Możemy stracić miliard euro

W pierwszych dniach maja jak grom z jasnego nieba spadła na Polskę wiadomość, że Bruksela ukarała nas karą 80 milionów euro (ponad 330 milionów złotych) za nieprawidłowości przy wypłacie pomocy dla małych gospodarstw niskotowarowych. To był realizowany w minionych latach specjalny program wsparcia niewielkich gospodarstw rodzinnych dodatkowymi funduszami, z których skorzystało ponad 150 tysięcy gospodarstw.

Okazuje się jednak, że to nie był grom z jasnego nieba. Ustaliłem w Brukseli, w Komisji Europejskiej, że polski rząd od czterech lat wiedział o tej grożącej Polsce karze za rzekome nieprawidłowości.

Piszę – rzekome nieprawidłowości – bo według mnie, Komisja Europejska nie miała podstaw do nakładania tej kary. Polscy rolnicy nikogo nie oszukali, nie sprzeniewierzyli żadnych unijnych pieniędzy.

Otrzymali pomoc, dzięki której 150 tysięcy niewielkich gospodarstw rodzinnych mogło przetrwać trudny czas po wejściu do Unii na nierównych warunkach i prawach. Także polska administracja tu akurat nie zawiniła, gdyż działała zgodnie z ustalonymi przez Brukselę regułami gry i nie ma podstaw do aż tak poważnych zarzutów.

Mimo to groźba utraty przez Polskę 80 milionów euro jest realna. Ściślej – utraty przez polskich rolników, bo te 80 milionów euro nie zostanie przelane na konto Brukseli z budżetu państwa, lecz Komisja potrąci je z przyszłych funduszy rolnych. Po prostu polscy rolnicy otrzymają o 80 milionów euro mniej do podziału.

Sprawa nie jest zamknięta, pozostaje jeszcze skarga do Trybunału Sprawiedliwości. 

Tusk traci argumenty

Są natomiast dwa negatywne sygnały w tej sprawie. Po pierwsze, rząd o grożącej karze wiedział od 2009 roku. Przez cztery lata ten trup był ukrywany w szafie, aż sam z niej wypadł. I przez cztery lata rząd nie potrafił odeprzeć zarzutów Komisji, nikogo przy tym nie prosząc, chociażby eurodeputowanych, o wsparcie w tej sprawie. To wielki błąd rządu PO – PSL, kolejnych ministrów rolnictwa i samego premiera. Błąd – nie wiem – czy wynikający bardziej z arogancji, czy ze zwykłego bałaganiarstwa i niekompetencji.

I po drugie – gdy ten trup wypadł już z szafy i okazało się, że Komisja podjęła ostatecznie decyzję, obcinając Polsce 80 milionów euro, premier Tusk swoim starym zwyczajem zaatakował opozycję i zwalił winę na poprzedników. W ten sposób sam przyznał, że Polska jest winna, i poważnie zmniejszył, jeśli w ogóle nie zniweczył, szanse na wygranie tej sprawy w Trybunale.

Jak bowiem przekonywać Trybunał, że Polska nic nie zawiniła, skoro z ust polskiego premiera cała Europa usłyszała, że zawinił poprzedni polski rząd. To drugi wielki błąd samego premiera, świadectwo jego niekompetencji i braku wyczucia w sprawach europejskich. Błąd, który może kosztować polską wieś stratę ponad 330 milionów złotych.

Trzeba wspomnieć, że to jednak nie największy i nie najbardziej kosztowny błąd Donalda Tuska w sprawach wsi. Przed trzema miesiącami premier stracił prawie 8 miliardów euro, czyli ponad 30 miliardów złotych, przez to, że zgodził się na okrojenie budżetu pomocy dla polskich rolników w latach 2014-2020 do kwoty 28,6 miliardów euro.

W tym samym czasie Parlament Europejski, głównie dzięki inicjatywom PiS, zaproponował dla polskich rolników 36,3 miliarda euro. Ta prawie 8-miliardowa różnica pokazuje pułap niewykorzystanych możliwości, niewykorzystanych wskutek niekompetencji rządu PO – PSL i lekceważenia spraw polskiej wsi.

Mogę z pełną odpowiedzialnością zaręczyć – gdybyśmy dziś mieli rząd Prawa i Sprawiedliwości, takich ustępstw by nie było i pieniądze na rolnictwo byłyby o kilka miliardów euro większe.

Naciągane zarzuty

To niestety nie koniec złych wiadomości. Minister rolnictwa Stanisław Kalemba ujawnił, że w Brukseli grożą nam kolejne kary na sumę do 1 miliarda euro.

Na taką kwotę opiewają postępowania, które Bruksela wytoczyła Polsce m.in. w sprawie środków wydanych na rolnictwo od 2004 roku.

Dobrze, że o tym powiedział, zanim zapadną decyzje i kolejne trupy znów wypadną z rządowej szafy. Trzeba będzie przyjrzeć się tym sprawom, bo mogą to być kolejne naciągane zarzuty, przed którymi trzeba się skutecznie bronić. Będę to wyjaśniał w Brukseli.

I kolejna zła wiadomość – Unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski oznajmił, że w Unii brakuje 11 miliardów euro do spięcia budżetu na 2013 rok, w związku z czym państwa muszą się na ten brak zrzucić, a Polska ma oddać do unijnej kasy blisko 300 milionów euro.

I niestety szukająca oszczędności Bruksela chce tym razem ciąć budżety rolne wszystkich państw na 2013 rok. Dopłaty rolnicze mają być zmniejszone o 5 proc., z tym że tylko w odniesieniu do gospodarstw otrzymujących dopłaty w wysokości powyżej 5 tysięcy euro.

W przypadku Polski daje to w konsekwencji – bagatela – 42 miliony euro, czyli około 170 milionów złotych. Kolejne stracone pieniądze polskich rolników.

Rząd PO – PSL na to cięcie zgodził się skwapliwie, z właściwą sobie nadgorliwością. A przecież trzeba było zażądać, że skoro już konieczne są oszczędności, to niech by je poniosły kraje, w których dopłaty rolnicze znacznie przewyższają średni poziom.

Grecy mają na przykład ponad 500 euro na hektar, Holendrzy i Duńczycy ponad 400, a Niemcy 350, tymczasem polscy rolnicy otrzymują na hektar niewiele ponad 200 euro. Sprawiedliwość wymagałaby, aby cięciami budżetowymi objąć kraje dotychczas uprzywilejowane, a nie kraje dyskryminowane, takie jak Polska.

Parlament Europejski kontestuje te cięcia, a rząd PO – PSL nawet nie próbował się im przeciwstawić. Po raz kolejny rząd Tuska występuje w roli adwokata unijnych, a nie polskich interesów.

Można powiedzieć, że jest to nasz drogi rząd. Drogo Polaków kosztuje.

Janusz Wojciechowski

Za: Nasz Dziennik, 13.05.2013 | http://www.naszdziennik.pl/mysl/32433,mozemy-stracic-miliard-euro.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content