{"id":9056,"date":"2009-05-01T21:52:21","date_gmt":"2009-05-02T02:52:21","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=9056"},"modified":"2009-05-01T21:56:31","modified_gmt":"2009-05-02T02:56:31","slug":"o-meczenskim-meksyku-ks-antoni-dragon","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=9056","title":{"rendered":"O m\u0119cze\u0144skim Meksyku &#8211; <em>ks. Antoni Dragon<\/em>"},"content":{"rendered":"<p>Jeste\u015bmy w obecnej chwili \u015bwiadkami dziwnego zjawiska. W naszych oczach, jawnie i publicznie leje si\u0119 strumieniami krew m\u0119cze\u0144ska; w naszych dniach spe\u0142niaj\u0105 si\u0119 na Ko\u015bciele i wyznawcach Chrystusa tak okrutne zbrodnie, \u017ce mog\u0105 zupe\u0142nie i\u015b\u0107 w por\u00f3wnanie z prze\u015bladowaniami chrze\u015bcijan za Nerona czy Dioklecjana a \u015bwiat milczy. Milczy ten \u015bwiat, kt\u00f3ry potrafi si\u0119 oburza\u0107 ka\u017cdem rzekomem czy rzeczywistem wykroczeniem przeciw ludzko\u015bci i kulturze, kt\u00f3ry tak umie pobudza\u0107 opini\u0119 publiczn\u0105 przeciw wszelkim nadu\u017cyciom. \u0141amy dziennik\u00f3w wszystkich kierunk\u00f3w pe\u0142ne s\u0105 wiadomo\u015bci o wa\u017cnych i niewa\u017cnych politycznych zagadnieniach, o sensacjach kryminalnych, o konkursach sportowych, o modach i o nowych kinematograficznych produkcjach, ale o tej krwi, co si\u0119 leje w obronie naj\u015bwi\u0119tszych idea\u0142\u00f3w, o tych cudownie pi\u0119knych zapasach ca\u0142ego gn\u0119bionego narodu z przemoc\u0105 bezbo\u017cnych tyran\u00f3w, o ranach i triumfach Ko\u015bcio\u0142a Chrystusowego&#8230; g\u0142uche wsz\u0119dzie milczenie, i owszem nie tylko milczenie. Nie brak gazet i ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re staraj\u0105 si\u0119 rozmy\u015blnie wprowadzi\u0107 w b\u0142\u0105d opini\u0119, g\u0142osz\u0105c o Meksyku wierutne fa\u0142sze, albo solidaryzuj\u0105c si\u0119 z t\u0105 garstk\u0105 zbrodniarzy, kt\u00f3rzy s\u0105 plam\u0105 nowo\u017cytnej cywilizacji i powinni by\u0107 przedmiotem wstr\u0119tu ka\u017cdego szlachetnego serca.<\/p>\r\n\r\n<p>Czy owo niezrozumia\u0142e milczenie lub to poparcie udzielane zbrodni s\u0105 dzie\u0142em czystego przypadku?<\/p>\r\n\r\n<p>Musia\u0142by by\u0107 bardzo naiwnym, ktoby tak s\u0105dzi\u0142. Rz\u0105dzi tem milczeniem i t\u0105 siejb\u0105 fa\u0142szywych wie\u015bci jedna r\u0119ka, ta sama cicha r\u0119ka, co niedawno przyozdobi\u0142a honorow\u0105 odznak\u0105 pier\u015b prezydenta Calles&#8217;a, g\u0142\u00f3wnego kata katolik\u00f3w meksyka\u0144skich. Jest rzecz\u0105 zupe\u0142nie jasn\u0105, \u017ce nad zakryciem przed oczyma \u015bwiata dziej\u0105cych si\u0119 w Meksyku okropno\u015bci pracuje solidarna we wszystkich krajach masoneria, to jest ta pot\u0119ga radykalnej, zorganizowanej bezbo\u017cno\u015bci, kt\u00f3ra pod ukrytem \u017cydowskiem kierownictwem i za pomoc\u0105 \u017cydowskiego z\u0142ota do upad\u0142ego walczy z Kr\u00f3lestwem Bo\u017cem. Ona rz\u0105dzi pras\u0105 ca\u0142ego \u015bwiata, ona kszta\u0142tuje, jak uwa\u017ca za stosowne, opini\u0119, ona zwraca w tych lub owych kierunkach umys\u0142y i serca.<\/p>\r\n\r\n<p>\u0179e i u nas o prze\u015bladowaniu meksyka\u0144skiem nie wie si\u0119 prawie nic, albo wie si\u0119 rzeczy fa\u0142szywe; \u017ce z tego powodu katolicy polscy okazuj\u0105 braciom swoim gn\u0119bionym za wiar\u0119 du\u017co za ma\u0142e wsp\u00f3\u0142czucie &#8211; to powszechnie wiadomo. Nie znamy prawie wcale tych prze\u015blicznych kart dziej\u00f3w Ko\u015bcio\u0142a; nie korzystamy z tego wspania\u0142ego widoku, jaki B\u00f3g nam stawia w tej chwili przed oczy i z tej powa\u017cnej lekcji, jak\u0105 nam daje wsp\u00f3\u0142czesna historia.<\/p>\r\n\r\n<p>Ot\u00f3\u017c temu smutnemu stanowi rzeczy i temu wielkiemu brakowi naszej publicystyki chce cho\u0107 w male\u0144kiej mierze zaradzi\u0107 niniejsza broszurka. Nie podajemy w niej uczonej historji, nie zapuszczamy si\u0119 w g\u0142\u0119bokie dociekania, ale zestawiamy gar\u015b\u0107 najzupe\u0142niej pewnych, setkami \u015bwiadectw stwierdzonych fakt\u00f3w, kt\u00f3re zdolne s\u0105 na obecne dzieje Meksyku rzuci\u0107 jasne \u015bwiat\u0142o. \u0179e na pierwszy plan si\u0119 wysuwa posta\u0107 jednego tylko kap\u0142ana, kt\u00f3ry \u015bwie\u017co otrzyma\u0142 palm\u0119 m\u0119cze\u0144sk\u0105 &#8211; to ma sw\u0105 przyczyn\u0119 w tem, \u017ce \u015bmier\u0107 O. Micha\u0142a Augustyna Pro T. J. najg\u0142\u0119biej mo\u017ce wstrz\u0105sn\u0119\u0142a sercami katolik\u00f3w jego ojczyzny i najwymowniej wykazuje sekciarskie barbarzy\u0144stwo prze\u015bladowc\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p>Czytajmy te kartki i starajmy si\u0119 je szerzy\u0107 w\u015br\u00f3d naszych przyjaci\u00f3\u0142 i znajomych. Niech te jasne promienie \u015bwiat\u0142a, co bij\u0105 w tej chwili z meksyka\u0144skiego Ko\u015bcio\u0142a roz\u015bwietl\u0105 i nasz\u0105, do\u015b\u0107 chmurn\u0105, duchow\u0105 atmosfer\u0119, pobudzaj\u0105c nas z jednej strony do \u015bwi\u0119tej rado\u015bci i dumy z bohaterstwa naszych braci we wierze, z drugiej strony do na\u015bladowania przedziwnego ich m\u0119stwa. A je\u015bli wreszcie dojdzie, jak doj\u015b\u0107 powinno, do jakiego\u015b wielkiego zbiorowego protestu, do pot\u0119\u017cnego krzyku oburzenia, nie tylko katolik\u00f3w, ale uczciwych ludzi ca\u0142ego \u015bwiata, przeciw tym zbrodniarzom, kt\u00f3rzy w tej chwili maj\u0105 w r\u0119ku w\u0142adz\u0119 nad nieszcz\u0119\u015bliwym Meksykiem, niech nie zabraknie w tym ch\u00f3rze g\u0142osu naszej Polski, kt\u00f3ra tyle sama cierpia\u0142a ucisku, \u017ce powinna umie\u0107 wsp\u00f3\u0142czu\u0107 z uci\u015bnionymi.<\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n\r\n<h3>RZUT OKA NA PRZEBIEG PRZE\u015aLADOWANIA.<\/h3>\r\n\r\n\r\n<p>Opowiada\u0107 krwawych, prawdziwie tragicznych dziej\u00f3w Meksyku nie mamy zamiaru. Wystarczy powiedzie\u0107, \u017ce prze\u015bliczny, przebogaty ten kraj, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142by by\u0107 istnym rajem ziemskim, od stu blisko lat przechodzi straszliwe wstrz\u0105\u015bnienia, kt\u00f3re sprowadzaj\u0105 na\u0144 coraz to nowe nieszcz\u0119\u015bcia i ruiny.<\/p>\r\n\r\n<p>Odkryty i zdobyty w XVI wieku przez Hiszpan\u00f3w, z pocz\u0105tkiem XIX wieku wybi\u0142 si\u0119 na wolno\u015b\u0107, ale od tej chwili sta\u0142 si\u0119 widowni\u0105 prawie nieustaj\u0105cych zamieszek i gwa\u0142t\u00f3w. Zamachy, rewolucje, powstania, wojny domowe a po cz\u0119\u015bci i zewn\u0119trzne &#8211; to wszystko ci\u0105gnie si\u0119 przez histori\u0119 tego kraju w wieku ostatnim tak nieprzerwanym szeregiem burzliwych wydarze\u0144, \u017ce zdawa\u0107 si\u0119 mo\u017ce jakoby z wulkanicznego meksyka\u0144skiego gruntu i do serc ludzkich dosta\u0142o si\u0119 troch\u0119 ognia i wybuchowych pierwiastk\u00f3w. Trudno zliczy\u0107, ile razy zmienia\u0142a si\u0119 w\u0142adza, na ile zawod\u00f3w przychodzi\u0142y do steru przeciwne stronnictwa, ilu przedstawicieli rz\u0105du ko\u0144czy\u0142o karjer\u0119 i \u017cycie pod kulami karabin\u00f3w albo pod sztyletami skrytob\u00f3jc\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p>A mimo to wszystko w sercach mieszka\u0144c\u00f3w tego dziwnego kraju rozruch\u00f3w i zbrodni, tkwi\u0142o i tkwi dot\u0105d wiele cennych, prze\u015blicznych skarb\u00f3w. Po d\u0142ugich wiekach hiszpa\u0144skiego panowania zosta\u0142a, wraz z mn\u00f3stwem wspania\u0142ych \u015bwi\u0105ty\u0144, w\u0142a\u015bciwa temu narodowi, niewzruszona wiara; po przodkach czerwonosk\u00f3rych, kt\u00f3rych krew miesza si\u0119 w ich \u017cy\u0142ach z krwi\u0105 europejsk\u0105, odziedziczyli meksykanie jak\u0105\u015b dziwn\u0105 pogard\u0119 \u015bmierci i \u017cywio\u0142ow\u0105 niemal odwag\u0119. Jest w nich materja\u0142 na wielkich z\u0142oczy\u0144c\u00f3w, ale jest te\u017c szlachetny kruszec, z kt\u00f3rego \u0142aska Bo\u017ca zwyk\u0142a tworzy\u0107 wielkich \u015bwi\u0119tych. B\u00f3g zrz\u0105dzi\u0142, \u017ce w\u015br\u00f3d dziwnych kolei, po jakich toczy\u0142y si\u0119 dzieje Meksyku w ostatnich latach, r\u00f3wnie bujnie wzeszed\u0142 posiew tak wielkiego dobra, jak niegodziwej, ohydnej zbrodni.<\/p>\r\n\r\n<p>W r. 1910 t. j. r\u00f3wnio sto lat od pocz\u0105tku wojny o niepodleg\u0142o\u015b\u0107, dzielny prezydent Porfirio Diaz zostaje usuni\u0119ty przez rewolucj\u0119 Madery; po zamordowaniu tego ostatniego wyrywaj\u0105 sobie z r\u0105k w\u0142adz\u0119 Huerta i Carranza; gdy ten zn\u00f3w ginie z r\u0105k mordercy, zdobywa sobie naczelnictwo kraju wielki zbrodniarz, genera\u0142 Obregon; po nim przychodzi do steru z samym ko\u0144cem 1924 roku obecny prezydent Plutarch Eljaisz Calles. Je\u017celi tak cz\u0119sta zmiana rz\u0105d\u00f3w ju\u017c sama przez si\u0119 musi by\u0107 dla ka\u017cdego kraju bardzo zgubn\u0105, w Meksyku by\u0142o o tyle gorzej, \u017ce w\u015br\u00f3d ci\u0105g\u0142ych zamieszek i zamach\u00f3w stanu wytworzy\u0142a si\u0119 g\u0142\u00f3wnie pomi\u0119dzy wy\u017cszymi wojskowymi, jakby klika ludzi ambitnych a pozbawionych wszelkich zasad, kt\u00f3rzy zawsze byli i s\u0105 gotowi, cho\u0107by za cen\u0119 najwi\u0119kszych zbrodni, torowa\u0107 sobie lub innym drog\u0119 do w\u0142adzy. A obok tych, skorych zawsze do buntu, przewa\u017cnie oddanych masonji przyw\u00f3dc\u00f3w, wytworzy\u0142 si\u0119 tam liczny zast\u0119p &#8211; trudno powiedzie\u0107 \u017co\u0142nierzy, bo to s\u0105 raczej bandyci &#8211; ale w ka\u017cdym razie zast\u0119p ludzi na wszystko gotowych, daj\u0105cych si\u0119 zawsze u\u017cy\u0107 za narz\u0119dzie niesumiennym wodzom, wyzutych z wszelkich nietylko chrze\u015bcija\u0144skich, ale ludzkich uczu\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>Dzi\u0119ki tym ludziom by\u0142 Meksyk ju\u017c kilkana\u015bcie lat temu widowni\u0105 bardzo smutnych wydarze\u0144. W chwili kiedy Europa krwawi\u0142a si\u0119 ranami wielkiej wojny, w latach 1914 i 1915 dzia\u0142y si\u0119 i w Meksyku straszne rzeczy, wo\u0142aj\u0105ce o pomst\u0119 do Boga. Podczas rewolucji nienawistnego chrze\u015bcija\u0144stwu Carranzy, \u017co\u0142dactwo rzuca\u0142o si\u0119 na ko\u015bcio\u0142y, zamieniaj\u0105c je na koszary i stajnie, \u0142upi\u0142o klasztory, zabijaj\u0105c zakonnik\u00f3w i ha\u0144bi\u0105c Bogu po\u015bwi\u0119cone dziewice, dopuszcza\u0142o si\u0119 okropnych \u015bwi\u0119tokradztw, rozrzucaj\u0105c po ziemi albo nawet daj\u0105c za pokarm zwierz\u0119tom po\u015bwi\u0119cane hostie. Na tem jednak nie poprzestali zbrodniarze. Kiedy po dw\u00f3ch prawie latach ustawicznej walki domowej, uda\u0142o im si\u0119 wreszcie w\u0142adz\u0119 sw\u0105 nieco ustali\u0107, w r. 1917 uchwalili konstytucj\u0119, kt\u00f3ra jest w\u0142a\u015bciwie jednym szeregiem zamach\u00f3w na prawa Ko\u015bcio\u0142a i Boga.<\/p>\r\n\r\n<p>Poszczeg\u00f3lnych artyku\u0142\u00f3w tej niegodziwej konstytucji nie b\u0119dziemy tu wymienia\u0107, wystarczy powiedzie\u0107, \u017ce w jej my\u015bl Ko\u015bci\u00f3\u0142 Chrystusowy musia\u0142by si\u0119 zamieni\u0107 na jak\u0105\u015b instytucj\u0119 czysto ludzk\u0105, we wszystkiem zale\u017cn\u0105 od pa\u0144stwa. Pa\u0144stwo ma mie\u0107 w\u0142adz\u0119 wprowadzania i zakazywania religijnych kult\u00f3w; pa\u0144stwo staje si\u0119 w\u0142a\u015bcicielem wszystkich \u015bwi\u0105ty\u0144, plebani, seminarj\u00f3w, dom\u00f3w zakonnych i zak\u0142ad\u00f3w dobroczynnych; pa\u0144stwo okre\u015bla ilo\u015b\u0107 duchownych, jak\u0105 chce dopu\u015bci\u0107 i uwa\u017ca tych duchownych jedynie za zawodowc\u00f3w, zaprzeczaj\u0105c im wszelkich praw politycznych albo cywilnych; zakony s\u0105 zupe\u0142nie zniesione; wszystkie szko\u0142y s\u0105 czysto \u015bwieckiej bez \u017cadnego nauczania religji i bez religijnych czy to znak\u00f3w czy praktyk; ma\u0142\u017ce\u0144stwa tylko cywilne uwa\u017cane s\u0105 za wa\u017cne; obrz\u0119dy religijne wolno wykonywa\u0107 jedynie w obr\u0119bie \u015bwi\u0105ty\u0144 i to pod kontrol\u0105 w\u0142adz pa\u0144stwowych.<\/p>\r\n\r\n<p>Przez kilka lat po uchwaleniu tej bezprzyk\u0142adnej konstytucji nie stosowano jej w \u017cyciu ca\u0142kiem \u015bci\u015ble i mogli jeszcze \u0142udzi\u0107 si\u0119 zagro\u017ceni w najistotniejszych swych prawach katolicy, \u017ce pozostanie ona martw\u0105 liter\u0105. Niestety jednak \u015blepa nienawi\u015b\u0107 l\u00f3\u017c maso\u0144skich cicho lecz wytrwale d\u0105\u017cy\u0142a nie tylko do tego, by j\u0105 wprowadzi\u0107 w u\u017cywanie, ale nawet do tego, by j\u0105 pod ka\u017cdym niemal wzgl\u0119demt pogorszy\u0107 i zaostrzy\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>Narz\u0119dziem do tego sta\u0142 si\u0119 wybrany 10 geudnia 1924 roku prezydent Calles.<\/p>\r\n\r\n<p>Cz\u0142owiek ten, z zawodu nauczyciel gimnazjalny jest szczeg\u00f3ln\u0105 mieszanin\u0105 brutalnych instynkt\u00f3w i wyrafinowanego cynizmu. Nie pozbawiony pewnych zdolno\u015bci administracyjnych, ma pod innym wzgl\u0119dem t\u0119p\u0105, grub\u0105 dusz\u0119 dzikiego barbarzy\u0144cy. Wyzuty do cna z najmniejszego cienia religijnych przekona\u0144 i uczu\u0107, oddany jest ca\u0142kowicie na rozkazy sekty, kt\u00f3ra te\u017c przez niego wykonywa swe dzie\u0142o nienawi\u015bci. A nienawi\u015bci tej postanowi\u0142 on s\u0142u\u017cy\u0107 na zimno, bez wybuch\u00f3w, bez egzaltacji, ale za to z nieub\u0142agan\u0105 konsekwencj\u0105, nie cofaj\u0105c si\u0119 przed najskrajniejszemi \u015brodkami, prowadz\u0105cymi do najradykalniejszych cel\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p>Od chwili, gdy potw\u00f3r ten, godny stan\u0105\u0107 w szeregu najwi\u0119kszych zbrodniarzy, jakich zazna\u0142y dzieje \u015bwiata, wzi\u0105\u0142 w\u0142adz\u0119 w swe r\u0119ce i znalaz\u0142 w fatalnej wi\u0119kszo\u015bci sejmowej oddan\u0105 sobie pomoc, od tej chwili zacz\u0119\u0142y si\u0119 przeciw Ko\u015bcio\u0142owi i jego wyznawcom ustawiczne i gwa\u0142towne najazdy. Wyszydzano w bezecnych, blu\u017anierczych maskaradach katolickie tajemnice, zaczepiano, kr\u0119powano w wykonywaniu obowi\u0105zk\u00f3w duchowie\u0144stwo, zamykano szko\u0142y zakonne, rozp\u0119dzano, wi\u0119ziono, wywo\u017cono zakonnik\u00f3w i zakonnice, targano si\u0119 na wszystkie \u015bwi\u0119to\u015bci. Poniewa\u017c jednak i tego by\u0142o ma\u0142o, bo ca\u0142e to prze\u015bladowanie by\u0142o raczej szeregiem dora\u017anych gwa\u0142t\u00f3w, ni\u017c systematycznem wykonaniem prawa, w ci\u0105gu roku 1926 postara\u0142 si\u0119 Calles o aprobowanie przez sejm wydanych przez siebie dw\u00f3ch ustaw, dope\u0142niaj\u0105cych i najokropniej zaostrzaj\u0105cych przepisy konstytucji. Pierwsza z tych ustaw przyj\u0119ta zosta\u0142a 14 czerwca, druga 25 listopada 1926 roku. W pierwszej stanowi si\u0119 r\u00f3\u017cne kary za przekroczenie tych punkt\u00f3w konstytucji, kt\u00f3re dotycz\u0105 religijnych wyzna\u0144; w drugiej uzupe\u0142nia si\u0119 te artyku\u0142y konstytucji szeregiem nowych przepis\u00f3w, odbieraj\u0105cych Ko\u015bcio\u0142owi resztki swobody.<\/p>\r\n\r\n<p>Od tej chwili walka religijna rozgorza\u0142a na dobre i ukaza\u0142 si\u0119 \u015bwiatu dziwny widok, z g\u00f3r\u0105 dwunastu milion\u00f3w katolik\u00f3w na czterna\u015bcie milion\u00f3w wszystkich mieszka\u0144c\u00f3w, n\u0119kanych, gn\u0119bionych, na wszelki spos\u00f3b uciskanych przez znikom\u0105, ale silnie zorganizowan\u0105 mniejszo\u015b\u0107 sekciarsk\u0105.<\/p>\r\n\r\n<p>Widz\u0105c, \u017ce wszystkie protesty pozostaj\u0105 daremne i \u017ce wykonywanie ko\u015bcielnego \u017cycia nara\u017ca-\u0142oby tylko na ustawiczne profanacje naj\u015bwi\u0119tszych rzeczy, zakazali biskupi zbiorowym listem z 25 lipca 926 roku publicznej s\u0142u\u017cby Bo\u017cej. Sko\u0144czy\u0142o si\u0119 jawne administrowanie sakrament\u00f3w, opustosza\u0142y o\u0142tarze, msza \u015bw. przesta\u0142a si\u0119 odprawia\u0107 po Ko\u015bcio\u0142ach, umilk\u0142y dzwony, cisza zaleg\u0142a ambony, usta\u0142o po szko\u0142ach nauczanie religii. Wierni chodzili wprawdzie po dawnemu do \u015bwi\u0105ty\u0144 i wype\u0142niali je nieraz po brzegi, ale nie by\u0142o ju\u017c w\u015br\u00f3d nieba kap\u0142ana i musieli sami, nieraz w\u015br\u00f3d g\u0142o\u015bnego p\u0142aczu odprawia\u0107 swe \u015bpiewy pobo\u017cne i modlitwy.<\/p>\r\n\r\n<p>Oczywi\u015bcie jednak, \u017ce \u017cycie religijne usuni\u0119te z powierzchni, musia\u0142o, jak niegdy\u015b za czas\u00f3w prze\u015bladowa\u0144 rzymskich, przenie\u015b\u0107 si\u0119 w ukrycie i schowa\u0107 si\u0119 jakby pod ziemi\u0119. Jasn\u0105 bowiem jest rzecz\u0105, \u017ce tyle milion\u00f3w najpobo\u017cniejszych katolik\u00f3w nie mog\u0142o od razu zrezygnowa\u0107 z naj\u015bwi\u0119tszej Ofiary, Komunii \u015bwi\u0119tej i innych sakrament\u00f3w lub s\u0142uchania s\u0142owa Bo\u017cego. Zacz\u0119\u0142y si\u0119 wi\u0119c czasy \u017cywcem przypominaj\u0105ce sceny z rewolucji francuskiej, albo z naszych prze\u015bladowa\u0144 unit\u00f3w na Che\u0142mszczy\u017anie i Podlasiu, zacz\u0119\u0142y si\u0119 chwile z jednej strony niezr\u00f3wnanego bohaterstwa, z drugiej, najzajadlejszej tyranii.<\/p>\r\n\r\n<p>Biskupi i kap\u0142ani, o ile nie zostali wydaleni z kraju &#8211; a wydalono wszystkich cudzoziemc\u00f3w &#8211; musieli okry\u0107 sw\u0105 dzia\u0142alno\u015b\u0107 naj\u015bci\u015blejsz\u0105 tajemnic\u0105, bo zabroniono nawet prywatnego odprawiania mszy \u015bwi\u0119tej, nawet ca\u0142kiem cichego administrowania sakrament\u00f3w. Zacz\u0119to wi\u0119c prace kap\u0142a\u0144skie odprawia\u0107 w przebraniu; s\u0142udzy Bo\u017cy kryli si\u0119 ze swemi funkcjami po piwnicach i strychach i najtajniejszych kryj\u00f3wkach. Podobnie\u017c w g\u0142\u0119bokiej tajemnicy zacz\u0119li katolicy organizowa\u0107 si\u0119 do duchowego, a gdzieniegdzie nawet i do czynnego oporu, tworz\u0105c w tym celu stowarzyszenia, roznosz\u0105c ulotne odezwy i pisma. Zaledwie kilka miesi\u0119cy min\u0119\u0142o od wydania bezbo\u017cnych uzupe\u0142nie\u0144 bezbo\u017cnej konstytucji, a ju\u017c ca\u0142y niemal Meksyk pokryty by\u0142 jakby sieci\u0105 tajnej organizacji religijnej, kt\u00f3rej has\u0142em by\u0142o: za wiar\u0119, za Chrystusa, za Ko\u015bci\u00f3\u0142 walczy\u0107 a\u017c do \u015bmierci.<\/p>\r\n\r\n<p>Widz\u0105c, \u017ce niegodziwe ich zarz\u0105dzenia trafiaj\u0105 na niez\u0142omny op\u00f3r tak kap\u0142an\u00f3w jak ludu &#8211; na 4000 kap\u0142an\u00f3w znalaz\u0142 si\u0119 jeden tylko odst\u0119pca &#8211; u\u017cywali zrazu prze\u015bladowcy to podst\u0119p\u00f3w, to perswazyj, to znowu gr\u00f3\u017ab lub obietnic. Gdy jednak to wszystko nie skutkowa\u0142o, musia\u0142a nieprawo\u015b\u0107 uciec si\u0119 do tego \u015brodka, do kt\u00f3rego zawsze wreszcie ucieka si\u0119 w walce z prawd\u0105&#8230;. do \u015blepej przemocy fizycznej. Zrazu setkami i tysi\u0105cami ofiar zape\u0142nia\u0142y si\u0119 wi\u0119zienia, potem pola\u0142a si\u0119 krew. I tak stan\u0119\u0142y po raz nie wiem kt\u00f3ry w dziejach \u015bwiata naprzeciw siebie dwie pot\u0119gi: z jednej strony pozbawiona zupe\u0142nie ludzkich \u015brodk\u00f3w obrony, moc ducha, z drugiej,<\/p>\r\n\r\n<p>zbrojna   we   wszystkie   narz\u0119dzia   gwa\u0142tu   brutalna moc ognia i \u017celaza.<\/p>\r\n\r\n<p>Jaki by\u0142 dot\u0105d przebieg tej walki, ile ofiar w niej pad\u0142o, na ilu skroniach po\u0142o\u017cyli anio\u0142owie wie\u0144ce m\u0119cze\u0144skie, to mo\u017ce kiedy\u015b b\u0119dzie dok\u0142adnie znajome, gdy b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 Ko\u015bci\u00f3\u0142 meksyka\u0144ski ju\u017c po odzyskaniu pokoju spisywa\u0107 poszczeg\u00f3lne epizody swej cudownie pi\u0119knej martyrologii. Dzi\u015b, gdy prze\u015bladowanie jeszcze si\u0119 sro\u017cy, gdy tyrani t\u0142umi\u0105 wie\u015bci i zacieraj\u0105 \u015blady swych bezece\u0144stw, by nie dosta\u0142y si\u0119 do wiadomo\u015bci zagranicy, bardzo trudno zebra\u0107 dok\u0142adne liczby. \u0179eby jednak czytelnicy mogli wyrobi\u0107 sobie poj\u0119cie, tak o nieludzkiem okrucie\u0144stwie kat\u00f3w, jak o prze\u015blicznem, godnem najwy\u017cszej chwa\u0142y bohaterstwie wiernych, rzucamy tu kilka, przygodnie wybranych obrazk\u00f3w, najwiarogodniejszymi \u015bwiadectwami stwierdzonych.<\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p>Do cichej wioski Chalchihuites w Stanie Zacatecas przybywa dnia 14 sierpnia 1926 roku oddzia\u0142 \u017co\u0142nierzy rz\u0105dowych, wys\u0142anych na egzekucj\u0119. Aresztuj\u0105 zaraz proboszcza Ksi\u0119dza Ludwika Batis i z nim razem trzech katolik\u00f3w, co byli jego praw\u0105 r\u0119k\u0105 w obronie parafii przed propagowan\u0105 z g\u00f3ry bezbo\u017cno\u015bci\u0105. Po ca\u0142ej nocy zn\u0119cania si\u0119 nad wi\u0119\u017aniami i okropnych zniewag, rankiem wyprowadzaj\u0105 ich poza wiosk\u0119. Widz\u0105c na co si\u0119 zanosi, b\u0142aga dobry pasterz: Oto macie mnie! Mnie jednemu odbierzcie \u017cycie, bo ten tu, Emanuel Morales, ma m\u0142od\u0105 \u017con\u0119 i troje dzieci drobnych, ci dwaj inni, Salwator Bala i Dawid Roldan, to m\u0142odzi ludzie, co s\u0105 jedyn\u0105 podpor\u0105 swych rodzin. &#8211; Nie Ojcze &#8211; wo\u0142aj\u0105 skazani &#8211; i my ch\u0119tnie umrzemy dla Boga! Jeszcze chwila, daj\u0105 sobie ostatni u\u015bcisk wo\u0142aj\u0105c: Niech \u017cyje Chrystus Kr\u00f3l! B\u00f3g nie umiera! gdy salwa karabinowa przecina w\u0105tek ich \u017cycia.<\/p>\r\n\r\n<p>W mie\u015bcie Leon kwitn\u0119\u0142a, jak wsz\u0119dzie prawie w tych czasach, sodalicja marja\u0144ska m\u0142odzie\u017cy i stowarzyszenie m\u0142odych katolik\u00f3w meksyka\u0144skich. Na czele tych zwi\u0105zk\u00f3w stali przede wszystkiem 27-letni Jose Valencia Gallardo, dwaj dwudziestoletni Salwator Vargas i Miko\u0142aj Navarro, 17-letni Ezeehiel G\u00f3mez, 13-letni Augustyn Eios i 35-letni Antoni Komero. Schwytani podst\u0119pem 3 stycznia 1927 i zaprowadzeni do wi\u0119zienia w\u015br\u00f3d bicia i zniewag, po przetrzymaniu w cuchn\u0105cym lochu, przed \u015bwitem zostaj\u0105 wywiezieni za miasto. Po drodze gdy Navarro przypomina swym towarzyszom powzi\u0119te w wilj\u0119 postanowienie wierno\u015bci Chrystusowi a\u017c do \u015bmierci, zbiry bij\u0105 go tak po twarzy, \u017ce wylatuj\u0105 mu z\u0119by a z oczu krew si\u0119 puszcza. Ostatnim wysi\u0142kiem powtarza katowany m\u0142odzieniec: Za Chrystusa umieram, ale Chrystus nie umrze nigdy &#8211; a\u017c wreszcie dwa pchni\u0119cia bagnetem pozwalaj\u0105 duszy jego po \u017cegna\u0107 t\u0119 ziemi\u0119. Valencia Gallardo p\u0142omienn\u0105 wymow\u0105 upomina innych do wytrwania, krzepi zw\u0142aszcza m\u0142odziutkiego, przera\u017ceniem zdj\u0119tego Augustyna Rios. Kaci bij\u0105 go najokrutniej, potem wyrywaj\u0105c mu j\u0119zyk wo\u0142aj\u0105c: Gadaj teraz! I znowu ko\u0144czy si\u0119 tragedja suchym trzaskiem broni, po kt\u00f3rym sze\u015b\u0107 ofiar pada na piasek, w\u0142asn\u0105 ich krwi\u0105 obficie zbroczony i sze\u015b\u0107 dusz, wzlatuje tam, &#8222;gdzie \u015bmierci wi\u0119cej ju\u017c nie b\u0119dzie&#8221;.<\/p>\r\n\r\n<p>A oto inny m\u0142ody bohater Juan Manuel Bonilla, kt\u00f3ry by\u0142 w mie\u015bcie Tlalpam prezesem stowarzyszenia katolickiej m\u0142odzie\u017cy meksyka\u0144skiej. W przeczuciu zbli\u017caj\u0105cej si\u0119 ostatniej walki, pisze w swym dzienniczku prze\u015bliczne, prawdziwie p\u0142omienne, ju\u017c to akty ofiarowania si\u0119 na \u015bmier\u0107 za wiar\u0119, ju\u017c modlitwy o pomoc dla siebie i dla kochanej nad \u017cycie matki. Schwytany 15 kwietnia 1927 roku, tego samego dnia ma umrze\u0107, nie zwyczajn\u0105 \u015bmierci\u0105, ale wbrew wszystkim cywilizowanym zwyczajom, tak jak Zbawiciel jego, na krzy\u017cu. Rzewnymi listami \u017cegna matk\u0119, siostr\u0119 i brata, potem pisze dla siebie jakby kr\u00f3tki, lecz wymowny nagrobek: Umieram dla Boga. Trzy godziny m\u0119czy si\u0119 na krzy\u017cu, w\u015br\u00f3d najwznio\u015blejszych akt\u00f3w ofiary i mi\u0142o\u015bci Bo\u017cej, a\u017c wreszcie z wo\u0142aniem: Niech \u017cyje Chrystus Kr\u00f3l, dobity strza\u0142ami, oddaje dusz\u0119 Bogu.<\/p>\r\n\r\n<p>W mie\u015bcie Puebla stary kupiec Jose Garcia Farfan za witryn\u0105 swego sklepu wystawi\u0142 r\u00f3\u017cne przedmioty nale\u017c\u0105ce do propagandy religijnej, a nad niemi ten napis, kt\u00f3ry dla katolik\u00f3w meksyka\u0144skich jest jakby has\u0142em bojowem i hymnem triumfu: Viva Christo Rey &#8211; Niech \u017cyje Chrystus Kr\u00f3l! 20 lipca 1926 roku przechodz\u0105cy ulic\u0105 komendant miasta genera\u0142 Amaya wchodzi do sklepu i \u017c\u0105da usuni\u0119cia znienawidzonego god\u0142a. Na kategoryczn\u0105 odmow\u0119 dzielnego obywatela genera\u0142 porywa si\u0119 z furi\u0105 do rewolweru, ale przypadkiem rani si\u0119 w palec. Kupiec zostaje aresztowany natychmiast i mimo pr\u00f3b interwencji ze strony miejscowych adwokat\u00f3w, tej samej nocy wywieziony za miasto przez oddzia\u0142 20 \u017co\u0142nierzy i oficera, pada pod ich kulami.<\/p>\r\n\r\n<p>A oto zn\u00f3w inne kap\u0142a\u0144skie dusze. W mie\u015bcie Leon pracowa\u0142o w najwi\u0119kszem ukryciu dw\u00f3ch m\u0142odych, gorliwych ksi\u0119\u017cy, O. Andrzej Sola, ze zgromadzenia misjonarzy Serca Marji i Ks. Trinidad Rangel, wikary parafii w Silao. W kwietniu 1927 roku, ze wzgl\u0119du na czas wielkanocny zwi\u0119kszy\u0142y si\u0119 ich prace: mn\u00f3stwo wiernych prosi\u0142o o Komunj\u0119 \u015bw. i o uczestnictwo Naj\u015bw. Ofiary. Przy tak rozleg\u0142ej dzia\u0142alno\u015bci nie \u0142atwo by\u0142o zachowa\u0107 nale\u017cyt\u0105 ostro\u017cno\u015b\u0107. Ksi\u0105dz Rangel wpada w r\u0119ce zbir\u00f3w rz\u0105dowych na wycieczce misyjnej do miasteczka San Francisco del Rinc\u00f3n i zostaje osadzony w wi\u0119zieniu w Leon; r\u00f3wnocze\u015bnie wpadaj\u0105 tajni agenci na trop Ojca Sola, poznaj\u0105 go na podstawie fotografii przedstawiaj\u0105cej go w kap\u0142a\u0144skich szatach przy udzielaniu pierwszej Komunii \u015bwi\u0119tej ma\u0142ej dziewczynce, aresztuj\u0105 natychmiast wraz z m\u0142odym cz\u0142owiekiem Leonardem Perez, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie by\u0142 przyj\u0105\u0142 z raki jego Cia\u0142o Pa\u0144skie i prowadz\u0105 r\u00f3wnie\u017c do wi\u0119zienia. Po smutnej parodji rozprawy s\u0105dowej, w czasie kt\u00f3rej O. Sola powtarza\u0142 tylko: Jedyn\u0105 moj\u0105 zbrodni\u0105 jest, \u017cem pe\u0142ni\u0142 obowi\u0105zki kap\u0142a\u0144skie &#8211; wyprowadzaj\u0105 trzech wi\u0119\u017ani\u00f3w na rozstrzelanie. W po\u015br\u00f3d silnego oddzia\u0142u wojska z bagnetami na karabinach, przy ulewnym, deszczu i gwa\u0142townym wietrze posuwa\u0142 si\u0119 \u017ca\u0142obny poch\u00f3d na miejsce ka\u017ani. Ale mimo \u015bwistu wiatru i szcz\u0119ku broni s\u0142ycha\u0107 by\u0142o z pomi\u0119dzy \u017co\u0142nierzy trzy m\u0142ode g\u0142osy \u015bpiewaj\u0105ce weso\u0142o hymn: Cantate Domino canticum novum. Stoj\u0105c ju\u017c przed lufami karabin\u00f3w, odzywa si\u0119 O. Sola do towarzyszy: Odwagi, Bracia! Cierpienie trwa chwil\u0119 tylko, chwa\u0142a jest wieczna. Ks. Rangel i Perez padli na miejscu; O. Sola przez d\u0142u\u017cszy czas m\u0119czy\u0142 si\u0119 jeszcze le\u017c\u0105c w krwi w\u0142asnej i powtarzaj\u0105c z j\u0119kiem: O m\u00f3j Jezu Mi\u0142osierdzia, bo dla Ciebie umieram!<\/p>\r\n\r\n<p>W miasteczku Tototlan wpada w r\u0119ce ekspedycji karnej wikary paraf ji, Ksi\u0105dz Sabas reyes. Pytany gdzieby si\u0119 ukrywa\u0142 proboszcz, odmawia wszelkich zezna\u0144. Na rozkaz dowodz\u0105cego genera\u0142a wieszaj\u0105 go \u017co\u0142nierze na jednym z filar\u00f3w przedsionku ko\u015bcio\u0142a tak by nie m\u00f3g\u0142 nogami dotkn\u0105\u0107 ziemi. M\u0119cz\u0105 go w ten spos\u00f3b przez trzy dni, nie daj\u0105c ani pokarmu ani napoju, rani\u0105c go szablami i bagnetami, przypiekaj\u0105c ogniem nogi. Kiedy po ca\u0142ej tej torturze trwa zawsze r\u00f3wnie niez\u0142omny, p\u0119dz\u0105 go wreszcie na cmentarz i tam nad wykopanym do\u0142em strza\u0142ami odbieraj\u0105 mu \u017cycie.<\/p>\r\n\r\n<p>Ale zamiast przechodzi\u0107 w ten spos\u00f3b od miejsca do miejsca i wsz\u0119dzie wyszukiwa\u0107 te pe\u0142ne k\u0142osy Bo\u017ce, okrutnie skoszone przez bezbo\u017cno\u015b\u0107 tyrana, wystarczy pos\u0142ucha\u0107, co o wszystkich tych ofiarach prze\u015bladowania przed obliczem ca\u0142ego \u015bwiata m\u00f3wi Ojciec ca\u0142ego chrze\u015bcija\u0144stwa. Pius XI cho\u0107 \u017cadnej nie pomija\u0142 sposobno\u015bci, by ujmowa\u0107 si\u0119 najgor\u0119cej za kartowanym meksyka\u0144skim Ko\u015bcio\u0142em, 18 listopada 1926 roku i wnet potem 20 grudnia tego\u017c roku w encyklice Iniquis afflictisque i w allokucji konsystorjalnej Misericordia Domini, zbola\u0142em lecz dr\u017c\u0105cym z oburzenia sercem napi\u0119tnowa\u0142 bezece\u0144stwa prezydenta Callesa i jego rz\u0105du. Odmalowawszy kr\u00f3tko ca\u0142e dzieje antyreligijnych ustaw i przyczyny oporu ze stromy katolik\u00f3w, a potem nieludzkie gwa\u0142ty prze\u015bladowc\u00f3w &#8211; &#8222;o jak wspaniale &#8211; powiada dalej &#8211; z jak\u0105 godno\u015bci\u0105 zachowuj\u0105 si\u0119 w\u015br\u00f3d tych cierpie\u0144 i nieszcz\u0119\u015b\u0107 katolicy tego szlachetnego narodu, biskupi i kap\u0142ani, zakonnicy i \u015bwieccy, bogaci i ubodzy, m\u0119\u017cczy\u017ani i niewiasty, doro\u015bli i m\u0142odzi, owszem, ch\u0142opcy jeszcze i dziewcz\u0119ta, ledwie z dzieci\u0144stwa wyros\u0142e. Wszyscy ci od wielu miesi\u0119cy przedstawiaj\u0105 widok, kt\u00f3rego nie mog\u0105 nie podziwia\u0107 nie tylko wszyscy dobrze my\u015bl\u0105cy ludzie, ale sami nawet anio\u0142owie Bo\u017cy. Nie zawahali si\u0119 bowiem ci s\u0142udzy Chrystusowi narazi\u0107 si\u0119 na wszelkie krzywdy, na wygnanie i wi\u0119zy, na obelgi od samej \u015bmierci straszniejsze, na ofiar\u0119 wreszcie w\u0142asnego \u017cycia, byleby tylko zachowa\u0107 cze\u015b\u0107 Boga i swobod\u0119 sumienia, byleby m\u00f3c \u017cy\u0107 zgodnie z wiar\u0105 i nie da\u0107 si\u0119 oderwa\u0107 od katolickiego i apostolskiego Ko\u015bcio\u0142a, od Zast\u0119pcy Chrystusa i od pos\u0142usze\u0144stwa jego nakazom. Kap\u0142ani, gdy by\u0142o trzeba, z pogod\u0105 na twarzy i m\u0119stwem w sercu bez wahania szli do loch\u00f3w i na stra-cenie; m\u0119\u017cczy\u017ani, niewiasty, m\u0142odzie\u0144cy, gn\u0119bieni byli za pomoc\u0105 kar i grzywien, wtr\u0105cani do wi\u0119zie\u0144, przetrzymywani po cuchn\u0105cych piwnicach, prowadzeni po ulicach i poniewierani przez zgraje \u017co\u0142nierzy. A nawet wielu z tych m\u0142odzieniaszk\u00f3w, czego bez \u0142ez wspomnie\u0107 nie mo\u017cemy, z r\u00f3\u017ca\u0144cem w r\u0119ku i z okrzykiem na cze\u015b\u0107 Chrystusa Kr\u00f3la na ustach, z rado\u015bci\u0105 sz\u0142o na \u015bmier\u0107, podczas gdy dziewice nasze po wi\u0119zieniach, znosi\u0107 musia\u0142y, najhaniebniejsze zniewagi, jakie im dla zastraszenia innych zadawano&#8221;.<\/p>\r\n\r\n<p>Tak skar\u017cy si\u0119 przed ca\u0142ym \u015bwiatem Ojciec chrze\u015bcija\u0144stwa, dodaj\u0105c, \u017ce m\u00f3wi to wszystko na podstawie najdok\u0142adniejszych i bezwzgl\u0119dnie pewnych informacyj, owszem twierdz\u0105c, \u017ce nie m\u00f3wi jeszcze wszystkiego, coby m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107, co ur\u0105ga ju\u017c wszystkim prawom tak ludzkim, jak boskim.<\/p>\r\n\r\n<p>I w rzeczy samej, gdyby da\u0142o si\u0119 zebra\u0107 w jeden obraz, co przez te dwa lata bohaterski Meksyk wycierpia\u0142, wzdrygn\u0119\u0142yby si\u0119 najoboj\u0119tniejsze serca. &#8211; Gdzieniegdzie dokonywa\u0142y si\u0119 masowe rzezie pobo\u017cnego ludu id\u0105cego na pielgrzymk\u0119 do miejsc cudownych; sk\u0105din\u0105d donosz\u0105 o straceniu odrazu kilkunastu kap\u0142an\u00f3w nad jednym cmentarnym do\u0142em; wiele jest sprawozda\u0144 o zn\u0119caniu si\u0119 zbir\u00f3w rz\u0105dowych nad nieletniemi dzie\u0107mi, czy to za \u015bmia\u0142e wyznanie kr\u00f3lestwa Chrystusowego, czy za roznoszenie pism i ulotek katolickich, czy nawet za noszenie odznaki eucharystycznej krucjaty. Nie da si\u0119 jeszcze, jak to m\u00f3wili\u015bmy poprzednio, poda\u0107 zupe\u0142nie dok\u0142adnych cyfr, ale chyba nie ulega w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce liczba zg\u0142adzonych jedynie dla wiary i za wiar\u0119 przenosi ju\u017c kilkaset, a mo\u017ce dochodzi do liczb znacznie wy\u017cszych. Pewno\u015b\u0107 za\u015b tych fakt\u00f3w jest zupe\u0142na, bo opr\u00f3cz mn\u00f3stwa \u015bwiadectw, posiadamy z bardzo wielu tych tragicznych wydarze\u0144 liczne fotografie, przedstawiaj\u0105ce sam\u0105 egzekucj\u0119 lub pomordowane, krwi\u0105 zbroczone ofiary. Mamy przed sob\u0105 reprodukcje takich fotografij z miejscowo\u015bci Parras, Leon, Zamora, Puebla, Tlalpam, Guadalajara, Salamanca, Colima d t. d., a oczywi\u015bcie daleko wi\u0119cej by\u0142o wypadk\u00f3w, kt\u00f3re w taki spos\u00f3b uchwyci\u0107 si\u0119 nie da\u0142y. \u0179eby jednak cho\u0107by na jednym przyk\u0142adzie ze wszystkimi szczeg\u00f3\u0142ami pokaza\u0107, jak obchodzi si\u0119 sekciarski rz\u0105d Callesa z katolikami nieszcz\u0119\u015bliwego kraju, przedstawimy tu zupe\u0142nie dok\u0142adnie zbrodni\u0119 dokonan\u0105 na m\u0142odym kap\u0142anie Towarzystwa Jezusowego w samej stolicy, t. j. w mie\u015bcie Meksyku, zbrodni\u0119, kt\u00f3ra szczeg\u00f3lnie wstrz\u0105sn\u0119\u0142a sercami wiernych ca\u0142ego Ko\u015bcio\u0142a. A poniewa\u017c ju\u017c dzisiaj s\u0105 pewne dane, \u017ce przez przyczyn\u0119 um\u0119czonego swego S\u0142ugi Ojca Micha\u0142a Pro zaczyna B\u00f3g udziela\u0107 prosz\u0105cym niepospolitych \u0142ask, niech ten kr\u00f3tki opis jego \u017cycia i \u015bmierci b\u0119dzie zarazem ho\u0142dem z\u0142o\u017conym cz\u0142owiekowi, kt\u00f3ry mo\u017ce niebawem stanie na naszych o\u0142tarzach jako prawdziwy Chrystusowy \u017co\u0142nierz.<\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n\r\n<h3>M\u0118CZE\u0143STWO OJCA M. A. PBO I TOWARZYSZY<\/h3>\r\n\r\n\r\n<p>Ojciec Micha\u0142 Augustyn Pro Juarez urodzi\u0142 si\u0119 na \u0142onie g\u0142\u0119boko katolickiej, bardzo zamo\u017cnej rodziny 18 stycznia 1891 roku w miejscowo\u015bci Concepcion del Oro w stanie Zacatecas. Przyj\u0119ty do Towarzystwa Jezusowego 10 sierpnia 1911 roku, pierwsze swe \u015bluby z\u0142o\u017cy\u0142 w dzie\u0144 Wniebowzi\u0119cia Naj\u015bw. Panny w dwa lata p\u00f3\u017aniej. Zaledwie rozpocz\u0105\u0142 zaczynaj\u0105cy si\u0119 zwykle po pierwszych \u015blubach okres studj\u00f3w zakonnych, gwa\u0142towna rewolucja Carranzy pogr\u0105\u017cy\u0142a ca\u0142y kraj w straszliwym zam\u0119cie. Rodzina m\u0142odego zakonnika z wielkiego dostatku popad\u0142a nieomal w n\u0119dz\u0119, a on sam, cho\u0107 serce niezawodnie ci\u0105gn\u0119\u0142o do pomagania najbli\u017cszym, nietylko m\u0119\u017cnie wytrwa\u0142 w swem powo\u0142aniu, ale dobrowolnie przyj\u0105\u0142 wygnanie z ojczyzny, kt\u00f3re mia\u0142o trwa\u0107 lat kilkana\u015bcie.<\/p>\r\n\r\n<p>Sp\u0119dziwszy rok w s\u0105siedniej Kalifornji, w roku 1915 wyjecha\u0142 do Hiszpanii, gdzie w mie\u015bcie Granada uko\u0144czy\u0142 studia filozoficzne, potem jako prefekt m\u0142odzie\u017cy po zakonnych zak\u0142adach wychowawczych pracowa\u0142 w kilku domach, g\u0142\u00f3wnie w rzeczpospolitej Nicaragua, potem zn\u00f3w w Europie, w Sarria ko\u0142o Barcelony. W roku 1922 wys\u0142any na studia teologiczne &#8211; studiowa\u0142 przytem kwesti\u0119 socjaln\u0105 &#8211; do Enghien w Belgji, tam\u017ce otrzyma\u0142 w po\u0142owie 1925 roku \u015bwi\u0119cenia kap\u0142a\u0144skie.<\/p>\r\n\r\n<p>Zaledwie uko\u0144czy\u0142 nauki, z wiosn\u0105 nast\u0119pnego roku otrzyma\u0142 rozkaz swego prowincja\u0142a udania si\u0119 do miasta Meksyku, w\u0142a\u015bnie w chwili gdy na jego ojczyzn\u0119 nadci\u0105ga\u0142a niepami\u0119tna burza. Pos\u0142ucha\u0142 nietylko z gotowo\u015bci\u0105, ale z weselem. Odt\u0105d zaczyna si\u0119 okres jego \u017cycia kr\u00f3tki wprawdzie, ale tak nad miar\u0119 przepe\u0142niony prac\u0105 i przepojony woni\u0105 najwy\u017cszej cnoty, \u017ce by\u0142 w planach Bo\u017cych bardzo odpowiedniem przygotowaniem do m\u0119cze\u0144stwa. Ojciec Pro obdarzony by\u0142 z natury usposobieniem niezmiernie \u017cywem i weso\u0142em. &#8211; Obrotny, dowcipny, przez wszystkich lubiany, umia\u0142 zawsze znale\u017a\u0107 wyj\u015bcie z najtrudniejszych sytuacyj. Obok tego jednak kwit\u0142o w nim \u017cycie g\u0142\u0119boko wewn\u0119trzne. Gdzie tylko by\u0142, a przebywa\u0142 w tylu domach, zostawi\u0142 po sobie pami\u0119\u0107 wybitnej cnoty. Cho\u0107 z powodu s\u0142abego zdrowia, kt\u00f3re wymaga\u0142o nawet niejednej operacji, cierpia\u0142 bardzo wiele, umia\u0142 zawsze pokry\u0107 swe bole\u015bci mi\u0142ym u\u015bmiechem, panuj\u0105c nad sob\u0105, jak m\u00f3wi\u0105 jego wsp\u00f3\u0142bracia, a\u017c do rzeczywistego heroizmu.<\/p>\r\n\r\n<p>Przybywszy do Meksyku zacz\u0105\u0142 \u017cycie apostolskiej pracy w nies\u0142ychanie trudnych warunkach. W \u015bwieckiem przebraniu, po \u015bwieckich mieszkaniach, z jednej strony, b\u0119d\u0105c niejako w samej paszczy lwa, musia\u0142 si\u0119 stara\u0107 omyli\u0107 czujno\u015b\u0107 rz\u0105dowych agent\u00f3w, z drugiej strony musia\u0142 dwoi\u0107 si\u0119 i troi\u0107, \u017ceby odpowiedzie\u0107 potrzebom duchownym uci\u015bnionych, pozbawionych pasterzy katolik\u00f3w. Chrzci\u0142, dawa\u0142 \u015bluby, spowiada\u0142, rozdziela\u0142 i zdrowym i umieraj\u0105cym Cia\u0142o Pa\u0144skie, podnosi\u0142 na duchu, pociesza\u0142, naucza\u0142. &#8211; O rozmiarach tej pracy daj\u0105 niejakie poj\u0119cie sprawozdania z udzielanych sakrament\u00f3w, cho\u0107 wreszcie sam Ojciec donosi swym prze\u0142o\u017conym, kt\u00f3rym zdaje spraw\u0119, z ka\u017cdego kroku, \u017ce gubi si\u0119 ju\u017c w obliczeniach. Komunij \u015bwi\u0119tych w r\u00f3\u017cnych domach prywatnych rozdaje dziennie oko\u0142o 300, a w pierwsze pi\u0105tki do 1200 i wi\u0119cej; \u015blub\u00f3w daje tygodniowo ko\u0142o 5; spowiedzi, ostatnich, sakrament\u00f3w nie mo\u017ce si\u0119 doliczy\u0107, bo przechodz\u0105 miar\u0119 te t\u0142umy, kt\u00f3re si\u0119 cisn\u0105 do rozmaitych kryj\u00f3wek, w jakich pracuje; a przytem niezliczone kazania i r\u00f3\u017cnego rodzaju nauki duchowne. Ale dobre uczynki czynione duszom to cz\u0119\u015b\u0107 tylko jego zaj\u0119\u0107. Trzeba a\u017c nazbyt cz\u0119sto ratowa\u0107 cia\u0142a i przez materialne dobrodziejstwa trafia\u0107 do dusz zrozpaczonych lub zgorzknia\u0142ych. Pod koniec roku 1926 ju\u017c 96 rodzin by\u0142o na zupe\u0142nem niemal jego utrzymaniu, a to wszystko robi\u0142o si\u0119 bez \u017cadnego sta\u0142ego dochodu, jedynie z dora\u017anych datk\u00f3w, otrzymywanych od dobrych ludzi. Dniem i noc\u0105, jak sam pisze o sobie do prze\u0142o\u017conych, trzeba by\u0107 na us\u0142ugi, by czyni\u0107 dobrze. &#8222;Raz z lask\u0105 w r\u0119ku, jako student, raz znowu na rowerze mego brata, albo w innej postaci przebiegam ca\u0142e miasto pomagaj\u0105c komu mo\u017cna&#8221;. &#8211; Nie odmawia\u0142 przytem ca\u0142ego mn\u00f3stwa rekolekcyj i konferencyj, g\u0142\u00f3wnie z m\u0142odzie\u017c\u0105, kt\u00f3ra w nim mia\u0142a swego duchownego kierownika.<\/p>\r\n\r\n<p>,Pyta\u0142 si\u0119 sam siebie, jak mo\u017ce sprosta\u0107 tym nies\u0142ychanym wysi\u0142kom. Odpowiada\u0142 z prostot\u0105: Nie ja, lecz \u0142aska Bo\u017ca ze mn\u0105. Po ludzku bowiem jego s\u0142aby, schorowany, organizm nie m\u00f3g\u0142by by\u0142 znie\u015b\u0107 dziesi\u0105tej cz\u0119\u015bci tych trud\u00f3w. Podtrzymywa\u0142y go za\u015b przede wszystkiem dwie rzeczy: jedna to bezgraniczna ufno\u015b\u0107 w Bogu, o kt\u00f3rym ci\u0105gle m\u00f3wi\u0142 jako o swym ojcu, druga to zakonne pos\u0142usze\u0144stwo i zale\u017cno\u015b\u0107 od zwierzchnik\u00f3w, kt\u00f3rych o wszystko si\u0119 pyta i \u015blepo s\u0142ucha. Zachowa\u0142y si\u0119 w formie list\u00f3w do tych duchownych ojc\u00f3w bardzo pi\u0119kne zapiski ze wszystkich jego prac, zapiski, w kt\u00f3rych wrodzona weso\u0142o\u015b\u0107 tryskaj\u0105ca dowcipem, idzie o lepsze z rzewn\u0105 pobo\u017cno\u015bci\u0105 i gor\u0105co\u015bci\u0105 nadprzyrodzonych uczu\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>A uczucia te by\u0142y istotnie nadprzyrodzone, bo wiernemu s\u0142udze nie do\u015b\u0107 na tem by\u0142o, \u017ce dla Boga i dla dusz m\u00f3g\u0142 do upad\u0142ego pracorwa\u0107; on pragn\u0105\u0142 nadto dla nich cierpie\u0107. W miar\u0119 jak dochodzi\u0142y z r\u00f3\u017cnych stron kraju smutne wie\u015bci o lej\u0105cej si\u0119 krwi katolickiej i o sro\u017c\u0105cym si\u0119 coraz bardziej ucisku prze\u015bladowc\u00f3w, O. Pro coraz gor\u0119cej wzdycha\u0142 do palmy m\u0119cze\u0144skiej. W jednym z ostatnich list\u00f3w pisa\u0142 co nast\u0119puje: &#8222;Pot\u0119ga naszych nieprzyjaci\u00f3\u0142, dzia\u0142aj\u0105cych pieni\u0119dzmi, broni\u0105 i k\u0142amstwem upadnie w proch, jak owa statua, kt\u00f3r\u0105 widzia\u0142 Daniel skruszon\u0105 przez kamyczek padaj\u0105cy z nieba. Ju\u017c \u015bwitaj\u0105 pierwsze b\u0142yski zmartwychwstania, w\u0142a\u015bnie dlatego, \u017ce mroki m\u0119ki dochodz\u0105 do najwi\u0119kszego nat\u0119\u017cenia. Ze wszystkich stron dochodz\u0105 wie\u015bci o okrucie\u0144stwach i uciskach. Ofiar jest wiele; liczba m\u0119czennik\u00f3w z dnia na dzie\u0144 wzrasta. O \u017ceby i mnie przysz\u0142o tego wielkiego losu si\u0119 doczeka\u0107!&#8221;<\/p>\r\n\r\n<p>Pan B\u00f3g przyj\u0105\u0142 te gor\u0105ce pragnienia i postanowi\u0142 w swych s\u0142odkich zrz\u0105dzeniach przeprowadzi\u0107 autora powy\u017cszych s\u0142\u00f3w przez &#8222;mroki m\u0119ki&#8221;, \u017ceby go okry\u0107 pe\u0142nym &#8222;blaskiem zmartwychwstania&#8221;.<\/p>\r\n\r\n<p>Dn. 13 listopada 1927 roku stolica Meksyku zosta\u0142a wstrz\u0105\u015bni\u0119ta smutnym wypadkiem. Kiedy dnia tego popo\u0142udniu genera\u0142 Obregon jecha\u0142 samochodem na wy\u015bcigi, maj\u0105ce si\u0119 odby\u0107 nieco poza miastem na P\u0142aza de Toros, z innego samochodu, kt\u00f3ry prawie w bramie miejskiej dogoni\u0142 jad\u0105cych, rzucono na automobil genera\u0142a dwie bomby. Skutek zamachu by\u0142 bardzo nieznaczny, bo genera\u0142owi nie sta\u0142o si\u0119 nic, poza lekkiem skaleczeniem przez od\u0142amek st\u0142uczonej szyby, ale gorzej posz\u0142o sprawcom zbrodni. Pu\u015bcili si\u0119 za nimi w pogo\u0144 wojskowi jad\u0105cy w drugim samochodzie, dognali ich i dwom zadali \u015bmiertelne rany; jeden zdo\u0142a\u0142 umkn\u0105\u0107; czwartego &#8211; je\u015bli istotnie ten by\u0142 czwartym &#8211; nazwiskiem Antoni Tirado, pojmano \u017cywcem. Ze sfer rz\u0105dowych twierdzono, \u017ce \u00f3w Tirado by\u0142 w\u0142a\u015bnie jednym z czterech, kt\u00f3rzy rzucali bomby; inni zar\u0119czali, \u017ce by\u0142 spokojnym, zupe\u0142nie niewinnym przechodniem. W ka\u017cdym razie on sam wytrwale przeczy\u0142 wszelkiego udzia\u0142u w sprzysi\u0119\u017ceniu.<\/p>\r\n\r\n<p>Na skutek zamachu zwi\u0119kszy\u0142a si\u0119 oczywi\u015bcie czujno\u015b\u0107 policji, a \u017ce ju\u017c od pewnego czasu miano wiadomo\u015b\u0107 o rozleg\u0142ej dzia\u0142alno\u015bci ukrytego w mie\u015bcie kap\u0142ana, uda\u0142o si\u0119 agentom odkry\u0107 mieszkanie Ojca Pro przy ulicy Panuco, gdzie w\u00f3wczas przebywa\u0142. Aresztowany 17 listopada rano, zaprowadzony zosta\u0142 do prowizorycznego policyjnego wi\u0119zienia, dok\u0105d niebawem sprowadzono te\u017c rodzonego brata jego Humberta i in\u017cyniera Ludwika Segura Vilehis. Na wszystkich trzech ci\u0105\u017cy\u0142o podejrzenie wsp\u00f3\u0142uczestnictwa w zamachu na genera\u0142a Obregona.<\/p>\r\n\r\n<p>M\u00f3wimy, \u017ce &#8222;ci\u0105\u017cy\u0142o podejrzenie&#8221;, to znaczy, \u017ce ze strony rz\u0105du starano si\u0119 wszelkiemi si\u0142ami w jakikolwiek spos\u00f3b zwi\u0105za\u0107 aresztowanie katolickiego kap\u0142ana i jego towarzyszy z zamachem. Zrazu twierdzono, \u017ce zezna\u0142 ich win\u0119 wspomniany wy\u017cej Tirado, potem, gdy to okaza\u0142o si\u0119 wierutnym fa\u0142szem, puszczono w obieg inn\u0105 wersj\u0119, \u017ce jeden z rannych zamachowc\u00f3w, umieraj\u0105c w szpitalu, mia\u0142 szepn\u0105\u0107 swej siostrze: Daj zna\u0107, by Ojciec Pro i jego brat si\u0119 ukryli. &#8211; \u0179e jednak i ta wersja by\u0142a absolutnie bezpodstawna, to stwierdzone zosta\u0142o z bezwzgl\u0119dn\u0105 jasno\u015bci\u0105, bo najpierw nigdy i nigdzie nie dano najmniejszego za ni\u0105 \u015bwiadectwa, potem mn\u00f3stwem innych \u015bwiadectw, z samych nawet protoko\u0142\u00f3w urz\u0119dowych udowodniono, \u017ce nie by\u0142o nigdy mowy o podobneni zeznaniu. Niemniej fa\u0142szywa by\u0142a trzecia wiadomo\u015b\u0107, kt\u00f3ra r\u00f3wnie\u017c pojawi\u0142a si\u0119 na pewien czas w rz\u0105dowych dziennikach, jakoby sami uwi\u0119zieni przyznali si\u0119 byli do winy. Rzecz ma si\u0119 ca\u0142kiem przeciwnie. Do samego ko\u0144ca zar\u0119cza\u0142 tak O. Pro, jak towarzysze jego, \u017ce o zamachu nic zgo\u0142a nie wiedzieli i najmniejszego nie brali w nim udzia\u0142u. To samo pod przysi\u0119g\u0105 zezna\u0142o wiele os\u00f3b, kt\u00f3rym ka\u017cdy krok Ojca by\u0142 znany, mi\u0119dzy innymi zeznali to jego prze\u0142o\u017ceni, kt\u00f3rym ze wszystkiego si\u0119 zwierza\u0142 i jego najbli\u017csi pomocnicy w apostolskiej pracy. Zreszt\u0105 jest rzecz\u0105 stwierdzon\u0105, \u017ce sam naczelny inspektor policji genera\u0142 Robert Gruz, otrzymawszy polecenie stracenia wi\u0119\u017ani\u00f3w, a nie mog\u0105c w aktach procesu znale\u017a\u0107 \u017cadnej zbrodni, kt\u00f3ra zas\u0142ugiwa\u0142aby na t\u0119 kar\u0119, uda\u0142 si\u0119 do Callesa z pytaniem, jak ma post\u0105pi\u0107, by formy sprawiedliwo\u015bci ocali\u0107. Prezydent da\u0142 odpowied\u017a, kt\u00f3ra dostatecznie charakteryzuje tak jego samego, jak panuj\u0105ce w Meksyku stosunki: Nie prosz\u0119 pana o formy, tylko o rzecz.<\/p>\r\n\r\n<p>Siedz\u0105c w podziemiu policyjnego gmachu, wi\u0119\u017aniowie nic nie wiedzieli o gotuj\u0105cym si\u0119 na nich wyroku. Braci Pro i szlachetnego, gorliwego sodalisa Naj\u015bw. Panny, in\u017cyniera Vilchis nie opuszcza\u0142a zwyk\u0142a pogoda; tylko biedny Tirado, kt\u00f3ry ju\u017c w wi\u0119zieniu zapad\u0142 na zapalenie p\u0142uc, podw\u00f3jnie cierpia\u0142. Noc z 22 na 23 listopada sp\u0119dzili spokojnie; nad ranem zbudzono ich doniesieniem, \u017ce wstaj\u0105cy w\u0142a\u015bnie ranek b\u0119dzie ostatnim ich \u017cycia. Przyj\u0119li t\u0119 wiadomo\u015b\u0107 zupe\u0142nie spokojnie, owszem z rado\u015bci\u0105, \u017ce zbli\u017ca si\u0119 spe\u0142nienie dawnych upragnie\u0144. Nieco przed dziewi\u0105t\u0105 rano przybyli do inspektoratu policji, gdzie dot\u0105d trzymano skazanych i gdzie mia\u0142a si\u0119 dokona\u0107 egzekucja, genera\u0142owie Gruz, Guerra Leal, Mazcorro, Palomera Lopez i inni delegowani do asystencji bezprawiu. Poniewa\u017c gmach policyjny, niegdy\u015b pa\u0142ac genera\u0142a Fernando Gonzalez, le\u017cy zupe\u0142nie w \u015brodku miasta, w pobli\u017cu placu Karola IV, w obawie, by na wie\u015b\u0107 o egzekucji nie zrobi\u0142 si\u0119 jaki\u015b rozruch ludowy, przed frontem gmachu postawiono dwa szwadrony \u017candarmerii konnej. Rzecz prosta jednak, \u017ce w\u0142a\u015bnie te ruchy wojska \u015bci\u0105gn\u0119\u0142y na policj\u0119 uwag\u0119 publiczno\u015bci. W mgnieniu oka rozesz\u0142a si\u0119 wie\u015b\u0107, \u017ce b\u0119d\u0105 traceni rzekomi sprawcy zamachu na genera\u0142a Obregona, a \u017ce ju\u017c dobrze wiedziano w ca\u0142em mie\u015bcie, \u017ce jednym z oskar\u017conych jest znany katolikom i tak bardzo kochany O. Pro, zebra\u0142y si\u0119 wnet tak ogromne t\u0142umy, \u017ce musiano znacznie zwi\u0119kszy\u0107 pilnuj\u0105ce gmachu wojskowe si\u0142y.<\/p>\r\n\r\n<p>Ko\u0142o dziesi\u0105tej przybyli inni dygnitarze i wojskowi, by s\u0142u\u017cy\u0107 za \u015bwiadk\u00f3w zbrodni. Cynizm posuni\u0119to do tego stopnia, \u017ce postawiono wsz\u0119dzie fotograf\u00f3w, by dzienniki sto\u0142eczne mog\u0142y da\u0107 swym czytelnikom nietylko opis, ale ca\u0142y dok\u0142adny obraz stracenia.<\/p>\r\n\r\n<p>Ogr\u00f3d Inspektoratu policji, gdzie mia\u0142a dokona\u0107 si\u0119 egzekucja, by\u0142 literalnie zape\u0142niony wojskiem &#8211; Tylko jedna jego strona by\u0142a wolna, gdzie pod nurem i niezgrabnym parkanem z grubych bierwion sta\u0142y manekiny o ludzkich kszta\u0142tach, przeznaczone do nauki celowania dla rekrut\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p>W\u015br\u00f3d ciszy, jaka zaleg\u0142a zbrojny t\u0142um, rozleg\u0142a si\u0119 komenda: Baczno\u015b\u0107! Marsz! Pluton przeznaczony do krwawego dzie\u0142a ruszy\u0142 z miejsca i ustawi\u0142 si\u0119 o kilkana\u015bcie krok\u00f3w od parkanu. Na dalszy rozkaz majora \u017candarmerji nabito bro\u0144. Wtedy wydano polecenie, by po kolei przyprowadza\u0107 skazanych. &#8211; Pierwszym mia\u0142 by\u0107 ten, kt\u00f3ry by\u0142 istotnie pierwszym z niewinnych, O. Micha\u0142 Pro.<\/p>\r\n\r\n<p>Szed\u0142 krokiem r\u00f3wnym i pewnym, trzymaj\u0105c w r\u0119ku r\u00f3\u017caniec. Przy opuszczeniu wi\u0119zienia, gdy jeden ze stra\u017cnik\u00f3w poprosi\u0142 go o przebaczenie, odpar\u0142: Nietylko ci przebaczam, ale ca\u0142em sercem dzi\u0119kuj\u0119. Potem zwr\u00f3cony do towarzyszy, rzek\u0142: Do widzenia m\u00f3j bracie! Do widzenia moje dzieci! Po tych s\u0142owach stan\u0105\u0142 m\u0119\u017cnie na wskazanem sobie miejscu. Zapytany jakieby mia\u0142 ostatnie \u017cyczenie, o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce pragnie m\u00f3c pomodli\u0107 si\u0119 przez chwil\u0119. Gdy zgodzono si\u0119 na to, ukl\u0105k\u0142, wzi\u0105\u0142 w r\u0119ce krucyfiks, kt\u00f3ry mia\u0142 na sobie, uca\u0142owa\u0142 go z najwi\u0119kszem wylaniem i pogr\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 w gor\u0105cej modlitwie. Po dw\u00f3ch minutach wsta\u0142 i odezwa\u0142 si\u0119 do swych oprawc\u00f3w: &#8222;Niech was B\u00f3g b\u0142ogos\u0142awi i niech ma nad wami mi\u0142osierdzie! Ty wiesz Panie, \u017ce jestem niewinny. Przebaczam z ca\u0142ego serca mym nieprzyjacio\u0142om&#8221;. Zapytano go jeszcze, czy chce, by mu zawi\u0105zano oczy. Odpar\u0142 przecz\u0105co. Na g\u0142os komendy: Baczno\u015b\u0107! roz\u0142o\u017cy\u0142 r\u0119ce w formie krzy\u017ca, trzymaj\u0105c w jednej krucyfiks, w drugiej r\u00f3\u017caniec. Min\u0119\u0142a jeszcze male\u0144ka chwila &#8211; pogodnie, bez \u017cadnego wyzwania, ale dono\u015bnie i z uczuciem zupe\u0142nego oddania Bogu, zawo\u0142a\u0142 M\u0119czennik: &#8222;Niech \u017cyje Chrystus Kr\u00f3l!&#8221; ale w tej samej chwili pad\u0142 rozkaz: Ognia! &#8211; rozleg\u0142 si\u0119 suchy trzask, po lufach przebieg\u0142a iskra i wykwit\u0142a z broni ledwie widzialna smuga dymu. Trafiony wszystkiemi kulami w samo serce, przez jaki\u015b u\u0142amek sekundy sta\u0142 jeszcze O. Pro, zmieniony nagle na twarzy i jakby opuch\u0142y, potem zwolna przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119 na wznak. Le\u017c\u0105cemu przy\u0142o\u017cy\u0142 sier\u017cant karabin do g\u0142owy i wypali\u0142 w samo oko. Prawie r\u00f3wnocze\u015bnie rozleg\u0142 si\u0119 przed gmachem policji krzyk kobiecy: by\u0142a to Anna Pro, rodzona siostra m\u0119czennik\u00f3w, kt\u00f3rej nie dozwolono wst\u0119pu ani ostatniego po\u017cegnania.<\/p>\r\n\r\n<p>Drugiego z kolei postawiono pod parkanem in\u017cyniera Segura Vilchis. Staj\u0105c na swem miejscu zawo\u0142a\u0142: Pewien jestem, \u017ce za kilka chwil b\u0119d\u0119 ju\u017c w niebie. Poczem ods\u0142oni\u0142 piersi i rzek\u0142 ze spokojem: Got\u00f3w jestem, panowie! Trzeci pad\u0142 z oczyma wzniesionemi w niebo i z medalem sodalicyjnym w r\u0119ku, Humbert Pro. Czwarty skona\u0142 biedny, zniszczony chorob\u0105, chwiej\u0105cy si\u0119 na nogach, nieszcz\u0119\u015bliwy Tirado.<\/p>\r\n\r\n<p>W dziesi\u0119\u0107 minut po ostatnich strza\u0142ach, przybieg\u0142 na policj\u0119 pos\u0142aniec najwy\u017cszego Trybuna\u0142u, z \u017c\u0105daniem, w my\u015bl Konstytucji bezwzgl\u0119dnie obowi\u0105zuj\u0105cem, wstrzymania egzekucji, ale by\u0142o ju\u017c za p\u00f3\u017ano. \u015blepa nienawi\u015b\u0107 sekciarska zrobi\u0142a swoje: cztery ofiary, kt\u00f3rych jedynem przewinieniem by\u0142a wierno\u015b\u0107 dla Boga i sumienne pe\u0142nienie kap\u0142a\u0144skich czy katolickich obowi\u0105zk\u00f3w, le\u017ca\u0142y ju\u017c na ziemi krwi\u0105 zbroczone, kieruj\u0105c w niebo martwe \u017arenice, jakby z niem\u0105 pro\u015bb\u0105 o sprawiedliwo\u015b\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>I w rzeczy samej nied\u0142ugo trzeba by\u0142o czeka\u0107 na wyra\u017ane tej wy\u017cszej sprawiedliwo\u015bci dowody. Po spe\u0142nieniu zbrodni, bezbo\u017cno\u015b\u0107 kat\u00f3w jakby zawstydzona, dokonanem dzie\u0142em, umilk\u0142a. Cia\u0142a m\u0119czennik\u00f3w na kr\u00f3tko tylko przewieziono do szpitala dla ogl\u0119dzin lekarskich, ale zaraz potem oddano je rodzinom. Zw\u0142oki obu braci Pro wystawiono na widok publiczny w rodzinnym ich domu. Pierwszy odda\u0142 im cze\u015b\u0107 stary ojciec. Z suchemi oczyma uca\u0142owa\u0142 im czo\u0142a i r\u0119ce, a gdy z ust ich siostry wydoby\u0142o si\u0119 t\u0142umione szlochanie: Nie p\u0142acz, dziecko, rzek\u0142. To nie \u017ca\u0142oba, to chwa\u0142a.<\/p>\r\n\r\n<p>Od pi\u0105tej popo\u0142udniu tego dnia 23 listopada do 11 w nocy, t. j. do zamkni\u0119cia bram domu i nazajutrz od 6 rano do trzeciej popo\u0142udniu, t. j. do wyruszenia pogrzebowego orszaku, tysi\u0105ce i tysi\u0105ce wiernych w d\u0142ugich szeregach przesuwa\u0142y si\u0119 u trumien. Oddawano M\u0119czennikom g\u0142\u0119boki uk\u0142on, ca\u0142owano ich nogi, dotykano cia\u0142 obrazkami, r\u00f3\u017ca\u0144cami, krzy\u017cykami. &#8211; Patrz dziecko &#8211; odezwa\u0142a si\u0119 g\u0142o\u015bno do dziesi\u0119cioletniego synka m\u0142oda kobieta z wysokiego towarzystwa &#8211; patrz i wbij sobie w pami\u0119\u0107, co widzisz. Przyprowadzi\u0142am ci\u0119 do tych m\u0119czennik\u00f3w, aby\u015b i ty, gdy doro\u015bniesz, umia\u0142, jak oni m\u0119\u017cnie a niewinnie wyla\u0107 krew za Chrystusa. W kaplicy \u015bmiertelnej wystawiony by\u0142 Naj\u015bw. Sakrament, od 11 do 12 w nocy odbyto wzruszaj\u0105c\u0105 &#8222;godzin\u0119 \u015bwi\u0119t\u0105&#8221; z kazaniem, rano za\u015b wychodzi\u0142y przy zw\u0142okach liczne msze \u015bw.<\/p>\r\n\r\n<p>24-go o godzinie 3 po po\u0142udniu wyruszy\u0142 pogrzeb. Pomimo silnego pogotowia policyjno-wojskowego i wzmocnionych posterunk\u00f3w, wi\u0119cej ni\u017c 20.000 wiernych nape\u0142ni\u0142y wszystkie s\u0105siednie ulice. Trumny wyniesione z domu na ramionach kap\u0142an\u00f3w, z\u0142o\u017cono na wspania\u0142ych karawanach przybranych w kwiaty. Cia\u0142o Ojca Pro wieziono na karawanie \u015bnie\u017cnobia\u0142ym.<\/p>\r\n\r\n<p>Gdy poch\u00f3d opu\u015bci\u0142 ju\u017c \u015br\u00f3dmie\u015bcie i m\u00f3g\u0142 swobodniej rozwin\u0105\u0107 si\u0119 po szerszych ulicach, zdj\u0119to zn\u00f3w trumny z karawan\u00f3w i poniesiono je na ramionach. T\u0142umy ogarn\u0105\u0142 prawdziwy entuzjazm; pogrzeb zmieni\u0142 si\u0119 w olbrzymi\u0105 manifestacj\u0119 katolick\u0105. Zewsz\u0105d podnios\u0142y si\u0119 gromkie okrzyki: Niech \u017cyje Chrystus Kr\u00f3l! Niech \u017cyj\u0105 M\u0119czennicy! Niech \u017cyje Papie\u017c! Niech \u017cyj\u0105 nasi biskupi i kap\u0142ani! Niech \u017cyje wiara! Ca\u0142e mn\u00f3stwo wiernych, zw\u0142aszcza w\u015br\u00f3d m\u0142odzie\u017cy, wo\u0142a\u0142o z zapa\u0142em: Je\u015bli potrzeba Ci Bo\u017ce M\u0119czennik\u00f3w, oto jeste\u015bmy, oto nasza krew i \u017cycie!<\/p>\r\n\r\n<p>W chwili gdy spuszczano trumn\u0119 Ojca Pro do wsp\u00f3lnego grobu jego Braci zakonnych, zrazu zaleg\u0142o uroczyste milczenie, potem wstrz\u0105sn\u0105\u0142 powietrzem pot\u0119\u017cny okrzyk: Niech \u017cyje pierwszy jezuita, m\u0119czennik Chrystusa Kr\u00f3la!<\/p>\r\n\r\n<p>Poruszenie umys\u0142\u00f3w by\u0142o tak wielkie, \u017ce tragedia zmieni\u0142a si\u0119 w olbrzymi triumf. Zbrodnia, kt\u00f3ra w my\u015bl prze\u015bladowc\u00f3w mia\u0142a ugi\u0105\u0107 katolik\u00f3w i zastraszy\u0107, rozbudzi\u0142a niewymowny zapa\u0142 wiary. &#8211; W przygn\u0119bione nawet serca wst\u0105pi\u0142a odwaga i niezachwiana nadzieja, kt\u00f3r\u0105 o\u017cywi\u0142y i liczne \u0142aski, za przyczyn\u0105 Ojca Pro otrzymane. Wszystkim, nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c ciemi\u0119zc\u00f3w, sta\u0142o si\u0119 jasnem, \u017ce zamachy piek\u0142a i jego s\u0142ug rozbij\u0105 si\u0119 znowu o opok\u0119 wiary wzniesion\u0105 przez Boga w sercach katolickich. I czu\u0107 ju\u017c w tej chwili w Meksyku jakby powiew tej wiosny zmartwychwstania, o kt\u00f3rej M\u0119czennik pisa\u0142 przed zgonem. Jak przemin\u0105\u0142 Neron i Dioklecjan i Henryk VIII i Miko\u0142aj I, tak te\u017c przemin\u0105 Calles i wodzowie rosyjskiego bolszewizmu, a Chrystus b\u0119dzie \u017cy\u0142 i panowa\u0142 na wieki, prowadz\u0105c sw\u00f3j Ko\u015bci\u00f3\u0142 przez nowe zawsze walki do nowych i \u015bwietnych triumf\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n\r\n<h3>MY\u015aLI I WNIOSKI.<\/h3>\r\n\r\n\r\n<p>Po tym kr\u00f3tkim rzucie oka na ci\u0119\u017ckie doprawdy cierpienia i wielkie bohaterstwo meksyka\u0144skich naszych braci, spr\u00f3bujmy wyci\u0105gn\u0105\u0107 nauki, jakie p\u0142yn\u0105 dla nas z tych kart dziej\u00f3w, \u015bwie\u017c\u0105 krwi\u0105 zbroczonych.<\/p>\r\n\r\n<p>Co przedewszystkiem musi w tem uderza\u0107, to wyra\u017ane spe\u0142nienie zapowiedzi Chrystusowych. Pan Jezus przepowiedzia\u0142: Na \u015bwiecie ucisk mie\u0107 b\u0119dziecie; targn\u0105 si\u0119 na was r\u0119kami swemi i b\u0119d\u0105 was prze\u015bladowa\u0107, ci\u0105gn\u0105c do kr\u00f3l\u00f3w i starost\u00f3w dla imienia mego, a o \u015bmier\u0107 przyprawi\u0105 niekt\u00f3re z was, ale nie b\u00f3jcie si\u0119 tych, co zabijaj\u0105 cia\u0142o, bo ktoby utraci\u0142 dusz\u0119 sw\u0105 dla mnie znajdzie j\u0105 (Jan. 16, 33. \u0141k. 21, 12-16. Mt. 10, 28-39). Te s\u0142owa sprawdza\u0142y si\u0119 zawsze i sprawdzaj\u0105 si\u0119 dzisiaj. Nie by\u0142o wieku, w kt\u00f3rym to tu to tam nie la\u0142aby si\u0119 krew m\u0119cze\u0144ska. Niegdy\u015b t\u0105 krwi\u0105 ocieka\u0142 ca\u0142y \u015bwiat staro\u017cytny a\u017c po piaski Sahary i Kaspijskie morze, po zatok\u0119 Persk\u0105 i Wielk\u0105 Brytanj\u0119; potem, w miar\u0119 post\u0119p\u00f3w chrze\u015bcija\u0144stwa, rumieni\u0142y si\u0119 krwi\u0105 kraje germa\u0144skie i s\u0142owia\u0144skie, potem jeszcze Chiny, Japonja i Indje, Ameryka i wyspy oceanu, potem zn\u00f3w Anglia, Francja, Rosja i t. d. tak, \u017ce zawsze chodzi\u0142 gdzie\u015b Ko\u015bci\u00f3\u0142 w wie\u0144cu cierniowym swego Mistrza. Ale my\u015bla\u0142 mo\u017ce niejeden: Tak by\u0142o, lecz tak ju\u017c nie b\u0119dzie. Dzi\u015b \u015bwiat zanadto ju\u017c cywilizowany i dojrza\u0142y, \u017ceby mia\u0142 ogniem czy \u017celazem sprzeciwia\u0107 si\u0119 prawdzie Bo\u017cej. Tymczasem nie. W pe\u0142nym 20-tym wieku, w kraju wzgl\u0119dnie do\u015b\u0107 kulturalnym, a w ka\u017cdym razie w bardzo kulturalnem, nowo\u017cytnem mie\u015bcie, leje si\u0119 napowr\u00f3t krew i to jedynie za Chrystusa, za prawd\u0119, za katolicki Ko\u015bci\u00f3\u0142, za swobod\u0119 ludzkiego sumienia. Wida\u0107, \u017ce \u015bwiat ma\u0142o si\u0119 zmienia i \u017ce nienawi\u015b\u0107 Boga wyrabia zawsze w duszach to dzikie okrucie\u0144stwo, kt\u00f3re nie mo\u017ce nasyci\u0107 si\u0119 inaczej, jak widokiem m\u0119ki i \u015bmierci.<\/p>\r\n\r\n<p>Ale powt\u00f3re jest w tych dziejach katolickiego Meksyku co\u015b, co powinno jednak zastanowi\u0107 i do rodzaju rachunku sumienia nas pobudzi\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>Gdyby tak u nas przypadkiem &#8211; co, przecie\u017c wykluczone nie jest &#8211; dosta\u0142a si\u0119 kiedy\u015b w\u0142adza i si\u0142a do r\u0105k wrog\u00f3w Ko\u015bcio\u0142a! Gdyby i u nas wybuch\u0142o takie prze\u015bladowanie, kt\u00f3re postawi\u0142oby wielu z nas przed wyborem, zaparcia si\u0119 Chrystusa lub m\u0119ki i \u015bmierci! Czy du\u017co znalaz\u0142oby si\u0119 m\u0119czennik\u00f3w?<\/p>\r\n\r\n<p>B\u00f3g jeden to wie, ale po ludzku mo\u017cna do\u015b\u0107 mocno w\u0105tpi\u0107, \u017ceby nasze spo\u0142ecze\u0144stwo zachowa\u0142o si\u0119 tak, jak meksyka\u0144skie. Za ma\u0142o u nas \u017cywej, bezwzgl\u0119dnie silnej wiary, za ma\u0142o \u015bwi\u0119tego zapa\u0142u dla katolickiej sprawy, za ma\u0142o gor\u0105cego przywi\u0105zania do Chrystusa Kr\u00f3la. Ca\u0142e mn\u00f3stwo ludzi \u017cyje u nas religijn\u0105 rutyn\u0105; inne mn\u00f3stwo stosuje w swem chrze\u015bcija\u0144skim \u017cyciu kompromisy ze \u015bwiatem, a nawet ze zdecydowanymi wrogami Ko\u015bcio\u0142a; w\u015br\u00f3d inteligencji bardzo ma\u0142o kto bierze sw\u0105 wiar\u0119 absolutnie na serio, jako bezwarunkow\u0105 prawd\u0119 i jako naka\u017c etyczny tak powa\u017cny, \u017ce musz\u0105 wobec niego ust\u0105pi\u0107 nietylko zewn\u0119trzne, ale wewn\u0119trzne przeciwne si\u0142y. U jednych na pierwszymi planie sprawy materialne u innych polityka, u innych wiedza lub sztuka, u innych ciasne k\u00f3\u0142ko spraw rodzinnych albo wprost osobisty egoizm. W takiem spo\u0142ecze\u0144stwie materja\u0142u na m\u0119czennik\u00f3w nie wiele.<\/p>\r\n\r\n<p>Ot\u00f3\u017c to s\u0105 sprawy, nad kt\u00f3remi trzebaby si\u0119 zastanawia\u0107 powa\u017cnie, bo, cho\u0107 mo\u017ce prze\u015bladowania u nas nie b\u0119dzie, jest rzecz\u0105 jasn\u0105, \u017ce, kto nie potrafi\u0142by umrze\u0107 dla swej wiary, ten, z tej wiary ani \u017cy\u0107 prawdziwie nie b\u0119dzie, tylko niedbale, po\u0142owicznie i letnio. Trzeba wi\u0119c u nas bardzo wiele wysi\u0142k\u00f3w, by nasze \u017cycie duchowne istotnie pog\u0142\u0119bi\u0107. Trzeba szerzy\u0107 znajomo\u015b\u0107 naszej \u015bwi\u0119tej wiary, i niez\u0142omne przekonanie o jej rzeczywisto\u015bci przedmiotowej; trzeba wyrabia\u0107 katolickie zasady w powa\u017cnych, o ile mo\u017cno\u015bci zamkni\u0119tych rekolekcjach, kt\u00f3re zagranic\u0105 zrobi\u0142y ju\u017c i robi\u0105 tak niezmiernie wiele dobrego; trzeba, ale to koniecznie trzeba rozwija\u0107 wsp\u00f3\u0142\u017cycie z Ko\u015bcio\u0142em, serdeczne zainteresowanie jego sprawami, cze\u015b\u0107, mi\u0142o\u015b\u0107, pos\u0142usze\u0144stwo dla jego g\u0142owy; trzeba przez cz\u0119st\u0105 a dobr\u0105 Komuni\u0119 \u015bwi\u0119t\u0105, nietylko kobiet lecz m\u0119\u017cczyzn, rozwija\u0107 bliskie osobiste stosunki z \u017cywym obecnym w\u015br\u00f3d nas Chrystusem; trzeba uczy\u0107 si\u0119 \u015bmia\u0142o, bez ludzkiego wzgl\u0119du, nie tylko w ko\u015bciele i domowem zaciszu, ale wsz\u0119dzie przyznawa\u0107 si\u0119 do Niego ca\u0142kowicie, jako do najwy\u017cszego Prawodawcy i Kr\u00f3la. Bez tych cn\u00f3t nie by\u0142oby w Meksyku, nie by\u0142o i nie b\u0119dzie nigdzie prawdziwie wybitnych s\u0142ug Bo\u017cych. Je\u015bli nasza Polska w nich nie post\u0105pi, zostaniemy na zawsze tem drzewem p\u0142onnem z ewangelji, kt\u00f3re ma sw\u00f3j katolicyzm w li\u015bciach tylko, li\u015bciach form, uczu\u0107, frazes\u00f3w, gest\u00f3w i niekt\u00f3rych nawyknie\u0144, ale nie w owocach czynu i ofiary. Ale po trzecie &#8211; je\u017celi powinni\u015bmy na\u015bladowa\u0107 Meksyk w jego ca\u0142kowito\u015bci wiary i p\u0142omiennym dla sprawy Bo\u017cej zapale, nie powinni\u015bmy i\u015b\u0107 za jego przyk\u0142adem w innej rzeczy, w kt\u00f3rej on niestety mocno zawini\u0142. Katolicy tego bohaterskiego narodu, minio ca\u0142ej swej gorliwo\u015bci, mimo bezprzyk\u0142adnego po\u015bwi\u0119cenia, nie umieli si\u0119 organizowa\u0107 w publicznem \u017cyciu, nie umieli w rzeczywisto\u015bci swego pa\u0144stwowego i spo\u0142ecznego ustroju uznawa\u0107 czynem tego Chrystusa Kr\u00f3la, dla kt\u00f3rego mieli w sercu tyle gor\u0105cych uczu\u0107. Nie by\u0142o do\u015b\u0107 zgody, nie by\u0142o umiej\u0119tno\u015bci po\u015bwi\u0119cenia dla sprawy Bo\u017cej politycznych upodoba\u0144 czy sympatyj, nie by\u0142o do\u015b\u0107 sprawno\u015bci, systematyczno\u015bci, konsekwencji w pe\u0142nieniu obywatelskich, zw\u0142aszcza wyborczych obowi\u0105zk\u00f3w.<\/p>\r\n\r\n<p>I tak si\u0119 sta\u0142o, \u017ce nad narodem, w olbrzymiej wi\u0119kszo\u015bci katolickim i to g\u0142\u0119boko katolickim zapanowa\u0142a garstka \u0142otr\u00f3w bez czci i wiary, kt\u00f3ra nielito\u015bciwie uciska wierne Ko\u015bcio\u0142a dzieci. A w tej chwili, gdy wszystkie arterie spo\u0142ecznego organizmu dosta\u0142y si\u0119 w moc wroga, jest ju\u017c bardzo trudno zdoby\u0107 si\u0119 na skuteczny op\u00f3r.<\/p>\r\n\r\n<p>To samo niebezpiecze\u0144stwo zagra\u017ca w bardzo wielkiej mierze nam Polakom. Modli\u0107 si\u0119 jeszcze jako tako umiemy, do miejsc cudownych pielgrzymowa\u0107 si\u0119 nie lenimy, dajemy nawet na msz\u0119 \u015bwi\u0119t\u0105 i ch\u0119tnie nale\u017cymy do tercjarstwa czy \u017cywego r\u00f3\u017ca\u0144ca ale o wprowadzeniu katolicyzmu w praktyk\u0119 publicznego \u017cycia nie mamy poj\u0119cia. Du\u017co pqrtii wywiesza u nas, szczeg\u00f3lnie w czasie wybor\u00f3w, katolickie has\u0142a, ale prawie \u017ce niema takiej, co istotnie szuka\u0142aby tylko kr\u00f3lestwa Bo\u017cego i sprawiedliwo\u015bci jego. Dla ka\u017cdej prawie jest najdro\u017cszy egoizm partyjny, a cz\u0119sto egoizm osobisty przyw\u00f3dc\u00f3w. I ka\u017cdy prawie w \u017cyciu publicznem got\u00f3w jest wyprze\u0107 si\u0119 Boga i Chrystusa i Ko\u015bcio\u0142a. Ch\u0142op p\u00f3jdzie na \u015blepo za wodzami, kt\u00f3rzy mu obiecaj\u0105 pa\u0144skie grunta, nie pytaj\u0105c o to, czy ci sami wodzowie nie zburz\u0105 mu samych podstaw chrze\u015bcija\u0144skiego ustroju; robotnik da si\u0119 prowadzi\u0107 na pasku socjalistycznej agitacji, bo dba tylko o polepszenie bytu materialnego, a nie troszczy si\u0119 o wiar\u0119 i jej zastosowanie; inni b\u0119d\u0105 dla materialnego interesu sprzymierza\u0107 si\u0119 z \u017cydami, gotowi zamkn\u0105\u0107 oczy na najzgubniejsze ich wp\u0142ywy; inni jeszcze b\u0119d\u0105 spokojnie tolerowa\u0107 protestanckie wp\u0142ywy na nasz\u0105 m\u0142odzie\u017c, by nie zrazi\u0107 ameryka\u0144skich dobrodziej\u00f3w; inni usun\u0105 na drugi czy trzeci plan wszystkie wzgl\u0119dy religijne, gdy rzekomy interes \u00c5\u00a5narodu\u00c5\u00a4 w gr\u0119 wchodzi. I tak si\u0119 u nas dzieje, \u017ce cho\u0107 wszyscy prawie s\u0105 katolikami, Ko\u015bci\u00f3\u0142 prawie \u017ce nie ma bezwzgl\u0119dnie oddanych obro\u0144c\u00f3w. Wszyscy s\u0105 katolikami, wszyscy wywieszaj\u0105 sztandary i has\u0142a katolickie, ale&#8230; przypomina si\u0119, a mo\u017ce a\u017c nadto dobitnie przypomni si\u0119 kiedy\u015b bajka poety: &#8222;w\u015br\u00f3d serdecznych przyjaci\u00f3\u0142 pisy zaj\u0105ca zjad\u0142y&#8221;. \u0141atwo mog\u0142oby si\u0119 zdarzy\u0107, \u017ceby tym zaj\u0105cem by\u0142a wiara i katolicki Ko\u015bci\u00f3\u0142. Je\u017celi bowiem tak, jak dot\u0105d, nikt za nim prawdziwie si\u0119 nie ujmie, w\u015br\u00f3d k\u0142\u00f3tni katolickich stronnictw mo\u017ce przyj\u015b\u0107 do w\u0142adzy taki ob\u00f3z, co wyp\u0119dzi nam Boga ze szko\u0142y, z rodziny, z warsztatu, z sali sejmowej, z ca\u0142ego \u017cycia. A gdy to raz si\u0119 stanie, b\u0119dzie bardzo a bardzo trudno mimo najlepszej woli, z mocy tyran\u00f3w si\u0119 wydosta\u0107.<\/p>\r\n\r\n<p>Pan Jezus kaza\u0142 si\u0119 uczy\u0107, nawet od wrog\u00f3w i zwa\u017ca\u0107 pilnie na &#8222;znaki czas\u00f3w&#8221;. Oby pi\u0119kne ale i smutne dzieje dzisiejszego Meksyku da\u0142y nam powa\u017cnie do my\u015blenia i skierowa\u0142y nas na drog\u0119 konsekwentnego katolickiego czynu!<\/p>\r\n\r\n<p><strong><em>ks.Antoni Dragon<\/em><\/strong><\/p>\r\n\r\n<p>O m\u0119cze\u0144skim Meksyku, Krak\u00f3w 1928, ss.58<\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p>Za: <a href=\"http:\/\/www.omp.lublin.pl\/lektury.php?autor=103&amp;artykul=0\" target=\"_blank\">Organizacja Monarchist\u00f3w Polskich<\/a><\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Jeste\u015bmy w obecnej chwili \u015bwiadkami dziwnego zjawiska. W naszych oczach, jawnie i publicznie leje si\u0119 strumieniami krew m\u0119cze\u0144ska; w naszych dniach spe\u0142niaj\u0105 si\u0119 na Ko\u015bciele i wyznawcach Chrystusa tak okrutne zbrodnie, \u017ce mog\u0105 zupe\u0142nie i\u015b\u0107 w por\u00f3wnanie z prze\u015bladowaniami chrze\u015bcijan za Nerona czy Dioklecjana a \u015bwiat milczy. Milczy ten \u015bwiat, kt\u00f3ry potrafi si\u0119 oburza\u0107 ka\u017cdem [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[66],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9056"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=9056"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9056\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=9056"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=9056"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=9056"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}