Niemiecki dziennikarz-konfabulator zdemaskowany. Pisał również o Ukrainie

Aktualizacja: 2018-12-23 7:06 pm

Co najmniej 14 z 60 reportaży napisanych przez renomowanego niemieckiego dziennikarza Claasa Relotiusa zawierało zmyślone historie lub opowiadało o zmyślonych bohaterach. – ujawnił w środę największy niemiecki tygodnik „Der Spiegel”, dla którego pisał Relotius. Jak zauważył ukraiński bloger Anatolij Szarij, niemiecki reporter pisał również o Ukrainie, opowiadając m.in. wydarzeniach na kijowskim Majdanie, które nigdy nie miały miejsca.

Relotius pracował dla niemieckiego tygodnika od 2011 roku. Za swoje reportaże dostał szereg niemieckich i międzynarodowych nagród, m.in. European Press Prize a CNN uznał go trzy lata temu za Dziennikarza Roku. Został zdemaskowany przez Juana Moreno, kolegę z redakcji, który pisząc wspólnie z Relotiusem artykuł o patrolach na granicy USA z Meksykiem nabrał podejrzeń do rzetelności Niemca i własnym sumptem zebrał dowody jego fałszerstw. Moreno dotarł m.in. do rzekomych informatorów Relotiusa, którzy poświadczyli, że nigdy go nie spotkali. Początkowo Relotius nie przyznawał się do winy i Moreno „przeszedł piekło”, ponieważ podejrzewano go o spiskowanie przeciw bardziej utytułowanemu koledze. W końcu jednak oszust uległ pod ciężarem dowodów i przyznał się do winy.

Według „Der Spiegel” co najmniej 14 z 60 reportaży napisanych przez Relotiusa zawierało zmyślone historie lub opowiadało o zmyślonych bohaterach. Zmyślił on m.in., że widział na granicy amerykańskiej odręcznie malowany napis „Zakaz wstępu dla Meksykanów”. Konfabulacje mają znajdować się także w artykułach o jemeńskim więźniu w Guantanamo, porwaniu irackich dzieci przez ISIS czy o amerykańskim futboliście Colinie Kaepernicku. Reporter najczęściej pisał, że spotykał się ze swoimi informatorami osobiście, podczas gdy opierał się na wypowiedziach dla innych mediów. Ponadto istniejącym osobom wkładał w usta fikcyjne wypowiedzi, aby uatrakcyjnić swoje artykuły.

Dziennikarz-oszust przyznał się do konfabulacji i złożył wypowiedzenie. „Der Spiegel” powołał wewnętrzną komisję, która ma sprawdzić jego cały dorobek. Redakcja tygodnika od środy zajmuje się przepraszaniem oszukanych osób, w tym jurorów, którzy przyznawali Relotiusowi nagrody.

Jak zauważył znany ukraiński bloger Anatolij Szarij, w dorobku Relotiusa znajduje się także kuriozalny tekst o Ukrainie z 2016 roku pt. „Bestechen verboten” (Przekupywanie zabronione), dostępny na stronie Reportagen.com. Niemiecki reporter opisał w nim „jedną noc z życia ukraińskich policjantów” – Dmitrija i Walerii. Według Szarija Relotius twierdził, że przed rozpoczęciem służby jadą oni na kijowski Majdan i oddają cześć poległym krzycząc „Sława Ukrainie-herojam sława”.

„Noc po nocy jadą tutaj, na Majdan Niezależności, gdzie przed dwoma laty na tym samym bruku wybuchła przemoc. Dmitrij i Waleria byli tam, ramię w ramię demonstrując z tymi, którzy wkrótce mieli paść martwi. Wciąż pamiętają sceny jak z wojny, płonące domy, zakrwawione twarze, obrazy, które poszły w świat. Krzyki ich przyjaciół i zapach trupów – niczego nie zapomnieli. Tutaj stara fontanna, przy której został zastrzelony ojciec z dzieckiem na ręku. Tutaj zniszczony mur, przed którym padły dziesiątki zamordowanych przez snajperów, rozjechany przez czołgi” – pokazuje Szarij fragment reportażu Relotiusa wymieniając konfabulacje zawarte w tekście – m.in. fikcyjną historię zabitego ojca z dzieckiem na rękach czy czołgi, które miały pojawić się na Majdanie. Rozbawienie ukraińskiego blogera wywołał również patos, z jakim Relotius opisywał pracę ukraińskich policjantów oraz jego opisy wyglądu ukraińskiej stolicy.

Kresy.pl / wyborcza.pl / rp.pl / YouTube

Za: Kresy.pl (21 grudnia 2018)

 


 

„Najlepszy dziennikarz” Europy zdemaskował zachodnie media. Rosjan wkrótce ukarzą

Jeden z najlepszych dziennikarzy wolnego świata, słynny reporter najstarszego niemieckiego wydania „Spiegel” Klaas Relotius dokonał prawie niemożliwego.

Za jednym zamachem 33-letni korespondent zdemaskował wszystkie kłamstwa wolnych mediów, pokazał niewłaściwą stronę rozdętej reputacji i generalnie spowodował najdziksze zniszczenia w zachodnim „przemyśle prawdy”.

[E tam, nie przesadzajmy, nic się nie stało, mało kto coś zauważył i nikogo to nie obchodzi – admin]

Stało się to przez przypadek — właściwie tego nie chciał. Po prostu pojechał w kolejną delegację, aby opisać smutne życie uchodźców na granicy Meksyku i Stanów Zjednoczonych i napisał stamtąd znakomity reportaż. Ale wszystko zepsuł jego nudny kolega Juan, który podróżował wraz z gwiazdą. Juan poskarżył się kierownictwu „Spiegel”, że Klaas dużo nakłamał. Szefowie zignorowali skargę. Nudziarz z własnej inicjatywy przeprowadził własne śledztwo i udowodnił, że ​​Klaas tak naprawdę wymyślił najlepszą i najbardziej imponującą część swojego reportażu. Wymyślił rasistowskie napisy w Minnesocie, wymyślił dialogi z ludźmi, którzy go nawet nie widzieli i tak dalej.

[No i co z tego? spyta polskojęzyczny kretyn, dla którego np. film fabularny może być dowodem w każdej sprawie? – admin]

Na początku Klaas Relotius wszystkiemu zaprzeczył. Potem przyznał, że sfałszował reportaż. A potem — że w ogóle niektóre z jego reportaży dla „Spiegla” pisał z głowy. Ale nie wszystkie, ponad jedną czwartą. W końcu oświadczył, że bardzo mu wstyd, że faktycznie jest chory i że potrzebuje pomocy. I zrezygnował.

Dlaczego zrobił się z tego taki skandal? Ponieważ Klaas, powtórzymy, był gwiazdą na poziomie międzynarodowym.

Był laureatem nagrody „Reporter CNN” 2014 roku (za reportaż o powszednich okrucieństwach kary śmierci).

Był laureatem kilku corocznych nagród niemieckiego dziennikarstwa (ostatnią nagrodę otrzymał miesiąc temu za reportaż o biednym syryjskim chłopczyku uchodźcy).

Był laureatem nagrody European Journalism Prize 2017 (za raport o ubogich syryjskich dzieciach, które uciekły przed bombardowaniami w Aleppo i pracują w Turcji, ponieważ nie dotarły już do Europy).

Nagradzając go, profesjonalne jury konsekwentnie odnotowywało liryzm i poezję obrazu straszliwej rzeczywistości.
Jak skromnie przyznał się na pożegnanie Relotius, sfałszował także materiały, za które był nagradzany. Także o syryjskim chłopcu.

Teraz „Spiegel” stara się uniknąć wstydu jak zwykle: tłumacząc, że prawda jest dla niego cenniejsza niż reputacja i prowadzi własne śledztwo wewnętrzne. Wkrótce stanie się jasne dla wszystkich, jak wiele bujd napisał Relotius — dla niego i innych prestiżowych publikacji.

A teraz najciekawsze.

Nadal można zapoznać się z gwiazdorskimi reportażami Relotiusa. Na przykład wzruszającą historią syryjskich sierot w Turcji, która zdobyła nagrodę europejskiego dziennikarstwa.

„… Ich matka Adiba zrobiła kuskus. Ojciec Mohammed opowiadał o pracy. Syryjska rodzina siedziała przy stole, gdy nagle wybuch wywrócił wszystkie krzesła… Usłyszeli, jak ojciec woła o pomoc. Tylko matka milczała — została pogrzebana pod gruzami. «Po prostu tam leżała» — mówi Ahmed — «i już nie oddychała». Krew płynęła z jej głowy jak czerwona woda w rzece …”

Teraz te dzieci zarabiają na życie w obcym kraju w nieludzkich warunkach:

„Alin, kucając, wchodzi przez niskie drzwi i schodzi piętnaście stopni do wilgotnej, dusznej sutereny. W powietrzu wisi zapach potu. Światło neonowych lamp spada z sufitu, jasno oświetlając twarze — 19 dziewczynek i pięciu chłopców, jeszcze dzieci. Niektóre kuśtykają o kulach, niektóre nie mają nóg. Ustawiają się w szeregu jak żołnierze, a mężczyzna prowadzi apel. Krzyczy po arabsku: „Yalla, Yalla!” — „pospieszcie się!” — a dzieci biorą się za robotę. Aline siada na plastikowym krześle, podkłada poduszkę pod plecy, kładzie lewą nogę na pedale i chwyta kupę ubrań. Bierze czarną koszulkę, wkłada ją pod maszynę i zaczyna szycie — jeden szew, drugi, trzeci, czwarty …”

Współcześni ludzie muszą uczyć się czytać wiadomości. Opanowywać sztukę oddzielania fałszywej od prawdziwej informacji. W przeciwnym razie niedaleko do kłopotów, a nawet do wojny.

Chłopiec i dziewczynka z tego reportażu są dokładnie tacy, jakimi powinny być dzieci z Trzeciego Świata w wyobrażeniu zachodniej opinii publicznej. Nie ważne, czy zeszły z ekranu festiwalowego filmu, czy z modnej, żałosnej książki. Marzą o dotarciu do bajecznego kraju Europy z królową Merkel, opowiada Klaas, ale nie miały szczęścia: z Turcji nie można się wydostać. Chłopiec jest taki sam jak europejskie dzieci, fan piłki nożnej. Dziewczynka nie wie, gdzie leżą Niemcy. Wiedzą tylko, że jest tam bezpiecznie, a dzieci nie są zmuszane do pracy. Nie wiedzą nic o kwotach imigrantów narzuconych przez nieczułych Niemców — ale pracowicie szyją w wilgotnej piwnicy nike i adidasy, które następnie wysyłają do Niemiec (abyście wy, szczęśliwi, beztroscy Niemcy, nosili je).

Nie ma zupełnie znaczenia, czy Klaas kłamał, czy też nie. Bujdy Klaasa, które teraz tak pukają w serce „Spiegla”, były absolutnie poprawne. W pewnym sensie wyrażały główne zachodnie idee lepiej niż prawda. W przeciwnym razie, kto by tak szczerze rok w rok go nagradzał. Powtórzmy, raz po raz nagradzała i Ameryka, i Europa, sponsorując tym samym dalszy ciąg kłamstw.

I to między innymi jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego ta sama Ameryka i Europa zgodnie nie zauważyły ​​prawdziwego syryjskiego chłopca z obecnego Aleppo, który został przywieziony do Hagi i pokazany światu przez Rosjan. Ponieważ ten prawdziwy chłopiec przywlókł się ze swoją niepotrzebną, fałszywą prawdę o prawdziwym, ideologicznie poprawnym kłamstwie „Białych Hełmów”.

Wiktor Marachowski
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.
https://pl.sputniknews.com/

Nie trzeba być dziennikarskim gwiazdorem, aby nasrać do łbów polactwu. Wystarczy Targalski.
Admin

Za: Dziennik gajowego Maruchy (2018-12-23)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=105896 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]