{"id":33326,"date":"2011-02-24T23:21:47","date_gmt":"2011-02-25T04:21:47","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=33326"},"modified":"2011-02-24T16:31:32","modified_gmt":"2011-02-24T21:31:32","slug":"posylka-dla-ojca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=33326","title":{"rendered":"Posy\u0142ka dla ojca"},"content":{"rendered":"Nazajutrz  rano, o godzinie  7-mej, posz\u0142am pod wi\u0119zienie Brygidki. Zasta\u0142am d\u0142ugi ogonek niewiast.  Trzyma\u0142y jakie\u015b zawini\u0105tka, a by\u0142y to posy\u0142ki dla najbli\u017cszych.\r\n\r\nO  godzinie 9-tej wpuszczono mnie do poczekalni. Wyszed\u0142 podoficer  N.K.W.D. i odebra\u0142 karteczki od tych, kt\u00f3rzy pragn\u0119li poda\u0107 posy\u0142ki.  Przyst\u0105pi\u0142am do niego, zapyta\u0142am:\r\n\r\n-Kiedy mo\u017cna poda\u0107 posy\u0142k\u0119 na liter\u0119 W?\r\n\r\nPopatrza\u0142 do notesu, powiedzia\u0142:\r\n\r\n-31 grudnia.\r\n\r\nOd  przygodnych znajomych osi\u0105gn\u0119\u0142am informacj\u0119, \u017ce dla niekt\u00f3rych wi\u0119\u017ani\u00f3w  przyjmuj\u0105 odzie\u017c i \u017cywno\u015b\u0107, a dla niekt\u00f3rych tylko odzie\u017c. Dla wielu w  og\u00f3le nic nie przyjmuj\u0105.\r\n\r\nWst\u0105pi\u0142am do  ko\u015bcio\u0142a Ojc\u00f3w Bernardyn\u00f3w, w kt\u00f3rym ojciec cz\u0119sto zanosi\u0142 mod\u0142y i  prosi\u0142am Stw\u00f3rc\u0119, aby dla ojca mego przyj\u0119li \u017cywno\u015b\u0107 i odzie\u017c.\r\n\r\nW  niedziel\u0119 17 grudnia zaprosi\u0142a nas moja te\u015bciowa. Mieszkaj\u0105 przy  w\u0142asnej willi przy ulicy Pe\u0142czy\u0144skiej, kt\u00f3rej dot\u0105d nie  znacjonalizowano. Jeden pok\u00f3j wynaj\u0105\u0142 ojczym Mietka jakiemu\u015b  bolszewikowi, prawdopodobnie pracuje w N.K.W.D, poniewa\u017c noc\u0105 wychodzi z  domu, a wraca dopiero nad ranem. Te\u015bciowa opowiada\u0142a nam, \u017ce ich  sublokator sprowadzi\u0142 si\u0119 w n\u0119dznym p\u0142aszczu z drewnian\u0105, obdrapan\u0105  walizk\u0105. Obecnie chodzi w futrze. W pokoju jego stoj\u0105 walizki sk\u00f3rzane i  fibrowe, a pod\u0142og\u0119 za\u015bcieli\u0142 dywanem.\r\n\r\n-Prosz\u0119  wyobrazi\u0107 sobie, m\u00f3j m\u0105\u017c, kt\u00f3ry zawsze mia\u0142 s\u0142u\u017c\u0105cego, dzisiaj jest  s\u0142u\u017c\u0105cym tego bolszewika. Napuszcza mu wody do wanny, na dzwonek zmienia  wod\u0119, w og\u00f3le obs\u0142uguje go. M\u0119\u017ca ponosi, gdy ten bolszewik co niedziel\u0119  urz\u0105dza pijatyk\u0119. Sprowadza dziewcz\u0119ta, pij\u0105 w\u00f3dk\u0119, a bolszewik gra im  na gitarze i \u015bpiewa.\r\n\r\nNad nami s\u0142ycha\u0107 gwa\u0142towne kroki in\u017cyniera. Te\u015bciowa m\u00f3wi:\r\n\r\n-S\u0142yszycie, jak ten cz\u0142owiek chodzi, on jeszcze sza\u0142u dostanie.\r\n\r\nZjad\u0142y\u015bmy  porz\u0105dnie, a kiedy szarza\u0142o, podzi\u0119kowa\u0142y\u015bmy za go\u015bcin\u0119. Gdy by\u0142y\u015bmy w  progu, zbieg\u0142 ojczym Mietka i wr\u0119czy\u0142 mamie plik papier\u00f3w, powiedzia\u0142:\r\n\r\n-Niech pani b\u0119dzie tak uprzejma, zabierze to do siebie i przechowa. Je\u015bli przepadn\u0105, to nic nie szkodzi.\r\n\r\nTen plik papier\u00f3w ukry\u0142a mama w domu, w \u0142azience pod wann\u0105.\r\n\r\nNasze zapasy \u017cywno\u015bciowe s\u0105 na wyczerpaniu.  Codziennie od godziny 6-tej rano, staj\u0119 w ogonkach za chlebem. Do Lwowa  dochodzi nik\u0142a ilo\u015b\u0107 produkt\u00f3w wiejskich. Pieni\u0105dz nie przedstawia  warto\u015bci, a towar\u00f3w w og\u00f3le nie ma, wywie\u017ali je Rosjanie do Rosji.\r\n\r\nSytuacja aprowizacyjna coraz trudniejsza, przed piekarniami stoj\u0105 kilometrowe ogonki. Stanowi\u0105 obraz codziennego \u017cycia Lwowian.\r\n\r\nMieszkanie  nasze bez szyb, zimno. Siedzimy w futrach i \u015bniegowcach. Kiedy zmarzn\u0119  do szpiku ko\u015bci, kupuj\u0119 bilet do pierwszego z brzegu kina, bo tam  ciep\u0142o. Przed oczyma migaj\u0105 mi obrazy sowieckich ko\u0142choz\u00f3w. Nie  interesuj\u0105 mnie, pragn\u0119 tylko ciep\u0142a.\r\n\r\nMama chodzi po znajomych. Skupuje t\u0142uszcz i suszy chleb. To wszystko przygotowuje dla ojca.\r\n\r\nNadchodz\u0105 \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia. Posz\u0142am do Polskiego Czerwonego Krzy\u017ca i napisa\u0142am do Mietka kilka kartek po 25 s\u0142\u00f3w.\r\n\r\n23 grudnia. Wigilia wypada w niedziel\u0119. Katolicy w tym roku obchodz\u0105 wigili\u0119 jeden dzie\u0144 wcze\u015bniej.\r\n\r\nW  domu nie mamy opa\u0142u. Brakuje chleba, a mieszkanie \u015bwieci pustk\u0105, bo nie  ma ukochanego ojca. Zapewne le\u017cy na go\u0142ej pod\u0142odze, bez okrycia,  st\u0142oczony w\u015br\u00f3d takich samych nieszcz\u0119\u015bliwc\u00f3w, jak on.\r\n\r\nDo mieszkania gwiazdka z nieba nie zagl\u0105da, gdy\u017c okna s\u0105 zabite deskami, a w mieszkaniu pranuje p\u00f3\u0142mrok.\r\n\r\nO godzinie 4-tej po po\u0142udniu posz\u0142y\u015bmy pod  wi\u0119zienie Brygidki. Stan\u0119\u0142y\u015bmy naprzeciw bramy wjazdowej, oczekuj\u0105c  pierwszej gwiazdy na popielatym sklepieniu niebios.\r\n\r\nPowoli zapada zmrok, a okratowane okna cel wi\u0119ziennych zamajaczy\u0142y \u015bwiat\u0142ami elektrycznymi.\r\n\r\nPanuje  siarczysty mr\u00f3z, skrzypi pod stopami, pada \u015bnieg, a z ust, przy  oddechu, uchodz\u0105 k\u0142\u0119by pary. Wpatrzone w sklepienie niebios, szuka\u0142y\u015bmy  pierwszej gwiazdy, zwiastuna wigilii. A gdy ujrza\u0142y\u015bmy, usta nasze  szepta\u0142y mod\u0142y i wch\u0142ania\u0142y p\u0142atki opadaj\u0105cego \u015bniegu- t\u0119 bosk\u0105  wieczerz\u0119.\r\n\r\nKaretki wi\u0119zienne uganiaj\u0105 si\u0119, zapewne zwo\u017c\u0105 nowe ofiary.\r\n\r\n24 grudnia, w samo po\u0142udnie, Lw\u00f3w obieg\u0142a  wiadomo\u015b\u0107, \u017ce Sowieci zlikwidowali pieni\u0105dz polski. \u0179aden bank nie  wymienia z\u0142otych polskich, a my posiadamy tylko banknoty polskie. Spad\u0142  na nas nowy cios.\r\n\r\nWieczorem posz\u0142y\u015bmy do  mojej te\u015bciowej. Urz\u0105dzi\u0142a dla nas wieczerz\u0119 wigilijn\u0105, zwyk\u0142\u0105,  codzienn\u0105 kolacj\u0119. Nie by\u0142o \u0142amania op\u0142atkiem, ani \u017cycze\u0144.\r\n\r\nPod  koniec wieczerzy te\u015bciowa wydoby\u0142a kartk\u0119 od Mietka, pisze: \u201epostaram  si\u0119 nigdy nie zapomnie\u0107, \u017ce w tych tragicznych dniach, znalaz\u0142a mama w  swym sercu miejsce dla mojej Ewuni\u201d.\r\n\r\nW okresie \u015bwi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia  sprzeda\u0142am akumulator, a mama wymieni\u0142a garderob\u0119 na \u017cywno\u015b\u0107, by  skompletowa\u0107 posy\u0142k\u0119 dla ojca.\r\n\r\nPo Bo\u017cym  Narodzeniu te\u015bciowa zaproponowa\u0142a mi, abym zamieszka\u0142a u niej.  Odm\u00f3wi\u0142am. Nie mog\u0119 pozostawi\u0107 biednej, stroskanej i sko\u0142atanej mamy.\r\n\r\nChodz\u0119 po ogonkach, by zaopatrzy\u0107 dom w chleb i zdoby\u0107 nieco prowiant\u00f3w dla ojca.\r\n\r\n2  stycznia 1940, o godzinie 3-ciej nad ranem, sta\u0142y\u015bmy pod murami  wi\u0119zienia Brygidki. Przed bram\u0105, wiod\u0105c\u0105 do kancelarii wi\u0119ziennej,  zasta\u0142y\u015bmy d\u0142ugi ogonek skulonych postaci. Ogonek utworzono jeszcze  wczoraj przed godzin\u0105 10-t\u0105.\r\n\r\nNiebo pokryte  roziskrzonymi gwiazdami, mr\u00f3z dochodzi do minus 28 stopni. Roz\u0142o\u017cy\u0142am  ojca sk\u0142adane krzes\u0142o my\u015bliwskie, siedzimy na przemian i pilnujemy  zaj\u0119tego miejsca.\r\n\r\nGodziny p\u0142yn\u0105 leniwie. Nikt nie rozmawia, jedynie bia\u0142e opary oddech\u00f3w, g\u0119stymi smugami, uchodz\u0105 ku murom wi\u0119ziennym.\r\n\r\nO 8-mej rano wpuszczono nas do poczekalni. Pod w\u0142ywem ciep\u0142a, powoli przychodzimy do siebie.\r\n\r\nCzekamy na podoficera N.K.W.D., by zabra\u0142 od nas karteczki, na kt\u00f3rych wypisa\u0142y\u015bmy personalia wi\u0119\u017ania oraz swe nazwisko i adres.\r\n\r\nO godzinie 10-tej odebra\u0142 od nas \u00f3w podoficer karteczki i odszed\u0142.\r\n\r\nMija godzina za godzin\u0105, czekamy na postanowienie, dla kogo przyjm\u0105 posy\u0142ki.\r\n\r\nSzarza\u0142o, dochodzi\u0142a godzina 4-ta po po\u0142udniu. Wszed\u0142 podoficer peredaczny i odczyta\u0142 kilka nazwisk wi\u0119\u017ani\u00f3w.\r\n\r\nNa  ponad 200 petentek pad\u0142o zaledwie 20-\u015bcia nazwisk: genera\u0142a Andersa,  genera\u0142a Ba\u0142abana, Komendanta Policji, mego ojca i innych.\r\n\r\nW  poczekalni powsta\u0142 p\u0142acz. Jedne p\u0142aka\u0142y z rado\u015bci, zdrugie z \u017calu. Po  odczytaniu przyjmowano posy\u0142ki, wraz ze spisem, co posy\u0142ka zawiera.  Dopiero o godzinie 8-mej wieczorem dope\u0142ni\u0142y\u015bmy formalno\u015bci.\r\n\r\n-Jutro o godzinie 5-tej po po\u0142udniu przyjd\u017acie po pokwitowanie- powiedzai\u0142 podoficer.\r\n\r\nNazajutrz  posz\u0142y\u015bmy po pokwitowanie. Po godzinie wyczekiwania enkawudysta  odczyta\u0142 nazwiska i z daleka pokazywa\u0142 pokwitowanie. Niekt\u00f3rym cz\u0119\u015b\u0107  posy\u0142ki zwr\u00f3cono, jako niedozwolonej.\r\n\r\n-Wojakowski Franciszek Adamowicz- pad\u0142o.\r\n\r\nMama podesz\u0142a, enkawudysta pokazuje pokwitowanie.\r\n\r\n-Prosz\u0119 poda\u0107 mi do r\u0105k, bo \u017ale widz\u0119- powiedzia\u0142a mama.\r\n\r\nEnkawudysta poda\u0142 mamie karteczk\u0119 do r\u0105k. Figurowa\u0142 autentyczny podpis ojca z dopiskiem \u201ezdr\u00f3w\u201d.\r\n\r\nW pierwszych dniach stycznia przyby\u0142 do  Lwowa dr Franciszek Zimmermann. Przywi\u00f3z\u0142 mi mi\u0119so, owoce i jarzyny.  Nadal pracuje i roentgenuje, z t\u0105 r\u00f3\u017cnic\u0105, \u017ce dodali mu do pomocy  lekarza \u017byda.\r\n\r\nDr Zimmermann poinformowa\u0142  mnie o zaistnia\u0142ych zmianach w Przemy\u015blanach. Ochronk\u0119 Towarzystwa  Ochrony M\u0142odzie\u017cy, prowadzon\u0105 przez zakonnice, przej\u0119\u0142a \u017byd\u00f3wka Lacher i  zgodnie z programem prowadzi robot\u0119 ateistyczn\u0105. Ukrai\u0144cy i \u017bydzi  podnie\u015bli g\u0142owy, a ocaleli Polacy nie opuszczaj\u0105 dom\u00f3w.\r\n\r\nW po\u0142owie stycznia nadesz\u0142a od Mietka kartka, pisana 2 stycznia 1940. Pisze:\r\n\r\n\u201eDzisiaj mija 8 lat od naszego \u015blubu. Tych osiem lat, to najszcz\u0119\u015bliwszy okres mego dotychczasowego \u017cycia\u201d.\r\n\r\nKart\u0119 przytuli\u0142am do serca i rozpami\u0119tywa\u0142am ostatnie chwile przed nasz\u0105 roz\u0142\u0105k\u0105.\r\n\r\nPo Lwowie kr\u0105\u017cy wie\u015b\u0107, kto do miesi\u0105ca marca nie uzyska pracy i paszportu, zostanie wywieziony do obozu przymusowej pracy.\r\n\r\nMieszkanie podzieli\u0142y\u015bmy na dwie cz\u0119\u015bci, by unikn\u0105\u0107 rekwizycji.\r\n\r\n2 lutego po raz drugi poda\u0142y\u015bmy ojcu posy\u0142k\u0119. Tym razem odrzucili \u017cywno\u015b\u0107. Peredaczny podoficer powiedzia\u0142:\r\n\r\n-W wi\u0119zieniu jedzenia maj\u0105 do\u015b\u0107.\r\n\r\n<strong><em>Ze Lwowa do Kazachstanu &#8211; kartki z pami\u0119tnika kuzynki Ewy<\/em><\/strong>\r\n<blockquote><strong>POPRZEDNIE CZ\u0118\u015aCI <\/strong><strong><em>Ze Lwowa do Kazachstanu &#8211; kartki z pami\u0119tnika kuzynki Ewy<\/em>:<\/strong>\r\n<ul>\r\n\t<li><a rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=33141\">&#8222;Za to, \u017ce s\u0105 Polakami\u201d <\/a><\/li>\r\n\t<li> <a title=\" \"Wiadomo\u015b\u0107 od Mietka\u201d\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32773\">&#8222;Wiadomo\u015b\u0107 od Mietka\u201d<\/a><\/li>\r\n\t<li> <a title=\" \"Nie pani, tylko towarzyszka\u201d\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32666\">&#8222;Nie pani, tylko towarzyszka\u201d<\/a><\/li>\r\n\t<li> <a title=\" Co to za armia? - &lt;em&gt;z pami\u0119tnika Ewy&lt;\/em&gt;\" rel=\"bookmark\" href=\"..\/..\/?p=32308\">Co to za armia? &#8211; <em>z pami\u0119tnika Ewy<\/em><\/a><\/li>\r\n<\/ul>\r\n<\/blockquote>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Nazajutrz rano, o godzinie 7-mej, posz\u0142am pod wi\u0119zienie Brygidki. Zasta\u0142am d\u0142ugi ogonek niewiast. Trzyma\u0142y jakie\u015b zawini\u0105tka, a by\u0142y to posy\u0142ki dla najbli\u017cszych. O godzinie 9-tej wpuszczono mnie do poczekalni. Wyszed\u0142 podoficer N.K.W.D. i odebra\u0142 karteczki od tych, kt\u00f3rzy pragn\u0119li poda\u0107 posy\u0142ki. Przyst\u0105pi\u0142am do niego, zapyta\u0142am: -Kiedy mo\u017cna poda\u0107 posy\u0142k\u0119 na liter\u0119 W? Popatrza\u0142 do notesu, [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[66],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/33326"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=33326"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/33326\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=33326"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=33326"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=33326"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}