Między nami, niepodległościowcami – Romuald Szeremietiew

Aktualizacja: 2009-06-9 8:48 am

Przed kilkoma dniami wraz z Kornelem Morawieckicm zapraszałem na konferencję pt. „Czy okrągły stół był potrzebny?” Konferencja odbyła się i od wielu osób usłyszałem, że był to sukces. Sala IPN szczelnie zapełniona. Prelegenci mówili nie tylko ciekawie, ale także podali nowe i nieznane fakty, np. Tadeusz Stański przedstawił naszą (byłem współorganizatorem) akcję w więzieniu w Barczewie podjętą w 1983 r. w celu pokrzyżowania planów porozumienie opozycji (konstruktywnej) z władzami PRL. Jednak nie o konferencji chcę mówić.

Nie byłem zdziwiony, że tzw. media meinstrimowe miały konferencję gdzieś. Żadna z telewizji nie była zainteresowana naszym spotkaniem i nie odbyła się konferencja prasowa (planowana w przerwie obrad) z racji braku dziennikarzy chętnych pytać po co radzimy. (Była kamera polityczni.pl i nagrywające na potrzeby dokumentacyjne kamery AAN i naszej Formacji.) A więc podkreślam ,brak “wielkich” mediów mnie akurat nie dziwi. A co mnie zdziwiło?

W czwartek (4-go czerwca) trafiłem na konferencję zorganizowaną przez Fundację Veritas et Scientia w rocznicę odwołania rządu Jana Olszewskiego w 1992 r. Tam byli dziennikarze i kamery telewizyjne. O kilka słów zwrócił się do mnie redaktor z TV Trwam. Po rozmowie przed kamerą zapytałem, czy zobaczę ich na naszej konferencji. Ależ oczywiście – usłyszałem. Jak wiadomo TV Trwam nie dotarła. A „Nasz Dziennik” nie zauważył, że nasza konferencja miała miejsce. Dziś rano zadzwonił do mnie red naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz pytając, kiedy będzie nasza konferencja. Odparłem, że była w sobotę. O szkoda, że przegapiłem – usłyszałem. Dodam, że nie tylko Pan Redaktor “przegapił”, ale także kilku jego współpracowników, którym SMS-y z informacją wysłałem. Nie mogli pobłądzić (na zaproszeniu był adres Marszałkowska 17) w moich SMS-ach było 21/25.

Jednym z ważnych prelegentów miał być Krzysztof Wyszkowski, uczestnik obrad okragło-stołowych od stołu wyrzucony. Tuż przed konferencją zawiadomił nas, że zachorował i przyjechać nie może. Tego samego dnia dostałem też wiadomość, że moje spotkanie ze stoczniowcami w Gdańsku nie dojdzie do skutku. Przewodniczący „S” ze stoczni powiedział, że nie będzie zapraszał „trupa politycznego” i „aferzystę” Szeremietiewa. Czyli sąd sądem, z jego wyrokiem uniewinniającym „aferzystę”, a sprawiedliwość i tak jest po naszej stronie – jak mawiały kargulo-pawlaki. W każdym razie, gdybym był zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, to bym wiązał opinię pana przewodniczącego Romana Gałęzewskiego z chorobą Wyszkowskiego. Na szczęście nie jestem zwolennikiem takich teorii.

I jeszcze o wstrzemięźliwości „naszych” mediów w kwestii konferencji. Czy to wynikało z ofensywy internetowej pani MagdyF, która demaskowała biznesowe powiązania prelegenta Stańskiego z emerytem WSI Głowackim? Jeśli tak, to na tym nie można zakończyć. Na świecie są więksi i groźniejsi podejrzani.

Otóż 22 maja br. pod patronatem ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego rozpoczął działalność Instytut Strategii Polskiej. O tym zdarzenie informowały media z dziennikiem „Rzeczpospolita” na czele. Tę inicjatywę poparł arcybiskup warszawski Kazimierz Nycz i ciepło wypowiedziała się obecna na Zamku Królewskim na inauguracji Instytutu prof. Jadwiga Staniszkis. A ponadto: „W Sali Koncertowej na Zamku Królewskim zaszczycili swoją obecnością byli szefowie wywiadu wojskowego min. generałowie Marek Dukaczewski, Konstanty Malejczyk. Obecny był generał Stanisław Koziej, a także europarlamentarzyści Sylwester Chruszcz, Mateusz Piskorski oraz senator Zbigniew Romaszewski. Kościół, naukowcy, służby specjalne, politycy, działacze społeczni na jednym spotkaniu.” (Relacja tyg. „Myśl Polska”).

Przemówił prezes Instytutu Strategii Polskiej Tomasz Czaplak: „My, którzy zostaliśmy wychowani przez tych, którzy przeżyli, mamy obowiązek budować i dlatego nie pytamy, skąd przychodzicie, ale jakiej sprawie służyć będziecie.”.

Sięgam do artykułu „WSI idzie po władzę” z podtytułem „Politycy mogą być listkiem figowym dla oficerów WSI” (Leszek Misiak “Gazeta Polska”, 22-01-2009) i co czytam:

„WSIowy koncern narodowy
Członkowie nieformalnej grupy, która bazując na niezadowoleniu z obecnej klasy politycznej od dłuższego czasu zamierzała utworzyć ruch społeczno-polityczny, głosząc hasła narodowo-patriotyczne, spotykali się w siedzibie prywatnej spółki – Polskiego Konsorcjum Finansowego SA, kierowanego przez Tomasza Czaplaka. W zarządzie PKF byli m.in.: Zbigniew Nita (były prezes PKF) – wiceminister gospodarki w rządzie Buzka, później wiceprezes PHZ Bumar; Janusz Partyka – członek zarządu PHZ Bumar; płk Krzysztof Tonderski, później członek zarządu konkurencyjnej dla Bumaru firmy Cenzin; nieżyjący już Andrzej Krężel, brat byłego prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu Arkadiusza Krężla; Waldemar Milewicz – pracownik gabinetu ministra obrony narodowej (w czasach Komorowskiego i Szeremietiewa), potem członek zarządu Cenzinu. Jednym z podstawowych celów tej nieformalnej grupy jest doprowadzenie do utworzenia dużego koncernu narodowego po połączeniu polskich stoczni z cywilną częścią Bumaru. Likwidacja stoczni krzyżuje te plany. To dlatego prezes Polskiego Koncernu Finansowego SA Tomasz Czaplak zaangażował się w obronę stoczni i krytykę specustawy, która doprowadzi do ich sprzedaży. O ile obrona stoczni jest z punktu widzenia interesów narodowych słuszna, podobnie jak pomysł utworzenia koncernu narodowego, o tyle kierowanie nim „z tylnego siedzenia” przez byłych szefów WSI i osoby handlujące w czasach WSI bronią, na pewno dla interesów Polski korzystne nie jest. A takie ryzyko istnieje. W biurze prezesa Czaplaka bywają bowiem, oprócz działaczy niepodległościowych, byli szefowie WSI, gen. Konstanty Malejczyk i gen. Marek Dukaczewski, z którymi łączy go, czego nie ukrywał w rozmowie, bliska znajomość. W grupie jest również pozytywnie zweryfikowany oficer WSI, czynny oficer kontrwywiadu wojskowego, deklarujący się jako narodowy patriota.”

Jakie więc powiązania są między szefami WSI + panem Czaplakiem, a prezydentem. Kaczorowskim, arcybiskupem Nyczem i last, not least prof. Staniszkis? Może wystarczy ich ostrzec, np. kierując list otwarty, najlepiej. I dopiero jeśli nie zerwą z tym Czaplakiem, to…


Romuald Szeremietiew

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=10195 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]