Aktualizacja strony została wstrzymana

Sikorskiego specyficzna sympatia każąca palić osobiste pamiątki po zmarłym członku rządu

To było kuriozalne posiedzenie sejmowej komisji spraw zagranicznych. Stawił się na nim Radosław Sikorski. Ale na pytania, które najbardziej interesowały posłów, nie chciał odpowiadać.

Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych pytał Radosława Sikorskiego, dlaczego MSZ przez dwa miesiące nie podejmowało żadnych działań w związku z planami wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. W odpowiedzi Radosław Sikorski miał do powiedzenia tylko tyle, że resort spraw zagranicznych robił wszystko, aby prezydent na uroczystości nie pojechał.

– Odradzaliśmy panu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu wizytę w Smoleńsku i bardzo żałuję, że wbrew naszemu stanowisku pan prezydent zdecydował się tę wizytę zrealizować – stwierdził Sikorski.

Dlaczego? Tego Sikorski już nie powiedział, zasłaniając się tym, że „stosowne zeznania” złożył już w prokuraturze i nie „nic więcej do dodania”. Tyle, że śledztwo już się skończyło (umorzeniem), więc nic nie stało na przeszkodzie, by minister na pytanie odpowiedział.

Podobnie małomówny minister był w kwestii palenia na terenie MSZ rzeczy należących do Tomasza Merty. Tu Sikorski powiedział w zasadzie tylko dwa zdania:

– Do czasu wyniku badań prokuratury nie byłoby w porządku ich uprzedzanie. O jednym mogę zapewnić, że w swoich działaniach MSZ kierował się sympatią do wdowy po panu ministrze Mercie.

Posłowie nie mogli się dowiedzieć, na czym polega specyficzna sympatia każąca palić osobiste pamiątki po zmarłym członku rządu i zwodzić wdowę przez dwa lata. Poseł Bartosz Kownacki, pełnomocnik Magdaleny Merty, próbował dociekać, czy jest standardem, ze w MSZ pali się dokumenty i inne przedmioty, ale szef komisji Grzegorz Schetyna nie pozwolił mu nawet na spokojne zadanie pytań.

Jak były marszałek prowadził obrady i jak minister unikał odpowiedzi, można zobaczyć na filmie zarejestrowanym przez portal niezalezna.pl, który dostępny jest tutaj.

ruk

Lakoniczny Sikorski

Radosław Sikorski nie chciał odpowiadać na pytania dotyczące zniszczenia w MSZ rzeczy należących do Tomasza Merty, zasłaniając się postępowaniem prokuratorskim. Tylko że minister nie był w tej sprawie nawet przesłuchiwany, nie obowiązuje go więc tajemnica śledztwa

Tę sprawę bada prokuratura, nie będę jej komentował – krótko odpowiedział Radosław Sikorski na pytanie o działania MSZ, gdzie próbowano spalić rzeczy należące do wiceministra kultury Tomasza Merty, ofiary katastrofy smoleńskiej.

– Jaka była pana rola w procesie decyzyjnym? Czy doszło do spalenia innych rzeczy? Czy MSZ wyjaśniało tę sprawę? – pytał ministra Radosława Sikorskiego poseł Witold Waszczykowski (PiS) na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Waszczykowski dociekał także, dlaczego w odpowiednim czasie Sikorski nie poinformował wdowy po wiceministrze kultury o tym, że próbowano spalić rzeczy należące do jej męża. – Sprawa jest badana przez prokuraturę, do czasu wyniku tych badań nie byłoby właściwe jej komentowanie – uciął te dociekania szef MSZ. – W swoich działaniach MSZ kierowało się sympatią do wdowy po wiceministrze Mercie – zapewniał Sikorski.

Posłowie niezadowoleni z tej lakonicznej odpowiedzi ministra chcieli mu zadać kolejne szczegółowe pytania. – Od kiedy pan wiedział o próbie spalenia dowodu osobistego śp. Tomasza Merty i od kiedy w MSZ jest praktyka palenia ognisk? – drążył poseł Bartosz Kownacki (SP), który także jest pełnomocnikiem prawnym Magdaleny Merty, wdowy po wiceministrze kultury. Wówczas interweniował szef Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna (PO). – To nie jest przesłuchanie – przerwał zadawanie pytania przez Kownackiego. – Sprawę zamyka odpowiedź ministra, to jest po prostu niegrzeczne – strofował Schetyna posła Solidarnej Polski. – Po raz pierwszy widzę sytuację, że posłowi odmawia się możliwości zadania pytania – replikował Kownacki. Należy podkreślić, że posłowie zadawali pytania w ramach punktu posiedzenia komisji „sprawy bieżące”.
Posłów interesowały także kwestie ujawniane z umorzonego śledztwa wątku organizacyjnego wizyt w Katyniu w 2010 roku. – Wizyta chociaż była zgłoszona wiele miesięcy przed wyjazdem, to przygotowania nie zostały uruchomione aż do marca – wskazywał zdziwiony Waszczykowski. – Odradzaliśmy panu prezydentowi wizytę w Smoleńsku. To, co mówię, mogą potwierdzić dokumenty, bardzo żałuję, że się zdecydował – stwierdził Sikorski. – Rozumiem, że to był plan świadomego zniechęcenia do tej wizyty. Tak mamy to rozumieć? – dociekał Witold Waszczykowski. – To, co usłyszałem, bardzo mnie zdumiało – zareagował na słowa Sikorskiego poseł Jarosław Sellin (PiS). Minister spraw zagranicznych nie chciał jednak odpowiadać na dalsze pytania posłów. – Złożyłem pod przysięgą zeznania i nie mam nic więcej do powiedzenia – zakończył Sikorski. – To jest skandaliczna odpowiedź – podsumował wystąpienie szefa polskiej dyplomacji poseł Zbigniew Girzyński (PiS).

Zenon Baranowski

Za: Nasz Dziennik, Czwartek, 12 lipca 2012, Nr 161 (4396)

Za: Stefczyk.info (12.07.2012) | http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/sikorski-na-komisji-jak-sfinks | Sikorski na komisji jak Sfinks