{"id":35365,"date":"2011-03-28T23:46:07","date_gmt":"2011-03-29T04:46:07","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=35365"},"modified":"2011-03-28T14:48:36","modified_gmt":"2011-03-28T19:48:36","slug":"sianokosy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=35365","title":{"rendered":"Sianokosy"},"content":{"rendered":"<p><strong>W ostatnich dniach czerwca maj\u0105 wys\u0142a\u0107 ekip\u0119 w g\u00f3ry, do zagrabiania siana i u\u0142o\u017cenia w kopce.<\/strong><\/p>\r\n<p>Ekip\u0119  skompletowano. Wyznaczono czterech Rosjan, jednego Ukrai\u0144ca oraz cztery  Polki: Niut\u0119 S\u0119dzielowsk\u0105, Zuz\u0119 Akord, Wisi\u0119 Helebrand i mnie. Jeden z  Rosjan, na wiadomo\u015b\u0107, \u017ce wyznaczono Polki na sianozbiory, powiedzia\u0142:<\/p>\r\n<p>-Jad\u0105 same Polki, nie b\u0119dzie z kim spa\u0107.<\/p>\r\n<p>Jad\u0105c na sianokosy, by\u0142am obowi\u0105zan\u0105 zabra\u0107 \u017cywno\u015b\u0107 na przeci\u0105g siedmiu dni. Zabra\u0142am troch\u0119 kaszy, ziemniak\u00f3w i suchego chleba.<\/p>\r\n<p>Rano,  o godzinie 6-tej, wyruszyli\u015bmy na sianokosy czterema arbami,  zaprz\u0119gni\u0119tymi w wo\u0142y. Arby skr\u0119ci\u0142y na drog\u0119 stepow\u0105 i wo\u0142y truchcikiem  zd\u0105\u017ca\u0142y w kierunku g\u00f3r.<\/p>\r\n<p>Przemierzamy  piaszczysty step, gdzieniegdzie poros\u0142y k\u0119pkami z\u017c\u00f3\u0142k\u0142ej trawy. G\u00f3ry  by\u0142y tu\u017c tu\u017c, tymczasem wo\u0142y biegn\u0105, a odleg\u0142o\u015b\u0107 ci\u0105gle ta sama. Gdy  s\u0142o\u0144ce stan\u0119\u0142o u zenitu, a by\u0142o to samo po\u0142udnie, wjechali\u015bmy w step  pokryty bujn\u0105 ro\u015blinno\u015bci\u0105, poprzecinany licznymi strumykami,  wyp\u0142ywaj\u0105cymi z g\u00f3r. Trawa zielona, a kwiaty stepowe pachnia\u0142y  upajaj\u0105co. Step coraz barwniejszy, wo\u0142y biegn\u0105 leniwie, a ko\u0142a arb sun\u0105,  jakby od niechcenia.<\/p>\r\n<p>Pod zach\u00f3d s\u0142o\u0144ca  dotarli\u015bmy do podn\u00f3\u017ca g\u00f3r. Rosjanie napoili wo\u0142y, nakarmili i  pojechali\u015bmy dalej. Wjechali\u015bmy w g\u00f3ry Tarbagataj. Zd\u0105\u017camy  nieuregulowanym szlakiem g\u00f3rskim, zarzuconym kamieniami, naniesionymi  zim\u0105 przez buran, a wiosn\u0105 przez rw\u0105ce potoki g\u00f3rskie. Droga wije si\u0119  serpentyn\u0105 u zboczy g\u00f3r, arba nieustannie podskakuje, toruje sobie drog\u0119  w\u015br\u00f3d wyboj\u00f3w i naniesionych kamieni.<\/p>\r\n<p>P\u00f3\u017ano  wieczorem dobrn\u0119li\u015bmy do rozleg\u0142ych \u0142\u0105k, po\u0142o\u017conych w\u015br\u00f3d g\u00f3r i  przep\u0142ywaj\u0105cych potok\u00f3w. Naci\u0119li\u015bmy krzew\u00f3w karagaju, rozpalili ogie\u0144,  ugotowali wrz\u0105tek i zup\u0119.<\/p>\r\n<p>Niebo cudnie  roziskrzone gwiazdami, a wok\u00f3\u0142 panuje cisza. Wo\u0142y leg\u0142y przy ognisku, a  my\u015bmy roz\u015bcieli\u0142y koce, niedaleko ogniska, z zamiarem odpocz\u0119cia.  Rosjanin dok\u0142ada\u0142 karagaju do ognia, pali\u0142 fajk\u0119 i nuci\u0142 dumk\u0119.<\/p>\r\n<p>O  p\u00f3\u0142nocy ogie\u0144 przygas\u0142, nasta\u0142 ch\u0142\u00f3d, wi\u0119c naci\u0105gn\u0119\u0142y\u015bmy koce po szyj\u0119.  Sen znu\u017cy\u0142 oczy, gdy nad g\u0142owami przera\u017aliwie zawy\u0142y wilki. Rosjanin  dorzuci\u0142 do ognia karagaju, buchn\u0105\u0142 p\u0142omie\u0144 i dochodzi\u0142y nas ju\u017c tylko  odg\u0142osy wyj\u0105cych wilk\u00f3w.<\/p>\r\n<p>Karagaj trzaska\u0142 w ogniu, a \u015bciany g\u00f3r roznosi\u0142y g\u0142uche echo uchodz\u0105cych wilk\u00f3w. O spaniu nie by\u0142o mowy.<\/p>\r\n<p><a href=\"http:\/\/4.bp.blogspot.com\/-6xGTuXwjm1U\/TZDcT3S77AI\/AAAAAAAAA4E\/_zyy2KI2hKg\/s1600\/wilk.jpg\"><\/a><\/p>\r\n<p>O godzinie 3-ciej zerwano nas i zagnano do  pracy. Grabimy siano w kopce. Atakowa\u0142y nas \u017cmije. Nie ucieka\u0142y, tylko  wystawia\u0142y drgaj\u0105ce j\u0119zyczki, jak gdyby pyta\u0142y, po co my\u015bmy tu przyszli?<\/p>\r\n<p>O godzinie 9-tej rano przewodnik zarz\u0105dzi\u0142  odpoczynek do 4-tej po po\u0142udniu, to jest na czas upa\u0142\u00f3w. Ugotowa\u0142y\u015bmy w  wiadrze obiad: kasz\u0119 z ziemniakami i za\u017cywa\u0142y\u015bmy wypoczynku.<\/p>\r\n<p>O  godzinie 4-tej po po\u0142udniu wznowili\u015bmy prac\u0119, trwa\u0142a do godziny 11-stej  w nocy. Zm\u0119czone leg\u0142y\u015bmy, jak k\u0142ody. Po p\u00f3\u0142nocy w obozie powsta\u0142  pop\u0142och, pod ob\u00f3z podszed\u0142 nied\u017awied\u017a. Pomruk by\u0142 coraz g\u0142o\u015bniejszy.  Rosjan ogarn\u0105\u0142 l\u0119k. Jeden dok\u0142ada karagaju do ognia, by ogie\u0144 bucha\u0142  p\u0142omieniem, inni, uzbrojeni w siekiery i pa\u0142y, byli gotowi do odparcia  ataku.<\/p>\r\n<p>Siedzimy skulone dooko\u0142a ogniska i  zanosimy mod\u0142y o zes\u0142anie pomocy. Pr\u00f3cz wiary w boga, niczym nie  dysponowa\u0142y\u015bmy. Nied\u017awiedzia sp\u0142oszy\u0142 ogie\u0144, wi\u0119c uciek\u0142 do kniei.<\/p>\r\n<p>Po zgrabieniu siana, Rosjanie \u0142adowali je na arby i zwozili w sterty. Na stercie sta\u0142y Polki, odbiera\u0142y siano i ubija\u0142y nogami.<\/p>\r\n<p>Zosta\u0142am  przydzielona do pomocy m\u0142odemu Rosjaninowi, silnemu, barczystemu  ch\u0142opu. Rosjanin ugania\u0142 po \u0142\u0105ce bawo\u0142ami i zwozi\u0142 siano. Dop\u00f3ki sterta  by\u0142a niska, wrzuca\u0142 siano na stert\u0119, a ja ubija\u0142am nogami. Gorzej, gdy  sterta uros\u0142a, podrzuca\u0142 mi na wid\u0142ach spore wi\u0105zki siana. Zadaniem moim  by\u0142o wi\u0105zki te pochwyci\u0107 i wci\u0105gn\u0105\u0107 na stert\u0119. Omdlewa\u0142y mi r\u0119ce ze  zm\u0119czenia, a ci\u0119\u017caru takiego nijak nie mog\u0142am wci\u0105gn\u0105\u0107 na stert\u0119, wi\u0119c  puszcza\u0142am wi\u0105zki siana.<\/p>\r\n<p>Rosjanin przeklina\u0142 mnie i moj\u0105 matk\u0119 najohydniejszymi s\u0142owami, wrzeszcza\u0142:<\/p>\r\n<p>-Dali mi najs\u0142absz\u0105 dziewk\u0119, nic nie zarobi\u0119!<\/p>\r\n<p>Kl\u0105\u0142, na czym ziemia sta\u0142a.<\/p>\r\n<p>Si\u0142y  zupe\u0142nie opuszczaj\u0105 mnie, ch\u0142op z\u0142y, jak ciernie, got\u00f3w mnie jeszcze  przebi\u0107 wid\u0142ami, gdy wpadnie we w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107- pomy\u015bla\u0142am.<\/p>\r\n<p>Ukl\u0119k\u0142am na stercie siana, z\u0142o\u017cy\u0142am b\u0142agalnie r\u0119ce i zwr\u00f3ci\u0142am swe oczy ku Matce Boskiej Nieustaj\u0105cej Pomocy, szepc\u0119:<\/p>\r\n<p>-Matko Boska, uwolnij mnie od tej pracy, inaczej rzuc\u0119 si\u0119 na wid\u0142y i przebij\u0119, bo m\u0119czarni tej d\u0142u\u017cej nie wytrzymam.<\/p>\r\n<p>Ledwo sko\u0144czy\u0142am gor\u0105ce s\u0142owa modlitwy, podszed\u0142 przewodnik, powiedzia\u0142:<\/p>\r\n<p>-Id\u017a odpocz\u0105\u0107, ty nie masz si\u0142y.<\/p>\r\n<p>Stan\u0119\u0142am przy arbie, wlepi\u0142am oczy w gwia\u017adziste niebo, wzdycha\u0142am ku zachodowi, szepta\u0142am:<\/p>\r\n<p>-Tam ojczyzna moja.<\/p>\r\n<p><a href=\"http:\/\/1.bp.blogspot.com\/-ZjbDA2J3N9w\/TZDceqstSqI\/AAAAAAAAA4I\/DFPc6DgXCZI\/s1600\/rybkowski-zwozka.jpg\"><\/a><\/p>\r\n<p>Ju\u017c drugi dzie\u0144 jeste\u015bmy bez jedzenia, pijemy jedynie wrz\u0105tek.<\/p>\r\n<p>Dziesi\u0105tego dnia opuszczam g\u00f3ry. Jedziemy na arbach za\u0142adowanych sianem, a arby podryguj\u0105 po wybojach i kamieniach.<\/p>\r\n<p>Pod  zach\u00f3d s\u0142o\u0144ca dojechali\u015bmy do kazachskiego ko\u0142chozu, gdzie zastali\u015bmy  Kazach\u00f3w, siedz\u0105cych przed cha\u0142upami i jedz\u0105cych okr\u0105g\u0142e kluski,  usma\u017cone na baranim t\u0142uszczu. Kazachowie zaprosili nas na wieczerz\u0119.  Jad\u0142y\u015bmy kluski bez opami\u0119tania, pod koniec Niuta m\u00f3wi:<\/p>\r\n<p>-Pozostawmy cho\u0107 dwie kluski, aby mieli o nas dobre poj\u0119cie.<\/p>\r\n<p>Pozostawi\u0142y\u015bmy dwie kluski, ale ka\u017cda z nas z ukosa na nie spogl\u0105da\u0142a. Zwyci\u0119\u017cy\u0142 konwenans i pozostawi\u0142y\u015bmy dwie kluski.<\/p>\r\n<p>Nast\u0119pnego dnia po powrocie z sianokos\u00f3w, spotka\u0142a mnie Natasza- nasza pierwsza gospodyni. Powiedzia\u0142a mi komplement:<\/p>\r\n<p>-Jak ty postarza\u0142a\u015b si\u0119 na mordzie!<\/p>\r\n<p>Mamy trzy dni odpoczynku, po czym jedziemy na siano\u017c\u0119cie.<\/p>\r\n<p>Niemcy  gwa\u0142townie pr\u0105 naprz\u00f3d. Lw\u00f3w ju\u017c w r\u0119kach niemieckich. Otrzyma\u0142am  paczk\u0119 i list od te\u015bciowej oraz list od cioci Stanis\u0142awy. Zastanawia nas  list cioci. Pisze, \u017ce Ada\u015b- syn jej, nie wr\u00f3ci, bo tam, gdzie on  przebywa, w Starobielsku, wybuch\u0142a zaraza i co dziesi\u0105ty umiera. Frania  (m\u00f3j ojciec) r\u00f3wnie\u017c nie wyczekujcie, bo trudno uwierzy\u0107, aby to  wszystko przetrzyma\u0142.<\/p>\r\n<p>Ubieg\u0142ej nocy  nawiedzi\u0142 mnie charakterystyczny sen. \u015ani\u0142am o babci. By\u0142a elegancko  ubrana, mia\u0142a uradowan\u0105 min\u0119, powiedzia\u0142a mi na ucho: \u201eZa sze\u015b\u0107 tygodni,  licz\u0105c tylko dni robocze, pami\u0119taj, musisz odliczy\u0107 niedziele i \u015bwi\u0119ta,  spotka wszystkich Polak\u00f3w co\u015b bardzo dobrego\u201d.<\/p>\r\n<p>Sen  opowiedzia\u0142am znajomym. Wyinterpretowano, \u017ce w czasie od 15 do 31  sierpnia spotka Polak\u00f3w co\u015b dobrego. Znajomi s\u0105 przej\u0119ci moim snem.<\/p>\r\n<p>Znowu wyje\u017cd\u017cam na dziesi\u0119\u0107 dni w g\u00f3ry, na  siano\u017c\u0119cie. Do pracy tej wyznaczono trzech Rosjan, Polaka- Jurka  Brzezi\u0144skiego i nas, cztery Polki.<\/p>\r\n<p>Od  godziny 6-tej rano czekamy na podw\u00f3rzu artelu na wyjazd. Dopiero dzisiaj  stwierdzono, \u017ce kosiarka w naprawie. Oko\u0142o po\u0142udnia nadjecha\u0142 w\u00f3z  drabiniasty, doczepiono do\u0144 kosiark\u0119 i wyruszyli\u015bmy w drog\u0119.<\/p>\r\n<p>Tu\u017c  za bram\u0105 artelu od wozu odpad\u0142o ko\u0142o. Zapchali\u015bmy w\u00f3z na podw\u00f3rze  artelu. Wozu zapasowego, ani ko\u0142a nie ma. Dopiero ko\u0142odziej, z  pomocnikiem, pocz\u0119li naprawia\u0107 ko\u0142o i tak stracili\u015bmy ca\u0142y dzie\u0144.  Dopiero po zachodzie s\u0142o\u0144ca wyruszyli\u015bmy na sianokosy. Wypocz\u0119te  szkapiny cwa\u0142owa\u0142y drog\u0105 stepow\u0105, a za nami sun\u0119\u0142y tumany g\u0119stego kurzu.  W\u00f3z turkota\u0142, nasze twarze, brwi i rz\u0119sy pokry\u0142 g\u0119sty kurz. Co chwila  kto\u015b kicha, a kurz atakuje drogi oddechowe.<\/p>\r\n<p>Oko\u0142o  p\u00f3\u0142nocy przewodnik zarz\u0105dzi\u0142 post\u00f3j. Wyprz\u0119gni\u0119to konie i dano im  wi\u0105zk\u0119 siana. Na drodze rozpalono ognisko, a my\u015bmy leg\u0142y w rowie, by  wypocz\u0105\u0107. Nie zd\u0105\u017cy\u0142y\u015bmy zmru\u017cy\u0107 oczu, gdy napad\u0142y nas chmary komar\u00f3w i  moskit\u00f3w. Naci\u0105gn\u0119\u0142y\u015bmy koce na g\u0142owy, ale komary by\u0142y niezno\u015bne i  melodyjnie bzyka\u0142y nad g\u0142owami.<\/p>\r\n<p>O brzasku dnia ruszyli\u015bmy. Step i g\u00f3ry malownicze, a woda w strumyku lodowata.<\/p>\r\n<p>Tym  razem jedziemy innym szlakiem, przez prze\u0142\u0119cze. Podn\u00f3\u017cem g\u00f3r zd\u0105\u017camy ku  wielkiej dolinie, osiad\u0142ej mi\u0119dzy roz\u0142o\u017cystymi g\u00f3rami Tarbagataj.<\/p>\r\n<p>Po  po\u0142udniu osi\u0105gn\u0119li\u015bmy dolin\u0119. Odkarmiono i napojono konie, posz\u0142a w  ruch kosiarka. Do wieczora za\u015bcielono \u0142\u0105k\u0119 pokosami z\u017c\u0119tej trawy.<\/p>\r\n<p>Nazajutrz  silne s\u0142o\u0144ce zamieni\u0142o traw\u0119 w siano. Przemierzamy \u0142\u0105k\u0119 wzd\u0142u\u017c pokos\u00f3w i  zgrabiamy siano w kopice. Ka\u017cda zgrabiona kopica przynosi nam 2  kopiejki zarobku.<\/p>\r\n<p>W g\u00f3rach zasta\u0142 nas  wychodnoj, niedziela. Najm\u0142odsza z nas- Wisia Helebrand-posz\u0142a noc\u0105 do  Urd\u017caru po prowianty. Rosjanie zbieraj\u0105 w prze\u0142\u0119czach zio\u0142a herbaciane, a  my Polki, le\u017cymy w cieniu pod wozem i gwarzymy o ojczy\u017anie.<\/p>\r\n<p>Nast\u0119pnej  nocy Wisia powr\u00f3ci\u0142a. Przynios\u0142a mi butelk\u0119 kawy z mlekiem i troch\u0119  chleba, a co najwa\u017cniejsze- wiadomo\u015b\u0107, \u017ce Moskwa zawar\u0142a z Czechami  uk\u0142ad i dla Czech\u00f3w og\u0142oszono amnesti\u0119. Liczymy na podobny uk\u0142ad i  amnesti\u0119.<\/p>\r\n<p>Wiadomo\u015bci z frontu sk\u0105pe. M\u00f3wi\u0105, \u017ce armia sowiecka zosta\u0142a rozbita i \u017ce Niemcy pr\u0105 naprz\u00f3d.<\/p>\r\n<p>Po dziesi\u0119ciu dniach pracy, przy przeci\u0119tnym zarobku, oko\u0142o jednego rubla dziennie, wracamy do Urd\u017caru.<\/p>\r\n<p>Post\u00f3j  mieli\u015bmy w ko\u0142chozie kazachskim, po\u0142o\u017conym w\u015br\u00f3d g\u00f3r. By\u0142 to ko\u0142choz  bez kobiet, ale przyczyny braku kobiet nie dociek\u0142y\u015bmy. Kazachowie z  obozu obst\u0105pili nas, cztery przedstawicielki prababki Ewy i  zaproponowali ma\u0142\u017ce\u0144stwa.<\/p>\r\n<p>Ros\u0142y Kazach, przewodnicz\u0105cy Ko\u0142chozu, zaproponowa\u0142 Niucie:<\/p>\r\n<p>-Nie b\u0119dziesz potrzebowa\u0142a nic robi\u0107, ani wody nosi\u0107, ani ognia rozpala\u0107, wszystko to ja sam zrobi\u0119.<\/p>\r\n<p>I tym razem spotka\u0142 ich zaw\u00f3d i ko\u0142choz nadal pozosta\u0142 bez p\u0142ci \u017ce\u0144skiej.<\/p>\r\n<p>Po powrocie z siano\u017c\u0119cia, wyznaczono mnie do prac rolnych. Na czas wojny skasowano wychodnoj.<\/p>\r\n<p>Jeste\u015bmy tak przem\u0119czone prac\u0105, \u017ce ledwo poci\u0105gamy nogami. Znajomi ci\u0105gle pytaj\u0105, co z moim proroczym snem?<\/p>\r\n<p>Im gorzej na froncie, tym wi\u0119cej ganiaj\u0105 nas. Wiele z nas ma obsypane usta wyrzutami.<\/p>\r\n<p>M\u0119\u017cczy\u017ani-tubylcy nieomal wszyscy odeszli do wojska. Nietkni\u0119te pozosta\u0142o N.K.W.D i Milicja.<\/p>\r\n<p><strong><em>Ze Lwowa do Kazachstanu &#8211; kartki z pami\u0119tnika kuzynki Ewy<\/em><\/strong><\/p>\r\n<blockquote>\r\n<p><strong>POPRZEDNIE CZ\u0118\u015aCI <\/strong><strong><em>Ze Lwowa do Kazachstanu &#8211; kartki z pami\u0119tnika kuzynki Ewy<\/em>:<\/strong><\/p>\r\n<ul>\r\n<li><a href=\"http:\/\/www.bibula.com\/?p=35265\">&#8222;Niemcy uderzy\u0142y na Rosj\u0119\u201d<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=35074\">Spisek w ust\u0119pie<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34957\">Wigilia na zes\u0142aniu<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34880\">K\u0142opoty z mieszkaniem<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34550\">Pod opiek\u0105 N.K.W.D.<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34448\">Mieszkanie i praca<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34425\">Artel \u201eNasz trud\u201d<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=34240\">Tu jest nasze miejsce zes\u0142ania\u2026<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=33953\">Podr\u00f3\u017c z ob\u0142\u0105kan\u0105<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=33759\">W wagonie<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=33619\">Po\u017cegnanie z domem<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=33454\">Ekonomia po sowiecku<\/a><\/li>\r\n<li><a href=\"..\/..\/?p=33326\">Posy\u0142ka dla ojca<\/a><\/li>\r\n<li><a rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=33141\">&#8222;Za to, \u017ce s\u0105 Polakami\u201d <\/a><\/li>\r\n<li> <a title=\" \"Wiadomo\u015b\u0107 od Mietka\u201d\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32773\">&#8222;Wiadomo\u015b\u0107 od Mietka\u201d<\/a><\/li>\r\n<li> <a title=\" \"Nie pani, tylko towarzyszka\u201d\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32666\">&#8222;Nie pani, tylko towarzyszka\u201d<\/a><\/li>\r\n<li> <a title=\" Co to za armia? - &lt;em&gt;z pami\u0119tnika Ewy&lt;\/em&gt;\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32308\">Co to za armia? &#8211; <em>z pami\u0119tnika Ewy<\/em><\/a><\/li>\r\n<\/ul>\r\n<\/blockquote>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"W ostatnich dniach czerwca maj\u0105 wys\u0142a\u0107 ekip\u0119 w g\u00f3ry, do zagrabiania siana i u\u0142o\u017cenia w kopce. Ekip\u0119 skompletowano. Wyznaczono czterech Rosjan, jednego Ukrai\u0144ca oraz cztery Polki: Niut\u0119 S\u0119dzielowsk\u0105, Zuz\u0119 Akord, Wisi\u0119 Helebrand i mnie. Jeden z Rosjan, na wiadomo\u015b\u0107, \u017ce wyznaczono Polki na sianozbiory, powiedzia\u0142: -Jad\u0105 same Polki, nie b\u0119dzie z kim spa\u0107. Jad\u0105c na [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[66,50,59],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/35365"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=35365"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/35365\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=35365"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=35365"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=35365"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}