Amerykanie nie są pewni czy „Bóg istnieje”

Niemal połowa (42%) Amerykanów twierdzi, że „nie jest pewna czy Bóg istnieje”, o osiem procent więcej niż przed trzema laty. Przeprowadzone na początku października badania opinii publicznej przez interaktywny serwis internetowy Harris Poll stwierdzają również, że 36% respondentów uważa Boga jako postać męską, 37% „ani męską ani żeńską”, a 10% „i męską i żeńską”. Na pytanie „czy jesteś absolutnie pewny”, że Bóg istnieje, 76% protestantów wypowiedziało się pozytywnie, katolików – 64%, żydów – 30%.

KOMENATARZ BIBUŁY: A więc według tego badania, 64% katolików uważa, że Bóg istnieje ergo 36% amerykańskich katolików ma wątpliwości, albo zaprzecza istnieniu Boga. Świetni są ci „katolicy”! Produkt wieloletniego nauczania amerykańskich biskupów-apostatów, no i – nie bójcie się takiego porównania, bo choć niektórych boli, to jest prawdziwe – najczęściej jest to „pokolenie JPII” czyli produkt prowadzonej przez 27 lat liberalnej polityki tego pontyfikatu.

I nie chodzi tu wcale o wyniki konkretnych badań jakiejś firmy, które jednak dziwnie pokrywają się z tym co obserwuje się na co dzień, a może nawet są zbyt różowe. Chodzi o zastanowienie się nad tym, że prowadzona od czasów Jana XXIII, a kontynuowana przez JPII polityka „dobroduszności” do niczego dobrego nie prowadzi. Polityka ta oczywiście była dobroduszna tylko w stosunku do różnej maści heretyków, lecz surowa w stosunku do wiernych chcących trwać przy katolickiej Nauce Kościoła, włącznie w wydaniem na nich ekskomuniki. Na pierwszy rzut oka dziwne działanie, ale przestaje być dziwne, gdy przypomnimy sobie słowa kilku hierarchów mówiących o rewolucji, a więc zerwaniu z Tradycją, z Nauką Kościoła. Oto urywek:

„I taką rewolucję Kościół przeżył podczas Soboru, a gdy tylko zamknięto obrady ostatniej sesji, rozlała się ona na wszystkie kraje świata, gdzie z iście diabelską pasją wprowadzano zmiany w nieokreślonym, elastycznym „duchu soborowym”. Czy zmian tych, nawet najbardziej obraźliwych, rewolucjoniści w Kościele wstydzą się? Nie! Tak jak przystało na prawdziwych rewolucjonistów, są z nich dumni. Kardynał Suenens z radością stwierdził, że Sobór Watykański II zaznaczył koniec ery trydenckiej i koniec Vaticanum I.[51]  Dla Hansa Künga nastąpiła nowa era przekreślająca całą historię Kościoła: „W porównaniu do przed-Trydenckiej epoki kontrreformacji, Sobór Watykański II reprezentuje charakterystyczny 180-stopniowy zwrot.[…] Od Soboru Watykańskiego II [mamy do czynienia] z narodzeniem się nowego Kościoła„.[52]  Yves Congar zadowolony z reform wyznał, że „Kościół miał swoją pokojową Rewolucję Październikową„, a kard. Ratzinger stwierdził, że „Sobór Watykański II jest dla Kościoła Rewolucją Francuską„. Czym była Rewolucja Francuska czy Październikowa dla społeczeństw, państw, Wiary, przypominać nie trzeba i samo porównywanie swoich działań, a tym bardziej obnoszenie się i wyznawanie swego przywiązania do ideałów tych szatańskich rewolucji, powinno z miejsca dyskwalifikować barbarzyńców w Kościele. Tak się jednak nie stało i wielu z tych, którzy słusznie za poprzednich pontyfikatów odsuwani byli od uniwersyteckich katedr, kościelnych ambon i seminaryjnych bibliotek, zrehabilitowano i wywyższono, a w posoborowym Kościele dostąpili najwyższych godności.”
Cytat z: FATIMA aktualność Przesłania i KONSEKWENCJE NIESUBORDYNACJI, BIBUŁA Nr 20, maj 2005, http://www.bibula.com/20/main.php?page=fatima

Za: materiałów redakcyjnych

Skip to content