- Bibula – pismo niezalezne - https://www.bibula.com -

USA: Wpisywali “groźne” nazwy w wyszukiwarce internetowej, odwiedzili ich antyterroryści

Łatwość z jaką można zostać uznanym w USA za terrorystę jest naprawdę zdumiewająca. Przekonała się o tym rodzina Catalano, zamieszkała w Suffolk w stanie Nowy Jork.

Spokojna, amerykańska rodzina została “odwiedzona” przez oddział antyterrorystów tylko dlatego, że z ich komputera domowego wysłano kilka zapytań do wyszukiwarek internetowych, ich treść i konfiguracja okazały się na tyle podejrzane, że do domu państwa Catalano wtargnęli uzbrojeni komandosi.

Aby zasłużyć sobie na taką wizytę wystarczył,o aby pani Catalano szukała w sieci nowego szybkowaru, jej mąż rozglądał się za plecakiem, a ich syn chciał dowiedzieć się czegoś więcej o zamachach bombowych w Bostonie.

Czeczeńscy zamachowcy użyli do ataku bomby domowej roboty zwanej szybkowarową (ang. pressure cooker bomb), nazwa bomby jest spowodowana faktem, że najczęściej jest ona umieszczana w takich urządzeniach. Skojarzenie frazy “pressure cooker bomb” z zapytaniem o plecak i szybkowar było dostatecznym pretekstem dla antyterrorystów.

Policja trafiła na ślad rodziny z Suffolk już kilka dni wcześniej. Pan Catalano przebywając w pracy chciał dowiedzieć się czegoś o rodzaju bomby, której użyto do bostońskiego zamachu. By tego dokonać skorzystał ze służbowego komputera wpisując tam nazwę bomby. Zostało to zauważone przez jego firmę Speco Technologies i zaowocowało donosem na podejrzaną aktywność pracownika. Aby frazy wyszukiwane przez rodzinę mogły zostać sprawdzone przez policję, nie było konieczności udostępniania tych informacji przez Google ani korzystania z żadnych programów do inwigilacji obywateli typu PRISM. Jeśli policja była podłączona do punktu wymiany ruchu, a państwo Catalano nie połączyli się z wyszukiwarką po HTTPS to ich zapytania zostały przesłane otwartym tekstem i przez to bez trudu wyłapane przez NSA.

Antyterroryści przyznali, że tygodniowo przeprowadzają około 100 akcji tego typu, które w 99% przypadków kończą się tylko przesłuchaniem i zwolnieniem “podejrzanych”, przy okazji czego dowiadują się oni, że byli inwigilowani.

Na podstawie: niebezpiecznik.pl
http://www.autonom.pl/

[Komentarz gajowego Maruchy;] A tak w ogóle to oczywiście władze amerykańskie nie inwigilują niczyjej działalności internetowej (to przecież nie Chiny ani Białoruś, prawda?) – i sama myśl o takiej możliwości jest już przestępstwem federalnym,.
Admin