{"id":65591,"date":"2012-12-24T22:17:08","date_gmt":"2012-12-25T03:17:08","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=65591"},"modified":"2017-11-20T11:49:38","modified_gmt":"2017-11-20T16:49:38","slug":"swieta-w-nowogrodzkiej-stronie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=65591","title":{"rendered":"\u015awi\u0119ta w nowogr\u00f3dzkiej stronie"},"content":{"rendered":"<p><small>Dodano: 2012-12-23 10:17 pm<\/small><\/p>\r\n<p>Czombr\u00f3w, by\u0107 mo\u017ce Mickiewiczowskie Soplicowo, maj\u0105tek le\u017c\u0105cy zaledwie 16 kilometr\u00f3w od Nowogr\u00f3dka, w g\u0142\u0119bokim grudniowym \u015bniegu dost\u0119pny by\u0142 tylko saniami. Na szcz\u0119\u015bcie nawet w \u015bnie\u017cnej zamieci trudno by\u0142oby zab\u0142\u0105dzi\u0107: z biegn\u0105cego z Nowogr\u00f3dka go\u015bci\u0144ca walowskiego wystarczy\u0142o skr\u0119ci\u0107 przed Wal\u00f3wk\u0105 w prawo, by pozosta\u0142a jeszcze tylko wiorsta z niewielkim ok\u0142adem, drog\u0105 wznosz\u0105c\u0105 si\u0119 lekko \u201ena pag\u00f3rek niewielki\u201d. A tam ju\u017c czeka\u0142a brama, co to \u201ena o\u015bcie\u017c otwarta przechodniom og\u0142asza, \u017ce go\u015bcinna i innych w go\u015bcin\u0119 zaprasza\u201d.<\/p>\r\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft\" style=\"margin: 10px;\" src=\"http:\/\/m3.naszdziennik.pl\/z\/450,253,3b509b4f7984dcad4359a7dca1f873b1d5a20210.jpg\" alt=\"\" width=\"159\" height=\"253\" align=\"left\">W roku 1856, na szcz\u0119\u015bcie dla mnie, poluj\u0105cej w starych listach na codzienne \u017cycie, nie wszyscy cz\u0142onkowie rodziny zjechali do Czombrowa na \u015bwi\u0119ta i tych nieobecnych trzeba by\u0142o potem poinformowa\u0107, jak przesz\u0142y. Najm\u0142odszy syn moich praprapradziadk\u00f3w Benedykty i Kazimierza Karpowicz\u00f3w, Julian, w tym czasie studiowa\u0142 prawo w Petersburgu i z niewiadomych przyczyn do domu nie dotar\u0142, wi\u0119c jego siostra Alojza skwapliwie zrelacjonowa\u0142a mu w li\u015bcie najwa\u017cniejsze &#8211; jej zdaniem &#8211; nowinki. Jak dla dzieci g\u0142\u00f3wn\u0105 atrakcj\u0105 \u015bwi\u0105t s\u0105 zawsze s\u0142odko\u015bci, prezenty, no i choinka (zwana w tamtych czasach i w tamtych stronach \u201edrzewkiem\u201d), tak dla dwudziestotrzyletniej panny jeszcze na wydaniu najwi\u0119ksze prze\u017cycie stanowi\u0142y towarzyskie spotkania. O domowych pieleszach nie pisze Alojza ani s\u0142owa. Nawet wzmianka o Wigilii, zwanej tutaj Kucj\u0105, pada tylko przy omawianiu wielkiego balu u marsza\u0142kostwa Niezabytowskich w Sworotwie, kt\u00f3remu po\u015bwi\u0119cone jest p\u00f3\u0142 listu. Siostra troszk\u0119 zazdro\u015bci bratu wielkiego \u015bwiata, bo wyra\u017anie daje do zrozumienia, \u017ce i na prowincji mo\u017cna si\u0119 hucznie zabawi\u0107, lecz jednak nie wszystko jej si\u0119 na wielkopa\u0144skim przyj\u0119ciu podoba. Jest zbyt\u2026 cudzoziemskie. W dalszej cz\u0119\u015bci listu okazuje si\u0119, \u017ce nie ma to jak swojska zabawa w gronie najbli\u017cszych. Na Trzy Kr\u00f3le panna wraz z drugim bratem Kaziem uda\u0142a si\u0119 do niedalekich Haciszcz, gdzie \u201ekilka m\u0142odych by\u0142o panienek, kilku m\u0119\u017cczyzn, a \u017ce na ochocie do ta\u0144ca nie zbywa\u0142o, o tym pewno nie w\u0105tpisz, gdzie\u017c milej i swobodniej zabawi\u0107 si\u0119 mo\u017cna jak w k\u00f3\u0142ku familijnym? Ja bym podobnego wieczorku na \u017caden naj\u015bwietniejszy nie zamieni\u0142a\u201d.<\/p>\r\n<p><strong>Bezgrzeszne lata<\/strong><\/p>\r\n<p>Czas p\u0142yn\u0105\u0142, Julian przyjecha\u0142 z Petersburga, obj\u0105\u0142 Czombr\u00f3w i o\u017ceni\u0142 si\u0119 z Karolin\u0105 Bu\u0142hak\u00f3wn\u0105, ciotk\u0105, a zarazem matk\u0105 chrzestn\u0105 Jana Bu\u0142haka. Odt\u0105d nawi\u0105za\u0142y si\u0119 bardzo serdeczne stosunki z dworem w Ostaszynie nale\u017c\u0105cym do nowego szwagra, Walerego Bu\u0142haka, ojca s\u0142ynnego fotografika. Odwiedzano si\u0119 wzajemnie, kwit\u0142a korespondencja, a dwaj cioteczni bracia, Karol Karpowicz i Jan Bu\u0142hak, ca\u0142e \u017cycie byli sobie bliscy jak rodzeni.<\/p>\r\n<p>Karol, m\u00f3j pradziadek, zosta\u0142 nast\u0119pnym panem na Czombrowie. I zn\u00f3w na moje szcz\u0119\u015bcie pojawia si\u0119 kolejna pisz\u0105ca czombrowska panienka, jego dwunastoletnia c\u00f3rka Zula. Tym razem nie s\u0105 to listy, lecz pami\u0119tnik. Cenny, bo na \u017cycie codzienne w kresowym dworze w roku 1911 mo\u017cna spojrze\u0107 oczami dziecka.<\/p>\r\n<p>Bo\u017ce Narodzenie tego roku by\u0142o smutne, gdy\u017c na wiosn\u0119 umar\u0142 dziadunio Julian. Z powodu \u017ca\u0142oby nie stan\u0119\u0142o w salonie przystrojone \u201edrzewko Bo\u017cego Narodzenia\u201d, a prezenty, zwykle po cichu pod nie podk\u0142adane, wr\u0119czy\u0142y dzieciom mama z babuni\u0105. Na tej samej zasadzie jak Alojza prze\u017cywa\u0142a spotkania towarzyskie, Zula dok\u0142adnie zapisuje, co dosta\u0142a ona sama i jej trzej bracia. \u201eJ\u00f3zio otrzyma\u0142 od Mamy scyzoryk, a od Babuni 2 ruble, ja otrzyma\u0142am no\u017cyczki i ksi\u0105\u017ck\u0119 \u2019Hela\u2019. Janusz szelki i ma\u0142e tafelki do uk\u0142adania. Litu\u015b szabelk\u0119, ksi\u0105\u017ceczk\u0119 z rysunkami do rysowania i o\u0142\u00f3wki kolorowe\u201d. Rzeczy raczej skromne, cho\u0107 nie jest to dom ubogi. Takie by\u0142o w\u00f3wczas wychowanie, a prezent mia\u0142 by\u0107 nie drogi, lecz dany z serca i sprawi\u0107 rado\u015b\u0107. Jeszcze jedno okaza\u0142o si\u0119 dla dziewczynki r\u00f3wnie godne odnotowania jak dla doros\u0142ej panny bale. A mianowicie pogoda, od kt\u00f3rej zale\u017cy, czy mo\u017cna si\u0119 bawi\u0107 na dworze. Przed samymi \u015bwi\u0119tami \u201e\u015bniegu by\u0142o bardzo ma\u0142o, ale od wczoraj by\u0142a taka straszna zawieja, \u017ce teraz \u015bniegu jest po kolana\u201d. I to kolejna frajda dla czombrowskiej czw\u00f3rki. Bo mo\u017cna poszale\u0107 na \u015blizgawce i sankach albo ulepi\u0107 \u015bniegow\u0105 \u201ebab\u0119\u201d, kt\u00f3ra raz si\u0119 w nocy wywr\u00f3ci\u0142a i trzeba j\u0105 by\u0142o nazajutrz naprawia\u0107 &#8211; co te\u017c zosta\u0142o skrupulatnie zarejestrowane. Gdy pogoda wi\u0119zi\u0142a Zul\u0119 i jej braci w domu, pozostawa\u0142a \u015blepa babka, latarnia czarnoksi\u0119ska, tak zwane panoczki, czyli w\u0142asnor\u0119cznie przez dzieci zrobione ga\u0142gankowe ludziki, oraz figle z ukochan\u0105 foksterierk\u0105 Bek\u0105. Starsi grali w szachy, we dworze by\u0142 te\u017c umilaj\u0105cy zimowe wieczory gramofon. Taki z tr\u0105b\u0105.<\/p>\r\n<p>28 grudnia, a wi\u0119c w przepisowym okresie \u015bwi\u0105tecznych wizyt, czombrowska czw\u00f3rka pojecha\u0142a do pani Sznigierowej, u kt\u00f3rej go\u015bci\u0142a synowa Rosjanka z dwiema c\u00f3reczkami. \u201eDziewczynki s\u0105 bardzo milutkie &#8211; pisze Zula &#8211; tylko szkoda, \u017ce s\u0105 Rosjanki i nie rozumiej\u0105 po polsku\u201d. Na przyjazd go\u015bci zapalono \u015bwieczki na choince, pod kt\u00f3r\u0105 le\u017ca\u0142y prezenty. By\u0142y to \u201ezabawki, kt\u00f3re my poprzedniego dnia (\u2026) dali\u015bmy dla dziewczynek, i siedzia\u0142y dwie ogromne lalki z ga\u0142gank\u00f3w, kt\u00f3re Pani Sznigierowa zrobi\u0142a dla swoich c\u00f3reczek. Lalki te by\u0142y zrobione z ga\u0142gank\u00f3w, w\u0142osy mia\u0142y z konopi, a ubrane by\u0142y w stare sukienki dziewczynek\u201d. Znowu podarki skromne, za to od serca i zrobione w\u0142asnym przemys\u0142em. Najwa\u017cniejsze jednak dla Zulki by\u0142o to, \u017ce \u201ebawili\u015bmy si\u0119 tam doskonale w chowanego, zjedli\u015bmy du\u017co cukierk\u00f3w\u201d. Dzieci musia\u0142y solidnie si\u0119 wyszale\u0107, bo nazajutrz Zula dosta\u0142a kataru, a J\u00f3zio &#8211; jak napisa\u0142a &#8211; by\u0142 zupe\u0142nie \u201eskis\u0142y\u201d.<\/p>\r\n<p><strong>Smutne Wigilie w wielk\u0105 wojn\u0119<\/strong><\/p>\r\n<p>Czas p\u0142yn\u0105\u0142 dalej, czombrowskie dzieci ros\u0142y i w czasie pierwszej wojny \u015bwiatowej, ju\u017c jako starsze nastolatki, znalaz\u0142y si\u0119 w szko\u0142ach w Moskwie pod opiek\u0105 stryjostwa Stanis\u0142awa i Marii Karpowicz\u00f3w i pod okiem zaprzyja\u017anionego z Czombrowem tw\u00f3rcy i dyrektora polskiego gimnazjum, profesora Kazimierza Kulwiecia. Rodzice z najm\u0142odszym Litkiem zostali w domu, kt\u00f3rego po\u0142ow\u0119 zaj\u0119li na kwater\u0119 oficerowie niemieccy i austriaccy. Niedaleko, na rzece Serweczy, przebiega\u0142a linia frontu.<\/p>\r\n<p>Tamte wojenne \u015bwi\u0119ta moi pradziadkowie wyj\u0105tkowo obchodzili wed\u0142ug kalendarza prawos\u0142awnego \u201eze wzgl\u0119du na ca\u0142y dw\u00f3r, kt\u00f3ry obchodzi \u015bwi\u0119ta swoje, wed\u0142ug dawnego czasu\u201d. I tak Wigilia wed\u0142ug kalendarza gregoria\u0144skiego, \u015bwi\u0119towana przez niemieckie i c.k. wojska, dla domownik\u00f3w by\u0142a dniem \u201ecichym, spokojnym i nie\u015bwi\u0105tecznym\u201d.<\/p>\r\n<p>Panowie oficerowie, nie troszcz\u0105c si\u0119 o \u201ebiednego \u017co\u0142nierza\u201d, biesiaduj\u0105 w zajmowanej przez siebie po\u0142owie czombrowskiego domu, ale im te\u017c nieweso\u0142o. Poprosili gospodarzy o po\u017cyczenie na wiecz\u00f3r fortepianu. \u201eOdsun\u0119li wi\u0119c bursze szaf\u0119 w przedpokoju, kt\u00f3r\u0105 by\u0142y zastawione drzwi do zajmowanego przez nas salonu, i fortepian pojecha\u0142 do Austriak\u00f3w. Za fortepianem i ja wyszed\u0142em, i tu mnie zaprosili oficerowie do siebie na szklank\u0119 wina. Przeby\u0142em u nich mo\u017ce p\u00f3\u0142 godziny. (\u2026) Co chwila jednak rozmowa rwa\u0142a si\u0119, a na twarzach zjawia\u0142o si\u0119 zamy\u015blenie, strapienie wewn\u0119trzne. Najwidoczniej my\u015bl bieg\u0142a tam gdzie\u015b na po\u0142udnie, na W\u0119gry, do swoich, do rodzin. (\u2026) Zebranie to, ten wiecz\u00f3r wigilijny, smutne nadzwyczaj zostawi\u0142 po sobie wra\u017cenie. Wida\u0107 by\u0142o, \u017ce tym ludziom dusze p\u0142acz\u0105, cho\u0107 twarze sil\u0105 si\u0119 na u\u015bmiech. Nawet szampan nie m\u00f3g\u0142 wyp\u0142oszy\u0107 t\u0119sknych uczu\u0107 i my\u015bli\u201d.<\/p>\r\n<p>Drugiego dnia \u015bwi\u0105t w Czombrowie zosta\u0142a odprawiona Msza polowa. O\u0142tarz stan\u0105\u0142 w odrynie, czyli w stodole, a celebrowa\u0142 pop wschodniego obrz\u0105dku po rumu\u0144sku. \u201eNie by\u0142em na tej mszy &#8211; pisze pradziadek &#8211; poniewa\u017c czu\u0142em si\u0119 troch\u0119 przezi\u0119biony i nie wychodzi\u0142em na podw\u00f3rze z pokoju\u201d.<\/p>\r\n<p>Solidarnie z prawos\u0142awn\u0105 s\u0142u\u017cb\u0105 i w\u0142o\u015bcia\u0144stwem pradziadkowie zacz\u0119li \u015bwi\u0119towa\u0107 6 stycznia. \u201eWigilia wed\u0142ug starego stylu. Ca\u0142a nasza s\u0142u\u017cba w tym dniu urz\u0105dza wigilijn\u0105 wieczerz\u0119. My nie chcemy si\u0119 wyr\u00f3\u017cnia\u0107 i te\u017c dzisiaj urz\u0105dzamy wieczerz\u0119. Nikogo z go\u015bci nie mamy, je\u015bli nie liczy\u0107 p. Malwiny Fiedorowskiej, nauczycielki z Sorgowicz, sp\u0119dzaj\u0105cej u nas kilka dni \u015bwi\u0105t\u201d. Austriacy zachowali si\u0119 grzecznie i przys\u0142ali pani Malwinie w podarunku malutk\u0105 choineczk\u0119, a prababci Marii tort.<\/p>\r\n<p>Wojenne Bo\u017ce Narodzenia dla nikogo nie by\u0142y \u0142atwe. W te dni pragnie si\u0119 by\u0107 z najbli\u017cszymi, a tymczasem Zulka, J\u00f3zio i Janusz s\u0105 daleko, odgrodzeni teatrem wojny. Pradziadek martwi si\u0119 o nich. \u201eCa\u0142y dzie\u0144 stoj\u0105 mi w my\u015bli dzieci w Moskwie. Jak oni tam \u017cyj\u0105? Jak sp\u0119dzaj\u0105 \u015bwi\u0119ta? U kogo mieszkaj\u0105 i jak daj\u0105 sobie rad\u0119 bez mojej pomocy pieni\u0119\u017cnej?\u201d.<\/p>\r\n<p><strong>W dwudziestoleciu<\/strong><\/p>\r\n<p>Pod koniec wojny dzieci ca\u0142e i zdrowe wr\u00f3ci\u0142y z Moskwy (mia\u0142y tam okazj\u0119 widzie\u0107 przemawiaj\u0105cego na wiecu Lenina), lecz zaraz zacz\u0119\u0142a si\u0119 wojna z Sowietami. \u015awi\u0119ta 1919 roku wypad\u0142y w kilkunastomiesi\u0119cznej przerwie mi\u0119dzy dwiema jej fazami. Rodzina zn\u00f3w jest niekompletna, bo starsi synowie w wojsku. O tych \u015bwi\u0119tach wiadomo, \u017ce woroncza\u0144ska szko\u0142a wystawi\u0142a wtedy w pomieszczeniach dawnej czombrowskiej gorzelni jase\u0142ka. Niestety, wskutek agitacji bolszewickiej nie dopisa\u0142a wiejska publiczno\u015b\u0107. Nazajutrz jednak ch\u0142opi zreflektowali si\u0119 i wys\u0142ali swego przedstawiciela z pro\u015bb\u0105, by powt\u00f3rzy\u0107 przedstawienie. Obiecali, \u017ce tym razem przyjd\u0105 wszyscy, i tak si\u0119 te\u017c sta\u0142o. Kto wie, mo\u017ce na t\u0119 zmian\u0119 decyzji wp\u0142yn\u0119\u0142o r\u00f3wnie\u017c solidarne z wsi\u0105 obchodzenie \u015bwi\u0105t przez dw\u00f3r w czasie wojny.<\/p>\r\n<p>W mi\u0119dzywojniu \u015bwi\u0119ta bywa\u0142y r\u00f3\u017cne. Raz ciche, jak w 1920 r., kiedy \u201enigdzie nie je\u017adzili\u015bmy, a i u nas nikt nie by\u0142 z wyj\u0105tkiem ciotki Marysi Bronowskiej i J\u00f3zefa Puzinowskiego\u201d, innym zn\u00f3w razem go\u015bcinny dw\u00f3r p\u0119ka\u0142 w szwach. Pami\u0119tano te\u017c o wsi. W Czombrowie by\u0142 taki zwyczaj, \u017ce jeszcze przed \u015bwi\u0119tami katolickie ch\u0142opskie rodziny dostawa\u0142y worek owsa i g\u0142\u00f3wk\u0119 sera z dworskiej serowarni (a ser dobry by\u0142, zamawiano go nawet do Warszawy).<\/p>\r\n<p>Na Pasterk\u0119 rzadko je\u017cd\u017cono &#8211; parafia znajdowa\u0142a si\u0119 w Starojelni i nie zawsze stan dr\u00f3g pozwala\u0142 na nocn\u0105 wypraw\u0119. Wigilia odbywa\u0142a si\u0119 najcz\u0119\u015bciej w swoim gronie, potem nast\u0119powa\u0142 okres rodzinnych i s\u0105siedzkich odwiedzin trwaj\u0105cy a\u017c do Trzech Kr\u00f3li. Na pierwszy dzie\u0144 \u015bwi\u0105t prosili zawsze pa\u0144stwo Adam i Ewelina Brzozowscy z s\u0105siedniego Izabelina. Imieniny ich wypada\u0142y w Wigili\u0119, wi\u0119c przyjaci\u00f3\u0142 zapraszali dnia nast\u0119pnego. W tych towarzyskich konfiguracjach uczestniczy\u0142y te\u017c pobliskie dwory w Sto\u0142owiczach, Mondzinie, Kot\u0142owie, Rusocinie i Woro\u0144czy.<\/p>\r\n<p>Wigilijn\u0105 wieczerz\u0119 podawano w sto\u0142owym, potem wszyscy przechodzili do salonu na kol\u0119dy. Tu sta\u0142a choinka, a pod ni\u0105 le\u017ca\u0142y prezenty, pod\u0142o\u017cone wcze\u015bniej przez \u015bw. Miko\u0142aja przez okno. Dzieci w tym pokoleniu dostawa\u0142y te\u017c raczej skromne podarki. By\u0142y to przewa\u017cnie drobne zabawki nakr\u0119cane na kluczyk, gry, ksi\u0105\u017cki, o\u0142owiane \u017co\u0142nierzyki, \u0142akocie.<\/p>\r\n<p>Drzewko przystraja\u0142y ozdoby w\u0142asnej produkcji: \u0142a\u0144cuchy ze s\u0142omy, oklejane papierem wydmuszki, anielskie w\u0142osy, cukierki, lukrowane pierniczki, orzechy malowane na z\u0142oto, na szczycie by\u0142 anio\u0142 lub gwiazda. Szklane bombki zdarza\u0142y si\u0119 rzadko. Zamiast nich wisia\u0142y jedyne w swoim rodzaju naturalne bombki, kt\u00f3rym warto po\u015bwi\u0119ci\u0107 dwa s\u0142owa. W tamtych stronach nadal cz\u0119sto spotyka si\u0119 odmian\u0119 jab\u0142ek zwanych pepinkami. S\u0105 to ma\u0142e okr\u0105g\u0142e jab\u0142uszka z szeroko rozlanym intensywnie czerwonym rumie\u0144cem. Dojrzewaj\u0105ce we wrze\u015bniowym s\u0142o\u0144cu, z daleka wygl\u0105daj\u0105 jak czerwone kule ze z\u0142otymi blikami, na kt\u00f3rych ta\u0144czy \u015bwiat\u0142o. \u0141atwo sobie wyobrazi\u0107, jak pi\u0119knie musia\u0142y l\u015bni\u0107 w migotliwym blasku choinkowych \u015bwieczek. Zreszt\u0105 \u015bwieczki te\u017c by\u0142y atrakcj\u0105 &#8211; dzieci uwielbia\u0142y wymienia\u0107 w lichtarzykach te wypalone.<\/p>\r\n<p>Wigilijna uczta zaczyna\u0142a si\u0119 od przer\u00f3\u017cnych \u015bledzi z dodatkami, a w\u015br\u00f3d nich znajdowa\u0142 si\u0119 te\u017c siekany, a potem przemy\u015blnie u\u0142o\u017cony na p\u00f3\u0142misku z g\u0142ow\u0105 i ogonem. Nast\u0119pnie wje\u017cd\u017ca\u0142y ryby w galarecie, sma\u017cone i faszerowane. Do tego kieliszek wina, nigdy w\u00f3dka. Picie w\u00f3dki przy Wigilii by\u0142o w z\u0142ym tonie. Potem barszcz lub grzybowa, z obotwi\u0105zkowo pieczonymi uszkami z grzybowym farszem (wszak grzyb\u00f3w &#8211; jak s\u0142usznie napisa\u0142 wieszcz Adam &#8211; by\u0142o tu w br\u00f3d).<\/p>\r\n<p>Dwie potrawy podawano wy\u0142\u0105cznie dla tradycji, cho\u0107 u nikogo nie budzi\u0142y entuzjazmu, a ju\u017c zw\u0142aszcza u dzieci. By\u0142a to kutia i kisiel owsiany. Za to ciasta i s\u0142odycze lubili wszyscy. Mak od \u0142ama\u0144c\u00f3w z makiem mia\u0142 nawet swoj\u0105 w\u0142asn\u0105 kryszta\u0142ow\u0105 salaterk\u0119, u\u017cywan\u0105 raz w roku tylko z tej okazji. U\u0142o\u017cone na p\u00f3\u0142misku cieniutkie paski ciasta, czyli \u0142ama\u0144ce, by\u0142y, jak na to wskazuje nazwa, bardzo kruche. Postne, zagniecione z m\u0105ki i z wody ciasto musia\u0142o by\u0107 jak najcieniej rozwa\u0142kowane. Nie tak \u0142atwo by\u0142o je upiec, bo szybko si\u0119 przypala\u0142o. Towarzyszy\u0142 im obowi\u0105zkowy kompot z suszu, kisiel \u017curawinowy (\u017curawiny powinny by\u0107 przemro\u017cone, tote\u017c zbierano je na bagnie tu\u017c przed Wigili\u0105) i mleczko makowe. A z ciast wzi\u0119ciem cieszy\u0142y si\u0119 strucla i piernik oraz dwie specjalno\u015bci domu, czyli pierniczki \u201eGo\u015bcie jad\u0105!\u201d (nazwa bra\u0142a si\u0119 st\u0105d, \u017ce trzymane w szklanym s\u0142oju na szafie codziennie czeka\u0142y na go\u015bci) oraz ulubiony przez pradziadka Karola s\u0142ynny tort makowy czombrowski, kt\u00f3ry u nas do tej pory rz\u0105dzi na stole w ka\u017cde \u015bwi\u0119ta. Jest to wilgotna masa makowa zamkni\u0119ta szczelnie w cienkiej otoczce p\u00f3\u0142francuskiego ciasta. Pejza\u017cu \u015bwi\u0105tecznego \u0142asowania dope\u0142nia\u0142y orzechy, pomara\u0144cze i czekoladki oraz domowe nalewki.<\/p>\r\n<p><strong>I jeszcze w bratnim Ostaszynie<\/strong><\/p>\r\n<p>Wieczerz\u0119 wigilijn\u0105 z czas\u00f3w swego dzieci\u0144stwa wr\u0119cz malarsko opisa\u0142 Jan Bu\u0142hak we wspomnieniach zatytu\u0142owanych \u201eKraj lat dziecinnych\u201d. Mia\u0142 w\u00f3wczas sze\u015b\u0107 lat, by\u0142 rok 1882. Ma\u0142y ch\u0142opiec oczywi\u015bcie czeka\u0142 przede wszystkim na choink\u0119 i na s\u0142odko\u015bci. Nie interesowa\u0142y go ani \u201e\u015bledzie z garniturem\u201d, ani \u201enieodzowny kwasek z uszkami nadziewanymi grzybami, ani szczupaki, liny, karasie &#8211; czasem sandacze &#8211; podawane w galarecie, sma\u017cone lub faszerowane\u201d. Kisiel owsiany by\u0142 przez niego traktowany z pogard\u0105 jako niesmaczny, md\u0142y i kwaskowaty, ale niestety koniecznie \u201etrzeba by\u0142o cho\u0107by skosztowa\u0107, \u017ceby zado\u015b\u0107 uczyni\u0107 tradycji i mie\u0107 prawo dorwa\u0107 si\u0119 do ry\u017cu z rodzynkami, kompotu z jab\u0142ek, gruszek i \u015bliwek, do \u0142ama\u0144c\u00f3w z makiem i innych podobnych specja\u0142\u00f3w\u201d. Najwa\u017cniejsze w tym wszystkim za\u015b by\u0142o to, \u017ce \u201edo ka\u017cdej potrawy wchodzi\u0142o jako ingrediencja &#8211; serce, do ka\u017cdego k\u0119sa spo\u017cywanego jad\u0142a &#8211; poczciwa intencja\u201d. Bo przecie\u017c \u201euczucie tkwi\u0142o w ka\u017cdej kruszynie domowego chleba\u201d. To ju\u017c m\u00f3wi doros\u0142y Jan Bu\u0142hak, spisuj\u0105cy wspomnienia w 1940 r., kiedy \u00f3w przywo\u0142any przez niego poczciwy \u015bwiat przestawa\u0142 istnie\u0107. Ale wtedy, podczas tamtej Wigilii, najwi\u0119ksz\u0105 frajd\u0105 dla ma\u0142ego ch\u0142opca by\u0142o \u201edrzewko\u201d, na kt\u00f3re czeka\u0142 ca\u0142y grudzie\u0144. Oto jak widzia\u0142 pierwsz\u0105 w \u017cyciu choink\u0119 przej\u0119ty sze\u015bciolatek: \u201eRojowisko kolorowych \u015bwieczek ta\u0144czy\u0142o w migotliwej aureoli, t\u0119cza barwnych iskier i po\u0142ysk\u00f3w pr\u00f3szy\u0142a \u015bwietlistym deszczem. Choinka p\u0142on\u0119\u0142a jak ogromna pochodnia i r\u00f3\u017cow\u0105 \u0142un\u0105 malowa\u0142a pok\u00f3j, a jej blaski odbija\u0142y si\u0119 w woskowej posadzce salonu i d\u0142ugimi smugami podchodzi\u0142y a\u017c do moich n\u00f3g, n\u0119c\u0105c i ci\u0105gn\u0105c ku sobie. Rzuci\u0142em si\u0119 naprz\u00f3d gwa\u0142townie i stan\u0105\u0142em przed choink\u0105, przygwo\u017cd\u017cony wzruszeniem, oniemia\u0142y z zachwytu, z oczami wpatrzonymi w zapalone lichtarzyki, \u015bwiec\u0105ce ozdoby, barwne cacka i przysmaki, kt\u00f3rymi by\u0142a obwieszona\u201d.<\/p>\r\n<p>Bo\u017ce Narodzenie. I najmilsze \u015bwi\u0105teczne wspomnienie z dzieci\u0144stwa. Nieziemski blask p\u0142on\u0105cej \u015bwiate\u0142kami choinki, najwspanialszy na \u015bwiecie samochodzik, cudnej urody ga\u0142gankowa lalka\u2026 Dobrze jest umie\u0107 &#8211; jak Jan Bu\u0142hak &#8211; si\u0119gn\u0105\u0107 do tej swojej dzieci\u0119cej cz\u0119\u015bci i cho\u0107 przez moment poczu\u0107 tamten zachwyt. Bo czy kiedykolwiek potem \u015bwiat by\u0142 taki pi\u0119kny?<\/p>\r\n<p><strong><em>Joanna Puchalska<\/em><\/strong><\/p>\r\n<p>historyk sztuki, t\u0142umacz<\/p>\r\n<p>Autorka jest prawnuczk\u0105 ostatniego dziedzica Czombrowa.<\/p>\r\n<p><span style=\"font-size: x-small;\">(FOT. ARCH. J. PUCHALSKIEJ)<\/span><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Dodano: 2012-12-23 10:17 pm Czombr\u00f3w, by\u0107 mo\u017ce Mickiewiczowskie Soplicowo, maj\u0105tek le\u017c\u0105cy zaledwie 16 kilometr\u00f3w od Nowogr\u00f3dka, w g\u0142\u0119bokim grudniowym \u015bniegu dost\u0119pny by\u0142 tylko saniami. Na szcz\u0119\u015bcie nawet w \u015bnie\u017cnej zamieci trudno by\u0142oby zab\u0142\u0105dzi\u0107: z biegn\u0105cego z Nowogr\u00f3dka go\u015bci\u0144ca walowskiego wystarczy\u0142o skr\u0119ci\u0107 przed Wal\u00f3wk\u0105 w prawo, by pozosta\u0142a jeszcze tylko wiorsta z niewielkim ok\u0142adem, drog\u0105 wznosz\u0105c\u0105 [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[5],"tags":[218,188],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/65591"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=65591"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/65591\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=65591"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=65591"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=65591"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}