{"id":102699,"date":"2018-07-11T14:35:41","date_gmt":"2018-07-11T18:35:41","guid":{"rendered":"http:\/\/www.bibula.com\/?p=102699"},"modified":"2018-07-11T14:35:41","modified_gmt":"2018-07-11T18:35:41","slug":"genomenos-en-agonia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.bibula.com\/?p=102699","title":{"rendered":"<em>Genomenos en agonia<\/em>"},"content":{"rendered":"<p><strong>Nazywasz si\u0119 Basaj, Stanis\u0142aw Basaj. Masz dwadzie\u015bcia osiem lat, wszyscy Polacy w okolicy ci\u0119 kochaj\u0105. Twoi \u017co\u0142nierze ci\u0119 szanuj\u0105, poszliby za tob\u0105 w ogie\u0144. Twoja c\u00f3rka za tob\u0105 t\u0119skni; \u017cona czeka, a\u017c wr\u00f3cisz do domu. Jeste\u015b tu kim\u015b. S\u0142ysza\u0142 o tobie ka\u017cdy. Twoi ludzie ratowali \u017cycie, gin\u0119li, toczyli brawurowe potyczki; twoi ludzie raz czy dwa spalili wie\u015b. Jeste\u015b bohaterem.<\/strong><\/p>\r\n<p>Jeste\u015b ca\u0142y strachem.<\/p>\r\n<p>Jeste\u015b jedn\u0105 ran\u0105. Nie ocalejesz. Tym razem, my\u015blisz, nie ma nadziei.<\/p>\r\n<p>To koniec.<\/p>\r\n<p>Kiedy wykonujesz wysi\u0142ek, \u017ceby nieznacznie podnie\u015b\u0107 spuchni\u0119ta jak bania g\u0142ow\u0119, kt\u00f3r\u0105 ludzie Jahody kopali, jakby by\u0142a pi\u0142k\u0105, widzisz swoje bose, poci\u0119te do krwi stopy; zabrali ci buty. Nosi je teraz pewnie jaki\u015b Ukrainiec; bandyta z sotni, albo zwyk\u0142y cywil; kto\u015b z rodziny jednego z ukrai\u0144skich bandyt\u00f3w; ojciec albo dziadek, kt\u00f3remu bandyta powiedzia\u0142: \u201eMasz, nale\u017ca\u0142y do majora Lach\u00f3w, psia ich ma\u0107; jego ludzie nigdy nam nie przepu\u015bcili; zobaczysz, pewnego dnia zabiliby i ciebie; oni zabiliby nas wszystkich, gdyby mogli, ale my go z\u0142apali\u015bmy. Teraz ty b\u0119dziesz nosi\u0142 jego buty, buty krwawego Lacha. W ko\u0144cu wyr\u017cniemy wszystkich Lach\u00f3w; b\u0119dziemy mieszka\u0107 w ich domach i nosi\u0107 ich ubrania, bo to jest wszystko nasze. <em>Slawa Ukrajini<\/em>!\u201d<\/p>\r\n<p>Zanosisz si\u0119 kaszlem i wypluwasz dwa w\u0142asne z\u0119by. Nie nawyk\u0142e\u015b do bycia po\u0142o\u017conym na ziemi; chyba, \u017ce podczas rozpoznania albo ofensywy, jak w\u0105\u017c czo\u0142gaj\u0105c si\u0119 po miedzach. Nie nawyk\u0142e\u015b do bycia zwi\u0105zanym, do bycia w niewoli. Pewnie martwi\u0105 si\u0119 o ciebie ci, kt\u00f3rzy zostali bez wodza; kt\u00f3rzy kryj\u0105 si\u0119 jak szczury, bo jeszcze ich nie wy\u0142apano, bo nie dopadli ich Ukrai\u0144cy ani Sowieci. \u0179ona wariuje ze strachu, c\u00f3rka\u2026<\/p>\r\n<p>Ile rozumie? Jak bardzo otwarcie rozmawia si\u0119 przy dziecku o tym, co si\u0119 dzieje? Czy trucizna ch\u0142opskiego, zaszczutego do ostatniej ziemianki, do p\u0142on\u0105cej stodo\u0142y, os\u0142aniaj\u0105cego si\u0119 przed s\u0105siadem z sierpem w r\u0119ku strachu rozla\u0142a si\u0119 po domach, czy rozla\u0142a si\u0119 na dzieci, niekontrolowana przez doros\u0142ych, kt\u00f3rym odebrano resztki godno\u015bci, \u017ce s\u0105 jak szaraki w polu, jak myszy w p\u0142on\u0105cej szopie?<\/p>\r\n<p>Le\u017cysz w ziemiance, skr\u0119powany sznurem, nieprzytomny z b\u00f3lu, i nie my\u015blisz o sobie jako o \u017co\u0142nierzu, nie my\u015blisz o niczym prawie, sk\u0142adasz si\u0119 g\u0142\u00f3wnie z b\u00f3lu i strachu. Co zrobi z tob\u0105 Jahoda i jego sotnia? Znasz dobrze ich fantazj\u0119; wiesz, \u017ce s\u0105 mistrzami prymitywnego okrucie\u0144stwa. <em>Samoistna<\/em>, je\u015bli istotnie powstanie (a wiesz, \u017ce dzieje nie s\u0105 sprawiedliwe; wszystko mo\u017ce si\u0119 zdarzy\u0107), b\u0119dzie ufundowana na barbarzy\u0144stwie; na wyrafinowanej przemocy, bardziej demonicznej ni\u017c wszystkie rodzaje gwa\u0142tu, o jakich s\u0142ysza\u0142e\u015b w \u017cyciu. <em>Samoistna <\/em>wyro\u015bnie na zam\u0119czonych dzieciach; na starcach, kt\u00f3rym pod koniec \u017cycia kazano patrze\u0107 na rzeczy odbieraj\u0105ce wiar\u0119 w Boga na niebie; na por\u0105banych siekier\u0105 kobietach, kt\u00f3rych trupy martwo i jakby ze zdziwieniem wpatruj\u0105 si\u0119 w wo\u0142y\u0144skie niebo; na o\u015blepionych, pozbawionych j\u0119zyk\u00f3w i uszu, powieszonych na w\u0142asnych jelitach &#8211; s\u0105siadach\u2026 To pa\u0144stwo b\u0119dzie przekl\u0119te; w tym pa\u0144stwie nic si\u0119 nigdy nie uda. B\u0119d\u0105 si\u0119 w nim rodzi\u0107 kalekie dzieci, b\u0119d\u0105 w nim wybucha\u0107 wojny; s\u0105siedzi b\u0119d\u0105 mieli do\u0144 odraz\u0119, a w\u0142adcy tego \u015bwiata urz\u0105dz\u0105 z niego burdel Europy. Takie w\u0142a\u015bnie b\u0119dzie &#8211; nie dlatego, \u017ce po raz kolejny, ledwo poruszaj\u0105c wargami, zmia\u017cd\u017conymi przez buty bandyt\u00f3w, przeklinasz je i jego przysz\u0142e granice &#8211; tak b\u0119dzie, bo jego <em>arche <\/em>to wymy\u015blne cierpienie. To mord.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Mdlejesz z b\u00f3lu i budzisz si\u0119, nie wiesz, ile razy. Pobudki s\u0105 zawsze nieprzyjemne. Nie masz woli przetrwania; nie mia\u0142by\u015b jej nawet, gdyby\u015b wiedzia\u0142, \u017ce siedemdziesi\u0105t lat p\u00f3\u017aniej nazw\u0105 ci\u0119 \u201eniez\u0142omnym\u201d, \u201ewykl\u0119tym\u201d; \u017ce zach\u0142ystn\u0105 si\u0119 twoj\u0105 histori\u0105, b\u0119d\u0105 mie\u0107 ci\u0119 za bohatera. Nie chcesz \u017cy\u0107, bo wiesz, \u017ce wyrok zosta\u0142 ju\u017c wydany; nie my\u015blisz o powrocie do c\u00f3rki, bo we w\u0142asnej \u015bwiadomo\u015bci, zw\u0119\u017conej do kilku wi\u0105zek czucia, jeste\u015b ju\u017c samym b\u00f3lem. Gdyby\u015b wr\u00f3ci\u0142 do c\u00f3rki, by\u0142aby sum\u0105 twojego b\u00f3lu i swojego zaszczutego dzieci\u0144stwa.<\/p>\r\n<p>Chcesz tylko bezbolesnej \u015bmieci, ale znaj\u0105c swoich przeciwnik\u00f3w, obawiasz si\u0119, \u017ce nie b\u0119dzie ci ona dana.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Po kilku godzinach b\u00f3l l\u017ceje i odzyskujesz zdolno\u015b\u0107 my\u015blenia; wtedy pragniesz b\u00f3lu z powrotem, bo natr\u0119tne, straszne my\u015bli kr\u0105\u017c\u0105 ci pod czaszk\u0105 jak muchy. Nigdy w \u017cyciu si\u0119 tak nie czu\u0142e\u015b. My\u015blisz o tym, co mog\u0105 ci zrobi\u0107, i \u017ca\u0142ujesz, \u017ce jeste\u015b \u201eRysiem\u201d; tym strasznym \u201eRysiem\u201d, kt\u00f3rego tak bardzo si\u0119 bali, \u017ce przyszli po ciebie w mundurach Sowiet\u00f3w, podeszli prowokacj\u0105, bo wiedzieli, \u017ce jeste\u015b nieuchwytny, \u017ce musz\u0105 u\u017cy\u0107 najbardziej wyrafinowanych sposob\u00f3w, \u017ce musz\u0119 zebra\u0107 dziesi\u0105tki swoich ludzi, \u017ceby podej\u015b\u0107 ciebie jednego. Wola\u0142by\u015b by\u0107 kamieniem albo mysz\u0105 poln\u0105. Kot nie zn\u0119ca si\u0119 nad swoja ofiar\u0105 tak jak sotnie UPA nad swoimi.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Mija chyba ca\u0142a noc; nie jeste\u015b w stanie tego stwierdzi\u0107, bo zamkni\u0119ty w tej ziemiance, z opuchni\u0119tymi oczyma, z suchym jak wi\u00f3r gard\u0142em, nie jeste\u015b \u015bwiadom up\u0142ywaj\u0105cego czasu. My\u015bla\u0142by\u015b mo\u017ce o sobie, o swoim \u017cyciu, o wszystkim, co si\u0119 sta\u0142o przez ostatnie kilka lat, gdyby nie to, \u017ce bardziej ni\u017c s\u0105du bo\u017cego boisz si\u0119 s\u0105du ukrai\u0144skiego. Ten pierwszy kojarzy ci si\u0119 mgli\u015bcie z kadzid\u0142em w kry\u0142owskim ko\u015bciele, szeptanymi po \u0142acinie inkantacjami, ze srebrn\u0105 pasyjk\u0105 sk\u0105pan\u0105 w s\u0142o\u0144cu i sygnaturk\u0105 wzywaj\u0105ca na msz\u0119. Ten drugi jest przera\u017aliwie bliski, realny; tylko nie oczy, my\u015blisz sobie, \u017ceby tylko nie wyjmowali oczu. B\u0142agasz, \u017ceby ci\u0119 po prostu powiesili, a potem mo\u017ce nie by\u0107 ju\u017c nic; \u0142kasz najpierw miarowo i przerywanie, potem coraz gwa\u0142towniej i g\u0142o\u015bniej; potem wyjesz jak zwierz\u0119, a w tym wyciu jest blu\u017aniercza oboj\u0119tno\u015b\u0107 dla rzeczy ostatecznych i b\u0142aganie o lekk\u0105 \u015bmier\u0107. Wyjesz przeci\u0105gle i strasznie, a\u017c do zm\u0119czenia, bo znowu mdlejesz z b\u00f3lu; nie wiesz i nie obchodzi ci\u0119 teraz, \u017ce jeste\u015b <em>genomenos en agonia<\/em>, tak, jak napisano w Ewangelii, \u017ce w\u0142a\u015bnie z b\u00f3lu i strachu p\u0119k\u0142y ci naczynka krwiono\u015bne na ca\u0142ym ciele i spoci\u0142e\u015b si\u0119 krwawym potem.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Stoisz pomi\u0119dzy nimi, o dziwo na w\u0142asnych nogach, oczy masz zasnute dziwn\u0105 mg\u0142\u0105. Masz zwi\u0105zane r\u0119ce (bo wci\u0105\u017c jest mi\u0119dzy nimi mityczny strach przed tob\u0105, przed niezwyci\u0119\u017conym \u201eRysiem\u201d), ale zupe\u0142nie niepotrzebnie &#8211; nie uciek\u0142by\u015b i tak. Nie wiesz, jak si\u0119 nazywasz i ile masz lat; serce, m\u00f3zg, \u017co\u0142\u0105dek i nerki \u015bci\u015bni\u0119te masz w jedn\u0105 gi\u0119tk\u0105 mas\u0119, jeste\u015b ca\u0142y oboj\u0119tno\u015bci\u0105. Masz lekko zdziwiony wyraz twarzy. S\u0142yszysz dziwny szum pomi\u0119dzy uszami; ten szum t\u0142umi d\u017awi\u0119ki i my\u015bli; sprawia, \u017ce mrugasz oczyma i otwierasz usta jak dziecko. Stoisz mi\u0119dzy nimi i s\u0142uchasz mszy, katolickiej mszy. Ch\u0142opaki z sotni Jahody to grekokatolicy &#8211; jest wi\u0119c prawdziwa msza polowa, z Przemienieniem i Podniesieniem. Jest marzec, i w jakim\u015b nieokre\u015blonym miejscu pod Do\u0142hobyczowem ksi\u0105dz grecki pod rzymskim papie\u017cem wa\u017cnie konsekruje Chrystusa; obok prowizorycznego o\u0142tarza stoi gospodarski kierat. To czarna, najczarniejsza z czarnych mszy.<\/p>\r\n<p>Podw\u0142adni Jahody stoj\u0105 wyprostowani jak \u015bwiecie, spi\u0119ci i czujni, ale cywile &#8211; jak to Ruscy &#8211; raz po raz gn\u0105 si\u0119 w uk\u0142onach, \u017cegnaj\u0105c si\u0119 po wielokro\u0107 palcami z\u0142o\u017conymi w tr\u00f3jc\u0119.<\/p>\r\n<p>Nad Bugiem, So\u0142okij\u0105 i Sanem zawsze ju\u017c tak b\u0119dzie &#8211; ci, co \u017cegnaj\u0105 si\u0119 palcami w tr\u00f3jc\u0119 i ci, co \u017cegnaj\u0105 si\u0119 pe\u0142n\u0105 d\u0142oni\u0105, nigdy nie podadz\u0105 sobie tych r\u0105k. Maj\u0105 dla siebie kos\u0119 i siekier\u0119, cep i pistolet, sznur i n\u00f3\u017c.<\/p>\r\n<h1>***<\/h1>\r\n<p>Nazywasz si\u0119 Stanis\u0142aw Basaj, ale nawet gdyby kto\u015b zawo\u0142a\u0142 ci\u0119 po imieniu, nie przebi\u0142by si\u0119 przez szum w g\u0142owie i mg\u0142\u0119 przed oczyma. Nie pami\u0119tasz swojego imienia. Nie pami\u0119tasz tej niedzieli sprzed dw\u00f3ch lat, kiedy tw\u00f3j \u017co\u0142nierz oficjalnie zameldowa\u0142 ci, \u017ce wykonano wyrok na donosicielu i wsp\u00f3\u0142pracowniku niemieckiego okupanta, Serhiju Zaczarczuku z Nabro\u017ca, miejscowym ksi\u0119dzu prawos\u0142awnym.<\/p>\r\n<p>By\u0142e\u015b wtedy w z\u0142ym humorze.<\/p>\r\n<p>&#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce wykr\u0119cili\u015bcie mu g\u0142ow\u0119 i zdemolowali\u015bcie cerkiew. To samowola. Poza tym, matka Zacharczuka by\u0142a spokrewniona z moj\u0105 matk\u0105 &#8211; czu\u0142e\u015b, jak w gardle wzbiera jaka\u015b flegma, pr\u00f3bujesz odkaszln\u0105\u0107. &#8211; Trzeba by\u0142o to za\u0142atwi\u0107 normalnie, bez udziwnie\u0144.<\/p>\r\n<p>&#8211; Iiii, tak tylko gadaj\u0105 &#8211; tamten wzruszy\u0142 ramionami &#8211; wszystko za\u0142atwione jak trzeba, majorze.<\/p>\r\n<p>&#8211; Dowiem si\u0119, jak by\u0142o &#8211; obiecujesz nachmurzony i zapalasz papierosa.<\/p>\r\n<p>Potem jest ju\u017c tylko gorzej. Osobi\u015bcie rozmawiasz z ksi\u0119dzem Jacniackim z Nabro\u017ca, a jego pierwsze s\u0142owa, kiedy tylko przest\u0119pujesz pr\u00f3g plebanii brzmi\u0105: \u201eZabijaj\u0105c jego, zabili\u015bcie i mnie\u201d.<\/p>\r\n<p>Ginie kilka tygodni p\u00f3\u017aniej, ginie te\u017c jego siostra, bratanek i ksi\u0119\u017cowska gospodyni. W zwi\u0105zku z tym, po nied\u0142ugim czasie ginie szesnastu ukrai\u0144skich cywil\u00f3w z Nabro\u017ca. S\u0105siedzi chodz\u0105 na pogrzeby, tak jak przed wojn\u0105. Zmieni\u0142o si\u0119 to, \u017ce nie chodz\u0105 razem. Zmieni\u0142o si\u0119 to, \u017ce w trumnach le\u017c\u0105 nie starcy, kt\u00f3rzy zga\u015bli z gromnic\u0105 w d\u0142oni, ale zmasakrowani Polacy, kt\u00f3rych trudno rozpozna\u0107, i Rusini z nabojami w g\u0142owach. Wszystko si\u0119 zmieni\u0142o.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Masz prawo nic nie wiedzie\u0107, nie syntetyzowa\u0107 d\u017awi\u0119k\u00f3w i barw, stoj\u0105c pomi\u0119dzy gierojami z sotni Jahody. \u015awiat zwariowa\u0142. Jest snem wariata. Kto\u015b przesun\u0105\u0142 Bug, dzik\u0105, kr\u0119t\u0105 rzek\u0119; kto\u015b pchn\u0105\u0142 wst\u0119g\u0119 rzeki i ze \u015brodka Polski przesun\u0105\u0142 j\u0105 na wschodni kraniec. Kto\u015b zamieni\u0142 kolorowe, pachn\u0105ce bzem i liliami wsie w wystrz\u0119pione, czarne wronie skrzyd\u0142a ze skrzepami krwi. Kto\u015b uczyni\u0142 setki lat nieby\u0142ymi; kto\u015b anihilowa\u0142 zwyczajne \u017cycie, kt\u00f3re p\u0142yn\u0119\u0142o sobie z roku na rok ot tak, po prostu i zasiedli\u0142 rzeczywisto\u015b\u0107 lud\u017ami, kt\u00f3rzy boj\u0105 si\u0119 zasypia\u0107, bo zamiast sn\u00f3w mogliby zobaczy\u0107 raz jeszcze to, co widzieli.<\/p>\r\n<p>***<\/p>\r\n<p>Jest w Kry\u0142owie uroczysko, na uroczysku figura &#8211; \u015bwi\u0119ty Miko\u0142aj i niezdarny, bary\u0142kowaty wilk. Dziwna z nich para. O dziwo, przetrwali wszystko &#8211; mo\u017ce dlatego, \u017ce ogie\u0144 nie trawi kamienia. Wilk &#8211; to zabawne &#8211; by\u0142 nawet bardziej obiektem kultu ni\u017c g\u00f3ruj\u0105cy nad nim \u015bwi\u0119ty. Zanim to wszystko si\u0119 zacz\u0119\u0142o, zanim na rzece stan\u0119\u0142a granica, ci\u0105gn\u0119\u0142y do\u0144 nieprzeliczone pielgrzymki &#8211; rzymscy katolicy, greccy katolicy, prawos\u0142awni. \u015awi\u0119ty Miko\u0142aj, \u015bwi\u0119ty wilk i \u015bwi\u0119te \u017ar\u00f3de\u0142ko stoj\u0105 cicho, a oczy kamiennej figury s\u0105 tak samo martwe jak twoje oczy, kiedy na pograniczu pobliskiego lasu i wo\u0142y\u0144skiego pola sam Jahoda &#8211; Czernyk i jego przyboczny prowadz\u0105 ci\u0119, uj\u0105wszy pod ramiona, do drewnianego kieratu.<\/p>\r\n<p>\u015awi\u0119ty Miko\u0142aju ze \u015bwi\u0119tym \u017ar\u00f3de\u0142kiem i \u015bwi\u0119tym wilkiem, m\u00f3dl si\u0119 za nami, za nami g\u0142upimi; m\u00f3dl si\u0119 za nami i nimi &#8211; okrutnymi, nic innego ju\u017c nie pomo\u017ce. M\u00f3dl si\u0119, a\u017c przeb\u0142agasz Boga za blu\u017anierstwo blu\u017anierstw, za najczarniejsz\u0105 z czarnych mszy, kiedy \u017cywcem zmia\u017cd\u017cono \u201eRysia\u201d, Stanis\u0142awa Basaja w kieracie, w marcu 1945 roku.<\/p>\r\n<p><strong>\u015awiat b\u0119dzie trwa\u0142 jeszcze sto tysi\u0119cy lat, jeszcze milion, jeszcze pi\u0119\u0107 milion\u00f3w &#8211; \u017ceby\u015b zd\u0105\u017cy\u0142 przeb\u0142aga\u0107 Boga za msz\u0119 czarniejsz\u0105 ni\u017c wszystkie czarne obrz\u0119dy satanist\u00f3w. \u015awiat musi trwa\u0107 jeszcze ca\u0142\u0105 niesko\u0144czon\u0105 wieczno\u015b\u0107, i musi w tym \u015bwiecie sta\u0107 pod parasolem d\u0119bu niepozorna figurka \u015bwi\u0119tego Miko\u0142aja i jego wilka; albo te\u017c mo\u017ce zapa\u015b\u0107 si\u0119 w ogniu i siarki, czarnej glebie Wo\u0142ynia i kipi\u0105cej, czerwonej powodzi wezbranego Bugu.<\/strong><\/p>\r\n<p><strong><em>Agnieszka Sztajer<\/em><\/strong><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"Nazywasz si\u0119 Basaj, Stanis\u0142aw Basaj. Masz dwadzie\u015bcia osiem lat, wszyscy Polacy w okolicy ci\u0119 kochaj\u0105. Twoi \u017co\u0142nierze ci\u0119 szanuj\u0105, poszliby za tob\u0105 w ogie\u0144. Twoja c\u00f3rka za tob\u0105 t\u0119skni; \u017cona czeka, a\u017c wr\u00f3cisz do domu. Jeste\u015b tu kim\u015b. S\u0142ysza\u0142 o tobie ka\u017cdy. Twoi ludzie ratowali \u017cycie, gin\u0119li, toczyli brawurowe potyczki; twoi ludzie raz czy dwa [&hellip;]","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_monsterinsights_skip_tracking":false,"_monsterinsights_sitenote_active":false,"_monsterinsights_sitenote_note":"","_monsterinsights_sitenote_category":0,"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":"","_wp_rev_ctl_limit":""},"categories":[215],"tags":[65,188,50,167,17],"acf":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/102699"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=102699"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/102699\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=102699"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=102699"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.bibula.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=102699"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}