{"id":57644,"date":"2014-06-13T10:39:42","date_gmt":"2014-06-13T14:39:42","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=57644"},"modified":"2014-06-13T10:42:18","modified_gmt":"2014-06-13T14:42:18","slug":"a-kogo-jest-wiecej-glupich-czy-ma%c2%addrych-ewa-polak-palkiewicz","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=57644","title":{"rendered":"&#8230;A kogo jest wi\u0119cej, g\u0142upich czy m\u0105\u00addrych? &#8211; <em>Ewa Polak-Pa\u0142kiewicz<\/em>"},"content":{"rendered":"<p><small>Dodano: 2012-06-13 10:39 am<\/small><\/p><p><strong><em>Dzisiejszy obraz szlachty i ziemia\u0144stwa jest podw\u00f3jnie zmistyfikowany. Mieszka\u0144cy dawnych polskich dwor\u00f3w kojarz\u0105 si\u0119 najcz\u0119\u015bciej z klas\u0105 ludzi oderwanych od rzeczywisto\u015bci, \u017cyj\u0105cych w luksusie i dla luksusu.<\/em><\/strong><\/p><p>W obrazie ich \u017cycia dominuje bal, polo\u00adwanie i &#8222;kuchnia szlachecka&#8221;. Ten mit prze\u00adtrwa\u0142 w wielu umys\u0142ach nie\u00admal nienaruszony od cza\u00ads\u00f3w, gdy wyobra\u017cenie o \u017cyciu ziemian kszta\u0142towa\u00ad\u0142a propaganda. A przecie\u017c tworzyli j\u0105 ci, kt\u00f3rzy domy szlacheckie ograbili, maj\u0105t\u00adki rozkradli, a w\u0142a\u015bcicieli zamordowali albo pozbawili prawa zamieszkania nie tyl\u00adko we w\u0142asnych domach, ale nawet w obr\u0119bie powiat\u00f3w, na terenie kt\u00f3rych domy te si\u0119 znajdowa\u0142y.<\/p><p>Opr\u00f3cz propagandy istniej\u0105 jednak na szcz\u0119\u015bcie tak\u017ce wspo\u00admnienia tych, kt\u00f3rzy na w\u0142asne oczy ogl\u0105dali kontynent zagi\u00adniony pod wodami czerwonego potopu, \u015bwiat minionego spo\u00ad\u0142ecznego \u0142adu. Ksi\u0105dz Walerian Meysztowicz, przedwojenny radca Ambasady Polskiej przy Stolicy Apostolskiej, w swojej ksi\u0105\u017cce po\u015bwi\u0119ca wiele miej\u00adsca ojcu, Aleksandrowi Meysz\u00adtowiczowi. By\u0142 to jeden z wiel\u00adkich pan\u00f3w litewskich, spad\u00adkobierca dawnej senatorskiej warstwy Rzeczypospolitej, poli\u00adtyk\u00f3w, dygnitarzy, przyw\u00f3dc\u00f3w stronnictwa konserwatywne\u00adgo, kt\u00f3rych przed wojn\u0105 okre\u00ad\u015blano mianem &#8222;\u0179ubr\u00f3w kreso\u00adwych&#8221;. Aleksander Meysztowicz by\u0142 nade wszystko wspania\u0142ym gospodarzem rozleg\u0142ych d\u00f3br na Wile\u0144szczy\u017anie. W jego sto\u00adsunku do ludzi uderza\u0142a \u017cyczli\u00adwo\u015b\u0107 i szacunek wobec przed\u00adstawicieli r\u00f3\u017cnych stan\u00f3w. ,,(&#8230;) wyrabia\u0142o j\u0105 \u017cycie w otoczeniu tych, kt\u00f3rymi nale\u017ca\u0142o si\u0119 opie\u00adkowa\u0107. (&#8230;) Zna\u0142 wszystkich lu\u00addzi w okolicznych wioskach, got\u00f3w do pomocy &#8211; trady\u00adcyjnej, z pa\u0144szczy\u017anianych czas\u00f3w, w ka\u017cdej biedzie&#8221;. Rodzinnego lekarza, dr. Wi\u00adtorta, wysy\u0142a\u0142 do wiejskich cha\u0142up, odbudowywa\u0142 spa\u00adlone wsie z w\u0142asnego drew\u00adna. Pracowa\u0142 &#8211; przy udzia\u00adle Piotra Sto\u0142ypina, kt\u00f3re\u00adgo zna\u0142 z czas\u00f3w petersbur\u00adskich. gdy zasiada\u0142 w rosyj\u00adskiej Radzie Pa\u0144stwa &#8211; nad komasacj\u0105 grunt\u00f3w ch\u0142op\u00adskich, bo w tym widzia\u0142 szans\u0119 na realn\u0105 popraw\u0119 sytuacji w\u0142o\u015bcian.<\/p><p>Wspomnienia bywaj\u0105 za\u00adskakuj\u0105ce. Polonistka mo\u00adjej siostry odmalowa\u0142a kiedy\u015b swoim uczniom zapami\u0119tan\u0105 z w\u0142asnej biografii sugestyw\u00adn\u0105 scen\u0119 dorocznego objazdu wiosek przez hrabiego Alfre\u00adda Potockiego z \u0141a\u0144cuta. Oczy dziecka ujrza\u0142y obraz bajkowy: Kareta by\u0142a bia\u0142a. ze z\u0142otym herbem; przez uchylone okno powozu wysuwa\u0142a si\u0119 miaro\u00adwo r\u0119ka w bia\u0142ej r\u0119kawiczce i rzuca\u0142a na rozmok\u0142\u0105, b\u0142otni\u00adst\u0105 ziemi\u0119 cukierki o niebia\u0144\u00adskim smaku. I cho\u0107 obraz by\u0142 mocno kiczowaty, a nauczyciel\u00adka, cz\u0142onkini panuj\u0105cej w\u00f3w\u00adczas partii, mieszkaj\u0105ca przed wojn\u0105 w dworskich czwora\u00adkach, zawsze g\u0142o\u015bno narzeka\u0142a na &#8222;<em>dol\u0119 ch\u0142opa ciemi\u0119\u017conego przez pana&#8221;,<\/em> to gdy o tym opo\u00adwiada\u0142a, nagle ubywa\u0142o jej lat, g\u0142os pi\u0119knia\u0142, a w oczach zapa\u00adla\u0142y si\u0119 b\u0142yski.<\/p><p>Jak r\u00f3\u017cne mog\u0105 by\u0107 wspo\u00admnienia zwi\u0105zane z &#8222;nier\u00f3w\u00adno\u015bci\u0105 klasow\u0105&#8221;! Oto ks. Meysz\u00adtowicz opisuje z w\u0142asnego dzie\u00adci\u0119cego do\u015bwiadczenia odmien\u00adne relacje mi\u0119dzy &#8222;pa\u0144stwem&#8221; a wsi\u0105, tu\u017c przed I wojn\u0105 \u015bwia\u00adtow\u0105 na Litwie. <em>&#8222;(&#8230;) w wieczor\u00adnym \u015bniegu, z pierwsz\u0105 gwiaz\u00add\u0105 zaczyna si\u0119 nap\u0142yw ludzi do o\u015bwietlonej kolumnowej sieni. Przychodz\u0105 wszyscy, ktokol\u00adwiek nie ma we dworze w\u0142asnej gospodarki, w\u0142asnej \u00abkuci\u00bb dla siebie i najbli\u017cszych: starzy ro\u00adbotnicy, panowie z administra\u00adcji, dziewcz\u0119ta z pralni i piekar\u00adni, parobcy, kowale, stolarze. Pan i Pani witaj\u0105 wszystkich w sieni, prze\u0142amuj\u0105c op\u0142atek, \u015bciskaj\u0105c; \u00abprosim dalej\u00bb &#8211; do sali jadalnej. (&#8230;) Sala jadalna w \u015bwietle wisz\u0105cych lamp, z\u0142ote ramy portret\u00f3w. Pod nimi t\u0142ocz\u00adno wok\u00f3\u0142 w podkow\u0119 ustawio\u00adnych sto\u0142\u00f3w, siano pod obru\u00adsami. Pan i Pani usadzaj\u0105 przy sto\u0142ach &#8211; sze\u015b\u0107, siedem dzie\u00adsi\u0105tk\u00f3w ludzi. Dymi\u0105 wazy czerwonego barszczu. Ryba. A potem &#8211; kucia; w\u0142a\u015bnie ku\u00adcia! Pszenica i groch, rozgoto\u00adwane z migda\u0142ami i makiem, w os\u0142odzonej miodem wodzie. (&#8230;) Rozwi\u0105za\u0142y si\u0119 mowy (&#8230;) w sto\u0142owym coraz gwarniej. Wybuchaj\u0105 \u015bpiewy, po polsku, po litewsku&#8230;&#8221;.<\/em><\/p><p>Dawniej nie wstydzono si\u0119 oczywistej prawdy, \u017ce ka\u017cdy znajduj\u0105cy si\u0119 w ni\u017cszej war\u00adstwie spo\u0142ecznej mo\u017ce wiele zyska\u0107 przez kontakt z osoba\u00admi z warstwy wy\u017cszej, z natu\u00adry rzeczy wzorcotw\u00f3rczej. Ten kontakt wewn\u0119trznie udoskona\u00adla, budzi nadziej\u0119, otwiera nowe przestrzenie duchowe. W cza\u00adsach PRL negowano i wy\u015bmie\u00adwano t\u0119 oczywisto\u015b\u0107, zgodnie z zasadami my\u015blenia rewolucyj\u00adnego. Dzi\u015b ukazuje si\u0119 drukiem wiele pami\u0119tnik\u00f3w ziemian, kt\u00f3re wcze\u015bniej znane by\u0142y tyl\u00adko w\u0105skiemu kr\u0119gowi emi\u00adgrant\u00f3w lub przetrwa\u0142y gdzie\u015b na strychu. Wcale niepo\u015bled\u00adnie miejsce przypada w nich lu\u00addziom, kt\u00f3rzy \u017cyli w naj\u015bci\u015blej\u00adszej symbiozie z dworem, cho\u0107 nale\u017celi do najni\u017cszego stanu.<\/p><p>Ksi\u0105dz Meysztowicz ju\u017c w pierwszym rozdziale przy\u00adwo\u0142uje posta\u0107 litewskiego ch\u0142o\u00adpa nazwiskiem Szukis, kt\u00f3ry przez ca\u0142e \u017cycie zwi\u0105zany by\u0142 z maj\u0105tkiem Meysztowicz\u00f3w w Pojo\u015bciu nad Niewia\u017c\u0105. Po uw\u0142aszczeniu wiosek w 1864 roku zosta\u0142 na w\u0142asn\u0105 pro\u015bb\u0119 przy dworze. Niezwykle religij\u00adny, by\u0142 zarazem kopalni\u0105 wia\u00addomo\u015bci o przesz\u0142o\u015bci maj\u0105tku i dworu i jedn\u0105 z najbli\u017cszych os\u00f3b Waleriana Meysztowicza z dzieci\u0144stwa. ,,(&#8230;) by\u0142 inte\u00adgraln\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 tego dworu; ra\u00adzem z tymi kilkoma setkami ro\u00addzin z Orzel, Chor\u0105\u017cyszek, W\u0119c\u00adlawiszek, Karszyn\u00f3wki, Pakalni i razem z mieszka\u0144cami czwo\u00adrak\u00f3w w Kurhanowie, D\u0119bowie, Trakiszkach, Staruszkach, Pod\u00adgaja, z ca\u0142\u0105 ludno\u015bci\u0105 tych kil\u00adkudziesi\u0119ciu kilometr\u00f3w kwa\u00addratowych dorzecza Josty, kt\u00f3\u00adrym z woli wielkich ksi\u0105\u017c\u0105t przewodzili panowie, by\u0142 &#8211; jak oni wszyscy &#8211; zwi\u0105zany z tymi panami w jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107, solidar\u00adn\u0105 i zwart\u0105. (&#8230;) w Pojo\u015bciu pa\u00admi\u0119\u0107 ludzka nie przechowa\u00ad\u0142a \u017cadnej krzywdy, wyrz\u0105dza\u00adnej przez pan\u00f3w w\u0142o\u015bci, ani od\u00adwrotnie: w\u0142o\u015b\u0107 nigdy pan\u00f3w nie skrzywdzi\u0142a ani nie zawiod\u0142a. Zmiany, uw\u0142aszczenie wiosek, potem dalsze rozlu\u017anienie wi\u0119\u00adzi mi\u0119dzy dworem a wsi\u0105, mor\u00addercza dla dworu reforma rol\u00adna Republiki Litewskiej, dalsze rozproszkowanie wszystkiego pod okupacj\u0105 sowieck\u0105, wygna\u00adnie pan\u00f3w, a zaraz potem wy\u00adwo\u017cenie ludno\u015bci, osadzanie nie wiedzie\u0107 sk\u0105d wyrwanych \u00ab<em>kau\u00adkaz\u00f3w<\/em>\u00bb, kolonizacja rosyjska\u00ad to wszystko przysz\u0142o p\u00f3\u017aniej, z zewn\u0105trz, wbrew woli dworu i wbrew woli w\u0142o\u015bci&#8221;.<\/p><p>Inny przyjaciel dworu w Po\u00adjo\u015bciu, ch\u0142op nazwiskiem Jo\u00adkajtis, udzieli\u0142 kiedy\u015b zwi\u0119z\u0142ej lekcji zdrowego rozs\u0105dku m\u0142o\u00addemu Walerianowi, gdy ten roz\u00adgor\u0105czkowany nastrojami an\u00adty-carskiego wrzenia zapala\u0142 si\u0119 do demokracji. &#8222;Zasada ulega\u00adnia wi\u0119kszo\u015bci, d\u0142ugo t\u0142umaczo\u00adna, posz\u0142a w drzazgi pod jego uwag\u0105: \u00abPrzepraszam, a kogo jest wi\u0119cej, g\u0142upich czy m\u0105\u00addrych?\u00bb (&#8230;) Moj\u0105 diatryb\u0119 prze\u00adciw monarchii, po d\u0142ugim mil\u00adczeniu, zamkn\u0105\u0142 twierdzeniem, i\u017c \u00abtrzeba, \u017ceby by\u0142 pan nad pa\u00adnami\u00bb. A potrzeb\u0119 istnienia pa\u00adn\u00f3w uzasadnia\u0142 tym, co by\u015bmy dzi\u015b nazwali obaw\u0105 przed biu\u00adrokracj\u0105 w socjalizmie pa\u0144\u00adstwowym: <em>\u00abjak pan\u00f3w nie b\u0119\u00addzie, to kto ludzi przed czynow\u00adnikami wybroni?\u00bb&#8221;.<\/em><\/p><p><strong>Baty za Procenk\u0119<\/strong><\/p><p>Jak\u017ce cz\u0119sto stosunek do s\u0142u\u017cby ziemian i szlachty dale\u00adki by\u0142 w Polsce od wielkopa\u0144\u00adskiej wy\u017cszo\u015bci, jak\u0105 pr\u00f3bowa\u0142o si\u0119 lansowa\u0107 w popularnych ro\u00admansach z \u017cycia <em>wy\u017cszych sfer<\/em>, w rozmaitych brukow\u00adcach czy w podr\u0119cznikach tzw. <em>naukowych,<\/em> opracowywa\u00adnych na potrzeby komunistycz\u00adnej w\u0142adzy.<\/p><p>Familiarno\u015b\u0107 w stosunkach z pracownikami maj\u0105tk\u00f3w by\u0142a typowym dla nas, ciep\u0142ym, wy\u00adnikaj\u0105cym z katolicyzmu i pol\u00adsko\u015bci, rysem kultury i obycza\u00adju. Katolicki klimat wychowa\u00adnia w domach ziemia\u0144skich de\u00adcydowa\u0142, \u017ce wiele m\u0142odych zie\u00admianek, ledwo wprowadzonych w tzw. \u015bwiat, zamiast b\u0142yszcze\u0107 na balach i rautach, zaci\u0105ga\u0142o si\u0119 jako sanitariuszki w przy\u00adfrontowych szpitalach (w okre\u00adsach wojen i powsta\u0144), a w cza\u00adsie pokoju z entuzjazmem or\u00adganizowa\u0142o opiek\u0119 nad dzie\u0107\u00admi w\u0142o\u015bcian. Gdy wychodzi\u0142y za m\u0105\u017c i zostawa\u0142y paniami domu, niemal natychmiast zak\u0142ada\u00ad\u0142y ochronki i szko\u0142y we w\u0142as\u00adnych maj\u0105tkach, punkty pomo\u00adcy medycznej, nierzadko ma\u0142e szpitaliki &#8211; i osobi\u015bcie s\u0142u\u017cy\u0142y potrzebuj\u0105cym. Pracownikom ze wsi nale\u017ca\u0142a si\u0119 opieka i co\u00addzienna troska, to by\u0142y rzeczy powszechnie rozumiane i prze\u00adstrzegane. Tak\u017ce opieka mo\u00adralna, dbanie o \u017cycie religijne. S\u0142u\u017cbie &#8211; szacunek, kt\u00f3ry by\u0142 surowo egzekwowany od dzieci w polskich rodzinach.<\/p><p>Eustachy Sapieha (1916-\u00ad2001) wspomina swoje dzieci\u0144\u00adstwo w maj\u0105tku Spusza (dzisiej\u00adsza Bia\u0142oru\u015b): &#8222;Mieli\u015bmy zupe\u0142\u00adn\u0105 swobod\u0119, nikomu nie mu\u00adsieli\u015bmy si\u0119 meldowa\u0107, wyma\u00adgano tylko dobrego zachowa\u00adnia w domu, czysto\u015bci r\u0105k, uszu i n\u00f3g, prawdom\u00f3wno\u015bci, usza\u00adnowania dla starszych i s\u0142u\u017c\u00adby. U szanowanie dla starszych by\u0142o nam t\u0142umaczone i przez <em>Misk\u0119<\/em> (nauczycielk\u0119 domow\u0105, Angielk\u0119 &#8211; przypis E.P.P.) bar\u00addzo przestrzegane, ale usza\u00adnowanie i grzeczno\u015b\u0107 dla s\u0142u\u017c\u00adby by\u0142y nam wbijane nawet pasem&#8221;. Sapieha, syn arysto\u00adkratycznej rodziny, pomawia\u00adnej niejednokrotnie o wiel\u00adkopa\u0144skie zepsucie, wspomina po sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu z g\u00f3r\u0105 latach, jak jego starszy brat Lew &#8222;kiedy\u015b niegrzecznie odezwa\u0142 si\u0119 do stajennego Pro\u00adcenki i oberwa\u0142 za to baty, i to szpicrut\u0105&#8221;. &#8222;Ostatnie lanie do\u00adsta\u0142em ju\u017c po moich pierwszych wakacjach szkolnych&#8221; &#8211; nie omieszka\u0142 zaznaczy\u0107. By\u0142a to kara za straszenie przyje\u017cd\u017ca\u00adj\u0105cych ch\u0142op\u00f3w i interesant\u00f3w, w przebraniu, w balowej ma\u00adsce matki i z wiatr\u00f3wk\u0105 w r\u0119ce, okrzykiem: &#8222;sta\u0107, bo b\u0119d\u0119 strze\u00adla\u0142!&#8221;. Prawdziwe, nie przeno\u015b\u00adne, lanie &#8222;na go\u0142y ty\u0142ek&#8221;, jak zaznacza autor wspomnie\u0144, wlepi\u0142 mu osobi\u015bcie ukochany nauczyciel, Wac\u0142aw Iwanow\u00adski. &#8222;<em>Dziewczynki nigdy pasa nie dostawa\u0142y, wi\u0119c ich rzadkie kary by\u0142y bardziej wyrafinowa\u00adne. Izia za to, \u017ce by\u0142a niegrzecz\u00adna dla Micha\u0142a, musia\u0142a przy Mamci, przepraszaj\u0105c, poca\u0142o\u00adwa\u0107 go w r\u0119k\u0119; biedny s\u0142u\u017c\u0105cy Micha\u0142 po tej scenie upad\u0142 na kolana i rozp\u0142aka\u0142 si\u0119&#8221;.<\/em><\/p><p><strong>Domek starego kucharza<\/strong><\/p><p>&#8222;Pami\u0119tam z dzieci\u0144stwa ro\u00addzin\u0119 Soch\u00f3w &#8211; wspomina Sta\u00adnis\u0142aw Wielowieyski. &#8211; Socho\u00adwie od setek lat byli zwi\u0105zani z naszym rodzinnym maj\u0105tkiem w Lubczy (kieleckie). Gdy przy\u00adje\u017cd\u017cali\u015bmy do Lubczy, pierw\u00adsze kroki kierowali\u015bmy do sta\u00adrego kucharza Sochy. W po\u0142o\u00adwie lat trzydziestych by\u0142 to ju\u017c cz\u0142owiek po osiemdziesi\u0105tce. Razem z moim pradziadkiem, Adamem, bra\u0142 udzia\u0142 w powsta\u00adniu styczniowym. Uratowa\u0142 pradziadkowi \u017cycie. Szli\u015bmy do niego &#8211; mieszka\u0142 z \u017con\u0105, staruszk\u0105 &#8211; i witaj\u0105c si\u0119 ca\u0142o\u00adwali\u015bmy kucharza i jego \u017con\u0119 w r\u0119k\u0119. Takie by\u0142y zasady i ta\u00adkie regu\u0142y. (&#8230;) Kucharz So\u00adcha mia\u0142 w\u0142asny domek i kto\u015b z pracownik\u00f3w maj\u0105tku mu po\u00admaga\u0142. By\u0142, by tak rzec, hono\u00adrowym mieszka\u0144cem maj\u0105tku, ca\u0142kowicie na utrzymaniu Lub\u00adczy. Inny przyk\u0142ad dotyczy or\u00addynansa (wojskowego s\u0142u\u017c\u0105ce\u00adgo ojca, w latach 1919-1920), Marcina Kani. Walczy\u0142 z ojcem w bitwie z bolszewikami pod Nacz\u0105, kt\u00f3r\u0105 ojciec dowodzi\u0142. Gdy wr\u00f3cili z wojny, zosta\u0142 ka\u00admerdynerem ojca.<\/p><p>Mieszkali \u00adMarcin Kania i jego \u017cona, kt\u00f3ra by\u0142a klucznic\u0105 i szefem kuch\u00adni &#8211; razem z nami we dworze. Jego c\u00f3rka, Teresa, by\u0142a r\u00f3wie\u015b\u00adnic\u0105 mojej siostry. Wychowywa\u00adli\u015bmy si\u0119 wsp\u00f3lnie, we czw\u00f3r\u00adk\u0119. Kiedy zostali\u015bmy wyrzuce\u00adni z Che\u0142ma, Teresa Kania za\u00admieszka\u0142a z nami w Radomsku, a potem w Krakowie. Chodzi\u0142a na uczelni\u0119 razem z moj\u0105 sio\u00adstr\u0105. Tak si\u0119 traktowa\u0142o s\u0142u\u017cb\u0119. To by\u0142y stosunki bardzo bliskie, ciep\u0142e, rodzinne&#8221;.<\/p><p>&#8222;<em>Moja matka, Katarzyna z Kurnatowskich Wielowiey\u00adska, za\u0142o\u017cy\u0142a w parafii Akcj\u0119 Katolick\u0105 Kobiet oraz organi\u00adzacj\u0119 M\u0142ode Polki. Istnia\u0142a te\u017c w naszym maj\u0105tku ochronka dla dzieci, dla kt\u00f3rej wzorem by\u0142o dzie\u0142o Edmunda Bojanow\u00adskiego &#8211; dzi\u015b b\u0142ogos\u0142awionego &#8211; naszego krewnego z Wielko\u00adpolski. Takie ochronki istnia\u00ad\u0142y w wielu maj\u0105tkach, opieko\u00adwano si\u0119 nie tylko dzie\u0107mi pra\u00adcownik\u00f3w folwarcznych, ale tak\u017ce rolnik\u00f3w ze wsi. By\u0142o to zarazem miejsce przygotowa\u00adnia dzieci ze wsi do \u017cycia ka\u00adtolickiego. Prowadz\u0105c\u0105 nasz\u0105 ochronk\u0119 osob\u0119 starannie wy\u00adbrano, by\u0142a cz\u0142onkini\u0105 III zako\u00adnu franciszka\u0144skiego. Wszyst\u00adkie \u015bwi\u0119ta ko\u015bcielne obchodzo\u00adno we dworze w powi\u0105zaniu z ochronk\u0105. (&#8230;) Nie by\u0142o u nas lekarza (pojawi\u0142 si\u0119 dopiero w czasie wojny). Do tego cza\u00adsu matka prowadzi\u0142a w domu aptek\u0119. Przyje\u017cd\u017cali do niej lu\u00addzie cz\u0119sto z bardzo daleka. Udziela\u0142a pomocy we wszyst\u00adkich nag\u0142ych wypadkach, za\u00adka\u017ceniach, zatruciach, oparze\u00adniach&#8230; Oczywi\u015bcie bez \u017cadnej gratyfikacji&#8221;.<\/em><\/p><p>Ch\u0142opi i s\u0142u\u017cba odwdzi\u0119cza\u00adli si\u0119 jak mogli. Zw\u0142aszcza, gdy przysz\u0142y czasy zag\u0142ady dwo\u00adr\u00f3w. &#8222;Kiedy w marcu 1945 roku matk\u0119 wyrzucano z maj\u0105tku &#8211; wspomina Stanis\u0142aw Wielo\u00adwieyski &#8211; jej dawni podopiecz\u00adni specjalnie przeje\u017cd\u017cali, by j\u0105 os\u0142oni\u0107, pom\u00f3c jej. Pr\u00f3bowali nawet jako\u015b j\u0105 ratowa\u0107 przed tym &#8211; oczywistym w ich prze\u00adkonaniu &#8211; gwa\u0142tem. Z w\u0142asnej inicjatywy zorganizowali wozy, by wywie\u017a\u0107 do Radomska nasze meble. Pami\u0119tam, jak serdecz\u00adnie si\u0119 do nas odnosili. Wielu z tych ludzi by\u0142o kolegami mo\u00adjego starszego brata z party\u00adzantki AK-owskiej&#8221;.<\/p><p>Podobne wi\u0119zi \u0142\u0105czy\u0142y ze wsi\u0105 Aleksandra Meysztowicza, gospodarza wielkiego maj\u0105t\u00adku w Pojo\u015bciu na Litwie \u015arod\u00adkowej. &#8222;<em>Nie by\u0142 ch\u0142opomanem, widzia\u0142 dobre i z\u0142e cechy ludzi (&#8230;). Dobroczynno\u015b\u0107 wobec ubo\u00adgich jedna\u0142a mu sympati\u0119 w tej licznej w Wilnie grupie ludzi. Pijak-epileptyk z rogu Zygmun\u00adtowskiej ostrzega\u0142 go w czasie okupacji bolszewickiej&#8221;.<\/em><\/p><p>&#8222;<em>Rz\u0105d Litewskiej Republi\u00adki og\u0142osi\u0142 konfiskat\u0119 Pojo\u015bcia. Tylko teraz widz\u0119, z jak\u0105 pogo\u00add\u0105 i si\u0142\u0105 ducha zni\u00f3s\u0142 m\u00f3j ojciec ostateczn\u0105 kl\u0119sk\u0119 pr\u00f3by odbu\u00addowy Wielkiego Ksi\u0119stwa, po\u00ad\u0142\u0105czon\u0105 z utrat\u0105 Pojo\u015bcia (&#8230;) tylko g\u0142\u0119boka wiara da\u0142a mu mo\u017cno\u015b\u0107 pogodzenia si\u0119 z wol\u0105 Bo\u017c\u0105<\/em>&#8222;.<\/p><p>Gdy 17 wrze\u015bnia 1939 roku Maria ze Zdziechowskich Sapie\u00ad\u017cyna pr\u00f3bowa\u0142a opu\u015bci\u0107 sw\u00f3j dom w R\u00f3\u017canie, wraz z ca\u0142\u0105 ro\u00addzin\u0105, s\u0142u\u017c\u0105cymi i ich rodzina\u00admi, kt\u00f3rych zamierza\u0142a wzi\u0105\u0107 pod opiek\u0119 &#8211; tak samo jak w\u0142asne dzieci i krewnych \u00adw realiach przymusowej wo\u00adjennej tu\u0142aczki, nagle przed do\u00admem pojawi\u0142a si\u0119 grupa nie\u00adznanych cywili. <em>&#8222;K\u0105tem oka zo\u00adbaczy\u0142am wymierzone w nas pistolety! Kilku uzbrojonych ludzi sz\u0142o ku nam alej\u0105&#8221;.<\/em> Naj\u00adpierw zacz\u0119\u0142a krzycze\u0107: &#8222;<em>Cokol\u00adwiek zrobicie, zostawcie dzieci w spokoju!&#8230; Nie rozstrzeliwuje si\u0119 dzieci!<\/em>&#8222;.<\/p><p>Niezno\u015bn\u0105 cisz\u0119, kt\u00f3ra nast\u0105pi\u0142a potem, prze\u00adrwa\u0142 nieoczekiwanie ciep\u0142y, spo\u00adkojny g\u0142os. To by\u0142 stary s\u0142uga, kucharz Cydzik, ubrany w wy\u00adkrochmalony, bia\u0142y fartuch i kucharsk\u0105 czapk\u0119. Zaprosi\u0142 tych ludzi do domu, ofiarowu\u00adj\u0105c im wino i w\u00f3dk\u0119, jedzenie, ubrania, strzelby &#8211; wszystko, co chcieli i mogli zabra\u0107&#8221;. S\u0142u\u00adchali go przez chwil\u0119 w milcze\u00adniu i nast\u0119pnie &#8211; z jakich\u015b nie\u00adpoj\u0119tych powod\u00f3w &#8211; ci, kt\u00f3rzy przyjechali zabi\u0107 na oczach wsi gospodyni\u0119 tego domu, i w ten spos\u00f3b ustanowi\u0107 tu nowy bol\u00adszewicki porz\u0105dek, pozwolili jej, wraz z bliskimi, bezpiecznie opu\u015bci\u0107 R\u00f3\u017can\u0119.<\/p><p><strong>&#8222;Ja\u015bniepa\u0144stwo&#8221; i ich powiernicy<\/strong><\/p><p>&#8222;<em>Z moich wspomnie\u0144 i roz\u00admy\u015bla\u0144 wynika<\/em> &#8211; pisa\u0142a w swo\u00adich Wspomnieniach Maria z Czetwerty\u0144skich Tarnowska &#8211; <em>\u017ce ludzie byli wtedy szcz\u0119\u015b\u00adliwsi, nie marnowali \u017cycia na szukanie odmiany. Wie\u015bnia\u00adcy byli \u015bwiadomi swej ogrom\u00adnej roli w maj\u0105tku, a z w\u0142a\u015bci\u00adcielami \u0142\u0105czy\u0142y ich przyjazne, niemal rodzinne wi\u0119zy. Podob\u00adnie s\u0142u\u017cba. Ka\u017cdy z tych ludzi na sw\u00f3j spos\u00f3b przyczyni\u0142 si\u0119 do tego, \u017ce mia\u0142am szcz\u0119\u015bliwe dzieci\u0144stwo&#8221;<\/em> .<\/p><p>Jeden z najbardziej dyskret\u00adnych ludzi pracuj\u0105cych w domu rodzinnym Marii Tarnowskiej w Milanowie na Lubelszczy\u017anie, Karol Parchimowicz, strzelec i osobisty s\u0142u\u017c\u0105cy ojca autorki, by\u0142 zarazem uwa\u017cnym obserwa\u00adtorem ludzkich zachowa\u0144. Dzi\u0119\u00adki kulturze, taktowi i bystro\u015bci, jakimi si\u0119 odznacza\u0142, sta\u0142 si\u0119 powiernikiem ma\u0142ej Marii w jej k\u0142opotach z pierwsz\u0105, niefor\u00adtunnie dobran\u0105 nauczycielk\u0105 i zapobieg\u0142 rodzinnej katastro\u00adfie pedagogicznej.<\/p><p>&#8222;<em>Mama wsz\u0119dzie zabiera\u0142a mnie ze sob\u0105. Osobi\u015bcie zarz\u0105\u00addza\u0142a maj\u0105tkiem (&#8230;). Chodzi\u00ad\u0142y\u015bmy we dwie po kurnikach i stajniach, obje\u017cd\u017ca\u0142y\u015bmy naj\u00addalsze folwarki. Czerwcowe s\u0142o\u0144ce ja\u015bnia\u0142o nad szerokimi \u0142anami zb\u00f3\u017c, kt\u00f3re ko\u0142ysa\u0142y si\u0119 poruszane \u0142agodnym wiatrem, a dojrzewaj\u0105ce k\u0142osy z cichym szelestem chyli\u0142y si\u0119 pod w\u0142as\u00adnym ci\u0119\u017carem. Trudno opisa\u0107 urok i spok\u00f3j tej rozleg\u0142ej r\u00f3w\u00adniny, kt\u00f3r\u0105 otacza\u0142a granato\u00adwa wst\u0119ga lasu. Mama raz po raz nakazywa\u0142a stangretowi, by si\u0119 zatrzyma\u0142, bo chcia\u0142a co\u015b sprawdzi\u0107. Gdy nie by\u0142a pew\u00adna, do kogo nale\u017cy ko\u0144 stoj\u0105cy na drodze, albo gdzie przebie\u00adga granica p\u00f3l, zwraca\u0142a si\u0119 do stangreta lub parobka.<\/em><\/p><p><em>\u00abCzyje to?\u00bb &#8211; pyta\u0142a, a oni jej nie m\u00f3wili, \u017ce \u00abksi\u0119\u017cnej pani\u00bb albo \u00abmilanowskie\u00bb, tyl\u00adko za ka\u017cdym razem odpowiadali: \u00abNasze\u00bb&#8221;.<\/em><\/p><p>W domu rodzinnym Ma\u00adrii, opr\u00f3cz rodzic\u00f3w i pi\u0119cior\u00adga rodze\u0144stwa, mieszka\u0142o na sta\u0142e grono przyjaci\u00f3\u0142 domu. Do sto\u0142u wraz z gospodarzami i dzie\u0107mi siada\u0142a m. in. wycho\u00adwawczyni Marii, pan J\u00f3zef Ra\u00addoszewski, znany zbieracz sta\u00adro\u017cytno\u015bci, i ksi\u0105\u017c\u0119 Kalikst, oj\u00adciec pana domu, powstaniec z 1831 roku.<\/p><p>Harmonia obcowania w ro\u00addzinnym \u015brodowisku z lud\u017ami r\u00f3\u017cnych stan\u00f3w by\u0142a czym\u015b, co nie mog\u0142o pozosta\u0107 bez wp\u0142ywu na kszta\u0142tuj\u0105c\u0105 si\u0119 osobowo\u015b\u0107 Marii. Ten niedoceniany przez wsp\u00f3\u0142czesnych, zafascynowa\u00adnych zewn\u0119trznymi atrybutami \u017cycia ziemian, tak istotny ele\u00adment \u017cycia we dworze utwier\u00addza\u0142 prawd\u0119 o istnieniu porz\u0105d\u00adku \u015bwiata opartego na mi\u0142o\u015bci.<\/p><p>Rodzinny Milan\u00f3w to r\u00f3w\u00adnie\u017c ko\u015bci\u00f3\u0142 fundacji prababki Marii Tarnowskiej i szpital dla pracownik\u00f3w maj\u0105tku i miesz\u00adka\u0144c\u00f3w okolicznych wsi. Fun\u00addacja mia\u0142a warto\u015b\u0107 30 tysi\u0119cy rubli. Szpital prowadzi\u0142y sio\u00adstry szarytki, a dwa razy w ty\u00adgodniu z miasteczka przyje\u017c\u00add\u017ca\u0142 lekarz. Koszty leczenia po\u00adkrywa\u0142y dochody z grunt\u00f3w i kapita\u0142u oddanych na funda\u00adcj\u0119. W owych odleg\u0142ych cza\u00adsach by\u0142 to typowy styl post\u0119\u00adpowania &#8222;krwiopijc\u00f3w i wyzy\u00adskiwaczy&#8217;, jak uczono przez czterdzie\u015bci z g\u00f3r\u0105 lat dzieci w peerelowskich szko\u0142ach. Bab\u00adka Marii Tarnowskiej, Julianna Wanda Uruska, znana w swoim \u015brodowisku z szerokiej dzia\u0142al\u00adno\u015bci dobroczynnej, by\u0142a dam\u0105 wielce przewiduj\u0105c\u0105; w testa\u00admencie umie\u015bci\u0142a klauzul\u0119, \u017ce w razie usuni\u0119cia ze szpita\u00adla kapelana i si\u00f3str zakonnych ca\u0142y maj\u0105tek fundacji zostaje zwr\u00f3cony w\u0142a\u015bcicielom maj\u0105t\u00adku. Katolicki ko\u015bci\u00f3\u0142 wybudo\u00adwano tu w okolicy zamieszka\u00adnej w du\u017cej mierze przez uni\u00adt\u00f3w i prawos\u0142awnych. Rodzi\u00adce Marii Tarnowskiej niejedno\u00adkrotnie bronili grekokatolik\u00f3w, kt\u00f3rzy dawali przyk\u0142ad odwa\u00adgi w obronie wiary, przed ok\u00adrutnymi prze\u015bladowaniami za\u00adborc\u00f3w. Dzi\u0119ki interwencji ojca Marii, W\u0142odzimierza ksi\u0119cia \u015awi\u0119tope\u0142k -Czetwerty\u0144skiego, powsta\u0144ca styczniowego i Sy\u00adbiraka, obywa\u0142o si\u0119 bez prze\u00adlewu krwi, cho\u0107 Rosjanie pr\u00f3\u00adbowali zainstalowa\u0107 w mila\u00adnowskim szpitalu prawos\u0142aw\u00adny o\u015brodek.<\/p><p>O przyjaznych i za\u017cy\u0142ych sto\u00adsunkach \u0142\u0105cz\u0105cych rodzic\u00f3w (w\u0142a\u015bcicieli ogromnych d\u00f3br na Litwie) oraz w\u0142o\u015bcian pisze tak\u00ad\u017ce Mieczys\u0142aw Pieriejes\u0142awski\u00ad -Ja\u0142owiecki, ziemianin i pierw\u00adszy pe\u0142nomocnik rz\u0105du polskie\u00adgo w Wolnym Mie\u015bcie Gda\u0144sku:<\/p><p>&#8222;Co niedziel\u0119 po nabo\u017ce\u0144\u00adstwie spieszy\u0142em si\u0119, by zoba\u00adczy\u0107 si\u0119 z moj\u0105 chrzestn\u0105. Cze\u00adka\u0142a na mnie przy swojej do\u00adbrze okutej i pi\u0119knie wymalo\u00adwanej <em>nietyczance<\/em>, zaprz\u0119gni\u0119\u00adtej w par\u0119 okr\u0105g\u0142ych jak og\u00f3r\u00adki mierzynk\u00f3w. W rodzinie mo\u00adjej przestrzegano tradycji, aby jednym z rodzic\u00f3w chrzestnych by\u0142 wie\u015bniak z s\u0105siednich wsi. Ch\u0142opca trzyma\u0142a do chrztu go\u00adspodyni, a dziewczynk\u0119 gospo\u00addarz. Moj\u0105 chrzestn\u0105 by\u0142a wdo\u00adwa Weronika Pe\u0142edas, zamo\u017c\u00adna gospodyni z wsi Pe\u0142edy. Zja\u00adwia\u0142a si\u0119 w ko\u015bciele przybra\u00adna w ca\u0142ej krasie litewskich sa\u00admodzia\u0142\u00f3w, z jedwabn\u0105 chust\u00adk\u0105 na g\u0142owie i z ci\u0119\u017ckim sznu\u00adrem korali. Mia\u0142a w\u0142osy jasne jak len, niebieskie oczy i pi\u0119k\u00adn\u0105 twarz. Mateusz, nasz sta\u00adry stangret, zazwyczaj patrz\u0105\u00adcy z wysoko\u015bci swego koz\u0142a z du\u017c\u0105 pob\u0142a\u017cliwo\u015bci\u0105 na zgro\u00admadzonych przed ko\u015bcio\u0142em pa\u00adrafian, wzgl\u0119dem mojej chrzest\u00adnej zachowywa\u0142 wielki szacu\u00adnek i zwyk\u0142 by\u0142 m\u00f3wi\u0107:<\/p><p>&#8211; <em>Chrzestna panicza to aku\u00adratna i s\u0142awna gospodyni na ca\u0142\u0105 parafi\u0119 kukucisk\u0105, a kie\u00addy przystroi si\u0119 na odpust do ko\u015bcio\u0142a, to paniczu&#8230; wprost alleluja<\/em>.<\/p><p>Lubi\u0142em bardzo moj\u0105 chrzest\u00adn\u0105, gdy\u017c by\u0142a pogodna, mi\u0142a i nieraz s\u0142u\u017cy\u0142a mojej matce rad\u0105 w r\u00f3\u017cnych drobnych k\u0142o\u00adpotach gospodarstwa domo\u00adwego. Ucieka\u0142em r\u00f3wnie\u017c do chrzestnej, kiedy chciano mnie ukara\u0107. (&#8230;) Chrzestna nazywa\u00ad\u0142a mnie zawsze z litewska po imieniu w trzeciej osobie. S\u0142u\u00adcha\u0142a moich skarg uwa\u017cnie, ale nigdy nie bra\u0142a mojej stro\u00adny i cz\u0119sto dawa\u0142a mi takie po\u00aduczenie, kt\u00f3re bardziej ukszta\u0142\u00adtowa\u0142o moj\u0105 katolick\u0105 postaw\u0119, ni\u017c zrobi\u0142by to jakikolwiek ka\u00adtecheta.<\/p><p><em>&#8211; Czy to Pan B\u00f3g da\u0142 cz\u0142o\u00adwiekowi wol\u0119, aby go ka\u017cdy za nos wodzi\u0142? &#8211;<\/em> pyta\u0142a, gdy zro\u00adbi\u0142em co\u015b z\u0142ego. &#8211; <em>Szczupak w naszej Zejmianie, tak on p\u0142y\u00adnie swobodny w jedn\u0105 i drug\u0105 stron\u0119, a za przeproszeniem, s\u0142oma czy kawa\u0142 drzewa p\u0142ynie tam, gdzie pr\u0105d poniesie&#8221;.<\/em><\/p><p>Wile\u0144ska gazeta &#8222;S\u0142owo&#8221; za\u00admie\u015bci\u0142a w pa\u017adzierniku 1938 roku informacj\u0119 o \u015bmierci prof. Mariana Zdziechowskiego, uro\u00addzonego w Nowosi\u00f3lkach w po\u00adwiecie mi\u0144skim, potomka sta\u00adrego szlacheckiego rodu, rek\u00adtora Uniwersytetu Wile\u0144skiego, uczonego znanego w \u015bwiecie ze swoich antykomunistycznych pogl\u0105d\u00f3w oraz g\u0142\u0119bokiego reli\u00adgijnego i filozoficznego spojrze\u00adnia na problem Rosji.<\/p><p>&#8222;W podw\u00f3rku domu Zdzie\u00adchowskich na ceglanej pod\u0142o\u00addze suteryny kl\u0119cza\u0142 m\u0119\u017cczyzna. Zdaje si\u0119, \u017ce si\u0119 modli\u0142, a z szeroko otwartych oczu p\u0142y\u00adn\u0119\u0142y \u0142zY. Stary stangret, kt\u00f3ry 25 lat s\u0142u\u017cy\u0142 u profesora, op\u0142a\u00adkiwa\u0142 zgon pana&#8221;.<\/p><p><strong>Zabawa w odwracanie r\u00f3l<\/strong><\/p><p>Juliusz Kaden-Bandrowski opisuje moment, gdy jego oj\u00adciec, szacowny krakowski le\u00adkarz, z powodu pragnienia, by na co dzie\u0144 przebywa\u0107 w ele\u00adganckim \u015bwiecie, w ci\u0105gu jed\u00adnego dnia wyzwoli\u0142 si\u0119 raz na zawsze ze swoich obowi\u0105zk\u00f3w. Przyj\u0105\u0142 posad\u0119 dyrektora tea\u00adtru. \u0179eby zerwa\u0107 z dawnym \u017cy\u00adciem, musia\u0142 uciec si\u0119 do psy\u00adchodramy.<\/p><p style=\"padding-left: 30px;\">&#8222;Rano, po \u015bniadaniu, kaza\u0142 ojciec wyj\u015b\u0107 Tomaszowi [sta\u00adremu s\u0142u\u017c\u0105cemu] do sieni i za\u00addzwoni\u0107 w charakterze chore\u00adgo. Musieli\u015bmy by\u0107 przy tym wszyscy w przedpokoju.<\/p><p style=\"padding-left: 30px;\">C\u00f3\u017c mia\u0142 Tomasz robi\u0107? Za\u00addzwoni\u0142 i jak mu kazano, spyta\u0142 w drzwiach:<\/p><p style=\"text-align: left; padding-left: 30px;\"><em>&#8211; Czy zasta\u0142em pana konsy\u00adliarza?<\/em><\/p><p style=\"text-align: left; padding-left: 30px;\">Ojciec uk\u0142oni\u0142 mu si\u0119 nisko i odpowiedzia\u0142:<\/p><p style=\"padding-left: 30px;\">&#8211; Przepraszam pana dobro\u00addzieja, ale pan dokt\u00f3r wyjecha\u0142 i nigdy ju\u017c nie wr\u00f3ci.<\/p><p style=\"padding-left: 30px;\">Wybuchn\u0119li\u015bmy \u015bmiechem. Tomasz si\u0119 zaczerwieni\u0142, ojciec doby\u0142 z pularesu papierek dwu\u00addziestokoronowy i wr\u0119czy\u0142 go uni\u017cenie pacjentowi:<\/p><p style=\"padding-left: 30px;\">&#8211; S\u0142u\u017c\u0119 panu dobrodziejo\u00adwi i bardzo przepraszam za za\u00adw\u00f3d. Pan b\u0119dzie \u0142askaw powie\u00addzie\u0107 chorym pana konsyliarza, \u017ce ka\u017cdemu ch\u0119tnie zap\u0142aci, by\u00adleby ich ju\u017c nigdy w \u017cyciu nie ogl\u0105da\u0107&#8221;.<\/p><p>Tomasz si\u0119 nie \u015bmia\u0142, bo ca\u0142\u0105 t\u0119 maskarad\u0119, zabaw\u0119 w od\u00adwracanie r\u00f3l, uznawa\u0142 za rzecz gorsz\u0105c\u0105. Jako cz\u0142owiek my\u015bl\u0105\u00adcy logicznie uwa\u017ca\u0142 hierarchi\u0119 za fundament budowy \u015bwiata. \u015awiat z zak\u0142\u00f3con\u0105 hierarchi\u0105 (zaw\u00f3d dyrektora teatru sta\u0142 w \u00f3wczesnej hierarchii daleko ni\u017cej ni\u017c czcigodne powo\u0142anie lekarza) by\u0142 mu obcy z natury rzeczy. Ten sam s\u0142uga wym\u00f3\u00adwi\u0142 zreszt\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119 w dniu, gdy jego pan, przej\u0119ty socjalistycz\u00adn\u0105 mod\u0105, posadzi\u0142 za sto\u0142em w jadalni ch\u0142opsk\u0105 par\u0119 z pod\u00adkrakowskiej wsi, a on musia\u0142 im us\u0142ugiwa\u0107. Wtedy uzna\u0142, \u017ce system logicznie porz\u0105dkuj\u0105\u00adcy \u015bwiat wed\u0142ug odwiecznych zasad zosta\u0142 w tym domu na\u00adruszony. On mo\u017ce, a nawet po\u00adwinien us\u0142ugiwa\u0107 &#8211; ale tylko tym, kt\u00f3rzy stoj\u0105 wy\u017cej od nie\u00adgo w hierarchii. T\u0119 prawid\u0142o\u00adwo\u015b\u0107 wszyscy rozumieli bez s\u0142\u00f3w. Dlatego &#8222;pa\u0144stwo&#8221; za\u00adchowywali si\u0119 taktownie i de\u00adlikatnie i nigdy nie stawiali s\u0142u\u017cby w dwuznacznych sytua\u00adcjach. (Jacek Jerzy Nie\u017cychow\u00adski wspomina, \u017ce jego dziad\u00adkowie, kt\u00f3rzy traktowali s\u0142u\u017c\u00adb\u0119 w spos\u00f3b wyj\u0105tkowo przyja\u00adzny, w swoim domu w Gran\u00f3w\u00adku zawsze osobi\u015bcie uczestni\u00adczyli w Wigilii dla s\u0142u\u017cby do\u00admowej i pracownik\u00f3w maj\u0105t\u00adku, a m\u0142odziutkie panienki, ich c\u00f3rki, w bia\u0142ych koronkowych fartuszkach podawa\u0142y s\u0142u\u017cbie do sto\u0142u).<\/p><p>Profesor Pawe\u0142 St\u0119pie\u0144 z UW przypomnia\u0142 podczas jednego z wyk\u0142ad\u00f3w <em>[Wyk\u0142ad zosta\u0142 wyg\u0142oszony w Gimnazjum i Liceum im. \u015aw. Toma\u00adsza z Akwinu w J\u00f3zefowie]<\/em> zasady rz\u0105dz\u0105ce dzie\u0142em stworzenia, jakie od\u00adkrywa\u0142a \u015bredniowieczna teolo\u00adgia i filozofia. Znajdowa\u0142y one odzwierciedlenie w sztuce i ar\u00adchitekturze tego czasu. Archi\u00adtektura i geometria stw\u00f3rcze\u00adgo dzie\u0142a Boga tworzy wzorzec najdoskonalszej budowli i naj\u00addoskonalszego poematu, za\u00aduwa\u017cy\u0142 prof. St\u0119pie\u0144. Cz\u0142owiek \u017c\u0105da tego, co pi\u0119kne. Dlatego zwraca si\u0119 ku Bogu. Pi\u0119kno ro\u00addzi mi\u0142o\u015b\u0107. Ludzie \u015bredniowie\u00adcza wiedzieli, \u017ce \u015bwiat musi by\u0107 doskona\u0142y &#8211; ze wzgl\u0119du na Stw\u00f3rc\u0119 i cel. I w sztuce po\u00ads\u0142ugiwali si\u0119 zasad\u0105 harmonii, g\u0142\u00f3wn\u0105 zasad\u0105 tworzenia \u015bwia\u00adta przez Boga. Istot\u0105 harmonii jest hierarchia.<\/p><p>Harmoni\u0105 opart\u0105 o hierar\u00adchiczny \u0142ad odznacza\u0142 si\u0119 te\u017c w \u015bredniowieczu porz\u0105dek spo\u00ad\u0142eczny i prawny. Krzy\u017c powi\u00adnien znajdowa\u0107 si\u0119 w samym \u015brodku Wszech\u015bwiata, uwa\u017cano w epoce, w kt\u00f3rej kr\u00f3lowa\u0142 nad\u00adprzyrodzony \u0142ad. Symetria, pro\u00adporcja &#8211; niezb\u0119dne cechy dzie\u00ad\u0142a stworzenia musi uwzgl\u0119d\u00adnia\u0107 ka\u017cda tw\u00f3rczo\u015b\u0107. Organi\u00adzacja spo\u0142ecze\u0144stwa w \u015arednio\u00adwieczu tak\u017ce uwzgl\u0119dnia\u0142a ten wzorzec: skierowana by\u0142a ku g\u00f3rze, ku Bogu, by Go chwa\u00adli\u0107. Spo\u0142ecze\u0144stwo by\u0142o hierar\u00adchiczne.<\/p><p>\u015aredniowiecze by\u0142o epok\u0105 \u017celaznej logiki. Odkrywa\u0142o po\u00adrz\u0105dek \u015bwiata stworzonego we\u00addle miary, liczby i wagi. Kul\u00adtura \u015bredniowiecza ukazywa\u0142a grzech pierworodny jako wy\u00adwr\u00f3cenie porz\u0105dku, odwr\u00f3cenie hierarchii. Grzech by\u0142 narusze\u00adniem zasady doskona\u0142ego, ma\u00adtematycznego uporz\u0105dkowania wszech\u015bwiata <strong><em>(w\u0105\u017c g\u00f3ruje nad kobiet\u0105 Ew\u0105, m\u0119\u017cczyzna Adam jest w upadku).<\/em><\/strong> Przeciwie\u0144\u00adstwem harmonii, przeciwie\u0144\u00adstwem porz\u0105dku jest chaos, jaki wprowadza grzech. Grzech od\u00adwr\u00f3cenia si\u0119 od Boga wprowa\u00addza ciemno\u015b\u0107, chaos i \u015bmier\u0107.<\/p><p>Rodzina Potockich nadawa\u00ad\u0142a \u017cyciu towarzyskiemu Krako\u00adwa XIX wieku arystokratycz\u00adny rozmach, jej specjalno\u015bci\u0105 by\u0142y oryginalne bale, kt\u00f3re wy\u00addawano dla ca\u0142ego miasta. By\u00adwali na nich mieszczanie, kup\u00adcy, ludzie, kt\u00f3rych kultury oso\u00adbistej gospodarze byli pewni. W 1913 roku wydano karnawa\u00ad\u0142owy bal w pa\u0142acu na rogu ul. Brackiej i Rynku, w\u0142asno\u015bci Po\u00adtockich z Peczary. Go\u015bcie przy\u00adbyli w strojach z czas\u00f3w Ludwi\u00adka XVI i Marii Antoniny. Gospo\u00addarz, Franciszek Potocki, wy\u00adst\u0105pi\u0142, niczym posta\u0107 z opery, w bia\u0142ej peruczce z czarn\u0105 ko\u00adkard\u0105 i <em>&#8222;fraku be\u017cowym Direc\u00adtoire<\/em>&#8222;. Stosowne kostiumy do\u00adsta\u0142a tak\u017ce s\u0142u\u017cba. Kiedy roz\u00adbawiona Zofia Zamoyska z Wy\u00adsocka zwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 na tym balu do jednego ze s\u0142u\u017c\u0105cych z po\u00adrozumiewawczym u\u015bmiechem i s\u0142owami: &#8222;A to z nas ma\u0142py zrobili, prawda Wojciechu?&#8221;, ten odpowiedzia\u0142 z ca\u0142\u0105 powa\u00adg\u0105: &#8222;Ze mnie nie, prosz\u0119 pani hrabiny&#8221;.<\/p><p>A Eugeniusz Melchior de Vo\u00adg\u00fce dodaje: ,,(&#8230;) zawsze gdy ja\u00adkie\u015b spo\u0142ecze\u0144stwo porzuca sta\u00adre dystynkcje, stare moce du\u00adchowe i doczesne, pozostaje je\u00adden pan niezachwiany, najbar\u00addziej drobiazgowy i najtwar\u00addszy z pan\u00f3w, a jest nim pie\u00adni\u0105dz. Wznosi si\u0119 on na najwy\u017c\u00adsze z opr\u00f3\u017cnionych stanowisk, przyw\u0142aszcza autorytet wyrwa\u00adny swoim rywalom, ustanawia ponownie na swoj\u0105 korzy\u015b\u0107, pod inn\u0105 postaci\u0105, wyr\u00f3\u017cnie\u00adnia i przywileje. Wszyscy mu s\u0105 pos\u0142uszni&#8221;.<\/p><p>Ksi\u0105dz Delassus, odnotowu\u00adj\u0105cy trwaj\u0105ce we Francji od po\u00adnad dwustu lat (a pisa\u0142 te s\u0142owa w pierwszej dekadzie XX wie\u00adku) sk\u0142\u00f3cenie klas spo\u0142ecznych, \u017cywi\u0105cych wobec siebie uprze\u00addzenia i nienawi\u015b\u0107, konkludu\u00adj\u0119: <strong><em>&#8222;Narodowi mo\u017ce przyda\u00adrzy\u0107 si\u0119 co\u015b gorszego ni\u017c utra\u00adta wojska i okr\u0119t\u00f3w, ni\u017c ban\u00adkructwo finansowe czy te\u017c na\u00adpad na jego terytorium. To po\u00adrzucenie tradycji i utrata idea\u00ad\u0142u. Historia wszystkich lud\u00f3w to potwierdza&#8221;.<\/em><\/strong><\/p><p>Dzi\u015b w Polsce wida\u0107 ogrom\u00adn\u0105 t\u0119sknot\u0119 za nadprzyrodzo\u00adnym \u0142adem. Rzadko wypowia\u00addana jest ona wprost. Zmie\u00adszanie ludzi r\u00f3\u017cnych kondy\u00adcji w jeden nieuporz\u0105dkowany tw\u00f3r to mieszanka wybucho\u00adwa, to \u017ar\u00f3d\u0142o nigdy niezaspo\u00adkojonych ambicji, niepokoj\u00f3w, wiecznych pretensji i frustracji. To co\u015b sztucznego, nienatural\u00adnego. Miejsca zajmowane przez ludzi w ka\u017cdym spo\u0142ecze\u0144stwie nie mog\u0105 by\u0107 takie same. R\u00f3w\u00adno\u015b\u0107 jest mitem.<\/p><p>Prawdziwa hierarchia, wy\u00adnik uznania nadprzyrodzone\u00adgo \u0142adu, panowania nad \u015bwia\u00adtem Boga, porz\u0105dkuje spo\u0142e\u00adcze\u0144stwo, zapewnia mu spo\u00adk\u00f3j i szcz\u0119\u015bcie. Daje szans\u0119 mi\u00ad\u0142o\u015bci &#8211; mi\u0142o\u015bci do siebie ludzi, kt\u00f3rzy potrzebuj\u0105 siebie na\u00adwzajem. Wi\u0119zi mi\u0119dzy nimi s\u0105 trwa\u0142e, maj\u0105 racjonaln\u0105 podsta\u00adw\u0119. Taka mi\u0142o\u015b\u0107 nie jest jedynie emocj\u0105 ani sentymentem zwi\u0105\u00adzanym z dora\u017anym poszukiwa\u00adniem bezpiecze\u0144stwa czy przy\u00adjemno\u015bci, lecz wynika z ugrun\u00adtowanego poczucia wzajemnych obowi\u0105zk\u00f3w.<\/p><p>A te mog\u0105 mie\u0107 \u017ar\u00f3d\u0142o wy\u00ad\u0142\u0105cznie w uznaniu Boga za jedy\u00adnego Pana.<\/p><p><strong><em>Ewa Polak-Pa\u0142kiewicz<\/em><\/strong><\/p><p>\u201eZawsze wierni\u201d, nr. 6 (157), czerwiec 2012<\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Dodano: 2012-06-13 10:39 amDzisiejszy obraz szlachty i ziemia\u0144stwa jest podw\u00f3jnie zmistyfikowany. Mieszka\u0144cy dawnych polskich dwor\u00f3w kojarz\u0105 si\u0119 najcz\u0119\u015bciej z klas\u0105 ludzi oderwanych od rzeczywisto\u015bci, \u017cyj\u0105cych w luksusie i dla luksusu.W obrazie ich \u017cycia dominuje bal, polo\u00adwanie i &#8222;kuchnia szlachecka&#8221;. Ten mit prze\u00adtrwa\u0142 w wielu umys\u0142ach nie\u00admal nienaruszony od cza\u00ads\u00f3w, gdy wyobra\u017cenie o \u017cyciu ziemian kszta\u0142towa\u00ad\u0142a [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[195,30,188,81,20],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/57644"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=57644"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/57644\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=57644"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=57644"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=57644"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}