{"id":28174,"date":"2010-11-05T22:24:56","date_gmt":"2010-11-06T03:24:56","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=28174"},"modified":"2010-12-15T12:14:12","modified_gmt":"2010-12-15T17:14:12","slug":"tradycja-i-jej-wrogowie-jacek-bartyzel","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=28174","title":{"rendered":"Tradycja i jej wrogowie &#8211; <em>Jacek Bartyzel<\/em>"},"content":{"rendered":"<p>Nasze pierwotne skojarzenie ze s\u0142owem \u201etradycja\u201d z pewno\u015bci\u0105 odnosi  si\u0119 do elementarnego w naturze ludzkiej odruchu przywi\u0105zania i  pragnienia utrwalenia (konserwacji) jakiej\u015b rzeczy nam dobrze znanej i  pozytywnie sprawdzonej. Wyrazi\u0142 t\u0119 postaw\u0119 wybornie jeden z pierwszych  my\u015blicieli, kt\u00f3rzy jeszcze przed wywracaj\u0105c\u0105 wszystko Rewolucj\u0105  dostrzegli niebezpiecze\u0144stwo pok\u0142adania zaufania w czym\u015b dok\u0142adnie  przeciwnym, tj. w wymy\u015blaj\u0105cym abstrakcyjne idee \u201elepszego \u015bwiata\u201d  rozumie \u201eo\u015bwieconym\u201d &#8211; jurysta z Osnabr\u00fcck (ksi\u0105\u017c\u0119co-biskupiego  pa\u0144stewka w starej Rzeszy), Justus M\u00f6ser (1720-1794). W cz\u0119sto cytowanej  my\u015bli powiedzia\u0142 on: \u201eKiedy natrafiam na jaki\u015b stary zwyczaj albo  obyczaj, kt\u00f3ry nie pasuje do wsp\u00f3\u0142czesnego sposobu my\u015blenia, wci\u0105\u017c  zastanawiam si\u0119 nad tym, \u017ce \u00abnasi dziadkowie nie byli wszak g\u0142upcami\u00bb,  dop\u00f3ki nie znajd\u0119 jakiego\u015b rozs\u0105dnego wyja\u015bnienia\u201d.<\/p>\r\n\r\n<h4>Tradycja jako skarbiec przesz\u0142o\u015bci<\/h4>\r\n\r\n<p>Tak\u017ce s\u0142ownikowe definicje tradycji przyjmuj\u0105 jako jej podstawowe  znaczenie jak\u0105\u015b wyselekcjonowan\u0105 i pozytywnie waloryzowan\u0105 cz\u0119\u015b\u0107  dziedzictwa historycznego, jak zw\u0142aszcza tradycji narodowej, lokalnej,  rodzinnej etc. Nale\u017cy zauwa\u017cy\u0107, \u017ce tradycja jest zawsze zbiorowa,  nieosobista i ponadjednostkowa. Nikt z nas &#8211; bez nara\u017cenia si\u0119 na  \u015bmieszno\u015b\u0107 lub przynajmniej niezrozumienie &#8211; nie m\u00f3g\u0142by powiedzie\u0107, \u017ce  ma swoj\u0105 w\u0142asn\u0105 (osobist\u0105) tradycj\u0119. Jak pisze wsp\u00f3\u0142czesny konserwatysta  brytyjski Roger Scruton (ur. 1944), \u201epojedynczy cz\u0142owiek mo\u017ce mie\u0107  nawyki, lecz nie tradycj\u0119\u201d. Mo\u017cna natomiast powiedzie\u0107 &#8211; jak to uczyni\u0142  hiszpa\u0144ski tradycjonalista Juan V\u00e1zquez de Mella (1861-1928) &#8211; \u017ce  indywidualny cz\u0142owiek jest \u201etradycj\u0105 zakamuflowan\u0105\u201d, w tym znaczeniu, \u017ce  bycie tradycjonalist\u0105 jest czym\u015b spontanicznym i naturalnym.<\/p>\r\n\r\n<p>Zdaniem francuskiego pisarza Paula Bourgeta (1852-1935),  tradycjonalizm uczy nas, \u017ce \u017cadne spo\u0142ecze\u0144stwo nie mo\u017ce przetrwa\u0107,  je\u015bli zrujnowane zostan\u0105 dwie instytucje odr\u00f3\u017cniaj\u0105ce cz\u0142owieka od  \u015bwiata zwierz\u0119cego, czyli rodzina i nar\u00f3d. Nar\u00f3d za\u015b to oczywi\u015bcie nie  jedno, tu i teraz \u017cyj\u0105ce pokolenie, ale wsp\u00f3lnota wielu generacji:  umar\u0142ych, \u017cyj\u0105cych i tych, kt\u00f3rzy dopiero maj\u0105 si\u0119 narodzi\u0107, a wszystkie  te pokolenia wzi\u0119te z osobna to tylko \u201eetapy tej samej drogi\u201d, bo  \u201eka\u017cda generacja jest tylko pi\u0119trem dobudowywanym do wznoszonego przez  stulecia gmachu spo\u0142ecze\u0144stwa\u201d. Ka\u017cdy dojrzewaj\u0105cy normalnie &#8211; czyli  poznaj\u0105cy histori\u0119 swojego narodu &#8211; m\u0142ody cz\u0142owiek odkrywa, \u017ce nasza  \u201edusza zbiorowa\u201d, to znaczy \u201edzie\u0142o rodzinnej ziemi i zmar\u0142ych\u201d, jest  \u201em\u0105drzejsza od rozumu indywidualnego\u201d. Ta dusza zbiorowa daje jednostce  si\u0142\u0119 potrzebn\u0105 do wype\u0142nienia czynu prawdziwie wolnego i moralnego. Jej  najwy\u017cszym organem jest nar\u00f3d; po\u015brednim &#8211; prowincja; najmniejszym, ale  zarazem najintymniejszym &#8211; rodzina. Ka\u017cda za\u015b zdrowa rodzina to  mikro-nar\u00f3d z\u0142o\u017cony z ja\u017ani czuj\u0105cych swoj\u0105 dusz\u0119 zbiorow\u0105 i \u015bwiadomych  swojej \u017cywotno\u015bci.<\/p>\r\n\r\n<p>Nie wolno wszelako zapomina\u0107 o konieczno\u015bci selekcji tego, co dobre i  z\u0142e w przesz\u0142o\u015bci, a tak\u017ce o obowi\u0105zku tw\u00f3rczej kontynuacji: tradycj\u0105  nie jest wszystko \u201ejak leci\u201d w dziedzictwie jakiejkolwiek zbiorowo\u015bci.  Prawdziwy tradycjonalista nie gromadzi bez\u0142adnej rupieciarni, nie jest  te\u017c &#8211; jak pisa\u0142 wspomniany ju\u017c V\u00e1zquez de Mella &#8211; \u201etym, kt\u00f3ry tylko  zachowuje, ani tym, kt\u00f3ry gardz\u0105c zachowywaniem, tylko zmienia;  tradycjonalista tworzy i przed\u0142u\u017ca istnienie swoich i cudzych dzie\u0142\u201d.  Pewne tradycje mog\u0105 by\u0107 przecie\u017c ze sob\u0105 sprzeczne, nawet w obr\u0119bie tej  samej instytucji. Je\u015bli na przyk\u0142ad powiadamy, \u017ce chlubimy si\u0119 tradycj\u0105  naszej najstarszej uczelni &#8211; Akademii Krakowskiej (Uniwersytetu  Jagiello\u0144skiego), to nie mo\u017cemy przecie\u017c bez popadni\u0119cia w umys\u0142owe  rozdwojenie kultywowa\u0107 jednocze\u015bnie tradycji chrze\u015bcija\u0144skiego humanizmu  Stanis\u0142awa ze Skarbimierza i Paw\u0142a W\u0142odkowica, oraz tradycji uosabianej  przez \u201eksi\u0119dza niewierz\u0105cego\u201d Hugona Ko\u0142\u0142\u0105taja, kt\u00f3ry \u201ezreformowa\u0142\u201d t\u0119  Alma Mater w taki spos\u00f3b, \u017ce usun\u0105\u0142 z programu nauczania teologi\u0119 i  filozofi\u0119, czyli dyscypliny tworz\u0105ce fundament poprawnej identyfikacji  rzeczywisto\u015bci. Eklektyzm wykluczaj\u0105cych si\u0119 tradycji wytwarza ich  kakofoni\u0119, gro\u017an\u0105 dla zdrowia moralnego i psychicznego spo\u0142ecze\u0144stwa,  czego jednym z przyk\u0142ad\u00f3w jest zainaugurowana w Rosji za prezydentury W.  Putina, a zupe\u0142nie niemo\u017cliwa, synteza trzech tradycji:  carsko-prawos\u0142awnej, okcydentalistyczno-liberalnej i  bolszewicko-sowieckiej. Przypomnijmy, \u017ce komuni\u015bci te\u017c mieli swoj\u0105  \u201epost\u0119pow\u0105 tradycj\u0119\u201d, do kt\u00f3rej dobierali sobie, w zale\u017cno\u015bci od  aktualnych potrzeb, zupe\u0142nie dowolne i najcz\u0119\u015bciej zmistyfikowane fakty  czy postaci z przesz\u0142o\u015bci.<\/p>\r\n\r\n<p>\u00c5\u00b9le si\u0119 r\u00f3wnie\u017c dzieje, gdy przywi\u0105zanie do tradycji sprowadza si\u0119  wy\u0142\u0105cznie do bezrefleksyjnego sentymentu dla tego, co \u201ezadawnione\u201d, albo  upodobania do pewnych nawyk\u00f3w, zwyczaj\u00f3w, sposob\u00f3w post\u0119powania i  oceniania rzeczy lub nawet \u201esmak\u00f3w\u201d. Taki tradycjonalizm bardzo \u0142atwo  jest strywializowa\u0107 i \u201eob\u0142askawi\u0107\u201d, ju\u017c to dla cel\u00f3w komercyjnych &#8211; tym  przecie\u017c wabi\u0105 nas producenci rozmaitych \u201eprzysmak\u00f3w Babuni\u201d (\u201eWhiskasu  dla ludzi\u201d, jak m\u00f3wi m\u00f3j syn), ju\u017c to nawet cynicznych i perfidnych &#8211;  jak \u201esianko pod obrus wigilijny\u201d dla Irokez\u00f3w z rezerwatu \u201ekatolicyzmu  krem\u00f3wkowego\u201d, jako dodatek do \u201eGazety Wyborczej\u201d. Taka \u201etradycja\u201d mo\u017ce  by\u0107 co najwy\u017cej pob\u0142a\u017cliwie tolerowana w ramach \u201estylu \u017cycia\u201d  indywidualnych os\u00f3b, zw\u0142aszcza \u201estarej daty\u201d, oczywi\u015bcie pod  rygorystycznie egzekwowanym warunkiem wyrzeczenia si\u0119 przez nie  jakiegokolwiek wp\u0142ywu na kszta\u0142t \u017cycia publicznego, a nawet &#8211; coraz  cz\u0119\u015bciej &#8211; rodzinnego i prywatnego, oraz zakazu wypowiadania swoich  \u201ewstecznych\u201d (na przyk\u0142ad \u201ehomofobicznych\u201d) przekona\u0144.<\/p>\r\n\r\n<p>Lecz nawet i na wy\u017cszym oraz bardziej wyrafinowanym poziomie  pojmowania tradycji szkodliwe i b\u0142\u0119dne mo\u017ce okaza\u0107 si\u0119 jej zupe\u0142ne  identyfikowanie z histori\u0105 (przesz\u0142o\u015bci\u0105). Historia bywa bowiem tak\u017ce  niszcz\u0105ca, koroduj\u0105ca tradycj\u0119, zw\u0142aszcza je\u017celi zasadniczo zdrowy  \u201ehistoryzm\u201d (czyli znajomo\u015b\u0107 i szacunek dla dorobku poprzednik\u00f3w)  przeistacza si\u0119 w relatywistyczny \u201ehistorycyzm\u201d. Zw\u0142aszcza pr\u0105dy my\u015blowe  i polityczne wywodz\u0105ce si\u0119 z heglizmu &#8211; na czele z marksizmem &#8211;  pos\u0142uguj\u0105 si\u0119 wr\u0119cz \u201eterrorem Historii\u201d jako deterministycznego,  nieub\u0142aganego walca, dialektycznie \u201eprzezwyci\u0119\u017caj\u0105cego\u201d zu\u017cyte formy, a  opornych lokuj\u0105cego na \u201e\u015bmietniku historii\u201d. Zapewne i niejeden  zachowuj\u0105cy cze\u015b\u0107 dla tradycji katolik i patriota m\u00f3g\u0142by przeprowadzi\u0107  rachunek sumienia pytaj\u0105c sam siebie czy nie zachowa\u0142 &#8211; cho\u0107by z  PRL-owskiej szko\u0142y &#8211; nawyku m\u00f3wienia i my\u015blenia, \u017ce \u201eco\u015b\u201d by\u0142o  \u201epost\u0119powe jak na owe czasy\u201d. Jedynym lekarstwem na zgubny historycyzm  jest pami\u0119\u0107 o tym, \u017ce &#8211; jak podkre\u015bla\u0142 francuski legitymista Louis  wicehr. de Bonald (1754-1840) &#8211; od \u201edawno\u015bci\u201d wa\u017cniejsza jest \u017cywa wi\u0119\u017a z  Objawieniem, odnawiana i utrzymywana mimo up\u0142ywu stuleci, przesz\u0142o\u015b\u0107  za\u015b jest \u201e\u015bwi\u0119ta\u201d nie jako przesz\u0142o\u015b\u0107 po prostu, ale dlatego, \u017ce  mieszka\u0142o w niej S\u0142owo Bo\u017ce.<\/p>\r\n\r\n<p>Tradycjonalizm uto\u017csamiony do ko\u0144ca z histori\u0105 jest r\u00f3wnie\u017c bezbronny  wobec zarzutu, \u017ce \u201eprze\u017cytych kszta\u0142t\u00f3w \u017caden cud nie wr\u00f3ci do  istnienia\u201d (Adam Asnyk, <em>Daremne \u017cale<\/em>). Je\u017celi przeto chcemy  ocali\u0107 nasz tradycjonalizm, to musimy poszuka\u0107, odwo\u0142a\u0107 si\u0119 i zakorzeni\u0107  w znaczeniu tradycji wy\u017cszym i pe\u0142niejszym ni\u017c to \u015bcie\u015bnione do  historii, a przede wszystkim nieprzemijaj\u0105ce i niezniszczalne.<\/p>\r\n\r\n<h4>\u015awi\u0119ta Tradycja<\/h4>\r\n\r\n<p>Dzi\u0119ki Bogu, posiadamy idealny wzorzec takiej Tradycji (winni\u015bmy j\u0105  pisa\u0107 w\u0142a\u015bnie majusku\u0142\u0105, w odr\u00f3\u017cnieniu od tradycji w omawianym wy\u017cej  sensie), w postaci depozytu Wiary (<em>depositum fidei<\/em>), danego nam  przez Boskiego Za\u0142o\u017cyciela religii katolickiej i strze\u017conego przez Jego  Ko\u015bci\u00f3\u0142; Tradycji prawdziwej, absolutnej i niezmiennej. O \u201erozwoju  Tradycji\u201d mo\u017cemy m\u00f3wi\u0107 &#8211; jak wyja\u015bni\u0142 to z niezr\u00f3wnan\u0105 subtelno\u015bci\u0105,  wyniesiony w\u0142a\u015bnie na o\u0142tarze b\u0142. John Henry kard. Newman (1801-1890) &#8211;  tylko w tym znaczeniu, \u017ce odkrywamy i lepiej rozumiemy prawdy ju\u017c dane i  objawione, nigdy za\u015b w takim, \u017ceby cokolwiek si\u0119 w niej zmienia\u0142o lub  aby co\u015b do niej dodawano. Prost\u0105 i zarazem dok\u0142adn\u0105 definicj\u0119 Tradycji  katolickiej da\u0142 ju\u017c w staro\u017cytno\u015bci chrze\u015bcija\u0144skiej jeden z Ojc\u00f3w  Ko\u015bcio\u0142a, \u015bw. Wincenty z Lerynu (\u201d\u00a0 450), powiadaj\u0105c, i\u017c jest ni\u0105 to \u201ew  co wsz\u0119dzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli\u201d, czemu za\u015b  przeciwstawiaj\u0105 si\u0119 jedynie nowinkarze &#8211; heretycy, czyli ci, kt\u00f3rzy maj\u0105  \u201ew\u0142asne zdanie\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Skoro jednak depozytariuszem tej Tradycji jest Ko\u015bci\u00f3\u0142, na czele z  wikariuszem Chrystusa &#8211; papie\u017cem, Ko\u015bci\u00f3\u0142, kt\u00f3rego zadaniem jest  przecie\u017c prowadzi\u0107 ludzi do zbawienia wiecznego, a nie urz\u0105dza\u0107 porz\u0105dek  doczesny: spo\u0142eczny, polityczny, ekonomiczny etc., to zachodzi pytanie  czy i jak mo\u017cemy znale\u017a\u0107 odpowiednik tej Tradycji i zastosowanie jej  nieomylnych prawd w tym w\u0142a\u015bnie \u017cyciu?<\/p>\r\n\r\n<p>Najbardziej przekonuj\u0105cej odpowiedzi na to pytanie udziela nam Doktor  Anielski, \u015bw. Tomasz z Akwinu (1225-1274). \u0179ycie wsp\u00f3lnoty politycznej  mo\u017ce by\u0107 urz\u0105dzone w duchu Tradycji, je\u017celi jej przewodnicy s\u0105 &#8211; staraj\u0105  si\u0119 by\u0107 &#8211; \u201ena\u015bladowcami Chrystusa\u201d, rozplanowuj\u0105cymi rzeczy w pa\u0144stwie  tak, jak B\u00f3g uczyni\u0142 to w \u015bwiecie, to znaczy, \u201ejak za\u0142o\u017cenie miasta lub  kr\u00f3lestwa odpowiednio zaczerpni\u0119to z formy za\u0142o\u017cenia \u015bwiata, tak i  poj\u0119cie rz\u0105d\u00f3w (<em>gubernationis ratio<\/em>) powinno pochodzi\u0107 od rz\u0105d\u00f3w Bo\u017cych\u201d. Akwinata wyja\u015bnia, i\u017c rz\u0105dz\u0105cy mo\u017ce by\u0107 na\u015bladowc\u0105 Boga na dwa sposoby: jako stw\u00f3rcy (<em>creator<\/em>) i jako zachowawcy (<em>conservator<\/em>)  \u015bwiata; oczywi\u015bcie, to pierwsze nale\u017cy rozumie\u0107 jedynie w znaczeniu  analogicznym, albowiem w \u015bcis\u0142ym sensie \u017caden cz\u0142owiek nie mo\u017ce  \u201estw\u00f3rc\u0105\u201d, to znaczy nie jest zdolny powo\u0142a\u0107 czegokolwiek z nico\u015bci do  istnienia; mo\u017ce by\u0107 jedynie \u201etw\u00f3rc\u0105\u201d wytwarzaj\u0105cym jak\u0105\u015b rzecz z  istniej\u0105cego ju\u017c tworzywa. Poza tym, \u201etworzenie\u201d wsp\u00f3lnot politycznych  zdarza si\u0119 w naszych czasach niezmiernie rzadko; w praktyce chodzi wi\u0119c  raczej o \u201ezachowywanie\u201d tych, kt\u00f3re ju\u017c istniej\u0105. \u201eZachowuj\u0105c\u201d za\u015b  nale\u017cy zasadniczo kierowa\u0107 si\u0119 wzorcem mo\u017cliwym do odnalezienia przez  ka\u017cdego cz\u0142owieka, bo wszczepionym przez Boga ka\u017cdej ludzkiej istocie,  czyli prawem naturalnym. Przestrzegaj\u0105c nakaz\u00f3w tego prawa i aplikuj\u0105c  p\u0142yn\u0105ce z nich wnioski do prawodawczej i praktycznej dzia\u0142alno\u015bci  pa\u0144stwa, przewodnicy wsp\u00f3lnoty politycznej roztropnie organizuj\u0105 \u017cycie  zbiorowe. Sam Tomasz nie waha\u0142 si\u0119 zastosowa\u0107 tej samej przeno\u015bni do  zobrazowania celu i Ko\u015bcio\u0142a, i pa\u0144stwa: przywo\u0142uj\u0105c znany obraz  Ko\u015bcio\u0142a jako statku (<em>Ecclesia navicula<\/em>) prowadz\u0105cego wiernych  przez wzburzone morze doczesno\u015bci do zbawienia wiecznego, odni\u00f3s\u0142 go  r\u00f3wnie\u017c do wsp\u00f3lnoty politycznej, stwierdzaj\u0105c, i\u017c \u201esternik\u201d polityczny,  analogicznie jak pontyfikalny, je\u015bli rz\u0105dzi sprawiedliwie, prowadzi  tak\u017ce naw\u0119 pa\u0144stwow\u0105 do \u201eportu ocalenia\u201d (<em>portus salutis<\/em>),  wprawdzie nie wiecznego, lecz doczesnego; wszelako, nakierowuj\u0105c wole  podleg\u0142ych mu os\u00f3b ku celom godziwym, \u201ewybawia\u201d ich nie tylko w sensie  dos\u0142ownym od niebezpiecze\u0144stw czyhaj\u0105cych w \u017cyciu doczesnym, ale przez  stwarzanie warunk\u00f3w prawego \u017cycia przyczynia si\u0119 do zwi\u0119kszenia szans  obywateli pa\u0144stwa ziemskiego na zbawienie wieczne, czyli dop\u0142yni\u0119cie do  \u201eportu ocalenia\u201d w \u015bcis\u0142ym sensie. Kr\u00f3tko m\u00f3wi\u0105c: porz\u0105dek Tradycji  zakorzenia si\u0119 w doczesno\u015bci, je\u017celi przyw\u00f3dca wsp\u00f3lnoty politycznej  pojmuje swoj\u0105 pos\u0142ug\u0119 jako bycie \u201eporucznikiem Boga\u201d na ziemi, poprzez  kt\u00f3rego kr\u00f3lowa\u0107 ma Chrystus.<\/p>\r\n\r\n<p>Pomimo wszelkich b\u0142\u0119d\u00f3w, ludzkich s\u0142abo\u015bci i nawet zbrodni, taki porz\u0105dek starano si\u0119 zbudowa\u0107 w \u015bredniowiecznej <em>Christianitas<\/em>, kt\u00f3r\u0105 nazywano te\u017c <em>Res Publica Christiana<\/em>;  mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce a\u017c do XIII wieku, b\u0119d\u0105cego epok\u0105 szczytowego  wzniesienia ludzkiego ducha, sprawy sz\u0142y zasadniczo w dobrym kierunku.  Sk\u0105din\u0105d, ka\u017cda cywilizacja staro\u017cytna te\u017c by\u0142a tradycjonalistyczna,  korzystaj\u0105c z zapami\u0119tanych okruch\u00f3w objawienia pierwotnego, ale  przecie\u017c dopiero prawda Dobrej Nowiny nada\u0142a poj\u0119ciu Tradycji pe\u0142ny,  absolutny sens. Dopiero zatem w \u015bredniowieczu mo\u017cna by\u0142o zacz\u0105\u0107 budowa\u0107  porz\u0105dek rozumiany jako \u201epok\u00f3j Chrystusa pod panowaniem Chrystusa\u201d,  czyli &#8211; jak pisze brazylijski tradycjonalista, za\u0142o\u017cyciel ruchu Tradycja  &#8211; Rodzina &#8211; W\u0142asno\u015b\u0107, Plinio Corr\u00c3\u00aaa de Oliveira (1908-1995) &#8211;  \u201ecywilizacj\u0119 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105, surow\u0105 i hierarchiczn\u0105, sakraln\u0105 od  podstaw, antyegalitarn\u0105 i antyliberaln\u0105\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Niestety, ju\u017c od schy\u0142ku \u015bredniowiecza nast\u0105pi\u0142o za\u0142amanie.  Niepodobna opisa\u0107 w kilku s\u0142owach wszystkich tego powod\u00f3w. Historycy i  my\u015bliciele wskazuj\u0105 zreszt\u0105 wiele przyczyn rozpadu \u015bwiata Tradycji:  zgubny wp\u0142yw nowych pr\u0105d\u00f3w intelektualnych, takich jak przeciwstawiaj\u0105cy  sobie rozum (dla elity) i wiar\u0119 (dla maluczkich) awerroizm oraz  neguj\u0105cy realno\u015b\u0107 uniwersali\u00f3w nominalizm; wyniszczaj\u0105cy obie strony  sp\u00f3r kompetencyjny \u201ePa\u0142acu\u201d i \u201e\u015awi\u0105tyni\u201d, czyli w\u0142adzy politycznej i  ko\u015bcielnej, \u201eze\u015blizg\u201d od teologicznego do wy\u0142\u0105cznie antropologicznego  sensu polityki oraz sprowadzenie religii do \u201esprawy prywatnej\u201d jednostki  podlegaj\u0105cej kontroli ze strony pa\u0144stwa, co jako pierwszy zaproponowa\u0142  awerroista Marsyliusz z Padwy; mo\u017cna by wylicza\u0107 jeszcze wiele  okoliczno\u015bci i przyczyn. W ka\u017cdym b\u0105d\u017a razie, od tego czasu zacz\u0119\u0142o si\u0119  panowanie &#8211; jak to okre\u015bli\u0142 filozof polityki Eric Voegelin (1901-1985) &#8211;  \u201esiedmiuset lat intelektualnego b\u0142\u0119du\u201d, albo \u201epneumopatologicznego  zamroczenia umys\u0142\u00f3w\u201d przez odrodzon\u0105 po wiekach gnoz\u0119, czyli  prze\u015bwiadczenie, \u017ce mo\u017cna radykalnie zanegowa\u0107, zepsuty jakoby,  istniej\u0105cy porz\u0105dek i przeciwstawi\u0107 mu wymy\u015blony przez cz\u0142owieka \u201eraj na  ziemi\u201d, co my\u015bliciel ten nazwa\u0142 \u201eimmanentyzacj\u0105 eschatonu\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Po takim przygotowaniu gruntu przez rozk\u0142adowe pr\u0105dy i tendencje schy\u0142kowego \u015bredniowiecza, \u015bwiat <em>Christianitas<\/em>,  czyli Tradycji wcielanej w doczesno\u015b\u0107, zosta\u0142 zdruzgotany w epoce  nowo\u017cytnej wskutek zadania mu &#8211; jak powiada hiszpa\u0144ski tradycjonalista  Francisco El\u00c3\u00adas de Tejada (1917-1978) &#8211; pi\u0119ciu \u201epchni\u0119\u0107 sztyletem\u201d  oznaczaj\u0105cych pi\u0119\u0107 \u201ezerwa\u0144\u201d (<em>rupturas<\/em>) z organizmem <em>Christianitas<\/em>:  1) zerwania religijnego protestantyzmu, 2) zerwania etycznego  makiawelizmu, 3) zerwania politycznego przez teori\u0119 suwerenno\u015bci  (Bodin), 4) zerwania jurydycznego przez laicyzacj\u0119 prawa naturalnego  (Grocjusz, Hobbes) i 5) zerwania socjologicznego z \u201emistycznym cia\u0142em  politycznym\u201d <em>Res Publica Christiana<\/em> przez Traktat Westfalski,  sekularyzuj\u0105cy stosunki mi\u0119dzynarodowe i ustanawiaj\u0105cy je na bazie  \u201ekoncertu\u201d suwerennych mocarstw. Odt\u0105d, a\u017c do XVIII wieku zachowa\u0142a si\u0119  ju\u017c tylko szcz\u0105tkowa \u201erezerwa duchowa\u201d <em>Christianitas<\/em> na dwu jej  dawnych kra\u0144cach &#8211; \u201eprzedmurzach chrze\u015bcija\u0144stwa\u201d &#8211; tj. w Hiszpanii i w  Polsce, gdy\u017c nawet inne kraje katolickie uleg\u0142y wp\u0142ywom protestanckich w  genezie, a p\u00f3\u017aniej zsekularyzowanych, pr\u0105d\u00f3w nowoczesnych: najpierw  absolutyzmu (wraz z ograniczaj\u0105cym Ko\u015bci\u00f3\u0142 gallikanizmem i  j\u00f3zefinizmem), nast\u0119pnie liberalizmu.<\/p>\r\n\r\n<h4>Anty-tradycja, czyli plagiat<\/h4>\r\n\r\n<p>O ile wspomniane wy\u017cej ujemne pr\u0105dy i zjawiska wyst\u0119puj\u0105ce u schy\u0142ku  \u015bredniowiecza i we wczesnej nowo\u017cytno\u015bci (XVI &#8211; XVII wiek) skaleczy\u0142y  g\u0142\u0119boko \u015bwiat <em>Christianitas<\/em>, o tyle trzy ostatnie stulecia,  pocz\u0105wszy od epoki tzw. O\u015bwiecenia, wyzwoli\u0142y pot\u0119\u017cne i rozleg\u0142e si\u0142y  wprost przeciwstawne i nienawistne chrze\u015bcija\u0144stwu, zw\u0142aszcza rzymskiemu  katolicyzmowi, oraz tym formom egzystencji spo\u0142eczno-politycznej, kt\u00f3re  stanowi\u0142y inkarnacj\u0119 Tradycji w zbiorowe \u017cycie doczesne. Inaczej  m\u00f3wi\u0105c, narodzi\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas i rozszerza\u0142 w toku kolejnych, coraz  g\u0142\u0119biej niszcz\u0105cych tkank\u0119 \u017cycia spo\u0142ecznego, rewolucji politycznych,  spo\u0142ecznych, religijnych i kulturalnych, \u015bwiat Anty-Tradycji:  Anty-Ko\u015bcio\u0142a, Anty-Ojczyzny, Anty-Rodziny, Anty-Hierarchii,  Anty-Monarchii etc.; \u015bwiat inwersji wobec wszystkiego, co konstytuuje  normalne, zdrowe spo\u0142ecze\u0144stwo, co jest \u201epo bo\u017cemu\u201d; \u015bwiat \u015bwiadomie  urz\u0105dzany \u201ena wspak\u201d, jak to okre\u015bli\u0142 Szekspirowski Gonzalo w <em>Burzy<\/em> (\u201egdybym by\u0142 kr\u00f3lem na tej wyspie (\u2026) wszystko bym w mojej  rzeczypospolitej na wspak urz\u0105dzi\u0142\u201d). Lapidarnym streszczeniem  najg\u0142\u0119bszych pragnie\u0144 wrog\u00f3w Tradycji by\u0142a s\u0142ynna maksyma  \u201eencyklopedysty\u201d Denisa Diderota (1713-1784), i\u017c nie b\u0119dzie dobrze na  \u015bwiecie, dop\u00f3ki \u201ena kiszkach ostatniego kr\u00f3la nie powiesimy ostatniego  klechy\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Autorytet Tradycji, tak religijnej jak politycznej, podlega\u0142 odt\u0105d  systematycznemu rugowaniu i podwa\u017caniu, przy czym najbardziej zab\u00f3jcz\u0105 i  z premedytacj\u0105 stosowan\u0105 broni\u0105 by\u0142 tu proceder o\u015bmieszania,  wyszydzania i celowego blu\u017anierstwa, po\u0142\u0105czony z wielokro\u0107 wypr\u00f3bowan\u0105  sztuczk\u0105 prezentacji (i autoprezentacji) szyderc\u00f3w i blu\u017anierc\u00f3w jako  \u201em\u0119czennik\u00f3w\u201d rozumu, wolno\u015bci, tolerancji, praw cz\u0142owieka etc., je\u015bli  tylko ich prowokacje spotykaj\u0105 si\u0119 z najdelikatniejsz\u0105 cho\u0107by form\u0105  oporu i braku akceptacji. Strategia ta nie przynios\u0142aby wszelako  sukcesu, gdyby wrogowie Tradycji nie dokonali uwie\u0144czonego sukcesem  \u201emarszu przez instytucje\u201d nauczania i wychowania wszystkich szczebli, do  czego walnie przyczyni\u0142o si\u0119 powstanie systemu pa\u0144stwowej, przymusowej,  \u201ebezp\u0142atnej\u201d i przede wszystkim laickiej edukacji (nie na darmo ju\u017c w  XIX-wiecznej Francji nauczycieli szk\u00f3\u0142 publicznych nazywano \u201eczarnymi  huzarami Republiki\u201d), jak r\u00f3wnie\u017c prasy i nowoczesnych, zw\u0142aszcza  masowych, medi\u00f3w manipuluj\u0105cych zbiorow\u0105 wyobra\u017ani\u0105. Tak\u017ce uprawiana  przez nie celowa deprawacja moralna, wzbudzanie przyzwolenia dla  wszelkich dewiacji i bezwstydu (\u201eodwa\u017cne prze\u0142amywanie tabu\u201d),  umo\u017cliwia\u0142o \u201ezmian\u0119 mentalno\u015bci\u201d (ulubione s\u0142owo \u201esocjalnych  in\u017cynier\u00f3w\u201d) parali\u017cuj\u0105c\u0105 zdolno\u015b\u0107 do stawiania oporu wszelkim  rewolucjom.<\/p>\r\n\r\n<p>W sferze \u015bci\u015ble politycznej prze\u0142omowym momentem by\u0142y tu narodziny  nowo\u017cytnego racjonalizmu, czyli stylu my\u015blenia, kt\u00f3ry &#8211; jak zauwa\u017ca  brytyjski filozof Michael Oakeshott (1901-1990) &#8211; \u017cycie polityczne  traktuje jako \u201eci\u0105g kryzys\u00f3w, z kt\u00f3rych ka\u017cdy ma by\u0107 przezwyci\u0119\u017cony  przez zastosowanie \u00abrozumu\u00bb\u201d. Postawa taka przyzwala ka\u017cdemu pokoleniu, a  nawet ka\u017cdej ekipie rz\u0105dz\u0105cej, traktowa\u0107 \u015bwiat spo\u0142eczny jako \u201eczyst\u0105  kart\u0119 niesko\u0144czonych mo\u017cliwo\u015bci. Je\u015bli za\u015b przypadkiem ta <em>tabula rasa<\/em> zosta\u0142a zabrudzona irracjonalnymi gryzmo\u0142ami sp\u0119tanych tradycj\u0105  przodk\u00f3w, w\u00f3wczas pierwszym zadaniem racjonalisty musi by\u0107 wytarcie jej  do czysta\u201d. Kwintesencj\u0105 takiego my\u015blenia by\u0142o prze\u015bwiadczenie Woltera,  \u017ce aby mie\u0107 dobre prawa, nale\u017cy naprz\u00f3d spali\u0107 wszystkie istniej\u0105ce (<em>notabene<\/em>,  Oakeshott celnie spostrzega, \u017ce przekonanie, i\u017c prawa mo\u017cna pozby\u0107 si\u0119  pal\u0105c je, zdradza osobliwy spos\u00f3b my\u015blenia racjonalisty, kt\u00f3ry wyobra\u017ca  sobie, \u017ce prawo mo\u017ce istnie\u0107 tylko w postaci spisanej). W\u00f3wczas tradycja  &#8211; zar\u00f3wna ta przez du\u017ce (Tradycja pochodzenia boskiego), jak i ma\u0142e  (do\u015bwiadczenie i m\u0105dro\u015b\u0107 przodk\u00f3w) \u201et\u201d &#8211; nie ma ju\u017c \u017cadnego znaczenia i  sfery obowi\u0105zywania: liczy si\u0119 tylko spekuluj\u0105cy, indywidualny rozum  \u201eludzi ksi\u0105\u017ckowych\u201d (jak, nawet poczciwy, lecz groteskowy, Pan Buch-man,  kt\u00f3ry istniej\u0105cej od pokole\u0144 wsp\u00f3lnocie szlacheckiej w za\u015bcianku  Dobrzy\u0144skich t\u0142umaczy, \u017ce zanim cokolwiek przedsi\u0119we\u017amie, winna si\u0119  ukonstytuowa\u0107 na zasadzie kontraktu spo\u0142ecznego &#8211; <em>Pan Tadeusz<\/em>,  ks. VII). Ju\u017c wtenczas zatem &#8211; a nic si\u0119 pod tym wzgl\u0119dem na lepsze nie  zmieni\u0142o &#8211; \u201epanowa\u0142o takie o\u015blepienie, \/ \u0179e nie wierzono rzeczom  najdawniejszym w \u015bwiecie, \/ Je\u015bli ich nie czytano w francuskiej gazecie\u201d  (<em>Pan Tadeusz<\/em>, ks. I, 467-469).<\/p>\r\n\r\n<p>Dzieje ostatnich stuleci a\u017c po nasze czasy stanowi\u0105 wsz\u0119dzie  monotonn\u0105 matryc\u0119 tego samego mechanizmu, kt\u00f3ry jest stosowany wobec  narod\u00f3w i kraj\u00f3w \u201ezacofanych\u201d, to znaczy dochowuj\u0105cych w pewnym  przynajmniej stopniu wierno\u015bci Tradycji katolickiej i tradycji lokalnej  (jak ju\u017c wspomniano, w Europie dotyczy to zw\u0142aszcza Hiszpanii i Polski).  Polega on na natarczywym i bezwzgl\u0119dnym &#8211; acz r\u00f3\u017cnymi metodami &#8211;  \u017c\u0105daniu, aby porzuci\u0142y one trwanie w tym \u201eza\u015bciankowym zacofaniu\u201d, aby  si\u0119 \u201ezmodernizowa\u0142y\u201d i sta\u0142y si\u0119 \u201ejako inne narody\u201d, czyli te, kt\u00f3re s\u0105  przoduj\u0105ce w nowoczesno\u015bci i post\u0119pie. Jako \u017ce niezbadanym dla naszego  (ograniczonego) umys\u0142u zrz\u0105dzeniem Opatrzno\u015bci, pierwszym narodem i  krajem, kt\u00f3ry dokona\u0142 najpierw intelektualnej (O\u015bwiecenie w jego  najbardziej radykalnej postaci), wkr\u00f3tce za\u015b fizycznej i jawnie  barbarzy\u0144skiej (Rewolucja) apostazji od Tradycji by\u0142a akurat \u201enajstarsza  c\u00f3ra Ko\u015bcio\u0142a\u201d i arcywz\u00f3r (zw\u0142aszcza w epoce Ludwika \u015awi\u0119tego)  chrze\u015bcija\u0144skiej monarchii, czyli Francja, to upodobnienie mia\u0142o by\u0107 w  pierwszym rz\u0119dzie \u201efrancyzacj\u0105\u201d, od pocz\u0105tku wszelako identyfikowan\u0105 z  \u201eeuropeizacj\u0105\u201d. Gdy w XX wieku \u201eawangard\u0105\u201d i \u201elokomotyw\u0105\u201d Historii sta\u0142a  si\u0119 \u201eojczyzna \u015bwiatowego proletariatu\u201d, nowoczesno\u015b\u0107 przybra\u0142a z kolei  posta\u0107 \u201esowietyzacji\u201d; obecnie analogicznego znaczenia nabra\u0142a na powr\u00f3t  \u201eeuropeizacja\u201d, tym razem jednak w formule \u201ewolnej\u201d od jakichkolwiek  konotacji narodowych, ale tak\u017ce \u201eamerykanizacja\u201d, identyczna z kolei z  \u201eglobalizacj\u0105\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>T\u0119 zasadnicz\u0105, cho\u0107 wyst\u0119puj\u0105c\u0105 w r\u00f3\u017cnych formu\u0142ach i kostiumach  ideologicznych, konfrontacj\u0119, hiszpa\u0144ski filozof tradycjonalistyczny  Rafael Gambra (1920-2004) nazywa przeciwstawieniem Tradycji (<em>Tradici\u00f3n<\/em>) i imitacji (<em>mimetismo<\/em>).  Tradycja to religijna postawa wobec \u017cycia, jedno\u015b\u0107 duchowa  spo\u0142ecze\u0144stwa chrze\u015bcija\u0144skiego, duch krucjaty oraz wsp\u00f3\u0142\u017cycie  wsp\u00f3lnotowe oparte o wykszta\u0142cone w toku dziej\u00f3w przez dan\u0105 spo\u0142eczno\u015b\u0107  narodow\u0105 zwyczaje i instytucje; imitacja to laicka koncepcja polityki,  sformalizowany porz\u0105dek toleruj\u0105cych si\u0119 nawzajem jednostek i grup  heterogennych oraz ci\u0105g\u0142e d\u0105\u017cenie do narzucenia w\u0142asnej wsp\u00f3lnocie  projekt\u00f3w modernizacyjnych, na\u015bladuj\u0105cych kolejne mody ideologiczne,  jakie wymy\u015bla \u201erozum o\u015bwiecony\u201d i \u201educh dziej\u00f3w\u201d. To samo, co Gambra  opisuje wnikliwie i wyczerpuj\u0105co na wielu stronach, z w\u0142a\u015bciw\u0105 sobie  finezj\u0105 odda\u0142 w genialnym skr\u00f3cie angielski pisarz &#8211; konwertyta Gilbert  Keith Chesterton (1874-1936), powiadaj\u0105c: \u201eto, co nie jest tradycj\u0105,  jest plagiatem\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Na\u015bladownictwo pod has\u0142em \u201emodernizacji\u201d czy \u201eeuropeizacji\u201d wyst\u0119puje  w dwu zasadniczych postaciach. Pierwsza to krwawa rewolucja wewn\u0119trzna  (cz\u0119sto jednak, jak w Hiszpanii z lat 1936-1939, wspomagana z zewn\u0105trz)  lub najazd zewn\u0119trzny i brutalna okupacja. Europa, a w XX wieku ca\u0142y  glob, przeszed\u0142 kilka potwornych fal podobnych modernizacji: najpierw  wojny napoleo\u0144skie, podczas kt\u00f3rych na bagnetach Wielkiej Armii  roznoszono \u201efrancusk\u0105 chorob\u0119\u201d, nie tylko w krajach okupowanych, lecz i  sojuszniczych (to przecie\u017c tak\u017ce w Ksi\u0119stwie Warszawskim zlaicyzowano  ma\u0142\u017ce\u0144stwo, wprowadzaj\u0105c \u015bluby cywilne i rozwody). W XX wieku to  oczywi\u015bcie rewolucja komunistyczna, rozwleczona z bolszewickiej Rosji na  wszystkie kontynenty, ale r\u00f3wnie\u017c &#8211; cho\u0107 na mniejsz\u0105 skal\u0119 i znacznie  kr\u00f3cej &#8211; podboje hitlerowskiej III Rzeszy (tak, tak, narodowi socjali\u015bci  byli tak\u017ce \u201enowocze\u015bni\u201d). Wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie, doprowadzon\u0105 do perfekcyjnej  ob\u0142udy form\u0105 przymusowej modernizacji s\u0105 \u201ehumanitarne interwencje\u201d  przynosz\u0105ce \u201ezacofanym ludom\u201d, bez ich wiedzy i zgody, dobrodziejstwa  zachodniej demokracji. Kwintesencj\u0105 toku rozumowania stoj\u0105cego u podstaw  tego modelu modernizacji by\u0142y z\u0142owieszcze wynurzenia &#8211; kt\u00f3re tak  dwuznacznie fascynowa\u0142y Czes\u0142awa Mi\u0142osza &#8211; kakodemonicznego filozofa  (nie bez powodu nazywanego \u201eTygrysem\u201d), Tadeusza Kro\u0144skiego (1907-1958):  \u201eMy sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju my\u015ble\u0107 racjonalnie,  bez alienacji\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Metod\u0105 drug\u0105 &#8211; cz\u0119sto wszelako sprz\u0119\u017con\u0105 z pierwsz\u0105 i w\u00f3wczas  przybieraj\u0105c\u0105 posta\u0107 \u201ewewn\u0119trznej okupacji\u201d &#8211; jest ochotnicza  kolaboracja rodzimych Hun\u00f3w nowoczesno\u015bci, w Hiszpanii nazywanych ju\u017c w  XVIII wieku \u201esfrancuzia\u0142ymi\u201d (<em>afrancesados<\/em>); na okre\u015blenie ich  postawy wspomniany ju\u017c Roger Scruton uku\u0142 te\u017c termin: \u201eojkofobia\u201d, czyli  wstr\u0119t do w\u0142asnego \u201egniazda\u201d: rodzinnego, narodowego, wreszcie  cywilizacyjnego, po\u0142\u0105czony z narzucaniem si\u0119 w edukowaniu pogardzanych  przez nich rodak\u00f3w do nowoczesno\u015bci. Pierwszy taki \u201enajazd wewn\u0119trzny\u201d  do Polski opisa\u0142 prze\u015bwietnie Mickiewicz, wk\u0142adaj\u0105c \u00f3w opis w usta  Podkomorzego: \u201eAch, ja pami\u0119tam czasy, kiedy do Ojczyzny \/ Pierwszy raz  zawita\u0142a moda francuszczyzny! \/ Gdy raptem paniczyki m\u0142ode z cudzych  kraj\u00f3w \/ Wtargn\u0119li do nas hord\u0105 gorsz\u0105 od Nogaj\u00f3w, \/ Prze\u015bladuj\u0105c w  Ojczy\u017anie Boga, przodk\u00f3w wiar\u0119, \/ Prawa i obyczaje, nawet suknie stare\u201d;  personifikuj\u0105cy owych \u201epaniczyk\u00f3w\u201d Podczaszyc \u201ezapowiedzia\u0142, \u017ce nas  reformowa\u0107, \/ Cywilizowa\u0107 b\u0119dzie i konstytuowa\u0107\u201d (<em>Pan Tadeusz<\/em>, ks. I, 415-420, 460-461).<\/p>\r\n\r\n<p>Jak to wybornie opisa\u0142 w <em>Eseju o duszy polskiej<\/em> (Krak\u00f3w  2008) prof. Ryszard Legutko, ten sam schemat my\u015blenia \u201ereformator\u00f3w\u201d,  kt\u00f3ry po raz pierwszy w Polsce ujrzano w czasach stanis\u0142awowskich, a w  paroksyzmie terroru objawi\u0142 si\u0119 w epoce komunistycznej, powr\u00f3ci\u0142 znowu, w  innym przebraniu i z innymi has\u0142ami, lecz z tak\u0105 sam\u0105 intencj\u0105  podstawow\u0105, w III Rzeczypospolitej. Polacy znowu s\u0105 besztani i ch\u0142ostani  za op\u00f3\u017anienie w rozwoju i przynoszenie wstydu Europie, tote\u017c znowu  \u201epoczuli si\u0119 nieproszonymi go\u015b\u0107mi we w\u0142asnym kraju. Znowu powiedziano  im, \u017ce nie doro\u015bli do wyzwa\u0144 epoki, w jakiej \u017cyj\u0105 i \u017ce przypominaj\u0105  pacjenta, na kt\u00f3rym ma si\u0119 dokona\u0107 jaka\u015b operacja dziejowa (\u2026).  Realizacja za\u015b tego, co by\u0107 powinno, nie mog\u0142a si\u0119 dokona\u0107 bez powstania  nowego cz\u0142owieka, kt\u00f3rego nowo\u015b\u0107 polega\u0142a mi\u0119dzy innymi na tym, i\u017c  stanowczo odrzuca\u0142 obci\u0105\u017caj\u0105ce dziedzictwo z\u0142ej przesz\u0142o\u015bci\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Nie b\u0119dzie \u017cadnym odkryciem &#8211; dostrzegaj\u0105 to nawet, nieliczni  wprawdzie, nieulegli wobec szerz\u0105cego si\u0119 na wy\u017cszych uczelniach terroru  \u201epolitpoprawno\u015bci\u201d, socjologowie &#8211; stwierdzenie, \u017ce i\u015bcie szata\u0144skim  narz\u0119dziem \u201edetradycjonalizacji\u201d, wyczerpuj\u0105cym znamiona rasizmu (gdzie  kryterium dyferencjacji jest biologiczny wiek), jest schlebianie  \u201em\u0142odym, \u015bwietnie wykszta\u0142conym i dobrze zarabiaj\u0105cym\u201d mieszka\u0144com  wielkich miast oraz szczucie ich przeciwko starym, niewykszta\u0142conym,  \u201ebrudnym\u201d i prymitywnie \u201eksenofobicznym\u201d, \u201ezabobonnie\u201d religijnym i  \u201e\u015blepo\u201d przywi\u0105zanym do tradycji, mieszka\u0144com wsi i ma\u0142ych miasteczek.  Jedyne co ci \u201eciemnogrodzianie\u201d, zas\u0142uguj\u0105cy na pogardliwe miano  \u201emoher\u00f3w\u201d, \u201etalib\u00f3w\u201d itp., mogliby po\u017cytecznego zrobi\u0107, to ust\u0105pi\u0107 czym  pr\u0119dzej miejsca \u201em\u0142odym, wykszta\u0142conym\u201d i da\u0107 si\u0119 wyeliminowa\u0107 z  przestrzeni zbiorowej, a\u017ceby nie zawstydza\u0107 samym swoim istnieniem i  widokiem wra\u017cliwo\u015bci o\u015bwieconych obywateli Europy.<\/p>\r\n\r\n<p>Ta rasistowska \u201epajdokracja\u201d zbudowana zosta\u0142a wy\u0142\u0105cznie na  k\u0142amstwach i, by\u0107 mo\u017ce, tak\u017ce samooszustwie. Kim naprawd\u0119 s\u0105 owi  \u201em\u0142odzi, \u015bwietnie wykszta\u0142ceni\u201d &#8211; czyli \u201ehord\u0105 Nogaj\u00f3w\u201d, kt\u00f3r\u0105 za  Thomasem Jeffersonem (b\u0105d\u017a co b\u0105d\u017a, demokrat\u0105) mo\u017cna by te\u017c nazwa\u0107  \u201ekanali\u0105 z zau\u0142k\u00f3w wielkich miast\u201d &#8211; widzieli\u015bmy niedawno w ca\u0142ej krasie  jako \u201em\u0142odzie\u017cowy aktyw\u201d rozwydrzonej t\u0142uszczy mentalnych \u201epalikoci\u0105t\u201d  na Krakowskim Przedmie\u015bciu. W rzeczywisto\u015bci, najlepsze co mo\u017cna by  ofiarowa\u0107 tym \u201em\u0142odym, \u015bwietnie wykszta\u0142conym\u201d to wsp\u00f3\u0142czucie dla ich  duchowej, w tym intelektualnej, n\u0119dzy. Pierwszymi ofiarami nowoczesnej  edukacji staj\u0105 si\u0119 ju\u017c w szkole ucz\u0105cej ich g\u0142\u00f3wnie odgadywania  \u201eprawid\u0142owej\u201d odpowiedzi w niezliczonych testach. Potem za\u015b zdobywaj\u0105  owo \u201e\u015bwietne wykszta\u0142cenie\u201d w umasowionych na si\u0142\u0119 uniwersytetach (albo  \u201ewy\u017cszych\u201d szko\u0142ach czego\u015b tam, co za\u0142o\u017cycielowi przyjdzie do g\u0142owy),  mordowanych w\u0142a\u015bnie przez \u201esystem bolo\u0144ski\u201d, kt\u00f3ry sprawia, \u017ce absolwent  studi\u00f3w pierwszego stopnia (czyli licencjackich) zdobywa tylko  wycinkow\u0105 i czysto instrumentaln\u0105 wiedz\u0119 &#8211; daj\u0105c\u0105 jedynie odpowied\u017a na  pytanie \u201eco?\u201d i najwy\u017cej \u201ejak?\u201d, ale ju\u017c nie \u201edlaczego?\u201d &#8211; i nawet na  kierunkach humanistycznych mo\u017ce w og\u00f3le nie przej\u015b\u0107 elementarnego kursu  filozofii.<\/p>\r\n\r\n<p>Powiadaj\u0105, \u017ce owi \u201em\u0142odzi\u201d znaj\u0105 j\u0119zyki obce; owszem, znaj\u0105,  zazwyczaj przynajmniej angielski, c\u00f3\u017c z tego jednak, skoro na og\u00f3\u0142 w  \u017cadnym j\u0119zyku nie maj\u0105 nic m\u0105drego do powiedzenia. Kiedy\u015b cz\u0142owiekiem  wykszta\u0142conym nazywano d\u017centelmena, kt\u00f3ry zna\u0142 gruntownie, i nawet w  towarzyskiej konwersacji umia\u0142 to wykorzysta\u0107, kanoniczne &#8211; czy, jak  mawia\u0142 jeden z fundator\u00f3w tzw. liberalnej edukacji, Matthew Arnold  (1822-1888) &#8211; \u201eprobiercze\u201d dzie\u0142a literatury i my\u015bli powszechnej i  narodowej; dzisiaj \u201e\u015bwietnie wykszta\u0142conym\u201d nazywa si\u0119 tego, kto wyku\u0142  na pami\u0119\u0107 Notatnik Brukselskiego Lektora i wie jak dysponowa\u0107  \u201efunduszami strukturalnymi\u201d, a swoj\u0105 wiedz\u0119 \u201epog\u0142\u0119bi\u0142\u201d na kursach  szaman\u00f3w i szamanek uprawiaj\u0105cych pseudonaukowe gus\u0142a w rodzaju <em>Gender<\/em> czy <em>Queer Studies<\/em>,  najlepiej jeszcze samemu \u201eodkrywaj\u0105c\u201d w sobie \u201enieheteronormatywn\u0105  to\u017csamo\u015b\u0107 seksualn\u0105\u201d. Je\u015bli ktokolwiek mia\u0142by w\u0105tpliwo\u015bci co do  istnienia ci\u0105g\u0142o\u015bci pomi\u0119dzy r\u00f3\u017cnymi epokami i \u201estylami\u201d Anty-Tradycji,  mo\u017cna rozwia\u0107 je dowiaduj\u0105c si\u0119, \u017ce \u201ekurs akademicki\u201d tego rodzaju  \u201estudi\u00f3w\u201d (gdzie mo\u017cna nauczy\u0107 si\u0119 m.in. tego jak \u201equeerowa\u0107  uniwersytety\u201d) prowadzi Kampania Przeciw Homofonii przy wsparciu  Fundacji im. R\u00f3\u017cy Luksemburg!<\/p>\r\n\r\n<h4>Rozpacz nihilizmu<\/h4>\r\n\r\n<p>Przyjrzyjmy si\u0119 na koniec skutkom wielowiekowej ju\u017c  antytradycjonalistycznej ofensywy. Jej antropologiczny rezultat to  powstanie i zaludnienie ziemi przez nieomal nowy gatunek \u201ewydr\u0105\u017conych  ludzi\u201d (<em>the hollow men<\/em>) &#8211; jak powiedzieliby\u015bmy za genialnym  angielskim poet\u0105 Thomasem S. Eliotem (1888-1965); ludzi, kt\u00f3ry g\u0142owy  \u201enape\u0142nia s\u0142oma\u201d, kt\u00f3rych mowa nic nie znaczy; ich \u201ekszta\u0142ty bez formy,  cienie bez barwy \/ Si\u0142a odj\u0119ta, gesty bez ruchu\u201d, a ich \u015bwiat ko\u0144czy si\u0119  \u201enie hukiem ale skomleniem\u201d (prze\u0142. Czes\u0142aw Mi\u0142osz).<\/p>\r\n\r\n<p>Ci \u201ewydr\u0105\u017ceni ludzie\u201d s\u0105 ofiarami \u201ementalno\u015bci liberalnej\u201d, stoj\u0105cej u  podstaw wszystkich znanych (filozoficznych, etycznych, politycznych, a  nawet religijnych) konkretyzacji liberalizmu, to znaczy prze\u015bwiadczenia o  samowystarczalno\u015bci cz\u0142owieka oraz koncypowanego i budowanego przeze\u0144  \u015bwiata, a tak\u017ce o niezale\u017cno\u015bci rozumu indywidualnego od Objawienia.  Poci\u0105ga to za sob\u0105 d\u0105\u017cenie do zbudowania porz\u0105dku doczesnego w zupe\u0142nej  separacji od porz\u0105dku nadprzyrodzonego, nie tyle przez otwart\u0105 i  zdecydowan\u0105 negacj\u0119 Boga &#8211; wszak\u017ce hiszpa\u0144ski ultramontanin Juan Donoso  Cort\u00c3\u00a9s (1809-1853) s\u0142usznie zauwa\u017cy\u0142, \u017ce libera\u0142 to cz\u0142owiek, kt\u00f3ry nie  m\u00f3wi ani \u201etak\u201d, ani \u201enie\u201d, a jedynie \u201eja rozwa\u017cam\u201d, i na przyk\u0142ad  postawiony w obliczu wyboru: uwolni\u0107 Jezusa czy Barabasza,  zaproponowa\u0142by zwo\u0142anie kolejnej sesji parlamentu, po\u015bwi\u0119conej tej  skomplikowanej kwestii &#8211; ile przez post\u0119powanie tak, jak by Boga nie  by\u0142o. Libera\u0142 natomiast jest kategoryczny, a nawet bezwzgl\u0119dny, tylko w  jednym: w \u017c\u0105daniu od wszystkich, kt\u00f3rych nazywa \u201emonistami\u201d (sam  mianuj\u0105c si\u0119 jedynym \u201epluralist\u0105\u201d), aby ukryli w zaciszu \u201eprywatno\u015bci\u201d  swoje \u201emocne\u201d, to znaczy substancjalne koncepcje dobrego \u017cycia,  narzucaj\u0105c na nie &#8211; jak powiada guru wsp\u00f3\u0142czesnego liberalizmu  progresywnego (a w\u0142a\u015bciwie socjalliberalizmu), ameryka\u0144ski filozof John  Rawls (1921-2002) &#8211; \u201ezas\u0142on\u0119 niewiedzy\u201d. Tym samym, libera\u0142 zupe\u0142nie  jawnie przyznaje, \u017ce fundamentem \u017cycia zbiorowego ma by\u0107 ignorancja.<\/p>\r\n\r\n<p>Je\u017celi raz mo\u017cliwe sta\u0142o si\u0119 budowanie \u015bwiata ludzkiego w  \u201eindyferencji\u201d i ignorancji prawa Bo\u017cego, to logiczn\u0105 konsekwencj\u0105  takiego wyboru musia\u0142o sta\u0107 si\u0119 tak\u017ce wykonanie nast\u0119pnego kroku i  postawienie cz\u0142owieka na miejscu Boga, uznanie, \u017ce to sam cz\u0142owiek jest  lub powinien sta\u0107 si\u0119 \u201ebogiem\u201d. Ten krok wykona\u0142 bardziej zdecydowany od  liberalizmu socjalizm &#8211; ta najbardziej \u201edojrza\u0142a\u201d ze wszystkich  \u201e\u015bwieckich religii\u201d ery rewolucyjnej. \u00d3w \u201eboski\u201d czy te\u017c \u201edemiurgiczny\u201d,  a w istocie sataniczny i nihilistyczny aspekt socjalizmu wida\u0107 wyra\u017anie  w (ma\u0142o znanej, a szkoda) poezji uprawianej w m\u0142odzie\u0144czych latach  przez Karola Marksa (1818-1883), kt\u00f3ry w poemacie <em>Oulanem<\/em> (anagram do Emanuel &#8211; \u201eB\u00f3g z nami\u201d) pisze: \u201eJe\u017celi jest co\u015b co po\u017cera, \/  wskocz\u0119 w to, cho\u0107 obr\u00f3c\u0119 \u015bwiat w gruzy. \/ \u015awiat ogromniej\u0105cy mi\u0119dzy  mn\u0105 a otch\u0142ani\u0105 \/ Rozwal\u0119 na kawa\u0142ki moimi wytrwa\u0142ymi \/ kl\u0105twami. (\u2026)  B\u0119d\u0119 wtedy m\u00f3g\u0142 kroczy\u0107 triumfalnie, \/ jak b\u00f3g przez gruzy ich  kr\u00f3lestwa. \/ Ka\u017cde moje s\u0142owo jest ogniem i dzia\u0142aniem \/ Moja pier\u015b jest  r\u00f3wna piersi Stw\u00f3rcy. (\u2026) Jestem wielki jak B\u00f3g; \/ zamykam si\u0119 w  ciemno\u015bci jak On\u201d (prze\u0142. Wit Jaworski). Niewypowiedziany ogrom zbrodni  dokonanych zw\u0142aszcza przez dwie najbardziej zwyrodnia\u0142e odnogi  socjalizmu: bolszewicki komunizm i hitlerowski narodowy socjalizm,  sk\u0142ania do powa\u017cnego przemy\u015blenia supozycji kolumbijskiego reakcjonisty  Nicol\u00e1sa G\u00f3meza D\u00e1vili (1913-1994), i\u017c \u201eAntychrystem jest,  prawdopodobnie, cz\u0142owiek\u201d (<em>El Anticristo es, probablemente, el hombre<\/em>).<\/p>\r\n\r\n<p>Lecz przecie\u017c wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie i liberalizm sta\u0142 si\u0119 \u201emi\u0119kk\u0105\u201d czy te\u017c  \u201ezimn\u0105\u201d wersj\u0105 totalitaryzmu, eliminuj\u0105c\u0105 wszystkie nakazy prawa  naturalnego z przestrzeni \u017cycia zbiorowego, oraz deifikacji cz\u0142owieka  (czy\u017c tym ostatnim nie jest na przyk\u0142ad \u201epoprawianie\u201d natury przez  zap\u0142odnienie <em>in vitro<\/em>?). Jak pisze autor <em>Tyranii liberalizmu<\/em>,  ameryka\u0144ski \u201epaleokonserwatysta\u201d James Kalb, \u201eliberalna neutralno\u015b\u0107  jest jednostronna, liberalna tolerancja jest dyktatorska, liberalny  hedonizm odmawia nam tego, czego chcemy, liberalna wolno\u015b\u0107 centralizuje  w\u0142adz\u0119, eliminuje normy, kt\u00f3re czyni\u0105 mo\u017cliwym wolne \u017cycie spo\u0142eczne  (\u2026). W imi\u0119 dostarczenia nam tego, czego pragniemy, liberalizm odmawia  nam wszystkiego, co warte posiadania\u201d.<\/p>\r\n\r\n<p>Aktualnym stadium rozk\u0142adu cywilizacji zachodniej jest, w sferze  intelektualnej, tzw. postmodernizm, kt\u00f3rego szerszy kontekst  socjologiczny stanowi tzw. ponowoczesno\u015b\u0107. Postmodernizm zwraca si\u0119 nie  tylko przeciwko \u015bwiatu Tradycji, ale r\u00f3wnie\u017c (z czego akurat zarzutu nie  nale\u017ca\u0142oby mu czyni\u0107) podwa\u017ca roszczenia o\u015bwieceniowego racjonalizmu.  Niestety, to ostatnie popycha go do jeszcze bardziej radykalnej negacji,  albowiem kwestionuj\u0105c zideologizowany \u201erozum\u201d racjonalizmu,  postmodernizm odrzuca wszelk\u0105 racjonalno\u015b\u0107. Najog\u00f3lniej m\u00f3wi\u0105c, istot\u0105  postmodernizmu jest &#8211; jak to ujmuje argenty\u0144ski tomista (powo\u0142any przez  Jana Paw\u0142a II do Papieskiej Akademii \u0179ycia), Alberto Caturelli (ur.  1927) &#8211; metafizyczny nihilizm: postmodernizm to \u201eantyfilozofia logosu  bez prawdy bytu\u201d, stanowi\u0105ca produkt finalny czterech intelektualnych  proces\u00f3w, niekoniecznie chronologicznych, lecz wynikaj\u0105cych jeden z  drugiego, okre\u015blanych gnostyckim terminem <em>pleroma<\/em> (pe\u0142nia <em>resp<\/em>.  totalno\u015b\u0107). S\u0105 to: totalno\u015b\u0107 do\u015bwiadczenia zmys\u0142owego, totalno\u015b\u0107  rozumu, totalno\u015b\u0107 materii oraz, interesuj\u0105ca nas tu szczeg\u00f3lnie,  totalno\u015b\u0107 nico\u015bci (<em>El Pleroma de <\/em><em>la Nada<\/em>). Punktem  wyj\u015bcia dla tej ostatniej jest fenomenologia egzystencji Martina  Heideggera (1889-1976), kt\u00f3ry g\u0142osi\u0142, i\u017c \u201ebyt unosi si\u0119 na powierzchni  Nico\u015bci\u201d a Nico\u015b\u0107 jest pocz\u0105tkiem i ko\u0144cem. Cz\u0142owiek nie jest tedy  \u201epasterzem bycia\u201d, lecz \u201estra\u017cnikiem Nico\u015bci\u201d, tym samym za\u015b grabarzem  filozofii. St\u0105d ju\u017c za\u015b krok tylko do \u201ehermeneutyki pustki\u201d, w kt\u00f3rej  nie ma nawet \u201efakt\u00f3w\u201d, lecz tylko gry interpretacyjne w rodzaju: \u201ezobacz  gdziekolwiek\u201d (Gianni Vattimo). Istniej\u0105 co najwy\u017cej \u201ebie\u017c\u0105ce  wydarzenia\u201d, co nakazuje po\u017cegna\u0107 si\u0119 ju\u017c nie tylko z metafizyk\u0105 <em>bytu<\/em>, ale i z m\u00f3wieniem o <em>byciu<\/em>.  Zgodne z tym jest r\u00f3wnie\u017c rozprawianie (Jean Baudrillard) o \u201epustce  wok\u00f3\u0142 przedmiotu my\u015blenia\u201d. Unicestwienie bytu, unicestwienie filozofii w  <em>pleromie<\/em> Nico\u015bci, samoobjawia si\u0119 zatem jako \u201ehermeneutyka nico\u015bci-Nico\u015bci\u201d (<em>Nada-nada<\/em>).<\/p>\r\n\r\n<p>N\u0119dz\u0119 kondycji \u201ewydr\u0105\u017conych ludzi\u201d ponowoczesno\u015bci rozpozna\u0107 mo\u017cna w  dzie\u0142ach reprezentatywnych dla sztuki postmodernistycznej i bez  w\u0105tpienia nieprzeci\u0119tnych artystycznie, jak <em>Niezno\u015bna lekko\u015b\u0107 bytu<\/em> Milana Kundery, <em>Cz\u0105stki elementarne<\/em> Michela Houellebecqa czy film Wayne\u2019a Wanga <em>W centrum \u015bwiata<\/em>.  Ich bohaterowie r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 w pewien spos\u00f3b od tysi\u0119cy \u017ca\u0142osnych istot  pogr\u0105\u017conych w \u201ebydl\u0119cym szcz\u0119\u015bciu\u201d, poniewa\u017c zdaj\u0105 sobie spraw\u0119 z  beznadziejnej pustki \u017cycia wype\u0142nionego jedynie konsumpcj\u0105,  \u201eekstremalnym\u201d seksem, narkotykami albo \u201ewy\u015bcigiem szczur\u00f3w\u201d. Pragn\u0105,  lecz niejasno, czego\u015b innego, bardziej \u201esubstancjalnego\u201d, zdobywaj\u0105 si\u0119  nawet chwilami na odruchy protestu przeciw takiej (w\u0142asnej) egzystencji,  ale to tylko kr\u00f3tki, st\u0142umiony skowyt (samo)udr\u0119czonego ludzkiego  zwierz\u0119cia, po kt\u00f3rym natychmiast nast\u0119puje kapitulacja. Nie do  pomy\u015blenia nawet jest dla nich cho\u0107by przeczucie, i\u017c jedynym wybawieniem  by\u0142oby dla nich nawr\u00f3cenie, albowiem pochodz\u0105 oni ze \u015bwiata, w kt\u00f3rym  chrze\u015bcija\u0144stwo jest ju\u017c czym\u015b tak odleg\u0142ym i egzotycznym, jak  cywilizacja Etrusk\u00f3w czy Maj\u00f3w. Jedyne zatem do czego s\u0105 zdolni, to  zadawanie samym sobie, ju\u017c tu na ziemi, cz\u0105stki tych katuszy, kt\u00f3re  zapewne, niestety, przyjdzie im cierpie\u0107 w wieczno\u015bci.<\/p>\r\n\r\n<p><strong><em>Jacek Bartyzel<\/em><\/strong><\/p>\r\n\r\n<p>Rozszerzona wersja artyku\u0142u opublikowanego w <a href=\"http:\/\/www.naszdziennik.pl\/index.php?dat=20101106&amp;typ=my&amp;id=my11.txt\" target=\"_blank\">\u201eNaszym Dzienniku\u201d, 6-7 listopada 2010, nr 260<\/a>.\r\n\r\n<p><br class=\"spacer_\" \/><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Nasze pierwotne skojarzenie ze s\u0142owem \u201etradycja\u201d z pewno\u015bci\u0105 odnosi si\u0119 do elementarnego w naturze ludzkiej odruchu przywi\u0105zania i pragnienia utrwalenia (konserwacji) jakiej\u015b rzeczy nam dobrze znanej i pozytywnie sprawdzonej. Wyrazi\u0142 t\u0119 postaw\u0119 wybornie jeden z pierwszych my\u015blicieli, kt\u00f3rzy jeszcze przed wywracaj\u0105c\u0105 wszystko Rewolucj\u0105 dostrzegli niebezpiecze\u0144stwo pok\u0142adania zaufania w czym\u015b dok\u0142adnie przeciwnym, tj. w wymy\u015blaj\u0105cym abstrakcyjne [&hellip;]","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[9],"tags":[35],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/28174"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=28174"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/28174\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=28174"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=28174"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=28174"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}