Narodowy socjalizm, bezbożny komunizm – jeden AIDS! – ks. Roman Kneblewski

Na fali dyskusji o przyczynach klęski wrześniowej AD 1939 oraz o możliwych a niezrealizowanych scenariuszach tamtej wojny pragnę zauważyć, iż – co do istoty – byliśmy wówczas osaczeni przez jednego wroga, jakim jawi się bezbożny i totalitarny socjalizm. Przecież zarówno w wydaniu sowieckiej komuny w bolszewickiej Rosji jak i niemieckiego narodowego socjalizmu – to w gruncie rzeczy jeden AIDS o dwóch nieznacznie różniących się odmianach wirusa HIV. 

Peter Breughel, Budowa wieży Babel. Repr. Wikimedia Commons

O nieodmiennie tym samym szatańskim systemie – choć w różnych wydaniach – mowa jest w Piśmie Świętym, w znanej przypowieści o wieży Babel.

Na początku 11. rozdziału Księgi Rodzaju czytamy: Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.

Otóż, ów tajemniczy kraj Szinear to inaczej rozciągająca się nad Tygrysem i Eufratem Mezopotamia, czyli Babilonia vel Babilon. I tak, jak Egipt w Piśmie Świętym, jest żywym obrazem zniewolenia w wymiarze wewnętrznym i jednostkowym, ponieważ niewola egipska obrazuje niewolę grzechową, tak Babilon stanowi obraz tego, co człowieka nieludzko więzi w zewnętrznym, społeczno-politycznym wymiarze – bezbożnego społeczeństwa, państwa, systemu…  Zatem, skoro powiedziane jest, że mieszkańcy całej ziemi zamieszkali w kraju Szinear, mowa będzie o uniwersalnych początkach i przebiegu tworzenia bezbożnej, szatańskiej cywilizacji – cywilizacji śmierci.

Czytamy dalej w Księdze Rodzaju:

I mówili jeden do drugiego: ‘Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu’. Na początku dorywają się do głosu i do władzy jacyś demagogiczni krzykacze, którzy zaczynają manipulować innymi. Zręcznie zapędzają ich do wyznaczonej przez siebie pracy, z podjęciem której wiążą szczególną obietnicę: Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba…. Oczywiście, jest to absurdalnie nierealna obietnica – czysta utopia. Taka utopia jednak bynajmniej nie sprowadza się do niewinnie naiwnej bajki, lecz – mamiąc mirażem raju na ziemi – kryje w sobie obietnicę piekła.

Aby to dostrzec wyraźniej, zastanówmy się, o co chodzi z tą budową wieży Babel. Budowli tej nie należy sobie wyobrażać jako czegoś na kształt kościelnej wieży czy wieży ciśnień, lecz jako ziggurat, czyli charakterystyczną dla sakralnej architektury Mezopotamii „wieżę” świątynną o zmniejszających się schodkowo kolejnych tarasach. Był to cały kompleks świątynny z rozmaitym zapleczem, takie jakby miasteczko. Jawi się zatem wieża Babel typem pewnego społeczno-politycznego systemu. Z założenia system taki jest dziełem bezbożnym, ponieważ jego wielcy architekci zapowiadają budowę własnymi siłami raju na ziemi, co oznaczałoby owo sięgnięcie nieba wierzchołkiem wieży. A „raj” budowany bez Boga staje się nieuchronnie piekłem.

Przyjrzyjmy się realizacji takiej budowy w Sowietach, czyli bolszewickiej Rosji oraz w III Rzeszy. Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu. Zgodnie ze scenariuszem budowy wieży Babel, jedni i drudzy na początku wezwali do wielkiej budowy w dosłownym rozumieniu: Lenin kazał budować wielkie elektrownie, a Hitler – autostrady. Tak zacząć się miała wielka socjalistyczna budowa komunistycznego czy tam innego, germańskiego raju na ziemi. Budowa „raju” według własnego, a właściwie szatańskiego pomysłu oznaczać musiała praktyczną detronizację Pana Boga. I tak jedni wprost powiedzieli „Boga niet”, po czym kościoły i cerkwie, których nie zburzyli – pozamieniali w stajnie, magazyny czy muzea religii i ateizmu.

Natomiast ich socjalistyczni koledzy w niemieckim wydaniu usiłowali sobie zakpić z Pana Boga, w miejsce chrześcijańskiej wiary chcąc wprowadzić wymyśloną przez siebie, sztuczną religię, stanowiącą zlepek wierzeń starogermańskich, starohinduskich tudzież prywatnych „objawień” (czytaj: urojeń) „arcykapłana” Rosenberga. Skoro jedni i drudzy, zdetronizowawszy Pana Boga, założyli ziemskie agentury szatana, w miejsce Bożej Ewangelii miłości głosić zaczęli szatańską antyewangelię nienawiści i pogardy: „Bij, zabij odmieńca!”, bo to inna klasa czy inna rasa. Przy nieco różniących się kryteriach doboru wroga działał dokładnie ten sam mechanizm.

Nie ma tam miejsca dla chrześcijańskiego personalizmu, wynikającego z poczucia wolności i godności dziecięctwa Bożego, lecz panuje monstrualny kolektywizm, gdzie wszyscy w równych koszulach i równych krawatach równo walą kopytami, wznosząc zaciśnięte pięści bądź wyprężone prawice, a wszystkim tym nieodmiennie włada strach i kłamstwo.

Z kolei kłamstwo i strach, widome oznaki diabelskich rządów – w nadzwyczajnie zagęszczonej atmosferze nieufności i terroru, tam, gdzie szpicel szpicla szpiclem szpicluje, gdzie kloacznym ściekiem płyną, niczym szczury mnożące się anonimy i inne donosy – sprawiają, że panuje tam swoista wielojęzyczność. W życiu publicznym totalitarnego państwa socjalistycznego dominuje zrytualizowana nowomowa, której sensem bynajmniej nie jest komunikowanie faktów. Przeciwnie – chodzi tu o fałszowanie obrazu rzeczywistości oraz kreowanie postawy służalczego poddaństwa wobec władz i systemu. Natomiast w podskórnym obiegu kwitnie aluzyjność wraz z przekazami szeptanymi i niedomówieniami. Nie ma „tak – tak!” , „nie – nie!”, lecz co innego się głosi publicznie, co innego się mówi na ucho, co innego się myśli, co innego się okazuje, co innego się robi… I nie powinno to dziwić w owym diabelnym systemie, gdyż szatan jest ojcem kłamstwa. Warto tu zwrócić uwagę, że Ojciec Święty Pius XI w encyklice „Divini Redemptoris” określa komunizm mianem szatańskiej zarazy.
Godzi się również zauważyć, iż system ten z piekła rodem, czyli bezbożny totalitarny socjalizm – posługuje się satanicznymi emblematami. Znakiem niemieckiego socjalizmu narodowego nie bez kozery stała się swastyka. Symbol to wprawdzie starożytny, ale w kontekście wielowiekowej chrześcijańskiej tradycji jawi się jako krzyż połamany. Z kolei sowiecka pięcioramienna gwiazda czerwona to krwawy pentagram, nieco przestylizowany, znany od dawna znak diabła.

Wystarczy zestawić jakże podobne symbole, gesty, postawy, ceremonie, zdjęcia, plakaty, filmy (zwłaszcza kroniki) czy zapisy w nowomowie, aby się ponad wszelką wątpliwość przekonać, że narodowy socjalizm w niemieckim wydaniu i klasowy socjalizm w wydaniu sowieckim – to jeden AIDS w dwóch nieznacznie różniących się odmianach wirusa HIV. Toteż nadziwić się nie mogę naiwnemu przeciwstawianiu sobie owych dwóch nieznacznie różniących się odmian jako z jednej strony skrajnej lewicy, a z drugiej – „skrajnej prawicy”.

Prawica z natury swojej nie może być skrajna, ponieważ jest konserwatywna i kultywuje tradycyjne, naturalne wartości. Wszelkie zaś przejawy burzenia starego świata metodami rewolucyjnymi  i wprowadzania nowego porządku (niem. neue Ordnung) właściwe są skrajnej lewicy. Toteż skrajnie lewicowym systemem był hitlerowski nazizm, chociaż może nie aż tak skrajnie, jak najbardziej zbrodniczy w dziejach świata komunizm. Tak jedno, jak i drugie – wedle nieco innych kryteriów – stanowiło próbę praktycznego zastosowania darwinizmu i marksizmu.  Tak oto zrodził się polityczny potwór o dwóch głowach: czerwonej i brunatnej. Potworowi na imię totalitarny, bezbożny socjalizm, coś szczególnie nienawistnego i obmierzłego kochającym wolność odwiecznym obrońcom Starego Świata – rycerstwu Przedmurza, czyli nam, Polakom.

ks. Roman Adam Kneblewski

Za: Polonia Christiana - pch24.pl (2012-10-02) | http://www.pch24.pl/narodowy-socjalizm--bezbozny-komunizm---jeden-aids-,6331,i.html#ixzz28JGH89Vz

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content