{"id":576,"date":"2006-09-24T00:00:00","date_gmt":"2006-09-24T00:00:00","guid":{"rendered":""},"modified":"-0001-11-30T00:00:00","modified_gmt":"-0001-11-30T04:00:00","slug":"","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=576","title":{"rendered":"O fa\u0142szywej historii jako mistrzyni fa\u0142szywej apologetyki &#8211; <em>Jacek Bartyzel<\/em>"},"content":{"rendered":"<p>&#8222;Zgo\u0142a najbardziej niedorzeczne jest s\u0142yszane nieustannie z ust  &bdquo;tropicieli nienawi\u015bci&rdquo; twierdzenie, i\u017c aby wypowiada\u0107 si\u0119 mo\u017cliwie  obiektywnie o wydarzeniach minionych trzeba by\u0107 ich aktorem i  uczestnikiem, podczas gdy najlichszy adept historiografii wie, \u017ce jest  dok\u0142adnie na odwr\u00f3t, \u017ce badanie spraw sine ira et studio jest cho\u0107by  psychologicznie niemo\u017cliwe w wypadku sprawc\u00f3w. Kto wie czy ta  absurdalna teza nie jest ekstrapolacj\u0105 tej postmodernistycznej  cut-and-paste history, kt\u00f3ra najdziksze swawole wyprawia od dawna na  obszarze bada\u0144 nad &bdquo;holocaustem&rdquo;, przyjmuj\u0105c za aksjomat, i\u017c \u015bwiadectwa  z kr\u0119gu domniemanych ofiar maj\u0105 aprioryczn\u0105 wy\u017cszo\u015b\u0107 nad danymi  empirycznymi. Dla jasno\u015bci zaznaczam, \u017ce powy\u017csza regu\u0142a w ca\u0142ej  rozci\u0105g\u0142o\u015bci odnosi si\u0119 tak\u017ce do mnie: moje \u015bwiadectwo uczestnika  antypeerelowskiej opozycji mo\u017ce mie\u0107 tylko walor ekspresji punktu  widzenia. Dok\u0142adnie z tego powodu, i nie tylko dlatego, \u017ce zajmuj\u0119 si\u0119  ideami, a nie &bdquo;faktami&rdquo;, nie o\u015bmieli\u0142bym si\u0119 wyst\u0119powa\u0107 w roli  historyka tego okresu.&#8221;<\/p>\r\n<p>&nbsp;<\/p>\r\n<p>&nbsp;<\/p>\r\n<p>O aferze wok\u00f3l Jacka Kuronia<\/p>\r\n<h4>O FA&#321;SZYWEJ HISTORII JAKO MISTRZYNI FA&#321;SZYWEJ APOLOGETYKI<\/h4>\r\n            <br \/>\r\n<p>        P\u00f3\u0142 wieku temu z ok\u0142adem szpalty gazet zape\u0142niane by\u0142y niemal ka\u017cdego  dnia listami sygnatariuszy Apelu Sztokholmskiego &bdquo;w obronie pokoju&rdquo;,  czyli w istocie wiernopodda\u0144czej deklaracji poparcia dla &bdquo;mi\u0142uj\u0105cego  pok\u00f3j&rdquo; Zwi\u0105zku Radzieckiego i pot\u0119pienia &bdquo;zbrodniczych knowa\u0144&rdquo;  imperialist\u00f3w i pod\u017cegaczy wojennych. Z\u0142o\u017cenie podpisu pod rzeczonym  Apelem by\u0142o obowi\u0105zkow\u0105 form\u0105 &bdquo;lojalki&rdquo;, bezwzgl\u0119dnie egzekwowan\u0105 od  wszystkich \u015brodowisk sterroryzowanych przez komunist\u00f3w spo\u0142ecze\u0144stw,  chocia\u017c jaki\u015b, trudny do \u015bcis\u0142ego okre\u015blenia, procent podpisuj\u0105cych  stanowili te\u017c zapewne &bdquo;po\u017cyteczni idioci&rdquo;, omamieni ideologi\u0105  pacyfizmu. Ten obyczaj podpisywania si\u0119 pod jakim\u015b &bdquo;s\u0142usznym&rdquo; listem  oraz dopingowania opiesza\u0142ych, by si\u0119 co rychlej przy\u0142\u0105czyli (rzecz  jasna, ju\u017c nie terrorem fizycznym, tylko subtelniejszymi metodami, bo  czasy si\u0119 zmieni\u0142y, chocia\u017c towarzysze niezupe\u0142nie), powr\u00f3ci\u0142 dzisiaj w  postaci odmeldowywania si\u0119 kolejnych zast\u0119p\u00f3w obro\u0144c\u00f3w &lsquo;\u015bwietlanej  pami\u0119ci&rsquo; Jacka Kuronia i skrupulatnego zliczania ich g\u0142os\u00f3w w sztabie  g\u0142\u00f3wnym &bdquo;Gazety Wyborczej&rdquo;. &bdquo;Ju\u017c 800 podpis\u00f3w&rdquo;, &bdquo;ju\u017c 900&rdquo; &ndash; oznajmiaj\u0105  kolejne komunikaty bitewne.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Nie zaprz\u0105ta\u0142bym tym ani sobie, ani komukolwiek, g\u0142owy, gdyby nie fakt,  \u017ce do grona &lsquo;stachanowc\u00f3w protestowania&rsquo; uznali za stosowne do\u0142\u0105czy\u0107, z  inicjatywy Arkadiusza Rybickiego i Bo\u017ceny Grzywaczewskiej, r\u00f3wnie\u017c moi  przyjaciele z b. Ruchu M\u0142odej Polski. Musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce nie by\u0142o to  dla mnie, niestety, zaskoczeniem, albowiem wcze\u015bniej Aram (mam  nadziej\u0119, \u017ce WCz Pose\u0142 wybaczy mi t\u0119 familiarno\u015b\u0107 z dawnych lat)  Rybicki wys\u0142a\u0142 by\u0142 do mnie projekt owego listu z propozycj\u0105 podpisania.  Nie mia\u0142em wprawdzie wielkiej nadziei, \u017ce wyra\u017caj\u0105c mu swoje zdumienie  t\u0105 inicjatyw\u0105 zdo\u0142am sk\u0142oni\u0107 moich dawnych koleg\u00f3w do opami\u0119tania si\u0119,  ale te\u017c lojalnie uprzedzi\u0142em, \u017ce upublicznienie listu zmusi mnie do  zaj\u0119cia krytycznego stanowiska, co niniejszym czyni\u0119.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Teraz, kiedy list zosta\u0142 ju\u017c og\u0142oszony, zanim przejd\u0119 do meritum, musz\u0119  wpierw da\u0107 wyraz swojemu zdziwieniu list\u0105 sygnatariuszy, na kt\u00f3rej  znajduj\u0119, pr\u00f3cz os\u00f3b powszechnie znanych i niew\u0105tpliwie wsp\u00f3\u0142tworz\u0105cych  RMP, r\u00f3wnie\u017c nazwiska os\u00f3b, kt\u00f3re &ndash; przynajmniej wed\u0142ug mojej wiedzy &ndash;  do RMP nigdy nie nale\u017ca\u0142y, pozostaj\u0105c co najwy\u017cej w kr\u0119gu przyjacielsko  &ndash; towarzyskim \u015brodowiska gda\u0144skiego, i to raczej obecnie ni\u017c \u0107wier\u0107  wieku temu. Jak si\u0119 domy\u015blam, usprawiedliwieniu ich obecno\u015bci pod tym  listem s\u0142u\u017cy\u0107 ma niezwykle rozci\u0105gliwa formu\u0142a &bdquo;uczestnik\u00f3w,  wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w i spadkobierc\u00f3w&rdquo;, kt\u00f3r\u0105 atoli, w ostatnim cz\u0142onie,  uwa\u017cam za powa\u017cne nadu\u017cycie, albowiem nikt nie jest upowa\u017cniony ani do  wyznaczania &bdquo;spadkobierc\u00f3w&rdquo; RMP, ani do &bdquo;spadkobrania&rdquo; po nim,  zw\u0142aszcza og\u0142aszanego w takich okoliczno\u015bciach.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Je\u015bli pozostawi\u0107 na boku mniej istotne i do\u015b\u0107 naiwne wspominki o tym,  jak &bdquo;Kuro\u0144 &ndash; instytucja&rdquo; transmitowa\u0142 do Wolnej Europy przekazywane mu  wiadomo\u015bci (acz i w tym autorzy listu zdradzaj\u0105 bezwiednie znamienny  fakt, i\u017c Kuro\u0144 faktycznie zmonopolizowa\u0142 przekaz informacji na Zach\u00f3d,  co dawa\u0142o mu ogromny handicap, tak\u017ce dzi\u0119ki temu, \u017ce akurat jego  telefonu SB jako\u015b nie wy\u0142\u0105cza\u0142a), to tre\u015b\u0107 listu sprowadza si\u0119  wyartyku\u0142owania dw\u00f3ch pogl\u0105d\u00f3w jego autor\u00f3w: \u017ce Jacek Kuro\u0144 jest dzi\u015b  &lsquo;szkalowany&rsquo; oraz, \u017ce postrzegaj\u0105 go jako &bdquo;jednego z tw\u00f3rc\u00f3w&rdquo; wolnej  Polski i Polsce &bdquo;oddanego&rdquo;. Nie mog\u0119 zgodzi\u0107 si\u0119 z \u017cadnym z tych  twierdze\u0144.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Odno\u015bnie do pierwszego wygl\u0105da na to, \u017ce chyba ja, z jednej strony, a  sygnatariusze listu z drugiej, \u017cyjemy w r\u00f3\u017cnych krajach oraz ogl\u0105damy i  s\u0142yszymy co innego. Co do mnie, od chwili opublikowania w &bdquo;\u017byciu  Warszawy&rdquo; streszczenia z og\u0142oszonego wcze\u015bniej w &bdquo;Arcanach&rdquo; sumiennego  opracowania odkrytych w archiwum IPN dokument\u00f3w na temat rozm\u00f3w Kuronia  z funkcjonariuszami SB, trwa nieustanny klangor oburzenia na  &bdquo;\u015bwi\u0119tokradc\u00f3w&rdquo; maj\u0105cych czelno\u015b\u0107 opukiwa\u0107 skalpelem badacza pomniki, i  to przewa\u017cnie w formie pospolitych obelg i ordynarnych wyzwisk, kt\u00f3rych  (jak wypowiedzi Andrzeja Celi\u0144skiego) nie godzi si\u0119 nawet cytowa\u0107.  Je\u017celi ktokolwiek jest szkalowany i opluwany to przede wszystkim s\u0105  nimi historycy pracuj\u0105cy w IPN i korzystaj\u0105cy z jego archiw\u00f3w, kt\u00f3rym  przypisuje si\u0119 najni\u017csze pobudki dzia\u0142ania, kt\u00f3rym zupe\u0142nie  bezpodstawnie odmawia si\u0119 kwalifikacji naukowych, a nawet w stosunku do  kt\u00f3rych wysuwa si\u0119 horrendalny postulat zamkni\u0119cia im ust, warsztat\u00f3w  badawczych i dost\u0119pu do \u017ar\u00f3de\u0142. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, prawdziwym dowodem  znikczemnienia jest to, \u017ce ani te napa\u015bci na historyk\u00f3w wykonuj\u0105cych  sw\u00f3j fach, ani to bezprecedensowe \u017c\u0105danie zamkni\u0119cia archiw\u00f3w,  wysuni\u0119te przez kilku \u015bwie\u017cych kawaler\u00f3w najwy\u017cszych odznacze\u0144  pa\u0144stwowych, nie zosta\u0142y dot\u0105d gremialnie oprotestowane przez  \u015brodowisko akademickie. Niech mi zatem przynajmniej wolno b\u0119dzie w tym  miejscu wyrazi\u0107 swoj\u0105 solidarno\u015b\u0107 i wdzi\u0119czno\u015b\u0107 tym naprawd\u0119 opluwanym  historykom, jak Piotr Gontarczyk, Henryk G\u0142\u0119bocki, Marek Jan  Chodakiewicz, S\u0142awomir Cenckiewicz, Marek Lasota, Wojciech Polak i  innym, kt\u00f3rzy musz\u0105 docieka\u0107 prawdy w tak nieprzyjaznej atmosferze.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Zgo\u0142a najbardziej niedorzeczne jest s\u0142yszane nieustannie z ust  &bdquo;tropicieli nienawi\u015bci&rdquo; twierdzenie, i\u017c aby wypowiada\u0107 si\u0119 mo\u017cliwie  obiektywnie o wydarzeniach minionych trzeba by\u0107 ich aktorem i  uczestnikiem, podczas gdy najlichszy adept historiografii wie, \u017ce jest  dok\u0142adnie na odwr\u00f3t, \u017ce badanie spraw sine ira et studio jest cho\u0107by  psychologicznie niemo\u017cliwe w wypadku sprawc\u00f3w. Kto wie czy ta  absurdalna teza nie jest ekstrapolacj\u0105 tej postmodernistycznej  cut-and-paste history, kt\u00f3ra najdziksze swawole wyprawia od dawna na  obszarze bada\u0144 nad &bdquo;holocaustem&rdquo;, przyjmuj\u0105c za aksjomat, i\u017c \u015bwiadectwa  z kr\u0119gu domniemanych ofiar maj\u0105 aprioryczn\u0105 wy\u017cszo\u015b\u0107 nad danymi  empirycznymi. Dla jasno\u015bci zaznaczam, \u017ce powy\u017csza regu\u0142a w ca\u0142ej  rozci\u0105g\u0142o\u015bci odnosi si\u0119 tak\u017ce do mnie: moje \u015bwiadectwo uczestnika  antypeerelowskiej opozycji mo\u017ce mie\u0107 tylko walor ekspresji punktu  widzenia. Dok\u0142adnie z tego powodu, i nie tylko dlatego, \u017ce zajmuj\u0119 si\u0119  ideami, a nie &bdquo;faktami&rdquo;, nie o\u015bmieli\u0142bym si\u0119 wyst\u0119powa\u0107 w roli  historyka tego okresu.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Trudno te\u017c nie zauwa\u017cy\u0107, \u017ce pi\u0119tnuj\u0105cy &bdquo;drani&rdquo; obro\u0144cy Kuronia przed  &bdquo;szkalowaniem&rdquo; nie dbaj\u0105 nawet o elementarn\u0105 sp\u00f3jno\u015b\u0107 logiczn\u0105 swoich  wypowiedzi. Z jednej strony, na przyk\u0142ad, samo u\u017cycie w tytule artyku\u0142u  o Kuroniu s\u0142owa &bdquo;negocjacje&rdquo; traktowane jest jako kamie\u0144 obrazy, z  drugiej natomiast p. Wa\u0142\u0119sa pospiesza z zapewnieniem, \u017ce on Kuronia (i  20 innych os\u00f3b) do prowadzenia tych\u017ce negocjacji upowa\u017cni\u0142! A przecie\u017c  nikt nie pomawia\u0142 Kuronia o bycie agentem czy tajnym wsp\u00f3\u0142pracownikiem  SB, czy w og\u00f3le o to, aby dzia\u0142a\u0142 on z niskich pobudek, co jedynie  usprawiedliwia\u0142oby twierdzenie o &lsquo;szkalowaniu&rsquo;. Jak s\u0105dz\u0119, nawet  najostrzejsz\u0105 ze znanych mi wypowiedzi &ndash; JE ministra Giertycha o  &bdquo;zdradzie&rdquo; &ndash; nale\u017ca\u0142oby traktowa\u0107 raczej jako &bdquo;niew\u0142a\u015bciwy skr\u00f3t  my\u015blowy&rdquo;, moim zdaniem b\u0142\u0119dny, lecz mo\u017cliwy do obrony na gruncie pewnej  koncepcji historiozoficznej. Z kolei postawione przez dw\u00f3ch pos\u0142\u00f3w LPR  \u017c\u0105danie po\u015bmiertnego odebrania Kuroniowi Orderu Or\u0142a Bia\u0142ego z samej  swojej natury jest postulatem, a nie szkalowaniem.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n        Zapewne wykrocz\u0119 nieco poza w\u0105sko rozumian\u0105 &bdquo;spraw\u0119 Kuronia&rdquo;, wszelako  szum wok\u00f3\u0142 niej wzniecony &ndash; a \u015bci\u015blej rzecz bior\u0105c, wzmo\u017cony, bo w  istocie rozlega si\u0119 on od dawna we wszystkich dyskusjach o historii  najnowszej &ndash; stanowi dobry pow\u00f3d do cho\u0107by cz\u0105stkowego ods\u0142oni\u0119cia  Himalaj\u00f3w ob\u0142udy, na jakie wznosz\u0105 si\u0119 stra\u017cnicy &bdquo;kanonicznej&rdquo; wersji  tej\u017ce historii. Je\u017celi by na moment potraktowa\u0107 powa\u017cnie ich  dowodzenie, \u017ce wsp\u00f3\u0142cze\u015bni historycy i publicy\u015bci s\u0105 &bdquo;chorymi z  nienawi\u015bci&rdquo; draniami, obrzucaj\u0105cymi bezpodstawnie b\u0142otem ludzi prawych  i zas\u0142u\u017conych, to ludzie maj\u0105cy nieza\u0107mion\u0105 wiekiem czy innymi  przypad\u0142o\u015bciami pami\u0119\u0107 mog\u0105 zauwa\u017cy\u0107, \u017ce prekursorami i &bdquo;mistrzami&rdquo;  tego procederu byli ju\u017c w latach 70. w\u0142a\u015bnie skupieni wok\u00f3\u0142 Kuronia (z  nim samym w\u0142\u0105cznie) dzia\u0142acze KOR i publicy\u015bci &bdquo;Biuletynu  Informacyjnego&rdquo; oraz innych pism tego \u015brodowiska. Czy\u017c nie  rozpowszechniali oni od pierwszego dnia, tak publicznie, w wywiadach  dla zagranicznych korespondent\u00f3w, jak poufnie, poczt\u0105 pantoflow\u0105,  sugestii, \u017ce Ruch Obrony Praw Cz\u0142owieka i Obywatela jest dywersj\u0105 SB  wobec KOR-u, i \u017ce za\u0142o\u017cyli go ludzie podejrzani i im nieznani? K\u0142amali  przecie\u017c \u015bwiadomie i, by tak rzec, wielopi\u0119trowo, albowiem wiedzieli  doskonale kim byli za\u0142o\u017cyciele ROPCiO, z kt\u00f3rymi wiele miesi\u0119cy  wcze\u015bniej toczyli rozmowy na temat utworzenia wsp\u00f3lnej organizacji,  kt\u00f3re rozbi\u0142y si\u0119 o to, \u017ce &bdquo;kuroniowcy&rdquo; nie chcieli formu\u0142y szeroko  otwartego ruchu, nad kt\u00f3rym nie mieliby kontroli, lecz tylko  wyselekcjonowanego, imiennego komitetu; wiedzieli te\u017c, \u017ce ich partnerzy  lojalnie op\u00f3\u017anili o kilka miesi\u0119cy powo\u0142anie Ruchu, po tym jak  jednostronnie powo\u0142any zosta\u0142 KOR, aby da\u0107 mu okrzepn\u0105\u0107 i przetrwa\u0107  mo\u017cliwe uderzenie bezpieki. Czy\u017c nie by\u0142 denuncjowany w podobny spos\u00f3b  &ndash; i szyderczo wy\u015bmiewany w\u0142a\u015bnie za podj\u0119cie kwestii zab\u00f3jstw  prenatalnych &ndash; Komitet Obrony \u017bycia, Rodziny i Narodu? Czy\u017c nie  nazywano &bdquo;faszystowsk\u0105&rdquo; Konfederacji Polski Niepodleg\u0142ej? W\u0142a\u015bnie  przeciwko jej za\u0142o\u017cycielowi i prawdziwemu wizjonerowi drogi do  niepodleg\u0142o\u015bci, opisanej z zadziwiaj\u0105c\u0105 precyzj\u0105 i w ka\u017cdym punkcie  spe\u0142nion\u0105 w &lsquo;Rewolucji bez rewolucji&rsquo; &ndash; Leszkowi Moczulskiemu  \u015brodowisko Kuronia gra\u0142o nieustannie s\u0105czon\u0105 insynuacj\u0105 o wsp\u00f3\u0142pracy z  bezpiek\u0105. Swoj\u0105 drog\u0105, sk\u0105d ich informacje na jego temat pochodzi\u0142y:  czy przypadkiem nie z tego samego \u017ar\u00f3d\u0142a, kt\u00f3re spreparowa\u0142o &bdquo;dowody&rdquo;,  na kt\u00f3rych podstawie dzisiaj Sad Lustracyjny ponownie uznaje  Moczulskiego za k\u0142amc\u0119 lustracyjnego? Tym samym hipokrytom i ich  poj\u0119tnym uczniom, kt\u00f3rzy dzi\u015b wypisuj\u0105 androny o nienawistnikach  buszuj\u0105cych w truj\u0105cych oparach teczek, trzeba przypomnie\u0107 tabuny  &bdquo;komandos\u00f3w&rdquo; wysy\u0142ane do bibliotek celem wertowania rocznik\u00f3w &bdquo;Stolicy&rdquo;  w poszukiwaniu jakich\u015b &lsquo;kompromat\u00f3w&rsquo; na &bdquo;moczarowca&rdquo; Moczulskiego. A  jaki\u017c to tytu\u0142 nosi\u0142 po\u015bwi\u0119cony mu artyku\u0142 (nie\u017cyj\u0105cego ju\u017c) Jana Walca  w &bdquo;Biuletynie Informacyjnym&rdquo;, kt\u00f3ry zaszokowa\u0142 nawet wielu sympatyk\u00f3w  KOR-u drastycznym z\u0142amaniem niepisanej zasady, \u017ce frontalnym atakiem  nie &bdquo;wystawia si\u0119&rdquo; bezpiece konkurent\u00f3w z opozycji? Ot\u00f3\u017c &ndash; &lsquo;Drog\u0105  pod\u0142o\u015bci do niepodleg\u0142o\u015bci&rsquo;. W tym samym donosie mo\u017cna odnale\u017a\u0107 te\u017c  pi\u0119kny przyk\u0142ad &bdquo;poszanowania dla niekwestionowanych autorytet\u00f3w&rdquo;,  czyli nazwanie Prymasa Polski &lsquo;ajatollahem Wyszy\u0144skim&rsquo;. Mo\u017cna,  niestety, tylko w niekt\u00f3rych egzemplarzach, bo w tej cz\u0119\u015bci nak\u0142adu, w  kt\u00f3rej nad\u0105\u017cono, ten &bdquo;sympatyczny&rdquo; zwrot wydrapano albo zamazano czarn\u0105  farb\u0105. A, \u017ce &bdquo;czym skorupka nasi\u0105knie za m\u0142odu&#8230;&rdquo;, to widzimy obecnie,  kiedy faryzeusze za\u0142amuj\u0105 r\u0119ce nad oszczerstwem &bdquo;Wprost&rdquo; w stosunku do  Zbigniewa Herberta, udaj\u0105c jednocze\u015bnie, \u017ce nic im nie wiadomo o tym,  \u017ce ten postkomunistyczny tygodnik powt\u00f3rzy\u0142 dok\u0142adnie to samo, co sze\u015b\u0107  lat temu poecie insynuowa\u0142a &bdquo;Gazeta Wyborcza&rdquo;, pr\u00f3buj\u0105c jeszcze  wmanipulowa\u0107 w t\u0119 intryg\u0119 Gustawa Herlinga-Grudzi\u0144skiego. Ta sama  &bdquo;Wyborcza&rdquo; zreszt\u0105, kt\u00f3ra dezawuuj\u0105c na wszelkie mo\u017cliwe sposoby  lustracj\u0119, za swoje oczywiste prawo uwa\u017ca totalne &bdquo;lustrowanie&rdquo; &agrave; la  Gross &ndash; w\u0142a\u015bnie identyczne ze &lsquo;szkalowaniem, obrzucaniem b\u0142otem i mow\u0105  nienawi\u015bci&rsquo; &ndash; Armii Krajowej, Obozu Narodowego, Drugiej  Rzeczypospolitej, biskup\u00f3w z epoki &bdquo;pogromu&rdquo; kieleckiego, \u015bw. Marii  Maksymiliana Kolbego, s\u0142owem ca\u0142ej historii narodu, pa\u0144stwa i Ko\u015bcio\u0142a  polskiego, i to przyjmuj\u0105c &bdquo;jednostronne&rdquo;, eufemistycznie m\u00f3wi\u0105c,  kryterium oceny.<br \/>\r\n        <br \/>\r\n      ***<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Przejd\u017amy do samego, &bdquo;\u015bwi\u0119tego i nietykalnego Jacka&rdquo;. Kim by\u0142? Bez  w\u0105tpienia ideowcem, cz\u0142owiekiem przez \u017cycie spalaj\u0105cym si\u0119 w s\u0142u\u017cbie  sprawie, w kt\u00f3r\u0105 wierzy\u0142, wed\u0142ug zgodnych i chyba wiarygodnych  \u015bwiadectw nie pozbawionym pewnych cn\u00f3t naturalnych, takich jak osobista  bezinteresowno\u015b\u0107, odwaga, energia, talent organizacyjny. Jego  hagiografowie akcentuj\u0105 zw\u0142aszcza &bdquo;wra\u017cliwo\u015b\u0107 spo\u0142eczn\u0105&rdquo; i pochylanie  si\u0119 nad krzywd\u0105 ludzk\u0105. Nie dziwota: przecie\u017c &bdquo;mi\u0142o\u015b\u0107 do cz\u0142owieka&rdquo;  (abstrakcyjnego) to odwieczna specialit&eacute; de la maison lewicy; taki  Rousseau te\u017c rozczula\u0142 si\u0119 nad losem ludzko\u015bci i te\u017c rani\u0142 konkretnych  ludzi: tak najbli\u017cszych sobie w realnym ordo caritatis i przyj\u0119tego  obowi\u0105zku, jak tych, kt\u00f3rych inny, lecz r\u00f3wnie obiektywny, obowi\u0105zek  zabrania\u0142 dotyka\u0107 i dzieli\u0107. Robespierre te\u017c by\u0142 niew\u0105tpliwie ideowcem,  i tak\u017ce mia\u0142 pewne cnoty, jak ow\u0105 s\u0142awn\u0105 nieprzekupno\u015b\u0107, kt\u00f3ra  przyczyni\u0142a mu nawet przydomku. Lecz czy sprawa, kt\u00f3rej Kuro\u0144 s\u0142u\u017cy\u0142,  by\u0142a spraw\u0105 polsk\u0105, i czy idea, kt\u00f3r\u0105 wyznawa\u0142, by\u0142a ide\u0105 polsk\u0105?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Ot\u00f3\u017c nie! Jacek Kuro\u0144 nie tylko wywodzi\u0142 si\u0119 z kosmopolitycznej  formacji komunistycznej, ale przez ca\u0142e \u017cycie pozostawa\u0142 w kr\u0119gu idei  marksowskiej, z zasady obcej i ojczy\u017anie, i prawdziwej tradycji  okcydentalnej (\u0142aci\u0144skiej) i samej Prawdzie &ndash; katolickiej. Ewoluowa\u0142  mo\u017ce w szczeg\u00f3\u0142ach, zmienia\u0142 odcienie tej ideologii, ale zawsze w  obr\u0119bie tego samego ideologicznego paradygmatu, zawsze po tej samej,  socjalistycznej trajektorii \u015bwiatopogl\u0105dowej. Celowo nie b\u0119d\u0119 bra\u0142 tu  pod uwag\u0119 jego PZPR-owskiej i stalinowskiej m\u0142odo\u015bci, bo szkoda mi  czasu na wys\u0142uchiwanie w odpowiedzi mantry o &bdquo;z\u0142udzeniach m\u0142odego  idealisty&rdquo; i jego &bdquo;zawiedzionych nadziejach&rdquo; na sprawiedliwo\u015b\u0107  spo\u0142eczn\u0105, czy o &bdquo;odkupieniu&rdquo; b\u0142\u0119d\u00f3w m\u0142odo\u015bci przez bohaterskie  dzia\u0142anie w opozycji, martyrologi\u0119 wi\u0119zienn\u0105 itd. itp. Dobrze,  poprzesta\u0144my na ogl\u0105dzie Kuronia &ndash; opozycjonisty.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Skoro tak, i skoro r\u00f3wnie\u017c opozycjonist\u0105 Kuro\u0144 mia\u0142 by\u0107 &ndash; wed\u0142ug jego  obro\u0144c\u00f3w &ndash; ju\u017c od 1956 roku, to trzeba zauwa\u017cy\u0107, \u017ce do jego opozycyjnej  biografii nale\u017cy wci\u0105\u017c kierowanie dywersyjnym wobec autentycznego  harcerstwa, &bdquo;walterowskim&rdquo; Czerwonym Harcerstwem, kt\u00f3rego instruktorem  by\u0142 jeszcze na pocz\u0105tku lat 60. Jaki by\u0142 &bdquo;duch&rdquo; tego harcerstwa,  najlepiej \u015bwiadczy &bdquo;ucze\u0144 umi\u0142owany&rdquo; druha Jacka &ndash; Adam Michnik, kt\u00f3ry  w jednej ze swych ksi\u0105\u017cek wspomina radosne uczucie &bdquo;wyzwolenia&rdquo;  towarzysz\u0105ce dru\u017cynie prowadzonej przez Kuronia wiejskimi drogami, na  kt\u00f3rych ponure ch\u0142opstwo, ze strachem w oczach, patrzy\u0142o spode \u0142ba na  czerwonych cherubink\u00f3w, \u015bpiewaj\u0105cych rosyjskie i \u017cydowskie piosenki.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Do tej biografii opozycyjnej nale\u017cy tym bardziej nawi\u0105zanie kontakt\u00f3w z  trockistowsk\u0105 IV Mi\u0119dzynarod\u00f3wk\u0105 i w nast\u0119pstwie tego\u017c, dumnie  odnotowywane w ka\u017cdym leksykonie, pierwsze jawnie opozycyjne  wyst\u0105pienie Kuronia (wsp\u00f3lnie z Karolem Modzelewskim), czyli s\u0142awny  &lsquo;List otwarty do partii&rsquo; z 1965 roku, kt\u00f3re obaj autorzy przyp\u0142acili  tak\u017ce uwi\u0119zieniem. A o c\u00f3\u017c to autorzy oskar\u017cali kierownictwo partii? O  odej\u015bcie od &bdquo;reformatorskich obietnic Pa\u017adziernika&rdquo; &ndash; us\u0142yszy ka\u017cdy  ucze\u0144 pobieraj\u0105cy nauki w szko\u0142ach III RP. Ale nie us\u0142yszy ju\u017c, \u017ce  tak\u017ce o dopuszczenie do odbudowania pot\u0119gi Ko\u015bcio\u0142a i tolerowanie  &bdquo;klerykalizmu&rdquo;. W warstwie &bdquo;pozytywnej&rdquo; za\u015b &lsquo;List do partii&rsquo; to czysty  ekstrakt trockistowskiej utopii, z w\u0142adz\u0105 &bdquo;rad robotniczych&rdquo; i  zast\u0105pieniem wojska &bdquo;stra\u017c\u0105 robotnicz\u0105&rdquo;, czuwaj\u0105c\u0105 nad wyrzutniami  rakietowymi, umieszczonymi w zak\u0142adach przemys\u0142owych.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Te dwa przyk\u0142ady wystarcz\u0105, by zda\u0107 sobie spraw\u0119 z najwa\u017cniejszego  k\u0142amstwa ucukrowanej wersji oficjalnego mitu za\u0142o\u017cycielskiego III RP &ndash;  o istnieniu jednej &bdquo;opozycji demokratycznej&rdquo;, maj\u0105cej zasadniczo ten  sam strategiczny cel polityczny: uwolnion\u0105 od komunizmu i niepodleg\u0142\u0105  Polsk\u0119. \u017byj\u0105ce dzi\u015b i przysz\u0142e pokolenia ucz\u0105cej si\u0119 m\u0142odzie\u017cy b\u0119d\u0105  uwi\u0119zione w tej paj\u0119czynie fa\u0142szu dop\u00f3ki nie dotrze do nich wiedza, \u017ce  na to, co obejmuje si\u0119 tym og\u00f3lnikowym i dalekim od \u015bcis\u0142o\u015bci poj\u0119ciem  &bdquo;opozycji&rdquo; (adekwatnym wszak\u017ce jedynie do systemu parlamentarnego,  kt\u00f3ry demokraci uwa\u017caj\u0105 za &bdquo;normalno\u015b\u0107&rdquo;) sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 dwa zupe\u0142nie  r\u00f3\u017cne co do genezy, istoty i celu zjawiska. Z jednej strony, przez ca\u0142y  okres dziej\u00f3w PRL istnieje pod t\u0105 lub inn\u0105 nazw\u0105, stosuj\u0105cy r\u00f3\u017cne,  adekwatne do sytuacji, metody walki, wielonurtowy ruch oporu przeciwko  najpierw (drugiej) okupacji sowieckiej, p\u00f3\u017aniej zakamuflowanej w  postaci kolonialnego uzale\u017cnienia formalnie suwerennego pa\u0144stwa oraz  przeciwko narzuconemu narodowi przez t\u0119 obc\u0105 potencj\u0119 i utrzymywanemu  za po\u015brednictwem jej lokalnej ekspozytury systemowi komunistycznemu,  ufundowanemu na ideologii marksistowskiej; systemowi totalnie  nihilistycznemu wzgl\u0119dem porz\u0105dku naturalnego, zgodnego z prawem Bo\u017cym,  i wzgl\u0119dem zachodnio-\u0142aci\u0144skiej cywilizacji, przynale\u017cno\u015b\u0107 do kt\u00f3rej  Polska wybra\u0142a ju\u017c przed tysi\u0105cleciem; systemowi zatem ca\u0142kowicie  destrukcyjnemu wobec wszystkich si\u0142 duchowych i materialnych narodu, od  wyznawanej przeze\u0144 religii po gospodark\u0119, niszczon\u0105 absurdaln\u0105 utopi\u0105  kolektywizmu. Ten ruch, w pe\u0142nym tego s\u0142owa znaczeniu niepodleg\u0142o\u015bciowy  i wolno\u015bciowy, nie by\u0142 bynajmniej politycznym monolitem: tworzy\u0142y go  r\u00f3\u017cne formacje historyczne &ndash; narodowcy, pi\u0142sudczycy, konserwaty\u015bci,  chrze\u015bcija\u0144scy demokraci, ludowcy, nawet patriotyczni, umiarkowani  socjali\u015bci, a tak\u017ce ludzie, kt\u00f3rzy ju\u017c z tymi historycznymi  ugrupowaniami nie mieli czy nie mogli mie\u0107 \u017cadnej wi\u0119zi. Mo\u017cna  powiedzie\u0107, \u017ce przynajmniej sensu largo ruch ten stanowi\u0142  Kontrrewolucj\u0119, je\u015bli nie w pe\u0142ni u\u015bwiadomion\u0105 co do g\u0142\u0119boko\u015bci  spustosze\u0144 dokonanych przez Rewolucj\u0119 od kilku wiek\u00f3w, to przecie\u017c  jednak i \u015bwiadom\u0105 nihilistycznej grozy skrajnej &ndash; komunistycznej &ndash;  postaci Rewolucji, i zasadniczo przywi\u0105zan\u0105 do fundament\u00f3w ordo  moralnego cywilizacji \u0142aci\u0144skiej.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Formy oporu, jak powiedziano, zmienia\u0142y si\u0119 stosownie do okoliczno\u015bci:  najpierw by\u0142a to &bdquo;polska Wandea&rdquo; czy guerilla &ndash; walka zbrojna &bdquo;le\u015bnych  oddzia\u0142\u00f3w&rdquo; formacji postakowskich, w tym WiN oraz NZW i NSZ, r\u00f3wnolegle  za\u015b jawna, &bdquo;legalna&rdquo; opozycja PSL i SP czy &bdquo;Tygodnika Warszawskiego&rdquo;.  Po zel\u017ceniu terroru, oko\u0142o 1956 roku, by\u0142a to pr\u00f3ba odtworzenia pewnych  przycz\u00f3\u0142k\u00f3w normalnego \u017cycia spo\u0142ecznego i kulturalnego, cho\u0107by w  postaci ruchu klubowego, kt\u00f3ry by wyszed\u0142 poza w\u0105skie ramy kilku  koncesjonowanych klub\u00f3w &bdquo;post\u0119powo &ndash; katolickich&rdquo;, przywr\u00f3cenia nauki  religii w szko\u0142ach, utrwalenia jedynej trwa\u0142ej zdobyczy tego okresu,  jak\u0105 by\u0142o odtworzenie indywidualnej w\u0142asno\u015bci ch\u0142opskiej; przede  wszystkim wielkiego ruchu odnowy religijnej, moralnej i patriotycznej  narodu, zainicjowanej i z nieugi\u0119t\u0105 konsekwencj\u0105 prowadzonej przez  interrexa Polski, Stefana kardyna\u0142a Wyszy\u0144skiego (a sabotowanej na  wszelkie mo\u017cliwe sposoby przez &bdquo;koncesjonowanych&rdquo; katolik\u00f3w ze &bdquo;Znaku&rdquo;  i &bdquo;Wi\u0119zi&rdquo;). To w\u0142a\u015bnie Wielka Nowenna Tysi\u0105clecia, od &#346;lub\u00f3w  Jasnog\u00f3rskich Narodu, poprzez peregrynacj\u0119 Obrazu Jasnog\u00f3rskiego, po  kulminacj\u0119 w obchodach Roku Milenijnego 1966 roku jest, z perspektywy  czasu, kluczowym i prze\u0142omowym wydarzeniem w historii narodu pod  jarzmem komunizmu, bo to ta akcja zadecydowa\u0142a o tym, \u017ce katolicka,  rzymsko &ndash; polska dusza narodu zosta\u0142a ocalona; tym samym, spe\u0142ni\u0142o si\u0119  proroctwo Augusta kardyna\u0142a Hlonda, \u017ce zwyci\u0119stwo przyjdzie przez  Maryj\u0119.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      R\u00f3wnolegle, skromniej i na drugim planie, lecz z widokami na  przysz\u0142o\u015b\u0107, trwa\u0142a konspiracyjna, przygotowawcza praca  samokszta\u0142ceniowa, formacyjna, edukacyjna i planistyczna spadkobierc\u00f3w  dw\u00f3ch g\u0142\u00f3wnych nurt\u00f3w politycznych II Rzeczypospolitej: narodowego, jak  na przyk\u0142ad Ligi Narodowo-Demokratycznej, oraz neopi\u0142sudczykowskiego,  tworz\u0105cego tzw. nurt niepodleg\u0142o\u015bciowy (nn) pod przyw\u00f3dztwem genera\u0142\u00f3w:  Romana Abrahama i Mieczys\u0142awa Boruty-Spiechowicza. To w\u0142a\u015bnie z tych  \u015brodowisk wysz\u0142y struktury jawnej ju\u017c i zorganizowanej opozycji  antykomunistycznej i niepodleg\u0142o\u015bciowej w drugiej po\u0142owie lat 70., cho\u0107  oczywi\u015bcie do\u0142\u0105czy\u0142y do nich tak\u017ce \u015brodowiska nowe, m\u0142odzie\u017cowe, jak  RMP.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Czym\u015b zgo\u0142a odmiennym by\u0142 fenomen opozycji w stosunku grupy rz\u0105dz\u0105cej  PRL, wi\u0119c nolens volens do jej moskiewskich mocodawc\u00f3w, \u015brodowisk,  kt\u00f3rych sztandarow\u0105, zapewne najwybitniejsz\u0105, postaci\u0105 by\u0142 w\u0142a\u015bnie  Jacek Kuro\u0144. A\u017ceby zrozumie\u0107 natur\u0119 i sens tej opozycji nale\u017ca\u0142oby  prze\u015bledzi\u0107 ca\u0142\u0105 (w tym &bdquo;sekretn\u0105&rdquo;) histori\u0119 marksizmu i  mi\u0119dzynarodowego ruchu komunistycznego, zw\u0142aszcza pod k\u0105tem jego  g\u0142\u00f3wnego wewn\u0119trznego, od ko\u0144ca lat 20., p\u0119kni\u0119cia na nurt stalinowski  i trockistowski oraz ze szczeg\u00f3lnym uwzgl\u0119dnieniem frakcyjnych k\u0142\u00f3tni i  dintojr w obr\u0119bie jej &bdquo;polskiego&rdquo; (terytorialnie) sektora, od SDKPiL,  poprzez KPRP i KPP (nie zapominaj\u0105c o KPZU i KPZB), dalej Centralne  Biuro Komunist\u00f3w Polskich i PPR, a\u017c po PZPR. Na to, rzecz jasna, nie  mamy tutaj czasu ani miejsca, musimy zatem ograniczy\u0107 si\u0119 do  konstatacji, \u017ce pojawienie si\u0119, z roku na rok coraz liczniejszych  &bdquo;rewizjonist\u00f3w&rdquo; partyjnych, nie tyle &bdquo;przechodz\u0105cych&rdquo;, co (wskutek  pora\u017cek w starciach wewn\u0105trzpartyjnych) &bdquo;wypychanych&rdquo; do opozycji,  czyli staj\u0105cych si\u0119 odt\u0105d &bdquo;dysydentami&rdquo;, ma swoj\u0105 genez\u0119 i liczne  uwarunkowania w tamtej historii. W\u0142a\u015bnie dysydentami: to &ndash; ulubione  przez media zachodnie &ndash; okre\u015blenie, najzupe\u0142niej adekwatne w stosunku  do Jacka Kuronia czy Bronis\u0142awa Geremka, za\u015b zgo\u0142a absurdalne (i  obra\u017aliwe) w odniesieniu na przyk\u0142ad do Wies\u0142awa Chrzanowskiego czy  Stefana Kisielewskiego, jest najbardziej precyzyjnym okre\u015bleniem  ideowej i politycznej pozycji opozycjonist\u00f3w tego &lsquo;obrz\u0105dku&rsquo;. Kogo  bowiem nazywamy dysydentem sensu proprio? Religijnego &lsquo;heretyka&rsquo; &ndash;  luteranina, kalwinist\u0119, unitarianina, menonit\u0119, kwakra etc. etc. &ndash;  kt\u00f3ry zakwestionowa\u0142, w mniejszym lub wi\u0119kszym stopniu, w zale\u017cno\u015bci od  radykalizmu jego partykularnego &bdquo;swobodnego os\u0105du&rdquo; (libre examen), te  lub owe dogmaty religii katolickiej, jej obrz\u0105dki, zwyczaje i normy  dyscyplinarne oraz odm\u00f3wi\u0142 prawomocno\u015bci oraz pos\u0142usze\u0144stwa ko\u015bcielnej  hierarchii, na czele z w\u0142adz\u0105 papiesk\u0105. \u017baden dysydent wszelako, bez  wzgl\u0119du na to, jak dalece w swoich herezjach i w swoim  niepos\u0142usze\u0144stwie by si\u0119 nie posun\u0105\u0142, nie odrzuca samego  chrze\u015bcija\u0144stwa, przynajmniej w tym zakresie, w jakim on sam, w  rozstrzygni\u0119ciu swojego indywidualnego rozumu i sumienia, uznaje swoje  mniemania za identyczne z chrze\u015bcija\u0144stwem. Co wi\u0119cej, im bardziej  gorliwym jest &lsquo;dysydentem&rsquo;, tym bardziej sk\u0142onny b\u0119dzie do g\u0142oszenia,  \u017ce to w\u0142a\u015bnie on g\u0142osi &bdquo;czyst\u0105&rdquo; i &bdquo;nieska\u017con\u0105&rdquo; ewangeli\u0119, podczas gdy  Ko\u015bci\u00f3\u0142 &bdquo;urz\u0119dowy&rdquo;, jak powiada, wiar\u0119 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105 wypacza, fa\u0142szuje  i nadu\u017cywa do niecnych cel\u00f3w. Dlatego jedyn\u0105 rzecz\u0105, jak\u0105 nale\u017cy  wykluczy\u0107 jest jednoczesne bycie &lsquo;dysydentem&rsquo; i utrata wiary w og\u00f3le;  &bdquo;niewierz\u0105cy dysydent&rdquo; to contradictio in adiecto; dysydent, kt\u00f3ry by  jednak wiar\u0119 straci\u0142, z t\u0105 sam\u0105 chwil\u0105 przestaje by\u0107 dysydentem.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Analogicznie mo\u017cemy zdefiniowa\u0107 dysydenta sensu largo, z &bdquo;opozycji  demokratycznej&rdquo;. To dzia\u0142acz na og\u00f3\u0142 wyrzucony za nieprawomy\u015blno\u015b\u0107 z  kompartii (zauwa\u017cmy, \u017ce nawet w tych &bdquo;ucukrowanych&rdquo; biografiach &bdquo;ojc\u00f3w  wolnej Polski&rdquo;, od Kuronia po Ko\u0142akowskiego, wylanie ich z PZPR  traktuje si\u0119 jako uczynion\u0105 im wielk\u0105 krzywd\u0119!), znacznie rzadziej  wyst\u0119puj\u0105cy sam, kt\u00f3remu socjalizm taki, jakim go widzi (cz\u0119sto  zupe\u0142nie trafnie), socjalizm realny, coraz mniej przestaje si\u0119 podoba\u0107;  kt\u00f3ry odmawia legitymizacji swoim dawnym towarzyszom, nadal rz\u0105dz\u0105cym;  kt\u00f3ry wreszcie zaczyna w\u0105tpi\u0107 i krytykowa\u0107 ten lub \u00f3w &bdquo;dogmat&rdquo; diamatu  i histmatu, analizowa\u0107 kto, kiedy i dlaczego pope\u0142ni\u0142 b\u0142\u0105d doktrynalny,  a w konsekwencji reinterpretowa\u0107 doktryn\u0119 wedle w\u0142asnego pogl\u0105du i  gustu. Potem rozgl\u0105da si\u0119 w poszukiwaniu podobnie my\u015bl\u0105cych lub  gotowych przyj\u0105\u0107 jego interpretacj\u0119 i zaczyna &bdquo;dzia\u0142a\u0107&rdquo;. Jak by jednak  dysydent daleko nie zaszed\u0142 w rewizji obowi\u0105zuj\u0105cej wyk\u0142adni doktryny,  czego by nie zakwestionowa\u0142, to przecie\u017c nie oznacza to utraty &lsquo;wiary&rsquo;.  Owszem, &lsquo;dysydent&rsquo; mo\u017ce zabrn\u0105\u0107 w swojej &lsquo;herezji&rsquo; nies\u0142ychanie daleko,  ale zawsze pozostaje jakie\u015b nienaruszalne residuum doktrynalne, jaka\u015b  najw\u0105tlejsza cho\u0107by lina, trzymaj\u0105ca go na uwi\u0119zi &lsquo;wiary&rsquo;. Mo\u017ce on  zw\u0105tpi\u0107 nie tylko w geniusz Stalina, ale i Lenina &ndash; zachowa wiar\u0119 w  Marksa. Zw\u0105tpi w &bdquo;starego Marksa&rdquo;, op\u0119tanego z\u0142ym duchem Engelsa &ndash;  zachwyci go humanizm &bdquo;m\u0142odego Marksa&rdquo;. A je\u015bli i nawet ten zblednie, to  jak\u017ce regeneruj\u0105cy wiar\u0119 wyda mu si\u0119 podniecaj\u0105cy zastrzyk  &bdquo;zerotyzowanego&rdquo; neomarksizmu Marcuse&rsquo;a. Przestanie m\u00f3wi\u0107 o walce klas,  ale wiara w mesja\u0144sk\u0105 rol\u0119 klasy robotniczej nigdy w nim do ko\u0144ca nie  wyga\u015bnie. Dojdzie wreszcie nawet do tak przera\u017caj\u0105cego odkrycia, \u017ce  kolektywistycznego raju wolnych wytw\u00f3rc\u00f3w nigdy nie da si\u0119  urzeczywistni\u0107, ale przecie\u017c wci\u0105\u017c b\u0119dzie wierzy\u0142 w moraln\u0105  przynajmniej wy\u017cszo\u015b\u0107 socjalistycznego projektu nad egoizmem w\u0142asno\u015bci  prywatnej i ohyd\u0105 dzikiego kapitalizmu. To nieutracalne residuum, o  kt\u00f3rym przed chwil\u0105 wspomina\u0142em, oznacza zatem zatrzymanie si\u0119  przynajmniej na pozycjach \u0142zawego, humanitarystycznego socjalizmu &agrave; la  Jaur&egrave;s. Jak w tym s\u0142awnym ongi\u015b wierszyku o &lsquo;niemo\u017cliwych panach  inteligentach&rsquo; Wiktora Woroszylskiego, kt\u00f3ry przecie\u017c liczni dysydenci  uwa\u017cali za wybornie oddaj\u0105cy ich stan ducha, gdzie &bdquo;doktor Marks&rdquo; jest  jednym z dobroczy\u0144c\u00f3w ludzko\u015bci, jak lekarz tr\u0119dowatych, doktor  Schweitzer, tyle \u017ce lekiem na choroby cz\u0142owieka przeze\u0144 przyniesionym  jest teoria warto\u015bci dodatkowej.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Czy oznacza to, \u017ce z komunizmu nie mo\u017cna w og\u00f3le si\u0119 wypl\u0105ta\u0107, a zatem  tak\u017ce przesta\u0107 by\u0107 &lsquo;dysydentem&rsquo;? Oczywi\u015bcie, teoretycznie przynajmniej  jest to mo\u017cliwe. Trzeba jednak powiedzie\u0107, \u017ce przypadki przej\u015bcia z  ciemnej strony, z ideologicznego Mordoru, na stron\u0119 antykomunistyczn\u0105,  kontrrewolucyjn\u0105, do \u015bwiata &#321;adu, s\u0105 nies\u0142ychanie rzadkie. Sam z trudem  mog\u0119 zliczy\u0107 je na palcach obu r\u0105k: Whittaker Chambers, Malcolm  Muggeridge, Andr&eacute; Frossard, w Polsce (jeszcze przed wojn\u0105) J\u00f3zef  &#321;obodowski, potem Pawe\u0142 Hertz&#8230; Ale nawet cho\u0107by i przypadek autora  Domeny polskiej nie bardzo tu pasuje: przecie\u017c nie ukrywa\u0142 on, \u017ce jego  wcze\u015bniejszy, tu\u017c powojenny, akces do PZPR nie by\u0142 \u017cadnym &bdquo;uk\u0105szeniem  heglowskim&rdquo;, czy innymi tego rodzaju wznios\u0142ymi dyrdyma\u0142ami, tylko w  gr\u0119 wchodzi\u0142 banalny &bdquo;czynnik ludzki&rdquo; &ndash; strach.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Matryc\u0105 ideologiczn\u0105, kt\u00f3ra w latach 60. wype\u0142ni\u0142a tre\u015b\u0107 opozycyjno\u015bci  dysydent\u00f3w pokroju Kuronia i Modzelewskiego by\u0142, jak ju\u017c wspomniano,  trockizm. Jest to poniek\u0105d nawet zrozumia\u0142e, poniewa\u017c rozczarowanym  praktyk\u0105 zwolennikom prawdziwego socjalizmu trockizm dawa\u0142 najbardziej  radykaln\u0105, efektown\u0105 i kompletn\u0105 odpowied\u017a na dr\u0119cz\u0105ce ich w\u0105tpliwo\u015bci.  Trockizm &ndash; je\u017celi trzyma\u0107 si\u0119 nadal owej religijnej paraleli fenomenu  dysydencji &ndash; by\u0142 w obr\u0119bie wiary marksizmu-leninizmu czym\u015b w rodzaju  XVII-wiecznego jansenizmu w \u015bwiecie katolickim. Tak samo dawa\u0142 on  poczucie bezkompromisowej wierno\u015bci fundamentalnym zasadom, zar\u00f3wno  ortodoksji doktrynalnej (np. teologia Eucharystii jansenist\u00f3w by\u0142a bez  zarzutu), jak rygoryzmu moralnego, i zw\u0142aszcza to drugie upowa\u017cnia\u0142o  jansenist\u00f3w (w ich mniemaniu) do oskar\u017cania swoich wp\u0142ywowych  przeciwnik\u00f3w &ndash; jezuit\u00f3w &ndash; o niedopuszczalne ust\u0119pstwa wobec szybko  repoganizuj\u0105cego si\u0119 &bdquo;\u015bwiata&rdquo;, o laksyzm etyczny. W trockizmie  odpowiednikiem tego jest wszystko wyja\u015bniaj\u0105ca (intencjonalnie)  metafora &bdquo;zdradzonej rewolucji&rdquo; &ndash; zdradzonej przez stalinist\u00f3w &ndash;  &bdquo;jezuit\u00f3w&rdquo;, kt\u00f3rzy zamiast w\u0142adzy rad robotniczych wprowadzili w\u0142adz\u0119  partyjnych nadzorc\u00f3w nad robotnikami; zamiast milicji robotniczej &ndash;  regularn\u0105 armi\u0119; zamiast internacjonalizmu &ndash; patriotyzm sowiecki i  wielkoruski nacjonalizm; zamiast otwartego zniszczenia religianckiego  zabobonu &ndash; ob\u0142udne udawanie, \u017ce religia cieszy si\u0119 tak\u0105 sam\u0105 wolno\u015bci\u0105  jak naukowy ateizm; zamiast (faktycznie tylko: opr\u00f3cz) terroru  wymierzonego we wrog\u00f3w klasowych &ndash; terror w stosunku do &bdquo;najlepszych  towarzyszy&rdquo;, ideowych, starych bolszewik\u00f3w; s\u0142owem, stalinizm jawi si\u0119  tu dok\u0142adnie tak, jak w finale Folwarku zwierz\u0119cego Orwella (te\u017c nie do  ko\u0144ca, jak wida\u0107, wyleczonego z trockizmu): jako upodobnienie si\u0119 ryj\u00f3w  \u015bwi\u0144 rz\u0105dz\u0105cych folwarkiem do twarzy ludzkich. Czyli &ndash; &bdquo;sfa\u0142szowanego&rdquo;  socjalizmu do kapitalizmu. Rzecz\u0105 dobrze znan\u0105, a wymown\u0105, jest  konsekwentne opisywanie stalinizmu (i posttalinowskich form komunizmu  &bdquo;biurokratycznego&rdquo;, gomu\u0142kizmu etc.) przez analityk\u00f3w trockistowskich w  kategoriach wybijaj\u0105cych ich (rzekom\u0105) &bdquo;prawicowo\u015b\u0107&rdquo;, &bdquo;autorytaryzm&rdquo;,  &bdquo;konserwatyzm&rdquo;, &bdquo;reakcyjno\u015b\u0107&rdquo; nawet (tak\u017ce oczywi\u015bcie jako czerwonego  faszyzmu, jako \u017ce dla trockist\u00f3w faszyzm tak\u017ce jest &bdquo;skrajn\u0105 prawic\u0105&rdquo;).  G\u0142\u00f3wne oskar\u017cenie trockist\u00f3w pod adresem komunizmu sowieckiego  sprowadza si\u0119 zatem do zdradzenia i wyhamowania rewolucji, kt\u00f3ra winna  by\u0107 totalna i permanentna, czyli do faktycznego przej\u015bcia na pozycje  &bdquo;kontrrewolucyjne&rdquo;. (Zbyteczne jest dodawa\u0107, \u017ce ten stek bzdur wynika z  nie przyjmowania do wiadomo\u015bci tego, \u017ce rewolucja nihilizmu, jak\u0105 jest  ka\u017cdy komunizm, z najzupe\u0142niejszym powodzeniem mo\u017ce by\u0107 realizowana w  ustabilizowanym systemie biurokratycznym; by\u0142aby zreszt\u0105 r\u00f3wnie ma\u0142o  spontaniczna i &bdquo;zza biurka&rdquo;, gdyby to Trocki, a nie Stalin, wygra\u0142  walk\u0119 o sched\u0119 po Leninie).<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      A Polska: czy w rachubach trockist\u00f3w marz\u0105cych o i przygotowuj\u0105cych  rewolucj\u0119 demokratyczn\u0105 odgrywa\u0142a jak\u0105kolwiek samoistn\u0105 i autoteliczn\u0105  rol\u0119? Sk\u0105d\u017ce, to tylko przypadek geograficzny, bo dla ka\u017cdego  prawdziwego rewolucjonisty nie jest wa\u017cne, gdzie rozpocznie si\u0119 &bdquo;wielka  przemiana&rdquo;; ostatecznie decyduje o tym dojrza\u0142o\u015b\u0107 &bdquo;sytuacji  rewolucyjnej&rdquo; na danym obszarze, albo przypadek. Lenin na kilka  miesi\u0119cy przed rewolucj\u0105 lutow\u0105 te\u017c jeszcze nie wiedzia\u0142, \u017ce syfilisem  komunistycznym b\u0119dzie zara\u017ca\u0142 akurat Rosj\u0119, i bra\u0142 pod uwag\u0119 zupe\u0142nie  inne kraje.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Warto te\u017c pami\u0119ta\u0107, \u017ce w pierwszej po\u0142owie lat 60., obok krytyki  systemu popa\u017adziernikowego inspirowanej trockizmem, istnia\u0142a r\u00f3wnie\u017c  inna alternatywa &bdquo;opozycyjna&rdquo; &ndash; ze strony ortodoks\u00f3w stalinizmu, tak\u017ce  oskar\u017caj\u0105cych Chruszczowa, Gomu\u0142k\u0119 i innych &bdquo;destalinizator\u00f3w&rdquo; o zdrad\u0119  rewolucji poprzez zej\u015bcie na pozycje drobnomieszcza\u0144skiego rewizjonizmu  i pr\u00f3buj\u0105cych odbudowa\u0107 Komunistyczn\u0105 Parti\u0119 Polski przy wsparciu  towarzyszy chi\u0144skich i alba\u0144skich. Tym, kt\u00f3rzy pr\u00f3bowaliby zbi\u0107 t\u0119  paralel\u0119 drwin\u0105 z kompletnego oderwania od polskich reali\u00f3w tych, na  szcz\u0119\u015bcie niegro\u017anych ju\u017c wtedy, maniak\u00f3w ideologicznej czysto\u015bci,  tudzie\u017c niezrozumia\u0142ego dla nikogo be\u0142kotu Radia Tirana, mo\u017cna  odpowiedzie\u0107, \u017ce pod tym wzgl\u0119dem nie istnieje \u017cadna &ndash; podkre\u015blam:  \u017cadna! &ndash; r\u00f3\u017cnica pomi\u0119dzy broszurkami Kazimierza Mijala a Listem do  partii Kuronia i Modzelewskiego. A przy okazji: je\u015bli \u017cyj\u0105 jeszcze, co  mo\u017cliwe, jacy\u015b towarzysze walki Mijala, kt\u00f3rzy za Gomu\u0142ki byli  aresztowani, skazywani, wyrzucani z pracy czy w jakikolwiek inny spos\u00f3b  represjonowani, to nie istniej\u0105 \u017cadne prawne przeciwwskazania, aby  otrzymali oni od IPN status pokrzywdzonego. Czy ich r\u00f3wnie\u017c uznamy za  wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rc\u00f3w wolnej Polski?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      M\u00f3j &bdquo;wirtualny&rdquo; oponent m\u00f3g\u0142by w tym miejscu powiedzie\u0107: dobrze,  wspomnianym wy\u017cej faktom nie mo\u017cna zaprzeczy\u0107, ale przecie\u017c Kuro\u0144 i  jego \u015brodowisko &ndash; kt\u00f3re kolejno funkcjonowa\u0142o pod nieformalnymi nazwami  &bdquo;poszukiwaczy sprzeczno\u015bci&rdquo;, &bdquo;komandos\u00f3w&rdquo;, &bdquo;lewicy warszawskiej&rdquo;,  &bdquo;lewicy laickiej&rdquo; (okre\u015blenie najpierw zaproponowane przez Michnika, a  potem gwa\u0142townie przez niego dezawuowane), wreszcie po prostu  &bdquo;kuroniady&rdquo; &ndash; przeszli ogromn\u0105 ewolucj\u0119 od czasu napisania Listu do  partii, poprzez marzec &rsquo;68, po wsp\u00f3\u0142tworzenie KOR-u. Po co zatem  wypomina\u0107 ten nieszcz\u0119sny trockizm, kt\u00f3ry by\u0142 tylko &bdquo;dzieci\u0119c\u0105 chorob\u0105  lewicowo\u015bci&rdquo; (trzydziestokilkulatk\u00f3w, maj\u0105cych za sob\u0105 ju\u017c co najmniej  kilkana\u015bcie lat politycznej aktywno\u015bci?), i kt\u00f3ry zosta\u0142 ca\u0142kowicie  odrzucony?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Prawda nie jest wcale taka prosta i nieproblematyczna. Oczywi\u015bcie,  pewnej ewolucji pogl\u0105d\u00f3w i sposobu dzia\u0142ania niepodobna zaprzeczy\u0107.  Ludzie tej formacji byli po prostu inteligentniejsi ni\u017c stalinowcy  pokroju Mijala i zrozumieli, \u017ce tkwienie na pozycjach &bdquo;ezoterycznej&rdquo;  ortodoksji komunizmu, jakiegokolwiek, wi\u0119c tak\u017ce trockistowskiego  obrz\u0105dku, skazuje ich na ca\u0142kowit\u0105 izolacj\u0119 w spo\u0142ecze\u0144stwie, a w  konsekwencji na uwi\u0105d i kl\u0119sk\u0119. Musieli zatem wyj\u015b\u0107 poza op\u0142otki  ortodoksji, sta\u0107 si\u0119 jeszcze bardziej radykalnymi heretykami i  dysydentami, a jednocze\u015bnie da\u0107 jak\u0105\u015b atrakcyjn\u0105 ofert\u0119 niekt\u00f3rym  przynajmniej, niekomunistycznym sferom spo\u0142ecze\u0144stwa. Byli oni te\u017c  uwa\u017cnymi obserwatorami systemu i widzieli jakie strategie obiera on,  aby jako\u015b zakorzeni\u0107 si\u0119 w spo\u0142ecze\u0144stwie, zyska\u0107 pewien rodzaj  legitymizacji, zosta\u0107 uznanym za &bdquo;swojski&rdquo;. Pami\u0119tajmy, \u017ce w latach 60.  PZPR sta\u0142a si\u0119 naprawd\u0119 parti\u0105 masow\u0105, a socjologicznie ju\u017c naprawd\u0119  &bdquo;ludow\u0105&rdquo; &ndash; nie tyle mo\u017ce &bdquo;robotniczo-ch\u0142opsk\u0105&rdquo;, co  &bdquo;ch\u0142opsko-robotnicz\u0105&rdquo;; od tego czasu w ka\u017cdej w\u0142a\u015bciwie polskiej  rodzinie kto\u015b, cho\u0107by jaki\u015b wujek czy pociotek, by\u0142 w partii, co  traktowano na og\u00f3\u0142 ze zrozumieniem, jako zwyk\u0142y warunek pi\u0119cia si\u0119 w  g\u00f3r\u0119. Uzyskanie przez komunist\u00f3w &ndash; oboj\u0119tnie: rz\u0105dz\u0105cych czy ju\u017c  wyrzuconych z partii &ndash; czego\u015b wi\u0119cej ni\u017c ten elementarny poziom biernej  aprobaty, wymaga\u0142o jednak p\u00f3j\u015bcie jeszcze dalej: dokonania jakiej\u015b  ideologicznej herezji, polegaj\u0105cej wr\u0119cz na synkretyzmie z pewnymi  elementami obcych wiar, wyznawanych przez t\u0119 lub ow\u0105 grup\u0119 ludzi. W  obozie w\u0142adzy okresu gomu\u0142kowskiego herezj\u0105 najdalej id\u0105c\u0105 by\u0142o nie co  innego, jak &bdquo;komunizm narodowy&rdquo; Moczara i jego &bdquo;partyzant\u00f3w&rdquo;, kt\u00f3ry  pocz\u0105tkowo zdo\u0142a\u0142 rzeczywi\u015bcie zwie\u015b\u0107 swoj\u0105 &bdquo;kombatanck\u0105&rdquo; frazeologi\u0105  niekt\u00f3re \u015brodowiska, w tym ludzi autentycznie pokrzywdzonych, ale kt\u00f3ry  ostatecznie w wewn\u0105trzpartyjnej konfrontacji z lat 1967-71 poni\u00f3s\u0142  kl\u0119sk\u0119, w d\u0142ugofalowych konsekwencjach bardziej dotkliw\u0105 ni\u017c  spadkobiercy &bdquo;pu\u0142awian&rdquo; i &bdquo;komandosi&rdquo;. Przez &bdquo;d\u0142ugofalowe konsekwencje&rdquo;  rozumiem tak\u017ce to, \u017ce w mitologii budowanej ku chwale heros\u00f3w wolnej  Polski &bdquo;partyzanci&rdquo; odgrywaj\u0105 rol\u0119 &bdquo;najczarniejszego luda&rdquo; (co jest  tylko przesad\u0105) oraz kwintesencji z\u0142a komunizmu w og\u00f3le i &bdquo;socjalizmu  realnego&rdquo; (co ju\u017c jest zupe\u0142n\u0105 nieprawd\u0105). W ka\u017cdym razie ten &ndash;  wt\u0142aczany do podr\u0119cznik\u00f3w &ndash; pogl\u0105d, kt\u00f3ry komunizm pozwala uzna\u0107 za z\u0142o  o tyle tylko, o ile jest on nacjonalistyczny (co jest synonimem s\u0142owa  antysemicki), i to nacjonalistyczny nie &bdquo;przypad\u0142o\u015bciowo&rdquo;, lecz  &bdquo;istotowo&rdquo;, jest charakterystyczny dla \u015brodowiska &bdquo;kuroniowc\u00f3w&rdquo; na  ka\u017cdym etapie jego ewolucji, tak\u017ce obecnie, stanowi zatem pierwszy  argument na rzecz ci\u0105g\u0142o\u015bci pewnych przynajmniej element\u00f3w jego  my\u015blenia. To nie komunizm (tym bardziej: socjalizm) jest z\u0142em sam w  sobie, lecz jego nacjonalistyczna g\u0119ba, kt\u00f3ra po &bdquo;g\u0142\u0119bszym&rdquo; zbadaniu  okazuje si\u0119 wcale nie by\u0107 &bdquo;przyprawiona&rdquo;, ale w\u0142a\u015bnie &bdquo;genetycznie  wrodzona&rdquo; &ndash; i poniek\u0105d nie\u015bmiertelna, a w ka\u017cdym razie odnawialna.  Najbardziej przyjemne dla dysydenta jest odkrycie, \u017ce grzech  pierworodny pochodzi z zewn\u0105trz marksizmu, albowiem &ndash; jak oznajmia  g\u0142\u00f3wny artyku\u0142 credo podanego przez Mi\u0142osza, tak mi\u0142ego dla uszu  rewizjonist\u00f3w &ndash; jest ONR-u spadkobierc\u0105 Partia. Nie KPP, nie SDKPiL,  nie PPS-Lewicy, tylko ONR-u! Dzisiaj, konsekwentnie, mo\u017cna ten ci\u0105g  &bdquo;spadkobrania&rdquo; wyd\u0142u\u017cy\u0107 poprzez wskazanie kto jest tym samym grzechem  obarczony: jest PZPR-u spadkobierc\u0105 PiS, jest PZPR-u spadkobierc\u0105 LPR,  i kto tam jeszcze si\u0119 nawinie.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Skoro droga herezji quasi-nacjonalistycznej by\u0142a dla  (post?)trockistowskich dysydent\u00f3w w zasadzie zamkni\u0119ta (&bdquo;w zasadzie&rdquo;,  poniewa\u017c nie by\u0142o w tym nic zdeterminowanego; sk\u0105din\u0105d wiadomo, \u017ce  jednym z asekuracyjnych kontakt\u00f3w grupy Kuronia w partii by\u0142 d\u0142ugoletni  I sekretarz Komitetu Warszawskiego J\u00f3zef K\u0119pa, uchodz\u0105cy za praw\u0105 r\u0119k\u0119  Moczara; jednym z czo\u0142owych pi\u00f3r &bdquo;marcowej propagandy&rdquo; moczarowc\u00f3w by\u0142  z kolei p\u00f3\u017aniejszy &bdquo;autorytet moralny&rdquo; Andrzej Szczypiorski), to jej  oferta musia\u0142a by\u0107 inna. Pr\u00f3cz koniecznej rezygnacji z eksponowania  pierwiastk\u00f3w ortodoksyjnych (w obrz\u0105dku trockistowskim), pojawi\u0142y si\u0119  coraz liczniejsze elementy herezji demokratyczno-liberalnej: wolno\u015bci  s\u0142owa, praw cz\u0142owieka, autonomii jednostki, pluralizmu etc., a logika  dzia\u0142ania w nowej sytuacji (przyj\u0119cia roli jawnej opozycji oraz ch\u0119\u0107  utrzymania w jej ramach pozycji je\u015bli nie monopolistycznej, to  przynajmniej dominuj\u0105cej) nakazywa\u0142a ich wysuni\u0119cie na plan pierwszy.  Tym samym, oczywi\u015bcie, ideologia i ruch dawnych dysydent\u00f3w proweniencji  trockistowskiej uleg\u0142 pewnej okcydentalizacji, co na Zachodzie zosta\u0142o  dostrze\u017cone i docenione. Jednak do jakiego Zachodu, do jakiej Europy,  Jacek Kuro\u0144 i jego polityczni przyjaciele doszlusowali? Czy do &bdquo;Starej  Europy&rdquo;, do tradycji klasycznej, chrze\u015bcija\u0144sko-\u0142aci\u0144skiej,  rzymsko-katolickiej, do \u015bwiata hierarchicznego, wertykalnego,  uznaj\u0105cego prymat prawa Bo\u017cego i naturalnego? Wolne \u017carty. Do\u0142\u0105czyli  oni do \u015bwiata herezji nowo\u017cytnej, o\u015bwiecenia, rewolucji francuskiej,  pozytywizmu; \u015bwiata egalitarnego, horyzontalnego, agnostycznego i  laickiego, zajmuj\u0105c przy tym najdalej wysuni\u0119te na lewo (po odci\u0119ciu  odro\u015bli marksistowsko-leninowskiej, ju\u017c uznanej za nieudan\u0105) pozycje  socjaldemokratyczne i (socjalliberalne w sferze moralno-obyczajowej).  Dawna, trockistowska &bdquo;demokracja robotnicza&rdquo; zosta\u0142a tu nieco rozmyta w  werbalnej aprobacie dla demokracji parlamentarnej, nie znaczy to  jednak, i\u017cby w og\u00f3le wyparowa\u0142a. &#346;wiadczy o tym chocia\u017cby nieskrywana  fascynacja Kuronia &ndash; w\u0142a\u015bnie w okresie ju\u017c &bdquo;korowskim&rdquo; &ndash; Komisjami  Robotniczymi, u\u017cywanymi przez komunist\u00f3w hiszpa\u0144skich do walki z  pa\u0144stwem. To, przy okazji, unaocznia, do jakiej &bdquo;Europy&rdquo; ci\u0105gn\u0119\u0142o  Kuronia: do takiej, w kt\u00f3rej po stronie &bdquo;z\u0142a&rdquo; obok komunizmu  sowieckiego stawiane s\u0105 ostatnie bastiony Starej Europy:  chrze\u015bcija\u0144skiej, autorytarnej, tradycjonalistycznej &ndash; Hiszpania  Franco, Portugalia Salazara, Grecja &bdquo;czarnych pu\u0142kownik\u00f3w&rdquo;, wrzucone do  jednego worka pod nazw\u0105 &bdquo;dyktatury&rdquo;, a po stronie &bdquo;dobra&rdquo; &ndash; walcz\u0105ce z  tymi dyktaturami &bdquo;opozycje demokratyczne&rdquo;, w tym komuni\u015bci, jak w  Hiszpanii.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Ten cz\u0119\u015bciowy ideologiczny lifting, aby skutecznie s\u0142u\u017cy\u0107 za\u0142o\u017conym  celom, musia\u0142 jeszcze zyska\u0107 aprobat\u0119 tych, kt\u00f3rych (m\u00f3wi\u0105c j\u0119zykiem  marksistowskim) wyalienowana dotychczas, tj. do mniej wi\u0119cej po\u0142owy lat  60., grupa postpezepeerowskich &bdquo;komandos\u00f3w&rdquo; chcia\u0142a do siebie  przyci\u0105gn\u0105\u0107. Trzeba bez ogr\u00f3dek powiedzie\u0107, \u017ce sukces na tym polu  okaza\u0142 si\u0119 osza\u0142amiaj\u0105cy, najpierw w odniesieniu do \u015brodowisk  inteligenckich, a p\u00f3\u017aniej &ndash; dzi\u0119ki zupe\u0142nie zaskakuj\u0105cej t\u0119 grup\u0119  &bdquo;boskiej niespodziance&rdquo;, jak\u0105 by\u0142o wy\u0142onienie si\u0119 ze strajk\u00f3w  sierpniowych &bdquo;Solidarno\u015bci&rdquo; &ndash; w mo\u017cliwo\u015bci wp\u0142ywania na ruch masowy i  sterowania zdarzeniami politycznymi a\u017c po Okr\u0105g\u0142y St\u00f3\u0142. W\u0142a\u015bnie bez  tego bezprecedensowego sukcesu &ndash; kt\u00f3ry mo\u017cna por\u00f3wnywa\u0107 do wysuni\u0119cia  si\u0119 na czo\u0142o procesu rewolucyjnego przez marginaln\u0105 zrazu grupk\u0119  jakobin\u00f3w we Francji &ndash; nie mo\u017cna zrozumie\u0107 dzisiejszej kondycji  duchowej polsko\u015bci i stanu rzeczy w pa\u0144stwie polskim, a pomi\u0119dzy tym  r\u00f3wnie\u017c tego solidarnego lamentu oburzenia na &bdquo;kalanie \u015bwi\u0119to\u015bci&rdquo;.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Dla zdobycia i ugruntowania tej pozycji dwa czynniki wydaj\u0105 mi si\u0119  szczeg\u00f3lnie wa\u017cne. Po pierwsze, uznanie, kooptacja, a w ko\u0144cu poddanie  si\u0119 przyw\u00f3dztwu &bdquo;kuroniady&rdquo; przez niepor\u00f3wnanie szersze od hermetycznej  grupki partyjnych dysydent\u00f3w, kr\u0119gi post\u0119powej, radykalnej  inteligencji, geograficznie w\u0142a\u015bciwie inteligencji warszawskiej. Trzeba  powiedzie\u0107, \u017ce by\u0142a ona ju\u017c od dawna mocno osadzona w polskim \u017cyciu  kulturalnym, spo\u0142ecznym i politycznym. Jej pocz\u0105tki si\u0119gaj\u0105 Ku\u017anicy  Ko\u0142\u0142\u0105tajowskiej z epoki Sejmu Wielkiego i polskich jakobin\u00f3w,  zapatrzonych w swoich francuskich &bdquo;starszych braci&rdquo;, dalej wolterian\u00f3w  epoki Ksi\u0119stwa Warszawskiego i Kr\u00f3lestwa Kongresowego. Okrzep\u0142a ona i  utwierdzi\u0142a sw\u0105 pozycj\u0119, kosztem tradycyjnych elit (&bdquo;wysadzonej z  siod\u0142a&rdquo; szlachty oraz duchowie\u0144stwa) w okresie pozytywizmu  warszawskiego. Odt\u0105d bez w\u0105tpienia nadawa\u0142a ju\u017c ton, ustala\u0142a  hierarchie, mody, kryteria warto\u015bciowania w ka\u017cdej dziedzinie \u017cycia. Z  za\u0142o\u017cenia by\u0142a do\u015b\u0107 &bdquo;pluralistyczna&rdquo; politycznie, acz spectrum tego, w  co &bdquo;wypada&rdquo; si\u0119 anga\u017cowa\u0107 by\u0142o oczywi\u015bcie do\u015b\u0107 ograniczone: od czasu  ustalenia si\u0119 nowej geografii politycznej na prze\u0142omie XIX i XX wieku,  rozpo\u015bciera\u0142o si\u0119 ono od tzw. post\u0119powej demokracji, skupiaj\u0105cej  demolibera\u0142\u00f3w, poprzez drobne ugrupowania inteligenckie o programie  niepodleg\u0142o\u015bciowym, po oba od\u0142amy PPS i &ndash; najdalej na lewo &ndash; gdzie\u015b w  chwiejnym balansie pomi\u0119dzy PPS &ndash; Lewic\u0105 a SDKPiL. Bezsprzecznym  wyr\u00f3\u017cnikiem tego \u015brodowiska by\u0142 antyklerykalizm, na og\u00f3\u0142 w\u0142a\u015bciwie  bardziej zwyk\u0142y analfabetyzm religijny ni\u017c konsekwentny ateizm czy  antyteizm, \u015bcis\u0142e wi\u0119zi z masoneri\u0105, albo przynajmniej naturalne  &bdquo;oddychanie&rdquo; atmosfer\u0105 mentalno\u015bci wolnomularskiej, wreszcie powa\u017cny  odsetek w jego sk\u0142adzie zlaicyzowanych i zasymilowanych (w sensie  o\u015bwieceniowym) \u017byd\u00f3w. Bardzo d\u0142ugo owa inteligencja warszawska by\u0142a  jednym z g\u0142\u00f3wnych rezerwuar\u00f3w obozu pi\u0142sudczykowskiego, kiedy stanowi\u0142  on tzw. lewic\u0119 niepodleg\u0142o\u015bciow\u0105. Jednak powa\u017cny konflikt nast\u0105pi\u0142,  kiedy ob\u00f3z ten dopu\u015bci\u0142 si\u0119 kolejno dw\u00f3ch niewybaczalnych &bdquo;zdrad&rdquo;  ideowych: najpierw, w 1926 roku, przez zawarcie sojuszu z  &bdquo;najczarniejsz\u0105 reakcj\u0105&rdquo;, czyli konserwatystami, a p\u00f3\u017aniej, w drugiej  po\u0142owie lat 30. przez absorpcj\u0119 ideologii nacjonalizmu w programie OZN.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Dla zrozumienia finalnego zbli\u017cenia rzecz\u0105 niezmiernie wa\u017cn\u0105 wydaje si\u0119  podw\u00f3jna ambiwalencja wewn\u0119trzna w umy\u015ble &lsquo;post\u0119powego inteligenta&rsquo;:  wobec polsko\u015bci i wobec komunizmu. Polski inteligent radykalny z  oburzeniem odrzuca sugesti\u0119, \u017ce obcy mu jest patriotyzm, i nie ma w tym  zasadniczej nieszczero\u015bci. Bez w\u0105tpienia, marksowski dogmatyzm  &bdquo;antyojczy\u017aniany&rdquo;, ostentacyjna wrogo\u015b\u0107 komunist\u00f3w do &bdquo;ja\u015bniepa\u0144skiej  Polski&rdquo;, jawna zdrada renegat\u00f3w sprowadzaj\u0105cych najazd bolszewicki,  budzi\u0142y w nim odraz\u0119. W ko\u0144cu, R\u00f3\u017ca Luksemburg zrozumienia dla swojego  ortodoksyjnego internacjonalizmu nie mog\u0142a znale\u017a\u0107 u socjalist\u00f3w  polskich, i musia\u0142a go szuka\u0107 gdzie indziej. Z drugiej strony,  patriotyzm radykalnego inteligenta jest warunkowy. Polska &ndash; tak, ale  nie klerykalna, reakcyjna, niesprawiedliwa spo\u0142ecznie,  nacjonalistyczna. Polska &ndash; tak, ale oczywi\u015bcie tylko jako republika.  Polska &ndash; lecz pod warunkiem, \u017ce b\u0119d\u0105 w niej przestrzegane wymy\u015blone  przez ludzi \u015bwiat\u0142ych, idea\u0142y post\u0119pu, \u015bwiecko\u015bci, praw cz\u0142owieka,  prawa do pracy itd. itp. Inteligenci post\u0119powi to w\u0142a\u015bnie ci, kt\u00f3rych  Dmowski nazywa\u0142 &bdquo;p\u00f3\u0142-Polakami&rdquo;, uzale\u017cniaj\u0105cymi swoj\u0105 lojalno\u015b\u0107 wobec  wsp\u00f3lnoty narodowej i pa\u0144stwa wype\u0142nieniem ich ideologicznych  presupozycji. Patriotyzm post\u0119powego inteligenta przypomina patriotyzm  republika\u0144ski we Francji, dla kt\u00f3rego to Deklaracja Praw Cz\u0142owieka i  Obywatela wyznacza norm\u0119 patriotyzmu, i w imi\u0119 kt\u00f3rego mo\u017cna zamordowa\u0107  kr\u00f3la, zgilotynowa\u0107 szlacht\u0119, potopi\u0107 ksi\u0119\u017cy, na o\u0142tarzu katedry  posadzi\u0107 nierz\u0105dnic\u0119 i barbarzy\u0144sko zniszczy\u0107 pomniki tysi\u0105cletniej  historii ojczyzny.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Z komunizmem natomiast inteligent radykalny mia\u0142 ten k\u0142opot, \u017ce jego  fundamenty i og\u00f3lne za\u0142o\u017cenia by\u0142y przecie\u017c post\u0119powe, ale rezultat  przer\u00f3s\u0142, by tak rzec, oczekiwania. Warszawski radyka\u0142 brzydzi\u0142 si\u0119  przecie\u017c obszarnikami i kapitalistami, na og\u00f3\u0142 sk\u0142ania\u0142 si\u0119 ku jakiej\u015b  odmianie socjalizmu, ale ju\u017c nie ku dyktaturze proletariatu, i przede  wszystkim, mdli\u0142 go smr\u00f3d piwnic czerezwyczajki. Moralna odraza i szok  inteligenta post\u0119powego do czerwonego terroru by\u0142y na pewno szczere  (wystarczy poczyta\u0107 S\u0142onimskiego z okresu przedwojennego); zreszt\u0105  trudno sobie wyobrazi\u0107, aby ktokolwiek, kto sam nie si\u0119gn\u0105\u0142 dna  bolszewickiego zezwierz\u0119cenia, m\u00f3g\u0142 my\u015ble\u0107 inaczej. Do tego jeszcze  komunizm zwyci\u0119\u017cy\u0142 najpierw w Rosji, tote\u017c warszawski inteligent \u0142atwo  zidentyfikowa\u0142 go jako spadkobierc\u0119 tego, czego przyzwyczai\u0142 si\u0119  nienawidzi\u0107 najbardziej: reakcyjnego caratu.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Z PRL-em inteligent radykalny oczywi\u015bcie kolaborowa\u0142: bardziej jednak  ze strachu i z \u017cyciowej konieczno\u015bci (w ko\u0144cu inteligent musi by\u0107 na  posadzie), ni\u017c z przekonania; chocia\u017c na pewno zawsze marzy\u0142 o  o\u015bwieceniu polskiego ciemnogrodu, to jednak na og\u00f3\u0142 wzdryga\u0142 si\u0119 przed  metod\u0105 wt\u0142aczania go do polskich \u0142b\u00f3w &bdquo;kolbami sowieckich karabin\u00f3w&rdquo;.  Akces autora tych s\u0142\u00f3w (Tadeusza Kro\u0144skiego) do nowej wiary nie by\u0142,  mimo wszystko, typowym wyborem.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Dop\u00f3ki zatem partyjni dysydenci nie uczynili \u017cadnego kroku w stron\u0119  rozchwianego \u015bwiatopogl\u0105du inteligenta post\u0119powego, identyfikacja obu  \u015brodowisk nie by\u0142a mo\u017cliwa; z chwil\u0105, gdy to uczynili, symbioza okaza\u0142a  si\u0119 nad wyraz owocna. Inteligent otrzyma\u0142 wszystko to, czego  potrzebowa\u0142, wszystkie te zabawki, kt\u00f3re zawsze lubi\u0142; i poczucie  moralnej s\u0142uszno\u015bci oraz wyj\u0105tkowo\u015bci swojej roli, i rozgrzeszenie z  uprzedniej s\u0142abo\u015bci; i tak\u0105 porcj\u0119 patriotyzmu, jaka mu zawsze  odpowiada\u0142a, i mgli\u015bcie rozumian\u0105 post\u0119powo\u015b\u0107, bez niepotrzebnego  ekstremizmu; lekkostrawn\u0105 mieszank\u0119 demokratyzmu, walki o prawa  cz\u0142owieka i wolno\u015b\u0107 s\u0142owa, mo\u017cno\u015b\u0107 &bdquo;pochylania si\u0119&rdquo; nad skrzywdzonym  cz\u0142owiekiem prostym, a na dodatek jeszcze ekscytuj\u0105ce poczucie  uczestnictwa w niebezpiecznej, lecz bez przesady, przygodzie. W zamian  za to &bdquo;Jacek&rdquo; sta\u0142 si\u0119 ich niekwestionowanym przyw\u00f3dc\u0105.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Nie mniej cenne wsparcie on i jego grupa uzyska\u0142a od tzw. lewicy  katolickiej, czyli \u015brodowisk &bdquo;Znaku&rdquo;, a zw\u0142aszcza &bdquo;Wi\u0119zi&rdquo;  (opowiadaj\u0105cej si\u0119, przypomnijmy, zdecydowanie za socjalizmem).  Porozumieniu temu sprzyja\u0142 czas: posoborowej &bdquo;odnowy&rdquo;, czyli  huraganowej (auto)destrukcji Ko\u015bcio\u0142a przez neomodernist\u00f3w, kt\u00f3rych  ekspozytur\u0105 w Polsce by\u0142y wspomniane \u015brodowiska. Naturalnie, i tu  warunkiem porozumienia by\u0142o porzucenie ultralewackiej, trockistowskiej  frazeologii &bdquo;przykr\u0119cania \u015bruby Ko\u015bcio\u0142owi&rdquo;, obecnej jeszcze w Li\u015bcie  do partii. Po aggiornamento wszak\u017ce nie by\u0142o to ju\u017c niemo\u017cliwe, skoro  zadanie niszczenia katolicyzmu wzi\u0119li na siebie sami pasterze i  teolodzy. A sojusz &bdquo;lewicy laickiej&rdquo; z &bdquo;lewic\u0105 katolick\u0105&rdquo; w Polsce by\u0142  obustronnie korzystny: reprezentanci katolicyzmu otwartego, wcze\u015bniej  mimo wszystko traktowani troch\u0119 z politowaniem, jako gorsi inteligenci,  zostali uznani za pe\u0142noprawnych uczestnik\u00f3w o\u015bwieconej elity i za  jedyn\u0105 reprezentacj\u0119 spo\u0142ecze\u0144stwa katolickiego, poza kt\u00f3r\u0105 rozci\u0105ga  si\u0119 tylko maryjny, obrz\u0119dowy ciemnogr\u00f3d; &bdquo;lewici laiccy&rdquo; za\u015b &ndash; szerokie  mo\u017cliwo\u015bci propagandy i oddzia\u0142ywania za po\u015brednictwem instytucji  ko\u015bcielnych; sam wreszcie Kuro\u0144 &ndash; podatny grunt do tworzenia jego  kultu, jako wzorcowego przedstawiciela &bdquo;chrze\u015bcija\u0144stwa anonimowego&rdquo; &ndash;  czy jak to si\u0119 tam nazywa w &bdquo;rahnerowskim&rdquo; \u017cargonie neomodernistycznej  &bdquo;teologii&rdquo;.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      En bref: te trzy ingrediencje &ndash; &bdquo;zbiegowie z klasy rz\u0105dz\u0105cej&rdquo; (w  terminologii socjologa Roberta Michelsa), post\u0119powy radykalizm  warszawski, &bdquo;katolewica&rdquo; &ndash; stworzy\u0142y \u00f3w amalgamat ideologiczno &ndash;  towarzysko &ndash; polityczny, kt\u00f3remu uda\u0142o si\u0119 zaj\u0105\u0107 najdogodniejsze  pozycje w odradzaj\u0105cym si\u0119 jawnym ruchu oporu i nacisku na re\u017cim. Z  pewno\u015bci\u0105, to szcz\u0119\u015bliwe dla tej grupy po\u0142o\u017cenie zawdzi\u0119cza ona w  ogromnej mierze zr\u0119czno\u015bci i energii Jacka Kuronia. Czy jednak r\u00f3wnie\u017c  i w tym okresie, od 1975\/76 roku a\u017c po 1989, mo\u017cna m\u00f3wi\u0107 o zasadniczej  reorientacji strategicznego celu oraz \u015bwiatopogl\u0105du?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      I w tym wypadku jest to mocno w\u0105tpliwe. Znamienne, \u017ce g\u0142\u00f3wnym  posuni\u0119ciem reasekuracyjnym Kuronia w okresie tworzenia si\u0119 KOR-u  (\u015bwiadomie pisz\u0119: &bdquo;tworzenia si\u0119&rdquo;, a nie &bdquo;tworzenia&rdquo;, bo sam KOR by\u0142  inicjatyw\u0105 &bdquo;harcerzy&rdquo; grupy Antoniego Macierewicza, najpierw wymuszon\u0105  na Kuroniu, a potem przez niego zdominowan\u0105) by\u0142o wys\u0142anie listu  otwartego z pro\u015bb\u0105 o poparcie do Enrico Berlinguera, sekretarza  generalnego PCI i wschodz\u0105cej g\u0142\u00f3wnej gwiazdy &ndash; obok Santiago Carrillo  &ndash; eurokomunizmu. Trzeba pami\u0119ta\u0107 i o tej wa\u017cnej naonczas okoliczno\u015bci,  i\u017c og\u00f3lno\u015bwiatowa gra, w kt\u00f3rej kart\u0105 by\u0142 eurokomunizm, toczy\u0142a si\u0119 o  wej\u015bcie w\u0142oskich komunist\u00f3w do rz\u0105du, o \u00f3w s\u0142awetny &bdquo;historyczny  kompromis&rdquo; pomi\u0119dzy komunistami a chadekami i innymi segmentami  demoliberalnego establishmentu, a w konsekwencji o wyprowadzenie W\u0142och  z NATO, czyli powa\u017cne os\u0142abienie jego po\u0142udniowej, niezwykle wa\u017cnej,  flanki \u015br\u00f3dziemnomorskiej. (A w tym samym czasie wpadni\u0119cie Portugalii  w r\u0119ce komunist\u00f3w wydawa\u0142o si\u0119 przes\u0105dzone; nie by\u0142o tylko pewne czy  promoskiewskich, czy propeki\u0144skich). Tym samym, Kuro\u0144, wchodz\u0105c w t\u0119  gr\u0119, dzia\u0142a\u0142 de facto na korzy\u015b\u0107 Moskwy. Przede wszystkim jednak by\u0142a  to wymowna deklaracja ideologicznej solidarno\u015bci z eurokomunistami  w\u0142oskimi i hiszpa\u0144skimi.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      To nie jedyny dow\u00f3d na to, \u017ce przekonania Kuronia i jego \u015brodowiska  mie\u015bci\u0142y si\u0119 wci\u0105\u017c w obr\u0119bie ideologicznego paradygmatu socjalizmu &ndash; &bdquo;z  ludzk\u0105 twarz\u0105&rdquo;, &bdquo;demokratycznego&rdquo;, &bdquo;samorz\u0105dowego&rdquo;, wszystko jedno, ale  zawsze socjalizmu. Jego dzia\u0142alno\u015b\u0107 po 1976 roku by\u0142a zatem w dalszym  ci\u0105gu kolejnym etapem &bdquo;wojny domowej&rdquo;, &bdquo;rodzinnego sporu&rdquo; uczni\u00f3w  Marksa o kszta\u0142t, w jaki nale\u017cy przyoblec spe\u0142nienie jego utopii. Co  gorsza, zgodnie z logik\u0105 konwergencji, rezultatem r\u00f3wnoleg\u0142ego  zwyci\u0119stwa eurokomunist\u00f3w zachodnich oraz &bdquo;opozycji demokratycznej&rdquo; na  Wschodzie mog\u0142o by\u0107 zapanowanie w ca\u0142ej ju\u017c Europie &ndash; &bdquo;od Atlantyku po  Ural&rdquo; &ndash; jednolitego systemu &bdquo;socjalizmu demokratycznego&rdquo;, co w wypadku  Zachodu by\u0142oby pewnym przej\u015bciem od z\u0142ego (demoliberalizm) do jeszcze  gorszego, a w wypadku Wschodu jedynie hipotetycznym, w\u0142a\u015bciwie zupe\u0142nie  iluzorycznym, odj\u0119ciem cz\u0105stki z\u0142a najgorszego (komunizmu  totalitarnego).<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Twierdzenie, \u017ce Kuro\u0144 z tego okresu by\u0142 ju\u017c antykomunist\u0105, tym bardziej  antysocjalist\u0105, jest nie tylko nieprawdziwe &bdquo;obiektywnie&rdquo;, ale stanowi  fa\u0142szowanie jego autentycznych przekona\u0144. Jego dzia\u0142ania i wypowiedzi,  na czele z Zasadami ideowymi, cho\u0107 pokr\u0119tne i m\u0119tne (nawet jego  wielbiciele niekiedy p\u00f3\u0142g\u0119bkiem przyznaj\u0105, \u017ce pisarz i teoretyk by\u0142 z  niego marny), do\u015b\u0107 wyra\u017anie ukazuj\u0105 cz\u0142owieka wci\u0105\u017c my\u015bl\u0105cego  kategoriami marksizmu. Co najwy\u017cej, daje on wyraz lekcewa\u017ceniu  urz\u0119dowej wyk\u0142adni ideologii, jako ju\u017c martwej, ale w zamian za to  pojawia si\u0119 wyra\u017anie okre\u015blony prawdziwy wr\u00f3g ideowy na dzi\u015b i na  jutro, kt\u00f3rego trzeba traktowa\u0107 powa\u017cnie, to znaczy go bez pardonu  zwalcza\u0107 &ndash; nacjonalizm.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Musz\u0119 w tym miejscu odwo\u0142a\u0107 si\u0119 do osobistego do\u015bwiadczenia, dzi\u0119ki  kt\u00f3remu bardzo pr\u0119dko mog\u0142em zorientowa\u0107 si\u0119 z &bdquo;pierwszej r\u0119ki&rdquo;, jakie  s\u0105 rzeczywiste pogl\u0105dy Kuronia. Jako sygnatariusz r\u00f3\u017cnych list\u00f3w  protestacyjnych i zbieracz pod nimi podpis\u00f3w od ko\u0144ca 1975 roku,  zosta\u0142em zaproszony na spotkanie z Kuroniem, kt\u00f3re odby\u0142o si\u0119 w  mieszkaniu prywatnym jakiego\u015b in\u017cyniera (nazwiska ju\u017c nie pami\u0119tam),  gdzie\u015b p\u00f3\u017an\u0105 jesieni\u0105 1976 roku, a wi\u0119c nied\u0142ugo po powstaniu KOR-u. W  ka\u017cdym razie by\u0142o to tu\u017c po tym, jak Kuro\u0144 udzielaj\u0105c wywiadu jakiemu\u015b  korespondentowi zachodniemu, na pytanie: &bdquo;Dlaczego, jak s\u0105dzi, rz\u0105d  toleruje jeszcze KOR?&rdquo;, odpowiedzia\u0142, tyle\u017c b\u0142yskotliwie, co  bu\u0144czucznie, \u017ce to nie rz\u0105d toleruje KOR, lecz KOR toleruje jeszcze  rz\u0105d. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 spo\u015br\u00f3d obecnych tam oko\u0142o 30 os\u00f3b bardzo si\u0119 tym  bonmotem ekscytowa\u0142a, mnie jednak wi\u0119cej da\u0142 do my\u015blenia zupe\u0142nie inny  fragment wynurze\u0144 gwiazdora tego wieczoru. Wyra\u017anie rozlu\u017aniony i  zadowolony z wra\u017cenia, jakie robi na s\u0142uchaczach, Kuro\u0144 j\u0105\u0142 opowiada\u0107,  jak to odwiedzi\u0142 go niedawno jaki\u015b cz\u0142owiek, kt\u00f3ry przedstawi\u0142 si\u0119 jako  dawny \u017co\u0142nierz antykomunistycznego podziemia, kt\u00f3ry us\u0142ysza\u0142 w Wolnej  Europie o powstaniu KOR-u. Rozentuzjazmowany tym faktem, zaoferowa\u0142  swoj\u0105 gotowo\u015b\u0107 w\u0142\u0105czenia si\u0119 w podj\u0119t\u0105 przez KOR, jak s\u0105dzi\u0142, walk\u0119 o  wyzwolenie Polski od bolszewik\u00f3w. Tu jednak spotka\u0142o go srogie  rozczarowanie, gdy\u017c Kuro\u0144 bezceremonialnie &ndash; co sam podkre\u015bla\u0142 &ndash;  wy\u015bmia\u0142 jego &bdquo;anachronizm&rdquo; i nies\u0142uszno\u015b\u0107 antybolszewizmu delikwenta,  wyja\u015bniaj\u0105c mu, \u017ce celem &bdquo;opozycji demokratycznej&rdquo; w \u017cadnym wypadku nie  jest obalanie socjalizmu &ndash; ustroju przecie\u017c i najlepszego z mo\u017cliwych,  i bezalternatywnego. Musz\u0119 zaznaczy\u0107, \u017ce opowiadaj\u0105c t\u0119 historyjk\u0119  Kuro\u0144 w najmniejszym stopniu nie sugerowa\u0142, by jego go\u015b\u0107 m\u00f3g\u0142 by\u0107  nas\u0142anym prowokatorem, co ewentualnie usprawiedliwia\u0142oby taki spos\u00f3b  &bdquo;sp\u0142awienia&rdquo; jegomo\u015bcia. W ka\u017cdym razie, uwa\u017cam to za zrz\u0105dzenie  Opatrzno\u015bci, \u017ce dane mi by\u0142o tak wcze\u015bnie zorientowa\u0107 si\u0119 z kim, w  osobie Kuronia, mam do czynienia; ju\u017c od tej chwili wiedzia\u0142em, \u017ce  jakiekolwiek przypadkowe i drugorz\u0119dne okoliczno\u015bci mog\u0105 do pewnego  momentu sprawia\u0107, \u017ce &bdquo;jedziemy na tym samym w\u00f3zku&rdquo;, to na pewno nie do  tego samego miejsca przeznaczenia i z tym samym zamiarem.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Ile\u017c to zreszt\u0105 razy s\u0142ysza\u0142em p\u00f3\u017aniej (i nie s\u0105dz\u0119, aby moje  do\u015bwiadczenia by\u0142y odosobnione) gor\u0105ce i bez w\u0105tpienia szczere  zapewnienia ze strony &bdquo;kuroniowc\u00f3w&rdquo;, \u017ce insynuowanie im przez  propagand\u0119 re\u017cimow\u0105 wrogiego nastawienie do socjalizmu jako takiego  jest oszczerstwem, i \u017ce przecie\u017c nikt o zdrowych zmys\u0142ach nie m\u00f3g\u0142by  pragn\u0105\u0107 powrotu do kapitalistycznego wyzysku, do renacjonalizacji  fabryk i oddawania ziemi &bdquo;obszarnikom&rdquo;, do pozbawiania &bdquo;ludzi pracy&rdquo;  ich &bdquo;zdobyczy socjalnych&rdquo;, takich jak &bdquo;bezp\u0142atne&rdquo; szkolnictwo czy  opieka medyczna. Tym, autentycznie socjalistycznym, pogl\u0105dom Kuro\u0144  pozosta\u0142 wierny do ko\u0144ca, tak\u017ce jako minister pracy w III  Rzeczypospolitej; przecie\u017c nawet nie pr\u00f3bowa\u0142 ukrywa\u0107, \u017ce kapitalist\u0119  trzeba wyhodowa\u0107 i utuczy\u0107 po to, aby by\u0142o go z czego potem obrabowa\u0107,  &bdquo;rozdaj\u0105c biednym&rdquo;.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n&bdquo;Dalszy ci\u0105g&rdquo; strategii politycznej Kuronia i jego komiliton\u00f3w, a\u017c po  Okr\u0105g\u0142y St\u00f3\u0142, kt\u00f3rego nadrz\u0119dnym celem by\u0142o zapewnienie monopolu swojej  grupie w &bdquo;opozycji demokratycznej&rdquo; i wy\u0142\u0105czno\u015bci na &bdquo;historyczny  kompromis&rdquo; z &bdquo;reformatorami&rdquo; partyjnymi&rdquo; jest ju\u017c spraw\u0105 dobrze znan\u0105 i  po wielokro\u0107 opisywan\u0105, zw\u0142aszcza teraz, kiedy w opublikowanych w  &bdquo;Arcanach&rdquo;, a streszczonych przez &bdquo;\u017bycie Warszawy&rdquo;, dokumentach  ods\u0142oni\u0119ty zosta\u0142 r\u0105bek mechanizmu dochodzenia do tego consensusu. Nie  ma zatem potrzeby po raz kolejny tego powtarza\u0107, ani tak\u017ce rozwodzi\u0107  si\u0119 nad inn\u0105 oczywisto\u015bci\u0105, ju\u017c wsp\u00f3\u0142czesn\u0105, o szcz\u0119\u015bliwym &ndash; z punktu  widzenia interes\u00f3w wszystkich &bdquo;wnucz\u0105t Aurory&rdquo; &ndash; zako\u0144czeniu &bdquo;wojny  domowej&rdquo; z lat 1956-1988. Bior\u0105c pod uwag\u0119 i kryteria ideologiczne, i  rezultaty zawartego przy Okr\u0105g\u0142ym Stole kompromisu, nie ma \u017cadnego  powodu dziwi\u0107 si\u0119, \u017ce i wszyscy dysydenci wylatuj\u0105cy z kompartii przy  kolejnych zawirowaniach, i ci, kt\u00f3rzy pozostali w niej do ko\u0144ca,  znale\u017ali si\u0119 dzisiaj w jednym politycznym obozie. Przecie\u017c czy to  Olejniczak czy Borowski, czy Kwa\u015bniewski czy Szmajdzi\u0144ski, s\u0105 obecnie  dok\u0142adnie w tym samym miejscu, co Kuro\u0144 albo &bdquo;drogi Bronis\u0142aw&rdquo; 20 lub  30 lat temu: z punktu widzenia ortodoksji marksistowsko-leninowskiej s\u0105  takimi samymi heretykami i dysydentami. Dlaczego zatem nie mieliby by\u0107  dzi\u015b razem i wsp\u00f3lnie stawia\u0107 czo\u0142a wci\u0105\u017c odradzaj\u0105cej si\u0119 hydrze  nacjonalizmu, ksenofobii, antysemityzmu, homofobii, nietolerancji,  integryzmu i katolickiego Talibanu?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Z zakresu owej, coraz lepiej poznawanej, rzeczywistej historii &bdquo;zas\u0142ug&rdquo;  Jacka Kuronia, chcia\u0142bym jedynie jeszcze podnie\u015b\u0107 kwesti\u0119 metody i  \u015brodk\u00f3w, z uwagi na ich s\u0142u\u017cebno\u015b\u0107 b\u0105d\u017a szkodliwo\u015b\u0107 dla  egzystencjalnych interes\u00f3w narodu. Co si\u0119 tyczy tej kwestii, zawsze  uwa\u017ca\u0142em, \u017ce nie powinno by\u0107 tu miejsca na jakikolwiek aprioryzm, gdy\u017c  ka\u017cda (w granicach godziwo\u015bci) metoda walki &ndash; regularna wojna,  insurekcja, konspiracja, cywilna obrona czynna, praca organiczna,  bierny op\u00f3r, ugoda &ndash; mo\u017ce by\u0107 w okre\u015blonych okoliczno\u015bciach  dopuszczalna, a nawet konieczna, w innych za\u015b wykluczona i szkodliwa.  Za ka\u017cdym razem decydowa\u0107 o tym winna roztropna analiza si\u0142 i \u015brodk\u00f3w  do rozporz\u0105dzenia, realnych potrzeb i mo\u017cliwo\u015bci, potencjalnych  zagro\u017ce\u0144. Na og\u00f3lnym poziomie, wymagaj\u0105cym oczywi\u015bcie aplikacji do  konkretnych okoliczno\u015bci czasu i miejsca, nieocenionych wskaz\u00f3wek  dostarcza tu klasyczny wyw\u00f3d Akwinaty na temat &bdquo;brzegowych warunk\u00f3w&rdquo;  uprawnienia moralnego do czynnego oporu wobec tyranii.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Jak, w \u015bwietle powy\u017cszego, oceni\u0107 mo\u017cna \u015brodki przedsi\u0119brane przez  &bdquo;kuroniad\u0119&rdquo; (zaw\u0119\u017caj\u0105c ogl\u0105d ju\u017c tylko do czas\u00f3w &bdquo;opozycji  demokratycznej&rdquo; i &bdquo;solidarno\u015bciowych&rdquo;)? Ot\u00f3\u017c, je\u015bli chodzi o okres  przedsolidarno\u015bciowy (lata 1975-80), to \u017cadnych zarzut\u00f3w postawi\u0107 nie  mog\u0119. W obliczu konieczno\u015bci nieprzekraczania przez komunist\u00f3w pewnych  przynajmniej granic, wynikaj\u0105cych z ustale\u0144 KBWE, rych\u0142o tak\u017ce i wyboru  papie\u017ca &ndash; Polaka, i ugrz\u0119\u017ani\u0119cia Sowiet\u00f3w w Afganistanie, margines  ryzyka (nie tylko osobistego czynnych opozycjonist\u00f3w, ale ca\u0142ego  narodu) bardzo si\u0119 rozszerzy\u0142, a ka\u017cda podejmowana pr\u00f3ba wyrwania  spo\u0142ecze\u0144stwa z marazmu gierkowskiej &bdquo;stabilizacji&rdquo; by\u0142a celowa i  po\u017cyteczna. Inaczej rzeczy si\u0119 maj\u0105 w okresie p\u00f3\u017aniejszym. W\u00f3wczas  strategia i taktyka grupy Kuronia prawie zawsze rozmija\u0142a si\u0119 z  interesem narodowym. Trzeba pami\u0119ta\u0107, \u017ce do 1985 roku, do bezowocnego  spotkania Reagana z Gorbaczowem w Reykjaviku, \u017cyli\u015bmy na wulkanie,  kt\u00f3rego lawa mog\u0142a w ka\u017cdej chwili zmie\u015b\u0107 nas i Polsk\u0119 w og\u00f3le z  powierzchni ziemi. Dop\u00f3ki sowieckie Politbiuro rozwa\u017ca\u0142o jako najlepsze  rozwi\u0105zanie przegrywanego wy\u015bcigu zbroje\u0144 wojn\u0119 totaln\u0105, nale\u017ca\u0142o  post\u0119powa\u0107 z najwy\u017csz\u0105 ostro\u017cno\u015bci\u0105 i robi\u0107 wszystko, aby unikn\u0105\u0107  czo\u0142owej konfrontacji. Tymczasem, od chwili, gdy okaza\u0142o si\u0119, \u017ce polski  ruch wolno\u015bciowy przybra\u0142 rozmiary masowe, &bdquo;kuroniad\u0119&rdquo; ogarn\u0105\u0142 istny  amok euforii. Stare, trockistowskie marzenie o rewolucji permanentnej  odrodzi\u0142o si\u0119 jako wizja wyprowadzenia z Polski na ca\u0142y blok moskiewski  po\u017caru rewolucji demokratycznej i socjalizmu samorz\u0105dowego, bez  liczenia si\u0119 z jakimikolwiek kosztami, kt\u00f3re m\u00f3g\u0142 ponie\u015b\u0107 nar\u00f3d. Kiedy  ta wizja powszechnego buntu robotnik\u00f3w w ca\u0142ej Europie Wschodniej i ich  zbratania si\u0119 ze zrewoltowanym wojskiem prys\u0142a jak ba\u0144ka mydlana 13  grudnia, Kuro\u0144, zamiast otrze\u017awie\u0107, zrobi\u0142 wtedy rzecz najgro\u017aniejsz\u0105  dla Polski w swoim \u017cyciu: wezwa\u0142 z wi\u0119zienia do strajku generalnego,  kt\u00f3ry &ndash; gdyby do niego dosz\u0142o &ndash; ponad wszelk\u0105 w\u0105tpliwo\u015b\u0107 by\u0142by utopiony  we krwi ju\u017c przez okupacyjn\u0105 Armi\u0119 Czerwon\u0105.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Ta strategia uleg\u0142a odwr\u00f3ceniu o 180 stopni po nastaniu pierestrojki,  kiedy sta\u0142o si\u0119 jasne, \u017ce Sowieci podj\u0119li jednak decyzj\u0119 o  przemeblowaniu imperium i zmianie szyldu. W tej sytuacji, spraw\u0119 polsk\u0105  mo\u017cna ju\u017c by\u0142o, i bezwzgl\u0119dnie nale\u017ca\u0142o, nieustannie &bdquo;licytowa\u0107 wzwy\u017c&rdquo;,  wszelkie za\u015b cz\u0105stkowe ust\u0119pstwa i koncesje jedynie &bdquo;bra\u0107&rdquo;, ale ich  &bdquo;nie kwitowa\u0107&rdquo; &ndash; wedle s\u0142awnej wskaz\u00f3wki Andrzeja Zamoyskiego z okresu  przed powstaniem styczniowym. A ju\u017c niewybaczalne by\u0142o trzyma\u0107 si\u0119  porozumie\u0144 &bdquo;Okr\u0105g\u0142ego Sto\u0142u&rdquo; po wydarzeniach jesieni 1989 roku; wtedy  trzeba by\u0142o ostatecznie &bdquo;dobi\u0107 czerwonego gada&rdquo;, jak si\u0119 kiedy\u015b wyrazi\u0142  prof. Wolniewicz. Tymczasem &bdquo;kuroniada&rdquo; w\u0142a\u015bnie wtedy wybra\u0142a kurs  &bdquo;minimalistyczny&rdquo;, kt\u00f3rego celem by\u0142o wsp\u00f3\u0142rz\u0105dzenie z partyjnymi  &bdquo;reformatorami&rdquo;. Skutki i dalszy ci\u0105g znamy.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      ***<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Pora na ostateczne konkluzje. Skoro nie wolnej Polski, to czego  &bdquo;budowniczym&rdquo; by\u0142 Jacek Kuro\u0144? Odpowied\u017a nie b\u0119dzie &bdquo;odkrywcza&rdquo;, lecz  raczej oczywista: POSTPEERELU. Pa\u0144stwa, kt\u00f3re nie tylko pod wzgl\u0119dem  prawnym zachowuje ci\u0105g\u0142o\u015b\u0107 z t\u0105 form\u0105 zagranicznego i ideologicznego  w\u0142adztwa nad Polsk\u0105 i Polakami, jak\u0105 by\u0142 PRL, i nie tylko &ndash; co na  pierwszy rzut oka powszechnie jest dostrzegalne &ndash; zosta\u0142o urz\u0105dzone  tak, aby dawnym w\u0142a\u015bcicielom &bdquo;Polski Ludowej&rdquo; by\u0142o jak najlepiej.  Owszem, nie ma w nim, dzi\u0119ki Bogu, ruskich czo\u0142g\u00f3w, komitet\u00f3w  partyjnych, SB i gospodarki nakazowo-rozdzielczej; nikt tego nie  kwestionuje. Jednak jest to r\u00f3wnie\u017c pa\u0144stwo, w kt\u00f3rym &bdquo;\u015bwi\u0119ta i  nietykalna&rdquo; pozostaje wci\u0105\u017c &bdquo;w\u0142asno\u015b\u0107&rdquo; zrabowana &bdquo;klasom wyzyskuj\u0105cym&rdquo;;  w kt\u00f3rym Konstytucja wskazuj\u0105c \u017ar\u00f3d\u0142o prawa stawia Panu Bogu (malutk\u0105)  \u015bwieczk\u0119 i diab\u0142u (wielki) ogarek; w kt\u00f3rym \u015bciga si\u0119 za &bdquo;antysemickie&rdquo;  felietony, a &bdquo;czerwone ober\u017ce&rdquo; uchodz\u0105 za sympatyczny folklor; w kt\u00f3rym  zapraszanie sodomit\u00f3w do szk\u00f3\u0142 stanowi wzorzec normalno\u015bci, a pr\u00f3ba  przeciwdzia\u0142ania demoralizacji za dyktat ideologii nienawi\u015bci; mo\u017cna by  tak w niesko\u0144czono\u015b\u0107.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Tak, &bdquo;\u015bwi\u0119temu Jackowi&rdquo;, &bdquo;Adasiowi&rdquo;, &bdquo;drogiemu Bronis\u0142awowi&rdquo; e tutti  quanti &bdquo;zawdzi\u0119czamy&rdquo; niema\u0142o, ale przede wszystkim to, \u017ce nie by\u0142o  nigdy prawdziwej, regeneruj\u0105cej dziejow\u0105 wsp\u00f3lnot\u0119, rzymsko &ndash; polsk\u0105  dusz\u0119, Kontrrewolucji. Tak\u017ce to, \u017ce nigdy nie by\u0142o, i ju\u017c by\u0107 nie mo\u017ce,  takiej symbolicznej daty zmartwychwstania i &bdquo;nowego pocz\u0105tku&rdquo;, jak na  przyk\u0142ad w Hiszpanii wyzwolenie Madrytu 1 kwietnia 1939 roku i  proklamowanie przez genera\u0142a Franco Nowego Pa\u0144stwa. Nawet to  symboliczne przekazanie insygni\u00f3w II Rzeczypospolitej przez prezydenta  Kaczorowskiego zosta\u0142o celowo zmarginalizowane jak tylko si\u0119 da\u0142o i  pozbawione wszelkiego znaczenia prawnego. W gruncie rzeczy, III  Rzeczpospolita przypomina w pewnej mierze nieudan\u0105 Restauracj\u0119  burbo\u0144sk\u0105 we Francji po 1814 roku; c\u00f3\u017c z tego, \u017ce prawowity kr\u00f3l  powr\u00f3ci\u0142 na tron, \u017ce kr\u00f3lestwo formalnie na powr\u00f3t sta\u0142o si\u0119  arcychrze\u015bcija\u0144skie, skoro rewolucyjny rabunek zosta\u0142 usankcjonowany,  jakobi\u0144ska i napoleo\u0144ska centralizacja nietkni\u0119ta, a dyktat umys\u0142owy  sprawowali wolterianie i russoi\u015bci.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      W Panteonie narodowym wielkich Polak\u00f3w dla Jacka Kuronia &ndash; i  kt\u00f3regokolwiek z dysydent\u00f3w marksistowskiej ortodoksji &ndash; nie powinno  by\u0107 wi\u0119c miejsca. Nie wadzi\u0142by mi kult prywatny wielbicieli &bdquo;Jacka&rdquo;, co  innego jednak kult publiczny. Jednak nie oznacza to, i\u017cbym popiera\u0142  pomys\u0142 po\u015bmiertnego odbierania mu Orderu Or\u0142a Bia\u0142ego; to jednak troch\u0119  tak jak rozkopywanie grob\u00f3w, co jest kwesti\u0105 smaku. Trudno, sta\u0142o si\u0119,  w ten spos\u00f3b te\u017c nie &bdquo;naprawi si\u0119&rdquo; historii; zreszt\u0105, ilu\u017c to  niezas\u0142u\u017conym, czy wr\u0119cz niegodnym, kawalerom tego orderu z XVIII wieku  tak\u017ce nale\u017ca\u0142oby w\u00f3wczas go odebra\u0107.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Rozumiem nawet i to, \u017ce dokonuj\u0105ce si\u0119 dzi\u015b powoli przywracanie  w\u0142a\u015bciwych miar i ocen mo\u017ce by\u0107 bolesne, co wprawdzie nie  usprawiedliwia kolektywnego wrzasku sprzeciwu, ale go po trosze  wyja\u015bnia. W polskiej literaturze jest, znana chyba wci\u0105\u017c z lektur  szkolnych, posta\u0107 kapitana Nuta w \u017beglarzu Jerzego Szaniawskiego. \u017byje  on w glorii nieustraszonego bohatera i romantycznego kochanka, wi\u0119c  wdzi\u0119czni mieszka\u0144cy chc\u0105 mu wystawi\u0107 pomnik. Jednak dociekliwy  historyk Jan odkrywa, \u017ce w rzeczywisto\u015bci Nut to \u0142garz, tch\u00f3rz i  moczymorda, a nadto wcale nie zgin\u0105\u0142, lecz wci\u0105\u017c \u017cyje. Najnowsza  historia Polski wci\u0105\u017c jeszcze jest t\u0142oczn\u0105 galeri\u0105 takich Nut\u00f3w,  Nutlandi\u0105 do pot\u0119gi. Nie twierdz\u0119, \u017ce sk\u0142ada si\u0119 ona wy\u0142\u0105cznie z  postpezepeerowskich dysydent\u00f3w. Czy\u017c Arcy-Nutem, Nutem nad Nutami, nie  jest p. Lech Boles\u0142aw Wa\u0142\u0119sa, kt\u00f3ry przy ka\u017cdej mo\u017cliwej okazji ka\u017ce  nam wys\u0142uchiwa\u0107 swoich \u017cenuj\u0105cych przechwa\u0142ek Wielkiego Sternika,  prowadz\u0105cego nas nieomylnie do portu Wolno\u015bci?<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      Szaniawski problem Nuta rozwi\u0105za\u0142 w duchu, kt\u00f3ry, co ciekawe, kiedy\u015b  uchodzi\u0142 za kwintesencj\u0119 prawicowo\u015bci, podczas gdy demistyfikacj\u0119  uwa\u017cano za podej\u015bcie lewicowe; opowiedzia\u0142 si\u0119 za potrzymaniem mitu,  wbrew prawdzie, nakazuj\u0105c swojemu bohaterowi zrezygnowa\u0107 z jej  og\u0142oszenia. Mimo wszystko, uwa\u017cam, \u017ce jest to z\u0142e rozwi\u0105zanie. To logos  jest jasno\u015bci\u0105, a mythos ciemno\u015bci\u0105. To prawda wyzwala, a ojcem  k\u0142amstwa jest diabe\u0142.<br \/>\r\n      <br \/>\r\n      <em>Jacek Bartyzel<\/em>      <\/h4>\r\n<p>&nbsp;<\/p>\r\n<p>Za: <a class=\"content_sz\" href=\"http:\/\/www.konserwatyzm.pl\" target=\"_blank\">Klub Zachowawczo-Monarchistyczny konserwatyzm.pl<\/a> <\/p>\r\n<p>&nbsp;<\/p>\r\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"&#8222;Zgo\u0142a najbardziej niedorzeczne jest s\u0142yszane nieustannie z ust &bdquo;tropicieli nienawi\u015bci&rdquo; twierdzenie, i\u017c aby wypowiada\u0107 si\u0119 mo\u017cliwie obiektywnie o wydarzeniach minionych trzeba by\u0107 ich aktorem i uczestnikiem, podczas gdy najlichszy adept historiografii wie, \u017ce jest dok\u0142adnie na odwr\u00f3t, \u017ce badanie spraw sine ira et studio jest cho\u0107by psychologicznie niemo\u017cliwe w wypadku sprawc\u00f3w. Kto wie czy ta [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[35],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/576"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=576"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/576\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=576"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=576"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=576"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}