Ukraińska Powstańcza Armia i Ludobójstwo

69 rocznica zbrodni

11 lipca minie 69 rocznica zbrodni ludobójstwa, jakiego dokonała Ukraińska Powstańcza Armia wraz z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów na polskich Kresach. W wyniku tej zbrodni zostało wymordowanych ponad 200 tyś. Polaków mieszkających na Wołyniu, Podolu i Pokuciu. Do tej pory środowiska kresowe nie mogą się doczekać, mimo wielokrotnych żądań, dezyderatów i memoriałów w tej sprawie kierowanych do polskiego Sejmu, ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Narodowej lub Dniem Ofiar Męczeństwa i Ludobójstwa.

UPA powstała na Polesiu. Jej twórcą był Taras Borowec Bulba (1908-1981), ukraiński ataman, dowódca Siczy Poleskiej UPA, a później we współpracy z Niemcami jeden z twórców ukraińskich formacji wojskowych w służbie niemieckiej. W środowisku ukraińskich faszystów od początku II wojny światowej trwała ostra walka frakcyjna, która doprowadziła do rozbicia organizacyjnego OUN.

Nie wchodząc w szczegóły, należy stwierdzić, że w brutalnych zmaganiach wewnętrznych zwyciężyła frakcja Bandery. I Bandera podporządkowywał sobie najważniejsze struktury polityczne i wojskowe ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Bezwzględnie zaatakował Bulbę. Porwał jego żonę, a potem zamordował. Zmarginalizował też Andrija Melnyka, (1890-1964), jednego z przywódców OUN, a po rozłamie przywódcę frakcji OUN(M,). I szybko przejął władzę nad jednostkami UPA, tworząc regularne oddziały na Wołyniu, a potem na całym terytorium Małopolski Wschodniej.

Taras Bulba w liście do kierownictwa OUN pod przywództwem Stepana Bandery pisał:

„Wy wyznajecie faszystowską zasadę bezwzględnej dyktatury waszej partii (… ) głosząc faszystowskie hasła… Czy prawdziwy rewolucjonista – państwowiec może podporządkować się partii, która budowę państwa zaczyna od wyrzynania mniejszości narodowych oraz bezmyślnego palenia osiedli? Ukraina ma bardziej groźnych wrogów niż Polacy”(… )

Nic jednak nie zyskał. Bandera już triumfował.

W połowie 1943 r. oddziały UPA na Wołyniu, których głównodowodzącym był Roman Szuchewycz, (1907-1950), a jednym z najkrwawszych wykonawców jego decyzji – Dmytro Klaczkiwskyj, dowódca grupy UPA – Północ, przygotowały szeroko zakrojony atak na blisko sto miejscowości wołyńskich, mordując w sposób bezwzględny polską ludność cywilną, kobiety, dzieci i starców. Kłaczkiwskyj zasłynął wtedy z tajnej dyrektywy, która dotyczyła wymordowania polskich mężczyzn w wieku od szesnastu do sześćdziesięciu lat. Pisał w niej:

„Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od szesnastu do sześćdziesiąt lat. […] Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziem”.

Efektem tej dyrektywy była m.in. tzw. krwawa niedziela, kiedy oddziały UPA napadły o świcie 11 lipca 1943 r., a potem napadały w następne dni i tygodnie, i w sposób brutalny i okrutny wymordowały za pomocą takich narzędzi jak sierpy, noże, młotki, kosy, piły około 60 tyś. Polaków na Wołyniu. Domy, dobytek, urządzenia gospodarcze zostały rozkradzione, zrujnowane i spalone.

Była to akcja z taktycznego punktu widzenia starannie i precyzyjnie przygotowana, zaplanowana i wykonana. W historii najnowszej nosi ona nazwę zbrodni ludobójstwa(genocide). Francuski uczony, historyk, filozof i politolog, Alain Besançon, tak oto interpretuje to pojęcie:

„Ludobójstwo w sensie właściwym, w odróżnieniu od zwykłej rzezi, żąda następującego kryterium: jest to rzeź zamierzona w ramach ideologii, stawiającej sobie za cel unicestwienie części ludzkości dla wprowadzenia własnej koncepcji dobra. Plan zniszczenia ma obejmować całość określonej grupy, nawet jeśli nie zostaje doprowadzony do końca w rezultacie niemożliwości materialnej czy zwrotu politycznego”.

Oto przykład, który przytacza badaczka tego problemu, Lucyna Kulińska, prezentując w jednej ze swoich książek relację Rozalii Wielosz z domu Bojko:

[…] „29 sierpnia 1943 r. […] Zbudził nas sąsiad. Wybiegliśmy na podwórko. Nasza rodzina liczyła 6 osób. […]Zobaczyliśmy w odległości około 1 km od strony północnej bardzo dużo postaci, jakby chmurę, idących w naszą stronę. Wszyscy pospiesznie cofnęliśmy się do pokoju. Ojciec zamknął drzwi od wewnątrz. Poklękaliśmy i zaczęliśmy się modlić. Z nami był sąsiad. Tato wziął siekierę i chciał uciekać przez okno, ale dom został wkrótce otoczony przez banderowców uzbrojonych w kosy, siekiery i inne narzędzia zbrodni. […] Mama z malutką siostrą przy piersi została na drabinie i prosiła Ukraińca: „Co ja jestem wam winna, darujcie mi życie” ale „had” uderzył ją. Usłyszałam jej śmiertelne chrapanie. Dziecko jeszcze wołało mnie „Lula” – i prawdopodobnie żywe zostało wrzucone do dołu”.

Po rzeziach, które objęły Wołyń, UPA kontynuuje mordy w kolejnych trzech województwach południowo-wschodnich, tarnopolskim, lwowskim i stanisławowskim, a także tuż po wojnie w polskich Bieszczadach. Ofiarami tych mordów byli także Żydzi, Rosjanie, Czesi, Ormianie, Cyganie oraz sami Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się represjom i terrorowi.

Polacy ginęli również w małżeństwach mieszanych, polsko-ukraińskich, w których dochodziło do ostrych podziałów; mąż otrzymywał rozkaz zamordowania żony, a żona męża, a nieraz syn matki lub córka ojca. W ten sposób małżeństwa mieszane zostały poddane okrutnej próbie przetrwania. Wielu mężów i wiele żon, a także dzieci z tych małżeństw zostało zamordowanych przez najbliższych. I to było wyjątkowo odrażające oblicze zbrodniczych aktów ludobójstwa.

Oddziały UPA i innych formacji zbrojnych z nią związane, jak choćby Służba Bezpieczeństwa (Służba Bezpeky OUN), zgotowały Polakom na południowo-wschodnich Kresach straszliwe pogromy, jakich ta ziemia nigdy na taką skalę nie zaznała. O Służbie Bezpeky piszą historycy, jako o strukturze represyjnej, która nie wahała się dokonywać publicznych egzekucji, zmuszając do oglądania aktów zbrodni dokonywanych ze szczególnym okrucieństwem, zarówno na Polakach jak i na Ukraińcach.

Opowiada o tym np. ukraiński badacz, Hrihorij Steciuk, w odniesieniu do pewnego prawosławnego duchownego, którego opór przed współpracą z UPA Służba Bezpeky potraktowała jako zdradę i wydała na niego podwójny wyrok przez zastrzelenie, a potem powieszenie. I wyrok ten wykonała.

W innym miejscu opowiada o wrzucaniu żywych ludzi do studni albo duszeniu sznurami. Fakty by można mnożyć. Terror UPA i SB szalał i przesuwał się ze wschodu na południowy zachód Kresów, a ofiarami jego stawały się kolejne dziesiątki tysięcy zamordowanych Polaków.

W książce H. Komańskiego i Sz. Siekierki Ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946 znajdujemy drastyczne sceny zapisane w zeznaniach świadków, pokazujące jak się znęcali nad Polakami specjaliści z SB:

„Wiosną1944 r.[…] zamordowanie nożem dziecka, kobiety, czy starca było drobnostką. W zasadzce na szosie kijowskiej – opowiada świadek – Kupiak ( jeden z owych bandytów- uwaga St. S.) zmył w kałuży krew z zabranych zamordowanym pieniędzy i zabrał sobie”.

W innym miejscu Stanisława Gumienna relacjonuje dramat swoich bliskich:

„Nas spędzono do budynku plebanii, gdzie bito kolbami, kopano. Po chwili zaczęto wyprowadzać mniejszymi grupami na zewnątrz plebanii pod studnię i tam wyprowadzonych rąbano siekierami”…

Od opisów takich tragedii aż roi się w setkach książek i dokumentów, które relacjonują przebieg zbrodni ukraińskich faszystów spod znaku OUN, UPA i SB.

Stanisław Srokowski     

Stanisław Srokowski – pisarz, poeta, prozaik, dramatug, krytyk literacki, publicysta.

„Warszawska Gazeta”, 06. 13. 2012

Za: Prawica.net - Opinie polskiej prawicy (09-07-2012) | http://prawica.net/30632

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content