{"id":103062,"date":"2018-08-03T10:33:22","date_gmt":"2018-08-03T14:33:22","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=103062"},"modified":"2018-08-03T10:33:22","modified_gmt":"2018-08-03T14:33:22","slug":"krwawe-dorzynki-sierpien-1943-r-na-wolyniu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=103062","title":{"rendered":"\u201eKrwawe Dorzynki&#8221; &#8211; sierpie\u0144 1943 r. na Wo\u0142yniu"},"content":{"rendered":"<p>Aby nie by\u0142o w\u0105tpliwo\u015bci co do s\u0142owa zawartego w tytule wyja\u015bniam, nie chodzi tu o tradycyjne \u201eDo\u017cynki\u201d&nbsp; czyli \u015bwi\u0119to plon\u00f3w, a zadawanie komu\u015b \u015bmierci: dobijanie,&nbsp; dorzynanie, dziesi\u0105tkowanie, eksterminowanie etc., czyli realizacj\u0119 planu OUN-UPA. <strong>W pi\u015bmie &#8222;Do zbroji&#8221;, kt\u00f3re wydawa\u0142a UPA, z sierpnia 1943 roku, Bohdan Wusenko pisa\u0142: &#8222;Nar\u00f3d ukrai\u0144ski wst\u0105pi\u0142 na drog\u0119 zdecydowanej rozprawy zbrojnej z cudzoziemcami i nie zejdzie z niej dop\u00f3ki ostatniego cudzoziemca nie przep\u0119dzi do jego kraju albo do mogi\u0142y&#8221;. <\/strong>Dzi\u015b fa\u0142szerze historii minionego czasu pr\u00f3buj\u0105 nam wm\u00f3wi\u0107, podobnie jak czynili to&nbsp; \u00f3wcze\u015bni mordercy , \u017ce to wszystko nie jest prawd\u0105. To wtedy &nbsp;miejscowi &nbsp;Ukrai\u0144cy zapewniali, \u017ce &#8222;dobrzy Polacy&#8221; tacy jak ich s\u0105siedzi, nie zostan\u0105 (by u\u017cy\u0107 j\u0119zyka tamtych czas\u00f3w) &#8222;wyr\u017cni\u0119ci&#8221;. By\u0142y to niestety tylko prymitywne podst\u0119py. Jeden z nich przytacza &nbsp;Karol Chwa\u0142a, kt\u00f3ry opisuje zag\u0142ad\u0119 wsi Soko\u0142\u00f3wka gm. Olesk. Jeszcze w lipcu 1943 r. upowcy zwo\u0142ali zebranie Polak\u00f3w, mieszka\u0144c\u00f3w Soko\u0142\u00f3wki i Jasien\u00f3wki (gm. Olesk), w s\u0105siedniej ukrai\u0144skiej wsi Kra\u0107 i zapewnili, \u017ce Polacy mog\u0105 spokojnie pracowa\u0107, nie ba\u0107 si\u0119 o swoje \u017cycie, bo nad ich bezpiecze\u0144stwem czuwaj\u0105 Ukrai\u0144cy. Wie\u015bci o mordowaniu Polak\u00f3w okre\u015blili niemieck\u0105 propagand\u0105. To &nbsp;Niemcy przebieraj\u0105 si\u0119 za partyzant\u00f3w ukrai\u0144skich i morduj\u0105 Polak\u00f3w, chc\u0105c w ten spos\u00f3b sk\u0142\u00f3ci\u0107 Polak\u00f3w z Ukrai\u0144cami. Prawda ujawni\u0142a si\u0119 28 sierpnia: rano wioska zosta\u0142a otoczona, a jej mieszka\u0144cy kompletnie wymordowani. Akcj\u0105 dowodzi\u0142 Miko\u0142aj Demby\u0107ki ze wsi Kra\u0107, a wspomagali go ch\u0142opi ukrai\u0144scy z innych okolicznych wsi, w okrutnych m\u0119kach zgin\u0119\u0142o blisko 200 os\u00f3b. [ Za: W\u0142adys\u0142aw i Ewa Siemaszko, Ludob\u00f3jstwo \u2026] Bardzo wielu historyk\u00f3w i badaczy pisze, \u017ce \u201e<em>Pocz\u0105tek sierpnia by\u0142 wzgl\u0119dnie spokojny &#8211; prawdopodobnie dano Polakom czas na doko\u0144czenie \u017cniw, by mo\u017cna by\u0142o zagarn\u0105\u0107 gotowe zbiory. Do zmasowanej akcji przypominaj\u0105cej atak z 11 lipca tzw. krwaw\u0105 niedziel\u0119, dosz\u0142o w ostatnich dniach sierpnia, Ukrai\u0144cy zaatakowali w\u00f3wczas 85 miejscowo\u015bci, g\u0142\u00f3wnie w powiatach kowelskim, w\u0142odzimierskim i lubomelskim<\/em>.\u201d Jak wygl\u0105da\u0142 ten wzgl\u0119dny spok\u00f3j? Opowiadaj\u0105 uratowani \u015bwiadkowie: Do Leon\u00f3wki tragedia przysz\u0142a 1 sierpnia 1943 r. tu\u017c przed p\u00f3\u0142noc\u0105. 39-letnia w\u00f3wczas <strong>Apolonia Reszczy\u0144ska<\/strong> tak zapami\u0119ta\u0142a t\u0119 noc: &#8222;<em> Moja rodzina, a mieli\u015bmy w\u00f3wczas z m\u0119\u017cem sze\u015bcioro drobnych dzieci, postanowi\u0142a na noc wyje\u017cd\u017ca\u0107 do pobliskiego miasteczka Tuczyn, gdzie wynaj\u0119li\u015bmy kwater\u0119, aby tam nocowa\u0107. W dzie\u0144 pracowali\u015bmy w gospodarstwie domowym w Leon\u00f3wce, a na noc jechali\u015bmy konnym zaprz\u0119giem do Tuczyna. Nasi s\u0105siedzi z Leon\u00f3wki nocowali w okolicznych krzakach i zagajnikach. Wszyscy bali\u015bmy si\u0119, \u017ce \u015bmier\u0107 mo\u017ce przyj\u015b\u0107 noc\u0105. M\u0119\u017cczy\u017ani wieczorami zaci\u0105gali stra\u017ce na rogatkach wsi. W fatalny <strong>dzie\u0144 1 sierpnia 1943<\/strong> roku po wieczornej mszy w ko\u015bciele, troch\u0119 uspokojeni, postanowili\u015bmy nie jecha\u0107 na nocleg do Tuczyna. Gnana jednak jakim\u015b z\u0142ym przeczuciem nam\u00f3wi\u0142am swych s\u0105siad\u00f3w, rodzin\u0119 \u0141oj\u00f3w, aby przyszli do nas do chaty pomodli\u0107 si\u0119 przy figurze Matki Boskiej z Niepokalanowa. Oko\u0142o godziny 22.00, w czasie odmawiania litanii, us\u0142yszeli\u015bmy strza\u0142y i gdy wybiegli\u015bmy z domu, ujrzeli\u015bmy, jak na pocz\u0105tku wsi od pocisk\u00f3w zapalaj\u0105cych buchn\u0105\u0142 ogie\u0144 z kilku krytych s\u0142om\u0105 chat. Wszystkich ogarn\u0119\u0142o przera\u017cenie. W wielkim chaosie, w\u015br\u00f3d wrzask\u00f3w, w grzmocie eksplozji karabinowych pocisk\u00f3w, w blaskach krwawych j\u0119zyk\u00f3w ognia bij\u0105cych w niebo z pal\u0105cych si\u0119 dom\u00f3w i stod\u00f3\u0142, chwyci\u0142am swe najm\u0142odsze dziecko, sze\u015bciomiesi\u0119cznego Romana, i zacz\u0119\u0142am biec na o\u015blep przed siebie w kierunku lasu. M\u0105\u017c m\u00f3j pobieg\u0142 ze starszymi dzie\u0107mi za stodo\u0142\u0119 w zbo\u017ce. \u015awist kul wyzwala\u0142 we mnie niespo\u017cyte si\u0142y. M\u0142odsze dzieci rozbieg\u0142y si\u0119 w r\u00f3\u017cne strony razem ze spuszczonym z \u0142a\u0144cucha psem. Nie zdawa\u0142am sobie jeszcze sprawy, \u017ce wie\u015b jest otoczona przez banderowc\u00f3w. Z Romkiem na r\u0119kach bieg\u0142am, potykaj\u0105c si\u0119 mi\u0119dzy \u0142anami dojrzewaj\u0105cego \u017cyta. Przy mnie by\u0142 ca\u0142y czas skoml\u0105cy ze strachu pies. Gdy by\u0142am ju\u017c blisko lasu, przede mn\u0105 jak z podziemia wyr\u00f3s\u0142 pot\u0119\u017cny Ukrainiec z karabinem w r\u0119kach. Pozna\u0142am go. By\u0142 to Szkul, Ukrainiec z s\u0105siedniej wioski, kt\u00f3ry cz\u0119sto bywa\u0142 u nas. By\u0142 producentem betonowych kr\u0119g\u00f3w do studni i przed kilku tygodniami na \u015brodku naszego podw\u00f3rka z moim m\u0119\u017cem montowa\u0142 te kr\u0119gi w nowo wykopanej studni. By\u0142 mi\u0142ym, serdecznym cz\u0142owiekiem i nawet zaprzyja\u017anili\u015bmy si\u0119 z nim. Teraz ujrza\u0142am go w nowej roli. Z jakim\u015b ob\u0142\u0119dnym b\u0142yskiem w oczach i straszliwym grymasem twarzy bez wahania strzeli\u0142 prosto w moj\u0105 g\u0142ow\u0119. Kula \u015bwisn\u0119\u0142a mi przy lewej skroni, zrywaj\u0105c przepask\u0119 do w\u0142os\u00f3w i powoduj\u0105c krwotok z przestrzelonego ucha. Run\u0119\u0142am z dzieckiem w zbo\u017ce, nie trac\u0105c jednak przytomno\u015bci. Szkul s\u0105dzi\u0142, \u017ce mnie zabi\u0142. Synka Romka przydepta\u0142 butem. W tym momencie us\u0142ysza\u0142am rozkaz: &#8222;prawe kry\u0142o w pered\u201d (prawe skrzyd\u0142o do przodu). Szkul wykona\u0142 polecenie. Przekroczy\u0142 le\u017c\u0105c\u0105 we krwi kilka metr\u00f3w ode mnie Maryni\u0119, siostr\u0119 mego m\u0119\u017ca zam\u0119\u017cn\u0105 z W\u0105sowskim. Obok niej le\u017ca\u0142, na szcz\u0119\u015bcie \u017cywy, jej dwuletni syn Stefek, kt\u00f3ry obecnie mieszka we Wroc\u0142awiu. Gdy Szkul poszed\u0142 w stron\u0119 wioski, by tam realizowa\u0107 morderczy rozkaz, ja podnios\u0142am si\u0119, przykry\u0142am swe dziecko snopkiem i w szoku pobieg\u0142am dalej do lasu. Strzelali za mn\u0105, ale nie trafili. Gdy zacz\u0119\u0142o \u015bwita\u0107, Ukrai\u0144cy ze wsi ust\u0105pili. W\u00f3wczas wr\u00f3ci\u0142am na miejsce, gdzie schowa\u0142am dziecko. Znalaz\u0142am je ca\u0142e i \u017cywe. Ale Romek do ko\u0144ca \u017cycia mia\u0142 wgniecion\u0105 klatk\u0119 piersiow\u0105 &#8211; by\u0142a to pozosta\u0142o\u015b\u0107 po obcasie Szkula. [\u2026]<\/em> <em>Wszystkie domy w Leon\u00f3wce by\u0142y spalone. W\u015br\u00f3d pogorzelisk le\u017ca\u0142y dziesi\u0105tki trup\u00f3w. Tylko moja rodzina mia\u0142a wyj\u0105tkowe szcz\u0119\u015bcie &#8211; wszyscy prze\u017cyli\u015bmy: m\u0105\u017c i sze\u015bcioro naszych dzieci. Drugiej takiej rodziny w Leon\u00f3wce nie by\u0142o. W ka\u017cdej kogo\u015b op\u0142akiwano<\/em>.\u201d [1]<\/p>\r\n<p><strong>Regina Owczarzak<\/strong> z futor P\u00f3zichowskiego wspomina: \u201e <em>W niedziel\u0119 pierwszego dnia sierpnia 1943 r. dzie\u0144 by\u0142 parny i nawet s\u0142o\u0144ce by\u0142o zamglone. Chodzili\u015bmy na futorze przygn\u0119bieni, unikaj\u0105c si\u0119 nawzajem. Ksi\u0119dza ju\u017c nie by\u0142o, wi\u0119c i do ko\u015bcio\u0142a nie poszli\u015bmy. Wieczorem, jak zwykle, przyszed\u0142 do nas s\u0105siad Ukrainiec Aleksander Fedosiuk. Brat m\u00f3j Wac\u0142aw w rozmowie z nim powiedzia\u0142, i\u017c czasy s\u0105 niespokojne, lecz my nikomu krzywdy nie zrobili\u015bmy, wi\u0119c gdyby nam grozi\u0142o niebezpiecze\u0144stwo &#8211; to przez wieloletni\u0105 przyja\u017a\u0144 &#8211; Aleksander nas uprzedzi, to my wyjedziemy do Polski Centralnej. On to potwierdzi\u0142, a o 2.00 w nocy przyszed\u0142 wraz z uzbrojonym oddzia\u0142em bandyt\u00f3w UPA, by wymordowa\u0107 ca\u0142\u0105 moj\u0105 rodzin\u0119 <strong>Tragedii nocy z I-go na 2-go sierpnia 1943 r. nie da si\u0119 zapomnie\u0107<\/strong>. Cz\u0119\u015b\u0107 mojej rodziny, tj. ojciec, matka, dwie siostry i najm\u0142odszy brat spali\u015bmy od wielu dni w stodo\u0142ach i szopach na sianie. &nbsp;Obudzi\u0142o nas \u015bwiat\u0142o latarek i rozkaz w j\u0119zyku rosyjskim, by uda\u0107 si\u0119 do mieszkania w celu przeprowadzenia rewizji, bo podobno u nas jest bro\u0144. Z uwagi na upa\u0142y byli\u015bmy w sk\u0105pej bieli\u017anie nocnej, tylko mama wsun\u0119\u0142a nogi w buty. Id\u0105c pod eskort\u0105 uzbrojonych bandyt\u00f3w \u015bcie\u017ck\u0105 w\u015br\u00f3d krzak\u00f3w malin od budynk\u00f3w gospodarczych do mieszkania, widzia\u0142am, \u017ce wszystkie okna w domu zosta\u0142y obstawione przez uzbrojonych ludzi. W mieszkaniu obudzili mego brata Wac\u0142awa i kazali si\u0119 zebra\u0107 w jednym pokoju, by im nie przeszkadza\u0107 w rewizji. By\u0142o nas 12 os\u00f3b, tj. 10 z mojej rodziny i stryj Bernard z \u017con\u0105. Bandyci ca\u0142y czas m\u00f3wili po rosyjsku, podszywaj\u0105c si\u0119 pod partyzant\u00f3w radzieckich i dopiero kiedy powiedzieli \u201ebli\u017ce k-\u015bcienkie&#8221; i \u201e wychotite samostijnej Ukrainy&#8221; (my Polacy) zdali\u015bmy sobie spraw\u0119 kto to jest i \u017ce to koniec. Zobaczy\u0142am poblad\u0142\u0105 twarz mamy i nawet nie zd\u0105\u017cyli\u015bmy odpowiedzie\u0107, gdy od drzwi z przedpokoju pad\u0142y ze trzy serie strza\u0142\u00f3w z karabinu maszynowego. Z odleg\u0142o\u015bci 2-3 m widzia\u0142am b\u0142yski w czasie strza\u0142\u00f3w. Zestrzelone \u015bwiat\u0142o lampy naftowej, stoj\u0105cej na stole przed nami, pogr\u0105\u017cy\u0142o pok\u00f3j w ciemno\u015bciach i straci\u0142am przytomno\u015b\u0107. Gdy si\u0119 ockn\u0119\u0142am &#8211; modli\u0142am si\u0119. Le\u017ca\u0142am na pod\u0142odze pod czyim\u015b ci\u0119\u017ckim cia\u0142em, kt\u00f3re mo\u017ce w ostatnich konwulsjach wci\u0105ga\u0142o mnie pod siebie. S\u0142ysza\u0142am jego charcz\u0105cy oddech, j\u0119ki konaj\u0105cych i kilkakrotny krzyk mojego 14-letniego brata Rysia \u201eJa tak nie chc\u0119&#8221;. Nie bola\u0142o mnie nic, a kiedy unios\u0142am g\u0142ow\u0119, zobaczy\u0142am na tle \u015bwiat\u0142a w pokoju stryja (za przedpokojem), \u017ce nikogo nie ma w przedpokoju. Bandyci rzucili si\u0119 w tym czasie do rabunku u stryja i w budynkach gospodarczych. Chyba instynktem \u017cycia wiedziona &#8211; wsta\u0142am i niemal po kostki brodz\u0105c we krwi, prze\u015blizgn\u0119\u0142am si\u0119 przez drzwi boczne do kuchni. Tam przez tapczan stoj\u0105cy przy oknie wychodz\u0105cym na \u015bcie\u017ck\u0119 do budynk\u00f3w gospodarczych, nie zastanawiaj\u0105c si\u0119. wyskoczy\u0142am i wpad\u0142am w krzaki malin tu\u017c obok tej \u015bcie\u017cki. Na tapczanie do bosych i mokrych od krwi st\u00f3p przy klei\u0142a si\u0119 poszewka z po\u015bcieli, a na oczy sp\u0142ywa\u0142a mi krew z rany g\u0142owy. Nic w\u00f3wczas nic my\u015bla\u0142am, bo gdyby dzia\u0142a\u0142 zdrowy rozs\u0105dek, to przecie\u017c widzia\u0142am wcze\u015bniej obstawione okna domu i nie pr\u00f3bowa\u0142abym lam ucieka\u0107. Wyskakuj\u0105c przez okno, widzia\u0142am \u0142un\u0119 ognia w stronie zamieszkania rodziny Kozubskich. By\u0142am jak zaszczute zwierz\u0119. Le\u017ca\u0142am odr\u0119twia\u0142a ze strachu, gdy nagie us\u0142ysza\u0142am biegn\u0105cych i kln\u0105cych po ukrai\u0144sku bandyt\u00f3w, a r\u00f3wnocze\u015bnie strza\u0142 nad moj\u0105 g\u0142ow\u0105. W jednej sekundzie pomy\u015bla\u0142am, \u017ce mnie odkryli i skuli\u0142am si\u0119, czekaj\u0105c ciosu, ale oni w\u00f3wczas zobaczyli dalej moj\u0105 siostr\u0119 Jadwig\u0119 uciekaj\u0105c\u0105 do krzak\u00f3w r\u00f3\u017c i ja\u015bmin\u00f3w. Zabili j\u0105 i p\u00f3\u017aniej podpalili. Po tym fakcie bandyci wr\u00f3cili do pokoju trup\u00f3w. Zapalili knot lampy i zabili p\u0142acz\u0105ce w ko\u0142ysce 8-dniowe dziecko Wac\u0142awa oraz zdj\u0119li buty z n\u00f3g mojej matce, le\u017c\u0105cej na tapczanie pod cia\u0142em Wac\u0142awa, my\u015bl\u0105c, \u017ce jest ona trupem. Dali jeszcze dwie serie strza\u0142\u00f3w po trupach i ko\u0144cz\u0105c rabunek odzie\u017cy, po\u015bcieli itp. w domu oraz maszyn i inwentarza \u017cywego w budynkach gospodarczych &#8211; podpalili je i odjechali. S\u0142ysza\u0142am pojedyncze detonacje ko\u0142o p\u0142on\u0105cych budynk\u00f3w magazynu &#8211; to by\u0142a amunicja Wac\u0142awa, pseudonim \u201eGo\u0142\u0105b&#8221;, kt\u00f3ry by\u0142 dow\u00f3dc\u0105 organizowanego oddzia\u0142u AK ale ja o tym nie wiedzia\u0142am i my\u015bla\u0142am, \u017ce jeszcze bandyci dzia\u0142aj\u0105. Rana na g\u0142owie zasch\u0142a i tylko coraz bardziej bola\u0142a mnie prawa noga, gdy\u017c mia\u0142am trzy kule w udzie, kt\u00f3re, jak si\u0119 w Koszlakach okaza\u0142o, nie naruszy\u0142y ko\u015bci. Komary, czuj\u0105c krew, bzyka\u0142y nade mn\u0105, a kiedy by\u0142 ju\u017c dzie\u0144, zdecydowa\u0142am si\u0119 wyj\u015b\u0107 i szuka\u0107 pomocy. Id\u0105c ko\u0142o domu, widzia\u0142am przez wybite okno cia\u0142o zabitego brata Wac\u0142awa, opartego o \u015bcian\u0119 z ranami na skroni, roztrzaskan\u0105 g\u0142\u00f3wk\u0119 8-dniowego dziecka w ko\u0142ysce i nikt nie odezwa\u0142 si\u0119 na moje wo\u0142anie. Widzia\u0142am te\u017c dopalaj\u0105ce si\u0119 zw\u0142oki mojej siostry Jadwigi le\u017c\u0105cej ko\u0142o ja\u015bmin\u00f3w. My\u015bla\u0142am, \u017ce zosta\u0142am tylko sama i nie wiedzia\u0142am co robi\u0107. Ku\u015btyka\u0142am okrwawiona jak upi\u00f3r w stron\u0119 budynk\u00f3w s\u0105siada Ukrai\u0144ca, gdy nagle spoza drzew z podw\u00f3rza s\u0105siada us\u0142ysza\u0142am krzyki i g\u0142osy mojej bratowej Marii: \u201eMamusiu &#8211; Gin\u0105 \u017cyje!&#8221; (tak mnie w rodzinie nazywano). Nie da si\u0119 opisa\u0107 rozpaczy matki po stracie dzieci i tak dobrego m\u0119\u017ca. Wygl\u0105da\u0142a jak nieprzytomna czy ob\u0142\u0105kana. Nikt z nas nie p\u0142aka\u0142, bo z b\u00f3lu chyba \u0142zy wysch\u0142y. Ukrai\u0144cy &#8211; s\u0105siedzi z Aleksandrem Fedosiukiem stali ze spuszczonymi g\u0142owami, a naprzeciw nich w bieli\u017anie sta\u0142y: chora (po po\u0142ogu) bratowa Maria z wyl\u0119knionym p\u00f3\u0142torarocznym synkiem (w koszu I ince) na r\u0119ku. moja mama oraz na ziemi le\u017ca\u0142a ranna w nog\u0119 \u017cona stryja Bernarda. Wyszli oni z pokoju trup\u00f3w, kiedy mama zawo\u0142a\u0142a: \u201e Wstawajcie kto \u0179ywy!&#8221;. Odezwa\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas \u017cyj\u0105cy jeszcze stryj Bernard i prosi\u0142: \u201eCi\u0105gnijcie mnie, ja nie chc\u0119 si\u0119 spali\u0107&#8221;. Kobiety z trudem wyci\u0105gn\u0119\u0142y go przed dom, bo by\u0142 w stanie agonii i g\u0142owa stuka\u0142a po schodach. Mia\u0142 wiele ran na piersiach i odstrzelon\u0105 za kostk\u0105 praw\u0105 r\u0119k\u0119. To on mnie zas\u0142ania\u0142 i zagarnia\u0142 r\u0119k\u0105 pod siebie, a kula, kt\u00f3ra mnie rani\u0142a w g\u0142ow\u0119, urwa\u0142a mu r\u0119k\u0119. Zaraz te\u017c umar\u0142. W czasie tej masakry nawet niespe\u0142na dwuletni synek Wac\u0142awa, przygnieciony na tapczanie cia\u0142em zabitego swego ojca i le\u017c\u0105cej babci, tj. mojej mamy, zacz\u0105\u0142 p\u0142aka\u0107, a kiedy ta szepn\u0119\u0142a mu: \u201eNie p\u0142acz, babcia jest przy tobie&#8221; do ko\u0144ca masakry nie odezwa\u0142 si\u0119, a na wezwanie babci wsta\u0142 jak duszek blady i przestraszony. Przez wiele tygodni dziecko to nie odezwa\u0142o si\u0119 i nie zap\u0142aka\u0142o. Milcza\u0142o jak nieme i tylko nie da\u0142o od siebie odej\u015b\u0107.[\u2026..] . Ci sami bandyci w t\u0119 sam\u0105 noc 2 sierpnia 1943 r. wymordowali rodzin\u0119 Kozubskich, zabijaj\u0105c Narcyza, jego \u017con\u0119 Helen\u0119 i 18-letni\u0105 c\u00f3rk\u0119 Emili\u0119. Uratowa\u0142 si\u0119 tylko najm\u0142odszy ich syn Apolinary, kt\u00f3ry s\u0142ysz\u0105c nadchodz\u0105cych bandyt\u00f3w uciek\u0142 i schroni\u0142 si\u0119 na drzewie. Nie odezwa\u0142 si\u0119 on, kiedy na polecenie Ukrai\u0144c\u00f3w ojciec go wo\u0142a\u0142. [..] &nbsp;Z wielu rodzin polskich nikt nie ocala\u0142, a maj\u0105tek ich Ukrai\u0144cy zrabowali i zniszczyli.\u201d <\/em> [2]<\/p>\r\n<p><strong>Zdzis\u0142aw Kraszewski lat 9: \u201e<em>W dniu 12 sierpnia<\/em><\/strong><em> 1943 r. w godzinach rannych przez nasz\u0105 koloni\u0119<\/em> [Stanis\u0142aw\u00f3w, gm. Olesk, pow. W\u0142odzimierz Wo\u0142y\u0144ski] <em>przejecha\u0142o kilkana\u015bcie furmanek z uzbrojonymi Ukrai\u0144cami w kierunku St\u0119\u017carzyc [gm. Korytnica, pow. W\u0142odzimierz Wo\u0142.], gdzie mie\u015bci\u0142 si\u0119 posterunek Samoobrony Polak\u00f3w. (\u2026) Wieczorem tego pami\u0119tnego dnia (\u2026) przyszed\u0142 zaprzyja\u017aniony Ukrainiec, bardzo wystraszony i oznajmi\u0142, \u017ce gdy ci Ukrai\u0144cy b\u0119d\u0105 wraca\u0107 ze St\u0119\u017carzyc, to wszystkich Polak\u00f3w wymorduj\u0105. Zapakowali\u015bmy wi\u0119c na furmank\u0119 troch\u0119 lepszej odzie\u017cy, \u017cywno\u015bci i cenniejszych rzeczy i wyjechali\u015bmy z domu. Trzy dni koczowali\u015bmy w lesie. Byd\u0142o i ma\u0142e stado owiec zostawili\u015bmy w naszym lesie, a sami urz\u0105dzili\u015bmy obozowisko w lesie s\u0105siada ok. 200 m od naszego gospodarstwa. Do nas do\u0142\u0105czy\u0142a samotna s\u0105siadka, pani Stefania Olobra oraz 18-letni kuzyn Roman Kraszewski.<\/em><strong> <em>W dniu 15 sierpnia<\/em><\/strong><em> 1943 r. odwiedzili nas Ukrai\u0144cy z miejscowo\u015bci Janin B\u00f3r [gm. Olesk], przekonuj\u0105c rodzic\u00f3w, \u017ce nic nam z ich strony nie grozi i \u017ce powinni\u015bmy wraca\u0107 do domu (dokonali rozeznania i zwiadu). My jednak zostali\u015bmy nadal na miejscu. <strong>Dnia 16 sierpnia<\/strong> 1943 r. oko\u0142o godz. 14.00, kiedy kuzyn Roman wyszed\u0142 w celu rozpoznania sytuacji, zauwa\u017cyli\u015bmy o\u015bmiu Ukrai\u0144c\u00f3w zbli\u017caj\u0105cych si\u0119 w naszym kierunku od strony naszego gospodarstwa. Najstarszy funkcj\u0105 Ukrainiec, dobrze uzbrojony, podszed\u0142 do ojca i powiedzia\u0142, \u017ce powinni\u015bmy wraca\u0107 do domu, poniewa\u017c nic nam nie grozi i nie ma powodu ucieka\u0107. Dopytywa\u0142 si\u0119 r\u00f3wnie\u017c, gdzie jest kuzyn Roman, poniewa\u017c chce go wraz z rodzicami przes\u0142ucha\u0107 i poprosi\u0142 ojca, \u017ceby odszed\u0142 z nim w g\u0142\u0105b lasu. Ojciec zgodzi\u0142 si\u0119 i odeszli tak, \u017ce nie by\u0142o ich wida\u0107, ani s\u0142ycha\u0107 rozmowy. Po kilku minutach wr\u00f3ci\u0142 i zabra\u0142 mam\u0119. Kiedy tak stali\u015bmy w wielkim strachu, otoczeni przez pozosta\u0142ych siedmiu bandyt\u00f3w, nagle us\u0142yszeli\u015bmy krzyk mamy \u201eOj, serce!\u201d. W\u00f3wczas pomalutku zacz\u0119li\u015bmy oddala\u0107 si\u0119, bo przez moment tych siedmiu bandyt\u00f3w zainteresowa\u0142o si\u0119 zawarto\u015bci\u0105 wozu. W tym momencie przybieg\u0142 Ukrainiec, kt\u00f3ry wyprowadzi\u0142 rodzic\u00f3w i zacz\u0105\u0142 krzycze\u0107, dlaczego nie robi\u0105 z nami porz\u0105dku. S\u0105siadka pani Olobra ukl\u0119k\u0142a przed Ukrai\u0144cem i zacz\u0119\u0142a go b\u0142aga\u0107 o lito\u015b\u0107, \u017ceby zostawili j\u0105 w spokoju, na co ten dow\u00f3dca przebi\u0142 j\u0105 bagnetem umocowanym na karabinie, morduj\u0105c na naszych oczach. Wtedy zacz\u0119li\u015bmy ucieka\u0107 w kierunku naszego lasu i pozostawionego tam byd\u0142a. Najm\u0142odszy brat Tadeusz ucieka\u0142 najwolniej, a kilku bandyt\u00f3w bieg\u0142o za nim i tak dobieg\u0142 do owiec i schowa\u0142 si\u0119 za pas\u0105cego si\u0119 barana. Baran, widz\u0105c biegn\u0105cego naprzeciw cz\u0142owieka, rozp\u0119dzi\u0142 si\u0119 i z ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105 uderzy\u0142 bandyt\u0119, kt\u00f3ry a\u017c si\u0119 przewr\u00f3ci\u0142, a kiedy chcia\u0142 go uderzy\u0107 drugi raz, w\u00f3wczas bandyta podni\u00f3s\u0142 si\u0119 i zastrzeli\u0142 barana. Tymczasem brat Tadeusz&nbsp; uciek\u0142 w zaro\u015bla i tak zosta\u0142o uratowane \u017cycie 7-letniego dziecka. Ja i m\u00f3j starszy brat uciekli\u015bmy w zaro\u015bla i krzaki. Jak si\u0119 okaza\u0142o, mama, chocia\u017c bardzo ranna, pokaleczona bagnetem, b\u0119d\u0105c w szoku, zdo\u0142a\u0142a uciec z miejsca tego mordu. Bandyta, kiedy j\u0105 wyprowadzi\u0142 w krzaki, kaza\u0142 zdj\u0105\u0107 sukienk\u0119, poniewa\u017c by\u0142a we\u0142niana, po czym uderzy\u0142 j\u0105 kolb\u0105 w g\u0142ow\u0119, a kiedy zas\u0142oni\u0142a si\u0119 r\u0119k\u0105, w\u00f3wczas bagnetem zrani\u0142 r\u0119k\u0119, a nast\u0119pnie dwukrotnie zrani\u0142 klatk\u0119 piersiow\u0105. Wtedy mama wyda\u0142a ten pami\u0119tny okrzyk \u201eOj, serce!\u201d, co (\u2026) nas uratowa\u0142o. Bandyta tymczasem uzna\u0142, \u017ce mama ju\u017c tam umrze, zabra\u0142 sukienk\u0119 i pobieg\u0142 do furmanki<\/em>.\u201d [3]<\/p>\r\n<p><strong>15 sierpnia 1943 r. kierownictwo UPA usankcjonowa\u0142o grabie\u017ce, wydaj\u0105c dekret o przekazaniu Ukrai\u0144com ca\u0142ej ziemi polskich kolonist\u00f3w. Spowodowa\u0142o to, \u017ce miejscowa ludno\u015b\u0107 ch\u0119tnie i t\u0142umnie uczestniczy\u0142a w zbrodniach, kt\u00f3re traktowano jako akt sprawiedliwo\u015bci dziejowej i historyczny odwet za wieki upokorze\u0144, krzywd i podda\u0144stwa. <\/strong>Dramat Wo\u0142ynia znajduje swoje odzwierciedlenie w raportach wysy\u0142anych do rz\u0105du w Londynie przez gen. Tadeusza Komorowskiego ,,B\u00f3r\u2019\u2019. Dow\u00f3dztwo Armii Krajowej doskonale wiedzia\u0142o o zbrodniach pope\u0142nianych na ludno\u015bci polskiej przez Ukrai\u0144c\u00f3w co jest widoczne w wysy\u0142anych na Zach\u00f3d raportach. Warto zatem oceni\u0107 raport gen. Komorowskiego <strong>z 19 sierpnia 1943r.<\/strong> aby mie\u0107 poj\u0119cie jak ludob\u00f3jstwo na Wo\u0142yniu widzia\u0142o dow\u00f3dztwo AK. Raport zaczyna si\u0119 od przedstawienia dramatycznej sytuacji na Wo\u0142yniu od marca do maja 1943r. Dow\u00f3dca AK pisze, \u017ce ofiar\u0105 morderstw pad\u0142o, wtedy ju\u017c trzy tysi\u0105ce os\u00f3b, za\u015b pi\u0119\u0107 tysi\u0119cy wywieziono do Rzeszy. W swym raporcie genera\u0142 bez ogr\u00f3dek nazywa t\u0119 zbrodni\u0105 ,,rzezi\u0105\u2019\u2019 co zreszt\u0105 jest zgodne z prawd\u0105. Raport wspomina o fakcie, \u017ce Niemcy nie panuj\u0105 nad tym terenem, za\u015b polska obrona polega na skupieniu si\u0119 w wi\u0119kszych miastach i wsiach. Genera\u0142 Komorowski opisuje ca\u0142\u0105 zbrodni\u0119 chronologicznie, zaznaczaj\u0105c, \u017ce fala zbrodni przerzuci\u0142a si\u0119 z p\u00f3\u0142nocnego wschodu na po\u0142udnie wojew\u00f3dztwa wo\u0142y\u0144skiego. W raporcie czytamy: ,,St\u0142oczeni w miasteczkach uciekinierzy musieli zg\u0142asza\u0107 si\u0119 na wyjazd do Rzeszy\u2026\u2019\u2019 co pokazuje dramat ludzi, kt\u00f3rym uda\u0142o si\u0119 uciec przed okrutnym ludob\u00f3jstwem. Dow\u00f3dca AK zauwa\u017ca r\u00f3wnie\u017c, \u017ce po scentralizowaniu polskiej obrony wzmog\u0142y si\u0119 ataki UPA. Czytamy, \u017ce 11 i 12 lipca ,,wyci\u0119to\u2019\u2019 60 polskich wsi w powiatach Horochowskim i W\u0142odzimierskim. Obecnie wiemy, \u017ce 11 lipca ,,wyci\u0119to\u2019\u2019 nie 60 polskich wsi, lecz znacznie wi\u0119cej. Tego dnia UPA zaatakowa\u0142a 99 miejscowo\u015bci, kt\u00f3re by\u0142y zamieszkiwane przez ludno\u015b\u0107 polsk\u0105. Dalej czytamy o polskich o\u015brodkach samoobrony, kt\u00f3re cz\u0119sto nie maj\u0105 szans obrony, a, mimo to walcz\u0105 np. Huta Stepa\u0144ska, kt\u00f3ra odpiera\u0142a ataki UPA a\u017c do wyczerpania zapas\u00f3w amunicji. Genera\u0142 Komorowski pisze, \u017ce w tym okresie rzezi ludno\u015bci polskiej Niemcy wywie\u017ali do Rzeszy na roboty 35 tysi\u0119cy uciekinier\u00f3w szukaj\u0105cych ratunku w miastach.<strong> [\u2026.] <\/strong>Analizuj\u0105c tre\u015b\u0107 raportu uwidacznia si\u0119 obraz zbrodni wo\u0142y\u0144skiej widzianej oczami dow\u00f3dcy AK tj. gen. Komorowskiego. Co prawda niekt\u00f3re dane s\u0105 niesp\u00f3jne, to jednak przedstawiony w raporcie obraz sytuacji odpowiada prawdzie. <strong>Zauwa\u017ca si\u0119 fakt, \u017ce wydarzenia na Wo\u0142yniu ze wzgl\u0119du na sw\u00f3j charakter s\u0105 nazywane ju\u017c w 1943r. &#8211; ,,rzezi\u0105\u2019\u2019. Ten dramatyczny raport jest \u015bwiadectwem potwornych zbrodni jakich dokonywano na ludno\u015bci polskiej Wo\u0142ynia<\/strong>. [4]<\/p>\r\n<p>Rodzi si\u0119 pytanie dlaczego Polacy nadal czekali, \u017cyj\u0105c w tej niepewno\u015bci? Czytaj\u0105c wspomnienia, jawi si\u0119 obraz: w sierpniu 1943 roku \u017cywiono nadziej\u0119, \u017ce zanim ucieczka stanie si\u0119 konieczna, uda si\u0119 sko\u0144czy\u0107 \u017cniwa. Poza naturaln\u0105 sk\u0142onno\u015bci\u0105 ludzi do niewiary w to, co niewyobra\u017calne, to pozostaje jeszcze zwyk\u0142e u rolnik\u00f3w pragnienie zebrania plon\u00f3w, by unikn\u0105\u0107 widma g\u0142odu. Tymczasem sierpniowa akcja ta zosta\u0142a starannie przygotowana przez kierownictwo UPA. Cztery dni przed jej rozpocz\u0119ciem organizowano spotkania w ukrai\u0144skich wsiach i u\u015bwiadamiano mieszka\u0144c\u00f3w o konieczno\u015bci eksterminacji Polak\u00f3w. Pos\u0142ugiwano si\u0119 has\u0142em: \u201eWyr\u017cn\u0105\u0107 Lach\u00f3w a\u017c do 7 pokolenia, nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c tych, kt\u00f3rzy nie m\u00f3wi\u0105 ju\u017c po polsku\u201d Taktyka nacjonalist\u00f3w ukrai\u0144skich stosowana podczas eksterminacji ka\u017cdej z polskich wsi by\u0142a zawsze taka sama. Polega\u0142a ona na tym, \u017ce oddzia\u0142y UPA otacza\u0142y dan\u0105 miejscowo\u015b\u0107 tak, aby nikt nie m\u00f3g\u0142 z niej uj\u015b\u0107, nast\u0119pnie inne pododdzia\u0142y wchodzi\u0142y do wsi, zgania\u0142y Polak\u00f3w na jedno miejsce (np. do stodo\u0142y, budynku szkolnego) i tam dokonywa\u0142y masowego mordu. Po dokonanej masakrze do wsi na furmankach wje\u017cd\u017ca\u0142y grupy rabunkowe, z\u0142o\u017cone g\u0142\u00f3wnie z kobiet, i zabiera\u0142y wszystko co pozosta\u0142o po zamordowanych Polakach, od odzie\u017cy do element\u00f3w budowlanych. Po kilku dniach, gdy wszystko si\u0119 uspokoi\u0142o i niekt\u00f3rzy ocaleli Polacy wracali do wsi, oddzia\u0142y UPA ponownie atakowa\u0142y wie\u015b, mordowa\u0142y Polak\u00f3w i pali\u0142y budynki.\u201d<\/p>\r\n<p><strong>Wac\u0142aw G\u0105siorowski z Zasmyk: <\/strong>\u201e <em>W 1943 r. jak zacz\u0119\u0142y si\u0119 rzezie Polak\u00f3w, matka zachorowa\u0142a. Pojecha\u0142em z ni\u0105 do lekarza w Budkach Ossowskich, kt\u00f3ry j\u0105 leczy\u0142. Miejscowo\u015b\u0107 ta by\u0142a odleg\u0142a od Zasmyk o jakie\u015b 25 kilometr\u00f3w. Przespali\u015bmy si\u0119 u jakiego\u015b gospodarza, znajomego mamy. Nad ranem zostali\u015bmy obudzeni przez ha\u0142as na dworze. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce Ukrai\u0144cy otoczyli wie\u015b i zaczynaj\u0105 \u0142apa\u0107 i zbiera\u0107 Polak\u00f3w. Wyci\u0105gn\u0119li nas na podw\u00f3rko. Mamusia nie mog\u0142a ucieka\u0107. Postanowi\u0142em z ni\u0105 zosta\u0107. Jeden z Ukrai\u0144c\u00f3w trzyma\u0142 mnie za r\u0119k\u0119, a trzech po\u0142o\u017cy\u0142o matk\u0119 na ziemi i zacz\u0119\u0142o j\u0105 prze\u017cyna\u0107! Jak bluzn\u0119\u0142a krew, mama krzykn\u0119\u0142a &#8211; Wacek uciekaj! &#8211; Wyrwa\u0142em si\u0119 tym bandziorom i zacz\u0105\u0142em ucieka\u0107. Strzelali za mn\u0105, ale nie trafili. Twarze ukrai\u0144skich morderc\u00f3w , kt\u00f3rzy prze\u017cynali mam\u0119 pi\u0142\u0105, zapami\u0119ta\u0142em na ca\u0142e \u017cycie! Wci\u0105\u017c w moich uszach rozbrzmiewa krzyk mordowanej matki. Niekt\u00f3rych ze zbir\u00f3w zadaj\u0105cych jej \u015bmier\u0107 w m\u0119czarniach rozpozna\u0142em. Jeden z nich Iwan Rybczuk \u017cyje jeszcze i mieszka w Grusz\u00f3wce. To on prze\u017cyna\u0142 matk\u0119 pi\u0142\u0105. Po wojnie wpad\u0142 w \u0142apy NKWD i odsiedzia\u0142 w \u0142agrze 15 lat. Teraz jest kombatantem i chodzi w aurze bohatera walcz\u0105cego o wolno\u015b\u0107 Ukrainy. Ma pewnie wiele odznacze\u0144 i dodatek kombatancki. Ja wtedy przez las uciek\u0142em do Zasmyk. Po jakim\u015b czasie wst\u0105pi\u0142em do oddzia\u0142u samoobrony. By do niego si\u0119 dosta\u0107, musia\u0142em oszuka\u0107 \u201eJastrz\u0119bia\u201d i powiedzie\u0107, \u017ce jestem starszy. Dzieci bowiem do partyzantki nie przyjmowano. Trafi\u0142em do plutonu, kt\u00f3rym dowodzi\u0142 ppor. \u201eNagiel\u201d czyli Jan Witwicki&#8230;&#8221; <\/em>[5]<\/p>\r\n<p>.<strong>Reginy Schab (Kaliniak) : \u201e<\/strong> <em>Napad na nasz\u0105 koloni\u0119<\/em> <strong>[ W\u0142adys\u0142aw\u00f3wk\u0119<\/strong>] <em> mia\u0142 miejsce w sierpniu i na pewno w sam\u0105 niedziel\u0119. O ile dobrze pami\u0119tam by\u0142o <strong>to 21 sierpnia 1943 r., oko\u0142o 6.00 rano<\/strong>. Pami\u0119tam, \u017ce tej nocy spali\u015bmy w polu i w\u0142a\u015bnie wr\u00f3cili\u015bmy do domu, rozkr\u0119ca\u0142 si\u0119 normalny dzie\u0144, zwyk\u0142e zaj\u0119cia przy gospodarstwie. Mama uda\u0142a si\u0119 zwyczajnie do obory, aby wydoi\u0107 krowy. Ja z siostr\u0105 by\u0142y\u015bmy w\u0142a\u015bnie na podw\u00f3rku, gdy mama powiedzia\u0142a do nas: \u201eS\u0142uchajcie co to jest, \u017ce ludzie tak krzycz\u0105 i kto\u015b strzela!\u201d A rzeczywi\u015bcie gdzie\u015b daleko czasami s\u0142ycha\u0107 by\u0142o co chwil\u0119 krzyk i powtarza\u0142y si\u0119 pojedyncze strza\u0142y. M\u00f3j tato s\u0142ysz\u0105c to powiedzia\u0142 do nas wszystkich: \u201eWyskocz\u0119 na Ewin do brata Antoniego i zobacz\u0119 co to si\u0119 dzieje.\u201d I zaraz pobieg\u0142 przez pola. A ja dalej patrz\u0119 i nas\u0142uchuj\u0119, bo nasze zabudowania by\u0142y od drogi kawa\u0142ek. Na raz patrz\u0119, \u017ce z drogi g\u0142\u00f3wnej jad\u0105 do naszego domu na furmance Ukrai\u0144cy, a by\u0142 ich ca\u0142y w\u00f3z 5 mo\u017ce 6. Zaraz skacz\u0119 do mamy i krzycz\u0119, \u017ce ju\u017c z drogi skr\u0119cili i jad\u0105 na nasz\u0105 posesj\u0119. Mama na to rzuci\u0142a wiadro z mlekiem, wyskoczy\u0142a z obory i od razu wszyscy pobiegli\u015bmy do naszych s\u0105siad\u00f3w Ukrai\u0144c\u00f3w o nazwisku K\u0142osowscy. Stali ju\u017c na podw\u00f3rku i byli nie mniej wystraszeni jak my, wida\u0107 by\u0142o, \u017ce te\u017c nie wiedz\u0105 co si\u0119 dzieje. K\u0142osowski m\u00f3wi do nas: \u201eJak Ukrai\u0144cy bij\u0105 Polak\u00f3w to my was przechowamy ale jak wasi bij\u0105 naszych, to nas wtedy b\u0119dziecie ratowa\u0107.\u201d Natychmiast wskaza\u0142 stodo\u0142\u0119 by\u015bmy si\u0119 tam mogli dobrze ukry\u0107. Pr\u0119dko chowamy si\u0119 zatem, a ja patrz\u0119 przez szpar\u0119 na nasze zabudowania. Widz\u0119 bandzior\u00f3w wyra\u017anie jak biegaj\u0105 po ca\u0142ym naszym podw\u00f3rku i bardzo przy tym krzycz\u0105. Wida\u0107 jak byli w\u015bciekli, \u017ce zd\u0105\u017cyli\u015bmy uciec. Wyskoczyli z podw\u00f3rka na pole za stodo\u0142\u0105, sta\u0142y tam kopki z\u017c\u0119tego zbo\u017ca. Mo\u017ce dw\u00f3ch albo i trzech rozrzuca\u0142o te kopki, tak w\u015bciekle nas szukali, s\u0105dzili \u017ce tam si\u0119 ukryli\u015bmy. Z p\u00f3\u0142 godziny nas tak szukali po przer\u00f3\u017cnych zakamarkach. Nie mogli sobie podarowa\u0107, \u017ce ta polska rodzina zdo\u0142a\u0142a si\u0119 ocali\u0107. Nast\u0119pnie wsiedli na w\u00f3z i odjechali tak jak przyjechali, my jednak pozostawali\u015bmy w ukryciu przez ca\u0142y dzie\u0144, a\u017c po zmrok. Tego koszmaru nigdy nie zapomn\u0119, przez ca\u0142y dzie\u0144 s\u0142ycha\u0107 by\u0142o strza\u0142y i rozpaczliwe krzyki okrutnie mordowanych ludzi. Specjalnie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o j\u0119ki kobiety, d\u0142ugo si\u0119 m\u0119czy\u0142a, mo\u017ce nawet godzin\u0119 tak biedna kona\u0142a, potem wszystko ucich\u0142o. Po jakim\u015b czasie K\u0142osowski powiedzia\u0142 nam, \u017ce to Irena Schabowa tak bardzo cierpia\u0142a. Przyszed\u0142 do nas do stodo\u0142y, jeszcze podczas dnia i opowiada\u0142 co widzia\u0142 i s\u0142ysza\u0142. M\u00f3wi\u0142, \u017ce w\u0142a\u015bnie wr\u00f3ci\u0142 z naszej kolonii, chodzi\u0142 tam wraz z innymi czterema Ukrai\u0144cami. Nakrywali cia\u0142a prze\u015bcierad\u0142ami, a m\u0142odzie\u017c ukrai\u0144ska kopa\u0142a do\u0142y i tak oto zakopywali cia\u0142a pomordowanych Polak\u00f3w. Gdy nasta\u0142 wiecz\u00f3r i wszystko ucich\u0142o zobaczyli\u015bmy z ukrycia, \u017ce pojawi\u0142 si\u0119 ich syn Wacek. By\u0142 bardzo zdenerwowany, rzuci\u0142 wprost rowerem i chwil\u0119 rozmawia\u0142 z rodzicami. Nast\u0119pnie razem przyszli do stodo\u0142y, a my opu\u015bcili\u015bmy kryj\u00f3wk\u0119 wychodz\u0105c do nich. Zaraz Wacek powiedzia\u0142 do nas: \u201eMusicie ucieka\u0107 poniewa\u017c my was nie ochronimy od bandyt\u00f3w Ukrai\u0144c\u00f3w, gdy\u017c jutro b\u0119d\u0105 szuka\u0107 po wszystkich domach ukrai\u0144skich, czy aby kto\u015b tam si\u0119 nie ukrywa.\u201d Widzieli\u015bmy, \u017ce ca\u0142e jego rzeczy by\u0142y mocno splamione krwi\u0105, nie trudno by\u0142o si\u0119 domy\u015bli\u0107, \u017ce bra\u0142 bezpo\u015bredni udzia\u0142 w rzezi na Polakach. Zaraz te\u017c rzek\u0142 Wacek do swojej matki: \u201eId\u017acie matko do domu Kaliniak\u00f3w i wyjmijcie z ram Obraz \u015awi\u0119ty i przynie\u015bcie tutaj.\u201d, a do nas doda\u0142: \u201eJak was Matka Bo\u017ca nie ochroni, to was nic nie ochroni!\u201d I rzeczywi\u015bcie K\u0142osowska posz\u0142a do naszej chaty, wyj\u0119\u0142a Obraz z ram, przynios\u0142a i da\u0142a naszej mamie. Nast\u0119pnie, nie zwlekaj\u0105c wyprowadzi\u0142 nas Wacek przez pola w stron\u0119 Ewina. Usilnie namawia\u0142 nasz\u0105 mam\u0119 by mnie zostawi\u0142a z nim ale mama nie zgodzi\u0142a si\u0119. Powiedzia\u0142a kr\u00f3tko: \u201eJak zginiemy to wszystkie razem!\u201d Zatem Wacek wr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do W\u0142adys\u0142aw\u00f3wki, a my noc\u0105 przesz\u0142y\u015bmy przez Ewin i zatrzyma\u0142y\u015bmy si\u0119 przy domu Antoniego Kaliniaka. Szuka\u0142y\u015bmy tam naszego ojca, na podw\u00f3rku nawo\u0142ywali\u015bmy, czy mo\u017ce si\u0119 tam gdzie\u015b ukrywa, mo\u017ce nas us\u0142yszy ale nikt nie odpowiada\u0142. [\u2026] Po jakim\u015b czasie dowiedzieli\u015bmy, \u017ce tatu\u015b w tym krytycznym momencie rzezi nie zatrzyma\u0142 si\u0119 u brata Antoniego ale z jego podw\u00f3rka uda\u0142 si\u0119 do Swicz\u00f3wki, gdzie mieszka\u0142a siostra mamy Stanis\u0142awa Kuczek. By\u0142a to ma\u0142a kolonia zamieszkana przez Polak\u00f3w, roz\u0142o\u017cona nad samym lasem \u015awinarzy\u0144skim. Rodzina Kuczk\u00f3w pos\u0142ysza\u0142a ju\u017c strza\u0142y i wszyscy powychodzili na podw\u00f3rko, do W\u0142adys\u0142aw\u00f3wki by\u0142o mo\u017ce tylko 3 km. Naraz przed ich dom wpada nasz tata i krzyczy by natychmiast uciekali: \u201eUciekajcie! Ukrai\u0144cy morduj\u0105 Polak\u00f3w! Zabili Adel\u0119 i jej dzieci!\u201d W pierwszym odbiorze my\u015bleli, \u017ce tatu\u015b oszala\u0142, a on widz\u0105c \u017ce wcale nie reaguj\u0105 na jego s\u0142owa, skoczy\u0142 do lasu nic wi\u0119cej nie m\u00f3wi\u0105c. W lesie chcia\u0142 teraz nieco odpocz\u0105\u0107, tymczasem na \u015awicz\u00f3wce w\u0142a\u015bnie zaczyna\u0142 si\u0119 napad banderowc\u00f3w. Kiedy rodzina Kuczk\u00f3w pos\u0142ysza\u0142a strza\u0142y i krzyki mordowanych ludzi na ich kolonii zaraz wszyscy skoczyli do lasu i tam spotkali tatusia. W lesie przeczekali ca\u0142\u0105 noc, a rankiem ruszyli do W\u0142odzimierza Wo\u0142y\u0144skiego. Na le\u015bnych drogach spotykali wielu Polak\u00f3w z r\u00f3\u017cnych miejscowo\u015bci, wiele by\u0142o takich rodzin, zapami\u0119ta\u0142am dramat jednej z rodzin. Ma\u0142\u017ce\u0144stwo z 3 miesi\u0119cznym dzieckiem, m\u0105\u017c domaga\u0142 si\u0119 natarczywie by matka dziecko pozostawi\u0142a na pastw\u0119 losu, lecz ona nie chcia\u0142a o tym s\u0142ysze\u0107, wi\u0119c zostawi\u0142 j\u0105 z dzieckiem i odszed\u0142 sam. Potem okaza\u0142o si\u0119, \u017ce z t\u0105 chwil\u0105 \u015blad po nim zagin\u0105\u0142, a ona i dziecko szcz\u0119\u015bliwie prze\u017cyli. <\/em>\u201d [6]<\/p>\r\n<p><strong>21 sierpnia 1943 r.,<\/strong> w bia\u0142y dzie\u0144, w samo po\u0142udnie, oko\u0142o godziny 14.00 mia\u0142 miejsce napad na Kisiel\u00f3wk\u0119 . Wspomina&nbsp; <strong>Czes\u0142aw \u0179yczko<\/strong> : \u201e<em>us\u0142yszeli\u015bmy strza\u0142y w lesie, w tej sytuacji przestraszyli\u015bmy si\u0119 i rzucili\u015bmy si\u0119 do gwa\u0142townej ucieczki w g\u0142\u0105b lasu, w kierunku drewnianej Kaplicy hrabiego Szumi\u0144skiego. Kaplica sta\u0142a przy Krzy\u017c\u00f3wce w lesie i p\u00f3ki co, szli\u015bmy so\u015bnin\u0105 do\u015b\u0107 pewnie bowiem las ten zna\u0142em od dawna do\u015b\u0107 dobrze. [\u2026] Kiedy zbli\u017cyli\u015bmy si\u0119 do Kaplicy w lesie, nagle wok\u00f3\u0142 nas zacz\u0119\u0142y rwa\u0107 si\u0119 pociski mo\u017adzierzowe, kt\u00f3re Ukrai\u0144cy miotali gdzie\u015b z lasu \u015awinarzy\u0144skiego. Wida\u0107 mieli do\u015b\u0107 dobry zwiad, b\u0105d\u017a po prostu domy\u015blali si\u0119, \u017ce w\u0142a\u015bnie tam Polacy szukaj\u0105 dzi\u015b swego schronienia. Oczywi\u015bcie w lesie powsta\u0142a wielka panika, zszokowani ludzie nie wiedzieli zupe\u0142nie, gdzie maj\u0105 ucieka\u0107, gdzie szuka\u0107 ratunku.[\u2026] &nbsp;Wielu ludzi krzycza\u0142o bowiem do nas, by nie i\u015b\u0107 pod Kaplic\u0119 bowiem tam ju\u017c rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 rze\u017a, Ukrai\u0144cy strzelaj\u0105 kogo popadnie oraz r\u0105bi\u0105 siekierami i wid\u0142ami kogo si\u0119 da. Tak wi\u0119c nie maj\u0105c wyboru, uciekali\u015bmy razem z nimi, to by\u0142y naprawd\u0119 straszne chwile. Jakby piek\u0142o rozwar\u0142o si\u0119 na ziemi, jeden ucieka\u0142 i p\u0142aka\u0142, inny bieg\u0142 i krzycza\u0142 co\u015b tam, mo\u017ce kogo\u015b nawo\u0142ywa\u0142, a mo\u017ce jaki\u015b amok w\u0142a\u015bnie go ogarn\u0105\u0142, dzieci piszcza\u0142y. Przy czym ca\u0142y czas s\u0142ycha\u0107 by\u0142o strza\u0142y karabinowe, na szcz\u0119\u015bcie przestali strzela\u0107 z mo\u017adzierzy. Dotarli\u015bmy tam po jakiej\u015b godzinie i naszym oczom ukaza\u0142a si\u0119 ju\u017c du\u017ca grupa ludzi z r\u00f3\u017cnych miejscowo\u015bci, w tym z Dominopola, Kisiel\u00f3wki, Augustowa, ale przede wszystkim z Jasion\u00f3wki oraz polskiej kolonii&nbsp; Czesn\u00f3wka, kt\u00f3ra by\u0142a po\u0142o\u017cona za Czarnym Lasem.[\u2026.] P\u00f3ki co, byli\u015bmy w samym piekle i wsp\u00f3lnie zastanawiali\u015bmy si\u0119, co robi\u0107 dalej, gdzie ucieka\u0107 i jak si\u0119 st\u0105d wydosta\u0107, z tych nie lada tarapat\u00f3w. Jak zwykle w takich chwilach zdania by\u0142y bardzo podzielone, niekt\u00f3rzy chcieli przeczeka\u0107 spokojnie na tym uroczysku do rana, a potem wr\u00f3ci\u0107 do swoich dom\u00f3w, do swojego ca\u0142ego dorobku \u017cycia. Takie stanowisko zaj\u0119li przede wszystkim ludzie starsi, m\u00f3wili tak: \u201eMy wracamy rano do dom\u00f3w naszych, tam ca\u0142y nasz maj\u0105tek, tam nasza chudoba, a to przejdzie i zn\u00f3w b\u0119dzie u nas spokojnie, b\u0119dzie zn\u00f3w dobrze. Przecie\u017c Ukrai\u0144cy to te\u017c ludzie, za co oni maj\u0105 nas bi\u0107, przecie\u017c my tyle lat prze\u017cyli w zgodzie i w najlepszym porz\u0105dku\u201d. Inni byli jednak przeciwni, aby wraca\u0107 do swoich dom\u00f3w uwa\u017cali, \u017ce Ukrai\u0144com po tym, co zrobili nie mo\u017cna ju\u017c zaufa\u0107, ale przeciwnie trzeba koniecznie pr\u00f3bowa\u0107 przedosta\u0107 si\u0119 do miasta W\u0142odzimierz Wo\u0142y\u0144ski. Mo\u017ce przynajmniej tam uda si\u0119 prze\u017cy\u0107 i doczeka\u0107 do ko\u0144ca wojny. <\/em>\u201d [ 7]<\/p>\r\n<p>Krwawy napad na koloni\u0119 Kisiel\u00f3wka 21 sierpnia to pocz\u0105tek ostatecznej rozprawy z lokaln\u0105 spo\u0142eczno\u015bci\u0105, pod n\u00f3\u017c posz\u0142o 87 os\u00f3b. W tym samym czasie zaatakowano r\u00f3wnie\u017c: kolonie : Czesn\u00f3wka, Jawor\u00f3wka, Bermesz\u00f3w i Lipnik .<\/p>\r\n<p>To by\u0142 &nbsp;straszny poranek opowiada&nbsp; <strong>Rozalia Wielosz<\/strong> z Teresina<em>: <strong> Niedziela 23 sierpnia<\/strong> 1943 roku by\u0142a ostatnim dzie\u0144 beztroskiego \u017cycia. Od wczesnego rana mama piek\u0142a placki kartofle. Nagle na podw\u00f3rek wpad\u0142 s\u0105siad Kasperski. Zacz\u0105\u0142 krzycze\u0107, \u017ce od po\u0142udniowej strony wsi idzie masa ludzi. Wyjrzeli w tamt\u0105 stron\u0119. Rzeczywi\u015bcie w stron\u0119 wioski kierowa\u0142a si\u0119 szara masa ludzi. &nbsp;Stefan Bojko kaza\u0142 rodzinie i Kasperskiemu zamkn\u0105\u0107 si\u0119 w domu. Zaryglowa\u0142 drzwi. Zatrzasn\u0105 okiennice. Wzi\u0105\u0142 siekier\u0119 i czeka\u0142. &nbsp;&nbsp;&#8211; Wszyscy byli przera\u017ceni. P\u00f3\u0142toraroczna Jania obudzona ze snu zacz\u0119\u0142a p\u0142aka\u0107. Mama tuli\u0142a j\u0105 do siebie i uspokaja\u0142a. Ukl\u0119kli\u015bmy na pod\u0142og\u0119. Modlili\u015bmy si\u0119. Za oknem us\u0142yszeli\u015bmy ha\u0142as. Krzyki. Kto\u015b zacz\u0105\u0142 wo\u0142a\u0107 \u201eOtwieraj, otwieraj!&#8221; &#8211; wspomina pani Rozalia. &nbsp;Brat Edzio po drabinie uciek\u0142 na strych. S\u0105siad Kasperski ruszy\u0142 za nim. &nbsp;&#8211; Pobieg\u0142am i ja. Edzio pochwyci\u0142 mnie za rami\u0119 i poci\u0105gn\u0105 w kierunku beczki. Chcieli\u015bmy si\u0119 schowa\u0107 w \u015brodku. Stara beczka rozsypa\u0142a si\u0119 &#8211; wspomina pani Rozalia. Postanowili uciec do piwnicy. Ledwo weszli do \u015brodka banderowcy wdarli si\u0119 do domu. Pami\u0119ta, \u017ce jeden z nich zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 po nazwisku do babci, tak jakby j\u0105 zna\u0142 od dawna. Zawo\u0142a\u0142 j\u0105 na dw\u00f3r. Co si\u0119 dalej z ni\u0105 sta\u0142o nie wie. S\u0142ysza\u0142a jak mama b\u0142aga\u0142a o darowanie \u017cycie. Prosi\u0142a, aby j\u0105 pu\u015bcili, bo jest kobiet\u0105, ma ma\u0142e dziecko.&nbsp;&nbsp; &#8211; Siostrzyczka Jania zacz\u0119\u0142a g\u0142o\u015bno p\u0142aka\u0107. By\u0107 mo\u017ce banderowiec wyrwa\u0142 j\u0105 z r\u0105k mamy. S\u0142ysza\u0142am jak siostrzyczka nawo\u0142ywa\u0142a mnie: \u201eLula, Lula&#8221;. A potem us\u0142ysza\u0142am przera\u017aliwy charkot. Taki, jaki wydaje zabijany cz\u0142owiek. Niech B\u00f3g broni, taki to by\u0142 charkot. Mordowali moj\u0105 mam\u0119 &#8211; m\u00f3wi pani Rozalia, ocieraj\u0105c \u0142zy. Jeden z napastnik\u00f3w wszed\u0142 do piwnicy. Drog\u0119 o\u015bwietla\u0142 sobie zapalniczk\u0105. W drugiej r\u0119ce trzyma\u0142 g\u0142owni\u0119 od maszyny do szycia \u201eSinger&#8221;, kt\u00f3r\u0105 ukrad\u0142 w kuchni. &nbsp;&#8211; Le\u017celi\u015bmy w k\u0105cie piwnicy. Brat Edzio przykry\u0142 mnie swoim cia\u0142em. Banderowiec rykn\u0105\u0142: &#8222;Wy\u0142a\u017a!&#8221;. Bali\u015bmy si\u0119. Szepn\u0119\u0142am do brata: \u201eWyjd\u017a, bo za tob\u0105 i mnie zabij\u0105&#8221;. Wyszed\u0142. Us\u0142ysza\u0142a tylko charkot. Nie s\u0142ysza\u0142em \u017cadnych strza\u0142\u00f3w. Mordercy moj\u0105 rodzin\u0119 wymordowali za pomoc\u0105 no\u017cy, siekier i innych narz\u0119dzi &#8211; wspomina Rozalia Wielosz. Cia\u0142 pomordowanych: mamy, taty, babci, rodze\u0144stwa nigdy nie widzia\u0142a. Tak jak zw\u0142ok s\u0105siada Kasperskiego. Bandyci zakopali je w dole, kt\u00f3ry wykopali obok domu.<\/em>. [8]<\/p>\r\n<p>Ch\u0142opi ukrai\u0144scy z Kobylna i Gnojna wspomagani przez upowc\u00f3w, tego poranka 23 sierpnia zamordowali bagnetami, siekierami ponad 207 polskich mieszka\u0144c\u00f3w Teresina oraz jedn\u0105 Rosjank\u0119<\/p>\r\n<p><strong>Jadwiga Kozio\u0142, z domu Mroziuk : <\/strong><em>A\u017c do nocy <strong>29 sierpnia<\/strong> od naszych s\u0105siad\u00f3w nie dostali\u015bmy \u017cadnego ostrze\u017cenia, nawet w postaci gro\u017aby, nie by\u0142o te\u017c \u017cadnego wezwania do opuszczenia tej ziemi<\/em>. <em>Dopiero w ostatniej chwili s\u0105siad Ukrainiec o nie zapami\u0119tanym nazwisku przybieg\u0142 do zabudowa\u0144 rodziny Bernackich, z okrzykiem: &#8222;uciekajcie natychmiast, ju\u017c do was id\u0105&#8221;. [\u2026.]&nbsp;&nbsp; To co niewyobra\u017calnie straszne, wytworzone w chorych z nienawi\u015bci umys\u0142ach zapatrzonych w hitleryzm nacjonalist\u00f3w ukrai\u0144skich, sta\u0142o si\u0119 krwaw\u0105 rzeczywisto\u015bci\u0105 w nocy z 29 na 30 sierpnia 1943 roku.[\u2026.] Wszyscy Polacy w Mogilnie w miar\u0119 mo\u017cliwo\u015bci starali si\u0119 sp\u0119dza\u0107 noce poza swoimi mieszkaniami.[\u2026.]&nbsp; W nocy &#8211; o nieokre\u015blonej godzinie &#8211; obudzi\u0142y nas przera\u017aliwe krzyki, dobiegaj\u0105ce z zabudowa\u0144 stryja Adama oraz z zabudowa\u0144 w\u0142a\u015bciciela wiatraka o nazwisku Siatecki. Przera\u017caj\u0105cy by\u0142 krzyk Siateckiego, przera\u017aliwe d\u0142ugie &#8222;ooooojjjj&#8221;, \u015bwiadczy\u0142 o ogromnym cierpieniu, nieludzkim cierpieniu. [\u2026.]&nbsp; S\u0142yszeli, jak wyprowadzono z domu Babci\u0119 i Dziadzia, kt\u00f3ry prosi\u0142 o\u017cycie powo\u0142uj\u0105c si\u0119 na sw\u00f3j wiek i przypominaj\u0105c sw\u0105 pomoc w \u017cywno\u015bci dla Ukrai\u0144c\u00f3w, kt\u00f3rzy uciekli zza sowieckiej granicy w czasie Wielkiego G\u0142odu. To nie zrobi\u0142o na mordercach \u017cadnego wra\u017cenia. Siekiery i no\u017ce sp\u0142yn\u0119\u0142y krwi\u0105 niewinnych. Zgin\u0119\u0142a ca\u0142a moja rodzina i Juszczakowie, starcy, kobiety, dzieci. Z ofiar zdarto obuwie i warto\u015bciow\u0105 odzie\u017c, skrwawione szcz\u0105tki od razu zakopano. Gdy mordercy odeszli i zrobi\u0142o si\u0119 cicho, Zosia z Antosi\u0105 i Boles\u0142awem rozp\u0142akali si\u0119 z \u017calu, strachu i rozpaczy. Wyszli z ukrycia i podeszli do zabudowa\u0144 stryja Adama &#8211; a rodzinnego domu Antosi i Bolcia. Na podw\u00f3rzu sta\u0142 kierat, w jego pobli\u017cu nadchodz\u0105cy dzie\u0144 ods\u0142oni\u0142 przera\u017conym oczom wielkie ka\u0142u\u017ce krwi. Krwawe \u015blady wskazywa\u0142y miejsce zakopania cia\u0142 ofiar za brogiem. Antosia i Boles\u0142aw pozostali tam, nikt wi\u0119cej nie widzia\u0142 ich, nie wiadomo kiedy i jak zostali zamordowani. Prawdopodobnie zostali znalezieni przez rabuj\u0105cych dobytek ofiar banderowc\u00f3w i ponie\u015bli m\u0119cze\u0144sk\u0105 \u015bmier\u0107 w wieku 19 lat &#8211; Antosia i 14 lat &#8211; Boles\u0142aw. Zosia Buczek posz\u0142a sama do swojego domu rodzinnego. Jej matka, Stanis\u0142awa Buczek i jej siostra, stara panna J\u00f3zefa, jeszcze by\u0142y ca\u0142e i zdrowe. Wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce starym kobietom ju\u017c nic nie grozi, \u017ce darowano im \u017cycie. Zosia Buczek ponownie ocala\u0142a, poniewa\u017c ukry\u0142a si\u0119 po raz drugi &#8211; tym razem w szopie z sianem przy zabudowaniach Buczk\u00f3w. Ca\u0142y dzie\u0144 tam siedzia\u0142a. Mog\u0142a obserwowa\u0107 rodzinny dom przez szpar\u0119. Widzia\u0142a wi\u0119c morderc\u00f3w, m\u0119\u017cczyzn nie mieszkaj\u0105cych w Mogilnie, przyprowadzi\u0142 ich mieszkaniec wsi Siergiej Chomiak. Wyprowadzili z domu staruszki i zamordowali bez lito\u015bci. Chomiak wykopa\u0142 jam\u0119 i wrzuci\u0142 tam cia\u0142a, jeszcze po \u015bmierci r\u0105ba\u0142 cia\u0142o staruszki Stanis\u0142awy m\u00f3wi\u0105c przy tym: &#8222;A majesz Polszczu&#8221;. Potem siedz\u0105c a\u017c do zmroku w swojej kryj\u00f3wce Zofia Buczek musia\u0142a s\u0142ucha\u0107 makabrycznych w swej tre\u015bci rozm\u00f3w Ukrai\u0144c\u00f3w. Opowiadali sobie &#8211; tak\u017ce dzieci &#8211; jak kt\u00f3ry &#8222;Lach&#8221; krzycza\u0142 z b\u00f3lu przed \u015bmierci\u0105, jak j\u0119cza\u0142y torturowane ofiary. Opowiadano, jak dzieci ukrai\u0144skie bawi\u0142y si\u0119 odci\u0119t\u0105 g\u0142ow\u0105 \u017cony \u0141ukasza Gaczy\u0144skiego &#8211; ci Gaczy\u0144scy mieszkali na Zwierzy\u0144cu. Pani Gaczy\u0144ska mia\u0142a pi\u0119kne grube warkocze, to z tego powodu jej g\u0142owa pos\u0142u\u017cy\u0142a do makabrycznej zabawy. <\/em>[9]<\/p>\r\n<p>29 sierpnia dosz\u0142o do zbrodni dokonanej przez UPA z udzia\u0142em ludno\u015bci ukrai\u0144skiej na polskich mieszka\u0144cach kolonii Czmykos, po\u0142o\u017conej w powiecie lubomelskim. Oko\u0142o po\u0142udnia wie\u015b zosta\u0142a otoczona, nast\u0119pnie po domach rozesz\u0142y si\u0119 grupy eksterminacyjne, kt\u00f3re mordowa\u0142y Polak\u00f3w przy u\u017cyciu narz\u0119dzi gospodarskich. Cz\u0119\u015b\u0107 kobiet przed zabiciem zosta\u0142a zgwa\u0142cona. Po ograbieniu miejscowo\u015b\u0107 spalono. Zgin\u0119\u0142o ok. 150 os\u00f3b<strong>. <\/strong>29 lub 30 sierpnia 1943 r. boj\u00f3wki UPA i grupy ch\u0142opstwa ukrai\u0144skiego otoczy\u0142y wie\u015b Budy Ossowskie po\u0142o\u017con\u0105 w powiecie kowelskim, a nast\u0119pnie wymordowa\u0142y oko\u0142o 270 Polak\u00f3w. Pozostali ocaleni z rzezi ukrywali si\u0119 przez kilka tygodni w pobliskim lesie, sk\u0105d z nastaniem ch\u0142od\u00f3w przedostawali si\u0119 do pobliskich wsi.<\/p>\r\n<p><strong>Leokadia Miedzianowska z d. Buczkowska z Teresina<\/strong> (gm. Werba, pow. W\u0142odzimierz Wo\u0142y\u0144ski woj. wo\u0142y\u0144skie) opowiada\u0142a: <em>\u015api\u0105cych obudzi\u0142o nad ranem <strong>29 sierpnia,<\/strong> ujadanie ps\u00f3w. Jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o, podzieleni na grupy ukrai\u0144scy ch\u0142opi z Kohylna i Gnojna, uzbrojeni w kosy, siekiery, wid\u0142y i inne narz\u0119dzia zbrodni, wsp\u00f3lnie z upowcami okr\u0105\u017cyli koloni\u0119 i wdzierali si\u0119 do poszczeg\u00f3lnych domostw. Ojciec Leokadii, Jan Buczkowski, z s\u0105siadami Sebastianami, przebywali w schronie. Matka El\u017cbieta z d. Marc\u00f3wna, mia\u0142a kryj\u00f3wk\u0119 w stodole. Ca\u0142a reszta rodziny znalaz\u0142a si\u0119 niestety w pu\u0142apce, chowaj\u0105c si\u0119 instynktownie na poddaszu domu. Leosia z kole\u017cank\u0105 cudem unikn\u0119\u0142y \u015bmierci. Przykry\u0142y si\u0119 sianem i zosta\u0142y przeoczone. Dwie starsze siostry i babci\u0119 zrzucono z poddasza, bestialsko zamordowano i zakopano na podw\u00f3rzu lekko przykrywaj\u0105c ziemi\u0105. Przera\u017cony ojciec Leokadii ucieka\u0142 polami i dotar\u0142 do oddalonego o nieca\u0142e 15 km W\u0142odzimierza, gdzie znalaz\u0142 schronienie u znajomych. Przekonany by\u0142, \u017ce nikt z jego rodziny nie prze\u017cy\u0142. Matka z kolei widzia\u0142a co dzieje si\u0119 z jej dzie\u0107mi, ale strach tak j\u0105 sparali\u017cowa\u0142, \u017ce nie potrafi\u0142a wyda\u0107 z siebie ani s\u0142owa, cho\u0107 wydawa\u0142o si\u0119 jej, \u017ce krzyczy, aby darowali im \u017cycie. Przez tydzie\u0144 chowa\u0142a si\u0119 jeszcze w swojej kryj\u00f3wce, jednak nie odwa\u017cy\u0142a si\u0119 odkopa\u0107 przysypanych ziemi\u0105 cia\u0142, by sprawdzi\u0107 ile os\u00f3b zamordowano. . W ko\u0144cu uda\u0142a si\u0119 do zaufanego ukrai\u0144skiego so\u0142tysa \u015arody, kt\u00f3ry wozem przemyci\u0142 j\u0105 do W\u0142odzimierza. Tam ks. Stanis\u0142aw Koby\u0142ecki, proboszcz parafii farnej, organizowa\u0142 opiek\u0119 dla ofiar rzezi.<\/em>[10]<\/p>\r\n<p>Podczas napadu na Teresin wymordowano przy u\u017cyciu siekier, bagnet\u00f3w i innych narz\u0119dzi 207 Polak\u00f3w<strong>.<\/strong><\/p>\r\n<p><strong>Ludwika Podskarbi z d Szewczuk z kol. Mogilno<\/strong> w pow. W\u0142odzimierz Wo\u0142.: <em>Jest <strong>29 sierpnia 1943<\/strong> r. Ukrai\u0144cy na wioskach i koloniach morduj\u0105 w okrutny spos\u00f3b wszystkich Polak\u00f3w, kt\u00f3rzy jeszcze zostali. \u0179niwa s\u0105 zebrane. W tamtych czasach ci\u0119\u017cko by\u0142o zbiera\u0107 zbo\u017ce, maszyn nie by\u0142o. Kos\u0105 kosi\u0142o si\u0119 zbo\u017ce i ka\u017cdy snopek trzeba by\u0142o zwi\u0105za\u0107 r\u0119cznie. A gdzie zbo\u017ce le\u017ca\u0142o od burzy i deszczu to i sierpem trzeba by\u0142o \u017c\u0105\u0107. Wi\u0119c Ukrai\u0144cy czekali, a\u017c zbo\u017ce b\u0119dzie w kopkach, to oni sobie zwioz\u0105. Ju\u017c wok\u00f3\u0142 wioski by\u0142y wymordowane ca\u0142ymi rodzinami. A wci\u0105\u017c nie wierzono, bo nie ujrzeli na w\u0142asne oczy. M\u00f3wili: &#8222;Za co b\u0119d\u0105 nas zabija\u0107, przecie\u017c my nic nie zawinili Ukrai\u0144com!\u201d A m\u00f3j tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce jeszcze podczas I wojny \u015bwiatowej Ukrai\u0144cy pytali si\u0119 zaborc\u00f3w, \u017co\u0142nierzy austriackich: &#8222;Co mamy zrobi\u0107 z Polaczkami?\u201d Austriacy odpowiadali wtedy: &#8222;Ani tra\u0144!\u201d Co znaczy: &#8222;Nie zaczepiaj, ani tr\u0105caj!\u201d Zapami\u0119ta\u0142am 29 sierpnia, bo by\u0142 kalendarz w ksi\u0105\u017ceczce do nabo\u017ce\u0144stwa i tam <strong>pod dat\u0105 29 sierpnia znajdujemy \u015bci\u0119cie Jana Chrzciciela, to mi utkwi\u0142o na zawsze.<\/strong> Z soboty na niedziel\u0119 mordowali bezbronn\u0105 ludno\u015b\u0107 polsk\u0105. Od ko\u0142yski do starc\u00f3w. Zabijali siekier\u0105, \u0142opat\u0105, m\u0142otem bez \u017cadnego strza\u0142u po cichu, tak \u017ceby nikt nie us\u0142ysza\u0142, co si\u0119 dzieje u s\u0105siada. I tak w Mohylnie zamordowali 69 Polak\u00f3w, a uciek\u0142o 68 jak liczy\u0142am. Ostatniej nocy uciek\u0142o 21 os\u00f3b, inni Polacy wyjechali wcze\u015bniej, w tym wielu naszych krewnych wyratowa\u0142o si\u0119 ucieczk\u0105 z tej rzezi z 29 sierpnia. W tym nasza m\u0142odzie\u017c\u2026\u2026.<\/em>[ 11]<\/p>\r\n<p><strong>Lucjan Metrzelsh<\/strong> naoczny \u015bwiadek wydarze\u0144&nbsp; <strong>w G\u0142\u0119boczycy<\/strong> ;<em> Z pi\u0119\u0107 lat trwaj\u0105cej wojny najbardziej tragiczny w skutkach by\u0142 dla mnie <strong>dzie\u0144 29 sierpnia<\/strong> 1943 roku &#8211; niedziela. [\u2026.]&nbsp; Sobota 28 sierpnia przebieg\u0142a na ci\u0119\u017ckiej pracy przy zbiorach zb\u00f3\u017c z pola. [\u2026] Oko\u0142o p\u00f3\u0142nocy znu\u017cony strachem i snem udaj\u0119 si\u0119 do swojej kryj\u00f3wki w stodole. Budz\u0105 mnie strza\u0142y z karabin\u00f3w i zajad\u0142e wycie i szczekanie psa. Zrywam si\u0119 z pos\u0142ania. Widz\u0119 przez szpar\u0119 w \u015bcianie stodo\u0142y, jak banda UPA morduje ojca. Otoczony gromad\u0105 uzbrojonych w karabiny i siekiery, szamocz\u0105cy si\u0119 z bandytami, otrzymuje siekier\u0105 cios w g\u0142ow\u0119 z ty\u0142u. Zachwia\u0142 si\u0119 do przodu, zgi\u0105\u0142 w kolanach i upad\u0142 twarz\u0105 na ziemi\u0119 w konwulsjach. Matka zd\u0105\u017cy\u0142a wybiec z przera\u017aliwym krzykiem: \u201eOch Matko Naj\u015bwi\u0119tsza!&#8221; i wbieg\u0142a przez furtk\u0119 do ogr\u00f3dka. Na g\u0142o\u015bny ryk: \u201eStij!&#8221; zatrzyma\u0142a si\u0119, ale zosta\u0142a powalona strza\u0142em i uderzona siekier\u0105 ju\u017c na le\u017c\u0105co. Przera\u017caj\u0105ce krzyki rozpaczy, bez mo\u017cliwo\u015bci ratunku, miotaj\u0105cego si\u0119 rodze\u0144stwa i goni\u0105cych za nimi morderc\u00f3w. Tak, to ju\u017c koniec \u015bwiata dla nich, bez \u017cadnej mo\u017cliwo\u015bci ratunku. Oszo\u0142omiony masakr\u0105 i tragedi\u0105 rodziny widz\u0119 jak s\u0105siad z wo\u0142aniem: \u201eUcieka\u0107, banda UPA morduje!&#8221; wybieg\u0142 tylnym wyj\u015bciem na zewn\u0105trz stodo\u0142y. Wypadam za nim i na pewn\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107 odbiegli\u015bmy, ale ju\u017c zauwa\u017ceni przez upowc\u00f3w,&nbsp; za nami wybiega reszta rodziny s\u0105siada, ale ju\u017c odbiec nie zd\u0105\u017cyli zastrzeleni kolejno z karabin\u00f3w i dobijani siekierami. Za nami rzuci\u0142o si\u0119 w pogo\u0144 kilku bandyt\u00f3w, strzelaj\u0105c z karabin\u00f3w w biegu, kl\u0119kaj\u0105c na kolano i mierz\u0105c w nas. Kule sycz\u0105 wok\u00f3\u0142 uszu, ale odbiegamy coraz dalej. Uda\u0142o si\u0119 nam odbiec na tak\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107, \u017ce strza\u0142y przesta\u0142y by\u0107 gro\u017ane. Ledwie nam si\u0119 uda\u0142o. Po wbiegni\u0119ciu do lasu przestrze\u0144 pomi\u0119dzy nami a band\u0105 zupe\u0142nie si\u0119 wyd\u0142u\u017cy\u0142a. Na moment przystan\u0119li\u015bmy. Zastanawiamy si\u0119 chwil\u0119 czy wr\u00f3ci\u0107, ale wp\u0142yw strachu silniejszy. Zaszyli\u015bmy si\u0119 w g\u0119stwin\u0119 traw i tak przystan\u0119li\u015bmy chwil\u0119 ukryci. Wys\u0142uchujemy i wygl\u0105damy, czy nie goni\u0105. Dooko\u0142a wioski s\u0142yszymy ju\u017c strzelanin\u0119, przera\u017aliwe krzyki i wycie bandyt\u00f3w. Znaczy\u0142o to, \u017ce banda UPA ogarn\u0119\u0142a ca\u0142\u0105 wie\u015b. [\u2026] Sytuacja ta i strzelanina zmusza nas do dalszej ucieczki. Przebiegamy z Grabiny w kierunku pomi\u0119dzy wioskami ukrai\u0144skimi Duliby i Kulczyn. Widzimy, jak z Kulczyna zabiegaj\u0105 nam drog\u0119. Zmieniamy kierunek ponad moczarami rzeki w lewo, przechodzimy Turi\u0119 w kierunku na Dolsk. Goni\u0105cy nas oprawcy przez rzek\u0119 nie przechodz\u0105 i zawracaj\u0105. Biegniemy ju\u017c wolniej do niedu\u017cego lasu. Wchodz\u0105c do niego bez ostro\u017cno\u015bci o ma\u0142o nie wpadliby\u015bmy na band\u0119, sta\u0142a w gromadzie oko\u0142o 40 os\u00f3b. Tak pilnie s\u0142ucha\u0142a mowy w \u015brodku stoj\u0105cego, \u017ce byli\u015bmy niezauwa\u017ceni. Ju\u017c d\u0142ugo potem doszli\u015bmy do wniosku, \u017ce przygotowywali si\u0119 do napadu na wie\u015b \u015awi\u0119te Jezioro, kt\u00f3r\u0105 my ostrzegli\u015bmy. Biegniemy ile si\u0142, omijaj\u0105c ukrai\u0144skie wsie przybywamy do du\u017cego masywu le\u015bnego, w kt\u00f3rym spotykamy du\u017c\u0105 gromad\u0119 ludzi. Ludno\u015b\u0107 ta zdo\u0142a\u0142a si\u0119 ju\u017c tu ukry\u0107. Posiada konie i wozy, jak i r\u00f3\u017cny sprz\u0119t do obrony, najcz\u0119\u015bciej siekiery i kosy. Z grup\u0105 tych ludzi idziemy do miasta Maciejowa, raz tylko zaczepieni w jednej wsi ukrai\u0144skiej przez nieliczn\u0105 grup\u0119 patrolow\u0105 UPA, doszli\u015bmy do Maciejowa. By\u0142 ju\u017c wiecz\u00f3r, otrzymali\u015bmy posi\u0142ek na plebanii u ksi\u0119dza. Na plebanii zebra\u0142o si\u0119 ju\u017c kilkaset os\u00f3b. Jak mo\u017cna by\u0142o, tak nas zakwaterowano po r\u00f3\u017cnych k\u0105tach. Z \u017calem i rozpacza po zamordowanych na jednej z \u0142awek w ko\u015bciele usn\u0119\u0142o si\u0119 i tak ten dzie\u0144 apokalipsy sko\u0144czy\u0142 si\u0119 dla mojej rodziny. [\u2026..] Tak zgin\u0119li: ojciec Stanis\u0142aw, lat 56, matka Helena, lat 43, rodze\u0144stwo, Zofia, lat 18, Helena, lat 15, Marcelina, lat 8, Heronim, lat 6. Krystyna, lat 4, Henryka, lat 2. Z rodziny s\u0105siada Jana Marnota, z kt\u00f3rym to uda\u0142o nam si\u0119 wyrwa\u0107 z tego piek\u0142a, zgin\u0119li: \u017cona Franciszka lat 40, dzieci, W\u0142adys\u0142awa, lat 14, Marian, lat 12, Bronis\u0142awa, lat i i Helena, lat 2.<\/em> [12]<\/p>\r\n<p>W&nbsp; wyniku napadu UPA na G\u0142\u0119boczyc\u0119, zgin\u0119\u0142o oko\u0142o 250 Polak\u00f3w, w tym 199 znanych z nazwiska[ W\u0142adys\u0142aw Siemaszko, Ewa Siemaszko, Ludob\u00f3jstwo dokonane przez nacjonalist\u00f3w ukrai\u0144skich na ludno\u015bci polskiej Wo\u0142ynia 1939-1945, Warszawa 2000, s.873 ] R\u00f3wnie\u017c 29 sierpnia dosz\u0142o do ataku UPA na <strong>Grabin<\/strong> w powiecie w\u0142odzimierskim. Zabijano przy pomocy broni bia\u0142ej i narz\u0119dzi gospodarskich. Zamordowano ponad 150 os\u00f3b. W tym samym dniu nacjonali\u015bci ukrai\u0144scy napadli <strong>Jasien\u00f3wk\u0119,<\/strong> gdzie zamordowano co najmniej 137 Polak\u00f3w. Podobnie by\u0142o w <strong>Soko\u0142\u00f3wce<\/strong>, w kt\u00f3rej zgin\u0119\u0142o ok. 200 os\u00f3b, <strong>Soroczynie<\/strong> &#8211; 140 i <strong>Stanis\u0142awowie <\/strong>&#8211; 150. 29 sierpnia rano Ukrai\u0144cy ubrani w mundury polskie i niemieckie opanowali <strong>\u015awi\u0119tocin.<\/strong> Polak\u00f3w wy\u0142apywano i zabijano na miejscu b\u0105d\u017a prowadzono do lasu przyleg\u0142ego do wsi i tam mordowano. Ofiary wrzucano do kilku przygotowanych do\u0142\u00f3w. Zgin\u0119\u0142o oko\u0142o 80 os\u00f3b. We <strong>W\u0142adys\u0142aw\u00f3wce <\/strong>upowcy przy u\u017cyciu broni palnej sterroryzowali ludno\u015b\u0107 polsk\u0105, zabijaj\u0105c kilka os\u00f3b. Nast\u0119pnie na dany przez nich znak, t\u0142um towarzysz\u0105cych im ch\u0142op\u00f3w ukrai\u0144skich przyst\u0105pi\u0142 do mordowania Polak\u00f3w za pomoc\u0105 narz\u0119dzi gospodarskich. Zabito oko\u0142o 160 os\u00f3b.<\/p>\r\n<p><strong>Henryk&nbsp; Kloc- mia\u0142em 13 lat mieszka\u0142em we wsi Wola Ostrowiecka:29 sierpnia <\/strong><em>,a by\u0142a to niedziela [\u2026] Oko\u0142o godz.8-mej wyznaczeni boj\u00f3wkarze chodzili po wsi i wzywali m\u0119\u017cczyzn od lat osiemnastu do sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu, by udali si\u0119 na plac przed szko\u0142\u0105; sprawdzali ka\u017cdy dom i zabudowania, by nikt si\u0119 nie ukry\u0142. Kiedy wszyscy m\u0119\u017cczy\u017ani znale\u017ali si\u0119 na boisku szkolnym, zostali otoczeni przez uzbrojonych Ukrai\u0144c\u00f3w. &nbsp;[\u2026]&nbsp; Co pewien czas uzbrojeni Ukrai\u0144cy odprowadzali grup\u0119 sze\u015bciu m\u0119\u017cczyzn w nieznane nam miejsce. Teraz ju\u017c wiemy, \u017ce by\u0142a to dwuklepiskowa stodo\u0142a gospodarza Stra\u017cyca; \u017ce tam inna grupa Ukrai\u0144c\u00f3w wykopa\u0142a przy stodole dwa rowy o g\u0142\u0119boko\u015bci 2 m i szeroko\u015bci 2,5 m i d\u0142ugo\u015bci 8 m. Do tej stodo\u0142y wprowadzano przyprowadzonych m\u0119\u017cczyzn, tam ich mordowano bez u\u017cycia broni palnej, a zw\u0142oki wrzucano do tych row\u00f3w.[\u2026]&nbsp; pozosta\u0142y kobiety, dzieci i osoby w starszym wieku. Teraz ju\u017c, bez \u017cadnych skrupu\u0142\u00f3w, brutalnie wt\u0142oczono nas wszystkich do budynku szkolnego, sk\u0105d kilkunastoosobowe grupy p\u0119dzono pod eskort\u0105 w nieznane nam w\u00f3wczas miejsce. Mimo, \u017ce dochodzi\u0142y do nas stamt\u0105d \u017cadne odg\u0142osy mieli\u015bmy ju\u017c \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce Ukrai\u0144cy chc\u0105 nas wszystkich wymordowa\u0107. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce zostaniemy zamordowani i \u017ce to za chwil\u0119 nast\u0105pi.[\u2026] Do izb lekcyjnych, w kt\u00f3rych byli\u015bmy zgromadzeni, zacz\u0119to wrzuca\u0107 granaty i strzela\u0107 z pistolet\u00f3w maszynowych. Ju\u017c pierwsze strza\u0142y i wybuchy granat\u00f3w zabi\u0142y cz\u0119\u015b\u0107 os\u00f3b &#8211; innych porani\u0142y. Znale\u017ali\u015bmy si\u0119 jak gdyby w kr\u0119gu piekielnych czelu\u015bci: j\u0119k rannych, p\u0142acz dzieci, rozdzieraj\u0105cy krzyk matek, huk strza\u0142\u00f3w, wreszcie dym. Zbrodniarze spod znaku tryzuba podpalili budynek szkolny. [\u2026]&nbsp; Nie pami\u0119tam, jak znalaz\u0142em si\u0119 w drugiej izbie lekcyjnej. Na pod\u0142odze strz\u0119py ludzkich cia\u0142 i du\u017co, bardzo du\u017co krwi. [&#8230;.]&nbsp; Podnios\u0142em g\u0142ow\u0119. Nikogo nie by\u0142o w pobli\u017cu. Tylko ja &#8211; \u017cywy po\u015br\u00f3d zmar\u0142ych. D\u017awign\u0105\u0142em si\u0119 z trudem stan\u0105\u0142em na oparzonych stopach. Zdj\u0105\u0142em przesi\u0105kni\u0119t\u0105 krwi\u0105 koszul\u0119, podar\u0142em j\u0105 na onuce i zawin\u0105\u0142em nimi obola\u0142e stopy. Ze zgroz\u0105 obejrza\u0142em le\u017c\u0105ce tam zmasakrowane trupy. [13]<\/em><\/p>\r\n<p>Mordu w Woli Ostrowieckiej&nbsp; dokona\u0142 kure\u0144 dowodzony przez Iwana K\u0142ymczaka \u201e\u0141ysego\u201d dokona\u0142 masakry ludno\u015bci polskiej zabijaj\u0105c 628 Polak\u00f3w i 7 \u017byd\u00f3w, w tym 220 dzieci do lat 14. W mordzie uczestniczy\u0142a r\u00f3wnie\u017c ludno\u015b\u0107 ukrai\u0144ska z s\u0105siednich wsi. W dzie\u0144 p\u00f3\u017aniej ci sami bandyci wymordowali &nbsp;Polak\u00f3w w s\u0105siednich Ostr\u00f3wkach.<\/p>\r\n<p><strong>Stanis\u0142awa Pachla \u201e <\/strong><em>My weszli\u015bmy.. (<\/em><strong>do Gaju<\/strong><em>) od strony p\u00f3\u0142nocnej. Po lewej stronie w \u015brodku wioski by\u0142a szko\u0142a, a za ni\u0105 prostopadle do drogi strzelnica [\u2026] &nbsp;ca\u0142y wykop strzelnicy by\u0142 zape\u0142niony zw\u0142okami pomordowanych Polak\u00f3w na wysoko\u015bci 1 m. [\u2026] Dooko\u0142a le\u017ca\u0142y porzucone narz\u0119dzia zbrodni siekiery, wid\u0142y, motyki, pi\u0142y, dr\u0105gi i inne &#8211; wszystkie we krwi<\/em><strong>. \u201d <\/strong>[s1149]<\/p>\r\n<p><strong>Boles\u0142aw Czeleb\u0105k z Gaju<\/strong>, uratowa\u0142 si\u0119 ukryty w schronie, ale by\u0142 \u015bwiadkiem jak jego \u017con\u0119, b\u0119d\u0105c\u0105 w stanie odmiennym, upowcy przepi\u0142owali pi\u0142\u0105 do drewna.[s 395]<\/p>\r\n<p><strong>J\u00f3zefa Kosior z d. Kocio\u0142ek<\/strong> z niemowl\u0119ciem schowa\u0142a si\u0119 do schronu razem z dwoma innymi rodzinami, z obawy, aby p\u0142acz dziecka nie zdradzi\u0142 kryj\u00f3wki, ukrywaj\u0105cy si\u0119 udusili niemowl\u0119. Mimo ocalenia J. Kosior umar\u0142a z rozpaczy. [393] &nbsp;&nbsp;&nbsp;[ 14]<\/p>\r\n<p>Zbrodnia w Gaju w powiecie kowelskim dokonana zosta\u0142a 30 sierpnia 1943 r. na ludno\u015bci polskiej przez sotni\u0119 UPA dowodzon\u0105 przez \u201eWo\u0142ka\u201d. [ Wilka] Upowcy sp\u0119dzili Polak\u00f3w do budynku szko\u0142y. Mordu, pod gro\u017ab\u0105 \u015bmierci, dokonali pochodz\u0105cy ze wsi Jan\u00f3wka ch\u0142opi ukrai\u0144scy. Ofiary mordowano za pomoc\u0105 gospodarskich narz\u0119dzi. W masakrze zgin\u0119\u0142o oko\u0142o 600 Polak\u00f3w.<\/p>\r\n<p><strong>Stefania Sawicka z d.&nbsp; Macegoniuk ze wsi K\u0105ty<\/strong>: <strong><em>Niedziela 30 sierpnia<\/em><\/strong><em> w nocy straszny stukot w okno -&#8222;Oczyniaj skarej!&#8221;. Tato by\u0142 na strychu, a mama otworzy\u0142a. Wesz\u0142o ich mo\u017ce z dziesi\u0119ciu &#8211; &#8222;Swyty lampu!&#8221;. Mama ze strachu nie mog\u0142a zapa\u0142ek znale\u017a\u0107. Krzyczy &#8222;Skarej! Wychody!&#8221;. Wygnali nas do sieni i pytaj\u0105 si\u0119 &#8211; &#8222;A gdie twyj czo\u0142owik?&#8221;. A mama zauwa\u017cy\u0142a siekier\u0119. Siostra Kasia, kt\u00f3ra mia\u0142a 16 lat zacz\u0119\u0142a prosi\u0107 &#8211; &#8222;Dzieduniu nie bijcie nas, co my komu zrobili, nie bijcie!&#8221;. Ja to us\u0142ysza\u0142am i mnie w uszach zadzwoni\u0142o, i upad\u0142am bez pami\u0119ci. Mama obuchem w czo\u0142o dosta\u0142a. Czaszka p\u0119k\u0142a, ale do m\u00f3zgu nie dosz\u0142o. A siostr\u0119 ostrzem na p\u00f3\u0142 czaszka by\u0142a rozr\u0105bana. Ale pierwsza tura nie pali\u0142a tylko zabija\u0142a. Nie wiem jaki to cud, \u017ce nas nie zaci\u0105gn\u0119li do studni. Bo wszystkie studnie by\u0142y zarzucone trupami. Zanim druga tura przysz\u0142a pali\u0107 to mama si\u0119 obudzi\u0142a i podnios\u0142a Kasi\u0119, a ona nie\u017cywa. Podnosi mnie, a ja si\u0119 ruszam. Ale nic nie pami\u0119tam. Krwi zesz\u0142a okropna ka\u0142u\u017ca. Wzi\u0119\u0142a mnie na plecy i wszystkimi si\u0142ami po drabinie zatarga\u0142a mnie na strych, a tato w k\u0105teczku siedzia\u0142 i us\u0142ysza\u0142, \u017ce kto\u015b si\u0119 wskroba\u0142 na strych, i my\u015bla\u0142, \u017ce jego szukaj\u0105. A mnie zerwa\u0142y wymioty, a uchem krew posz\u0142a. Czaszka wgi\u0119ta i nic nie pami\u0119tam. Jak tato us\u0142ysza\u0142, \u017ce ze mnie rw\u0105 wymioty, a nie wiedzia\u0142 kto, krzykn\u0105\u0142 &#8211; &#8221; Kto jest na strychu, to niech ucieka, bo si\u0119 pali dom.&#8221; Jak cz\u0142owiek ze strachu to tylko broni siebie. Nie popatrzy\u0142 kto jest \u017ceby pom\u00f3c i uciek\u0142, a mama zn\u00f3w mnie na plecy, i nie by\u0142o ju\u017c drabiny. Upadli\u015bmy ze strychu na d\u00f3\u0142. Ju\u017c si\u0119 pali\u0142 dom. Mama wywlok\u0142a mnie w kartofle na ogr\u00f3d i mia\u0142a wynie\u015b\u0107 Kasi\u0119, ale ju\u017c ca\u0142y dom by\u0142 w p\u0142omieniach. Kasia spalona. Tato wyskoczy\u0142 w buraki i le\u017ca\u0142 i widzia\u0142, jak s\u0105siada ci\u0105gn\u0119li do studni, a wszystkie studnie by\u0142y pe\u0142ne trup\u00f3w. Mama ze mn\u0105 na plecach coraz dalej w pole. By\u0142o \u0142adne proso. Ju\u017c tak spad\u0142a z si\u0142, \u017ce nie da\u0142a rady mnie nie\u015b\u0107. I le\u017c\u0105c w tym prosie s\u0142yszy mama g\u0142o\u015bny gwar &#8211; &#8222;Jak znajdesz to dobyjaj!&#8221;. A ja nic nie pami\u0119tam, nieprzytomna by\u0142am i wcisn\u0119\u0142a g\u0142ow\u0119 w ziemi\u0119 \u017ceby nie widzie\u0107 jak b\u0119d\u0105 dobija\u0107. Tyle krwi zesz\u0142o i widocznie ze zm\u0119czenia usn\u0119\u0142a\u2026\u2026<\/em>[15]]<\/p>\r\n<p>W nocy 30 sierpnia miejscowo\u015b\u0107 K\u0105ty zosta\u0142a otoczona przez oddzia\u0142y UPA i ludno\u015b\u0107 ukrai\u0144sk\u0105, przyby\u0142\u0105 z pobliskich wsi. Zaskoczonych Polak\u00f3w mordowano za pomoc\u0105 siekier, wide\u0142 i dr\u0105g\u00f3w, do uciekaj\u0105cych strzelano. Zamordowano 209 lub 210 Polak\u00f3w i 3 Ukrai\u0144c\u00f3w.<\/p>\r\n<p><strong>Jadwiga Kozio\u0142 z d. Mroziuk<\/strong> : \u201e<em>Polacy mieszkaj\u0105cy w Fiodorpolu naiwnie s\u0105dzili, \u017ce niebezpiecze\u0144stwo mo\u017ce grozi\u0107 tylko m\u0119\u017cczyznom, dlatego, gdy zastuka\u0142am do okna domu stryja W\u0142adys\u0142awa Mroziuka, stryjenka by\u0142a w domu, tylko stryj spa\u0142 poza domem, schowany pod kopic\u0105. Edward Bernacki poszed\u0142 do Fiodora Krawczuka, Ukrai\u0144ca \u017conatego z Polk\u0105. Stryj W\u0142adys\u0142aw natychmiast zacz\u0105\u0142 powiadamia\u0107 polskich s\u0105siad\u00f3w, \u017ce w Mogilnie morduj\u0105 Polak\u00f3w i trzeba ucieka\u0107. Kto uwierzy\u0142 i uciek\u0142 &#8211; prze\u017cy\u0142, kto zwleka\u0142 z ucieczk\u0105 &#8211; zgin\u0105\u0142 tej nocy, gdy\u017c niebawem wtargn\u0119li tam mordercy z UPA. Zanim to nast\u0105pi\u0142o Fiodor Krawczuk, kt\u00f3ry nie by\u0142 w stanie uwierzy\u0107 w nasz\u0105 opowie\u015b\u0107, zw\u0142aszcza \u017ce tylko s\u0142yszeli\u015bmy odg\u0142osy mordowania, wyruszy\u0142 pieszo do wsi Mogilno. Gorzk\u0105 prawd\u0119 o bestialstwie swoich rodak\u00f3w z UPA pozna\u0142 gdy podszed\u0142 do zabudowa\u0144 Siateckiego. Gospodarz le\u017ca\u0142 na podw\u00f3rzu ko\u0142o psiej budy &#8211; mia\u0142 odpi\u0142owane lub odr\u0105bane r\u0119ce i nogi, obok wielka ka\u0142u\u017ca krwi. Ju\u017c nie krzycza\u0142, ale \u017cy\u0142 jeszcze, \u015bwiadczy\u0142y o tym konwulsyjne drgania kad\u0142uba. W dniu \u015bmierci mia\u0142 42 lata. Jego \u017cona Hanna &#8211; lat 36, c\u00f3rki &#8211; Kazimiera &#8211; lat 10, Leokadia &#8211; lat 7, Regina &#8211; lat 3, le\u017ca\u0142y nieco dalej w kurzu i krwi. Ich szcz\u0105tkom Fiodor Krawczuk nie przyjrza\u0142 si\u0119 tak dok\u0142adnie, lecz zosta\u0142y potraktowane podobnie jak Siatecki. W tym momencie zosta\u0142 zauwa\u017cony przez stra\u017ce banderowc\u00f3w. Krzyczeli za nim, widocznie rozpoznaj\u0105c: &#8222;Chwedor, chody siuda !&#8221; Nie reaguj\u0105c na wo\u0142anie odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i poszed\u0142 z powrotem do Fiodorpola. W swoim domu zasta\u0142 band\u0119 upowc\u00f3w rabuj\u0105cych jego dobytek. Zaprotestowa\u0142, prosi\u0142, \u017ceby zostawiono go w spokoju, bo jest Ukrai\u0144cem. Bandyci s\u0142ysz\u0105c te argumenty rzucili zrabowane ju\u017c rzeczy i odeszli do innych dom\u00f3w &#8211; polskich. W ca\u0142ym Fiodorpolu ko\u0144czono rze\u017a i rabunek. Odg\u0142osy mordowania s\u0142yszeli\u015bmy ukryci w krzakach w pobli\u017cu wioski. By\u0142y to krzyki, piski, p\u0142acz &#8211; zbiorowy j\u0119k b\u00f3lu. To gin\u0119li m\u0119cze\u0144sk\u0105 \u015bmierci\u0105 polscy mieszka\u0144cy Fiodorpola. Rabunek trwa\u0142 jeszcze w dzie\u0144. Ci ocaleni ca\u0142y dzie\u0144 30 sierpnia sp\u0119dzili do zmroku w ukryciu. <\/em>[16]<\/p>\r\n<p><strong>Zdzis\u0142aw Koguciuk<\/strong> :&nbsp; <em>Zbrodniczy atak na <strong>Jankowce<\/strong> rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 przed \u015bwitem w poniedzia\u0142ek<strong>, 30 sierpnia<\/strong> 1943 roku. Z lasu od strony p\u00f3\u0142nocnej wkroczy\u0142o do wsi oko\u0142o 200 Ukrai\u0144c\u00f3w po cz\u0119\u015bci uzbrojonych w bro\u0144 paln\u0105, a po cz\u0119\u015bci w narz\u0119dzia gospodarskie, jak siekiery i wid\u0142y. Napastnicy zacz\u0119li systematycznie pl\u0105drowa\u0107 i pali\u0107 gospodarstwa, zabijaj\u0105c ka\u017cdego napotkanego mieszka\u0144ca. Zbudzeni ze snu ludzie rzucili si\u0119 do panicznej ucieczki w kierunku linii kolejowej ochranianej przez Niemc\u00f3w oraz do pobliskich wi\u0119kszych skupisk Polak\u00f3w w Rymaczach oraz Jagodzinie. Ci, kt\u00f3rzy mieszkali w dalszej cz\u0119\u015bci wsi, pr\u00f3bowali zaprz\u0119ga\u0107 jeszcze konie do woz\u00f3w i uwalnia\u0107 zwierz\u0119ta z ob\u00f3r i kurnik\u00f3w, inni uciekali tak, jak stali. Zaskoczeni mieszka\u0144cy p\u00f3\u0142nocnej cz\u0119\u015bci wsi nie mieli szans na ucieczk\u0119.&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &#8211; Tam w\u0142a\u015bnie mieszka\u0142a moja ciocia Karolina Solipiwko z m\u0119\u017cem i pi\u0105tk\u0105 dzieci &#8211; m\u00f3wi poruszony Zdzis\u0142aw Koguciuk. Opowiada, jak czw\u00f3rka dzieci schroni\u0142a si\u0119 do piwnicy na kartofle. Najstarszy syn przykry\u0142 rodze\u0144stwo swoim cia\u0142em, i patrz\u0105c przez okienko, by\u0142 \u015bwiadkiem zab\u00f3jstwa rodzic\u00f3w i 8-miesi\u0119cznego brata, kt\u00f3rzy dostali si\u0119 w r\u0119ce Ukrai\u0144c\u00f3w.- Jak zgin\u0119li, nie wiadomo, bo ich cia\u0142a nie zosta\u0142y odnalezione, prawdopodobnie uleg\u0142y spaleniu. Musia\u0142a to by\u0107 potworna zbrodnia, gdy\u017c m\u0142ody cz\u0142owiek, kt\u00f3ry to widzia\u0142, dosta\u0142 potem pomieszania zmys\u0142\u00f3w i sp\u0119dzi\u0142 reszt\u0119 \u017cycia w szpitalu psychiatrycznym &#8211; opowiada rodzinn\u0105 histori\u0119 pan Koguciuk. &#8211; [\u2026.] Poniewa\u017c w czasie napadu wie\u015b nie zosta\u0142a okr\u0105\u017cona przez upowc\u00f3w, wi\u0119kszo\u015b\u0107 mieszka\u0144c\u00f3w zdo\u0142a\u0142a si\u0119 jednak uratowa\u0107. Czas na ucieczk\u0119 da\u0142a im r\u00f3wnie\u017c obrona zorganizowana w centrum wsi przez dyrektora szko\u0142y i kilku m\u0119\u017cczyzn. Seria z automatu na pewien czas ostudzi\u0142a u bandyt\u00f3w ch\u0119\u0107 ataku. Tymczasem w zaj\u0119tej przez Ukrai\u0144c\u00f3w cz\u0119\u015bci wsi dzia\u0142y si\u0119 prawdziwie dantejskie sceny<\/em>. Wspomina je <strong>Katarzyna Dyczko z domu Grabowska<\/strong>, <em>uciekaj\u0105ca z 3-letnim bratankiem na r\u0119ku.&nbsp; &#8222;Wybiegaj\u0105c ze stodo\u0142y, widzieli\u015bmy ju\u017c pal\u0105c\u0105 si\u0119 wie\u015b i s\u0142yszeli\u015bmy straszny, przera\u017caj\u0105cy krzyk \u2018ratunku&#8217;\u201d &#8211; relacjonowa\u0142a. &#8222;W czasie ucieczki ko\u0142o nas \u015bwista\u0142y kule, lecz my ze strachu nie odwracali\u015bmy g\u0142\u00f3w, dopiero zatrzymali\u015bmy si\u0119 na stacji w Jagodzinie\u201d. Jak si\u0119 okaza\u0142o, krzycza\u0142a s\u0105siadka Katarzyny Dyczko &#8211; Teresa Petruk, kt\u00f3r\u0105 Ukrai\u0144cy zamordowali w okrutny spos\u00f3b, odr\u0105bawszy jej wcze\u015bniej siekier\u0105 r\u0119ce.<\/em> Niekt\u00f3re relacje znajduj\u0105ce si\u0119 w zbiorach Zdzis\u0142awa Koguciuka posiadaj\u0105 dzi\u015b unikatow\u0105 warto\u015b\u0107, gdy\u017c z\u0142o\u017cyli je ludzie, kt\u00f3rzy ju\u017c nie \u017cyj\u0105.. [17]<\/p>\r\n<p>Tego samego dnia upowcy w Jankowcach w powiecie lubomelskim, zamordowali&nbsp;&nbsp;&nbsp; &nbsp;ok 50 os\u00f3b, g\u0142\u00f3wnie kobiet i dzieci. Wie\u015b puszczono z dymem.<\/p>\r\n<p><strong>Aleksander Pradun wie\u015b Ostr\u00f3wki<\/strong>: <em>W <strong>poniedzia\u0142ek 30 sierpnia 1943<\/strong> r. o \u015bwicie zacz\u0119\u0142a si\u0119 strzelanina od strony le\u015bnych ost\u0119p\u00f3w. Ludzie w panice biegli w stron\u0119 Jagodzina, bli\u017cej ku stacji kolejowej. Strzelaj\u0105cy d\u0142ugimi seriami z broni maszynowej wzi\u0119li w krzy\u017cowy ogie\u0144 uciekaj\u0105cych r\u00f3wnina ludzi. Chciano ich zatrzyma\u0107. O ucieczce nie by\u0142o mowy. W tym samym czasie za wsi\u0105 ukazali si\u0119 na koniach je\u017ad\u017acy, kt\u00f3rzy grzecznie zawracali uciekaj\u0105cych. Ucieka\u0142em razem z mam\u0105. Znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w bruzdach ziemniaczanych oko\u0142o 400 metr\u00f3w od budynk\u00f3w. Le\u017c\u0105c m\u00f3wili\u015bmy, \u017ce gdy przestan\u0105 strzela\u0107, to b\u0119dziemy ucieka\u0107 do Jagodzina. O tej porze \u017cadnych zb\u00f3\u017c nie by\u0142o. Le\u017c\u0105c w tych bruzdach byli\u015bmy widoczni dla bulbowc\u00f3w na koniach. Podje\u017cd\u017cali i sp\u0119dzali ludzi na zebranie do wsi. [\u2026] \u2026\u2026 \u201ebulbowcy\u201d podchodzili i grzecznie zapraszali na zebranie do szko\u0142y. Potem odchodzili, jakby nic nie mia\u0142o si\u0119 sta\u0107. Wr\u00f3cili\u015bmy z mam\u0105 na nasze podw\u00f3rko. [\u2026.]&nbsp; By\u0142o to oko\u0142o godziny 9 i teraz ju\u017c bardziej wyra\u017anie wida\u0107 by\u0142o, \u017ce stawali si\u0119 natr\u0119tni. Je\u015bli dopadli kilkoro ludzi, to ju\u017c nie pozostawiali, a zacz\u0119li odprowadza\u0107 do szko\u0142y, co zwr\u00f3ci\u0142o uwag\u0119 pozosta\u0142ych, kt\u00f3rzy zza op\u0142otk\u00f3w patrzyli gdzie\u015b z ukrycia. W\u00f3wczas zacz\u0119li si\u0119 chowa\u0107, gdzie kto m\u00f3g\u0142. [\u2026]Wok\u00f3\u0142 szko\u0142y zacz\u0105\u0142 si\u0119 zaciska\u0107 pier\u015bcie\u0144 z banderowc\u00f3w. Zacz\u0119li si\u0142\u0105 zap\u0119dza\u0107 m\u0119\u017cczyzn i m\u0142odzie\u0144c\u00f3w do szko\u0142y, a kobiety, dzieci, staruszkowie pozostali na placu szkolnym. W tym momencie wysz\u0142a ze szko\u0142y Pani Bladowa, mieszkaj\u0105ca w szkole, ze swym synkiem Czarkiem. Stan\u0119\u0142a przed lud\u017ami i powiedzia\u0142a te s\u0142owa: \u201e Ludzie, ju\u017c wiemy, po co nas zwo\u0142ali, wi\u0119c kl\u0119kajmy i m\u00f3dlmy si\u0119. [\u2026] Po drugiej stronie ulicy, za szko\u0142\u0105 sta\u0142a grupa ch\u0142op\u00f3w, te\u017c bulbowc\u00f3w. Byli uzbrojeni w siekiery, pijani, \u015bmiali si\u0119 g\u0142o\u015bno. Musieli to by\u0107 g\u0142\u00f3wni oprawcy. Starsi m\u00f3wili, \u017ce to oni b\u0119d\u0105 nas bi\u0107\u2026\u2026\u2026zap\u0119dzono nas do ko\u015bcio\u0142a, zamkni\u0119to za nami drzwi i nagle rozleg\u0142y si\u0119 wok\u00f3\u0142 ko\u015bcio\u0142a wybuchy jakby z granatu. [\u2026]&nbsp; Naraz otworzy\u0142y si\u0119 frontowe drzwi, ukaza\u0142o si\u0119 w nich paru bulbowc\u00f3w z wymierzon\u0105 w nas broni\u0105 i zapowiedzieli, \u017ce mamy wychodzi\u0107 z ko\u015bcio\u0142a i \u201e ne pr\u00f3bujte wtykaty\u201d, bo jeste\u015bcie obstawieni. Ka\u017cdy kto zechce ucieka\u0107, zostanie rozstrzelany. Zacz\u0119li\u015bmy wychodzi\u0107 i zobaczyli\u015bmy, \u017ce ulica z ko\u015bcio\u0142a do szko\u0142y jest obstawiona jak poprzednio. Bulbowcy stali jeden przy drugim z broni\u0105 w r\u0119ku do strza\u0142u. Byli bardzo podenerwowani. Niekt\u00f3rzy pytali mi\u0119dzy sob\u0105, gdzie oni nas pop\u0119dz\u0105 i dlaczego tak pospiesznie. [\u2026] Droga by\u0142a obstawiona bulbowcami. Stali co kilkana\u015bcie metr\u00f3w, jeden obok drugiego. Krzykiem i biciem pop\u0119dzali nas do szybszego marszu. Gdy byli\u015bmy na grobli, us\u0142yszeli\u015bmy strzelanin\u0119 od strony Borowy. [\u2026]&nbsp; Ludzie zacz\u0119li m\u00f3wi\u0107, \u017ce to chyba Niemcy. Ludzie si\u0119 nie kryli, natomiast bulbowcy szli chy\u0142kiem, niekt\u00f3rzy przypadli do ziemi i gro\u017anie nawo\u0142ywali do szybkiego marszu. Ludzie zobaczyli, \u017ce oni si\u0119 boj\u0105 tych strza\u0142\u00f3w wi\u0119c m\u00f3wi\u0105 mi\u0119dzy sob\u0105, \u017ceby ucieka\u0107 w stron\u0119 wsi. [\u2026]ak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o byli to Niemcy. Jechali niby na odsiecz zagro\u017conym przez bulbowc\u00f3w mieszka\u0144com wsi: Ostr\u00f3wki, Wola Ostrowiecka i Jankowce, bo K\u0105ty by\u0142y ju\u017c wymordowane. Zamiast jecha\u0107 z Lubomia do Ostr\u00f3wek (12 km), pojechali okr\u0119\u017cn\u0105 drog\u0105, na Jagodzin, Wilczy Przew\u00f3z. R\u00f3wno, Borow\u0119, Ostr\u00f3wki. By\u0142a to musztarda po obiedzie. Zobaczyli, \u017ce jeszcze s\u0105 bulbowcy i nas p\u0119dz\u0105, wi\u0119c zacz\u0119li strzela\u0107. [\u2026] \u2026.weszli\u015bmy na niedu\u017c\u0105 polank\u0119 ko\u0142o lasu, otoczon\u0105 z trzech stron olszyn\u0105. [\u2026] Po kr\u00f3tkiej chwili pad\u0142a komenda, \u017ceby ludzie zrzucili z siebie grubsza odzie\u017c. Krzyczeli, by wychodzi\u0107 z gromady po dziesi\u0119\u0107 os\u00f3b na \u015brodek polany.[\u2026]&nbsp; Odprowadzali na \u015brodek polany, kazali k\u0142a\u015b\u0107 si\u0119 w ko\u0142o, twarzami do ziemi. Zacz\u0119li strzela\u0107 ofiarom w ty\u0142 g\u0142owy, a my \u017cywi musieli\u015bmy na te tragedi\u0119 patrze\u0107. Patrze\u0107 jak gin\u0105 niewinni ludzie i ich najbli\u017csi: babcie, matki, siostry, bracia, c\u00f3rki, synowie, bo byli wszyscy ze sob\u0105 spokrewnieni. [\u2026] I tak grup\u0119 po grupie wyci\u0105gano i zabijano. Tworzy\u0142 si\u0119 du\u017cy kr\u0105g, gdy\u017c kazano k\u0142a\u015b\u0107 jeden obok drugiego w nogach pomordowanych. Wida\u0107 by\u0142o po\u015bpiech, bo g\u0142o\u015bniej krzycz\u0105c szybko wyci\u0105gali ludzi na pobojowisko, nie \u017ca\u0142uj\u0105c przy tym raz\u00f3w. [\u2026]&nbsp; Nadesz\u0142a moja kolej. Oczekiwa\u0142em z napi\u0119ciem, prawie martwy z przera\u017cenia. Us\u0142ysza\u0142em ko\u0142o mnie strza\u0142, szum w uszach i zn\u00f3w piasek posypa\u0142 si\u0119 po mojej g\u0142owie i r\u0119kach. Kr\u00f3tkie charczenie ale to ju\u017c z prawej strony. Z biciem serca oczekiwa\u0142em na nast\u0119pny strza\u0142, strza\u0142 we mnie, ale i ten us\u0142ysza\u0142em nieco dalej i jeszcze jeden o kilka cia\u0142 dalej. <\/em>[18]<\/p>\r\n<p>W Ostr\u00f3wkach zosta\u0142o zamordowanych w spos\u00f3b niezwykle okrutny 475 os\u00f3b, w tym 145 m\u0119\u017cczyzn, 125 kobiet i 204 dzieci. \u201e\u0141ysy\u201d napisa\u0142 w sprawozdaniu do kierownictwa OUN: \u201e\u2026. przeprowadzi\u0142em akcje we wsiach Wola Ostrowiecka i Ostr\u00f3wki g\u0142ownia\u0144skiego rejonu. Zlikwidowa\u0142em wszystkich Polak\u00f3w od ma\u0142ego do starego. Wszystkie budynki spali\u0142em, mienie i chudob\u0119 zabra\u0142em dla potrzeb kurenia\u201d<\/p>\r\n<p><strong>Boles\u0142aw Dolecki<\/strong> <strong>ze wsi Swojcz\u00f3w<\/strong> <strong>w pow. W\u0142odzimierz Wo\u0142<\/strong>. : <strong><em>31 sierpnia 1943<\/em><\/strong><em> r. o godzinie 3.00 rano zacz\u0119li Ukrai\u0144cy og\u00f3lne morderstwo po wszystkich wsiach i koloniach. Tak by\u0142o zorganizowane, \u017ce ka\u017cda wie\u015b ukrai\u0144ska ma swoich Polak\u00f3w w tej\u017ce wsi, albo przyleg\u0142ej do tej wsi, kolonii wymordowa\u0107. [\u2026] Godzina mniej wi\u0119cej 10.00, przychodzi ob\u0142awa na cmentarz. Czterech z karabinami i siedmiu ze szpadlami. Karabiny w r\u0119ku na pogotowiu, przychodz\u0105 bli\u017cej mego \u015bwierku. Poznaj\u0119 &#8211; znajomi ch\u0142opi ze Swojczowa: Torczy\u0142o Tymofiej, Wo\u0142odka Dubie\u0144czuk i inni. Siedz\u0105c na \u015bwierku widzia\u0142em, jak tu przychodzi\u0142y znajome mi osoby i poukrywa\u0142y si\u0119 w zaro\u015blach cmentarza. Padaj\u0105 dwa strza\u0142y: zabili kobiet\u0119, Dobrowolsk\u0105 Hann\u0119 z synem ze wsi Swojczowa. Przeszukuj\u0105 krzaki, drugi raz przeszli pod moim \u015bwierkiem, na kt\u00f3rym siedzia\u0142em. Nareszcie s\u0142ysz\u0119 krzycz\u0105: \u201eWy\u0142a\u017a! Wy\u0142a\u017a!!\u201d. Znale\u017ali kobiet\u0119 z c\u00f3rk\u0105, Mari\u0119 Karandow\u0105. Kobieta prosi: \u201ePanie Torczy\u0142o niech pan nas nie bije!\u201d. S\u0142ysz\u0119 odpowied\u017a: \u201eTeper ne ma Torczy\u0142o. Wy\u0142a\u017a!\u201d. S\u0142ysz\u0119 j\u0119k kobiety, pada dwa strza\u0142y, cisza. Zostali pobici. Szukaj\u0105 dalej, przegartuj\u0105 krzaki. Znowu dwa strza\u0142y. Zabili 14 &#8211; letni\u0105 Potock\u0105, c\u00f3rk\u0119 Jana i 15 &#8211; letni\u0105 Mari\u0119 Sobiepan, c\u00f3rk\u0119 Stanis\u0142awa. Szukaj\u0105 dalej. Zajrzeli do kapliczki cmentarnej, do grobowca. Nie ma nikogo. Jedni odchodz\u0105, kilku zostaje. Odchodz\u0105cy Torczy\u0142o rozkazuje: \u201eZakopujte h\u0142uboko, szczob ne smerdi\u0142o\u201d. Ci pozostali wykopali w dw\u00f3ch miejscach do\u0142y, zakopali pomordowanych i poszli. Siedz\u0119 na \u015bwierku i czekam niecierpliwie do nocy. Ju\u017c s\u0142oneczko nad zachodem, ob\u0142awy, poszukiwania, grabie\u017ce nie ustaj\u0105. S\u0142ysz\u0119 krzyki, gonitwa: \u201eTrzymaj! Trzymaj! St\u00f3j! St\u00f3j!\u201d. Widz\u0119 uciekaj\u0105cego mego s\u0105siada Jana Rak, wystrzelili za nim dwa razy, nie trafili, ucieka, ch\u0142op wyprz\u0119ga z wozu konia, goni konno. Ucieka Rak wprost na mnie do cmentarza. My\u015bl\u0119 sobie: \u201eMasz licho naprowadzi\u0142 mi znowu grand\u0119!\u201d. Uciekaj\u0105cy Jan Rak ucieka poza cmentarzem, zgin\u0105\u0142 mi z oczu poza drzewami cmentarza. Ch\u0142opi szukaj\u0105, nie znale\u017ali, \u015bciemnia si\u0119, ch\u0142opi poszli. Zrobi\u0142a si\u0119 noc. Zlaz\u0142em ze \u015bwierka, polami dosta\u0142em si\u0119 do krzak\u00f3w wyr\u0105banego lasu. W krzakach b\u0142\u0105dzi\u0142em ca\u0142\u0105 noc, rano \u0142\u0105kami, \u0142ozami przedziera\u0142em si\u0119. Spotka\u0142em si\u0119 z takimi, jak ja uciekinierami: ojciec z dwojgiem dzieci, Kosiorek z Kolonii Elizawietpola, \u017cona i starsza c\u00f3rka zosta\u0142y zabite, on z dwojgiem dzieci ukry\u0142 si\u0119 w prosie i ocaleli. Opowiada\u0142 mi on, \u017ce jego s\u0105siada, Aleksandra \u0179urawskiego c\u00f3reczka mocno pokaleczona, kt\u00f3r\u0105 prowadzi\u0142, nie mog\u0142a i\u015b\u0107, wi\u0119c musia\u0142 zostawi\u0107 j\u0105 pod kopk\u0105. A jej rodzice zostali pomordowani. I opowiada\u0142 mi ten Kosiorek, \u017ce przechodzi\u0142 przez koloni\u0119 Teresin, przez podw\u00f3rko, widzia\u0142 zamordowanego gospodarza Miko\u0142aja Bojko, le\u017c\u0105cego na podw\u00f3rku, kt\u00f3remu oczy ptaki powyd\u0142ubywa\u0142y. Po drodze spotkali\u015bmy si\u0119 jeszcze z dwoma uciekinierami. Ka\u017cdy opowiada swoje i tak razem przyszli\u015bmy do wsi Chobu\u0142towo, gdzie sta\u0142a nasza polska plac\u00f3wka policji, z\u0142o\u017cona z poprzednich uciekinier\u00f3w polskich. Du\u017co znajomych ch\u0142opc\u00f3w, rozmawiamy o tych morderstwach ludno\u015bci polskiej przez Ukrai\u0144c\u00f3w, policjanci westchn\u0119li, m\u00f3wi\u0105: \u201eWiedzieli\u015bmy o tym, \u017ce Was morduj\u0105 Ukrai\u0144cy, bo jeszcze wczoraj nam dali zna\u0107.\u201d. Pytam: \u201eCzemu\u015bcie nie przyszli nam z pomoc\u0105?\u201d. Odpowiadaj\u0105: \u201eC\u00f3\u017c kiedy nie ma rozkazu.\u201d Nadmieniam, \u017ce takie plac\u00f3wki polskiej policji zorganizowane z uciekinier\u00f3w polskich sk\u0142ada\u0142y si\u0119 z 50, 70 i 100 ludzi, zale\u017cy na jakim posterunku mniej zagro\u017conym, albo wi\u0119cej, posiada\u0142y karabiny r\u0119czne i maszynowe i jedn\u0105 tankietk\u0119. Tu ju\u017c nam niebezpiecze\u0144stwo nie grozi\u0142o, poszli\u015bmy swobodnie do W\u0142odzimierza. Do W\u0142odzimierza nadci\u0105gali rozmaici uciekinierzy, jedna osoba z rodziny, dwie, albo trzy osoby, jak popad\u0142o, sz\u0142y matki z dzie\u0107mi sierotami, ojca im zamordowano, nios\u0105ce dziecko na r\u0119ku, starsze dzieci sz\u0142y za matk\u0105 w jednych sukieneczkach, boso, wymoczone po rosie i rudawinie po pas, zmarzni\u0119te, wyg\u0142odzone. Du\u017co takich rodzin, \u017ce wszyscy zostali zamordowani, jak nasz stryjeczny brat, J\u00f3zef Dolecki: wszyscy zostali zamordowani: on, \u017cona i dwoje dzieci, te\u015b\u0107 i te\u015bciowa. Tak uciekinierzy nadci\u0105gali przez miesi\u0105c czasu, kryj\u0105c si\u0119 po lasach, \u017cywi\u0105c si\u0119 pieczonymi kartoflami, obro\u015bni\u0119ci, wychudzeni. To\u015bka (Antonina Buczek) przysz\u0142a o dzie\u0144 p\u00f3\u017aniej ode mnie z dwojgiem dzieci, 3-letni\u0105 Marysi\u0105 i 5-letni\u0105 Lusi\u0105. Jedn\u0105 nios\u0142a na r\u0119ku, drug\u0105 za r\u0105czk\u0119 prowadzi\u0142a w jednych sukieneczkach. Nocowali w krzakach dwie noce, za okrycie mieli jedn\u0105 kap\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka, a za \u017cywno\u015b\u0107 par\u0119 pierog\u00f3w, tylko tyle zd\u0105\u017cy\u0142a wzi\u0105\u0107, bo w s\u0105siednich domach, ju\u017c mordowali. Tak sz\u0142a z tymi dzie\u0107mi przez krzaki, \u0142\u0105ki, oczerety, obmacza\u0142y si\u0119 w wodzie i b\u0142ocie. Na posterunku w Chobu\u0142towie dano jej i dzieciom je\u015b\u0107 i fur\u0119 do W\u0142odzimierza. [\u2026.] A bandyci, ci co mordowali Polak\u00f3w po wsiach, sankowali si\u0119 po W\u0142odzimierzu. Sam osobi\u015bcie spotka\u0142em najgorszego morderc\u0119 Stolaruka Stepana z W\u00f3lki Swojczowskiej, kt\u00f3ry je\u017adzi\u0142 z dwoma swoimi kolegami po W\u0142odzimierzu, jeszcze mi si\u0119 uk\u0142oni\u0142. Pisa\u0142 w li\u015bcie do brata Boles\u0142aw Dolecki ze Swojczowa.<\/em> [ 19]<\/p>\r\n<p>Polacy gromadzili si\u0119 w wi\u0119kszych skupiskach z nadziej\u0105 na \u0142atwiejsz\u0105 samoobron\u0119. Powsta\u0142y bazy polskiej samoobrony we wsi Przebra\u017ce (pow. \u0141uck) w&nbsp; Zasmykach (pow. Kowel), Pa\u0144skiej Dolinie (pow. Dubno) i w Hucie Stepa\u0144skiej [ pow.Kostopol] . 30 sierpnia 1943 roku oko\u0142o sze\u015b\u0107 tysi\u0119cy ukrai\u0144skich \u201ebojownik\u00f3w\u201d z Ukrai\u0144skiej Armii Powsta\u0144czej podj\u0119\u0142o kolejny, w ich przekonaniu ostateczny atak na Przebra\u017ce &#8211; wie\u015b zamieszka\u0142\u0105 przez Polak\u00f3w. Do g\u0142\u00f3wnej bitwy o Przebra\u017ce dosz\u0142o 31 sierpnia 1943 r. O \u015bwicie kilka tysi\u0119cy banderowc\u00f3w okr\u0105\u017cy\u0142o wie\u015b i przez wiele godzin gwa\u0142townie ostrzeliwa\u0142o j\u0105 ze wszystkich stron. Na pomoc obro\u0144com przyby\u0142o kilka oddzia\u0142\u00f3w samoobrony z s\u0105siednich miejscowo\u015bci oraz oddzia\u0142 sowieckich partyzant\u00f3w. Po niespodziewanym ataku z zewn\u0105trz Ukrai\u0144cy wycofali si\u0119 w pop\u0142ochu. Przypuszczono r\u00f3wnie\u017c&nbsp; atak na Hut\u0119 Stepa\u0144sk\u0105, podczas heroicznej obrony zgin\u0119\u0142o ok. 600 Polak\u00f3w. Na dzie\u0144 1 wrze\u015bnia zaplanowana zosta\u0142a r\u00f3wnie\u017c rozprawa z O\u015brodkiem Samoobrony Polskiej w Zasmykach. Nik\u0142e, bo nie tak dawno zorganizowane si\u0142y polskie, nie gwarantowa\u0142y skutecznej obrony, dlatego Polacy zdecydowali na atak wyprzedzaj\u0105cy. 31 sierpnia por. \u201eJastrz\u0105b\u201d rozgromi\u0142 si\u0142y UPA zgromadzone pod Grusz\u00f3wk\u0105&nbsp; w pow. Kowel<strong>. Jak szacuje cze\u015b\u0107 historyk\u00f3w, OUN-UPA&nbsp; \u0142\u0105cznie w sierpniu 1943 r. dokona\u0142a napad\u00f3w na 301 miejscowo\u015bci , w wyniku kt\u00f3rych zamordowano co najmniej 8280 Polak\u00f3w.<\/strong> Systematycznie dokonywane ludob\u00f3jstwo doprowadzi\u0142o do eliminacji Polak\u00f3w z teren\u00f3w wiejskich Wo\u0142ynia. Do miast docierali ranni i nieraz p\u00f3\u0142nadzy ludzie, kt\u00f3rzy wyrwali si\u0119 spod siekier i no\u017cy, przera\u017ceni i zrozpaczeni uchod\u017acy z resztkami dobytku na furmance lub bez niczego, kt\u00f3rych w wi\u0119kszo\u015bci Niemcy zagarniali i wywozili na roboty do Rzeszy. Ci, kt\u00f3rzy zatrzymali si\u0119 w miastach, cierpieli g\u0142\u00f3d i poniewierk\u0119. Wielu na w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0119 przedostawa\u0142o si\u0119 do Ma\u0142opolski Wschodniej i na Lubelszczyzn\u0119, licz\u0105c na bezpiecze\u0144stwo, kt\u00f3rego tam tak\u017ce wkr\u00f3tce pr\u00f3\u017cno by\u0142o szuka\u0107 i gdzie dalej gin\u0119li z r\u0105k takich samych oprawc\u00f3w.<\/p>\r\n<p>P\/w fragmenty relacji \u015bwiadk\u00f3w cytowane za:<\/p>\r\n<p>1] <a href=\"http:\/\/www.gk24.pl\/apps\/pbcs.dll\/article?AID=\/20130702\/HISTORIA04\/130709937\">http:\/\/www.gk24.pl\/apps\/pbcs.dll\/article?AID=\/20130702\/HISTORIA04\/130709937<\/a><\/p>\r\n<p>2] <a href=\"http:\/\/www.pamiec-nadzieja.org.pl\/pin1\/articles.php?article_id=28\">http:\/\/www.pamiec-nadzieja.org.pl\/pin1\/articles.php?article_id=28<\/a><\/p>\r\n<p>3] <a href=\"http:\/\/www.martyrologiawsipolskich.pl\/mwp\/wirtualne-mauzoleum\/modul-iv-kresy-ii-rp\/kresy-wschodnie\/relacje\/2513,quotUslyszelismy-krzyk-mamyquot-Poczatek-zaglady-kolonii-Stanislawow-gm-Olesk-po.html\">http:\/\/www.martyrologiawsipolskich.pl\/mwp\/wirtualne-mauzoleum\/modul-iv-kresy-ii-rp\/kresy-wschodnie\/relacje\/2513,quotUslyszelismy-krzyk-mamyquot-Poczatek-zaglady-kolonii-Stanislawow-gm-Olesk-po.html<\/a><\/p>\r\n<p>4]&nbsp; <a href=\"http:\/\/kresowiacy.com\/2014\/08\/zbrodnia-wolynska-w-raporcie-gen-tadeusza-komorowskiego-do-rzadu-w-londynie-z-19-sierpnia-1943-r\/\">http:\/\/kresowiacy.com\/2014\/08\/zbrodnia-wolynska-w-raporcie-gen-tadeusza-komorowskiego-do-rzadu-w-londynie-z-19-sierpnia-1943-r\/<\/a><\/p>\r\n<p>5] <a href=\"http:\/\/vod.gazetapolska.pl\/4643-mamusia-nie-mogla-uciekac\">http:\/\/vod.gazetapolska.pl\/4643-mamusia-nie-mogla-uciekac<\/a><\/p>\r\n<p>6] <a href=\"http:\/\/dziennik.artystyczny-margines.pl\/zbrodnie-upa-wspomnienia-reginy-schab-kaliniak\/\">http:\/\/dziennik.artystyczny-margines.pl\/zbrodnie-upa-wspomnienia-reginy-schab-kaliniak\/<\/a><\/p>\r\n<p>7]&nbsp; <a href=\"http:\/\/wolyn.org\/wolyn-wola-o-prawde\/268-ziemia-wodzimierska-w-dobie-wielkiej-proby-w-latach-1939-1944.html\">http:\/\/wolyn.org\/index.php\/wolyn-wola-o-prawde\/268-ziemia-wodzimierska-w-dobie-wielkiej-proby-w-latach-1939-1944.html<\/a><\/p>\r\n<p>8]&nbsp; <a href=\"http:\/\/roberthorbaczewski.pl\/aktualnosc74,5,,rok-1943_przezylam-rzez-wolynska-.html\">http:\/\/roberthorbaczewski.pl\/aktualnosc74,5,,rok-1943_przezylam-rzez-wolynska-.html<\/a><\/p>\r\n<p>9] <a href=\"http:\/\/ludobojstwo.blogspot.com\/2013\/05\/wspomnienia-jadwigi-kozio-z-d.html?zx=24179327eff95a07\">http:\/\/ludobojstwo.blogspot.com\/2013\/05\/wspomnienia-jadwigi-kozio-z-d.html?zx=24179327eff95a07<\/a><\/p>\r\n<p>10] Fragment relacji z art. : Rze\u017a w komisariacie \u201eUkraina\u201d Autor :Rafa\u0142 R\u00f3\u017cak 04 sierpnia 2011-G\u0142os&nbsp; W\u0105growiecki<\/p>\r\n<p>11]&nbsp; <a href=\"http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/mogilno-szewczuk_ludwika.html\">http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/mogilno-szewczuk_ludwika.html<\/a><\/p>\r\n<p>12]&nbsp; \u201eJeden dzie\u0144 mojej wojny\u201d&nbsp; Fragment wspomnie\u0144&nbsp; &#8222;Dzieci Kres\u00f3w III&#8221; Lucyny Kuli\u0144skiej<\/p>\r\n<p>13]&nbsp; <a href=\"http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/wola-ostrowiecka_relacje-swiadkow.html\">http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/wola-ostrowiecka_relacje-swiadkow.html<\/a><\/p>\r\n<p>14] W. Siemaszko, E. Siemaszko, &#8222;Ludob\u00f3jstwo dokonane przez nacjonalist\u00f3w ukrai\u0144skich na ludno\u015bci polskiej Wo\u0142ynia 1939-1945\u201d.<\/p>\r\n<p>15]&nbsp; <a href=\"http:\/\/www.nawolyniu.pl\/wspomnienia\/katy1943.htm\">http:\/\/www.nawolyniu.pl\/wspomnienia\/katy1943.htm<\/a><\/p>\r\n<p>16]&nbsp; <a href=\"http:\/\/ludobojstwo.blogspot.com\/2013\/05\/wspomnienia-jadwigi-kozio-z-d.html?zx=24179327eff95a07\">http:\/\/ludobojstwo.blogspot.com\/2013\/05\/wspomnienia-jadwigi-kozio-z-d.html?zx=24179327eff95a07<\/a><\/p>\r\n<p>17]&nbsp; <a href=\"http:\/\/www.bibula.com\/?p=17738\">http:\/\/www.bibula.com\/?p=17738<\/a><\/p>\r\n<p>18] <a href=\"http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/wola-ostrowiecka_relacje-swiadkow.html\">http:\/\/wolyn.freehost.pl\/wspomnienia\/wola-ostrowiecka_relacje-swiadkow.html<\/a><\/p>\r\n<p>19]&nbsp; <a href=\"http:\/\/wolyn.org\/wolyn-wola-o-prawde\/572-wspomnienia-zdzisawa-doleckiego-ze-wsi-swojczow-w-powiecie-wodzimierz-woyski.html\">http:\/\/wolyn.org\/index.php\/wolyn-wola-o-prawde\/572-wspomnienia-zdzisawa-doleckiego-ze-wsi-swojczow-w-powiecie-wodzimierz-woyski.html<\/a><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Aby nie by\u0142o w\u0105tpliwo\u015bci co do s\u0142owa zawartego w tytule wyja\u015bniam, nie chodzi tu o tradycyjne \u201eDo\u017cynki\u201d&nbsp; czyli \u015bwi\u0119to plon\u00f3w, a zadawanie komu\u015b \u015bmierci: dobijanie,&nbsp; dorzynanie, dziesi\u0105tkowanie, eksterminowanie etc., czyli realizacj\u0119 planu OUN-UPA. W pi\u015bmie &#8222;Do zbroji&#8221;, kt\u00f3re wydawa\u0142a UPA, z sierpnia 1943 roku, Bohdan Wusenko pisa\u0142: &#8222;Nar\u00f3d ukrai\u0144ski wst\u0105pi\u0142 na drog\u0119 zdecydowanej rozprawy zbrojnej [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[215],"tags":[65,50,167,17],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/103062"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=103062"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/103062\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=103062"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=103062"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=103062"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}