{"id":65503,"date":"2012-12-22T20:34:00","date_gmt":"2012-12-23T01:34:00","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=65503"},"modified":"2012-12-22T20:54:16","modified_gmt":"2012-12-23T01:54:16","slug":"dwa-tradycjonalizmy-dwie-tradycje-jacek-bartyzel","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=65503","title":{"rendered":"Dwa tradycjonalizmy, dwie tradycje &#8211;  <em>Jacek Bartyzel<\/em>"},"content":{"rendered":"<p>Uwagi, kt\u00f3re ni\u017cej kre\u015bl\u0119, odnosz\u0105 si\u0119 &#8211; polemicznie &#8211; do artyku\u0142u p. Ronalda Laseckiego <span style=\"text-decoration: underline;\"><em><a href=\"http:\/\/www.konserwatyzm.pl\/artykul\/7885\/o-prawice-antywolnosciowa-czyli-odpowiedz-na-dwie-polemiki\">O prawic\u0119 antywolno\u015bciow\u0105, czyli odpowied\u017a na dwie polemiki<\/a><\/em><\/span>. Nie b\u0119d\u0119 wszelako odnosi\u0142 si\u0119 do cz\u0119\u015bci pierwszej tej odpowiedzi, skierowanej do p. red. Stanis\u0142awa Michalkiewicza, a to dlatego, \u017ce &#8211; pomijaj\u0105c zb\u0119dne przytyki <em>ad personam<\/em>, z g\u0142\u00f3wn\u0105 przes\u0142ank\u0105 rozumowania p. Laseckiego, i\u017c konserwatyzm i liberalizm stanowi\u0105 wzajemnie przeciwstawne sobie paradygmaty, tote\u017c opcja \u201ekonserwatywno-liberalna\u201d musi pozosta\u0107 niesp\u00f3jn\u0105 hybryd\u0105, w zupe\u0142no\u015bci si\u0119 zgadzam. Doda\u0142bym do tego jedynie, \u017ce dok\u0142adnie z tego samego powodu za niekonsekwencj\u0119 uwa\u017cam propozycj\u0119 samookre\u015blania si\u0119 prawicy jako \u201eantywolno\u015bciowej\u201d. Je\u017celi bowiem konserwatysta zdaje sobie spraw\u0119, \u017ce \u201eprawica prawdziwa\u201d, czyli tradycjonalistyczna nie jest i nie powinna by\u0107 \u201ewolno\u015bciowa\u201d, poniewa\u017c ho\u0142ubiona przez libera\u0142\u00f3w \u201ewolno\u015b\u0107\u201d w og\u00f3le jest abstrakcj\u0105 zrodzon\u0105 na gruncie nierealistycznej koncepcji cz\u0142owieka jako bytu abstrakcyjnego, \u201ecz\u0142owieka w og\u00f3le\u201d, wyizolowanej z socjologicznego kontekstu, autonomicznej i samowystarczalnej jednostki, to zdefiniowanie si\u0119 przez \u201eantywolno\u015bciowo\u015b\u0107\u201d oznacza pozostawanie nadal w zasi\u0119gu semantycznym i faktycznym tej abstrakcji, tyle \u017ce na pozycji zwyk\u0142ego przeczenia. Z drugiej za\u015b strony, konserwatysta (tradycjonalista<sup><a name=\"odeslanie_1\" href=\"http:\/\/www.legitymizm.org\/dwa-tradycjonalizmy#przypis_1\"><\/a>1<\/sup>), stoj\u0105c na gruncie koncepcji cz\u0142owieka jako bytu konkretnego, a wi\u0119c okre\u015blonego przez rozmaite, konstytuuj\u0105ce go to\u017csamo\u015bci, nie tylko mo\u017ce broni\u0107, ale jest wr\u0119cz zobligowany do obrony wszelakich \u201ewolno\u015bci konkretnych\u201d, nale\u017c\u0105cych do tych naturalnych cia\u0142 spo\u0142ecznych, kt\u00f3re wyznaczaj\u0105 ramy jego doczesnej egzystencji.<\/p>\r\n<p>Skoncentruj\u0119 si\u0119 tedy na drugiej &#8211; zreszt\u0105 o wiele bogatszej w wa\u017ckie tre\u015bci &#8211; cz\u0119\u015bci odpowiedzi p. Laseckiego, w kt\u00f3rej pr\u00f3buje on (w tonie kurtuazyjnym, co wynika z deklarowanej sympatii osobistej) dokona\u0107 refutacji pogl\u0105d\u00f3w p. Adama Tomasza Witczaka, co do kt\u00f3rych przyznaje nawet, \u017ce s\u0105 one tradycjonalistyczne, tyle \u017ce w kszta\u0142cie jego (Ronalda Laseckiego) zdaniem zbudowanym na \u201ez\u0142udzeniach\u201d i \u201epi\u0119knoduchostwie\u201d. Autor nie ukrywa przy tym, \u017ce \u017ar\u00f3d\u0142o owych (domniemanych) b\u0142\u0119d\u00f3w tego nurtu w tradycjonalizmie widzi w filozofii Arystotelesa i \u015bw. Tomasza z Akwinu. G\u0142\u00f3wn\u0105 osi\u0105 sporu czyni za\u015b problem \u017ar\u00f3d\u0142a (acz z prezentacji wynika, \u017ce raczej trybu) wy\u0142aniania si\u0119 politycznego porz\u0105dku<sup><a name=\"odeslanie_2\" href=\"http:\/\/www.legitymizm.org\/dwa-tradycjonalizmy#przypis_2\"><\/a>2<\/sup>, zarysowuj\u0105c nast\u0119puj\u0105c\u0105, ostr\u0105 i wykluczaj\u0105c\u0105 si\u0119 w jego uj\u0119ciu dychotomi\u0119: albo porz\u0105dek rodzi si\u0119 wy\u0142\u0105cznie oddolnie i spontanicznie, bez niczyjej r\u0119ki sprawczej (stanowisko przypisywane przez Autora arystotelikom i tomistom), przez narastanie i nawarstwianie si\u0119, albo porz\u0105dek powstaje (te\u017c wy\u0142\u0105cznie) odg\u00f3rnie, jako nast\u0119pstwo kreatywnego <em>fiat<\/em> w\u0142adcy (imperatora), b\u0119d\u0105cego analogonem Boga we wszech\u015bwiecie, z t\u0105 tylko r\u00f3\u017cnic\u0105, \u017ce imperator nie \u201estwarza\u201d <em>ex nihilo<\/em> (stanowisko przyjmowane przez tradycjonalizm zw\u0105cy si\u0119 <em>integralnym<\/em> i przez samego Autora). Co wi\u0119cej, z dalszych wyja\u015bnie\u0144 dowiadujemy si\u0119, \u017ce \u00f3w monarcha &#8211; kreator jest kim\u015b wi\u0119cej nawet, ni\u017c jedynym autorem porz\u0105dku politycznego, ale r\u00f3wnie\u017c \u201e\u017ar\u00f3d\u0142em porz\u0105dku duchowego\u201d.<\/p>\r\n<p>Odnosz\u0105c si\u0119 do tre\u015bci g\u0142\u00f3wnego zarzutu p. Laseckiego, trzeba nasamprz\u00f3d zauwa\u017cy\u0107, \u017ce zawarta w nim supozycja dowodzi pewnego niedoczytania b\u0105d\u017a niezrozumienia stanowiska obu filozof\u00f3w. Je\u015bli chodzi o Stagiryt\u0119, to autor artyku\u0142u z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 ma na my\u015bli s\u0142ynny opis powstawania r\u00f3\u017cnych rodzaj\u00f3w wsp\u00f3lnot w I ksi\u0119dze <em>Polityki<\/em>. W istocie obraz tam przedstawiony odpowiada poj\u0119ciom \u201enarastania\u201d i \u201enawarstwiania\u201d si\u0119 form, czerpi\u0105c niew\u0105tpliwie modele takiej kategoryzacji z obserwacji \u015bwiata organicznego, gdzie wyst\u0119puje ewolucja od potencjalno\u015bci ziarna do aktualizacji jego natury w postaci w pe\u0142ni rozwini\u0119tego owocu. Wsp\u00f3lnot\u0105 (<em>koinon\u00c3\u00ada<\/em>) najmniejsz\u0105 &#8211; a wi\u0119c i zal\u0105\u017ckiem <em>polis<\/em> &#8211; jest domostwo (<em>o\u00c3\u00adkos<\/em>), zaspokajaj\u0105ce elementarne potrzeby cz\u0142owieka; wsp\u00f3lnot\u0105 wy\u017csz\u0105, powsta\u0142\u0105 ze stowarzyszenia si\u0119 domostw, jest gmina (<em>kome<\/em>); za\u015b najwy\u017csz\u0105 &#8211; kompletn\u0105 (<em>teleios<\/em>) i na tyle du\u017c\u0105, aby by\u0107 samowystarczaln\u0105 (<em>autarkeia<\/em>) &#8211; jest utworzona ze z\u0142\u0105czenia co najmniej kilku gmin <em>polis<\/em>, wsp\u00f3lnota polityczna, w naszym znaczeniu \u201epa\u0144stwo\u201d. Dopiero wraz z utworzeniem polis wsp\u00f3lnota osi\u0105ga w\u0142a\u015bciwy sobie cel (<em>t\u00c3\u00a9los<\/em>), jakim jest d\u0105\u017cenie do prowadzenia dobrego \u017cycia (<em>eu zen<\/em>), kt\u00f3rego koniecznym i wst\u0119pnym warunkiem jest w\u0142a\u015bnie samowystarczalno\u015b\u0107; w tym zatem sensie nale\u017cy m\u00f3wi\u0107, \u017ce pa\u0144stwo istnieje \u201ez natury\u201d (<em>ph\u00c3\u00bdsei<\/em>), a nie jako na przyk\u0142ad rezultat dobrowolnej zgody czy konwencji.<\/p>\r\n<p>Do tego momentu nic jeszcze nie jawi si\u0119 jako problematyczne w zarzucie postawionym przez p. Laseckiego. Stanie si\u0119 jednak takim, je\u015bli zauwa\u017cymy, \u017ce w przywo\u0142anej przed chwil\u0105 \u201emorfologii\u201d form wsp\u00f3lnotowych w teorii spo\u0142ecznej Arystotelesa nie ma niczego takiego, co by uprawnia\u0142o do wyci\u0105gania wniosku, i\u017c filozof m\u00f3wi tutaj o \u017ar\u00f3dle (albo, inaczej m\u00f3wi\u0105c, o przyczynie) porz\u0105dku politycznego. To jest jedynie deskrypcja zaobserwowanego (a raczej domy\u015blanego) procesu ortogenezy po linii prostej od formy zal\u0105\u017ckowej do najbardziej z\u0142o\u017conej. Przedmiotem namys\u0142u w tej cz\u0119\u015bci (ks. I) <em>Polityki<\/em> nie jest jeszcze badanie porz\u0105dku polis, lecz jedynie jej natury (<em>ph\u00c3\u00bdsis<\/em>), kt\u00f3r\u0105, jak ju\u017c wiemy, jest aktualizacja spo\u0142ecznej potencjalno\u015bci cz\u0142owieka i umo\u017cliwienie mu dobrego \u017cycia. Badanie porz\u0105dku Arystoteles zaczyna dopiero w ksi\u0119dze III, gdzie przedmiotem namys\u0142u staje si\u0119 istota (<em>e\u00c3\u00addos<\/em>) polis, czyli forma wype\u0142niaj\u0105ca materi\u0119 (obywateli i \u201emury miasta\u201d). \u00d3w porz\u0105dek, inaczej m\u00f3wi\u0105c \u201eustr\u00f3j\u201d polis, w\u0142a\u015bciwa jej \u201ekonstytucja\u201d, winien by\u0107 nazywany dla odr\u00f3\u017cnienia od polis politej\u0105 (<em>politeia<\/em>), czyli w\u0142a\u015bnie \u201eporz\u0105dkiem polis\u201d, poniewa\u017c za\u015b istniej\u0105 r\u00f3\u017cne i konkurencyjne warianty tego porz\u0105dku, dla ich wyodr\u0119bnienia i poklasyfikowania konieczne jest doprecyzowanie go jako porz\u0105dku \u201ew\u0142adz (<em>t\u00e1ksis<\/em>), a zw\u0142aszcza nadrz\u0119dnej (<em>k\u00c3\u00bdrion<\/em>), kt\u00f3r\u0105 wsz\u0119dzie jest rz\u0105d (<em>pol\u00c3\u00adteuma<\/em>) w pa\u0144stwie, tote\u017c w rz\u0105dzie wyra\u017ca si\u0119 ustr\u00f3j pa\u0144stwowy\u201d (1278b). Zapewne, po cz\u0119\u015bci usprawiedliwieniem tego pomieszania studium <em>natury<\/em> i <em>istoty<\/em> polis jest zar\u00f3wno chaotyczny i niewyko\u0144czony kszta\u0142t <em>Polityki<\/em>, jak i sprawiaj\u0105ca niema\u0142y k\u0142opot tautologiczno\u015b\u0107 kategorii u\u017cytych przez Arystotelesa (\u201enatura\u201d i \u201eistota\u201d s\u0105 przecie\u017c zasadniczo synonimami, tu za\u015b oznaczaj\u0105 dwie r\u00f3\u017cne rzeczy), co jest skutkiem nie do ko\u0144ca udanego przeniesienia kategorii ontologicznych do <em>episteme politike<\/em>, niemniej, je\u015bli si\u0119 tej r\u00f3\u017cnicy nie uwzgl\u0119dni, to skutkiem b\u0119dzie w\u0142a\u015bnie b\u0142\u0105d pope\u0142niony przez p. Laseckiego, kt\u00f3ry opis morfologii potraktowa\u0142 jako teori\u0119 \u0142adu.<\/p>\r\n<p>Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, zwa\u017cywszy, \u017ce p. Lasecki dystansuje si\u0119, jak zwykle, do Arystotelesa, a zaznacza swoj\u0105 sympati\u0119 do Platona, warto zauwa\u017cy\u0107, \u017ce owa sekwencja historycznych form wsp\u00f3lnoty z ks. I <em>Polityki<\/em> tak naprawd\u0119 wcale nie jest oryginalnie arystotelesowska, lecz w\u0142a\u015bnie plato\u0144ska. Stagiryta przej\u0105\u0142 j\u0105 po cz\u0119\u015bci z \u201epoleogonii\u201d (dwa pierwsze porz\u0105dki, od polis prymitywnej do zbytkownej) w <em>Pa\u0144stwie<\/em>, po cz\u0119\u015bci za\u015b (wi\u0119kszej) z opisu i analizy form spo\u0142ecznych ludzko\u015bci po potopie w <em>Prawach<\/em> (prymitywna patriarchalna <em>dynasteia<\/em> &#8211; osada klanowa, stopniowo rozwijaj\u0105ca si\u0119 w monarchi\u0119, <em>basileia<\/em> &#8211; rozmaite odmiany w\u0142a\u015bciwych <em>poleis<\/em> po zej\u015bciu na r\u00f3wniny &#8211; federacja w ramach narodu, <em>ethnosu<\/em>), tyle tylko, \u017ce j\u0105\u2026 znacznie upro\u015bci\u0142 i &#8211; co wr\u0119cz zakrawa na paradoks w obliczu powszechnego mniemania, i\u017c Platon to \u201edogmatyk\u201d a Arystoteles \u201eempirysta\u201d &#8211; ogo\u0142oci\u0142 z bogactwa szczeg\u00f3\u0142\u00f3w empirycznych. Najwyra\u017aniej zatem p. Lasecki nie zdaje sobie sprawy z tego, \u017ce atakuj\u0105c w tym punkcie Arystotelesa pot\u0119pia w istocie Platona.<\/p>\r\n<p>Jednakowo\u017c nawet \u00f3w sam opis rozwijaj\u0105cych si\u0119 jedna z drugiej form wsp\u00f3lnoty nie daje \u017cadnych podstaw do twierdzenia, i\u017c proces \u00f3w rozwija si\u0119 samoczynnie, bez udzia\u0142u jakiegokolwiek sprawcy. By\u0142oby to wr\u0119cz sprzeczne z zasadniczym tokiem rozumowania Arystotelesa, kt\u00f3re polega na szukaniu przede wszystkim celowo\u015bci ka\u017cdej rzeczy. Cel za\u015b wsp\u00f3lnoty musi sytuowa\u0107 si\u0119 w sferze \u015bwiadomo\u015bci, wi\u0119c i \u015bwiadomego dzia\u0142ania. Cz\u0142owiek to nie ro\u015blina, kt\u00f3ra kie\u0142kuje i rozkwita na mocy kieruj\u0105cego ni\u0105 procesu, czy tego \u201echce\u201d, czy \u201enie chce\u201d. Cz\u0142owiek to jedyna na ziemi istota, kt\u00f3ra posiada zdolno\u015b\u0107 rozr\u00f3\u017cniania dobra od z\u0142a, a zatem i wyboru takiego dzia\u0142ania, kt\u00f3re b\u0119dzie zmierza\u0142o do osi\u0105gania jakiego\u015b dobra, a przynajmniej tego, co za swoje dobro uwa\u017ca. Cz\u0142owiek nie jest jednym z wielu zwierz\u0105t stadnych (<em>agelaion zoon<\/em>), lecz jedynym <em>politik\u00f3n zoon<\/em>, co oznacza, \u017ce specyficznie w\u0142a\u015bciwy jego naturze p\u0119d (<em>horme<\/em>) do \u017cycia spo\u0142ecznego nie dzia\u0142a w nim jako instynktowny \u201ezew natury\u201d, kt\u00f3remu nie mo\u017cna by si\u0119 oprze\u0107. Przeciwnie, ta potencja socjalizacji musi zosta\u0107 przez kogo\u015b \u015bwiadomie i celowo zaktualizowana; konieczny jest fundator, kt\u00f3ry za\u0142o\u017cy polis, nazwany przez Arystotelesa wprost jej tw\u00f3rc\u0105 (<strong><em>a\u00c3\u00adtios<\/em><\/strong>). Co wi\u0119cej, ten, kt\u00f3ry to uczyni\u0142, kt\u00f3ry pierwszy zebra\u0142 ludzi we wsp\u00f3lnocie politycznej, kt\u00f3ry t\u0119 wsp\u00f3lnot\u0119 zestroi\u0142, by\u0142 \u201etw\u00f3rc\u0105 najwi\u0119kszych d\u00f3br\u201d (1253a). Dodajmy jeszcze, \u017ce w XII ks. <em>Metafizyki<\/em> pojawia si\u0119 nawet zal\u0105\u017ckowo &#8211; w zwi\u0105zku z samowystarczalnym, Pierwszym Poruszycielem (<em>n\u00f3esis noeseos<\/em>) wiecznego kosmosu &#8211; tak bliska uczuciom p. Laseckiego, monoteistyczna symbolika polityczna, otwieraj\u0105ca drog\u0119 hellenistyczno-rzymskim spekulacjom na temat monarchii uniwersalnej jako odwzorowania \u201emonarchii kosmicznej\u201d, aczkolwiek w <em>Polityce<\/em> filozof nie nawi\u0105zuje do niej, pozostaj\u0105c na klasycznie greckim gruncie <em>polis<\/em>.<\/p>\r\n<p>A\u017ceby ju\u017c nie rozci\u0105ga\u0107 ponad miar\u0119 tego jednego w\u0105tku kwestii poruszanych przez p. Laseckiego, powiedzmy tylko, \u017ce teza o samoczynno\u015bci powstawania \u0142adu politycznego jest tak samo fa\u0142szywa w odniesieniu do filozofii \u015bw. Tomasza z Akwinu, kt\u00f3ry nie pozostawia \u017cadnej w\u0105tpliwo\u015bci co do tego, \u017ce \u201eopr\u00f3cz czynnika pobudzaj\u0105cego do realizacji w\u0142asnego dobra\u201d (czyli owego wrodzonego <em>appetitus socialis<\/em>), \u201ewinno istnie\u0107 co\u015b, co pobudza do dobra wsp\u00f3lnego dla wielu ludzi. Z tego powodu we wszystkich rzeczach, kt\u00f3rych porz\u0105dek zak\u0142ada jedno\u015b\u0107, wyst\u0119puje czynnik kr\u00f3lewski nadrz\u0119dny wobec innych\u201d (<em>De regno<\/em>, 1.5). Dzieje si\u0119 tak za\u015b z nakazu samej Opatrzno\u015bci. Szczeg\u00f3lnie za\u015b dwa ostatnie (14 i 15) niew\u0105tpliwego autorstwa Akwinaty rozdzia\u0142y <em>De regno<\/em> s\u0105 monumentaln\u0105 \u201esymfoni\u0105\u201d na chwa\u0142\u0119 \u201epoleogonii\u201d kr\u00f3lewskiej, kt\u00f3rej ka\u017cdy akt &#8211; czy to kreuj\u0105cy porz\u0105dek, czy go zachowuj\u0105cy i podtrzymuj\u0105cy, co stanowi dwa sposoby <em>imitatio <\/em>Boga Stw\u00f3rcy (<em>creator<\/em>) i Zachowawcy (<em>conservator<\/em>) Wszech\u015bwiata &#8211; kr\u00f3la na\u015bladowcy jest wzi\u0119ty \u201ez obrazu za\u0142o\u017cenia \u015bwiata\u201d (14.3.2).<\/p>\r\n<p>Twierdzenie, i\u017c w tradycji arystotelesowsko-tomistycznej (a dok\u0142adniej, jak tego dowiedli\u015bmy: plato\u0144sko-arystotelesowsko-tomistycznej) porz\u0105dek polityczny \u201esprawia si\u0119\u201d ca\u0142kowicie samoczynnie, bez \u017cadnego \u201ekreatora\u201d, nie wytrzymuje zatem powa\u017cnej, \u017ar\u00f3d\u0142owej krytyki, tote\u017c mo\u017cemy odt\u0105d porzuci\u0107 je na z\u0142omowisku nietrafnych hipotez. Czy to jednak oznacza, \u017ce pomi\u0119dzy kosmowizj\u0105 \u0142adu i jego \u017ar\u00f3d\u0142a, obecn\u0105 w tradycjonalizmie klasyczno-chrze\u015bcija\u0144skim, a t\u0105, kt\u00f3r\u0105 prezentuje tradycjonalizm mieni\u0105cy si\u0119 integralnym, w og\u00f3le nie ma \u017cadnej istotnej r\u00f3\u017cnicy? Wprost przeciwnie, jest, i to tak kardynalna, \u017ce pogodzenie owych wizji zdaje si\u0119 by\u0107 zupe\u0142nie niemo\u017cliwe. Sytuuje si\u0119 ona bowiem na poziomie najbardziej elementarnym &#8211; ontologii, rozbie\u017cne konkluzje polityczne natomiast s\u0105 ju\u017c tylko pochodn\u0105 owych za\u0142o\u017ce\u0144 podstawowych. Artyku\u0142 p. Laseckiego ma t\u0119 du\u017c\u0105 zalet\u0119, \u017ce pozwala bardzo klarownie wskaza\u0107 t\u0119 niepojednaln\u0105 r\u00f3\u017cnic\u0119 metafizyk funduj\u0105cych jeden i drugi tradycjonalizm.<\/p>\r\n<p>Metafizyk\u0119 funduj\u0105c\u0105 tradycjonalizm \u201eintegralny\u201d i jego metapolityk\u0119 mo\u017cemy zrekonstruowa\u0107 na podstawie nast\u0119puj\u0105cego fragmentu wywodu p. Laseckiego: <em>Jestem zatem przekonany, \u017ce tworzenie si\u0119 porz\u0105dku politycznego odpowiada\u0142o schematowi powstania Uk\u0142adu S\u0142onecznego, kiedy to emitowane przez S\u0142o\u0144ce si\u0142y grawitacji zadzia\u0142a\u0142y jako strukturalne spoiwo, za\u015b emitowane przez S\u0142o\u0144ce \u015bwiat\u0142o jako \u017ar\u00f3d\u0142o \u017cycia. Tradycjonali\u015bci integralni bardzo cz\u0119sto przywo\u0142uj\u0105 obraz S\u0142o\u0144ca jako metafor\u0119 Boga i b\u0119d\u0105cego jego ziemskim odbiciem i zast\u0119pc\u0105 monarchy. Tak jak bowiem Uk\u0142ad S\u0142oneczny jest systemem heliocentrycznym, tak metafizyka tradycjonalistyczna jest systemem teocentrycznym. B\u00f3g &#8211; cho\u0107 sam niewzruszony &#8211; jest w niej pocz\u0105tkiem Wszech\u015bwiata i \u017ar\u00f3d\u0142em wszystkich si\u0142 nadaj\u0105cych mu kszta\u0142t oraz wprawiaj\u0105cych go w ruch.<\/em><\/p>\r\n<p>Jakiego rodzaju jest to metafizyka? Je\u015bli nie poddamy si\u0119 ponad miar\u0119 urokowi metaforyki solarnej, to s\u0142owem, kt\u00f3re najbardziej precyzyjnie odda jej charakter b\u0119dzie termin emanatyzm. Jest to metafizyka emanatystyczna. P. Lasecki sugeruje, i\u017c stanowi ona \u201ep\u00f3\u017an\u0105 kontynuacj\u0119 nurtu neoplato\u0144skiego w filozofii\u201d. Prawd\u0119 powiedziawszy, tak jak w wielu innych przypadkach u\u017cy\u0107 tego terminu, tak i w tym nie mam pewno\u015bci co do tego, co w\u0142a\u015bciwie okre\u015blane jest mianem neoplatonizmu: czy jakiekolwiek nawi\u0105zanie czy wr\u0119cz kontynuacja albo zastosowanie platonizmu, filozofii samego Platona (w tym sensie m\u00f3wimy przecie\u017c o platonizmie &#8211; a nie neoplatonizmie! &#8211; wczesnego chrze\u015bcija\u0144stwa a\u017c po prze\u0142om arystotelesowski w XIII wieku), czy te\u017c, co by\u0142oby okre\u015bleniem \u015bci\u015blejszym &#8211; o systemie metafizycznym ostatniego wielkiego filozofa poga\u0144skiej staro\u017cytno\u015bci, Plotyna z Likopolis (ok. 205-270). Bior\u0105c jednak pod uwag\u0119 to, \u017ce ontologia Platona nie jest emanatystyczna (struktura metafizyczna w jego teorii bytu sk\u0142ada si\u0119 z nast\u0119puj\u0105cych pierwszych i najwy\u017cszych zasad: Jedno i Diada tego co wielkie-i-ma\u0142e, b\u0119d\u0105ca zasad\u0105 i \u017ar\u00f3d\u0142em wielo\u015bci byt\u00f3w, oraz z trzech r\u00f3\u017cnych poziom\u00f3w rzeczywisto\u015bci: poziom idei, poziom byt\u00f3w matematycznych i poziom \u015bwiata fizycznego, postrzegalnego zmys\u0142ami, lecz nic z niczego tu si\u0119 nie wy\u0142ania, gdy\u017c Demiurg wytwarza ka\u017cd\u0105 rzecz z osobna, bior\u0105c za punkt odniesienia w\u0142a\u015bciwy jej model), przyjmuj\u0119, \u017ce <em>neoplato\u0144ska<\/em> metafizyka, do kt\u00f3rej odwo\u0142uje si\u0119 p. Lasecki jest w istocie ploty\u0144ska, a nie plato\u0144ska. (Je\u017celi za\u015b wnioskuj\u0119 b\u0142\u0119dnie, to wina nie moja, lecz autora, \u017ce nie doprecyzowa\u0142 zakresu poj\u0119cia <em>neoplatonizm<\/em>.) Ta metafizyka zbudowana jest od pocz\u0105tku do ko\u0144ca na zasadzie Jednego &#8211; nie jakiego\u015b szczeg\u00f3lnego jednego, jakiej\u015b okre\u015blonej jedno\u015bci, ale Jednego-samego-w-sobie, b\u0119d\u0105cego przyczyn\u0105 i racj\u0105 bytu jedno\u015bci wszystkich innych rzeczy. Jedno jest ponad bytem, ponad my\u015bl\u0105 i ponad \u017cyciem; jest wolnym dzia\u0142aniem tworz\u0105cym siebie. Wszystkie inne rzeczy pochodz\u0105, wed\u0142ug Plotyna, od Jednego w\u0142a\u015bnie w ten spos\u00f3b, o jakim napomyka p. Lasecki: wy\u0142aniaj\u0105 si\u0119 z niego jako \u015bwiat\u0142o wypromieniowane przez \u015bwietliste \u017ar\u00f3d\u0142o, w formie nast\u0119puj\u0105cych po sobie kr\u0119g\u00f3w coraz to bardziej s\u0142abn\u0105cego \u015bwiat\u0142a, acz samo \u017ar\u00f3d\u0142o trwa nijak niezubo\u017cone. Wyj\u015bcie rzeczy z Jednego przedstawia si\u0119 jako trzy hipostatyczne \u015bwietliste kr\u0119gi: pierwsz\u0105 hipostaz\u0105 jest samo owo \u015bwietliste \u017ar\u00f3d\u0142o, drug\u0105 &#8211; <em>Nous<\/em>, czyli Umys\u0142, trzeci\u0105 &#8211; Dusza. Za t\u0105 trzeci\u0105 hipostaz\u0105 nast\u0119puje kr\u0105g, w kt\u00f3rym \u015bwiat\u0142o ju\u017c wygasa i gdzie zaczyna si\u0119 materia, kt\u00f3ra &#8211; skoro jest ciemno\u015bci\u0105 &#8211; potrzebuje o\u015bwietlenia z zewn\u0105trz. Wielo\u015b\u0107 rodzi si\u0119 dopiero wewn\u0105trz drugiej hipostazy, ale \u015bci\u015blej m\u00f3wi\u0105c nie tyle jest ona wielo\u015bci\u0105, co po prostu <em>Nous<\/em> widzi siebie jako wielo\u015b\u0107 (<em>Enneady<\/em>, VI, 7,16). Zgodnie z porz\u0105dkiem wy\u0142aniania si\u0119 kolejnych szczebli hipostaz, ca\u0142y kosmos zmys\u0142owy jest tworem najni\u017cszej z hipostaz, czyli Duszy. To Dusza &#8211; \u201epodzielona\u201d na dusze indywidualne schodzi do cia\u0142, formuje rozumny plan \u015bwiata, \u201eogrzewa\u201d niejako materi\u0119. Nie mo\u017cna wi\u0119c powiedzie\u0107, i\u017cby \u015bwiat cielesny by\u0142 z\u0142y (Plotyn manicheizmem szczerze si\u0119 brzydzi\u0142), niemniej tym, co dusza mo\u017ce zaszczepi\u0107 \u015bwiatu jest tylko d\u0105\u017cenie do ponownego zjednoczenia si\u0119 z Jednym, osi\u0105galne w ekstatycznym uniesieniu. B\u0119dzie ono jednak polega\u0142o na \u201eusuni\u0119ciu wszelkiego zr\u00f3\u017cnicowania i wszelkiej inno\u015bci\u201d, bo \u201eJedno jest zawsze w nas obecne, my za\u015b jeste\u015bmy w Nim obecni tylko wtedy, kiedy wyeliminujemy wszelk\u0105 inno\u015b\u0107\u201d (<em>Enneady<\/em>, VI, 9, 11).<\/p>\r\n<p>Ta wznios\u0142a i estetycznie powabna wizja, staje si\u0119 jednak przera\u017caj\u0105ca, gdy prze\u0142o\u017cy\u0107 j\u0105 na j\u0119zyk i rzeczywisto\u015b\u0107 polityki. Podczas gdy dla my\u015blenia politycznego ufundowanego na metafizyce realistycznej, identyfikuj\u0105cej wielo\u015b\u0107 byt\u00f3w, ka\u017cda wsp\u00f3lnota polityczna jest te\u017c koniecznie jak\u0105\u015b wielo\u015bci\u0105, z\u0142o\u017con\u0105 z cz\u0119\u015bci zr\u00f3\u017cnicowanych, kt\u00f3re \u201ecz\u0119\u015bciami\u201d wi\u0119kszej ca\u0142o\u015bci staj\u0105 si\u0119 pocz\u0105wszy od z\u0142o\u017cenia (zespolenia przez jakiego\u015b <em>a\u00c3\u00adtios<\/em>, \u201estroiciela\u201d), lecz i przed owym zespoleniem, a nawet i po jego nast\u0105pieniu, pozostaj\u0105 realnymi substancjami, ca\u0142o\u015bciami w sobie i dla siebie (np. je\u015bli pa\u0144stwo jest \u201erodzin\u0105 rodzin\u201d, to ka\u017cda z tych rodzin nadal pozostaje czym\u015b odr\u0119bnym, niezale\u017cnie od wej\u015bcia z innymi w relacje czyni\u0105ce j\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 czy nawet \u201eorganem\u201d tej wi\u0119kszej ca\u0142o\u015bci; podobnie rzecz si\u0119 ma z gminami czy prowincjami), ta &#8211; neoplato\u0144ska &#8211; kosmowizja, kt\u00f3r\u0105 zachwala p. Lasecki, wymaga zniweczenia <em>principium individuationis<\/em>, tym samym za\u015b anihilacji wszelkiego zr\u00f3\u017cnicowania. Ka\u017cda dyferencja i ka\u017cda inno\u015b\u0107 musz\u0105 zosta\u0107 zneutralizowane w niezr\u00f3\u017cnicowanym Jednym. Jest to wi\u0119c konsekwentny, czysty monizm Jednego, do kt\u00f3rego jak do \u201eczarnej dziury\u201d wpada i niknie wszelkie istnienie poszczeg\u00f3lne (kt\u00f3re zreszt\u0105 i tak, je\u015bli wzi\u0105\u0107 pod uwag\u0119 emanacyjny porz\u0105dek uprzedniego hipostazowania poziom\u00f3w rzeczywisto\u015bci jest w gruncie rzeczy pozorne; to w\u0142a\u015bciwie tylko efemeryczny efekt radiacji \u015bwiat\u0142a wypromieniowywanego przez Jedno, a nie realna substancja, czyli taki byt, kt\u00f3ry istnieje sam przez si\u0119 lub oddzielnie od reszty &#8211; arystotelesowski <em>chorist\u00f3n<\/em>). Kiedy zatem zidentyfikujemy t\u0119 metafizyk\u0119 jako monistyczn\u0105, to zaczynamy rozumie\u0107, dlaczego w kr\u0119gu ideowych przyjaci\u00f3\u0142 p. Laseckiego tak\u0105 fascynacj\u0119 budzi \u201esakralna logika\u201d p\u00f3\u0142nocnokorea\u0144skiej \u201ekimokracji\u201d: wszak\u017ce w tym, co dane nam jest zaobserwowa\u0107, cho\u0107by z choreografii defilad, monistyczny idea\u0142 Jednego, z kt\u00f3rego usuni\u0119to wszelkie <em>zr\u00f3\u017cnicowanie<\/em> i wyeliminowan\u0105 wszelk\u0105 <em>inno\u015b\u0107<\/em>, gdzie nie ma ju\u017c nawet \u015bladu obecno\u015bci <em>chorist\u00f3n<\/em>, zdaje si\u0119 by\u0107 tam w pe\u0142ni osi\u0105gni\u0119ty. Za plastyczny wyk\u0142adnik monizmu Jednego mo\u017cna uzna\u0107 malarstwo abstrakcyjne, jak cho\u0107by <em>Czarny kwadrat na bia\u0142ym tle <\/em>Kazimierza Malewicza &#8211; nie jest wi\u0119c przypadkiem \u015bcis\u0142e powinowactwo pomi\u0119dzy sztuk\u0105 abstrakcyjn\u0105 a totalitaryzmem, bo jedno i drugie jest ufundowane w\u0142a\u015bnie na metafizycznym monizmie.<\/p>\r\n<p>Emanatystyczne rozumienie poziom\u00f3w rzeczywisto\u015bci przebija wyra\u017anie tak\u017ce przez opis schodzenia z g\u00f3ry w d\u00f3\u0142 w\u0142adzy w \u201eporz\u0105dku tradycyjnym\u201d. Feuda\u0142, patriarcha rodowy, ojciec rodziny s\u0105 w tym uj\u0119ciu postrzegani wy\u0142\u0105cznie jako \u201ezast\u0119pcy\u201d monarchy w terenie. Nie jest to uj\u0119cie ca\u0142kiem b\u0142\u0119dne, ale jednostronne i niebezpieczne bez dookre\u015blenia zakresu i granic tego \u201ewikariatu\u201d, zw\u0142aszcza je\u015bli we\u017amie si\u0119 pod uwag\u0119 \u00f3w monistyczny kontekst za\u0142o\u017conej tu metafizyki. Mo\u017ce on bowiem sugerowa\u0107, a nawet wi\u0119cej ni\u017c sugerowa\u0107, co\u015b wi\u0119cej ni\u017c tylko zrozumia\u0142y sam przez si\u0119 i nieproblematyczny porz\u0105dek rozkazodawstwa, ani nawet mistyk\u0119 promieniowania majestatu monarszego na stoj\u0105cych ni\u017cej, lecz tak\u017ce brak samoistnego ontologicznego ugruntowania wszystkich jurysdykcji, jakie tylko istniej\u0105, opr\u00f3cz monarszej. W\u0142adza ka\u017cdego z tych \u201ewikariuszy\u201d by\u0142aby wykonywana w\u00f3wczas wy\u0142\u0105cznie jako delegacja otrzymana &#8211; a zatem arbitralnie tak\u017ce wstrzymywana czy wr\u0119cz odbierana, je\u015bli taka b\u0119dzie wola zwierzchnika &#8211; od piastuna jedynej w gruncie rzeczy \u201eprawdziwej\u201d w\u0142adzy nad wszystkim i wszystkimi. Wracamy zatem zn\u00f3w do Jednego, a wielo\u015b\u0107 to tylko poz\u00f3r, wszystko zawiera si\u0119 w Jednym. Nie tego wszak\u017ce uczy nas skarbnica wszelkiej autentycznej Tradycji, czyli Ko\u015bci\u00f3\u0142: je\u015bli wszelka w\u0142adza pochodzi od Boga, to nie tylko ta jedna i najwy\u017csza (w porz\u0105dku doczesnym), czyli polityczna w\u0142adza zwierzchnika <em>civitas<\/em>, ale tak\u017ce, i z osobna, a nie wy\u0142\u0105cznie za po\u015brednictwem jednego kana\u0142u dysponowania jej prerogatywami, w\u0142adza ojca nad rodzin\u0105, patriarchy nad rodem, wychowawcy nad uczniem i ka\u017cdego z cia\u0142 po\u015brednicz\u0105cych, jakie tylko istniej\u0105, wykonuj\u0105cych jurysdykcj\u0119 nad swoimi cz\u0142onkami. Je\u015bli przypomnimy w tym miejscu zn\u00f3w historyczny proces genezy wsp\u00f3lnoty doskona\u0142ej, czyli pa\u0144stwa, to zobaczymy, \u017ce wynika z tego co\u015b zupe\u0142nie odwrotnego ni\u017c to, i\u017cby ojciec by\u0142 \u201ema\u0142ym tyranem\u201d nad rodzin\u0105 z tytu\u0142u otrzymywania takiej prerogatywy od \u201edu\u017cego tyrana\u201d, czyli kr\u00f3la, i z jego upowa\u017cnienia. Przeciwnie: ma j\u0105 z faktu i tytu\u0142u ojcostwa, bo r\u00f3wnie\u017c w\u0142adza ojcowska pochodzi z boskiego upowa\u017cnienia, a historycznie poprzedza w\u0142adz\u0119 monarsz\u0105. Genetycznie porz\u0105dek formowania si\u0119 wsp\u00f3lnot post\u0119puje przecie\u017c od najmniejszego ku coraz wi\u0119kszemu: to kr\u00f3l zatem (w kr\u00f3lestwie terytorialnym) lub cesarz w monarchii uniwersalnej, jako ostateczny szczebel w\u0142adzy, <em>suprema auctoritas<\/em>, jest \u201ewielkim ojcem\u201d, \u201eojcem ojc\u00f3w\u201d, a pa\u0144stwo stanowi \u201euog\u00f3lnionego\u201d, \u201ewielkiego cz\u0142owieka\u201d (<em>makroanthropos<\/em>), jak m\u00f3wi o tym Sokrates w <em>Pa\u0144stwie<\/em> Platona. Oczywi\u015bcie, rodzina, klan, gmina, prowincja, korporacje i stany, musz\u0105 by\u0107 subordynowane wzgl\u0119dem piastuna <em>suprema auctoritas<\/em>, i okazywa\u0107 mu pos\u0142usze\u0144stwo, kt\u00f3ry to obowi\u0105zek wynika z faktu, i\u017c jedynie on zapewnia wsp\u00f3lnotom ni\u017cszego rz\u0119du to najwy\u017csze dobro wsp\u00f3lne, kt\u00f3rego \u017cadne z nich nie by\u0142oby w stanie uzyska\u0107 samodzielnie. Ale pos\u0142usze\u0144stwo (i tak samo obowi\u0105zek \u015bwiadczenia tych powinno\u015bci, kt\u00f3rego tego wymagaj\u0105) dotyczy w\u0142a\u015bnie sfery owego powszechnego dobra wsp\u00f3lnego, natomiast w zakresie partykularnego dobra wsp\u00f3lnego ka\u017cdej wsp\u00f3lnoty ni\u017cszej, w kt\u00f3rym to zakresie jest ona i pierwotna, i autarkiczna, to w\u0142adza najwy\u017csza ma obowi\u0105zek poszanowania p\u0142yn\u0105cej tak\u017ce od Boga w\u0142adzy piastun\u00f3w ni\u017cszego szczebla i wewn\u0119trznej \u201ekonstytucji naturalnej\u201d tych wsp\u00f3lnot. W\u0142a\u015bciwie spe\u0142niaj\u0105cy swoj\u0105 \u201epos\u0142ug\u0119 kr\u00f3lewsk\u0105\u201d kr\u00f3l jest przede wszystkim opiekunem i gwarantem tych \u201ekonstytucji wewn\u0119trznych\u201d, ten za\u015b, kt\u00f3ry dopuszcza si\u0119 na nich gwa\u0142tu, staje si\u0119 uzurpatorem i tyranem, kt\u00f3rego dusz\u0105 targa rozszala\u0142a <em>hybris<\/em> w\u0142adzy.<\/p>\r\n<p>W \u015bwietle powy\u017cszego wida\u0107, jak r\u00f3\u017cne tre\u015bci mo\u017cna podk\u0142ada\u0107 pod te same poj\u0119cia &#8211; w tym wypadku <em>organiczno\u015bci<\/em> i hierarchiczno\u015bci \u0142adu tradycyjnego. Dla nas <em>organiczno\u015b\u0107<\/em> &#8211; zgodnie z powszechnie przyj\u0119tym znaczeniem tego s\u0142owa &#8211; oznacza naturalny porz\u0105dek wzrastania od form prostych i zal\u0105\u017ckowych do z\u0142o\u017conych i dojrza\u0142ych, jak najpe\u0142niej aktualizuj\u0105cych zawarte w nich <em>in nuce<\/em> potencje; wzrost taki jest naturalny, je\u017celi przebiega swobodnie i w koleinach w\u0142a\u015bciwej danej rzeczy natury; mo\u017ce by\u0107 on do pewnego stopnia kontrolowany, korygowany i ulepszany, tak jak troskliwy ogrodnik hoduj\u0105cy r\u00f3\u017ce nawozi ziemi\u0119, podlewa i przycina li\u015bcie, szczepi, ale zawsze w granicach wyznaczonych w\u0142a\u015bciwo\u015bciami danego gatunku, a nie wed\u0142ug swojego widzimisi\u0119; w przeciwnym wypadku mamy do czynienia z szarlataneri\u0105 znan\u0105 jako \u201e\u0142ysenkizm\u201d. Tak samo jak cz\u0142owiek z embriona, potem oseska i \u201enieociosanego\u201d jeszcze \u201ebarbarzy\u0144cy\u201d mo\u017ce sta\u0107 si\u0119 cz\u0142owiekiem dojrza\u0142ym (<em>spoudaios<\/em>), je\u017celi przejdzie pomy\u015blnie dobrze u\u0142o\u017cony program wychowania i edukacji (<em>paideia<\/em>), w kt\u00f3rym wydobyte i usprawnione zostan\u0105 potrzebne mu cnoty i umiej\u0119tno\u015bci, r\u00f3wnie\u017c wsp\u00f3lnota polityczna mo\u017ce osi\u0105gn\u0105\u0107 dojrza\u0142o\u015b\u0107, je\u017celi rozwinie si\u0119 w niej odpowiednia ilo\u015b\u0107 organ\u00f3w spe\u0142niaj\u0105cych zr\u00f3\u017cnicowane funkcje i zarazem usprawnionych do kooperacji ze sob\u0105, co jest warunkiem prawid\u0142owego funkcjonowania ca\u0142ego organizmu. Naturalnie, potrzebny jest organ naczelny, koordynuj\u0105cy ca\u0142\u0105 akcj\u0119 dla wsp\u00f3lnego celu i w razie konieczno\u015bci naginaj\u0105cy do niego cz\u0142onki, kt\u00f3re nadto oddali\u0142y si\u0119 i gdzie\u015b zboczy\u0142y, albo oci\u0105gaj\u0105 si\u0119 ze \u015bwiadczeniem na rzecz wsp\u00f3lnoty, niemniej miar\u0105 organiczno\u015bci porz\u0105dku b\u0119dzie w\u0142a\u015bnie to, \u017ce takie interwencje nie b\u0119d\u0105 musia\u0142y by\u0107 cz\u0119ste, a tym bardziej permanentne, a w normalnych warunkach koordynuj\u0105c\u0105 rola przewodnika (<em>rector<\/em> Akwinaty) w drodze do <em>portus salutis<\/em> danej wsp\u00f3lnoty b\u0119dzie wygl\u0105da\u0142a tak, jak dzia\u0142anie Boskiego Lalkarza w <em>Prawach<\/em> Platona, kt\u00f3ry kieruje charakterami poci\u0105gaj\u0105c je albo \u0142agodnie i delikatnie z\u0142ot\u0105 nici\u0105, albo &#8211; gdy to konieczne &#8211; ostrymi szarpni\u0119ciami nici z podlejszych kruszc\u00f3w. Nic <em>organicznego<\/em> w powy\u017cszym sensie nie da si\u0119 zidentyfikowa\u0107 w koncepcji prezentowanej przez p. Laseckiego. Widzimy tam jedynie sp\u0142ywanie w d\u00f3\u0142 jakiej\u015b cz\u0105stki mocy udzielanej przez najwy\u017cszego, ale je\u015bli rzecz sprowadza si\u0119 tylko do tego, to ostatecznym rezultatem musi by\u0107 rozproszenie energii i ni\u017csze cz\u0142onki b\u0119d\u0105 mog\u0142y ponownie sta\u0107 si\u0119 zdolne do \u017cycia dopiero wtedy, kiedy najwy\u017csza w\u0142adza, emituj\u0105ca \u015bwiat\u0142o, znowu \u201ena\u0142aduje\u201d ich akumulatory; w sobie samych te ni\u017csze organy nie maj\u0105 bowiem \u017cadnego \u017ar\u00f3d\u0142a \u017cycia. Ca\u0142y kosmos spo\u0142eczny przypomina tu wi\u0119c raczej zdech\u0142\u0105 \u017cab\u0119, kt\u00f3ra zaczyna drga\u0107 dopiero, gdy pod\u0142\u0105czy si\u0119 j\u0105 pod galwanizator, ale to przecie\u017c tylko poz\u00f3r \u017cycia, a nie prawdziwe \u017cycie organiczne.<\/p>\r\n<p>Analogiczny problem dotyczy hierarchiczno\u015bci. W porz\u0105dku organicznym, rozwijaj\u0105cym si\u0119 od mniejszego do wi\u0119kszego i od prostego do z\u0142o\u017conego, hierarchie wykszta\u0142caj\u0105 si\u0119 w spos\u00f3b naturalny i na ka\u017cdym szczeblu i w ka\u017cdym typie zwi\u0105zku: w rodach, klanach, gminach, stanach, gremiach profesjonalnych etc. Kiedy, czy to w drodze dobrowolnego federowania si\u0119, czy to podboju, wsp\u00f3lnoty mniejsze zostaj\u0105 w\u0142\u0105czone do wi\u0119kszych, mo\u017ce nast\u0105pi\u0107 zar\u00f3wno wymiana elit (nawet eksterminacja), ale mog\u0105 te\u017c one zosta\u0107 w\u0142\u0105czone w nowy porz\u0105dek, zmieniaj\u0105c sw\u00f3j charakter: np. naczelnicy samodzielnych dot\u0105d plemion czy mikroorganizm\u00f3w politycznych mog\u0105 zosta\u0107 w\u0142\u0105czeni do hierarchii feudalnej albo administracyjnej wi\u0119kszego organizmu, kt\u00f3ry je wch\u0142on\u0105\u0142. Tak czy inaczej, w organicznym spo\u0142ecze\u0144stwie ci\u0105gle si\u0119 \u201eco\u015b dzieje\u201d na r\u00f3\u017cnych szczeblach i w r\u00f3\u017cnych sektorach, powstaj\u0105 nowe uk\u0142ady i nowe hierarchie wraz z r\u00f3\u017cnicowaniem si\u0119 funkcji, kt\u00f3rych nikt nie zaplanowa\u0142. Natomiast w modelu nam tu proponowanym dostrzec mo\u017cemy tylko jeden typ hierarchii, o charakterze przypominaj\u0105cym militarny b\u0105d\u017a urz\u0119dniczy, i b\u0119d\u0105cy rezultatem jednej tylko woli, wyznaczaj\u0105cej swoich \u201ezast\u0119pc\u00f3w\u201d na wszystkich poziomach struktury spo\u0142ecznej. Taka hierarchia ma wi\u0119c charakter \u201esztuczny\u201d raczej i mechaniczny, ni\u017c naturalny, i kojarzy\u0107 si\u0119 mo\u017ce z t\u0105 biurokratyczn\u0105 karykatur\u0105 porz\u0105dku hierarchicznego, jak\u0105 by\u0142 wprowadzony w Rosji przez cara Piotra I, jednolity dla s\u0142u\u017cby pa\u0144stwowej, cywilnej i wojskowej, system czternastostopniowej \u201etabeli rang\u201d (\u201eczyn\u00f3w\u201d).<\/p>\r\n<p>Nie tak wygl\u0105da porz\u0105dek hierarchii naturalnych w spo\u0142ecze\u0144stwie organicznym. Przywo\u0142ajmy tu s\u0142owa skierowane przez <em>procuradores<\/em> XV-wiecznych Kortez\u00f3w Kr\u00f3lestwa Aragonii do jej kr\u00f3la: <em>Nos, que somos tanto como Vos, y todos juntos m\u00e1s que Vos<\/em> [\u201eMy, kt\u00f3rzy jeste\u015bmy r\u00f3wni Wam, a kt\u00f3rzy razem z Wami tworzymy ca\u0142o\u015b\u0107 wy\u017csz\u0105 od Was\u201d]. Oto zwi\u0119z\u0142a i znakomita definicja mistycznego <em>corpus politicum<\/em>, kt\u00f3rego kr\u00f3l jest g\u0142ow\u0105, a inni cz\u0142onkami, lecz kt\u00f3re racj\u0119 swojego istnienia czerpie ze \u017ar\u00f3d\u0142a wy\u017cszego od jakiejkolwiek ziemskiej istoty, kr\u00f3la nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c. W kr\u00f3lu bowiem nale\u017cy rozr\u00f3\u017cni\u0107 osob\u0119 fizyczn\u0105, kt\u00f3ra ontologicznie nie r\u00f3\u017cni si\u0119 niczym od innych os\u00f3b, od <em>kr\u00f3lewsko\u015bci<\/em>, kt\u00f3ra jest \u201eurz\u0119dem duszy\u201d, otrzymuj\u0105cym autorytet upowa\u017cniaj\u0105cy do pos\u0142uchu od Kr\u00f3la Kr\u00f3l\u00f3w. Znakomity teoretyk tradycjonalizmu, Francisco El\u00c3\u00adas de Tejada, tak opisuje hierarchizacj\u0119 element\u00f3w tradycjonalistycznego lematu: <em>Dios &#8211; Patria &#8211; Fueros &#8211; Rey<\/em>. Kr\u00f3l (<em>el Rey<\/em>), jako osoba fizyczna jest podporz\u0105dkowany dobru wi\u0119kszemu, czyli funkcji kr\u00f3lewskiej (<em>realeza<\/em>). <em>Fueros<\/em>, czyli zesp\u00f3\u0142 przywilej\u00f3w, uprawnie\u0144 i wolno\u015bci konkretnych wsp\u00f3lnot terytorialnych (<em>forales<\/em>) i stanowych (<em>estamentos<\/em>), s\u0105 podporz\u0105dkowane dobru wsp\u00f3lnemu wy\u017cszego rz\u0119du, czyli Ojczy\u017anie (<em>Patria<\/em>). Ojczyzna, czyli najwi\u0119ksze dobro ludzkie doczesne, jest podporz\u0105dkowana Bogu. Wy\u0142ania si\u0119 z tego pi\u0119\u0107 szczebli d\u00f3br, od najni\u017cszego do najwy\u017cszego: 1) dobro osobiste kr\u00f3la, 2) dobro instytucjonalne kr\u00f3lowania, 3) dobra partykularne rodzin i prowincji\/lud\u00f3w (<em>pueblos<\/em>), 4) dobro wsp\u00f3lne ca\u0142ej Ojczyzny; 5) dobro najwy\u017csze Chrze\u015bcija\u0144stwa. Rozwijaj\u0105c s\u0142ynn\u0105 maksym\u0119 \u015bw. Tomasza: \u201enie kr\u00f3lestwo jest dla kr\u00f3la, lecz kr\u00f3l dla kr\u00f3lestwa\u201d, hiszpa\u0144scy tradycjonali\u015bci powtarzaj\u0105: ksi\u0105\u017c\u0119ta s\u0105 dla ksi\u0119stw, ksi\u0119stwa s\u0105 dla spo\u0142ecze\u0144stwa, spo\u0142ecze\u0144stwa s\u0105 dla cz\u0142owieka, cz\u0142owiek jest dla Boga.<\/p>\r\n<p>Nale\u017cy zwr\u00f3ci\u0107 baczn\u0105 uwag\u0119 na jeszcze jeden wa\u017cny sk\u0142adnik politycznej kosmowizji p. Laseckiego, wyra\u017cony nast\u0119puj\u0105cymi s\u0142owy: <em>W prze\u0142o\u017ceniu na rzeczywisto\u015b\u0107 polityczn\u0105 odpowiednikiem Wszech\u015bwiata jest Imperium, za\u015b odpowiednikiem Boga imperator. Tak daleko jak si\u0119ga w\u0142adza imperatora, tak daleko si\u0119gaj\u0105 porz\u0105dek i kultura. Poza granicami Imperium jest ju\u017c tylko nico\u015b\u0107.<\/em> Chocia\u017c Autor tego nie zdradza, ten model porz\u0105dku jest identyczny z tym typem reprezentacji egzystencjalnej, kt\u00f3ry Eric Voegelin nazywa reprezentacj\u0105 kosmologiczn\u0105, opart\u0105 na \u201eprawdzie\u201d kosmologicznego imperium, kt\u00f3re uznaje siebie za odwzorowanie \u0142adu kosmicznego. Jest to bez w\u0105tpienia najstarszy typ reprezentacji, znany wszystkim staro\u017cytnym imperiom tak Bliskiego, jak Dalekiego Wschodu (a tak\u017ce prekolumbijskiej Ameryki), i co wi\u0119cej, wci\u0105\u017c odradzaj\u0105cy si\u0119 w r\u00f3\u017cnych mutacjach. Podstawow\u0105 cech\u0105 tego typu reprezentacji jest nie tylko identyfikacja \u0142adu imperium z \u0142adem kosmosu, ale r\u00f3wnie proste, mo\u017cna rzec automatyczne, uto\u017csamienie racji imperium z prawd\u0105, a wrog\u00f3w imperium, czy po prostu tych, kt\u00f3rzy nie chc\u0105 by\u0107 przez nie poch\u0142oni\u0119ci &#8211; z k\u0142amstwem. Lecz jak mo\u017cna si\u0119 przekona\u0107, \u017ce imperium jest reprezentantem prawdy, a jego wrogowie &#8211; k\u0142amstwa? R\u00f3wnie\u017c prosto: buntownik\u00f3w rozpoznajemy jako nosicieli k\u0142amstwa po tym, \u017ce stawiaj\u0105 op\u00f3r, imperatora rozpoznajemy jako \u201eprawdono\u015bc\u0119\u201d po tym, \u017ce bunt u\u015bmierzy\u0142 i buntownik\u00f3w unicestwi\u0142. W ten spos\u00f3b prawda zawsze zwyci\u0119\u017ca, poniewa\u017c to, co zwyci\u0119\u017ca jest prawd\u0105. Atoli, jak s\u0142usznie zapytuje Voegelin, kiedy na inskrypcjach imperatora, takiego jak perski Dariusz I, czytamy ostentacyjne przechwa\u0142ki na temat w\u0142asnej cnotliwo\u015bci, dzi\u0119ki kt\u00f3rej m\u00f3g\u0142 zmia\u017cd\u017cy\u0107 propagator\u00f3w k\u0142amstwa, \u201ezaczynamy si\u0119 zastanawia\u0107, co mia\u0142aby do powiedzenia druga strona, gdyby dane jej by\u0142o m\u00f3wi\u0107?\u201d (<em>Nowa nauka polityki<\/em>, Warszawa 1992, s. 60). No w\u0142a\u015bnie, problem w tym, \u017ce nie by\u0142o jej to dane, nietrudno jednak domy\u015bli\u0107 si\u0119, \u017ce mia\u0142aby ta strona przeciwne zdanie na temat roz\u0142o\u017cenia prawdy i fa\u0142szu. Ju\u017c to nakazywa\u0142oby co najmniej wstrzemi\u0119\u017aliwe powstrzymanie si\u0119 od nazbyt pochopnego przyznawania prawdzie imperium waloru prawdy uniwersalnej i\u2026 prawdziwej. Tym bardziej, \u017ce konsekwentne podporz\u0105dkowanie si\u0119 \u201elogice\u201d prawdy imperialnej, rozpoznawanej po tym, \u017ce zwyci\u0119\u017ca, dzi\u015b na przyk\u0142ad nie pozostawia\u0142oby \u017cadnego wyboru poza tym, kt\u00f3ry przecie\u017c p. Laseckiego musia\u0142by napawa\u0107 (uzasadnion\u0105) odraz\u0105, tj. poddaniem si\u0119 prawdzie imperium Demokracji i Praw Cz\u0142owieka, reprezentowanej przez imperatora \u201eSzatan\u00f3w Zjednoczonych\u201d, a uznania wszystkich, kt\u00f3rzy sprzeciwiaj\u0105 si\u0119 demokracji i prawom cz\u0142owieka oraz nie chc\u0105 da\u0107 si\u0119 wch\u0142on\u0105\u0107 przez to imperium, za nosicieli k\u0142amstwa i szerzycieli chaosu, zas\u0142uguj\u0105cych na pogard\u0119 i zmielenie w proch.<\/p>\r\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie, ludzko\u015b\u0107 nie jest skazana na bezalternatywno\u015b\u0107 wobec prawdy kosmologicznego imperium, ale trwa\u0142o wieki zanim, dzi\u0119ki <em>leap in being<\/em>, kt\u00f3ry dokona\u0142 si\u0119 niemal jednocze\u015bnie w r\u00f3\u017cnych cywilizacjach i religiach, od Chin (konfucjanizm) i Indii (buddyzm), poprzez Persj\u0119 (zoroastryzm), po Izrael (biblijni prorocy) i Grecj\u0119 (filozofia i tragedia), odkryto mo\u017cliwo\u015b\u0107 innego i bardziej adekwatnego sposobu odnoszenia reprezentacji egzystencjalnej do prawdy. Trzeba by\u0142o do tego przede wszystkim odkrycia rozr\u00f3\u017cnienia pomi\u0119dzy immanencj\u0105 a transcendencj\u0105 oraz odkrycia indywidualnej ludzkiej <em>psyche<\/em>, kt\u00f3ra sama, a nie tylko kolektywnie, za koniecznym po\u015brednictwem imperatora-despoty, mo\u017ce nawi\u0105za\u0107 osobow\u0105 relacj\u0119 z transcendentnym Bogiem. Pozwala to z kolei na odkrycie, i\u017c \u017caden porz\u0105dek nie mo\u017ce by\u0107 uznany za prawdziwy, je\u017celi jego cen\u0105 jest <em>znicestwienie<\/em> cz\u0142owieka (regu\u0142a antropologiczna); poniewa\u017c jednak nie wystarczy tu jaka\u015b arbitralna idea cz\u0142owieka (to mog\u0142oby prowadzi\u0107 do sofistycznego relatywizmu), lecz o cz\u0142owieka wyr\u00f3\u017cnionego ze wzgl\u0119du na dusz\u0119, kt\u00f3ry odkry\u0142 swoj\u0105 prawdziw\u0105 natur\u0119 w wi\u0119zi z Bogiem, a przez to &#8211; ukszta\u0142towawszy \u0142ad we w\u0142asnej duszy &#8211; mo\u017ce te\u017c budowa\u0107 \u0142ad we wsp\u00f3lnocie (regu\u0142a teologiczna). I to wszystko jednak by\u0142oby na nic, gdyby Prawda sama, Prawda transcendentna, Prawda jedyna nie objawi\u0142a si\u0119 cz\u0142owiekowi jako prawda soteriologiczna. Odk\u0105d zatem Boski Logos, Druga Osoba Tr\u00f3jcy \u015awi\u0119tej wcieli\u0142a si\u0119 w Syna Cz\u0142owieczego, kt\u00f3ry potwierdzi\u0142, i\u017c Jest Kr\u00f3lem i \u017ce dana jest Mu wszelka w\u0142adza w Niebie i na ziemi, ka\u017cde roszczenie &#8211; czyjekolwiek: imperatora indywidualnego czy kolektywnego &#8211; do bycia reprezentantem boskiej Prawdy z w\u0142asnego nadania i bez odniesienia si\u0119 do Prawdy, kt\u00f3r\u0105 jest Chrystus, zosta\u0142o raz na zawsze zdemaskowane jako przewrotny fa\u0142sz. Jakikolwiek cesarz, kr\u00f3l, prezydent czy \u201esuweren zbiorowy\u201d, kt\u00f3ry nie uzna publicznie i faktycznie, \u017ce jest s\u0142ug\u0105 Chrystusa Kr\u00f3la, mo\u017ce by\u0107 tylko w\u0142adz\u0105 <em>de facto<\/em>, nawet \u201elegaln\u0105\u201d w porz\u0105dku ludzkim (kt\u00f3r\u0105 nale\u017cy cierpliwie znosi\u0107 dop\u00f3ki nie przekracza tej miary wyst\u0119pku, kt\u00f3ry \u015bw. Tomasz z Akwinu nazywa \u201eszalonym przerostem tyranii\u201d), ale nie prawowit\u0105 w\u0142adz\u0105 <em>de iure<\/em>. Jak to wyk\u0142ada francuski teoretyk legitymizmu &#8211; Guy Aug\u00c3\u00a9, jedynie chrze\u015bcija\u0144stwo przynios\u0142o rozwi\u0105zanie dramatu politycznego, z kt\u00f3rym ludzko\u015b\u0107 zmaga\u0142a si\u0119 od najstarszych form swego wsp\u00f3lnotowego istnienia, a do kt\u00f3rego jedynie drog\u0105 rozumu noetycznego przybli\u017cali si\u0119 filozofowie klasyczni: jak uzyska\u0107 pos\u0142usze\u0144stwo nie-s\u0142u\u017calcze, nie-niewolnicze, pos\u0142usze\u0144stwo swobodne, czyli inaczej prawdziw\u0105 prawowito\u015b\u0107 (<em>l\u00c3\u00a9gitimit\u00c3\u00a9<\/em>) w\u0142adzy? Ot\u00f3\u017c, tym jedynym rozwi\u0105zaniem jest rozr\u00f3\u017cnienie pomi\u0119dzy w\u0142adz\u0105 a w\u0142adc\u0105, urz\u0119dem a cz\u0142owiekiem, kr\u00f3lowaniem a kr\u00f3lem. To w\u0142adza, urz\u0105d, kr\u00f3lowanie pochodzi od Boga, cz\u0142owiek za\u015b, kt\u00f3ry \u00f3w urz\u0105d kr\u00f3lewski sprawuje, pe\u0142ni\u0107 go ma jako pos\u0142ug\u0119 (<em>minist\u00c3\u00a8re<\/em>) dla dobra wsp\u00f3lnego. \u201ePos\u0142usze\u0144stwo &#8211; pisze Aug\u00c3\u00a9 &#8211; nie jest wi\u0119c nale\u017cne jednostce, lecz <em>dobru wsp\u00f3lnemu<\/em>, kt\u00f3rego ta jednostka ma obowi\u0105zek poszukiwa\u0107, a w ostatecznym wnioskowaniu &#8211; Bogu, w kt\u00f3rym to dobro jest zakorzenione, i od kt\u00f3rego pochodzi wszelki autorytet, kt\u00f3ry mo\u017ce zobowi\u0105zywa\u0107 w sumieniu\u201d (<em>Succesion de France et r\u00c3\u00a8gle de nationalit\u00c3\u00a9<\/em>, Paris 1979, s. 121).<\/p>\r\n<p>Dlatego tak\u017ce oczywi\u015bcie tradycjonalista chrze\u015bcija\u0144ski nie mo\u017ce \u017cadn\u0105 miar\u0105 przyj\u0105\u0107 twierdzenia tradycjonalisty \u201eintegralnego\u201d, i\u017c monarcha jest \u201e\u017ar\u00f3d\u0142em porz\u0105dku duchowego\u201d. Takim \u017ar\u00f3d\u0142em jest tylko B\u00f3g, a jedynym przez Niego upe\u0142nomocnionym interpretatorem tego porz\u0105dku jest Ko\u015bci\u00f3\u0142. Cesarze i kr\u00f3lowie nie otrzymali od Chrystusa takiej misji; otrzymali jedynie miecz w\u0142adzy doczesnej, kt\u00f3rym maj\u0105 torowa\u0107 drog\u0119 o\u015bwiecania ludzko\u015bci dzier\u017cycielom miecza w\u0142adzy duchownej. Cesarz, jak pisa\u0142 papie\u017c \u015bw. Gelazy I, jest synem, a nie g\u0142ow\u0105 Ko\u015bcio\u0142a. Nie g\u0142osi S\u0142owa Bo\u017cego, lecz wyj\u0105tkowo pilnie si\u0119 w nie ws\u0142uchuje. Jego pozycja ze wzgl\u0119du na wsp\u00f3\u0142istotno\u015b\u0107 Ko\u015bcio\u0142a i Imperium w jedno\u015bci Ducha \u015awi\u0119tego przenikaj\u0105cego <em>Res Publica Christiana<\/em> jest wprawdzie, z racji tego, i\u017c sam znajduje si\u0119 na szczycie Imperium, obok papie\u017ca jako widzialnej G\u0142owy <em>Ecclesia<\/em>, absolutnie wyj\u0105tkowa, ale w tym, \u017ce jest w stopniu niepor\u00f3wnywalnym z nikim innym zobowi\u0105zany do bycia na\u015bladowc\u0105 Chrystusa (<em>Christomimetes<\/em>) i dopiero dzi\u0119ki temu staje <em>alter Christus<\/em> &#8211; lecz z \u0142aski, nie z natury.<\/p>\r\n<p>Musimy wi\u0119c zgodzi\u0107 si\u0119 z tym, \u017ce faktycznie istniej\u0105 (jako sposoby my\u015blenia) dwa nader r\u00f3\u017cne tradycjonalizmy. Pierwszy, to tradycjonalizm tradycji konkretnej, zakorzenionej z jednej strony w klasycznej filozofii politycznej, z drugiej za\u015b w Objawieniu biblijno-chrze\u015bcija\u0144skim, o\u015bwietlonym tak\u017ce przez Ojc\u00f3w i Doktor\u00f3w Ko\u015bcio\u0142a ze \u015bw. Augustynem i \u015bw. Tomaszem z Akwinu na czele; tradycji inkarnowanej w socjologiczn\u0105 i duchow\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107 \u015bredniowiecznej <em>Res Publica Christiana<\/em>, i pomimo wszelkich zerwa\u0144 z ni\u0105 i cios\u00f3w jej zadanych przez kolejne rewolucje w ideach i w faktach, wci\u0105\u017c jeszcze niezagas\u0142ej do ko\u0144ca i mo\u017cliwej do odbudowania. To tradycjonalizm oparty o realistyczn\u0105 metafizyk\u0119, identyfikuj\u0105c\u0105 wielo\u015b\u0107 byt\u00f3w, z kt\u00f3rych ka\u017cdy ma swoje w\u0142asne pryncypia i w\u0142asn\u0105 substancjalno\u015b\u0107, na czele z bytami osobowymi, wi\u0119c postrzegaj\u0105cy \u015bwiat jako rzeczywisto\u015b\u0107 pluralistyczn\u0105, ale hierarchicznie uporz\u0105dkowan\u0105 w zmierzaniu do wsp\u00f3lnego celu, zar\u00f3wno doczesnego, jak nadprzyrodzonego. I jest drugi tradycjonalizm, pragn\u0105cy, by postrzegano go jako \u201eintegralny\u201d, a wi\u0119c domniemanie pe\u0142niejszy i bardziej ca\u0142o\u015bciowy, lecz w rzeczywisto\u015bci b\u0119d\u0105cy tradycjonalizmem tradycji abstrakcyjnej, wyspekulowanej, nigdzie niezakorzenionej, wi\u0119c b\u0142\u0105kaj\u0105cej si\u0119 jak Pirandellowskie <em>Sze\u015b\u0107 postaci scenicznych w poszukiwaniu autora<\/em>, by je o\u017cywi\u0142, niczym eteryczna <em>animula<\/em> <em>vagula blandula<\/em>, w\u0119druj\u0105ca po epokach, cywilizacjach i religiach w nadziei, \u017ce uszczkn\u0105wszy co\u015b warto\u015bciowego z ka\u017cdej z nich (co, trzeba przyzna\u0107, czyni cz\u0119sto w spos\u00f3b odkrywczy i frapuj\u0105cy, dlatego narracje tradycjonalist\u00f3w integralnych czyta si\u0119 z przyjemno\u015bci\u0105 niemniejsz\u0105 ni\u017c ba\u015bnie Tolkiena) zyska prawdziwe \u017cycie. Tradycjonalizm oparty &#8211; jak wynika jasno z dyskutowanego tu wywodu &#8211; na metafizyce emanatystycznej, na monizmie Jednego, z kt\u00f3rego wszystko inne si\u0119 wy\u0142ania i do niego powinno powr\u00f3ci\u0107, zniweczywszy wszelkie zr\u00f3\u017cnicowanie, wik\u0142aj\u0105cy tedy w nierozwi\u0105zywalne aporie deklaracje o <em>organiczno\u015bci<\/em> i <em>hierarchiczno\u015bci<\/em>.<\/p>\r\n<p>Jako tradycjonalistyczna mitopeia, narracja tradycjonalistyczno-integralna spe\u0142nia dodatni\u0105 rol\u0119, bo wspaniale kszta\u0142ci i rozwija wyobra\u017ani\u0119. Natomiast jako podstawa tradycjonalistycznej metapolityki, tym bardziej za\u015b kontrrewolucyjnej akcji politycznej, tradycjonalizm \u201eintegralny\u201d jest oczywi\u015bcie bezu\u017cyteczny, a w razie upierania si\u0119 przy nim &#8211; mo\u017ce wie\u015b\u0107 na manowce. P. Lasecki z niew\u0105tpliwie wystudiowan\u0105 ironi\u0105 i nie bez kokieterii, kt\u00f3ra ma pewien intelektualny wdzi\u0119k, nazywa swoje propozycje \u201ezamordystycznymi\u201d i \u201etotalitarnymi\u201d, ujmuj\u0105c te okre\u015blenia w cudzys\u0142\u00f3w. Problem w tym, \u017ce je\u015bli im si\u0119 przyjrze\u0107 dok\u0142adniej, okazuje si\u0119, \u017ce s\u0105 one naprawd\u0119 zamordystyczne i totalitarne, bez \u017cadnego cudzys\u0142owu. W jednej wszelako kwestii praktycznej musimy przyzna\u0107 p. Laseckiemu racj\u0119. Stopie\u0144 zniszczenia tradycji jest tak g\u0142\u0119boki, \u017ce ewentualny kontrrewolucyjny restaurator \u0142adu b\u0119dzie oczywi\u015bcie musia\u0142 niepor\u00f3wnywalnie bardziej aktualizowa\u0107 potencj\u0119 kreacji, a nie konserwacji (bo konserwowa\u0107 nie b\u0119dzie mia\u0142 za bardzo czego), czyli odwrotnie ni\u017c <em>rex<\/em> z <em>De Regno<\/em> \u015bw. Tomasza. Pozostaje jednak pytanie, jak daleko ta kreatywna funkcja ma si\u0119ga\u0107, jak g\u0142\u0119boko w kosmos spo\u0142eczny wkracza\u0107 maj\u0105 owe aktywne <em>polityki szczeg\u00f3\u0142owe<\/em>, do kt\u00f3rych tak zach\u0119ca Autor? Nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi, kt\u00f3ra by\u0142aby jednocze\u015bnie enumeracj\u0105 i delimitacj\u0105. Ale mo\u017cna poda\u0107 og\u00f3lne kryterium ewaluacji, kt\u00f3rym jest sam cel takiego dzia\u0142ania: ot\u00f3\u017c \u017cadne dzia\u0142anie nie mo\u017ce by\u0107 uznane za dobre i po\u017c\u0105dane, je\u017celi wprost albo przynajmniej w daj\u0105cych si\u0119 przewidzie\u0107 konsekwencjach prowadzi\u0107 b\u0119dzie do rezultatu przeciwnego ni\u017c zamierzony. Inaczej m\u00f3wi\u0105c, je\u015bli celem jest odbudowanie porz\u0105dku organicznego, to \u015brodki utrwalaj\u0105ce mechanizacj\u0119 \u017cycia spo\u0142ecznego musz\u0105 zosta\u0107 wykluczone jako szkodliwe ze swojej natury. Je\u017celi lekarz chce umo\u017cliwi\u0107 pacjentowi powr\u00f3t do swobodnego oddychania, to nie mo\u017ce stosowa\u0107 \u015brodk\u00f3w zmniejszaj\u0105cych powierzchni\u0119 jego p\u0142uc. Przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 natomiast praktycznym propozycjom p. Laseckiego i jego koleg\u00f3w, mo\u017cna nabra\u0107 uzasadnionego podejrzenia, \u017ce s\u0105 to w\u0142a\u015bnie \u201elekarstwa\u201d tego rodzaju, a zza urokliwego na sw\u00f3j spos\u00f3b wizerunku solarnego imperatora, emanuj\u0105cego \u015bwiat\u0142em na jego awatary w kolejnych szczeblach aparatu w\u0142adzy, niepokoj\u0105co przeziera raz po raz nader pospolite i odpychaj\u0105ce oblicze Gn\u0119bona Puczymordy. My, za karlistami, wolimy obstawa\u0107 przy programie: <em>\u00a1mas Sociedad, menos Estado!<\/em> [\u201eWi\u0119cej Spo\u0142ecze\u0144stwa, mniej Pa\u0144stwa!\u201d].<\/p>\r\n<p>PS<\/p>\r\n<p>Jako \u017ce traktujemy &#8211; co chyba widoczne &#8211; p. Ronalda Laseckiego z nale\u017cn\u0105 jego intelektowi i charakterowi rewerencj\u0105, czujemy si\u0119 r\u00f3wnie\u017c upowa\u017cnieni do poproszenia go o wyja\u015bnienie nast\u0119puj\u0105cej supozycji z jego tekstu dotycz\u0105cej hiszpa\u0144skiego karlizmu i francuskiego \u201eneofeudalizmu\u201d: <em>\u2026przedstawiciele obydwu <\/em>(\u2026)<em> <\/em>[nurt\u00f3w]<em> przez swoje doktrynerskie przywi\u0105zanie do anachronicznych i niefunkcjonalnych form ustrojowych i tradycji politycznych, przez kr\u00f3tszy lub d\u0142u\u017cszy czas i mniej lub bardziej \u015bwiadomie popierali ruchy rewolucyjne przeciwko ruchom kontrrewolucyjnym.<\/em><\/p>\r\n<p>Mniejsza o francuskich \u201eneofeuda\u0142\u00f3w\u201d &#8211; nurt wszak\u017ce do\u015b\u0107 marginalny i efemeryczny kilku XVIII-wiecznych pisarzy, mocno fantazjuj\u0105cych na gruncie historiografii. Co innego hiszpa\u0144scy karli\u015bci &#8211; maj\u0105cy ju\u017c prawie 200 lat historii, wyj\u0105tkowo heroiczny i ofiarny oddzia\u0142 szturmowy kontrrewolucji. Mniej zorientowanym czytelnikom przypomnijmy, \u017ce karli\u015bci w XIX wieku wzniecili dwa powstania przeciwko liberalizmowi i rewolucji bur\u017cuazyjnej, w trzecim walczyli ju\u017c tak\u017ce z demokratami i republikanami, a w Krucjacie 1936-39, nazywanej tak\u017ce IV wojn\u0105 karlistowsk\u0105, starli si\u0119 z anarchistami i komunistami. Pr\u00f3cz tego, tak jak mogli w danych okoliczno\u015bciach, wi\u0119c czy to jako zbrojni ochotnicy, czy cho\u0107by pi\u00f3rem i w inny spos\u00f3b wspierali: w XIX wieku &#8211; swoich legitymistycznych koleg\u00f3w w Portugalii, Francji i Neapolu; jako \u017cuawi papiescy walczyli w obronie Pa\u0144stwa Ko\u015bcielnego; w ameryka\u0144skiej wojnie secesyjnej popierali Konfederacj\u0119 przeciwko jankeskiej P\u00f3\u0142nocy, a w meksyka\u0144skiej wojnie domowej &#8211; konserwatyst\u00f3w katolickich przeciwko jakobinom Juareza; na pocz\u0105tku XX wieku wspomagali portugalskich monarchist\u00f3w w ich pr\u00f3bach obalenia Republiki, w czasie I wojny \u015bwiatowej pr\u00f3bowali doprowadzi\u0107 do separatystycznego pokoju, k\u0142ad\u0105cego kres og\u00f3lnoeuropejskiej rzezi i ratuj\u0105cego katolick\u0105 monarchi\u0119 austro-w\u0119giersk\u0105; w okresie mi\u0119dzywojennym popierali powstanie meksyka\u0144skich <em>cristeros<\/em>; w 1939 roku popierali katolick\u0105 Polsk\u0119 przeciwko neopoga\u0144skiej III Rzeszy, w 1973 roku uzasadniali (El\u00c3\u00adas de Tejada) argumentami z tomistycznej teorii prawa do oporu przeciwko legalnej tyranii przewr\u00f3t wojskowy w Chile (bronili tak\u017ce walcz\u0105cego z Tupamaros prezydenta Urugwaju, J. M. Bordaberry, kt\u00f3ry zreszt\u0105 potem sam sta\u0142 si\u0119 karlist\u0105); o tym, i\u017c byli zawsze i wsz\u0119dzie nieub\u0142aganymi wrogami komunizmu nie trzeba nawet wspomina\u0107; wspierali i wspieraj\u0105 nadal ruch tradycji katolickiej skupiony wok\u00f3\u0142 \u015bp. abpa Marcela Lefebvre\u2019a i FSSPX; w ostatnich latach konsekwentnie pot\u0119piaj\u0105 wszystkie ameryka\u0144skie interwencje na Bliskim i \u015arodkowym Wschodzie, a tak\u017ce zaanga\u017cowanie w nich Hiszpanii.<\/p>\r\n<p>Wierz\u0105c przeto, \u017ce p. Lasecki nie rzuca lekkomy\u015blnie oskar\u017ce\u0144 na wiatr, oczekujemy, \u017ce albo dostarczy nieznane nam dowody bezwiednego cho\u0107by popierania przez karlist\u00f3w kiedykolwiek i jakichkolwiek ruch\u00f3w rewolucyjnych przeciwko kontrrewolucyjnym, albo wycofa to straszne i krzywdz\u0105ce oskar\u017cenie.<\/p>\r\n<p><strong><strong><em>Jacek Bartyzel<\/em><\/strong><\/strong><\/p>\r\n<hr \/>\r\n<p><sup><a name=\"przypis_1\" href=\"http:\/\/www.legitymizm.org\/dwa-tradycjonalizmy#odeslanie_1\"><\/a>1<\/sup>\u00a0Terminy te b\u0119d\u0105 tu traktowane wymiennie, tak\u017ce dla uwydatnienia, i\u017c \u201ekonserwatywny liberalizm\u201d nie mie\u015bci si\u0119 w tym paradygmacie.<\/p>\r\n<p><sup><a name=\"przypis_2\" href=\"http:\/\/www.legitymizm.org\/dwa-tradycjonalizmy#odeslanie_2\"><\/a>2<\/sup>\u00a0Autor parokrotnie u\u017cywa w swoim tek\u015bcie sformu\u0142owania \u201eporz\u0105dek tradycyjny\u201d. Zak\u0142adam jednak, \u017ce czyni to wy\u0142\u0105cznie ze wzgl\u0119d\u00f3w dydaktyczno-perswazyjnych w kontek\u015bcie sporu z wrogami tradycji, bo w \u015bcis\u0142ym sensie sformu\u0142owanie to jest pleonazmatyczne: ka\u017cdy porz\u0105dek jest <em>ex definitione<\/em> tradycyjny, bo wszystko, co nie jest tradycj\u0105, jest nie-porz\u0105dkiem.<\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Uwagi, kt\u00f3re ni\u017cej kre\u015bl\u0119, odnosz\u0105 si\u0119 &#8211; polemicznie &#8211; do artyku\u0142u p. Ronalda Laseckiego O prawic\u0119 antywolno\u015bciow\u0105, czyli odpowied\u017a na dwie polemiki. Nie b\u0119d\u0119 wszelako odnosi\u0142 si\u0119 do cz\u0119\u015bci pierwszej tej odpowiedzi, skierowanej do p. red. Stanis\u0142awa Michalkiewicza, a to dlatego, \u017ce &#8211; pomijaj\u0105c zb\u0119dne przytyki ad personam, z g\u0142\u00f3wn\u0105 przes\u0142ank\u0105 rozumowania p. Laseckiego, i\u017c [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[35],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/65503"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=65503"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/65503\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=65503"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=65503"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=65503"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}