Czterdziestolecie Seminarium Duchownego Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zaitzkofen

Aktualizacja: 2018-12-2 6:41 pm

 Wywiad z rektorem seminarium, ks. Franciszkiem Schmidbergerem FSSPX.

Seminarium świętuje jubileusz swojego czterdziestolecia. Co przy tej okazji przychodzi Księdzu na myśl?

Przede wszystkim wdzięczność za te wszystkie łaski, które otrzymaliśmy w ciągu 40 lat; wdzięczność również wobec współpracowników, przyjaciół i dobroczyńców, którzy tak wspaniałomyślnie wspierali nas darowiznami, ofiarami i modlitwą; lecz również żal z powodu popełnionych błędów i niejednej słabości. Na pewno obudzi się w tych dniach wiele wspomnień. Podobnie jak Pan Bóg na początku stworzył wszechświat z niczego, tak też w 1978 r., jakby z dnia na dzień, powstało Seminarium Duchowne Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Pewnie wszyscy wierni Bractwa znają ten wielki namiot, ustawiany corocznie na czas święceń kapłańskich przed budynkiem seminarium, i siedzieli na trawniku boiska piłkarskiego1, aby uczestniczyć w uroczystości święceń. Dlaczego właśnie Zaitzkofen? Jak to się stało, że właśnie ten obiekt stał się siedzibą seminarium duchownego Bractwa?

Seminarium jako Instytut św. Karola Boromeusza zostało założone w 1975 r. w dawnym domu zdrojowym w Weissbad w kantonie Appenzell w Szwajcarii. Abp Lefebvre wynajął ten budynek, lecz gdyby miał on stać się stałą siedzibą, wymagałby wielu prac budowlanych związanych z renowacją i poszerzeniem obiektu; zresztą właścicielka nie chciała zgodzić się na sprzedaż. Tak więc nadal prowadzono poszukiwania w pobliżu granicy niemiecko-austriacko-szwajcarskiej, w okolicach Jeziora Bodeńskiego, jednak bezskutecznie. Wiosną 1977 r. do Ecône dotarł anonimowy list, podpisany „Amicus” – ‘przyjaciel’ – z informacją o nieruchomości w Zaitzkofen. Przekazano go mnie jako ówczesnemu rektorowi w Weissbad, żebym się temu przyjrzał. Spojrzałem na mapę: ależ to miejsce jest położone całkiem na uboczu, patrząc z perspektywy niemieckiego obszaru językowego, a do tego jeszcze blisko granicy czeskiej, a więc żelaznej kurtyny! To nie jest rozwiązanie dla nas.

Opatrzność jednak miała swoje własne plany – człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi, jak mówi przysłowie. Gdy we wrześniu 1977 r. pan Henryk Schlüter, inżynier budowlany z Ratyzbony, wiózł ks. Gerarda Heydera na rekolekcje do Weissbad, zwrócił naszą uwagę na pałac i park w Zaitzkofen. Po dwóch tygodniach ponownie przyjechał z całą dokumentacją planów i zdjęć. Nieruchomość stopniowo zaczynała się nam podobać… 26 października 1977 r. Stowarzyszenie św. Piusa V (Verein St. Pius V.), założone krótko przedtem przez siedem zaprzyjaźnionych z nami osób świeckich, wystąpiło jako nabywca. W 1978 r. w Zesłanie Ducha Świętego zapadła wreszcie decyzja: w Zaitzkofen będzie seminarium, Weissbad pozostanie jeszcze przejściowo jako przeorat i przedseminarium. 17 lipca nastąpiła przeprowadzka. Dopiero wiele lat później, po upadku żelaznej kurtyny (1989), zrozumieliśmy, jak mądrze zaprowadziła nas tutaj Boża Opatrzność, bo przecież obecnie również młodzi ludzie z krajów Europy Wschodniej pukają do naszej bramy. Dzisiaj około połowa seminarzystów pochodzi z tych krajów.

Bractwo przejęło pałac po Misjonarzach z Mariannhill. W jakim stanie znajdował się ten obiekt prawie pół wieku temu?

Podupadły, pokryty sadzą, pełen śmieci i starych rupieci. Pani Buchner (†2013) i pani Angerer, dwie energiczne kobiety z Zaitzkofen, zwerbowane przez pana Schlütera, w ciągu sześciu tygodni odgraciły i wysprzątały całą posiadłość. Później pomagały przy budowie kaplicy i przy stawianiu Albertinum2, a także przez 34 lata obsługiwały pralnię.

Jaka była reakcja miejscowej ludności, gdy usłyszano, że „lefebryści się wprowadzają”? Na poświęcenie obiektu przyjechał Arcybiskup; przygotowano dla niego prowizoryczną drewnianą konstrukcję z przezroczystą plastikową folią i ustawiono ją przed główną bramą, żeby świętować uroczystość poświęcenia. Proszę opowiedzieć więcej o tej pionierskiej godzinie Tradycji w Niemczech.

Miejscowa ludność była raczej zadowolona z nowego przeznaczenia pałacu, który w przeciwnym razie mógłby mieć bardzo nieciekawą przyszłość. Szczególnie serdecznie powitał nas sołtys, pan Antoni Prückl. Spodziewano się teraz nowej przyszłości z młodymi ludźmi, do zamku powróciło życie.

30 września 1978 r. abp Lefebvre poświęcił kaplicę św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Neu-Ulm, przeprowadził rozmowę z dziennikarzem gazety „Südwest Presse” i przyjechał do Zaitzkofen. W niedzielę 1 października odprawił uroczystą sumę przy ołtarzu ustawionym przy tylnej fasadzie pałacu, przyjął ślubowanie od pierwszych trzech braci formowanych w Weissbad, a trzem innym nałożył habit zakonny. Później przeszedł przez cały dom z wodą święconą, upraszając Bożego błogosławieństwa. Biskup Graber, ordynariusz Ratyzbony, który w 1974 r. powiedział do Arcybiskupa: „Ekscelencjo, musimy razem założyć seminarium”, bardzo się zezłościł z powodu założenia seminarium bez jego zgody i atakował nas publicznie. My nie pozostaliśmy mu dłużni z odpowiedzią.

Tak narodziło się seminarium. Trudno to sobie wyobrazić. Jak wyglądał pierwszy rok? Czy był wtedy tylko pierwszy rocznik? Skąd byli profesorowie? Jak udało się znaleźć osoby do wszystkich służb (śpiew, ceremonia itd.)?

Nie można właściwie powiedzieć, że seminarium narodziło się 1 października; raczej zostało przeniesione z Weissbad do Zaitzkofen. Ale to był prawdziwy nowy początek. Ja sam byłem rektorem, ks. Bisig był współpracownikiem; zajęcia prowadzili również diakoni Marek Keller i Henryk Niepmann, którzy zostali wyświęceni na księży w wigilię Świąt Bożego Narodzenia 1978 r. Krótko po tym zwróciliśmy się do prof. Waltera Hoeresa z Frankfurtu, który nagrywał zajęcia z filozofii na kasety i od czasu do czasu przyjeżdżał, żeby zobaczyć, czy tak udzielane lekcje przynoszą owoce. W owym czasie było oczywiście dużo improwizacji i niedoskonałości, jednak z drugiej strony te pierwsze miesiące w Zaitzkofen przyniosły wiele łask, wiele radości i zaangażowania w budowanie seminarium. Te dwa roczniki przeniesione z Weissbad były już wyćwiczone w śpiewie i ceremoniach.

Pałac wraz z parkiem i budynkami gospodarczymi prezentuje się dzisiaj w pełnym blasku, ale na początku nie było nawet kaplicy pw. N.M.Panny, dlatego pierwsza ceremonia obłóczyn i tonsury musiała się odbyć w hali sportowej w Monachium. Czy mógłby Ksiądz przybliżyć naszym czytelnikom, co i kiedy zostało dobudowane i poszerzone i w jaki sposób Zaitzkofen stało się takie, jakie jest obecnie?

To wcale nie było tak, że pierwsza ceremonia święceń musiała się odbyć w Monachium. Chodziło raczej o to, żeby wierni w Monachium mieli możliwość uczestniczenia w tej wspaniałej ceremonii i zobaczyli z bliska seminarium. Odnośnie do budynków: jako pierwsza została wzniesiona kaplica pw. N.M.Panny, którą abp Lefebvre poświęcił 29 kwietnia 1979 r. Później, w 1980 r., część mieszkalna Albertinum, w połowie lat 80. stolarnia i wielki magazyn, a potem klauzura dla sióstr. Obecnie planujemy kolejną część mieszkalną, która ma być dołączona do Albertinum.

Każde dzieło przeżywa swoje wzloty i upadki. Dla Zaitzkofen najcięższą próbą były z pewnością święcenia biskupie w 1988 r., 10 lat po jego założeniu: sam rektor opowiedział się przeciw Arcybiskupowi i opuścił seminarium. Czy mógłby Ksiądz przedstawić te wydarzenia i może również wyjaśnić, dlaczego takie kryzysy mają istotne znaczenie w Bożym planie?

Również tutaj muszę dokonać drobnej korekty: ks. Bisig został odwołany ze stanowiska rektora w 1986 r., ponieważ już wtedy dał poznać, że nie popiera ewentualnej konsekracji biskupiej. Było niezmiernie trudno – przez dwa lata, które pozostały do tego historycznego wydarzenia z 30 czerwca 1988 r. – wyrównać zaniedbania i niedociągnięcia w dziedzinie formacji seminarzystów w istniejących okolicznościach w Kościele. Konsekracje biskupie oznaczały bardzo dużą zmianę. Ale takie wydarzenia należą właśnie do życia chrześcijanina, a w szczególności stanowią część kapłańskiej egzystencji: aby rozważyć głębokie teologiczne i duchowe argumenty, które doprowadziły do konsekracji biskupiej, przemodlić je i podjąć na koniec dojrzałą decyzję.

Które wydarzenia w ciągu tych 40 lat były dla Księdza najważniejsze?

Bez wątpienia pierwsze święcenia kapłańskie z 27 czerwca 1981 r., ale również każde następne święcenia kapłańskie – co roku – oraz inne ceremonie święceń, a szczególnie ceremonia udzielenia sutanny seminarzystom, corocznie 2 lutego. Nie można zapomnieć też o ślubach naszych braci, których służba jest dla nas bardzo cenna.

Szczególne wydarzenie miało miejsce 28 sierpnia, gdy w Penk, pół godziny drogi z Zaitzkofen, podczas uroczystości poświęcenia flagi w obecności 5000 osób ówczesny rektor seminarium odprawił Mszę św. i wygłosił kazanie. Szczególnie mile wspominam nasze regularnie odbywające się kapłańskie spotkania.

Nie każdy czytelnik ma wyobrażenie o tym, co młodzi alumni robią przez sześć lat w seminarium. Dlaczego aż sześć lat? Czy tak było w czasach św. Piusa X? Jakie przedmioty są wykładane w seminarium?

Kształcenie w seminarium rozpoczyna się od roku duchowości, pewnego rodzaju nowicjatu: jest to wprowadzenie do życia modlitewnego, do Pisma św., do liturgii; duży nacisk jest kładziony na poznanie encyklik skierowanych przeciwko liberalizmowi i błędom modernizmu. Po nim następują dwa lata filozofii i trzy lata teologii. Tych sześć lat to w żadnym razie nie jest za dużo, żeby móc sobie przyswoić całą dogmatykę, teologię moralną, prawo kościelne, całe bogactwo Pisma Świętego oraz żeby mieć jakie takie rozeznanie w historii Kościoła. W ciągu tych sześciu lat są przewidziane obłóczyny, udzielenie tonsury i siedmiu stopni święceń.

Jakie są warunki wstąpienia do seminarium? Jak młody mężczyzna może rozpoznać swoje powołanie?

Każdy kandydat, który wstępuje do seminarium, musi mieć za sobą zdany egzamin dojrzałości, być zdrowy fizycznie oraz zrównoważony duchowo. Musi czerpać radość z życia duchowego i odczuwać pragnienie budowania Królestwo Boże na ziemi i ratowania dusz.

Po 40 latach byłoby ciekawe dowiedzieć się, ilu księży zostało tutaj wyświęconych…

Do dnia dzisiejszego wyświęcono 139 księży, a 48 braci złożyło tutaj śluby.

Czy mógłby Ksiądz wymienić nazwiska rektorów? Których księży-wykładowców Ksiądz chciałby tutaj wspomnieć? Z pewnością pomagali na początku duchowni jako profesorowie, kiedy samo Bractwo prawie jeszcze nie miało księży, którym mogłoby powierzyć te funkcje?

Oto w kolejności kierujący seminarium: ks. Franciszek Schmidberger 1978–1979, ks. Józef Bisig 1979–1986; ks. Paweł Natterer 1986–1991; ks. Mikołaj Pfluger 1991–1998; ks. Maciej Gaudron 1998–2003; ks. Schmidberger 2003–2005; ks. Stefan Frey 2005–2013; od 2013 r. ks. Schmidberger. Wieloletni współpracownicy seminarium to: ks. Mura (1982–2016), ks. Schulz, prorektor w latach 1986–1996; ks. Laroche (do 1996 r. do teraz), ks. Kasteleiner (2006–2016). W latach 1979–1986 wykładał dogmatykę również dr Kamenincki z Wiednia.

Seminarium ma charakter międzynarodowy, nie jest takim tylko z nazwy. Od czasu upadku muru [berlińskiego] w 1989 r. wyświęcono tutaj wielu seminarzystów ze Wschodu. W chwili obecnej przygotowuje się do kapłaństwa nawet ośmiu Polaków i stanowią oni w tym momencie największą grupę narodowościową. Co Ksiądz Rektor może powiedzieć o tej tendencji?

Międzynarodowy charakter naszego domu – mieszkańcy reprezentują 11 narodowości – jest w małej skali odzwierciedleniem uniwersalnego charakteru Kościoła. Seminarzyści dzięki swojemu pochodzeniu z różnych krajów mogą ubogacać się nawzajem różnymi tradycjami, zwyczajami i mentalnością.

Co należałoby zrobić, żeby uzyskać więcej powołań również z Niemiec, Austrii i Szwajcarii?

Należałoby przede wszystkim zacząć usilnie głosić w naszych krajach katolicką wiarę, modlić się o powołania i zająć się młodzieżą, również tą uniwersytecką.

Wiele osób nie wie, że Zaitzkofen jest nie tylko miejscem kształcenia księży, lecz również nowicjatem dla braci zakonnych. Zaitzkofen nie byłoby sobą bez braci. Czy Ksiądz Rektor mógłby wyjaśnić istotne znaczenie cichego i pełnego oddania powołania brata zakonnego?

Bracia pełnią w naszym domu ważną rolę; przez długi czas wykonywali też w stolarni wspaniałe meble sakralne do kościoła (obecnie ta działalność jest zawieszona z powodu braku rąk do pracy). To oni zaopatrują kuchnię, dbają o zakrystię i park, sprawują zarząd nad budynkami, finansami, a także wykonują pracę w sekretariacie. Są niezbędni w naszym seminarium i w ogóle w Bractwie. Sam Arcybiskup wspomniał kiedyś, że bracia osiągają nierzadko wyższy stopień doskonałości niż księża.

Z powodu poświęcenia Zaitzkofen w 1978 r. pasterz diecezji wydał oświadczenie, w którym zabraniał wszelkiego kontaktu z „abp. seniorem Lefebvre’em”. Jak rozwijały się stosunki z biskupem miejsca w ciągu tych 40 lat? Czy jest lepiej, czy wręcz przeciwnie?

Kontakty z diecezją w Ratyzbonie były od samego początku niezbyt przyjazne i mało owocne. Za rządów bp. Gerharda Müllera na przykład dwa razy do niego pisałem i ani razu nie otrzymałem odpowiedzi. Jego następca do dzisiaj nie udzielił nam audiencji, mimo że wszyscy kapłani w seminarium codziennie w kanonie Mszy św. modlą się w jego intencji.

Bractwo prowadzi na całym świecie sześć seminariów duchownych. Jak wyglądają kontakty z innymi ośrodkami kształcenia kleryków? Jak Zaitzkofen prezentuje się na tle innych seminariów?

W naszych seminariach jest realizowana jedna linia kształcenia; jest ona ściśle ustalona i zapisana w statutach [Bractwa] oraz regulaminach tych seminariów. Według świadectwa nowego przełożonego generalnego, ks. Pagliaraniego, Zaitzkofen wyróżnia się zwłaszcza rodzinną atmosferą.

W budowaniu każdego dzieła współuczestniczą również osoby świeckie. Którzy świeccy mają szczególny wkład w rozwój Zaitzkofen?

Na pierwszym miejscu oczywiście pan Henryk Schlüter, który prowadził wszystkie prace renowacyjne i budowlane aż do 1990 r., a także sprawował pieczę nad finansami. Nocami szkicował projekty, a w ciągu dnia był obecny na budowie albo jeździł w różne miejsca w sprawach seminarium. Gdy w 1991 r. przeprowadził się do Weihungszell, pan Dieter Helling przejął księgowość i finanse. W następnej kolejności trzeba wymienić panią Hildę Schmidt, która przez wiele lat z pełnym oddaniem pełniła służbę na furcie. Następnie trzeba wspomnieć kilka osób pomagających w kuchni, w pielęgnacji parku, przy sprzątaniu kaplicy, jak również w szwalni. Przy pracach murarskich muszę wymienić pana Dallmayera, który całe lata pracował tutaj w pałacu. Tak samo muszę wspomnieć ponownie panie Buchner i Angerer.

Czy w Rzymie wiedzą o Zaitzkofen? Czy seminarium jest znane, czy może kontakty z Wiecznym Miastem odbywają się wyłącznie przez Dom Generalny w Menzingen?

Oczywiście Zaitzkofen jest znane w Rzymie, jak to kiedyś pan Dallmayer opowiadał swoim znajomym z sąsiedniej wioski: „Waszej wioski nie znają nawet trzy wsie dalej; wieść o naszej sięga aż do Rzymu!”.

Na cmentarzu w Zaitzkofen spoczywa m.in. pani Tangari3. Dlaczego? Co związało tę świątobliwą kobietę z Zaitzkofen?

Pani Tangari wiernie wspierała nasze dzieło od 1973 r. Z radością co roku brała udział w uroczystości święceń kapłańskich w Ecône, a później również w Zaitzkofen. Nie pozostało nic innego jak pochować ją – rodowitą Wiedenkę – zgodnie z jej życzeniem tutaj na cmentarzu, na terenie przynależącym do seminarium w Zaitzkofen; tak też się stało 6 grudnia 1989 r.

Niedawno „Laber-Zeitung” donosił o planach rozbudowy. O co tutaj chodzi? Co przyniesie przyszłość?

Projekt postawienia nowego budynku znalazł akceptację i w marcu bieżącego roku otrzymaliśmy od gminy pozwolenie na budowę. Aktualnie trwają rozmowy z Domem Generalnym o rozpoczęciu budowy, ponieważ pilnie jest nam potrzebna większa sala wykładowa, większe pomieszczenie na bibliotekę oraz nowe sale do spotkań księży dystryktu, a także pokoje dla gości przybywających na uroczystości Świąt Bożego Narodzenia.

Ksiądz był stale u boku abp. Lefebvre’a. Jak on postrzegał Zaitzkofen? Jakie miał zdanie o seminarium w Niemczech? Czy był zadowolony z jego powstania?

Arcybiskup był bardzo zadowolony z powstania seminarium w Zaitzkofen i po wyświęceniu biskupów w 1988 r. wygłosił w seminarium rekolekcje. Dobrze się tutaj czuł.

Zaitzkofen to niewielka wioska. Jak przez tych 40 lat wyglądały kontakty z mieszkańcami?

Od samego początku mieliśmy dobre, a nawet bardzo dobre kontakty z miejscową ludnością i tak pozostało do dnia dzisiejszego. Z całą pewnością przyczyniło się do tego wiele artykułów pana Zygfryda Bäumela, które ukazały się w miejscowej gazecie („Laber-Zeitung”).

Jak wyglądała część oficjalna uroczystości jubileuszowej? Czy została wydana księga pamiątkowa lub coś podobnego?

Nowy przełożony generalny, ks. Pagliarani, przybył do Zaitzkofen na oficjalną część uroczystości jubileuszowej 14 października; odprawił uroczystą Mszę św. z wyższą asystą oraz wygłosił kazanie o drodze seminarzystów do ołtarza. Był to wspaniały dzień, pełen wdzięcznych wspomnień o pięknych chwilach i wielkich dowodach łask, jakie spłynęły na ten dom. Ponadto seminaryjna schola nagrała jubileuszowa płytę CD zatytułowaną Adsum: Panie, oto jestem (Herr hier bin ich) [1], która cieszy się wielką popularnością.

Czego Ksiądz życzy seminarium na następnych 40 lat?

Mam dla seminarium cztery życzenia: żeby wiele dobrych powołań odnalazło swoją drogę do Zaitzkofen i żeby w ten sposób dom wzrastał w zasługach i rósł w liczbę przed Bogiem i ludźmi; żebyśmy w następstwie tego mogli rozesłać wielu dobrze wykształconych, pobożnych i żarliwych w walce o dusze księży jako robotników do winnicy Pańskiej i żeby seminarium stało się wreszcie duchową ojczyzną dla wielu zaprzyjaźnionych z nim kapłanów, a także dla rodzin chrześcijańskich oraz dla dusz łaknących prawdy i łaski. Seminarium powinno być zawsze domem Kościoła, z dala od wszelkiego światowego, liberalnego i modernistycznego ducha czasu – i równie daleko od ducha zgorzkniałego fanatyzmu religijnego, a także sekciarstwa sedewakantystów i przedstawicieli tak zwanego ruchu oporu. Nie na darmo poświęciliśmy je Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Niepokalanemu Sercu Maryi i odnawiamy ten akt poświęcenia dwa razy do roku: 13 maja i 13 października. Jak to ujął nasz Założyciel: ani modernistyczne, ani schizmatyckie, ale katolickie, rzymskokatolickie!

Tłumaczyła Ewa Tobiasz.

Źródło: 40 Jahre Priesterseminar – Interview mit dem Regens

[Przypisy:]
  1. Są na nim oczywiście ustawiane ławki – przyp. red.
  2. Dobudowana część seminarium nazwana na cześć św. Alberta Wielkiego – przyp. red.
  3. Katarzyna Tangari, duchowa córka o. Pio, autorka książek o tym świętym – przyp. red.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=105569 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]