Czy „Produkt polski” jest naprawdę polski
Aktualizacja: 2009-06-23 7:12 am
Czy produkty spożywcze oznaczane znakiem „Produkt polski” rzeczywiście w pełni pochodzą z naszego kraju – zastanawiali się posłowie w trakcie dyskusji nad rządową „Informacją na temat szans i możliwości polskich producentów przetwórstwa spożywczego na rynkach UE”.
Parlamentarzyści mają poważne wątpliwości co do zaistniałej sytuacji, gdyż – jak podkreślają – duża część tego rynku pozostaje w rękach obcokrajowców.
Takie obawy wyrażali między innymi posłowie Jan Szyszko i Sławomir Zawiślak. W ich opinii, w zaistniałej sytuacji bardzo ciężko jest zdefiniować, czym się charakteryzuje polski producent. – „Czy to jest ktoś, kto się nazywa Kowalski, czy ten, kto jest zarejestrowany w Polsce, czy może ten, kto przejął większość polskiego kapitału?” – pytał prof. Szyszko. – „Jeśli mówimy o przemyśle przetwórczym, to sytuacja jest taka, że firmy w większości są przejęte i nie stanowią własności rolników ani polskiego Skarbu Państwa” – zauważył z kolei Zawiślak. Ponadto, jak podkreślił, duża część surowców jest sprowadzana z zewnątrz, co sprawia, że polscy producenci nie mogą swoich produktów sprzedać po korzystnych cenach.
Ponadto prof. Szyszko zauważył, iż do wytworzenia tzw. polskich produktów często wykorzystuje się surowce niepochodzące z Polski. Jak zaznaczył, w jego opinii, niemożliwe jest, by np. polska kiełbasa smakowała identycznie jak kiełbasa, którą wyrabia się tylko w jednym miejscu Europy, od Polski sporo oddalonym. – „Jest więc możliwe, że istnieje transfer produktów z innych części Europy, które w Polsce są sprzedawane z etykietą »Produkt polski«” – mówił poseł.
Szczególnie skomplikowana sytuacja jest w sektorze przetwórstwa tzw. owoców miękkich. – „Jeśli chodzi np. o truskawki, to sytuacja jest tragiczna” – mówił poseł Kazimierz Gołojuch (PiS). – „Cały przemysł przetwórczy jest w rękach kapitału obcego. Plantatorzy truskawek nie mają ich gdzie dziś sprzedawać. Skupy, które działały jeszcze przez jakiś czas po wejściu do Unii Europejskiej, nie funkcjonują. Wynika to z tego, że zakłady przetwórcze sprowadzają truskawki czy koncentraty z innych krajów UE, a także spoza niej” – podkreślał Gołojuch.
Odpowiedź przedstawiciela rządu obecnego na posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej sprowadziła się jedynie do zrzucenia odpowiedzialności za masowy napływ owoców z krajów trzecich na działalność Komisji Europejskiej. – „Jako Polska mamy tutaj bardzo ograniczone instrumentarium” – stwierdził Andrzej Dycha, wiceminister rolnictwa, tym samym przyznając, że prawo Unii Europejskiej stoi ponad prawem krajowym.
Łukasz Sianożęcki
ZOB. TAKŻE:
- “Polski patriota”, “prawicowiec” (czytaj: zdrajca Polski), Prezydent RP Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński
- List do polityków w sprawie zabezpieczenia suwerenności Polski
- Sytuacja międzynarodowa Polski po wyjściu z Unii Europejskiej. Studium problemu
- Bogdan Klich: Polska jest odbierana przez Izrael jako ważny partner w Europie
- Ziemkiewicz: Zwycięstwo kandydata PO to niedobra wiadomość dla Polski
- Polska jest jedna – Mieliśmy i mamy rację – Janusz Dobrosz
- Uroki multi-kulti nadchodzą do Polski: Zatrzymano bandę kilkudziesięciu cudzoziemców uzbrojonych w pałki, broń palną
- Opowieść Kopacz jest nieprawdziwa
- Warszawa jest głucha, niech usłyszy Bruksela
- Premier Tusk: “Handlarz bronią, bursztynem, złotem… jest mi całkowicie obojętne, kto kupił polskie stocznie”
- Traktat lizboński pogrzebem Polski – dr Wacław Hennel
- Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – Stanisław Michalkiewicz
- Rosjanie: prawda może być gorzka dla Polski (czyli Gruppenführer KAT?)
- Rola Polski, czyli – po co nam państwo?
- Imigranci nadchodzą do Polski
