Deon! Czytajmy deon.pl

Aktualizacja: 2014-01-3 1:59 pm

Źle się dla nas tradycjonalistów rozpoczyna nowy rok … Już 2go stycznia postanowił wysmagać nas ojciec dr Andrzej Sarnacki SJ. Czytając jego połajankę pt. Tradycjonaliści – samozwańczy strażnicy Prawdy? czułem się, jak po podróży wehikułem czasu w ostatnie lata zeszłego millenium: takie same półprawdy i uogólnienia podlane sosem złej woli.

Zapewne zastrzeżenia Sarnackiego mogłyby być słuszne względem KTÓREGOŚ tradycjonalisty. On jednak usiłował napisać “tak ogólnie”, więc zupełnie nie wiadomo, kogo się czepia. Należy sądzić, że wszystkich, od poindultowców po sedewakantystów, bowiem identyfikuje nas poprzez nadzwyczajną formę rytu rzymskiego. Co jeszcze ciekawsze, rozpoczyna swój seans agresji od … przyznania nam racji:

powrót do liturgii trydenckiej jest o tyle zrozumiały, że w praktyce zmian liturgicznych, jakie wprowadził Sobór Watykański II, zaciera się czasem poczucie sacrum i misterium. Dzieje się tak przez niedbalstwo, laksyzm czy zeświecczenie w przypadku niektórych kapłanów. Przyjście do ołtarza w górskich butach, neurotyczne zachowania podczas liturgii czy improwizowane modlitwy, nie komunikują powagi ceremonii. Problematyczne stają się nierzadko np. obrzędy Wielkiego Tygodnia, jeśli celebrans występuje w roli dyrygenta, stale coś komuś tłumacząc, gestykulując, sprawiając wrażenie rozproszonego, próbującego opanować chaos, którego jest częścią – a nie kapłanem sprawującym Ofiarę. Podobnie księża, którzy chcąc uatrakcyjnić Mszę tworzą reality show, ze sobą w roli głównej. Liturgia powinna być piękna w swojej prostocie i głęboka w przekazie. I liturgia zamierzona przez Sobór Watykański II ma głęboką teologię oraz prowadzi do tego samego, co poprzednia forma liturgii i ta pierwszych wieków chrześcijaństwa – do przeżywania śmierci i zmartwychwstania naszego Zbawiciela.

Niestety, Autor nie podaje, gdzie owa “liturgia zamierzona przez Sobór Watykański II” występuje w poprawnej postaci. Przez to wnioskować można, że … nigdzie. Nie dość, że żaden Sobór jej nie planował, to jeszcze nigdzie nie występuje.

Następnie następuje filipka przeciwko fundamentalizmowi :

Mentalność fundamentalistyczna poprzez swój dogmatyzm jest niezdolna do zrozumienia inaczej myślących. (..) Fundamentalista nie jest też zdolny do krytycznego spojrzenia na luki we własnym myśleniu, nawet gdyby pokazał mu je anioł zesłany od Boga. Przyczyną jest arogancja, lękowa koncentracja na sprawach drugorzędnych, przy niezdolności widzenia spraw najważniejszych. W Ewangelii to przypadek faryzeuszy, których przede wszystkim interesowało, czy Jezus postępuje zgodnie z tradycją, czy nie pracuje w szabat, zachowuje czystość rytualną i fizyczny dystans do grzeszników. Dlatego nie dostrzegli kim był naprawdę i osądzając Go, uznali za bluźniercę godnego śmierci. Tak perwersyjna może być mentalność ludzi religijnych szczerze, ale fanatycznie.

Ale najbardziej nas zdziwi zapewne lekarstwo, jakie przepisuje nam ów eSJot. Są to … ćwiczenia duchowe świętego Ignacego Loyoli.

Fundamentalistyczne, surowe, skoncentrowane na zewnętrznych formach zachowanie uniemożliwia medytację. Praktyka dawania Ćwiczeń duchowych pokazuje, że ludzie z takim oddaniem broniący zewnętrznych form rytualnych, nie potrafią odnaleźć się w modlitwie, która wymaga dłuższego milczenia i wolności. Na przeszkodzie stoi mniej lub bardziej subtelna tendencja do kontrolowania procesu modlitwy, niezgoda na to, by nie wiedzieć, przekonanie o swej prawości (im bardziej filigranowe, tym bardziej szkodliwe), które zamykają osobę na doświadczenie spotkania i duchowego pocieszenia. Odwaga i bezkompromisowość prowadzonych przeciw członkom własnego Kościoła krucjat, wobec prostego faktu medytacji ujawniają podłoże emocjonalnej biedy i skarykaturowany obraz Boga.

Sarnacki przeciwstawia dzieło św. Ignacego duchowi krucjat, fundamentalizmowi i tradycjonalizmowi. Jest to kuriozalne i zabawne samo w sobie, zważywszy na wyraźne wzorowanie się abp. Marcelego Lefebvre’a właśnie na owych pierwszych towarzyszach baskijskiego szlachcica i nim samym. Bractwo św. Piusa X cechuje podobna zadaniowość, misyjność oraz skoncentrowanie na celach. Ponadto, jak doskonale wiemy, w jego ośrodkach odbywają się cykliczne rekolekcje zamknięte oparte o wzór sporządzony przez św. Ignacego Loyoli.

Trudno więc o bardziej nietrafne porównanie, mając na uwadze historię zakonu jezuitów. Pierwsze skojarzenia, jakie każdy ma z jezuitami to właśnie: kontrreformacja, fundamentalizm, fanatyzm, integryzm. Jezuici mają czarną legendę mniej więcej identyczną jak tradycjonaliści.

Swoją drogą – aż strach pomyśleć, czego współczesne podróbki jezuitów uczą na swoich podróbkach “ćwiczeń duchowych … Demokracji? Psychoanalizy? Genderu? W dobie dzisiejszego upadku sztuki kabaretowej zaglądajmy często na portal http://www.deon.pl, bo niemało podobnych chwaścików tam odnajdziemy.

Krusejder

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=72473 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]