{"id":37553,"date":"2011-05-10T21:29:25","date_gmt":"2011-05-11T02:29:25","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=37553"},"modified":"2011-05-10T21:29:25","modified_gmt":"2011-05-11T02:29:25","slug":"ze-skrobowa-do-win-u","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=37553","title":{"rendered":"Ze Skrobowa do WiN-u"},"content":{"rendered":"<p><strong>Skoczy\u0142em do okna, kt\u00f3re mia\u0142em w zasi\u0119gu r\u0119ki, otwar\u0142em je i m\u00f3wi\u0119 do  brata &#8211; chodu! Sam wyskoczy\u0142em i zacz\u0105\u0142em ucieka\u0107 w \u0142\u0105ki. Przebieg\u0142em  spory kawa\u0142ek i wtedy dopiero zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce m\u00f3j brat nie biegnie  za mn\u0105.<\/strong><\/p>\r\n<p>&#8211; Po kilku dniach sp\u0119dzonych w Koz\u0142\u00f3wce, gdy \u017co\u0142nierze dywizji zacz\u0119li si\u0119 ju\u017c nudzi\u0107, nagle otrzymali\u015bmy rozkaz wymarszu &#8211; wspomina Roman Doma\u0144ski. &#8211; Kazano nam wcze\u015bniej oczy\u015bci\u0107 mundury i buty, \u017ceby jako tako wygl\u0105da\u0107, bo pewnie p\u00f3jdziemy na defilad\u0119, przyjedzie delegacja, kt\u00f3ra b\u0119dzie nas lustrowa\u0107 i ocenia\u0107. Za Koz\u0142\u00f3wk\u0105 w Skrobowie otrzymali\u015bmy rozkaz &#8211; st\u00f3j! Niewiele z tego rozumieli\u015bmy, zatrzymali\u015bmy si\u0119 na poboczu drogi, rozsiadaj\u0105c po rowach i czekamy. Mija jedna godzina druga, nadchodzi po\u0142udnie, potem wiecz\u00f3r i nic. O p\u00f3\u0142nocy nagle zbi\u00f3rka i zaczyna przemawia\u0107 dow\u00f3dca. &#8211; Ch\u0142opcy, nasza rola si\u0119 sko\u0144czy\u0142a! Kto mo\u017ce, niech idzie do domu, kto chce, niech idzie do armii. Bro\u0144 trzeba zdawa\u0107! &#8211; Dla wi\u0119kszo\u015bci z nas by\u0142 to grom z jasnego nieba! Rozkaz, to jednak rozkaz. Na dziedzi\u0144cu budynku znajduj\u0105cego si\u0119 przy drodze, maj\u0105cego kszta\u0142t litery C, kt\u00f3rego ju\u017c nie ma, b\u0119d\u0105cego chyba jakim\u015b pa\u0142acykiem otoczonym solidnym ogrodzeniem z\u0142o\u017cyli\u015bmy bro\u0144. Po jej oddaniu wr\u00f3cili\u015bmy na miejsce postoju. Tu jako\u015b przesiedzieli\u015bmy do rana i p\u00f3\u017aniej poszli\u015bmy do wsi. Rozebrani do pasa myli\u015bmy si\u0119 pod studniami. Niekt\u00f3rzy koledzy zacz\u0119li \u015bpiewa\u0107 ruskie piosenki. <strong><br \/><\/strong><\/p>\r\n<p><strong>\u201eTak musi by\u0107\u201d<\/strong><\/p>\r\n<p>\u201eNagle s\u0142ysz\u0119 gdzie\u015b z boku, \u017ce kto\u015b wo\u0142a Londyn. Id\u0119 tam i widz\u0119, jak jeden z koleg\u00f3w siedzi na uniesionym rowerze, a drugi usi\u0142uje przez radio po\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 z Londynem. Us\u0142ysza\u0142em tylko, jak pyta\u0142 si\u0119 &#8211; co mamy robi\u0107? &#8211; Z Londynu odpowiedziano mu &#8211; nic wam nie poradzimy. Tak jak jest, tak musi by\u0107. Gdzie\u015b ko\u0142o po\u0142udnia ponownie otrzymali\u015bmy rozkaz wymarszu. Mieli\u015bmy i\u015b\u0107 do Lublina. Powoli zacz\u0119li\u015bmy formowa\u0107 kolumn\u0119. Na drodze ustawia\u0142y si\u0119 furmanki, kt\u00f3rych nie musieli\u015bmy oddawa\u0107. M\u00f3j brat odci\u0105gn\u0105\u0142 mnie na bok i m\u00f3wi, \u017ceby\u015bmy nie szli z dywizj\u0105 do Lublina, tylko wr\u00f3cili do Lubartowa. W mie\u015bcie tym na parafii zobaczy\u0142 znajomego ksi\u0119dza z Kowla, z kt\u00f3rym w czasie naszego pobytu zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 przywita\u0107 i oceni\u0142 , \u017ce mo\u017cna si\u0119 u niego na plebani zamelinowa\u0107&#8230; Zastanawia\u0142em si\u0119, co dalej robi\u0107, ale brat dalej nalega\u0142 &#8211; zostawmy ich, niech sobie id\u0105, p\u00f3jdziemy do ksi\u0119dza i zobaczymy, co dalej robi\u0107 &#8230;Przypomnia\u0142em sobie, ze jak wchodzili\u015bmy na cmentarz, by zaatakowa\u0107 niemiecki konw\u00f3j, kt\u00f3ry zacz\u0105\u0142 si\u0119 wy\u0142adowywa\u0107 na bocznicy kolejowej, to ten ksi\u0105dz sta\u0142 przy furtce i pozdrawia\u0142 \u017co\u0142nierzy. Mia\u0142 bowiem plebani\u0119 tu\u017c przy cmentarzu. Zrobili\u015bmy w ty\u0142 zwrot i wkr\u00f3tce dotarli\u015bmy do mieszkania ksi\u0119dza. Zapukali\u015bmy do drzwi m\u00f3wi\u0105c, \u017ce zg\u0142aszamy si\u0119 do niego na kwater\u0119. Ucieszy\u0142 si\u0119 i przyj\u0105\u0142 nas pod sw\u00f3j dach. Na drugi dzie\u0144 brat zosta\u0142 u ksi\u0119dza, a ja postanowi\u0142em wyj\u015b\u0107, \u017ceby troch\u0119 si\u0119 przej\u015b\u0107 i zobaczy\u0107 miasto, w kt\u00f3rym jeszcze kilka dni temu tyle strzela\u0142em. Ulic\u0105 Cmentarn\u0105 poszed\u0142em do centrum przy ko\u015bciele. Gdy tylko jednak znalaz\u0142em si\u0119 na rogu ulicy G\u0142\u00f3wnej, nie wiadomo sk\u0105d pojawi\u0142y si\u0119 nad nami niemieckie samoloty i zacz\u0119\u0142y bombardowa\u0107.<\/p>\r\n<p><strong>P\u00f3\u0142 ulicy w gruzach<\/strong><\/p>\r\n<p>\u201eZd\u0105\u017cy\u0142em us\u0142ysze\u0107 tylko gwizd i wybuch. Kiedy kurz nieco opad\u0142 zobaczy\u0142em, \u017ce p\u00f3\u0142 ulicy le\u017cy w gruzach, a tak\u017ce, \u017ce niemieckie samoloty zataczaj\u0105\u00a0 kr\u0105g i szykuj\u0105 si\u0119 do ponownego ataku. Rzuci\u0142em si\u0119 wtedy do pierwszej z brzegu piwnicy, \u017ceby schowa\u0107 si\u0119 przed bombami. By\u0142a ju\u017c pe\u0142na okolicznych mieszka\u0144c\u00f3w. Przycupn\u0105\u0142em przy jakiej\u015b dziewczynie, a ta do mnie m\u00f3wi &#8211; ty jeste\u015b z tego wojska, co do nas wkroczy\u0142o. Ja ju\u017c jednak dialogu z ni\u0105 nie podejmowa\u0142em, my\u015bla\u0142em tylko, czy\u00a0 brat i ksi\u0105dz prze\u017cyli bombardowanie. Jak tylko niemieckie samoloty odlecia\u0142y, wyszed\u0142em z piwnicy i brn\u0119 przez dymi\u0105ce ruiny do cmentarza. Po drodze potkn\u0105\u0142em si\u0119 niemal o ch\u0142opaka maj\u0105cego najwy\u017cej 15 lat i zabitego przez bomb\u0119. Le\u017ca\u0142 w ka\u0142u\u017cy krwi, z wn\u0119trzno\u015bciami na wierzchu. Gdy dotar\u0142em do plebani okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ta ocala\u0142a, ale przylegaj\u0105ce do niej przybud\u00f3wki zapali\u0142y si\u0119 od bomby zapalaj\u0105cej. Ju\u017c z daleka widzia\u0142em, jak ksi\u0105dz z podwini\u0119t\u0105 sutann\u0105 biega\u0142 z wiaderkami i usi\u0142owa\u0142 gasi\u0107 te zabudowania. Brat te\u017c pomaga\u0142 ksi\u0119dzu w t\u0142umieniu po\u017caru. Ucieszy\u0142em si\u0119, \u017ce obaj \u017cyj\u0105. Nast\u0119pnego dnia obaj z bratem uznali\u015bmy,\u00a0 \u017ce nie ma co siedzie\u0107 u ksi\u0119dza, tylko trzeba maszerowa\u0107 do Lublina. Ksi\u0105dz da\u0142 nam cywilne ubrania, bo by\u0142em w mundurze. Wr\u0119czy\u0142 mi te\u017c do r\u0119ki na po\u017cegnanie 500 marek. Zaopatrzy\u0142 te\u017c w cywilne ubranie brata. Poradzi\u0142 nam r\u00f3wnie\u017c, by\u015bmy po drodze do Lublina wst\u0105pili do si\u00f3str na posi\u0142ek. Po po\u0142udniu doszli\u015bmy do Lublina. Na ulicy od razu spotkali\u015bmy naszych ch\u0142opak\u00f3w, kt\u00f3rych \u0142atwo by\u0142o rozpozna\u0107. Pytamy &#8211; gdzie jeste\u015bcie, co robicie itp. <strong><br \/><\/strong><\/p>\r\n<p><strong>O tym nie m\u00f3w nikomu<\/strong><\/p>\r\n<p>&#8211; Kwaterujemy na Peowiak\u00f3w 5. &#8211; Postanowili\u015bmy p\u00f3j\u015b\u0107 tam. Przychodzimy, przy bramie stoi wartownik. Pyta nas &#8211; dok\u0105d? &#8211; Odpowiadamy, \u017ce chcemy zapisa\u0107 si\u0119 do wojska. Skierowa\u0142 nas do pokoju na parterze. Zachodzimy tam i widzimy, \u017ce przy dw\u00f3ch zestawionych ze sob\u0105 biurkach siedzi dw\u00f3ch \u201eberlingowc\u00f3w\u201d przed roz\u0142o\u017conym ksi\u0119gami i zapisuj\u0105. Podchodz\u0119 do jednego i m\u00f3wi\u0119, \u017ce chc\u0119 si\u0119 zapisa\u0107 do wojska. Oficer zapisa\u0142 wszystkie moje dane, a na koniec zapyta\u0142 mnie &#8211; gdzie by\u0142em w partyzantce? &#8211; Odpowiedzia\u0142em mu, \u017ce w 27 Wo\u0142y\u0144skiej Dywizji Piechoty AK. Ten wzdrygn\u0105\u0142 si\u0119 i \u015bciszonym g\u0142osem ostrzeg\u0142 &#8211; ch\u0142opcze, tego nikomu nie m\u00f3w, ani mru, mru. &#8211; Od razu si\u0119 zdenerwowa\u0142em i my\u015bl\u0119, ale \u017cem wlaz\u0142&#8230; C\u00f3\u017c jednak mia\u0142em robi\u0107. Do wojska si\u0119 przecie\u017c zapisa\u0142em. Po chwili to samo uczyni\u0142 m\u00f3j brat. Udali\u015bmy si\u0119 na g\u00f3r\u0119. Koledzy jako\u015b si\u0119 ju\u017c zagospodarowali, porobili sobie prycze, byli najedzeni, dowcipkowali. My z bratem nie mieli\u015bmy humoru. Byli\u015bmy przede wszystkim g\u0142odni. Od rana nic nie jedli\u015bmy. Stan\u0119li\u015bmy na klatce schodowej z bratem i zastanawiamy si\u0119, co dalej robi\u0107. Nagle z g\u00f3ry biegnie kolega i krzyczy &#8211; ch\u0142opcy, po mundury! &#8211; Wszyscy poderwali si\u0119 z prycz , a ja si\u0119 pytam- jakie te mundury, \u0142adne? On za\u015b &#8211; nie, na razie niemieckie z bauzugu. &#8211; Wtedy naprawd\u0119 si\u0119 zdenerwowa\u0142em, to ja tu niedawno zrzuci\u0142em poniemiecki mundur zaadaptowany do partyzanckich warunk\u00f3w, a teraz ponownie mam zak\u0142ada\u0107 to paskudztwo. Od razu m\u00f3wi\u0119 do brata &#8211; zmywamy si\u0119 st\u0105d. Zbiegli\u015bmy na d\u00f3\u0142 po schodach, ale przy bramie sta\u0142 wartownik, kt\u00f3ry krzykn\u0105\u0142- st\u00f3j! &#8211; T\u0142umacze mu, \u017ce chcemy sobie co\u015b kupi\u0107 do \u017carcia, bo od rana nic nie jedli\u015bmy , ale on twardo, \u017ce nie wolno. T\u0142umacz\u0119 mu, \u017ce dobrze mu m\u00f3wi\u0107, bo ma pe\u0142ny brzuch. W ko\u0144cu uleg\u0142, ale spyta\u0142 kategorycznie &#8211; czy naprawd\u0119 wr\u00f3cimy? &#8211; Skwapliwie potwierdzi\u0142em, \u017ce tak! Jak tylko jednak przeszli\u015bmy 15 metr\u00f3w, to za rogiem rzucili\u015bmy si\u0119 biegiem do przodu. Szybko min\u0119li\u015bmy Krakowskie Przedmie\u015bcie, Podzamcze i znale\u017ali\u015bmy si\u0119 na Majdanku przy szosie che\u0142mskiej. Tam strasznie \u015bmierdzia\u0142o z dawnego obozu zag\u0142ady. Uda\u0142o nam si\u0119 zatrzyma\u0107 samoch\u00f3d wojskowy, kt\u00f3ry zawi\u00f3z\u0142 nas w okolice Rejowca. Siedzia\u0142 w nim jaki\u015b m\u0142ody ch\u0142opak w rogatywce.<\/p>\r\n<p><strong>Uciek\u0142 przed wyw\u00f3zk\u0105<\/strong><\/p>\r\n<p>Gdy Roman Doma\u0144ski z bratem jecha\u0142 w stron\u0119 Rejowca nie przypuszcza\u0142, \u017ce dzi\u0119ki swojej decyzji unikn\u0105\u0142 wyw\u00f3zki na Sybir. Wszystkich zapisanych do wojska wywieziono na Majdanek, sk\u0105d skierowano ich do r\u00f3\u017cnych jednostek I i II Armii. Ju\u017c z szereg\u00f3w obu tych formacji wy\u0142apywano by\u0142ych AK-owc\u00f3w, przekazywano NKWD do wyw\u00f3zki na Sybir.\u00a0 Przed Rejowcem zatrzymali\u015bmy si\u0119 przed ubo\u017cuchn\u0105 cha\u0142up\u0105 &#8211; m\u00f3wi Roman Doma\u0144ski. &#8211; Mieszka\u0142a w niej jaka\u015b kobiecina, kt\u00f3r\u0105 poprosili\u015bmy, by nas nakarmi\u0142a. Da\u0142a nam troch\u0119 chleba i mleka i wskaza\u0142a nam miejsce na nocleg na stryszku ob\u00f3rki, w kt\u00f3rej sta\u0142a krowa. Zakopali\u015bmy si\u0119 w sianie i przespali\u015bmy si\u0119 do rana. Po \u015bniadaniu ruszyli\u015bmy na prze\u0142aj przez pola w stron\u0119 rodzimej P\u0142onki, odleg\u0142ej o 60 km, w kt\u00f3rej mieszka\u0142 nasz stryj. Liczyli\u015bmy, \u017ce znajdziemy u niego oparcie. Szli\u015bmy na Krasnystaw, Izbic\u0119 i Ruskie Piaski. Maszerowali\u015bmy bez wytchnienia do p\u00f3\u017anego wieczora. Kiedy dochodzili\u015bmy do P\u0142onki, ja by\u0142em ledwie \u017cywy.\u00a0 Brat pierwszy zobaczy\u0142 dom stryja i przyspieszy\u0142 kroku. O\u017cywi\u0142 si\u0119 pierwszy i do niego pod\u0105\u017cy\u0142, ja za\u015b siad\u0142em na jakiej\u015b \u017cerdzi ko\u0142o klombu i nie mia\u0142em si\u0142y, \u017ceby i\u015b\u0107 dalej. S\u0142ysz\u0119, jak\u00a0 rodzina wita si\u0119 z bratem i pyta &#8211; a Roman gdzie? U stryja byli ju\u017c rodzice, kt\u00f3rym wcze\u015bniej koledzy powiedzieli, \u017ce jeden z nas poleg\u0142. Wcze\u015bniej bowiem t\u0119dy przechodzi\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 naszej dywizji. Brat nawet nie zd\u0105\u017cy\u0142 odpowiedzie\u0107, a ja jakim\u015b ostatkiem si\u0142 d\u017awign\u0105\u0142em si\u0119 i podszed\u0142em pod ganek. Wsp\u00f3lnej rado\u015bci nie by\u0142o ko\u0144ca. <strong><br \/><\/strong><\/p>\r\n<p><strong>Kto\u015b doni\u00f3s\u0142 KBW<\/strong><\/p>\r\n<p>W P\u0142once panu Romanowi uda\u0142o si\u0119 z bratem \u201eprzechowa\u0107\u201d do wiosny w 1945 r. Wtedy zainteresowa\u0142o si\u0119 nimi KBW, zajmuj\u0105ce si\u0119 zwalczaniem poakowskiego podziemia.<\/p>\r\n<p>&#8211; Kto\u015b musia\u0142 donie\u015b\u0107 o nas, bo oddzia\u0142 KBW dzia\u0142a\u0142 bardzo precyzyjnie &#8211; wspomina Roman Doma\u0144ski. &#8211; Jego \u017co\u0142nierze otoczyli dom stryja i mnie z bratem aresztowali. Ze zrobionej rewizji wynika\u0142o, ze maj\u0105 dostateczny pow\u00f3d, by nas na miejscu rozwali\u0107. Tyle powiedzia\u0142 nam dowodz\u0105cy nimi oficer. Znaleziono w czasie niej cz\u0119\u015bci do radiostacji, kt\u00f3r\u0105 kiedy\u015b obs\u0142ugiwa\u0142em , a tak\u017ce m\u00f3j pistolet ukryty w kuchennym kufrze. Z donosu wynika\u0142o, \u017ce zajmujemy si\u0119 rozbrajaniem peperowc\u00f3w, milicjant\u00f3w itp. Zamkn\u0119li mnie z bratem w stodole, przy kt\u00f3rej postawiono wart\u0119. W domu stryja zainstalowa\u0142 si\u0119 dow\u00f3dca dowodz\u0105cy plutonem. \u0179o\u0142nierze, kt\u00f3rzy nas pilnowali ostrzegli nas, \u017ce wkr\u00f3tce b\u0119dziemy przes\u0142uchiwani. Zanim jednak do tego dosz\u0142o, we wsi wybuch\u0142 nagle harmider. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce angielski samolot zrzuci\u0142 ko\u0142o wsi cichociemnego, kt\u00f3rego \u017co\u0142nierzom KBW uda\u0142o si\u0119 uj\u0105\u0107. Przyprowadzili go na podw\u00f3rko stryja i wtedy go zobaczyli\u015bmy przez szpary w stodole. Pami\u0119tam, \u017ce by\u0142 ubrany w sk\u00f3rzan\u0105 kurtk\u0119. Jeden z \u017co\u0142nierzy KBW ni\u00f3s\u0142 jego spadochron. Maj\u0105c taki \u0142up nami si\u0119 ju\u017c nie zajmowano. Nie zwolniono nas, ale przeniesiono na noc do cha\u0142upy odleg\u0142ej o jakie\u015b sto metr\u00f3w. Pod jedn\u0105 \u015bcian\u0105 spa\u0142o o\u015bmiu \u017co\u0142nierzy KBW, a my z bratem przy \u015bcianie naprzeciwko. Na krze\u015ble siedzia\u0142 za\u015b wartownik z pepesz\u0105. My z bratem na swoim sienniku nie \u015bpimy, ale my\u015blimy tylko, jak uciec z cha\u0142upy. W pewnym momencie wartownik wsta\u0142 z krzes\u0142a i wyszed\u0142 do kuchni. <strong><br \/><\/strong><\/p>\r\n<p><strong>Skok przez okno<\/strong><\/p>\r\n<p>&#8211; Uzna\u0142em, \u017ce nie ma co czeka\u0107. Skoczy\u0142em do okna, kt\u00f3re mia\u0142em w zasi\u0119gu r\u0119ki, otwar\u0142em je i m\u00f3wi\u0119 do brata &#8211; chodu! Sam nie ogl\u0105daj\u0105c si\u0119 na nic b\u0142yskawicznie wyskoczy\u0142em i zacz\u0105\u0142em ucieka\u0107 w \u0142\u0105ki. Przebieg\u0142em spory kawa\u0142ek, pokonuj\u0105c po drodze szeroki strumyk, kt\u00f3rego nie da\u0142o si\u0119 przeskoczy\u0107. Wtedy dopiero zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce m\u00f3j brat nie biegnie za mn\u0105 i zosta\u0142 w chacie. Pobieg\u0142em w g\u00f3rk\u0119 do domu stryja, w kt\u00f3rym KBW ju\u017c nie by\u0142o, bo wi\u0119kszo\u015b\u0107 jego oddzia\u0142u pojecha\u0142o ze schwytanym cichociemnym do miasta i wal\u0119 w okno. Stryj otworzy\u0142, a ja m\u00f3wi\u0119, \u017ce uciek\u0142em i radz\u0119 rodzicom zrobi\u0107 to samo, bo KBW na pewno ich aresztuje. Ci szybko si\u0119 ubrali i razem op\u0142otkami pobiegli\u015bmy do s\u0105siedniej wsi do rodziny. Nie wiedzieli\u015bmy tylko, co z bratem, czy uciek\u0142, czy nie. Dopiero p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o si\u0119, \u017ce brat nie zd\u0105\u017cy\u0142 wyskoczy\u0107 przez okno, co\u015b go sparali\u017cowa\u0142o. Prowadzali go p\u00f3\u017aniej po ca\u0142ej wsi, kazali wskazywa\u0107 domy, w kt\u00f3rych mia\u0142 znajomych i przeszukiwali je s\u0105dz\u0105c, \u017ce si\u0119 w\u00a0 nich ukry\u0142em. Bardzo dok\u0142adnie przeszukali te\u017c dom stryja, zagl\u0105daj\u0105c w ka\u017cdy k\u0105t. Nawet pod kanap\u0105 zajrzeli, gdzie wle\u017a\u0107 mog\u0142a tylko mysz. W\u015bciekli wr\u00f3cili wieczorem do cha\u0142upy, gdzie nas wcze\u015bniej przetrzymywano i kazali bratu zdejmowa\u0107 ubranie. Biedny rozebra\u0142 si\u0119 do kaleson\u00f3w. Jak mu po chwili polecili wyj\u015b\u0107 na bosaka na zewn\u0105trz, to ju\u017c wiedzia\u0142, ze go chc\u0105 rozwali\u0107. Gdy wyszli na dw\u00f3r, lampa naftowa zgas\u0142a od podmuchu wiatru, brat &#8211; jak mi opowiada\u0142- us\u0142ysza\u0142 wtedy g\u0142os &#8211; a teraz uciekaj! &#8211; Brat da\u0142 susa, ale si\u0119 potkn\u0105\u0142. Seria puszczona za nim z pepeszy dzi\u0119ki temu go nie dosi\u0119g\u0142a. On wtedy zn\u00f3w si\u0119 zerwa\u0142, ale po kilkunastu metrach ponownie si\u0119 potkn\u0105\u0142 i kolejna seria tylko gwizdn\u0119\u0142a mu ko\u0142o ucha. Uda\u0142o mu si\u0119 dobiec do lasu odleg\u0142ego od tej cha\u0142upy o jakie\u015b sto metr\u00f3w. Nikt go nie goni\u0142. Jako\u015b uda\u0142o mu si\u0119 dobiec do Gruszki, wsi le\u017c\u0105cej za lasem. W niej mieli\u015bmy kuzyna. Jego rodzina zaraz si\u0119 nim zaj\u0119\u0142a, bo dotar\u0142 do ich cha\u0142upy bardzo zzi\u0119bni\u0119ty. Nagrzali wody, zrobili mu k\u0105piel, nakarmili, dali jakie\u015b ch\u0142opskie \u0142achy. <strong><br \/><\/strong><\/p>\r\n<p><strong>Z dywizji do zakonu<\/strong><\/p>\r\n<p>&#8211; Nast\u0119pnego dnia pojecha\u0142 on do Radecznicy, gdzie chodzi\u0142 do zakonnej szko\u0142y i liczy\u0142 , \u017ce jego dawni wychowawcy w habitach nie zostawi\u0105 go bez pomocy. Tamtejsi bernardyni go otoczyli opiek\u0105 i ju\u017c z nimi zosta\u0142. Wst\u0105pi\u0142 do zakonu i trafi\u0142 do klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ja pocz\u0105tkowo ukrywa\u0142em si\u0119 u s\u0105siada rodziny. Nad stajni\u0105 mia\u0142em zrobion\u0105 skrytk\u0119 w sianie, w kt\u00f3rej przebywa\u0142em przez ca\u0142y dzie\u0144. Wychodzi\u0142em z niej tylko w nocy. Przechowywa\u0142em si\u0119 tak a\u017c do kwietnia 1945 r. P\u00f3\u017aniej pojecha\u0142em do moich koleg\u00f3w w Rudniku. Nale\u017celi oni do WiN-u. Wyrobili mi oni now\u0105 niemieck\u0105 kenkart\u0119 na nazwisko Ostrowki i przyj\u0119li w szeregi organizacji. Nast\u0119pnie skierowano mnie do Lublina do pracy w Polskim Radiu. Zatrudniono mnie tam w charakterze elektryka, montera g\u0142o\u015bnik\u00f3w tzw. \u201eradiotoczki\u201d. Wtedy bowiem ma\u0142o kto posiada\u0142 w\u0142asny radioodbiornik. Jednocze\u015bnie pe\u0142ni\u0142em funkcj\u0119 wywiadowcy oddzia\u0142u WiN-u. Szczeg\u00f3lnie mia\u0142em za\u015b obserwowa\u0107 koszary KBW, kt\u00f3re znajdowa\u0142y si\u0119 w Lublinie na przed\u0142u\u017ceniu Krakowskiego Przedmie\u015bcia. Zak\u0142ada\u0142em w nich radiowe g\u0142o\u015bniki, co zajmowa\u0142o du\u017co czasu, bo koszary te by\u0142y olbrzymie. Chodz\u0105c po nich bez przeszk\u00f3d, mia\u0142em za zadanie spotyka\u0107 si\u0119 z pracownic\u0105 wi\u0119zienia KBW, kt\u00f3ra informowa\u0142a mnie, kto w nim siedzi, kto zosta\u0142 aresztowany itp.<\/p>\r\n<p><em><strong>Marek A. Koprowski <\/strong><\/em><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Skoczy\u0142em do okna, kt\u00f3re mia\u0142em w zasi\u0119gu r\u0119ki, otwar\u0142em je i m\u00f3wi\u0119 do brata &#8211; chodu! Sam wyskoczy\u0142em i zacz\u0105\u0142em ucieka\u0107 w \u0142\u0105ki. Przebieg\u0142em spory kawa\u0142ek i wtedy dopiero zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce m\u00f3j brat nie biegnie za mn\u0105. &#8211; Po kilku dniach sp\u0119dzonych w Koz\u0142\u00f3wce, gdy \u017co\u0142nierze dywizji zacz\u0119li si\u0119 ju\u017c nudzi\u0107, nagle otrzymali\u015bmy rozkaz [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[59],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/37553"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=37553"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/37553\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=37553"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=37553"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=37553"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}