Obrońcy skarbów

Aktualizacja: 2015-08-24 11:32 am

„Der Spiegel” poinformował, że rząd w Berlinie zapowiedział zmianę polityki zwracania dzieł sztuki zrabowanych w okupowanej Europie. Projekt ministra sprawiedliwości Heiko Maasa zakłada „odwrócenie o 180 stopni zasady przedstawienia dowodów”, co oznacza, że to na obecnych posiadaczy dzieł sztuki spadnie obowiązek udowodnienia, że nabyli je zgodnie z prawem. Dziś to dawni właściciele muszą wykazać, że np. obrazy będące przedmiotem sporu, a znajdujące się w posiadaniu innych osób, były ich własnością. To zaś ze względu na upływ czasu oraz utratę dokumentów podczas wojny w wielu przypadkach jest niemożliwe.

Zapalnikiem inicjatywy Maasa stał się skandal dotyczący zwrotu dzieł z kolekcji Corneliusa Gurlitta liczącej 1280 eksponatów o wartości dobrze przekraczającej miliard euro i przechowywanej w przez Gurlitta w jego mieszkaniu w Monachium i w kryjówce w Austrii. Znalazły się tam także dzieła zrabowane podczas wojny przez III Rzeszę, no ale to akurat nie dziwi, gdyż ojciec Corneliusa Gurlitta ”• Hildebrand Gurlitt ”• był zaufanym marszandem Adolfa Hitlera, rabującym w okupowanej zachodniej Europie obrazy dla powstającego wielkiego muzeum sztuki w Linzu.

Co jednak znaczy ta kolekcja w porównaniu z naszymi stratami wojennymi różnego rodzaju, za które nie dostaliśmy ani centa reparacji? „Polska nigdy nie daruje tego, że została ograbiona. Część dzieł została zniszczona, ale my nie odpuścimy. O każdą ukradzioną rzecz państwo polskie będzie walczyć. Ci, którzy mają w domach czy w piwnicach dzieła skradzione Polsce, nie mogą spać spokojnie. Muszą zrozumieć, że będziemy ich tropić” ”• podkreślała w zeszłym roku minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska podczas uroczystości zwrotu przez Niemcy XV-wiecznego manuskryptu „Sermone scripti” zrabowanego w 1944 roku przez Sowietów z Biblioteki Narodowej w Warszawie, który po wojnie trafił za Odrę. I dobrze, że jest taki zdecydowany kurs, bo jest o co walczyć. Co prawda do kraju od początku lat 90. wróciło kilkadziesiąt cennych obiektów, w tym obraz Aleksandra Gierymskiego „Żydówka z pomarańczami”, obrazy „Przed polowaniem w Rytwianach” i „Nagonka na polowaniu w Nieświeżu” pędzla Juliana Fałata, “Św. Iwo wspomaga biednych” Jacoba Jordaensa czy „Schody pałacowe” Francesco Guardiego, ale to zaledwie promil tego, co obaj okupanci wywieźli z Polski podczas II wojny światowej. Szacuje się, że Niemcy zrabowali 43 proc. naszych dóbr kulturalnych, ile Sowieci ”• tego nie wie nikt i prawdopodobnie się nie dowie. Na liście opracowanej przez Wydział Strat Wojennych w działającym od 1991 roku Departamencie Dziedzictwa Kulturowego MKiDN, widnieją 63 tysiące dzieł sztuki wywiezionych przez Niemców”• nie tylko pojedyncze okazy, ale także kolekcje ”• w tym: prawie siedem tysięcy obrazów polskich twórców, m.in. 47 obrazów Aleksandra Gierymskiego, 36 Jana Matejki, 59 Jacka Malczewskiego, 29 Stanisława Wyspiańskiego. Z wyliczeń Biura Rewindykacji i Odszkodowań działającego w latach 1945-51wynika z kolei, że utraciliśmy ich 516 tysięcy, przy czym nie uwzględniono tu szabru sowieckiego na terenach II RP zajętych podczas wojny przez ZSRR. Ostrożne szacunki MSZ dotyczące wyłącznie zbiorów udokumentowanych mówią o ok. 2,8 tys. obrazów znanych europejskichszkół malarskich, 11 tys. obrazów autorstwa malarzy polskich, 1,4 tys. wartościowych rzeźb, 15 mln książek z różnych okresów, 75 tys. rękopisów, 22 tys. starodruków, 25 tys. map zabytkowych, 300 tys. grafik, 50 tys. rękopisów muzealnych, 26 tys. bibliotek szkolnych, 4,5 tys. bibliotek oświatowych i 1 tys. bibliotek naukowych, przy czym łączne straty bibliotek wyniosły ok. 22 mln. woluminów.

Zresztą o tym jak wielka była skala mordowania polskiego dziedzictwa narodowego przez nadludzi z Berlina i dzicz moskiewską świadczy chociażby to, że w samej tylko Warszawie straty materialne w wyniku działań II wojny światowej zostały oszacowane w 2004 roku przez zespół ds. oszacowania strat wojennych powołany przez ówczesnego prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego i pracujący pod kierunkiem prof. Wojciecha Fijałkowskiego na 45 mld 300 mln dolarów. Przygotowany wówczas kilkusetstronicowy „Raport o stratach wojennych Warszawy” wraz z aneksem zawierającym materiał dokumentacyjny zawierał wyliczenia dotyczące m.in.: nieruchomości, zabytków, składników komunikacji miejskiej i mienia ruchomego.

Nie ma więc wątpliwości, że zmiany w niemieckim prawodawstwie miałyby wielkie znaczenie dla naszych „obrońców skarbów”, bo do tej pory zachodni sąsiedzi byli niezbyt skorzy do oddawania tego, co zostało zagrabione w latach 1939-45. O ile jednak od Niemców da się coś odzyskać, to ze strony Rosji na coś takiego nie ma co liczyć.

Piotr Jakucki

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=83079 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]