi, Sowieci. W grudniu na rynku ukazała się jego książka Żydzi 2. W tym miesiącu do księgarni trafiła najnowsza książka Wołyń zdradzony.

Katarzyna Szewczuk
https://wiadomosci.onet.pl/

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109065 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]