Prezydent Serbii Tomisław Nikolić: Nie możemy „sprzedać wiary za kolację”

„Nie możemy sobie pozwolić na zepsucie stosunków z Rosją, słuchając cudzych poleceń. Dlatego, że niedopuszczalna jest taka sytuacja, kiedy stając się członkiem jakiejś organizacji, zatracasz samego siebie”.

– Panie Prezydencie, jak długo, uwzględniając nacisk i wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji, Serbii uda się zajmować prorosyjskie pozycje?

– Nie mamy innej drogi. Nie możemy, jak głosi stare serbsjkie przysłowie, „sprzedać wiary za kolację”. Nie możemy sobie pozwolić na zepsucie stosunków z Rosją, słuchając cudzych poleceń. Dlatego, że niedopuszczalna jest taka sytuacja, kiedy stając się członkiem jakiejś organizacji, zatracasz samego siebie. I ja nie mogę zrozumieć niektórych państw Unii Europejskiej, które były przeciw Gazociągowi Południowemu tylko dlatego, że w Brukseli zdecydowano, że nie jest on nikomu potrzebny.

– To ci, którzy już mieli Gazociąg Północny.

-Tak, i jeszcze chcieli drugi rurociąg, żeby się zabezpieczyć. Dlaczego milczą Francja, Włochy, Austria, Węgry, Chorwacja, Słowenia, Bułgaria? Co one otrzymają w ramach rekompensaty? A co otrzymałaby Serbia jako rekompensatę za utracone pieniądze w wyniku wprowadzenia sankcji przeciwko Rosji? A już odszkodowania za stracony honor nie otrzymalibyśmy nigdy. Nie możemy powiedzieć sobie, patrząc w lustro, w oczy dzieciom i rodzicom, że można dostać odszkodowanie, kiedy zdradzisz przyjaciela, albo tego, kto nigdy w życiu na ciebie nie napadł, nawet jeśli nie mógł obronić.

Bylibyśmy przeciwko swojemu narodowi, jesli przyłączylibyśmy się do sankcji. A jeśli naród zmienia swoje poglądy? Pamiętam trzy pokolenia rodziny Nikoliciów – innego zdania nikt tam nigdy nie miał. I moje dzieci i wnuki też nic innego ode mnie nie słyszały. Serbowie przekazują to z pokolenia w pokolenie. Interesujący moment: dostałem prezent od Władimira Putina: obraz na którym przedstawiono bitwę pod naszym miastem Nisz. To lipiec 1876 roku, Serbowie walczą przeciwko Turkom, a głównodowodzący serbską armią to rosyjski generał Czerniajew. Nasze więzi są nierozerwalne.

– Serbia przewodniczy w OBWE. Problemy mają teraz wszyscy, i Rosja, i Ukraina, i cała Europa. Czy od państwa będącego przedstawicielem może zależeć rozwiązanie takich poważnych problemów?

To, co dzieje się na Ukrainie to tragedia. To państwo, któremu trzeba dać możliwość żyć i pracować, samemu wybierać władze. Nie pogrążać sie w taką trudną sytuację, która bardzo przypomina rozpad Jugosławii. Każdy, kto dąży do tego, powinien najpierw popatrzeć na sceny wojen, które wtedy prowadziliśmy, żeby zrozumieć, że to do niczego nie prowadzi. Zawsze istnieje inne rozwiązanie, rozwiązanie, które można osiągnąć z pomocą dialogu.

W tej chwili wychodzi na to, że nasi trzej przyjaciele znajdują się w konflikcie – Unia Europejska, Ukraina i Rosja. I nie będziemy wybierać, kto jest nam bliższy, a kto dalszy, albo, nie daj Boże, kto jest mniej wrogi, a kto bardziej.

– A czy możemy ich pogodzić, jesli wszyscy oni to nasi przyjaciele?

Moglibyśmy, jesli by nam na to pozwolili, ponieważ jesteśmy niewielkim państwem. Czy pozwolą, żeby niewielkie państwo, naród, który tyle przeżył i dlatego ma doświadczenie, zajął się tym? W każdym razie, jesli nie pozwolą i nawet, jeśli problem nie zostanie rozwiązany, to myślę, że niezadowolonych z naszego przewodnictwa nie będzie.

– Zdaniem niemieckiego pisma Der Spiegel, sytuacja jest teraz gorsza niż w epoce kryzysu kubańskiego. Jak ocenia Pan konflikt pomiedzy Rosją i USA?

To po prostu stwierdzenie faktu. Spiegel powinien przeanalizować sytuację, rozpatrzeć przyczyny. Jeszcze dwa lata temu, szczególnie w Niemczech, nie można było usłyszeć złego słowa o Rosjanach, dlatego, że uważano, że w końcu stosunki gospodarcze zaprowadzą pokój i współpracę na całej planecie. Kto sprowokował tyle wojen, wojen domowych, fali terroryzmu na całym świecie? Kto niósł sprawiedliwość, mierzoną własną miarą, nie oglądając się na prawo międzynarodowe, ani na decyzje ONZ? Kto nie cofnął się przed bombardowaniem Serbii, choć nie było ani jednego dokumentu, który w jakikolwiek sposób usprawiedliwiałby to działanie? Skąd wziął się terroryzm na świecie, w Afryce? Kto uzbrajał, kto dawał broń…?

– Wielu uważa, że w tej chwili trwa nie „zimna wojna”, ale prawdziwa…

– Niestety, wiele państw znajduje się w stanie wojny, w tym i tej, w której jest jeszcze trzeci uczestnik – siły międzynarodowe, które pomagają jednej ze stron. Oczywiste, że gdziekolwiek nie pojawiłby się terroryzm, nikt nie ma prawa go wspierać. Każde państwo, jakiekolwiek stosunki by nas nie łączyły, należy wspierać w walce z terroryzmem. Dlatego, że nie można dłużej usprawiedliwiać operacji tym, że w Iraku była broń mogąca zniszczyć świat. Tak było w Libii, w Syrii. Broń, której nigdy nie było i której nigdy nie będzie.

Ljubinka Milincic

Za: Radio Głos Rosji (7.2.2015) | http://polish.ruvr.ru/2015_02_07/Prezydent-Serbii-Tomislaw-Nikolic-Nie-mozemy-sprzedac-wiary-za-kolacje-8808/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content