{"id":33141,"date":"2011-02-22T23:07:31","date_gmt":"2011-02-23T04:07:31","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=33141"},"modified":"2011-02-22T23:07:31","modified_gmt":"2011-02-23T04:07:31","slug":"za-to-ze-sa-polakami","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=33141","title":{"rendered":"&#8222;Za to, \u017ce s\u0105 Polakami&#8221;"},"content":{"rendered":"<p>Zasz\u0142y\u015bmy na ulic\u0119 Leona Sapiehy, do budynku, w  kt\u00f3rym dawniej urz\u0119dowa\u0142a komenda Policji Pa\u0144stwowej. Tam w korytarzu  zasta\u0142y\u015bmy mn\u00f3stwo \u017con aresztowanych oficer\u00f3w. Maj\u0105 zaczerwienione oczy  od p\u0142aczu. Przysz\u0142y interweniowa\u0107 w sprawie swych m\u0119\u017c\u00f3w.Po d\u0142ugim wyczekiwaniu, wyszed\u0142 pulchny oficer N.K.W.D. Z u\u015bmiechem na ustach,\u00a0 zapyta\u0142,  czego sobie \u017cyczymy? Pocz\u0119\u0142y m\u00f3wi\u0107 wszystkie razem, wys\u0142ucha\u0142 te  najbli\u017cej jego stoj\u0105ce. Oficer posta\u0142 chwileczk\u0119, powtarza\u0142 pod nosem  \u201eniczewo\u201d i poszed\u0142.Po chwili nadeszli \u017co\u0142nierze z karabinami i pocz\u0119li kolbami karabin\u00f3w wypycha\u0107 z poczekalni bezbronne, zrozpaczone niewiasty.Uchwyci\u0142am  mam\u0119 za rek\u0119 i stan\u0119\u0142y\u015bmy za olbrzymim piecem kaflowym. \u0179o\u0142nierze nie  zauwa\u017cyli nas. Po kilku minutach z kancelarii wyszed\u0142 \u00f3w oficer  N.K.W.D., podesz\u0142y\u015bmy do niego i zapyta\u0142y\u015bmy o ojca. Oficer wys\u0142ucha\u0142  nas, powiedzia\u0142:-B\u0119dzie w Brygidkach, albo na Zamarstynowie.Ciemno by\u0142o, gdy powr\u00f3ci\u0142y\u015bmy do domu, g\u0142odne, zmarzni\u0119te. Poza fili\u017cank\u0105 kawy, niczego nie mia\u0142y\u015bmy w ustach.Wieczorem odwiedzi\u0142a nas moja te\u015bciowa. P\u0142aka\u0142y\u015bmy nad tym okrutnym losem, jaki dotkn\u0105\u0142 mego szlachetnego ojca.W  pokoju ojca niczego nie tkn\u0119\u0142y\u015bmy, zostawi\u0142y\u015bmy wszystko tak, jak on  pozostawi\u0142. Nawet \u0142\u00f3\u017cka nie ruszy\u0142y\u015bmy. Gdy przechodzi\u0142y\u015bmy przez pok\u00f3j  ojca, p\u0142aka\u0142y\u015bmy.<\/p>\r\n\r\n<p>11 grudnia posz\u0142am do Krysakowskiej, kt\u00f3rej  ma\u0142oletniego syna osadzono w wi\u0119zieniu na Zamarstynowie, by pozna\u0107  sowieck\u0105 procedur\u0119, w jaki spos\u00f3b wszcz\u0105\u0107 poszukiwania za ojcem, aby  poda\u0107 ciep\u0142\u0105 odzie\u017c i \u017cywno\u015b\u0107 oraz wszcz\u0105\u0107 kroki celem wydobycia ojca z  wi\u0119zienia.Krysakowska doradzi\u0142a, aby p\u00f3j\u015b\u0107  na Zamarstyn\u00f3w. Ostrzeg\u0142a, i\u017c s\u0105 tam d\u0142ugie kolejki i \u017ce trzeba b\u0119dzie  tam p\u00f3j\u015b\u0107 wielokrotnie, by wysta\u0107 kolejk\u0119 i zdoby\u0107 informacj\u0119.<br \/>\r\n 12 grudnia, przed 3-ci\u0105 w nocy, stan\u0119\u0142y\u015bmy  przed bram\u0105 wi\u0119zienia zamarstynowskiego. Wi\u0119zienie rz\u0119si\u015bcie o\u015bwietlone.  U \u017celaznej bramy sta\u0142 na warcie \u017co\u0142nierz N.K.W.D. z karabinem naje\u017conym  bagnetem. \u015anieg sypa\u0142 obficie, mr\u00f3z skrzypia\u0142 pod stopami, a zadymka  d\u0119\u0142a w oczy.Pod bram\u0119 wi\u0119zienn\u0105 zajecha\u0142  samoch\u00f3d ci\u0119\u017carowy, da\u0142 trzy kr\u00f3tkie sygna\u0142y. Wartownik podszed\u0142 do  szofera, zajrza\u0142 do \u015brodka, zamieni\u0142 z nim kilka s\u0142\u00f3w, po czym otworzy\u0142  bram\u0119.Ci\u0119\u017car\u00f3wka wolno wje\u017cd\u017ca przed bram\u0119. Skorzysta\u0142am z okazji, id\u0105c za ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0105, zasz\u0142am na dziedziniec wewn\u0119trzny.<\/p>\r\n\r\n<p>Wesz\u0142am do budynku, po\u0142o\u017conego z prawej  strony, przesz\u0142am d\u0142ugi korytarz, poszukuj\u0105c kancelarii. Na korytarzu  s\u0142ycha\u0107 stuk sk\u0142\u00f3conych maszyn do pisania i posuwanych wa\u0142k\u00f3w. Praca  wre, jak w ulu, noc jest zaprzeczeniem odpoczynku. Przez korytarz  przechodz\u0105 umundurowani enkawudy\u015bci z aktami. Nie zwracaj\u0105 na mnie  najmniejszej uwagi.Zapyta\u0142am po polsku:-Czy tu osadzono mego ojca?Enkawudysta  gwa\u0142townie wsta\u0142 i zapyta\u0142, jak tu wesz\u0142am? Wybieg\u0142do wartownika i co\u015b  rozmawiali, a nast\u0119pnie wyrzucili mnie poza bram\u0119.Oko\u0142o  godziny 6-tej, w pierwszym budynku, pocz\u0119\u0142y gasn\u0105\u0107 \u015bwiat\u0142a. \u201eRabotnicy\u201d  N.K.W.D. zako\u0144czyli nocn\u0105 prac\u0119. Wi\u0119kszo\u015bc enkawudyst\u00f3w by\u0142a w cywilu, w  d\u0142ugich butach, czarnych p\u0142aszczach i czarnych czapkach z d\u0142ugimi,  szerokimi daszkami podniesionymi w g\u00f3r\u0119. Tu\u017c za nimi wysz\u0142y urz\u0119dniczki,  ubrane w n\u0119dzne p\u0142aszcze i czerwone berety.Godzina  8-ma rano. Jeste\u015bmy zzi\u0119bni\u0119te. Do kancelarii wi\u0119ziennej wpuszczono  20-\u015bcia petentek, cho\u0107 czeka\u0142o ponad 200-\u015bcie. Odesz\u0142y\u015bmy, by jutro od  nowa pr\u00f3bowa\u0107 szcz\u0119\u015bcia.Nazajutrz pod wi\u0119zienie posz\u0142y\u015bmy wieczorem, by\u0142y\u015bmy w\u015br\u00f3d pierwszej 20-stki petentek.W kancelarii wypisa\u0142am nazwisko i dane poszukiwanej osoby i poda\u0142am dy\u017curnemu.Twarze  petentek nosz\u0105 \u015blady p\u0142aczu. Stoj\u0105 zadumane i nic nie m\u00f3wi\u0105. W  poczekalni nie ma nawet \u0142awki, by przem\u0119czone nogi mog\u0142y odpocz\u0105\u0107.Oko\u0142o godziny 12-stej w po\u0142udnie dy\u017curny odczyta\u0142 nazwiska tych petentek, kt\u00f3rych m\u0119\u017cowie siedz\u0105 na Zamarstynowie. Nazwisko ojca nie pad\u0142o. Wysz\u0142y\u015bmy bez s\u0142owa. B\u0119d\u0105c na ulicy, mama zapyta\u0142a:-C\u00f3\u017c teraz robi\u0107?-Jutro idziemy pod Brygidki i tam zapytamy o ojca.Idziemy zmartwione, wszystko wiruje mi przed oczyma, nawet nie odczuwam mrozu.W domu zjad\u0142y\u015bmy po kawa\u0142ku chleba i wypi\u0142y\u015bmy kaw\u0119.<br \/>\r\n Oko\u0142o po\u0142udnia otrzyma\u0142am list od Mietka,  by\u0142 pe\u0142en serdeczno\u015bci i czu\u0142o\u015bci. Pisze, \u017ce jest o mnie zupe\u0142nie  spokojny, bowiem znalaz\u0142am dach i opiek\u0119 pod opieku\u0144czymi skrzyd\u0142ami  dobrego i zacnego ojca. Bo\u017ce, jakie okrutne zasz\u0142y zmiany, ojciec popad\u0142  w szpony N.K.W.D.Usiad\u0142am i zaraz odpisa\u0142am Mietkowi, informuj\u0105c go ogl\u0119dnie o tym, co spotka\u0142o ojca.<\/p>\r\n\r\n<p>O godzinie 2-giej w nocy wysz\u0142y\u015bmy z domu, by zaj\u0105\u0107 miejsce w ogonku przed wi\u0119zieniem Brygidki.Mr\u00f3z  skrzypi pod stopami, ulice opustosza\u0142e, jedynie przed gmachami  rz\u0105dowymi chodz\u0105 wartownicy w walonkach i kr\u00f3tkich ko\u017cuchach. Wi\u0119zienie  Brygidki tonie w \u015bwietle. Pod murami okolenia wi\u0119ziennego chodz\u0105 stra\u017ce,  pal\u0105 papierosy z machorki skr\u0119cone w gazecie.Podchodz\u0119  ku wartownikowi, by zapyta\u0107, gdzie kancelaria wi\u0119zienna? Stra\u017cnik  sierowa\u0142 w moj\u0105 stron\u0119 karabin, krzykn\u0105\u0142: \u201est\u00f3j\u201d! Stan\u0119\u0142am, m\u00f3wi\u0119, ale  on nakaza\u0142 mi przej\u015b\u0107 na drug\u0105 stron\u0119 ulicy.Obchodzimy  mury wi\u0119zienne. Wi\u0119zienie o\u015bwietlone, s\u0142ycha\u0107 stuk maszyn do pisania i  g\u0142o\u015bne rozmowy. Od ulicy Kazimierzowskiej co chwila otwieraj\u0105 bram\u0119 i  wyje\u017cd\u017ca dziwny w\u00f3z bez okien, jedynie z ty\u0142u istniej\u0105 dwa pod\u0142u\u017cne,  okratowane otwory, zza kt\u00f3rych wida\u0107 twarze \u017co\u0142nierzy N.K.W.D. Oko\u0142o  godziny 4-tej nad ranem, wyjecha\u0142o z wi\u0119zienia kilka ci\u0119\u017car\u00f3wek okrytych  brezentem.Stan\u0119\u0142am z mam\u0105 naprzeciw bramy i  czekam, a\u017c b\u0119d\u0105 wje\u017cd\u017ca\u0107 jakie\u015b samochody ci\u0119\u017carowe. Posz\u0142y\u015bmy pod  kancelari\u0119 wi\u0119zienn\u0105. Pr\u00f3bowa\u0142am r\u00f3\u017cnych sposob\u00f3w, by wej\u015b\u0107 do  kancelarii, ale daremnie. I tak sta\u0142y\u015bmy pod wi\u0119zieniem ca\u0142y dzie\u0144, do  p\u00f3\u017anego wieczoru i nic nie wsk\u00f3ra\u0142y.<br \/>\r\n U s\u0105siad\u00f3w, pa\u0144stwa \u0141ody\u0144skich, zasta\u0142y\u015bmy  pakunek. Przynios\u0142a go moja te\u015bciowa. By\u0142o troch\u0119 mas\u0142a, kawa\u0142ek mi\u0119sa  ko\u0144skiego i kilogram chleba. Nazajutrz znowu przysz\u0142a te\u015bciowa, wr\u0119czy\u0142a  mi 200 rubli i prowianty, a brat przyrodni Mietka zaopatrywa\u0142 nas w  w\u0119giel.<\/p>\r\n\r\n<p>Nast\u0119pnego dnia obesz\u0142y\u015bmy znajomych, zasi\u0119gaj\u0105c rady, w jaki by spos\u00f3b zdoby\u0107 wie\u015bci o ojcu.Pod  wiecz\u00f3r, u wylotu ulicy Piekarskiej, w pobli\u017cu dawnego hotelu  Krakowskiego, spotka\u0142am Maryl\u0119 Krysakowsk\u0105. Wraca\u0142a od naczelnego  prokuratora. Interweniowa\u0142a w sprawie nieletniego syna, osadzonego w  wi\u0119zieniu. Doradzi\u0142a, abym posz\u0142a do prokuratora i u niego zasi\u0119gn\u0119\u0142a  wiadomo\u015bci o losie ojca.<\/p>\r\n\r\n<p>15 grudnia, przed godzin\u0105 8-m\u0105 rano,  posz\u0142am do naczelnego prokuratora. W korytarzu na parterze, zasta\u0142am  mn\u00f3stwo niewiast, oczekuj\u0105cych na przyj\u0119cie u prokuratora.Prokurator  urz\u0119dowa\u0142 na I pi\u0119trze. Drog\u0119 do prokuratora zagradza\u0142 wartownik z  karabinem i w czapie z \u201ecyckiem\u201d. \u0179o\u0142nierz wpu\u015bci\u0142 wyznaczon\u0105 ilo\u015b\u0107  petentek, a pozosta\u0142ym radzi\u0142 przyj\u015b\u0107 jutro.Stan\u0119\u0142am  obok por\u0119czy wiod\u0105cej na pi\u0119tro. Na \u015brodku schod\u00f3w sta\u0142 wartownik  zagradzaj\u0105c drog\u0119. W pewnym momencie wartownik odwr\u00f3ci\u0142 g\u0142ow\u0119 ku  schodz\u0105cemu oficerowi z pi\u0119tra, wi\u0119c skorzysta\u0142am z okazji, wbieg\u0142am na  schody i nie zwracaj\u0105c uwagi na wo\u0142anie \u201est\u00f3j\u201d, zd\u0105\u017cy\u0142am wbiec na  korytarz.My\u015bli biegn\u0105,jak iskierki fal elektrycznych. Co tu robi\u0107? Bezwiednie wesz\u0142am do ust\u0119pu i tam przesiedzia\u0142am p\u00f3\u0142 godziny.Z  ust\u0119pu wysz\u0142am na d\u0142ugi korytarz. Pod jednymi drzwiami zauwa\u017cy\u0142am  grupk\u0119 niewiast. By\u0142y to Polki, czeka\u0142y na pos\u0142uchanie u prokuratora.  Czekaj\u0105 tu od godziny, ale nikt dot\u0105d nie wyszed\u0142. Po up\u0142ywie dalszej  godziny wysz\u0142a jasna blondynka, sekretarka. Obwie\u015bci\u0142a, \u017ce prokurator  dzisiaj nikogo nie przyjmie, ale na jutro ma kilka numerk\u00f3w i ci, kt\u00f3rzy  otrzymaj\u0105 numerki, zostan\u0105 jutro przyj\u0119ci przez prokuratora.Sekretarka unios\u0142a jeden numerek w g\u00f3r\u0119 z zamiarem pokazania. Bez namys\u0142u wyrwa\u0142am jej z r\u0119ki numerek i uciek\u0142am.Widzia\u0142am  przera\u017cenie sekretarki i petentek, ale c\u00f3\u017c mnie to obchodzi? Zbieg\u0142am  ze schod\u00f3w, min\u0119\u0142am wartownika i pospiesznie pod\u0105\u017cy\u0142am do domu, by  natchn\u0105\u0107 mam\u0119 iskierk\u0105 nadziei.<\/p>\r\n\r\n<p>15 grudnia wsta\u0142y\u015bmy przed godzin\u0105 6-ta rano. Mama odgrza\u0142a wczorajsz\u0105 zup\u0119, zjad\u0142y\u015bmy, bo kto wie, kiedy powr\u00f3cimy do domu?Przed godzin\u0105 8-m\u0105 by\u0142y\u015bmy w Hotelu Krakowskim, zmienionym na s\u0105d. Korytarz  zat\u0142oczony niewiastami. Podesz\u0142am z mam\u0105 do wartownika. Mama okaza\u0142a  numerek, kt\u00f3ry wczoraj zdoby\u0142am. Wartownik wpu\u015bci\u0142 mam\u0119, mnie za\u015b  odtr\u0105ci\u0142. Wyja\u015bnienia nie pomog\u0142y. Pozosta\u0142am na parterze, a mama posz\u0142a  na I pi\u0119tro, do naczelnego prokuratora.Na  parterze, w\u015br\u00f3d czekaj\u0105cych Polek, kr\u0105\u017c\u0105 wie\u015bci, \u017ce o godzinie 10-tej,  s\u0105dzi\u0107 b\u0119d\u0105 nieletnich ch\u0142opc\u00f3w za kontrrewolucj\u0119. Zrozpaczone matki  czekaj\u0105 w korytarzu, by ujrze\u0107 swych syn\u00f3w.Oko\u0142o  godziny 10-tej, pod eskort\u0105, zajecha\u0142y przed s\u0105d dwa samochody  wi\u0119zienne z ch\u0142opcami. Z drogi usuni\u0119to ludzi i rozstawiono wartownik\u00f3w.  Pojedynczo wypuszczali z kibitek ma\u0142oletnich ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rych zaraz  otaczali \u017co\u0142nierze N.K.W.D. i pod stra\u017c\u0105 poprowadzono ich na sal\u0119  rozpraw.Przest\u0119pcami byli ch\u0142opcy w wieku  od 12 do 18 lat. Twarze ich ziemiste, blade, oczy zapadni\u0119te, ponure.  G\u0142owy kr\u00f3tko ostrzy\u017cone, ubrania wymi\u0119te, a buciki zlatywa\u0142y z n\u00f3g, bo  by\u0142y bez sznurowade\u0142.Matki, na widok syn\u00f3w,  wybucha\u0142y g\u0142o\u015bnym p\u0142aczem, z reszt\u0105 wszyscy p\u0142akali. Ch\u0142opcy szli  odwa\u017cnie, u\u015bmiechni\u0119ci, a ten w mundurku harcerskim wysoko uni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119,  zawo\u0142a\u0142:-Mamo! Niech \u017cyje Polska!Drzwi sali rozpraw zamkni\u0119to i og\u0142oszono rozpraw\u0119 tajn\u0105.<\/p>\r\n\r\n<p>Oko\u0142o godziny 1-szej wr\u00f3ci\u0142a mama od  prokuratora. Idziemy do domu. Mr\u00f3z nieco zel\u017ca\u0142, ale pr\u00f3szy lepki \u015bnieg.  Po drodze mama powt\u00f3rzy\u0142a mi wizyt\u0119 u prokuratora:-Prokurator  o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce w tej chwili nie mo\u017ce nic powiedzie\u0107, poniewa\u017c sprawa  jest w r\u0119kach organ\u00f3w \u015bledczych. Dopiero po wyroku b\u0119d\u0119 mog\u0142a zobaczy\u0107  ojca. Wspomnia\u0142, \u017ce ojciec przebywa w Brygidkach. Doradza\u0142, aby poda\u0107  ojcu posy\u0142ki, ale trzeba stwierdzi\u0107, kiedy przyjmuj\u0105 dla wi\u0119\u017ani\u00f3w na  liter\u0119 W.-C\u00f3\u017c ojciec takiego zrobi\u0142, aby nad nim roztaczano \u015bledztwo?-Widzisz,  moje dziecko kochane. Oni osadzili w wi\u0119zieniu lekarzy i nawet  podoficer\u00f3w, chyba za to, \u017ce s\u0105 Polakami- powiedzia\u0142a mama.<\/p>\r\n\r\n<p><strong><em>Ze Lwowa do Kazachstanu &#8211; kartki z pami\u0119tnika kuzynki Ewy<\/em><\/strong><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Zasz\u0142y\u015bmy na ulic\u0119 Leona Sapiehy, do budynku, w kt\u00f3rym dawniej urz\u0119dowa\u0142a komenda Policji Pa\u0144stwowej. Tam w korytarzu zasta\u0142y\u015bmy mn\u00f3stwo \u017con aresztowanych oficer\u00f3w. Maj\u0105 zaczerwienione oczy od p\u0142aczu. Przysz\u0142y interweniowa\u0107 w sprawie swych m\u0119\u017c\u00f3w.Po d\u0142ugim wyczekiwaniu, wyszed\u0142 pulchny oficer N.K.W.D. Z u\u015bmiechem na ustach,\u00a0 zapyta\u0142, czego sobie \u017cyczymy? Pocz\u0119\u0142y m\u00f3wi\u0107 wszystkie razem, wys\u0142ucha\u0142 te najbli\u017cej jego [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[66,50,59],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/33141"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=33141"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/33141\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=33141"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=33141"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=33141"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}